Rodzina Chrześciańska, 1904, R. 3, nr 11

Pełen tekst

(1)

R o k 111. Katowice, Niedziela, 20-go M arca 1904 r. Ńr. 11.

chrzes

Pisemko poświęcone sprawom religijnym, nauce i zabawie.

Wychodzi raz na tydzień w Jfiedzielą.

Bezpłatny dodatekf do „Górnoślązaka" i „Straży nad Odrą“.

te m * * * * -Ysx<~r:

Na Niedzielę piątą Postu.

Lekcya

Żyd. IX, 11 — 15.

Bracia! Chrystus stawiwszy się najwyższym ka­

płanem dóbr przyszłych przez większy i doskonalszy przybytek, nie ręką uczyniony', to jest nie tego stwo­

rzenia; ani przez krew kozłów albo cielców; ale przez własną Krew, wszedł raz do Świątnicy na- lazlszy wieczne odkupienie. Albowiem jeśli krew kozłów i wołów i popiół jałow icy pokropiony, splu- gawione poświęca ku oczyszczeniu ciała; jako daleko więcej Krew Chrystusowa, który przez Ducha świę­

tego samego siebie ofiarował niepokalanym Bogu, oczyści sumienie nasze od martwych uczynków ku służeniu Bogu żyjącemu? I dlatego jest nowego te­

stamentu pośrednikiem, żeby za przystąpieniem śmierci na odkupienie występków tych, które były pod pierwszym testamentem, obietnicę wzięli, którzy wezwani są, wiecznego dziedzictwa w Chrystusie Jezusie Panu naszym.

Ewangelia u Jana świętego

w Rozdziale V III.

W on czas mówił Jezus rzeszom ży dowskim:

Kto z was dowiedzie na mię grzechu? Jeśli prawdę mówię, czemu mi nie wierzycie? Kto z Boga jest, słów Bóźych słucha. Dla tego wy nie słuchacie, źe nie jesteście z Boga. Odpowiedzieli tedy żydowie i rzekli mu: Iżali my niedobrze mówimy, żeś ty jest Samarytan, i czarta masz? Odpowiedział Je z u s : Ja czarta nie mam; ale czczę Ojca mego, a wyście mię nie uczcili. A jać nie szukam chwały sw e j: jest, który szuka i sądzi. Zaprawdę, zaprawdę mówię wam: Jeśli kto zachowa mowę moję, śmierci nie ogląda na wieki. Rzekli tedy żydowie: Terażeśmy poznali, że czarta masz. Abraham umarł i Prorocy, a Ty powiadasz: jeśliby kto strzegł mowy moje|, nie skosztuje śmierci na wieki. Izaś ty jest większy nad ojca naszego Abrahama, który' umarł? i Prorocy iomarli, czym się sam czynisz ? Odpowiedział Jezu s.

'eśli się ja sam chwalę, chwała moja nic nie jest.

est Ojciec mój, który mię uwielbia, którego wy po­

wiadacie, ii jest Bogiem waszym; a nie poznaliście

G o; ale ja Go znam. I jeślibym rzekł, że Go nie znam, będę podobnym wam kłamcą. Ale Go znam i mowy Jego strzegę. Abraham, ojciec wasz, z ra- doś<ią żądał, aby oglądał dzień mój; i oglądał i we­

selił się. Rzekli tedy żydowie do Niego: Pięnudzie- siąt lat jeszcze nie masz, a Abrahamaś widział ? Rzeki im Je z u s: Zaprawdę, zaprawdę mówię wam : pierwej niż Abraham się stał, jam jest. Porwali tedy kamienie, aby nań ciskali. Lecz Jezus za taił się i wyszedł z kościoła.

Nauka z tej Ewangelii.

Kto się do żadnego występku, do żadnego grzechu nie poczuwa, kto ma czyste sumienie, ten może bez ogródki wyzywać największych nieprzyja­

ciół swoich, al/y mu udowodnili, co mu mylnie i nie­

słusznie zarzucają, a wtedy ci, radzi nie radzi, mil­

czeć muszą. Tylko nie powinno to pochodzić z dumy i pychy, ie się tego lub o w ego nie dopełniło, ale jedynie z zamiłowania prawdy i niewinności. Po­

winnością bywa niekiedy7, bronić publicznie swojej niewinności. ’ Przez to bowiem pokaże się oszczercy jego niegodziwość, i albo go się przez to odstraszy od tego występku i poprawi, albo też drudzy miec się będą na ostiożności, aby bliźnich niewinnie me obgadywali nadal. Przy bronieniu zaś siebie, strzedz się wypada mściwości, zemsty i żądzy pognębienia, bo wtenczas wykraczałoby się przeciwko miłości bli­

źniego, którą tak bardzo Zbawiciel zaleca. Zawsze naśladować trzeba Zbawiciela. Z jaką On to cier­

pliwością znosił wszelkie oczerniania; z iaką to ła­

godnością odzywał się do swoich zaciętych nieprzy­

jaciół, ie się mylą, gdy mu to lub owo zarzucają, bo on jest bez grzechu. Odwołuje się On publicznie w kościele jerozolimskim do sądu wszystkich obecnych i wzywa, aby mu dowiedli jakiego, choćby najmniej­

szego grzechu; nigdy nie życzy im złego, ale pra­

gnie pozyskać ich Bogu.

