MISJA OPATRZNOŚCIOWA

Pełen tekst

(1)

MISJA OPATRZNOŚCIOWA KARDYNAŁA PRYMASA HLONDA

W OKRESIE W O JN Y ŚW IA TO W EJ 1939— 1945

N a pom n ik u p o sta w io n y m ku czci p rym asa A u gu sta H londa w ar­

ch ik ated rze p oznańskiej um ieszczon o słow a: „Oto m ąż B oży, w ie lk i duch i sz la ch etn e serce ... P od opieką potężn ej W sp om ożycielk i W iernych w p o k o ju i w o jn ie, na w y g n a n iu i w w ię z ie n iu ch lu b n ie p e łn ił p o słu g i­

w a n ie b isk u p ie”. S ło w a te sta n o w ią w y ra z u zn an ia dla ca łeg o życia i w sp a n ia łej d ziałaln ości w y b itn eg o A rcyp asterza, rów n ież w tragiczn ym ok resie d ziejó w naszego N arodu w czasie drugiej w o jn y św ia to w ej.

Istn ieje jeszcze in n y pom nik, w y m o w n ie jsz y i trw a lszy od k a m ie n ­ nego nagrobka. S tw o rzy ły go św ia d ectw a ludzi, złożone w od pow iedzi na rozpisaną w sw o im czasie a n k ie t ę ł, o życiu i d ziałaln ości k ard yn ała H londa. Ś w iad czą one, jak w ie lk im szacu n k iem otaczali w sp ó łcześn i P ry m a sa P o lsk i i z jak im u zn an iem w y ra ża li się o jeg o d okonaniach dla sp ra w y K ościoła i O jczyzny.

Z asłu gi k ard yn ała H londa sła w i w reszcie b ogata d ok u m en tacja, jaka zach o w a ła się m im o w o jen n y ch zn iszczeń a rch iw a ln y ch i w y p e łn iła p o­

nad 50 p ok aźn ych tom ów , k tó re d otych czas zd ołaliśm y sk om p letow ać.

W ybuch w o jn y w 1939 b y ł m om en tem p rzełom ow ym w życiu N arodu p olsk iego. N a nasz kraj z w a lił się stra szn y k atak lizm , k tóry żelazem czo łg ó w i bom bam i eskadr lotn iczych b u rzył m iasta, p a lił w io sk i i sioła, od ry w a ł od rodzinnych siedzib setk i ty s ię c y lu d zi i jak h uragan ro zsza ­ la ły g n ał od zachodu ku w sch o d o w i. O patrzność sp raw iła, że P rym as P o lsk i na w ła sn e oczy 'widział tę w ie lk ą zagład ę i p rzeżył osob iście g e ­ h en n ę zgotow an ą bezbronnem u N arod ow i przez p otw orn y najazd h i­

tlero w sk i. P rzez 14 dni, od P ozn an ia do K rzem ieńca, ogląd ał p ło n ą ce m iasta i w sie , tru p y p om ord ow an ych n iew ia st i dzieci. W łaśn ie ta okrop­

na w izja P o lsk i zd ew a sto w a n ej, niszczon ej, b om b ard ow an ej d niem i n o ­ cą, a zarazem b ezsiln ej w ob ec p o tęg i i dzikości rozszalałych hord h i­

tlero w sk ich sp ow od ow ała, że k a rd y n a ł H lond p o sta n o w ił szu k ać p om o­

cy dla b o leśn ie d ośw iad czon ej O jczyzny tam , gdzie sp o d ziew a ł się je sz ­ cze ją znaleźć, w R zym ie u S to lic y A p ostolsk iej.

1 O d p ow ied zi na an k ietę, zebrane w la ta ch 1968— 1973, zn ajd u ją się w p ry w a tn y ch zbiorach abpa A. B aran iak a (dalej: ZB).

(2)

B ędąc razem z ks. in fu ła te m B o le sła w e m F ilip ia k iem d ziek an em R o­

t y R zym sk iej, n aoczn ym św ia d k iem w o jen n ej o d y sei k ard yn ała H londa, c h cia łb y m p rzed staw ić niżej przebieg jeg o w y ja zd u w 1939, tu ła czk i i m isji za granicą, w id zian ej ta k że oczam i lu d z i m u w sp ó łczesn y ch , by na ty m tle p o d k reślić raz jeszcze p e w n e fa k ty , k tóre n ie za w sze są d o ­ sta teczn ie r esp ek to w a n e w rozm aitych p u b lik acjach .

P ra g n ę w ten sposób złożyć sk rom n y hołd w ielk iem u P ry m a so w i P o ls k i z ok azji 25 rocznicy jego śm ierci oraz w yrazić głęb ok ą w d z ię c z ­ ność m o jem u d łu g o letn iem u p rzełożonem u i d u ch ow em u opiekunow i.

C hciałbym też, ab y to w sp o m n ien ie b yło św ia d e c tw e m złożon ym p ra w ­ dzie h istoryczn ej o rzeczy w isty ch m o ty w a ch i ok oliczn ościach w y ja zd u P ry m a sa H londa w 1939 r. M im o b ow iem od d ali lat, w ciągu k tórych d ostateczn ie w y św ie tlo n o tę sp raw ę, c ią g le jeszcze p o ja w ia ją się tu i tam lu d zie, którzy św iad om ie czy n ieśw ia d o m ie p ow tarzają k r z y w ­ dzącą opinię, po raz p ierw szy głoszoną przez p rasę h itlero w sk ą , że „w e w rześn iu 1939 roku H lond u ciek ł do R zy m u ” 2.

I. TUŁA CZE L O SY K A R D Y N A Ł A A U G U S T A H LO N D A 1939— 1945

O k o l i c z n o ś c i w y j a z d u z P o z n a n i a

Z an im 1 w rz e śn ia 1939 u d e rz y ła n a P o lsk ę h itle ro w sk a n a w a ła , k a rd . H lond zd o łał w ysłać n ajw a ż n ie jsz e a k ta p ry m aso w sk ieg o a r ­ c h iw u m do OO. K ap u c y n ó w w L u b a rto w ie . K o n w o jo w ałem je n a p e w n y m e ta p ie osobiście p ry m a so w sk im a u te m . P rz e p ro w a d z ił też szereg k o n fe re n c ji z p rz e d sta w ic iela m i w ład z p a ń stw o w y c h i cy ­ w iln y c h o raz p rzed e w szy stk im ze sw oim i księżm i w ik a riu sz a m i g e n e ra ln y m i — b p e m W a le n ty m D y m k iem w P o z n a n iu i k an . v a n B le ric ą ie m w G n ieźn ie w y d a ją c im w ażn e polecenia. W p rzed d zień w y b u c h u w o jn y n a p o sied zen iu K o m isji P ra w n e j E p isk o p a tu ze­

b ra n e j w W arszaw ie u s ta lił te rm in zw o łan ia k o n fe re n c ji b isk u p ó w n a 5 w rz e śn ia w W arszaw ie o raz zap o w ied ział u ro czy ste n ab o żeń ­ stw o w k a te d rz e w a rsz a w sk ie j za P o lsk ę, o k tó re p ro siły tak że w ład ze p ań stw o w e.

W p a m ię tn y d zień 1 w rz e śn ia p rz e d godziną siódm ą p a d ły n a P o zn ań p ie rw sz e n iem ieck ie bom by, n ie k tó re n a s ta re C hw aliszew o, n ied alek o re z y d e n c ji p ry m aso w sk iej. W m y śl u c h w a ły z p o p rz e d ­ niego d n ia K a rd y n a ł P ry m a s zw ołał te le g ra ficz n ie K o n fe re n c ję P le ­ n a rn ą B isk u p ó w do W arszaw y n a 5 w rześn ia, a w ładze rząd o w e p o w iad o m ił o zap o w ied zian y m n a b o ż e ń stw ie za P olskę.

D nia 3 w rz e śn ia p o jech ał do G niezna, gdzie m iędzy in n y m i oso­

biście p rz y p iln o w a ł zabezpieczenia a rc h iw u m k a p itu ln e g o i s k a rb - 2 ZB, T ek i kard. A. H londa 1939— 1945 (P ism a różne).

I

ca. P ó źn y m w ieczo rem tego d n ia w o jew o d a p o zn ań sk i L u d w ik B o- ciań sk i w im ie n iu P re z y d e n ta R zeczypospolitej, k tó ry go te le g ra ­ ficznie do tego u p o w ażn ił i zobow iązał, u siln ie p ro sił i n a le g a ł, ab y K siądz P ry m a s n a ty c h m ia st, jeszcze te j nocy w y je c h a ł do W arszaw y i m ożliw ie p rz e d św item s ta n ą ł w stolicy. W yjazd w nocy z a lecały p rzed e w sz y stk im w zględy b ezp ieczeń stw a. D rogi b o w iem w e dnie b y ły o strz e liw a n e przez n iem ieck ie sam o lo ty . R ząd p ra g n ą ł przez sw ego d e le g a ta odbyć ja k n a jp rę d z e j n a ra d ę z K siędzem K a rd y n a ­ łem o raz p ro sił go, b y u n ik n ą ł w p a d n ię c ia w ręce N iem ców , gdyż sk o m p lik o w a ło b y to s y tu a c ję p o lity c z n ą i m ilita rn ą .

K siąd z P ry m a s odpow iedział, że zgodnie z u sta lo n y m p la n e m w y jed zie do W a rsz a w y n a stę p n e g o d n ia i to d o p iero około p o łu d ­ nia, p o n iew aż w te d y w róci jego a u to w y sła n e n a w schód z w ażn y m i a k tam i.

W ojew oda n ie p rz e sta ł n aleg ać. O św iadczył, że z a ra z p rzy śle s p e c ja ln e a u to o ra z d w óch p o lic ja n tó w , k tó rz y dla b ezp ieczeń stw a b ęd ą to w arzy szy ć Ks. K a rd y n a ło w i w d ro d ze do W arszaw y.

Ks. P ry m a s po n a m y śle zgodził się przyspieszyć sw ój w y ja z d do W a rsz a w y o jed en dzień, d o d ając: „B ędę się s ta r a ł w rócić z W a rsz a w y do P o zn an ia ja k n a jr y c h le j” .

P rz e d w y ja z d e m p rz e p ro w a d ził rozm ow ę z b p em W. D ym kiem , w ik a riu sz e m g e n e ra ln y m w P o z n a n iu , u d zielając je m u i w ik a riu ­ szow i g e n e ra ln e m u w G nieźnie n a d z w y c z ajn y c h u p ra w n ie ń n a czas sw ej nieobecności.

O koło godz. p ierw szej po p ó łn o cy Ks. P ry m a s w y je c h a ł z P oz­

n a n ia ze sw oim k a p elan em , ks. B o lesław em F ilip ia k ie m . „ W y je ­ c h a łe m z P o z n a n ia — z a n o tu je w sw o ich z a p isk ach — z n ie d o b ry m przeczuciem , ale z w ia rą , że w n ie d łu g im czasie w ró c ę ”. W W a r­

szaw ie s ta n ą ł Ks. K a rd y n a ł około 10-ej rano.

O k o l i c z n o ś c i w y j a z d u z k r a j u

Tegoż d n ia p rz e p ro w a d ził rozm ow ę n a jp ie rw z b p em G a w lin ą w jego m ie sz k a n iu p rz y ul. D łu g iej. N a stę p n ie w h o te lu „R o m a”

o d b y ła się d łu g a k o n fe re n c ja z je d n y m z m in istró w , k tó ry p rz e d ­ s ta w ił K a rd y n a ło w i p ro p o zy cję rz ą d u . R ząd p rosił, a b y Ks. P ry m a s, cieszący się w ielk im a u to ry te te m m ięd zy n aro d o w y m , u d a ł się za g ra n ic ę i ta m p o d jął d e lik a tn ą i w a ż n ą m isję n a rzecz n a p a d n ię te j P o lsk i. C hodziło p rzed e w szy stk im o a u to ry ta ty w n e zd em ask o w an ie h itle ro w s k ie j p ro p a g a n d y n a fo ru m św iato w y m , k tó ra P o lsk ę czy­

n iła o d p o w ied zialn ą za ro z p ę ta n ie w o jn y .

W odpow iedzi Ks. P ry m a s u za le ż n ił p o djęcie d ecyzji od rozm ow y z a b p e m F. C ortesi, n u n cju szem a p o sto lsk im oraz od ro zw o ju d zia­

ła ń w o jen n y ch . N a ra d a z N u n cju szem A p o sto lsk im o d b y ła się jesz­

cze teg o sam ego dnia.

(3)

N a z a ju trz 5 w rz e śn ia K a rd y n a ł P ry m a s o d p ra w ił o godz 11 M szę św. w k a te d rz e Św . J a n a w in te n c ji P olski. N ie by ło na n iej p re z y d e n ta M ościckiego i m a rsz a łk a R ydza Śm igłego, k tó rz y z n a j­

do w ali się ju ż poza stolicą. P re m ie r S k ła d k o w sk i d z ięk u jąc w im ie­

n iu R ząd u P ry m a so w i za n ab o żeń stw o p o w iad o m ił, że p rzeb ieg d z ia ła ń w o je n n y c h je st n iep o m y śln y ; P o z n a ń już je st o d cięty i rząd z k o rp u se m d y p lo m a ty c z n y m w y co fu je się jeszcze tego sam ego dnia na p ra w y b rz e g W isły.

Po p o łu d n iu b y ły k o n ty n u o w a n e ro zm o w y z n u n cju szem , z b p em G aw lin ą i a b p e m G allem . U stalono, że pod w ieczór n a stą p i w spólny w y jazd P ry m a s a z N u n cju szem do N ałęczow a. W sk u tek je d n a k przeszkód telefo n iczn y ch n ie zdołano u zgodnić god zin y w y jazd u . W k ró tce k o rp u s d y p lo m a ty c z n y w y je c h a ł ze stolicy, a Ks. P ry m a s p rzen ió sł się n a P ra g ę , gdzie zan o co w ał n a p ro b o stw ie p rz y b azy ­ lice N ajśw . S erca Jezusow ego u sw ego b r a ta A n to n ieg o H londa (C hlondow skiego).

N a z a ju trz w czesnym ra n k ie m p ry m a s H lond w y je c h a ł w k ie ru n ­ k u L u b lin a w n ad ziei, że w N ałęczow ie sp o tk a się z n u n cju szem . N a o d g ałęzien iu szosy za W a w re m do L u b lin a p o ste ru n e k w o jsk o ­ w y sk ie ro w a ł cy w iln e sam o ch o d y n a S ied lce — Ł u k ó w — L u b lin . P rz y b y w sz y do S ied lec, d a re m n ie P ry m a s u siło w a ł o siąg n ąć te le ­ fo n em p rz e d s ta w ic ie li R ząd u i N u n cju sza.

N a d ru g i d zień 7 w rz e śn ia n a s tą p ił ciężki n a lo t n a Siedlce. K a r­

d y n a ł z w ie lk im n ieb ezp ieczeń stw em życia, ra n n y w nogę od od­

ła m k a bom by, n a p ro śb ę b p a S okołow skiego w y je c h a ł do Ja n o w a P o d lask ieg o , gdzie z a trz y m a ł się w se m in a riu m d u chow nym .

D n ia 8 w rz e śn ia K s. K a rd y n a ł o d p ra w ił M szę św ię tą do M a tk i N a jśw iętszej, u m a c n ia ją c sw oim słow em p rz y g n ę b io n ą ludność m ie j­

scow ą i licznych uchodźców z zachodu, po czym w y ru sz y ł w d a l­

szą d ro g ę do L u b lin a przez B iałą P o d la sk ą i P arczew . W L u b a rto ­ w ie z a trz y m a ł się n a noc w k laszto rze OO. K ap u cy n ó w . W śród cią­

g ły ch n ie b ezp ieczeń stw i n ie p ra w d o p o d o b n y c h tru d n o śc i, poprzez d ro g i z a p ch an e u c ie k in ie ra m i i w o jsk iem , d o ta rł w reszcie 9 w rześ­

n ia do L u b lin a , k tó ry — ja k się z b lisk a okazało — przech o d ził w łaśn ie g w a łto w n e b o m b a rd o w a n ie . W obec niem ożności d o sta n ia się do re z y d e n c ji b isk u p ie j i c e n tru m m ia s t' y m as co fn ął się do L u b a rto w a , d o w ied ziaw szy się p rz e d te m , że R ząd w y je c h a ł do Ł u c­

ka, a k o rp u s d y p lo m a ty c z n y do K rzem ień ca.

B y u n ik n ą ć n a lo tó w , K a rd y n a ł je c h a ł do Ł u ck a d ro g a m i po części d ru g o rz ę d n y m i, m im o to b y liśm y k ilk a k ro tn ie o strz e liw a n i z n isko k rą ż ą c y ch sam olotów . W H ru b ieszo w ie o d e b ra ł od sz ta fe t m e ld u n k i d la rz ą d u o w y w iezien iu a rra s ó w w a w elsk ich i złota ze s k a rb u p ań stw o w eg o w W arszaw ie.

Do Ł u ck a p rz y b y ł 10 w rześn ia, serd eczn ie p rz y ję ty przez sędzi­

w ego b p a S zelążka. W Ł u ck u s p o tk a ł się z w ic e p re m ie re m K w ia t­

ko w sk im i b p e m G aw lin ą. W ic e p re m ier ponow ił n a le g a n ia rząd u , by K s. P ry m a s u d a ł się spieszn ie za g ra n ic ę .

S y tu a c ja b o w iem P o lsk i n a te re n ie m ięd zy n aro d o w y m — m ó w ił w ic e p re m ie r — je st b a rd zo tru d n a . D y p lo m acja n iem ieck a z n ie ­ zw y k łą ru c h liw o śc ią szerzy k ła m liw e w iadom ości o sp o w o d o w an iu w o jn y p rzez P o lsk ę i o rzek o m y ch o k ru c ie ń stw a c h d o k o n y w an y ch przez P o la k ó w n a N iem cach w Polsce. W szczególny sposób u siłu je w y w rzeć w p ły w n a koła w a ty k a ń sk ie . J e s t w ięc rzeczą nieodzow ­ ną, ab y K s. P ry m a s za g ra n ic ą p rz e d s ta w ił św ia tu p ra w d ę o n a p a ś ­ ci h itle ro w sk ie j n a P o lsk ę i b a rb a rz y ń s k ic h m eto d ach w o jn y p ro ­ w ad zo n ej p rzez N iem cy. P o w ia d o m ił on ta k ż e K a rd y n a ła , że je żeli a k c ja w o jsk o w a g e n e ra ła S o sn k o w sk ieg o nie o d n iesie w iększego su k cesu , R ząd sc h ro n i się w R u m u n ii.

N astę p n e g o d n ia Ks. P ry m a s w y je c h a ł z Ł u c k a do K rzem ień ca.

T am s p o tk a ł się z m in is tre m B eck iem , z N u n cju szem A p o sto lsk im oraz z a m b a sa d o ra m i N oelem i B id d le m 3. T u ta j „ z ap ad ła o statecz­

nie po g łęb o k iej i w sz e c h stro n n e j ro zw ad ze decy zja, że P ry m a s za­

ra z m a w y je c h a ć do R z y m u ” 4.

D ecy zja ta zo stała u z g o d n io n a z N u n c ju sz e m A po sto lsk im i p rzez niego z a a p ro b o w a n a. Ks. P ry m a s , w y ra ż a ją c zgodę n a w y ja z d do R zym u, k ie ro w a ł się w p ie rw sz y m rzędzie p ra g n ie n ie m p rzy jścia z pom ocą O jczyźnie p o g rążo n ej w tra g ic z n e j sy tu a c ji. O becność w R zym ie d a w a ła m u m ożliw ości i szanse d ziałan ia. Po w tó re, in te rw e n c ja u S to licy A p o sto lsk iej p o zw alała liczyć n a u zy sk a n ie po zw o len ia n a p o w ró t do P o zn an ia. In n a b y ła b y pozycja K a rd y n a ­ ła w obec N iem ców , jeżeli b y do P o zn an ia w ró cił na m ocy p o ro zu ­ m ien ia m ięd zy n aro d o w eg o .