Co ihciał Chrystus przez to powiedzieć: >Kto z Boga jest, ten słjw bożych słucha* i tam dalej ?

"Przez to chciał Pan Je/us powiedzieć, że po tem noznaje się, kto do Boga należy i kto źe się spodziewać pewno wiecznej szczęśliwości, gdy z usza­

nował iem i ochoczo słucha słowa bożego i nauk re- ligiinych, lub takowe czyta i mocną ma wolę, żyć podług onychźe. Prawda, że samo słuchanie lub czytanie słowa bożego nie zrobi człowieka cnotliwym i wiecznie ■ szczęśliwym, to sprawia wykonywanie w życiu słowa bożego; ale kto nie słucha >1 owa o-

(2)

żego lub go nie czyta, to go nie zna; a kto go nie zna, jakie je może wypełniać ?

Jak mamy rozumieć te słow a: »Kto zachowa rnawę moją, śmierci nie ogląda na wieki ?* Pan Je ­ zus nie mówi tu o śmierci ciała, bo i dziecko wie, że każdy umierać m usi; lecz o śmierci duszy, to jest o potępieniu. Kto żyje podług mojej nauki, ten potępionym nie będzie, ale wiecznie zbawionym.

Każdy potępiony, umarły jest dla nieba i tak też mamy rozumieć owe sło w a: »ztamtąd przyjdzie są­

dzić żywych i umarłych.* Nie ma się rozumieć, że sądzić będzie tych, co jeszcze żyć będą, i tych, co już pomarli, bo przed sądem ostatecznym wszyscy pomrą; lecz, że sądzić będzie błogosławionych i po­

tępionych. Żydzi powinni byli zrozumieć dobrze słowa Chrystusowe, ale nie chcieli, albo udawali tylko, że ich nie rozumieją. Dla tego zarzucali: źe Abraham i Prorocy, którzy wit-rnie słowo Hoże wy­

konywali, pomarli; a Jezus powiada, źe kto zachowa Jego mowę, nie umrze; i ztąd nazwali Go opęta­

nym, i obwiniali Go, źe swojej nauce za wiele przy­

pisuje, i że się sam chwali, ale że Ojciec Jeg o nie­

bieski, Bóg, wsławi Go przed całym światem, gdy wszyscy ludzie przyjmą Jego naukę, gdy będzie jedna wiara i jeden pasterz.

Jak się mają rozumieć te słowa, które Pan J e ­ zus przy Jcońcu dzisiejszej Ewangelii o Abrahamie i o sobie powiada?

Pan Bóg przyrzekł był Abrahamowi, że z jego potomków narodzi się Zbawiciel świata. Z utęsknie­

niem czekał na to przyjście Zbawiciela Abraham i wszyscy sprawiedliwi mężowie. Izaiasz Prorok wo­

lał do nieba o jak najrychlejsze narodzenie się Je ­ zu sa: »Spuśćcie rosę niebiosa z wierzchu, a obłoki niech spuszczą ze dżdźem Sprawiedliwego; niech się otworzy ziemia i zrodzi Zbawiciela!* Gdy się Chrystus narodził, objawił Bóg Abrahamowi tę błogą nowinę w otchłani, w której się z innymi duszami sprawiedliwych znajdował aż do skononia na krzyżu Jezusa ; po któremto skonaniu wstąpił Jezus do pie­

kieł, do otchłani, i znajdujące się tam dusze spra­

wiedliwych wprowadził do nieba, oczyściwszy je przez swoją śmierć od grzechu pierworodnego, dla którego i dostać się wprzódy do nieba nie mogły. Zatwar­

dziali żydowie nie chcieli uwierzyć temu, że Abraham wiedział o przyjściu Zbaw iciela; a Zbawiciel im po­

wiedział, że wprzódy był niż Abraham, bo jako Bóg, był od wieków, a tylko jako człowiek narodził się po Abrahamie. Nie chcieli jednak uznać Go za Boga, i dla tego byliby Go ukamieniowali, gdyby nie był wyszedł z kościoła i nie schronił się przed nimi.

Święto Zwiastowania Najśw. Maryi Panny.