D nia 13 w rz e śn ia w y je c h a liśm y n a T a rn o p o l przez W iśniow iec do Z aleszczyk. W Z aleszczykach z a trz y m a liśm y się n a nocleg w p ro ­ bostw ie. P o M szy św. w kościele p a ra fia ln y m , po rz e w n y m pożeg­

n a n iu z m iejsco w ą lu d n o ścią i po z a ła tw ie n iu fo rm aln o ści n a g ra n i­

cy p o lsk o -ru m u ń sk ie j, u d a liśm y się pociąg iem do B u k a re sz tu . Tu odb y ła się sp e c ja ln a k o n fe re n c ja z m a rsz a łk ie m d w o ru , k tó ry im ie­

niem k ró la K a ro la p ro sił K s. P ry m a s a o in fo rm a c je , d o ty czące spo­

sobu p ro w a d z e n ia w o jn y przez N iem ców .

W y jazd z B u k a re sz tu przez Ju g o sła w ię w k ie ru n k u W łoch n a ­ stą p ił 16 w rześn ia, w to w a rz y stw ie a m b a sa d o ra Noela.

N a stę p n e g o d n ia K a rd y n a ł p rz y b y ł do T rie stu , gdzie z a trz y m a ł się w zak ład zie sa le z ja ń sk im i o d b y ł k o n fe re n c ję z p olskim k o n su ­ lem , p rz e b y w a ją c y m w ty m m ieście. N a z a ju trz w y je c h a ł do R zym u.

P rz y p o m in a m sobie, że P ry m a s w y s ła ł z T rie s tu te le g ra m do G e n e ­ ra ła S a le z ja n ó w , ks. P. R icald o n e, b y b y ł ła sk a w z a re z erw o w a ć dla niego m ieszk an ie w zak ład zie sa le z ja ń sk im w S acro C uore, gdzie

3 A m b asad orzy fra n cu sk i i a m ery k a ń sk i przy rządzie polskim . 4 K a s z n i c a , Misja PTywncLSci PolSrci w cza sic w o j n y , „T ygodnik W a rsza w sk i” 1946 nr 22 s. 5.

(4)

zw y k le z a trz y m y w a ł się, ilek ro ć p rz y je ż d ż ał do R zym u. N ie je s t w ięc p ra w d ą , ja k o b y P a p ie ż n ie ch ciał p rz y ją ć K a rd y n a ła do W a­

ty k a n u i d o p iero G e n e ra ł T o w a rz y stw a S a le z ja ń sk ie g o „ o fia ro w a ł m u g o ścin ę”.

P rz y ja z d do R zy m u n a s tą p ił 19 w rz e śn ia w ieczorem . K s. K a r ­ d y n a ła p rz y ję to b ard zo serd eczn ie w śró d w ielk ieg o p o ru sz e n ia i p u ­ b liczn y ch o b ja w ó w s y m p a tii d la P o lsk i, tłu m io n y c h p rzez p o licję faszy sto w sk ą. W p o w ita n iu n a s ta c ji „ T e rm in i” w zięli udział:

p rz e d sta w ic ie l O jca św . — m ons. A rb o rio -M e lla , m ons. D. T a rd in i

— p rz e d s ta w ic ie l S e k r e ta r ia tu S ta n u , o b aj p olscy am b a sa d o rz y , a m b a sa d o r f r a n c u s k i p rz y S to licy św . — C h a rle s R oux, g e n e ra ł sa le z ja n ó w ks. P. R icald o n e i g e n e ra ł OO. Je z u itó w ; św ią to b liw y o. L ed ó ch o w sk i o ra z P o lo n ia rz y m sk a i W łosi, s o lid a ry z u ją c y się z P o lsk ą. P ry m a s p e łe n p o w ag i i g łęb o k ieg o w z ru sz e n ia , a le bez tra g ic z n e j pozy, p rz y w ita ł się ze w szy stk im i i po zam ie n ie n iu k ilk u słów z k a ż d y m u d a ł się w o to czen iu G e n e ra ła S a le z ja n ó w i in n y ch gości do z a k ła d u salezjań sk ieg o S acro C uore, k tó ry o d tą d s ta ł się m iejscem jego 10-m iesięcznego p o b y tu (19 IX 1939 — 9 IV 1940) w W iecznym M ieście.

P o b y t w R z y m i e

D nia 21 w rz e śn ia K a rd y n a ł P ry m a s u d a ł się do O jca św. P iu s a X II n a a u d ien cję. S p o tk a n ie było b a rd zo serdeczne, rz e w n e i długie.

D łu g ie b y ły ró w n ie ż n a ra d y w S e k re ta ria c ie S ta n u z jego k ie ro w ­ n ik ie m k a rd . A. M ag lio n e i z m ons. D. T a rd in im , w sp ó łp ra c o w n i­

k iem k a rd . M aglione, szczery m p rz y ja c ie le m k a rd y n a ła H lo n d a 5.

C o d zien n ie do P ry m a s a P o lsk i p rz y b y w a li z w iz y tą k a rd y n a ło w ie k u r ia ln i i z a trz y m y w a li się u niego g o d zin am i. P rz y b y w a li człon­

k o w ie k o rp u s u d y p lo m aty czn eg o p rz y W a ty k a n ie , zasięg ając ję z y ­ k a o b a rb a rz y ń s tw ie h itle ro w sk im . P rz y b y ł ta k ż e n ie je d e n z d y p lo ­ m a tó w a k re d y to w a n y c h p rz y K w iry n a le . W szyscy b y li c ie k a w i w iad o m o ści z P o lsk i i o P olsce. P ry m a s p rz y jm o w a ł w sz y stk ich bez w y ją tk u , od ra n a do w ieczora. W śród gości n a jczęstszy m i b y li o czyw iście P o la c y , m ie sz k a ją c y w R zy m ie i św ieżo p rz y b y li do sto ­ licy c h rz e ś c ija ń s tw a u chodźcy o raz w o jsk o w i p rz y g n a n i b u rz ą w o­

je n n ą ; n a d to czło n k o w ie o b y d w u p o lsk ich a m b a sa d , u rz ę d n ic y z in ­ n ych a m b asad , zw łaszcza fra n c u s k ie j.

O sobno w y p a d a w spom nieć czcigodnego i otoczonego a u re o lą św iętości g e n e ra ła jezu itó w , o. W ło d zim ierza L edóchow skiego. P r y ­ m as i o. L ed ó ch o w sk i u ję li n a rz y m sk im te re n ie m ocno w sw e ręce sp ra w ę g n ęb io n eg o N a ro d u i jego h o n o ru w obliczu św iata. A k c ja o. L ed ó ch o w sk ieg o , je d n o m y śln a i zgodna z a k c ją K a rd y n a ła , p rz y ­

5 Por. W yp ow ied ź ks. B. F ilip iak a, d ziek an a R oty R zym sk iej z listo ­ pada 1973 r. ZB, K oresp on d en cja w sp raw ie kard. H londa.

czyniła się w w ie lk im sto p n iu do zd em ask o w an ia h itle ro w s k ie j p ro p a g a n d y , zw łaszcza w ty c h k r a ja c h , gdzie OO. J e z u ic i m ieli sw e dom y i kolegia.

P ry m a s H lond ro zw in ął w R zym ie ożyw ioną działaln o ść, id ącą w trz e c h k ie ru n k a c h : p ro p a g a n d o w y m , d u sz p a ste rsk im i c h a r y ta ­ ty w n y m . N a rzecz uciem iężo n ej P o lsk i d ziałał poprzez p rz e m ó w ie ­ nia, w y w ia d y , m em o riały , a rty k u ły , rozm ow y, k o resp o n d en cje, s ta ­ jąc się o śro d k ie m p o b u d z a ją c y m su m ien ia. R ów nocześnie z a ją ł się tra g ic z n y m losem uchodźców . P o p rzez k sięży ro z taczał o p iek ę d u ­ chow ną n a d e m ig ra n ta m i i ż o łn ierzam i w obozach jen ieck ich . O sob­

ną k a r tę a k c ji p ry m a sa H lo n d a n a rzecz uchodźców i u ciem iężo­

nego k r a ju sta n o w i jego pom oc c h a ry ta ty w n a . Z fu nduszów , k tó re o trz y m y w a ł n a w łasn e u trz y m a n ie od b isk u p ó w i od p rz y ja c ió ł w S ta n a c h Z jednoczonych, p rz e k a z y w a ł m a te ria ln ą pom oc do k r a ­ ju. S am z o rg an izo w ał p ierw szą w ięk szą w y sy łk ę w in a m szalnego d la kościołów p o lsk ich i p ie rw sz y w ag o n z ow ocam i w ło sk im i d la p o lsk ich dzieci.

W sk u te k sw ej d ziałaln o ści P ry m a s b y ł osaczony p rzez po licję faszy sto w sk ą i p iln ie śledzony przez g estap o , k tó re o tw a rc ie w spół­

p ra c o w a ło z w ła d z a m i w ło sk im i. Ż y czliw i W łosi p rz e s trz e g a li K a r ­ d y n a ła . A m b a sa d o r fra n c u s k i C h a rle s R o u x coraz u siln ie j n a le g a ł, by K a rd y n a ł ra to w a ł się, p rz y jm u ją c gościnę rz ą d u fra n c u sk ie g o . P ry m a s tr w a ł je d n a k n ie u stę p liw ie . D ecyzję w y ja z d u do F ra n c ji p o w ziął d o p iero w te d y , g d y z k ó ł w ło sk ich o d d a n y c h i d o b rze p o in ­ fo rm o w a n y c h do w ied ział się, że M ussolini w y p o w ie w o jn ę d n ia 11 czerw ca 1940 r.