Dnia 25-go marca.

i. Że to Świę o już za czasów św. Augustyna uroczyście obchodzono, wspomina o tem tenże Dok­

tór Święty; wspomina także Koncylium Toletańskie, dziesiąte, w juku 658, miane, stanowiąc, żeby to Święto obchodzono dnia 18 stycznia; lecz w roku 1004 przeniesiono je na dzień 25 marca, którego to dnia Tajemnica Wcielenia Syna Boskiego spełniła się. Wujkowski pisze, źe się Maika Boska na to Zwiastowanie gotowała osobliwszym sposobem przez dni 9, zkąd gotowa też pierwsza dla Maryi Panny przysługa; abyśmy tego roku to Święto Wcielenia Syna Bożego i Zwiastowania Najśw. Maryi Panny

przez 9 dni nabożeństwem jakiem uczcili, a innych się lat przez tyleż dni do tego Święta gotowali.

2. Marya a Jezu w przedziwnej księdze życia Najświętszej Panny pisze, że Słowo stało się Ciałem dnia 25 marca na świtaniu, którego też dnia i czasu pierwszy człowiek Adam był stworzony. Uważaj to słowo na świtaniu, oraz staraj się, abyś Słowo wcie­

lone powitał i uczcił, Matkę Boską też pobożnie pozdrowił, nim jeszcze słońce na niebie zawita.

3. Kardynał Toietus postem ośmiodniowym i jałmużnami hojniejszemi do tego się święta goto­

wał.1) Jeśli da Bóg roku przyszłego dożyjesz, zaraz na Popielec zaczynaiąc post wielki, uczyń dobrą intencyą, i między innemi przydaj następujące inten- cye: abyś Cbiystusa przynajmniej w poście naślado­

wał ; postem ciała z postem Jezusowym i Maryi złą­

czonym za grzechy ciała twego pokutował; oraz się tym postem do Święta Wcielenia Syna Bożego i Zwiastowania Maryi Panny przygotował. Ofiaruj nadto resztę postu teraźniejszego na uczczenie pomienionych Tajemnic.

4. Pozdrawiać Przenajświętszą Pannę teml słowy: »Witaj Matko Boska* albo za przykładem pobożnego zakonnika »ex Ordine Minimcrum*, Szy­

mona Garcia, któremu | rawie z ust nie wychodziły te słowa Matkę Boską pozdrawiające, jak świadczy

Barry. *) .

Mówi tenże autor, że ten sposób pozdrawiania Matki Boskiej jest złotemi literami w Lorecie napi­

sany} kędy to jeszcze przydano, źe kto namienionym sposobem Matkę Boską pozdrawia, za każdy raz odpustu zupełnego dostępuje, jeżeli w łasce Boskiej zostaje i inne warunki wypełni. O! jakbyśmy wiele dusz czyscowych mogli uwolnić, gdybyśmy często i nabożnie, czystem sercem i sumieniem raz za sie­

bie, diugi laz za dusze czyscowe to krótkie nabo­

żeństwo odprawiali; raz pomienionym sposobem Matkę Boską pozdrowisz, zupełnego kar doczesnych odpustu dostąpisz: 10 razy na dzień pozdrowisz, albo też 30, 50, 70, i więcej razy, tyleż o d p u stó w

dostąpisz. O ! skarby niebieskie, jakieście do nabycia łatwe! jakieście od nas zaniedbane.

Synezyusz w hymnach swoich Mądrość niestwo­

rzoną nazywa Córką, Matką i Siostrą Bóstwa; i Prze­

najświętsza Marya Panna jest Córką, Matką i oblu­

bienicą Boską Wysoki to zaszczyt, (co się często w katolickich królestwach trafiło) jeżeli królewskie córki tak szczęśliwe, stają się za łaską Boską czasu swego oblubienicami i matkami królów; wy­

soki, mówię to honór być córką królów, oblubienicą i mptką cesarzów albo królów ziem skich; ale wyższy nieiównie być Córką, Matką i Oblubienicą Kióla nie­

bieskiego, Króla najwyższego, Boga samego. Na- mienione Matki Boskiej tytuły bardzo Jej miłe, wy­

sokie, drogie i śliczne; niechże więc w uściech twoich (ile kto z łaski Boskiej czujesz się do niewinności i panieństwa) będą ustawiczne, a przynajmniej częste.

Dla tego wspominałem tu o panieństwie, bo wy­

chwalać i pozdrawiać Pannę i Matkę szczególnie to panieńska i bardzo im pożyteczna zabawa; dla tego o niewinności uczyniłem wzmiankę bo jak Bogu tak

j) Nadasi itt annal 31 A v e Filia Dei Patru,

A ve Mater Filii Dei, A v e Sponsa Spiritus Sancti,

Ave Templum totius Tnnitatis.