Z ch w ilą p rz y stą p ie n ia W łoch u b o k u N iem iec do w o jn y d alszy p o b y t K a rd y n a ła w R zym ie s tra c ił p o d sta w y działan ia. B y nie k r ę ­ pow ać P a p ie ż a sw ą obecnością n a te r e n ie p a ń stw a w a ty k a ń sk ie g o , P ry m a s H lo n d n ie sk o rz y sta ł z o fia ro w a n e j m u g ościny przez P iu ­ sa X II w m u ra c h W a ty k a n u , m im o iż część k o rp u s u d y p lo m a ty c z ­ nego p rz y S to licy A p o sto lsk iej, b ęd ąceg o w k o n flik c ie p o lity c z n y m z p a ń s tw a m i osi, m . in: p o lsk a a m b a sa d a p rz y W a ty k a n ie , za s u ­ g e stią i zgodą P a p ie ż a z n a la z ła a z y l n a te re n ie M iasta W a ty k a ń ­ skiego.

P ry m a s w y ja ś n ił O jcu św ., że u d a ją c się do F ra n c ji, zn ajd zie się w p o b liżu o g ro m n ej m asy rzeszy w ychodźczej i e m ig ra n tó w po lity czn y ch , k tó ry m będzie m ógł jeszcze pomóc. T a k ie b y ły po­

b u d k i, k tó re z ad ecy d o w ały o stateczn ie o jego w y jeźd zie z R zym u.

W y b ra ł L o u rd es, jak o m iejsce sw ego dalszego p o b y tu , gdzie go p rz y ją ł z b ra te rs k ą gościnnością b isk u p J e rz y C h o ąu et, w ie lk i p rz y ja c ie l P o lsk i. D nia 7 czerw ca K a rd y n a ł P ry m a s b y ł n a p o żeg ­ n a ln e j a u d ie n c ji u O jca św. a w d w a d n i później o puszczał W iecz­

ne M iasto, u d a ją c się w dalszą w y g n a ń c z ą tu łaczk ę.

(5)

P o b y t w L o u r d e s

T y d zień po p rz y b y c iu P ry m a s a do L o u rd e s sk a p itu lo w a ła F r a n ­ cja. D ziesiątk i ty sięcy uchodźców polskich, k tó ry c h gościnna zie­

m ia fra n c u sk a b y ła p rz y tu liła , zn a la z ły się w położeniu trag iczn y m , u cie k a ją c p rzed a rm ią n iem ieck ą na p o łu d n ie F ra n c ji ra z e m z m i­

lionow ą falą uchodźców fra n cu sk ich , b elg ijsk ich , h o len d ersk ich . P o la c y p rz e b y w a ją c y w L o u rd es i w okolicy, osobiście, listo w n ie, b ezp o śred n io lu b też przez sw oich d ele g a tó w n a w ią z y w a li k o n ta k t z P ry m a se m p rz y G ro cie M a ssa b ielsk iej, sz u k a ją c u niego w sk a z a ń i pom ocy. K tóż n ie p rz e w in ą ł się w te d y p rzez lu rd z k i „ C h alet E pis- c o p al”, by się z e tk n ą ć z P ry m a se m ? P rz y c h o d z ili po pom oc, listy polecające, po ra d y i w skazów ki, po b ile ty do p olskich ośrodków o p iek u ń czy ch , po k ie ro w n ic tw o duchow e, w z a w iły ch k o m p lik acjach życiow ych, a n ajczęściej po pociechę, po słow a zdolne w ta k im nieszczęściu p odnieść i ukoić po lsk ą duszę.

P ry m a s na w y p a d k i zap o czątk o w an e w 1939 ro k u m iał sw ój w łasn y , n ie z a c h w ia n y pogląd, o p ie ra ją c się n a n a jg łęb szy m p rzek o ­ n a n iu o o stateczn ej klęsce m ilita rn e j i m o ra ln e j h itle ry z m u w E u­

ropie. W alczył w ięc m ocno z u p a d k ie m d u ch a i z rozpaczą. Z jego n ajg łęb szeg o p rz e k o n a n ia p ły n ę ły słow a: „P o lsk a będzie, będzie sw obodna, w ielk a, sp ra w ie d liw a , szczęśliw a” , lecz za ra z em do d aw ał:

„P o lsk a będzie, a le m y w szyscy do n ie j n ie w rócim y, a k to w róci, te n m usi w rócić lepszym , z posagiem w a rto śc i m o ra ln y c h ”. Nie u k ry w a ł sw ego bólu, k ie d y zau w aży ł n iew łaściw e p ro w ad zen ie się n ie k tó ry c h je d n o ste k i g ru p uchodźców . G dy się z nim i sp o ty k ał, u p o m in a ł i w z y w a ł do ety czn ej i n a ro d o w e j godności. „N ow a P o l­

sk a — m ów ił — n ie u zn a i nie dopuści do głosu ty ch , k tó rz y jej nieszczęście p rz e ta ń c z y li”. — „K ażdy z n as p o w in ie n ra z e m z u k rz y ­ żo w an y m k ra je m odbyć sw ą p o k u tę, k tó rą tu w L o u rd es głosiła N ie p o k a la n a K ró lo w a...”

P rz e z sk ro m n y pokój polskiego P ry m a s a w L o u rd e s 6 p rz e su w a li 8 O d nośnie p ob ytu kard. H londa w L ou rd es, Jan G e r h a r d w książce pt. W o j n a i ja (w yd. 2, W arszaw a 1959) s. 383— 384, zn ie k sz ta ł­

cił zu p ełn ie p ra w d ę o m iejscu zam ieszk an ia p rym asa P olski. P isz e on m. in.: „ P ew n eg o dnia ca łą grupą o d w ied ziliśm y p rzeb yw ającego w p a ła ­ cu arcyb isk u p im kard. H londa. Im p on u jący w y g lą d , w sp a n ia ły gest. S a le p ałacu o ślep ia ły sw y m b lask iem , d yw an y, obrazy, czerw ień , biel, złoto, n a w et k la m k i od drzw i — m a łe arcyd zieła w y sa d za n e ru b in am i”. W rze­

czy w isto ści b ył to p rzeciętn y dom le tn i, „ ch a let” w odróżnieniu od „pa- la is”, p rzep ełn ion y gośćm i biskupa i jego rodziną, ciasny do teg o sto p ­ nia, że aby k ogoś m óc przyjąć w w ięk szej grupie, trzeba b yło w y c h o ­ dzić na zew n ątrz. Skąd w ięc autor w zią ł „ sale o ślep ia ją ce b lask iem , dyw any, obrazy, czerw ień , biel, zło to ”? — N ie w iadom o. C zyżby w jego b ujnej w yob raźn i p o m iesza ły się w e r sa lsk i lu k su s z u b ó stw em „ p a ła cu ” biskupa w L ourdes, gd zie k orytarze b y ły tak w ą sk ie, że led w o dw óch lu d zi m ogło się p rzecisn ąć, a sam P rym as za jm o w a ł jed en jed y n y pokoik z bardzo sk rom n ym u m eb low an iem .

24. K ard. A u gu st H lond w g p ortretu art. m ai. B o lesła w a Jana C zed ak ow sk iego, R zym 1940

(6)

^ : i#- '■ /

- -f « - # , ,* *

f / # # 4$r *#*•***•-* ^ . .

% *

^ y y ^ y --- j , ‘ d . _

—v-*f- /~v^~X. /Ś i^ f^ Ć -Ą

eVfih' * •■» ' <My * * / S — ^ ^■■■■■> . . ^ - * £ — *

j "^A ' <■ .; .J.^ ,

-Je> ^

. C , ^ . ^

Ą ^ . .

’***'? *** ’ ^ ----a*‘*—*t£ /T— .^.,. V*' tć— ^ t ^my^

* » <~* w y b ili' +~~*0 rćy. —y

y ^ * ~-J&

" ^ - ~ X A ? / ---- ^ « f v . . .

A « , 4 y ć ,* ś.„ - g f l „ ---i ^ m * ~ .U V ~ y l* C S / Z - J '

***** / *.-**-' m*, %/£*ćp • *' £ **

9

'*r '£*- .••*£

* * r4 ^ r * “ -S i. x ^ /* rm * • * * '~ ’-i ''" ^ y

J + ~ /* + * + * •* * . mm » * -jT * ^ / y » « « * y / w » A ł < j » w w w i x /£ & & •* *<• '**' * *

m &*** r i t, r

^ / i v **—* * ? •~/ *y'>< *y~~7 »-«* y y * « y « ?

^ £ y /X _ 9 - t * . * f *■ JC JL4 M&

* L y » ■*£-

25. F a k sy m ile listu kard. A. Hlonida (z 4 X 1939) do p rezyd en ta W. R acz- k ie w ic z a

się k a rd y n a ło w ie , b isk u p i, p ro feso rzy , g en erało w ie, p o lity cy . W szys­

cy c ie k a w i jego o p in ii n a te m a t d alszy ch losów w o jn y i przyszłości E u ro p y o raz K ościoła. P rz y c h o d z ili ró w n ież F ra n c u z i, B elgow ie, H o­

le n d rz y , W łosi, w y sied len i A lzatczycy, L o tary ń czy cy , lo tn icy i sp a ­ d o c h ro n ia rz e an g ielscy , U k ra iń c y i g ru p y R osjan. P rz y c h o d z ili Ż y­

dzi polscy, fra n c u sc y , n iem ieccy , k tó ry m P ry m a s p o m ag ał w w y - jeździe do A m e ry k i, k r y ł ich po k la sz to ra c h p rzed p o licją n iem iec­

k ą, s ta r a ł się d la n ic h o fra n c u s k ie d o k u m en ty . T ra fia li się też p ro w o k a to rz y n iem ieccy, in d y w id u a ciem ne i n iebezpieczne. P r y ­ m as w obec w sz y stk ic h b y ł k a p ła n e m , P o lak iem , człow iekiem .