W itaj Córko B o ga O jca, W itai Matko Syna B o żeg o , Witaj Oblubienico Ducha iw.

W itaj k o ici« l« cal«j T rójcy 4w.

(3)

Matce Boskiej najmilsza z ust (niewinnych pocho­

dząca pochwała podług Psalmisty : Z mt niemowlątek

* u piet si matek swoich ssących mewinniątek uczy­

niłeś itnientowi Twojemu chwałę, (Psalm 8) g >dny ustawicznej czci i chwały, dobrotliwy Boże.

5- Jeżeli jesteś gospodarzem albo gospodynią, panem albo panią, jeżeli do ciebie iządy domu ja- k,ego, czy własnego, czy cudzego należą: staraj się, abyś święta dzisiajszego i sam i domowi twoi od wszelkiej roboty służebnej byli wolni, to jest: nic ciężkiego nie robili, ale Boga 1 Matkę Buską chwa­

lili. Naród Moskiewski lubo 2schyz ma tycza fy, jednak honorowi Matki Boskiej życzliwy cały, osobliwszym to święto Maiyi czci sposobem; w głębszej Moskwie, słyszę, że podobno we wszystkie święta robią, nawet na Wielkanoc; j tak mówią, że przykazanie o świę­

ceniu dni świętych tylko dla panów, ludzi bogatych i kapłanów, nie dla pod­

danych i luJzi ubogich.

Je d n a k dzisiejszego święta od w szelkiej się p r a c y i robocizny wstrzymują. U nich to jedno tylko święto Matki B o sk iej należycie się obchodzi, a u ciebie niech tak będzie ze w s z y stk ie m i;

staraj się o to, aby żaden z ludzi pod władzą twoją zostających, nie tylko dnia dzisiejszego, ale w żadne zg o ła uroczyste święto ciężką nie bawił się robotą.

Niech się to staranie i pil­

ność twoja rozciąga do w sz y s tk ic h , a najbardziej do d o m o w y c h ; rozkaż im, aby zaw czasu chleb piekli, inną ży w n o ść p rz y g o to w y ­ wali, drwa rąbali, wodę wozili, a łyc h i in nych prac, prócz sam eg o g o to ­ wania jedzenia, na dzień święty nie odkładali; owszem niech i to, co do jedzeń a należy, o ile może się przr;- dedniem świętym nagoto- wać, niech go to w e z w ie ­ czora będzie, aby kucharze

czy kucharki w dzień uroczysty mniej pracy, a więcej do nabożeństwa czasu i sposobności mieć mogli.

6. Na uczczenie tych dni, których Pan fezus po pozdrowieniu anielskiem we wnętrznościach Matki Najświętszej przebywał, i dziś i każdego dnia przez oktawę dzisiejszego święta, zmów 35 razy Zdrowaś Marya całe, lub kiedy kto czasu do tego nie ma, przynajmniej te słowa: Zdrowaś Marya, łaskiśpełna, Pan z Tobą. Ta liczba przez ośm dni oktawy te­

raźniejszego święta powtarzana, uczyni 280 pozdro­

wień; właśnie tyle ile dni znajduje się w dziewięciu miesiącach, przez które Pan Jezus we wnętrznościach Matki swojej by 1 złożony i utajony. Te pozdrowie­

nia i tą a nie inną liczbę mówić, nie są to zabobony których świat pełny, nie jest to moja rada, (gdyż mojej wolno i me słuchać), alo samej Matki Boskiej, która gdy od św, Giertrudy spytana była, jaki by się jej miłości dowód, jakaby się przysługa najbardziej dnia dzisiejrzego podobała, odpowiedziała: »Córko, ta dla mnie dziś najmilsza przysługa, jeżeli i dziś i każdego dnia przez oktawę święta tego będziesz co dzień mówiła 3 5 razy: Zdrowaś Marya, na ucz­

czenie 2 8 0 . dni, przez które Syn Boży i mój w Pa­

nieńskich wnętrznościach moich odpoczywał. Wiedz o tem. źe to nabożeństwo jest mi najmilsze i tak przyjemne, jak te wszystkie przysługi, którekolwiek od dnia poczęcia Syna mego aż do dnia Narodzenia Jego oddawane mi były. Gdyby kto mnie, kiedym jeszcze na świecie żyła i Zbawiciela we wnętrznościach mych nosiła, tę przysługę był czynił, byłabym mu wdzięczną: jak już wielkiej wdzięczności i nagrody możesz się spodziewać odemnie teraz, kiedy w tak wielkiej chwale i czci u Syna mego zostaję, kiedy skarby Boskie są w ręku moich.< (Barry) W tych słowach Matki Boskiej masz dość pobudek do czę­

stego Pozdrowienia Anielskiego powtarzania; jeżeli jednak żądasz jeszcze więcej pobudek, chętnie z niemi stawam: kiedy Zdrowaś Marya nabożnie mó­

wimy, niebo rozweselamy, czarta odpędzamy, serce własne pociechą napełnia­

my. Jak wiele razy Po­

zdrowienie Anielskie nabo­

żnie mawiamy, tak wiele razy świętego Gabryela Archanioła nowy promień chwały zdobi, nowa świa­

tłość niebieska otacza. Po­

zdrowienie Anielskie Ma­

tkę Boską radością napeł­

nia, nas od kary uwalnia przez odpusty nadane. Co niegdyś Matka Boska św.