P o d o b n ie ja k w R zym ie w ie lk ą tro s k ą P ry m a s a w L o u rd e s b y ła o p iek a d u sz p a ste rsk a n a d u c h o d źstw em polskim . O d B u d ap esztu do L izb o n y i A lg ie ru u sta n o w ił sieć k a p ła n ó w p olskich. Szczególną u w a g ę sk u p ił n a F ra n c ji, gdzie m ieściła się znaczna część p o lsk ich tu łaczy . W sp ie ra ł tę a k c ję m a te ria ln ie , k ie ro w a ł n ią, p o lecał opie­

ce m iejsco w y ch bisk u p ó w . S am w ro k u 1942 p ro w a d z ił re k o le k c je z a m k n ię te d la d u sz p a ste rz y p o lsk ich w p o łu d n io w ej F ra n c ji.

Do n ie p ra w d o p o d o b n y c h ro z m ia ró w ro zro sła się u rz ę d o w a i po­

u fn a k o re sp o n d e n c ja P ry m a s a (ponad 10 ty się c y ■ listów ). P ły n ę ły do n ieg o ró żn y m i sz la k a m i w iadom ości z całego św ia ta , ze w szy st­

k ic h s tro n E u ro p y , z obu A m e ry k , z A fry k i, z B liskiego W schodu, a n a w e t z P e rs ji, In d ii i C hin. P ry m a s k o rz y sta ł z b o g a c tw tego m a te ria łu , b y in fo rm o w ać R zym i in n e o śro d k i z a in te re so w a n e s p ra ­ w ą po lsk ą. N ieraz w k ra c z a ł w to A betz, a m b a sa d o r H itle ra w P a ­ ry ż u , k tó r y ch ciał w y m u sić n a w ła d z a c h fra n c u sk ic h zakaz w szel­

k ieg o zn o szen ia się P ry m a s a z z a g ran icą.

P o b y t w H a u t e c o m b e

Z c h w ilą ląd o w a n ia A m e ry k a n ó w w A fryce, a rm ie H itle ra za­

ję ły p o łu d n io w ą F ra n c ję . W sa m y m L o u rd es u m ieściły siln y g a rn i­

zon. O d tą d k a rd y n a ł H lond b y ł b ezp o śred n io in w ig ilo w a n y i g ro ­ ziło m u w y w iezien ie, ja k ie już sp o tk ało w y b itn y c h w o jsk o w y ch i p o lity k ó w fra n c u sk ic h . W te d y to n a p ro śb ę m in is tra s p ra w w e ­ w n ę trz n y c h rz ą d u V ichy P ry m a s p rz e n ió sł się 6 k w ie tn ia 1943 ro ­ k u do o p actw a b e n e d y k ty ń sk ie g o w H au teco m b e w S a b a u d ii, z d a ­ la od g ra n ic y h iszp ań sk iej.

W ty m n a tc h n io n y m z a k ą tk u F ra n c ji, położonym n a d jezio rem d u B o u rg e t, p ry m a s H lo n d p rz e b y w a ł pod o k u p a c ją w ło sk ą do c h w ili sw ego a re sz to w a n ia p rzez h itlero w có w .

J a k w L o u rd e s, ta k ró w n ież i tu ta j n a w ią z a ł ro zleg łe k o n ta k ty ze św iatem , n ie do zn ając szczególnych przeszkód ze s tro n y w łoskich o k u p a n tó w . T u ta j sp o ty k a ł się z re p re z e n ta n ta m i fra n c u s k ie j e lity k a to lic k ie j i z dow ódcam i fra n c u sk ic h p a rty z a n tó w . G dy W łochy z a p rz e sta ły w a lk i i w o jsk a n iem ieck ie z a la ły A lp y fra n c u sk ie , w t e ­

12 — N a s z a P r z e s z ł o ś ć t. 42

(7)

dy p a rty z a n c i w ie lo k ro tn ie o fia ro w a li się p rz e p ro w a d zić bezpiecz­

nie Ks. P ry m a s a do S zw ajcarii. K a rd y n a ł je d n a k n ie sk o rz y sta ł z ty c h usług.

S y tu a c ja K a rd y n a ła s ta ła się tr u d n a z ch w ilą u k a z a n ia się w 1943 ro k u b ro sz u ry pt. D e/i. W yszła ona jak o p ią ty zeszyt ta jn e j a n ty ­ h itle ro w s k ie j p u b lik a c ji fra n c u s k ie j (C ah iers d u T em o ig n ag e C h re - tien). B ro szu ra b y ła su m ary czn y m , w strz ą sa ją c y m o b razem g w a ł­

tów i o k ru c ie ń s tw p o p e łn io n y ch w P o lsce p rzez o k u p a n tó w w ciągu trz e c h la t od zajęcia k ra ju . W y d a n a w 20 ty sią c a c h e g zem p larzy i ro zrzu co n a po całej F ra n c ji, w y w a rła o g ro m n e w rażen ie. G estap o szalało. N ie w y k ry to d ru k a rn i, k tó ra d a le j b ro sz u rę o d b ijała. Ze ścisłości in fo rm a c ji z a w a rty c h w b ro szu rze, ze znajom ości p o lsk ich sto su n k ó w kościelnych, z fachow ego p rz e d sta w ie n ia zasadniczych lin ii p o lity k i h itle ro w s k ie j w P olsce w nio sk o w an o , że a u to re m bez­

im ie n n e j p u b lik a c ji m oże być ty lk o P ry m a s P o lsk i. Rzecz u r a s ta ła do zn aczen ia k lę s k i g o eb elso w sk iej p ro p a g a n d y . W sp a n ia ła f r a n ­ cuska m łodzież a k a d e m ic k a ro z p ro w a d z a ła b ro sz u rę P ry m a s a z o g ro m n y m p o w o d zen iem po całej R ep u b lice i k o m e n to w a ła ją k ró tk o słow am i: „T ak będzie w y g lą d a ła E u ro p a po n iem ieck im zw y c ię stw ie ” .

To z ad ecy d o w ało o sta te c z n ie o sp ieszn y m a re s z to w a n iu K s. P r y ­ m asa.

U w i ę z i e n i e

D nia 3 lu teg o 1944 po licja n iem ieck a a re sz to w a ła ks. k a rd y n a ła H londa w H au teco m b e. Zgodzono się je d y n ie , b y to w a rz y sz y ł m u ks. k a p e la n B. F ilip ia k . N ie pozw olono niczego za b ie ra ć, tłu m acząc, że n a z a ju trz w ró c ą po złożeniu zezn ań w C h a m b e ry w sp ra w ie oso­

b y trzeciej.

M ały m a u te m p o lic y jn y m p rzew iezio n o K s. P ry m a s a do A ix -le s- -B ains, a stą d do C h a m b e ry . Jeszcze tego sam ego d n ia w ieczorem tra n sp o rto w a n o go p o ciąg iem do P a ry ż a . Rozpoczęło się w ięzienie.

B ył w czesn y ra n e k , g d y pociąg w śró d u sta w ic z n y c h b o m b a rd o w a ń alia n c k ic h p rz y b y ł szczęśliw ie do P a ry ż a . A u to p o licy jn e zaw iozło Ks. K a rd y n a ła i jeg o K a p e la n a n a A v en u e M a re c h a l F och, gdzie m ieściły się b iu ra p o licji n iem ieck iej. N a stę p n ie przew ieziono ich do g m ach u g łó w n ej k o m en d y p o licji n iem ie c k ie j n a F ra n c ję n a B id. F la n d r in 11. T am n a 6 -ty m p ię trz e b y ł w ięzio n y P ry m a s P o l­

sk i p rzez dw a m iesiące, bez m ożliw ości o d p ra w ia n ia M szy św., w c a łk o w ity m o d cięciu od św iata.

Szef p o licji n ie m ie c k ie j, B u rk le r, ró ż n y m i sposobam i s ta r a ł się poznać s to su n e k P ry m a s a w obec s y tu a c ji, ja k a w y tw o rz y ła się w E u ro p ie po klęsce N iem ców n a fro n cie w s c h o d n im 7. K a rd y n a ł

7 Ks. B. F i l i p i a k , N ie k tó r e w ia d o m o ś c i o k a r d y n a l e A u g u śc ie H lo n d zie z c z a s ó w w o j n y 1939— 1945 w e d ł u g z a p i s k ó w je g o kapelan a, w: S acru m P o lo n ia e M illen n iu m , t. 11, R om a 1965 s. 479 nn.

m ów ił w y ra ź n ie : N iem cy p o w in n i w ycofać się z całego o b szaru P o lsk i i p o w in n i n a p ra w ić w y rząd zo n e P olsce k rz y w d y . O ja k ie j­

ko lw iek k o la b o ra c ji z o k u p a n te m n iem ieck im pod w zg lęd em m ili­

ta rn y m czy p o lity czn y m n ie m oże być m ow y. T y lk o w o ln a i nie o k u p o w a n a P o lsk a m oże p e rtra k to w a ć z sąsiad am i.

T y m czasem S tolica A p o sto lsk a i św ia t k a to lic k i d o m a g a li się u w o ln ie n ia P ry m a sa . N ie m ogąc n a k ło n ić K a rd y n a ła do k o la b o ra c ji z je d n e j stro n y , a z d ru g ie j n ie chcąc zrezygnow ać z pełn eg o n a d ­ zo ru n a d nim , przew ieziono go z P a ry ż a do B ar-le-D u c. T am um ieszczono go z K a p e la n e m u s ió s tr sz w a jc a rsk ic h , gdzie pozo­

s ta w a ł in w ig ilo w a n y przez szefa m iejscow ego gestapo.

W reszcie w sk u te k n a p o ru w o jsk a lia n c k ic h po p ięciu m iesiącach p o b y tu w B ar-le -D u c g estap o w yw iozło w ięźniów w g łą b Rzeszy do W ie d e n b riic k w W estfalii. T am p ozostaną przez sied em m ie ­ sięcy w k la sz to rz e sió str n iem ieck ich odcięci od św ia ta i k o n ta k tó w z lu d źm i do c h w ili w y zw olenia, p rz e ż y w a jąc w e w n ą trz R zeszy n a ­ ra s ta ją c ą k lę sk ę h itle ry z m u .

W y z w o l e n i e

W W ielk an o c 1 k w ie tn ia 1945 d z ie w ią ta a rm ia a m e ry k a ń s k a pod d o w ó d ztw em gen. S im psona z a ję ła bez w a lk i W ied en b riick , p rzy n o sząc ty m sam y m w y z w o le n ie P ry m a so w i P olski.

W p rz e p ię k n e j m o d litw ie ułożonej w L o u rd es dla R o d ak ó w n a w y g n a n iu , P ry m a s P o lsk i p ro sił M a tk ę Bożą, by „ze sm u tn y c h p rz y b y tk ó w n iew o li i tu ła c tw a i u p o k o rz e n ia ” u p ro siła „u S y n a sw ego ła sk ę i z m iło w an ie” i sp ra w iła sw y m w sta w ie n n ic tw e m , a b y w szyscy „p o w ró cili na łono w o ln ej O jczy zn y ”. U p ły n ęło pięć i pół la t, zan im K s. P ry m a s o d zy sk ał w oln o ść i o tw o rz y ła się p rz e d n im m ożliw ość p o w ro tu do O jczyzny. D nia 8 k w ie tn ia 1945 o p u ścił W ied en b riick . Z g łów nej k w a te ry a m e ry k a ń s k ie j o d leciał o so b isty m sam o lo tem g e n e ra ła S im psona do P a ry ż a . W sto licy F ra n c ji p r y ­ m as H lond w ygłosił p rzem ó w ien ie do k a to lik ó w a m e ry k a ń s k ic h i P o la k ó w m ieszk ający ch w U SA , d z ię k u ją c za do ty ch czaso w ą po­

m oc o k a zan ą z n ę k a n e m u n a ro d o w i p o ls k ie m u 8. T u p rz y jm o w a ł osobistości św ia ta politycznego, k u ltu ra ln e g o i kościelnego: u d z ie la ł w y w iad ó w , p rz e m a w ia ł, w iz y to w a ł i s p ra w o w a ł n ab o ż e ń stw a aż do 24 k w ie tn ia , k ie d y n a stą p ił odlot a m e ry k a ń s k im sam o lo tem w o jsk o ­ w ym do N eapolu, a sta m tą d do R zym u.

C zułe i serd e c z n e było s p o tk a n ie P ry m a s a z O jcem św . P iu se m X II o raz p o w ita n ie z ro d a k a m i i czło n k am i z g ro m ad zen ia sa le z ja ń ­ skiego. Po d w u m iesięczn y m pobycie w W iecznym M ieście i z a ła ­

8 ZB, T eki kard. A. H lon d a 1939— 1945 (Pism a różne).

(8)

tw ie n iu n a jró ż n ie jsz y c h sp raw , zw iązan y ch z s y tu a c ją K ościoła k a ­ to lick ieg o w P olsce, k a rd y n a ł H lo n d w y ru s z y ł do P olski. P rzez F lo re n c ję , B olonię, W ero n ę, B olzano, B re n n e r, In n s b ru c k , M o n a­

chium , R aty zb o n ę, P ilzn o , P ra g ę , K łodzko, W rocław , R aw icz -—

p rzeb y w szy 2 055 k m — p rz y je c h a ł do P o z n a n ia 20 lip ca 1945 ro k u . T a k za m k n ą ł się w p ry m a so w sk ie j d ziałaln o ści k a rd y n a ła H lo n d a b o lesn y e ta p b lisk o sześcio letn iej tu ła c z k i w o jen n ej.

II. M IS JA P R Y M A S A P O L SK I N A RZECZ OJCZYZNY I KO ŚCIO ŁA

Z g o d n ie z p la n e m K a rd y n a ł P ry m a s po p rz y b y c iu do R zy m u w e w rz e ś n iu 1939 r. złożył sp ra w o z d a n ie O jcu św . o b a rb a rz y ń s k im p ro w a d z e n iu w o jn y przez h itle ro w sk ie N iem cy. U św iad o m ił m ia ­ ro d a jn e czy n n ik i ko ścieln e i in n e n a te re n ie R zy m u o b ru ta ln y c h m eto d ach rzek o m ej „pokojow ej p o lity k i” nazistó w .

R ów nocześnie za p o śre d n ic tw e m S to licy A p o sto lsk iej w szczął s ta ra n ia o ry c h ły p o w ró t do sw y ch a rc y b isk u p ic h stolic. J u ż 1 p aź­

d z ie rn ik a 1939 ro k u , a w ięc w n ie sp e łn a d w a ty g o d n ie po p rz y je ź - dzie do R zym u, złożył w n io sek w S e k re ta ria c ie S ta n u w sp ra w ie sw ego p o w ro tu do P o zn an ia. G dy rz ą d n ie m ie c k i odniósł się n e ­ g a ty w n ie do w n io sk u , k a rd y n a ł H lo n d p o n o w n ie p ro sił 15 sty czn ia

1940 Stolicę A p o sto lsk ą o in te rw e n c ję . W ów czas d an o zrozum ieć S to licy Ś w ię te j, że „ K a rd y n a ł H lond, n a jg ro ź n ie jsz y w ró g h itle ­ ry z m u , podżegacz n a ro d ó w p rzeciw H itle ro w i, n a jw ię k sz y szerzyciel p ro p a g a n d y a n ty g e rm a ń s k ie j, już n ig d y nie u jrz y P o lsk i!” 9

W te n sposób K s. P ry m a s s ta ł się je d n y m z w ielo m ilio n o w ej rzeszy p o lsk ich w y g n a ń c ó w , d zieląc z n im i g o rz k i ch leb w o je n e j tu ła c z k i, s ta ją c się ró w n o cześn ie „ P ro te k to re m p rzy m u so w eg o w y ­ ch o d ź stw a ”.

P ro p a g a n d a h itle ro w s k a w y tę ż a ła sw e siły, b y w in ę za w y b u c h 9 A bp A. B a r a n i a k , W st u lecie L o u r d e s . Ze w s p o m n i e ń w ła s n y c h ,

„P rzew . k a to l.” 1958 nr 6 s. 71.

Już 22 w rześn ia 1939 m ons. T ardini z S ek reta ria tu S ta n u po d w u g o ­ dzin n ej rozm ow ie odbytej w ty m dniu z K ard. H lon d em zapisze w sw o ­ ich notatk ach : „Ks. K ard yn ał zam ierza w ró cić do P o lsk i jak n a jw c z e ś­

n iej gd y ty lk o b ęd zie to m ożliw e. Jako P ry m a s n ie m ógłby, w ob ec H i­

tlera , złożyć p rzy sięg i lu b jak iegoś a k tu p od d a n ia ”, w : L e S a in t S ie ge et la s itu a tio n re l ig i e u s e en Po lo g n e e t d a n s les P a y s B a lt e s 1939 1945, L ibreria E ditrice V a tica n a 1967, p rem iere p artie, 76.

Ks P ry m a s zło ży ł w n io sek K ard y n a ło w i S ek reta rzo w i Stan u o in ­ te r w e n c ję S to lic y A p o sto lsk iej w sp ra w ie sw e g o n a ty ch m ia sto w eg o p o­

w rotu do P ozn an ia — jak sam zapisał w sw o im d zienniku — zgodnie z tak tyk ą, uzgod n ion ą z P ap ieżem na d rugiej au d ien cji, u d zielon ej m u 30 w rześn ia po u ro czy sty m p rzyjęciu k o lo n ii polsk iej w C a stelgan d olfo (por. Z D zie n n ik a P r y m a s a P ols ki, „D u szp asterz P o lsk i za G ran icą’

1955 nr 3 s. 167).

II w o jn y św ia to w e j zrzucić n a P o lsk ę. W oczach H itle ra i jego p o p leczn ik ó w p a ń stw o p o lsk ie by ło ty lk o „ b ę k a rte m t r a k ta tu w e r­

sa lsk ieg o ” , k tó ry sk rzy w d ził p rz e d e w szy stk im N iem cy, o d b ie ra ją c im ziem ie w schodnie, od „w iek ó w — ja k tw ie rd z ili uczeni n ie ­ m ieccy — należące do R zeszy”. P o lsk i szow inizm — głosiła p ro p a ­ g an d a n ie m ie c k a — p o lity k a n a ro d o w y c h m niejszości, u rą g a ją c a w szelk iem u poczuciu sp raw ied liw o ści, p rz e śla d o w a n ie ży w io łu g e r­

m ań sk ieg o n a te re n ie P o lsk i — w szy stk o to sp raw iło , że H itle r czuł się rzek o m o zobow iązany, b y w yzw olić spod ja rz m a p olskiego sw oich w sp ółplem ieńców . P o n ie w a ż tego z a d a n ia n ie m ógł p rz e ­ p ro w ad zić n a dro d ze p o k o jo w ej, „ b y ł zm uszo n y ” — ja k p o d a w a ła p ra s a g o eb b elso w sk a — rozpocząć w o jn ę i n a te j dro d ze p rz y n ie ść w olność m niejszościom n iem ieck im , m ie sz k a ją c y m w Polsce. W te n sposób tłu m aczo n o św ia tu zb ó jeck i n a p a d n a nasz k ra j.