Giertrudzie objawiła, to samo też przed św. Mech- ty Idą potwierdziła, kiedy pokazawszy się jej z twarzą bardzo piękną, i Pozdro­

wienie Anielskie złotemi literami na piersiach zapi­

sane mając, rzekła do niej te słowa: »Córko, wiem o twojej dobrej chęci i inten- cyi, że pragniesz wiedzieć o tem, jaka mi modlitwa najmilsza; odpowiadam ci na to: wielka to jest nie­

uwaga i nierozum ludzki, źe starają się o różne wy­

myślne do mnie modlitwy,

o różne pozdrowienia mnie

sposoby, a na to pozdrowienie, które sam Pan Bóg ułożył, które Archaniół wygłosił, zapoininaią; a prze­

cież to najmilsza dla mnie modlitwa, to najlepszy pozdrawiania mnie sposób. . , . . .

7 . Święty Jan Chrzciciel w dzień Święta dzisiej­

szego ukazawszy się Atanazemu, patryarsze Alexan- dryjskiemu, rozkazał, aby obraz Matki Boskiej, 1 zło­

żone przy tym obrazie relikwie Świętych Aniołowi oddano. Wziął to wszystko z uczciwością Aniół, i najprzód do Rzymu, a potem do Panormu, miasta w Sycilii te telikwie zaniósł. Wielu jest, co wiele obrazów, obrazków i lelikwii mają, ale mało tych, co Matkę Boga i Świętych Jego w obrazach ich szanują; podaję więc krótki sposób do tego: jedne obrazy lub obrazki Matki Boskiej, przy uroczystem albo dzisiejszem albo innem Święcie ucałować, drugie łzami polewać, przed innymi interesa swoje polecac, u niektórych głowę swą pokornie zloiyć, przed wszyst­

kimi i n s z y m i Mat kę Boską p o z d r o w i ć i starać się, aby ża­

den Jej obrazek w domu, lub stancyi t w o j e j nie by Ibezja- kiego uczczenia. 8. Gdy B. Eustachy z zakonu Cyster­

sów z tym się światem pożegnał, i publicznie za meg 83 ---

(4)

odprawiano exekwie (Menol. Cisterc.), spostrzeżono na języku jego (który z ust wyszedłszy wszystkim był widoczny) złotemi literami napisane też słowa: Ave M ana, Zdrowaś Marya. Domyślili się wszyscy, źe to w nagrodę za chwalebny zwyczaj, jaki miał ten za­

konnik, źe żadnego Ołtarza Matki Boskiej bez po­

zdrowienia anielskiego nie mijał. Często i my Matkę Boską pozdrawiamy ale nie wiem. czem pozdrowienie nasze pisać, złotem, czyli błotem? Gdy się pewne zgromadzenie do Pana B< >ga modliło i na modlitwie trwało, widział święty Bernard że przy każdym z mo­

dlących się stał aniół, który prośby ich i modlitwy słowo w słowo zapisywał. Wszyscy się modlili, wszystkich modlitwy spisane były, ale nie jednako;

bo lednych złotem, drugich srebrem niektórych atra­

mentem, inszych wreszcie samą wodą. Będą twoie modlitwy i pozdrowienia anielskie pisane srebrem, jeżeli z ust i serca, albo zupełnie czystego, albo przynajmniej przez pokutę oczyszczonego będą po­

chodziły; będą pisane złotem, jeżeli nie ze zwyczaju, nie z przymusu, me dla oka ludzkiego, ale dla oka Boskiego, wszystko widzącego, i jedynie dla miłości Jezusa i Maryi, będziesz je i dprawiał i często powtarzał.

9. Święta Marya Magdale. a de Pazzis do Słowa Wcielonego i do Na|święrszej Panny od anioła po- zdiowionej dziwnie była nabożna, i te Tajemnice przedziwne, jak tylko mogła, .szanowała i czciła.