Z o b łąk ań czą p ro p a g a n d ą h itle ro w sk ą , w m a w ia ją c ą św ia tu , że P o lsk a s ta ła się p rz y c z y n ą w y b u c h u w o jn y , s p o tk a ł się K a rd y n a ł P ry m a s ró w n ie ż n a te re n ie R zy m u . T u p ra s a fa sz y sto w sk a z zacie­

k łą n ie n a w iśc ią w tó ro w a ła p ro p a g a n d o w y m sloganom G o eb b elsa, zw łaszcza, g d y n a p lacu w en e c k im p a d a ły z u st M ussoliniego słow a:

„P o lo n ia e lią u id a ta ” — P o lsk a p rz e s ta ła istnieć. O n ie p rz y ja z n e j atm o sferze istn ie ją c e j w obec P o lsk i w sto licy c h rz e śc ijań s tw a w sp o ­ m in a k a rd y n a ł H lond w sw y m d z ie n n ik u , p o d k re śla ją c , że p ra sa w ło sk a tra k to w a ła sp ra w ę p o lsk ą w y łączn ie z h itle ro w sk ie g o sta n o ­ w isk a. „N ie ro z u m ie ją c a n i d u szy n ie m ie c k ie j, an i isto tn y c h zam ie­

rz e ń h itle ry z m u , a n i jego p la n ó w h eg em o n ii św iato w ej, an i im p e ­ ria listy c z n e g o d u ch a n azizm u, w ie lu R zy m ian sądzi n a iw n ie , że P o lsk a b y ła b y się u ra to w a ła , ro b ią c k o n cesje H itle ro w i n a p u n k c ie Pom orza. T łu m aczę im , że ja k z a b ó r S u d etó w b y ł w stę p e m do u ja rz m ie n ia C zechosłow acji, ta k odcięcie P o lsk i od P o m o rza m iało być w stę p e m do ty m ła tw iejszeg o p o d b icia całej P o lsk i. J u tr o za­

jęcie B elgii i H o lan d ii będ zie p ro lo g ie m do u d e rz e n ia n a F ra n c ję i A nglię, a k to w ie czy a n e k sja A u s trii n ie okaże się w k ró tc e po­

d ejściem do z a d a n ia k lęsk i sło n eczn ej Ita lii. P o lsk a po zaled w ie 20 la ta c h w olności zu ży ty ch w e w sp a n ia ły c h i u czciw ych w y siłk a c h dla o d b u d o w y p a ń s tw a i d u ch a, n ie chciała zrzec się sw obód na rzecz n a p a s tn ik a , n ie m ogła oddać się bez w a lk i w now ą n iew o lę n iem ieck ieg o p o g ań stw a. P a d liśm y z h o n o re m b ro n ią c sw y ch p ra w do życia i niepodległości. W ierzy m y w ry c h łe z m a rtw y c h w sta n ie Polski. D la faszy sto w sk ich g łó w je s t to m ow a tw a rd a ...” 10.

O b łą k a ń c z ej p ro p a g a n d z ie h itle ro w s k ie j Ks. P ry m a s p rz e c iw ­ s ta w ił się w sw y m sły n n y m p rz e m ó w ie n iu , w y g ło szo n y m do N a ro ­ du p o lsk ieg o p rzez ra d io w a ty k a ń s k ie 28 w rz e śn ia 1939. P rz e m ó ­ w ie n ie to o dbiło się szero k im e ch em w cały m św iecie i by ło tłu ­

10 K ard. A. H l o n d , S ie r p ie ń i w r z e s i e ń 1939. Z d z i e n n ik a P r y m a s a P ols ki, „P rzew . k a to l.” 1962 nr 36 s. 566.

(9)

m aczone n a ję z y k a n g ie lsk i, fra n c u sk i, w ło sk i i h iszp ań sk i. W oła­

nie k a rd y n a ła H lo n d a: „N ie zg in ęłaś P olsko! bo nie u m a rł Bóg!

Bóg n ie u m a rł i w sw y m czasie w k ro czy w w ie lk ą ro z p ra w ę lu ­ dów , i po sw o je m u p rzem ó w i. Z Je g o w o li, w c h w a le i p o tęd ze z m a rtw y c h w sta n ie s z i szczęśliw a żyć będ ziesz — n ajd ro ż sz a P o l­

sko — m ęczen n ico !” — p rz y p o m n ia ło ś w ia tu o is tn ie n iu teg o k r a ­ ju i o o g ro m ie nieszczęść o raz k rz y w d ja k ie m u z a d a ł h itle ro w ­ sk i n a ja z d n .

D nia 4 listo p a d a 1939 K a rd y n a ł p o n o w n ie w y s tą p ił p rzed m ik ro ­ fonem ra d ia w a ty k a ń sk ie g o , w y g łaszając p rzem ó w ien ie pt. „P olskie Z ad u sz k i”, pośw ięcone w całości zb ro d n iczej n ap a śc i h itle ro w sk ie j.

W b rew k ła m stw o m p ro p a g a n d o w y m G oebbelsa, głoszącym św ia tu 0 „ w y p ra w ie k u ltu r a ln e j” p rz e c iw b a rb a rz y ń s tw o m po lsk im , P r y ­ m as P o lsk i w m o cn y ch słow ach p rz e d sta w ił grozę ty c h dni, p o d k re ­ ślając p a trio ty z m p o lsk iej a rm ii i b o h a te rs tw o n aszy ch żołnierzy, k tó rz y „szafo w ali sw ą k rw ią szczodrze, bo ojczyznę m ieli w cenie.

Za je j w olność nie d ro ży li się z życiem , b iją c w szy stk ie re k o rd y w aleczn o ści” 12. P rz y p o m n ia ł o b a rb a rz y ń s k im p o g ro m ie „b ezb ro n ­ n y c h m ę czen n ik ó w ”, k tó rz y „p a d li z d a la od pól b ite w n y c h ” 1 „ u m a rli śm iercią w o je n n ą n a p rz e k ó r p ra w o m w o jn y ” , gdyż

„ zg in ęli od siły z b ro jn e j lu b o nie zb ro jn i, p o le g li w b re w zasadom cy w ilizacji tam , gdzie m ieli p ra w o do b ezp ieczeń stw a i ży cia” 13.

M ow a ta — ja k by ło m ożna się spod ziew ać — w y w o łała o stry sp rzeciw a m b a sa d y n iem ieck iej p rz y S to licy Ś w iętej.

P o ra z o s ta tn i z a b ra ł głos k a rd y n a ł H lo n d za p o śre d n ic tw e m roz­

głośni w a ty k a ń s k ie j z o k azji Bożego N aro d zen ia, w y g łaszając t r a d y ­ cy jn e p rzem ó w ien ie w ig ilijn e do ro d a k ó w w k r a ju i za g ran icą. Ży­

czył w ów czas N aro d o w i, „ k tó ry z w ielk ieg o k ielich a g oryczy a p o k a ­ lipty czn eg o u c isk u p ije ból, b y m im o re lig ijn e g o p rz e śla d o w a n ia, m im o m o ra ln y c h k a tu sz y i b e z p rz y k ła d n y c h g w a łtó w w y trw a ł aż do n iech y b n eg o d n ia sp ra w ie d liw o śc i” u .

M ając w O jcu św. P iu s ie X II p o w ie rn ik a sw y ch m yśli, P ry m a s H lond zw ró cił się do niego z p ro śb ą o u m ieszczenie w z m ia n k i o cie rp ią c ej P olsce w p ierw szej en cy k lice jego p o n ty fik a tu . W liście s k ie ro w a n y m w te j sp ra w ie do P a p ie ż a p isał: „...O becnie cały św ia t o czekuje p ierw szej E n c y k lik i Jego Ś w iąto b liw o ści. Z ja k ą ż n a d z ie ją b ęd ą czytać te n h isto ry c z n y d o k u m e n t załzaw io n e oczy zd ep tan eg o N a ro d u p olskiego, k tó ry w czasach sw ej c h w ały , n a w o ła n ie E u g e­

n iu sza IV poszedł pod W arn ę, a na a p e l In n o cen teg o X I zdołał złam ać p o tęg ę p ó łksiężyca pod W ie d n ie m ...15. I rzeczyw iście fra g ­

11 „R ycerz N ie p o k a la n e j”, N u m er P r y m a so w sk i 1946 s. 13— 14.

'2 „G łos K a to lick i” 1945 nr 28 s. 1—2.

13 T am że, s. 1.

14 Kard. A. H l o n d , N a s t r a ż y su m ie n i a narodu. W y b ó r p is m i p r z e m ó w ie ń . R a m sey (U SA ) 1951 s. 305— 306.

15 ZB, T eki w o je n n e kard. H londa 1939— 1945 (K orespondencja).

m e n t pośw ięcony Polsce, p rz y g o to w a n y przez nas i w raz z in n y m i m y śla m i K a rd y n a ła p o d su n ię ty O jcu św., z n alazł się w e w sp o m n ia ­ n ej encyklice, k tó ra u k a z a ła się z k o ń cem p a ź d z ie rn ik a, w y w o łu ją c g łęb o k ie w ra ż e n ie w św iecie, a w obozie h itle ro w sk im m ieszane u czu cia i g w a łto w n e p ro te s ty . W u stę p ie ty m p o d k re ślił P a p ie ż s k u tk i o k ro p n o ści w o jn y , gdzie „do niezliczonych ro d zin z a w ita ła śm ierć, p u stk a , płacz i nędza. A k re w ty lu łudzi, ta k ż e ty ch , k tó rz y choć n ie zaciąg n ęli się do szereg ó w w ojskow ych, p a d li b ezlito śn ie, zda się podnosić żałosny ję k , zw łaszcza sp o śró d tego n a ro d u , (m am y n a m y śli N aró d polski) k tó ry d la sw ej n iew zru szo n ej w iern o ści dla K ościoła o raz w sp a n ia ły c h zasłu g d la k u ltu r y c h rz e śc ijań sk iej, za­

p isa n y c h w d ziejach i p rz e k a z a n y c h n ieśm ierteln o ści, d o m ag a się ja k n a jsłu sz n ie j ludzkiego i b ra te rs k ie g o w spółczucia, a k tó ry u fa ją c B ogarodzicy W spom ożycielce W iern y ch oczekuje u p ra g n io ­ nego d n ia, k ie d y na zasad ach sp ra w ie d liw o śc i i trw a łe g o p o k o ju n are sz c ie będ zie m ógł się w y d o b y ć n ib y ży w y z o d m ętó w ...” 16

T a w y p o w ied ź b y ła ja k b y ech em in n e j w cześniejszej w y p o w ie­

dzi P a p ie ż a w czasie u ro c z y ste j a u d ie n c ji 30 w rz e śn ia 1939 r. w y ­ je d n a n e j p rzez Ks. K a rd y n a ła dla P o lak ó w , podczas k tó re j p a d ły sło w a „o P o lsce, k tó ra u m ie ra ć n ie c h ce” 17. O bie w y p o w ied zi P a ­ pieża p o d z ia ła ły n a z n ę k an e serca polskie. B yły dla n ic h p ro m ie ­ n iem słońca, p rz e d z ie ra ją c y m się przez skłębione c h m u ry b a r b a ­ rz y ń stw a w ojennego.