Słuchajcież co się stało: razu jednego, gdy o W cie­

leniu Syna Bożego rozmyślała, w zachwycenie wpadła, i tymczasem św. Augustyn te słowa: Słowo stało s if ciałem, na sercu j»-j napisał; pierwsze słowo zło- temi litrrami, a drugie i trzecie krwawemi. Napisz i ty te słowa w pamięci rvvo|ej, napisz na sercu, i ich podczas piorunów, grzmutów i w razie jakiej trwogi, oraz przez całą Święta tego oktawę nabożnie używaj, a na wspomnienie tych słów głowę pokornie skłaniaj; przyjmie to za przysługę Jezus i Marya, w której najczystszym żywocie Słowo stało się ciałem.

10. Święta Klara de monte Falco, zakonnica reguły św. Augustyna, jesztze czteioletniem będąc dziecięciem, to do siebie miała źe kiedy gdzie jaki obraz Najświętszej Panny spostrzegła, zaraz przed nim przyklękała, 1 Zdiowaś Marya nabożnie mawiała;

co było jakby znakiem przyszłej jej świątobliwości, a to świątobliwości takiej, że Klara przed świercią swoją widziała niebo otwarte i Matkę Boską na przyiście jej do nieba tęskhwie wyglądającą. Albo publicznie, albo przynajmniej prywatnie naśladuj tego chwalebnego zwyczaju. Jeżeli masz w kaplicy do­

mowej, albo t»*ź w domu lub w stancyi twojej wiele obrazów Najświętszej Panny, odpraw Święto Zw ia­

stowania Naiśw, Panny z oktawą następującym spo­

sobem; pierwszego dnia obierz 3 obrazy, albo obra- ski Matki Boskie), od Anioła pozdrowionej; drugiego dnia 5. trzeciego 7 obrazków, czwartego 9, piątego

II , szóstego 13. siódmego 13 na cześć Pana Jezusa i la Apostołów, ósmego 33, jak wiele lat żył Pan Jezu9, abyś przed tymi obrazami lub obrazkami i me­

dalikami, pozdrawiał Matkę Boską, albo co godzina, albo przynajmniej trzy lub pięć razy nadzień; przyj­

mie to za wdzięczne Królowa Aniołów od Gabryela Archanioła pozdrowiona Pozdrowienie zaś to wolno skrócić, i odpiawić n, p. tyra sposobem: Zdrowaś Marya, łaskii pełna, Pan z Tobą.

I ł. M«>ie 1 to U [ ś ć za przysługę dla Przenajśw.

Maryi Panny, co św. E źbieta Węgierska Królowa praktykowała. Jak te zwyczajnie po pańskich dwo­

rach bywa, czasem się kartami zabawiała, a kiedy jej szczęście p służyło, źe co wygrała, wszystko to a miłości ku Matce Buskiej ubogim rozdawała Nie pepraestająu jednak aa tein, kiedy urno, chuć me

wygrane pieniądze miała, ubogim niewiastom je roz­

dawała, pod tym warunkiem, aby Zdrowaś Marya zmówiły. Jeśli naśladując tej świętej dasz co ubo­

gim, będzie to akt miłosierdzia i miłości ku bliźnim, oraz przysługa do Matki Boskiej, a kiedy dasz w tej intencyi, aby się za ciebie modlili, żeby Zdrowaś Marya mówili, i przy tem dając pomyślisz, że po­

dobno grzechy twoje do tej przyszły miary, że na­

wet pozdrowić Matki Boskiej niegodzień, to niech przynajmniei drudzy, którym jałmużnę daję, Maryą Pannę za mnie pozdrawiają i wychwalają ; będzie to akt nie pospolitej pokory, Matce fezusowej i pokor­

nej służebnicy Boskiej Maryi Pannie szczególnie miły.

12. Dziękować Matce Boskiej za każde szczę­

śliwe powodzenie, a cokolwiek się nam powiodło {ej przypisywać i przyznawać. Dziwują się częstokroć duchowne osoby, zkąd się biotą tak hojne w sercu konsolacye, tak częste w duchownych sprawach po­

ciechy ; dziwują się nie rzadko świeccy ludzie, z k ą d to, że się im wszystko szczęści, wszystko jak z płatka wije? Wszystko to z tego morza płynie o kiórem napisano: Marę grattarum M a ria ; morzem łaski Prze na/świętsza Marya Panna,

Możemy Jrj śmiało wszystkie nasze sukcesa prywatnie i publicznie przed ludźmi przyznać i z po- winnem za dobrodziejstwa odebrane dziękczynieniem stawać; mając nieomylną pewność, źe Marya sto iazy więcej nam świadczy, niż my podztęuować możemy- Czasu swego w niebie ta jedna z największych po­

ciech i rozkoszy naszych będzie poznawać jaśnie, jak się o nas, jeszcze na ziemi żyjących, Matka mi­

łosierdzia starała, i jak nas wszelkich dóbr obfitością opatrywała, idżże, idź za przykładem świętego Fran­

ciszka de Paula, i wszystkie swoje powodzenia Matce miłosierdzia przypisuj, nie bez należytej za odebrane dobrodziejstwa wdzięczności, której sposobów niech każdego sama Przenajświętsza Marya Panna nauczy- Niegdyś Królowie Sycylijscy wywyższenie swoje na tak wysoki stopień Maryi Pannie przyznawali, i dla tego berło 1 koronę królewską niby z rąk Jej brah i Jej za użyczone łaski wdzięczność pow'inną okazywali. W Pa normie, w kaplicy Matki Boskiej, akty koronacyi swoich odprawiali; ztąd też ta kaplica wzięła to Imię: Sacełium Deiparae coronatae Kaplica Bogarodzicy ukoionowanej 1 sługi swoje koronującej.

Pomieniony św. Franciszek de Paula gdy ;aki cud uczynił, nie sobie, ale po Panu Bogu, Przenajświę­

tszej Maryi Pannie to przyznawał, i zaraz swoich zwoławszy, do nich mawiał: *oto Matka Pizedziwna nowy cud uczyniła, tego i tego chorego uzdrowiła;

idźmyż, bracia do kościoła, 1 zgodnym głosem, oraz wdzięcznym sercem zaśpiewajmy: Sałve R egina i t. d.

Witaj Królowa.*

Nauki i rady

dla

Matki C h rze ścia ń sk ie j

jak dzieci po Bożemu wychowywać.

y . (C>4K tlalwy.)

VII. Wpajaj u dzieci cnotę sprawiedliwości 1 rzetelności.

I. Naucz dziecko jak najwcześniej rezróżniać między nnojem a twojera.* Niech nawet jedno dziecko drugiemu w jednej i tej samej rodzinie bez

(5)

*s

pozwolenia drugiego nic nie bierze, a tem bardziej Uważaj na to, aby tobie potajemnie nic nie brało.

2. Nie pozwól dziecku przynosić do domu nic obcego : nawet zabawek i drobnostek. Bądź P >d tym względem jak najskrupulatniejszą i rozkaż natychmiast odnieść tam, zkąd wzięło.

3. Jeżeli dziecko coś znaiazio, kaź szukać i do­

wiadywać się, kto zgubił, aby koniecznie oddać wła­

ścicielowi.

4. Nie pozwalaj nigdy, pod żadnym warunkiem, paść na obcych łąkach, polach, nigdy żadnej nie wyrządzić szkody. A przestrzegaj tego jak najsu­

mienniej.

5. Karz dziecko, jeżeli się dowiesz, że rwało komuś obcemu owoc, brało łakocie. Nie mów tego nigdy, ie to zwykły błąd dziecięcy, że to rzecz mala.

Uważaj na to, żeby dzieci nie goniły za łakociami, bo z tego wywięzuje się łakomstwo i gonienie za groszem aby go dostać, choćby i niesprawiedliwie nabyć przyszło.

6. Nie pozwalaj dziecku oszukiwać, nawet i w za­

bawie. Karć i karz każde oszukaństwo, nieuczci­

wość ; strzeż, aby nie sprzedawało, nis kupowało, nie zamieniało z drugiemi dziećmi rzeczy sobie od­

danych.

7. Nie zostawiaj pieniędzy na otwartem miejscu;

nie dawaj dziecku sposobności do kradzieży.

8. Dziecko żebrzące jest na najprostszej drodze do lenistwa i złodziejstwa. Jeżeliś biedna i bardzo biedna, nie wysyłaj dziecka, aby rękę wyciągało, ale idź raczej sama i zapukaj do serc litościwych. To ciebie nie shańbi; ale dziecko twoje tem się zepsuje i traci poczucie honoru

9. Bądź sama na wskroś uczciwą i rzetelną:

w pracy, handlu, w calem życiu. Szczęśliwaś, jeżeli możesz powiedzieć dziecku: patrz to wszystko nasze, nic tu obcego, to ciężką pracą, rzetelnością zdobyte.

Brzydzę się uszukaństwem, złodziejstwem!

VIII. Przyzwyczaj dzieci do umiarkowania.

1. Dziecko powinno być z młodości przyzwy­

czajone do jadania o pewnej godzinie, gdyż jadanie 0 każdym czasie, wedle upodobania, szkodzi zdrowiu 1 psuje porządek.

2. Dziecko nie powinno jeść naraz za wiele i nie zawsze tyle, ile chce. Nierosądna jest ta matka, która nakłania dziecko i zmusza, aby więcej jadło, aniżeli ramo chce, bo sama prowadzi je do łakom­

stwa. Jedzenie nad miarę nie przyczynia się dziecku do wzrostu i nie daje sit, ale przeciwnie osłabia dziecko.

3. Nie pytaj się matko, z wielką troskliwością, co dziecko chce je ść; daj mu to, co mieć powinno, a nie dopuszczaj tego, aby samo sobie miało wybie­

rać, albo żądać.