Z p o czątk iem ro k u 1940 K a rd y n a ł P ry m a s o p u b lik o w a ł sw ój p ie rw sz y o fic ja ln y r a p o rt o h itle ro w sk ic h zb ro d n ia c h w Polsce. W y­

d ru k o w a ła po P o lig lo tta W a ty k a ń sk a p t. S itu a zio n e religiosa delle archidiocesi di G nesno e di P osnan (ss. 31, z d a tą — styczeń 1940 r.) R a p o rt te n u k a z a ł się ta k ż e w jęz y k a c h : fra n c u sk im , a n g ie lsk im i h iszp ań sk im . O prócz om ów ienia re lig ijn e j s y tu a c ji w a rc h id ie c ez ­ jach g n ie ź n ie ń sk ie j i p o zn ań sk iej z a w ie ra ł on w y b ó r d o k u m en tó w , u k a z u ją c y c h p o lity k ę p rześlad o w czą h itle ry z m u n a ziem iach pols­

kich, zw łaszcza n a te re n ie W ielkopolski (w yw łaszczanie, ro z strz e li­

w an ie, grab ieże). B yła to w s trz ą sa ją c a re la c ja o o k ru c ie ń stw a c h h itle ro w sk ic h , d o k o n y w an y ch n a te re n ie jego arch id iecezji, o p raco ­ w a n a n a p o d sta w ie ścisły ch d a n y c h , p rz e k a z y w an y c h P ry m a so w i n a jró ż n ie jsz y m i k an a ła m i. P ry m a s ro zesłał ra p o rt ze sw y m b ile te m do k a rd y n a łó w , p ra ła tó w i g e n e ra łó w zak o n n y ch , do d y p lo m ató w p rzy W a ty k a n ie i K w iry n a le , do rz ą d u w łoskiego, do w ło sk iej, fra n c u s k ie j i an g ie lsk ie j p rasy . W R zym ie zaw rzało. P rz e c ie ran o oczy. Po ra z p ierw szy dow ied zian o się o stra sz liw e j p ra w d z ie h itle ­ ro w sk ieg o p ie k ła w Polsce.

D w om a k a b la m i te le g ra fic z n y m i ag en cje p ra so w e p rz e k a z ały całość ra p o r tu w języ k u a n g ie lsk im do n aczeln y ch p ism a m e ry k a ń -

16 „G łos k a to l.” 1946 nr 21 s. 169.

17 T am że.

(10)

skich. W A m eryce ra p o rt w yw arł rów nież w strząsające wrażenie.

Jed en z czołowych mężów Stanów Zjednoczonych A m eryki Północ­

nej pisał do P ry m asa, że ra p o rt był tym czynnikiem , k tó ry spowo­

dow ał zasadniczy zw rot w opinii am erykańskiej na rzecz Polski i przyspieszył udział Stanów Zjednoczonych w walce z h itlero w ­ skim i potw ornościam i.

D nia 17 kw ietn ia 1940 r. K a rd y n ał P ry m as złożył na ręce Ojca św. now y ra p o rt w spraw ie Polski. W załączonym liście ta k w y jaś­

nia powody jego w ręczenia: „W im ieniu umęczonego narodu, szu­

kającego pociechy w wierze, wdzięcznego za każdy przejaw ojcow­

skiej dobroci W aszej Św iątobliw ości, proszę jak najusilniej Waszą Św iątobliw ość o przeczytanie tych stronic i o ukazanie tych zbrod­

ni, popełnianych na bezbronnej Polsce, sum ieniu ludzkości. Słowa apostolskie W aszej Świątobliw ości, skierow ane pod adresem cier­

piącego narodu, um ocnią go w cierpieniu dla w iary i św iętych praw , wiążąc go jeszcze silniej z Osobą W ikariusza C hrystusa” 18.

W tej nowej re la c ji została om ówiona sy tu acja w szystkich diece­

zji w cielonych do Rzeszy i części tych diecezji, które w eszły w skład tzw. „R eichsgebiet W arth elan d — O stpreussen”. B yła to relacja ociekająca k rw ią i łzami, przedstaw iająca okropny obraz hitleryzm u, odnoszącego się z nienaw iścią do Kościoła, do polsko­

ści, a także do Żydów.

Obie re la cje zostały opracow ane osobiście przez K a rd y n ała P ry ­ m asa bardzo dokładnie, w oparciu o setki dokum entalnych akt, jak zeznania, spraw ozdania, notatki, opisy itp. W konkluzyjnym ustępie drugiej re la cji P ry m as pisał: „W szystko zostało stara n n ie zaplano­

wane, aby całkow icie zniszczyć Kościół i podciąć jego żywotność w jednym z n ajb ard ziej religijnych krajów na świecie... Po całych stuleciach, spędzonych w służbie Kościoła, w sam ym centrum P ols­

ki osiadło nie znające Boga państw o, ta k zdem oralizowane, okrutne i nieludzkie, że mogło ono znaleźć dostęp tylko do ludzi chorych umysłowo, którzy utracili w szelką godność i przepojeni są nienaw iścią do K rzyża C hrystusow ego tak, że w ydaje się to być apokaliptyczną w izją ,,F i d e s d e p o p u 1 a t a” 19. W szystkie te relacje ukazały się później drukiem w Anglii, a naw et w M eksyku (1942) i w obszernych w yjątk ach weszły do tzw. „C zarnej Księgi P olski” (Black Book of Poland) w ydanej przez rząd em igracyjny w Nowym Jo rk u w 1942 roku.

W 1943 roku, już w e F rancji, K a rd y n ał P ry m as w ydał jeszcze jeden ra p o rt o prześladow aniu Kościoła w Polsce w serii „C ahiers du Tem oignage C h retien ”. T ytuł broszury, liczącej 30 stronic druku, brzm iał

Defi.

W podtytule była m owa „o now ym porządku w P ol­

sce”

(U o rd r e n ouveau en Pologne).

W treści broszura m ówiła o cha-

18 ZB, Teki w ojenne kard. Hlonda 1-939—1945 (Memoriały).

19 Tamże.

ra k te rze agresji hitlerow skiej, o stanie Kościoła w tzw. G eneralnym G ubernatorstw ie i na ziem iach przyłączonych do Rzeszy oraz o doli Polaków w yw iezionych na roboty do Niemiec. B roszura kończyła się m odlitw ą pielgrzym ią, w yjętą z dzieła „Księgi n arodu i piel- grzym stw a polskiego” A. M ickiewicza, stanow iąc jeszcze jedno po­

tężne, a zarazem przeraźliw e św iadectw o b arbarzyństw a hitlerow skiego na ziem iach polskich. O dw agę ogłoszenia takiego dokum entu P ry m as przypłacił aresztow aniem przez gestapo.

T ak w Rzymie jak i we F ran cji k ard y n ał Hlond zw racał baczną uw agę na każdy krok okupantów hitlerow skich w Polsce i info r­

m ował o nim Stolicę Apostolską. W ten sposób dem askow ał n a j­

różniejsze nadużycia i zbrodnie, jakie m iały m iejsce na terenie ziem przyłączonych do Rzeszy, czy w G eneral G ouvernem ent. Dnia 27 g ru d n ia 1939 r. dał znać S ek retarzo w i S tan u o grabieży dzieł sztuki, zwłaszcza kościelnej, na teren ie G ubernatorstw a, pow ołując się na a rty k u ł zamieszczony w „W arschauer Z eitung” pt.

G eneral G o u ve rn e m e n t ste llt K u n s tw e r k e sicher

20. Dnia 17 stycznia in fo r­

m uje Papieża o aresztow aniu profesorów U niw ersy tetu Jag iello ń ­ skiego i prosi S ek re ta riat S tanu o interw en cję w spraw ie uw olnie­

nia 12 księży, profesorów W ydziału Teologicznego, osadzonych w obozie koncentracyjnym w O ranienburgu, „gdzie żyją w strasz­

nych i nieludzkich w a ru n k ach ” 21. W tej spraw ie odniósł się naw et do K a rd y n ała P rym asa W ęgier, J. S ere d i’ego, by poprzez w ęgiers­

kich profesorów u n iw ersy tetu w Budapeszcie w płynął na zw olnie­

nie ich k o leg ó w 22. Dnia 26 lutego pow iadam ia S e k re ta ria t Stanu o now ym zam achu na wolność Kościoła w Polsce, w zw iązku z de­

kretem o konfiskacie m ienia polskiego na terenach w cielonych do Rzeszy na rzecz skarbu państw a niemieckiego. T ak sam o stanął w obronie polskiej młodzieży wywożonej do Niemiec i zm uszanej do przyjęcia listy volksdeutschow skiej, k tó rej w przeciw nym razie groziły b arbarzyńskie konsekw encje, jak sterylizacja 23.

Nie zawsze głos K ard y n ała mógł być uw zględniony przez Stolicę Apostolską ze względu na g w ałty i zemstę, w yw ieraną na nie­

w innych ofiarach przez h itlerow ski reżym , gdy Ojciec św. zbyt ostro piętnow ał jego zbrodnie. N iem niej pozostanie historyczną zasługą prym asa Hlonda, że uw rażliw iając W atykan i św iat na zbrodnie hitlerow skie, krzepił rów nocześnie w łasny N aród w iarą i nadzieją w lepsze jutro, w brew pozornym trium fom zła i g w ałtu nad św ia­

tem.

K a rd y n ał Hlond walczył o dobre im ię Polski wobec wszystkich którzy szkalow ali jego N aród w tragicznej godzinie historii. Już

20 ZB, Teki w ojenne kard. Hlonda 1939—1945 (Korespondencja).

21 Tamże.

22 Tamże.

23 Tamże.

Obraz

Updating...

Cytaty

Updating...

Powiązane tematy :