4. Nie psuj dziecka łakociami, bo całe życie gotowe potem gonić za czemś wysiukanem i niezwy- ezajnein, a to i grzech i nieszczęście, jeżeli później go nie dostanie.

5. Nie przechwalaj pewnych pokarmów, sfo y*

ety, bo dziecko zatęskni za tem i nie zadowolmsz go tem, co mu podasz. Nie będzie ono tęskni o, jeieli znać tego nie będzie: daj mu to, co masz w domu i naucz je, aby dziękowało za to bogu,

co dał. .

6. Nie opowiadaj też dziecku, jak sz c z ę śliw i są inni ludzie, którzy mogą zjadać lepsze pokarmy, có i aa korzyść atąd dla dziecka? Czy lepsse I ł dla tego pokarmy, które nui podajesz!* A jak ucz

się nieszczęśliwem dla tego, że ich nie ma po­

zazdrości innym szczęścia ? Spokoju go przez to

pozbawisz. . . . v , u

7. Nie dawaj dziecku pieniędzy na łakocie, bo móorłoby samo sobie wziąść więcej i przyzwyczaić się “do kradzieży. Człowiek z dziecięctwa przyzwy­

czajony do łakoci, goni zawsze za czemś mezwy- czajnem i lepszem jeszcze nad to, co ma w dom u;

kupuje sobie chętnie, to co mu lepiej smakuje.

8. N ic d a w a j d zieck u w ódki za żadnć$ c e n ę , me mniej jej dla tego wcale w domu. Mów z obrzy­

dzeniem o pijaństwie; opowiadaj, iakich meszczęsc pijaństwo jest przyczyną. Pokaż dziecku pijaka, je­

żeli możesz, i wystaw całą szkaradę tego nałogu.

Wskaż na nędzę, chorobę z pijaństwa idącą, na twarz napuchlą, nos czerwony, na podarte suknie z ca- łem obrzydzeniem ale i powagą. Pouczaj je, zeby się brzydziło pijaństwem.

o Uważaj na to, jak dzieci przy stole się za­

chowują: uśmierzaj swary, nienawiści, zazdrość 1 przy­

zwyczajaj je do tego, aby każde zawsze z tego było zadowolnione, co dostanie; a me tłomacz się nigdy z tego, czemu jedno więcej, drugie mniej dostało.

IX. Naucz dzieci zamiłowania pracy i porządku.

1, Pierwszą pracą dziecka jest zabawa i ruch.

Nie przeszkadzaj temu, matko. Dziecno me może siedzieć spokojnie, bo to szkodzi jeg o zdrowiu.

Okazuj dziecku radość twoją z tego, że jest grzeczne w zabawie; przypatruj mu się wtenczas, bo tu od­

słaniają się dobre i złe skonności. Przerywaj złe 2. Z początku polecaj dziecku małe prace: niech kładzie suknie na pewne m i e j s c e , mniejsze rzeczy w pomieszkaniu ustawia w porządku, ściera kurz, brud ze stołu, karmi ptastwo twoje domowe ud. l ę pracę niech dziecko podejmuje o pewnej godzmie, bo przez to przyzwyczai się równocześnie do po rządku. Chwal pracę d z ie ck a) okazuj^m u radość z tecro i z ad o w o ln ien ie . Nie g a ń wiele, bo to może ndstreczyć je od pracy, skłonić do lenistwa.

4 K aida praca musi mieć swój pewien czas, którv nie powinien być za krótko wymierzony. Je- i e W e c k o prędzej iej dokonało, wtenczas zostaw m“ X d z i e S bez celu jes, nieszcz,.

ściem dla niego J t e g o , bo

rozsądnie £ czasu i lo jci potrzeba przy nracv Zrazu S »ie pracuje za długo, ale zwolna Siech się przyzwyczaja do coraz dluższe, p:

7 We wszystkiem mech się dziecKO przy z wy czai do pewnego czasu, do god zin y: przy powstawa­

niu z łóżka, przy jedzeniu, pracy 1 zabawie, do pe­

wnego miejsca w domu: dla siebie sukien, ks.ązek.

Tpraca i porządek jest przezwyciężeniem pieszczo- tliwości i grymasów.*

8 Dziecko niech się nauczy pracować z chęcią

i p rz y je m n o ś c ią ; niech wie o tem , źe pracą swoją tobie, matko sprawia przyjemność. Praca z miłości

nrzezwyciężeniem samolubstwa. . . o. Nakłaniaj dziecko do rozsądnej oszczędności.

Pokazui mu, ile i ty oszczędzasz w dobrych rzeczącn.

j l ż r t przy«m z W * dawać będziesz. | a l « natenczas nie potrzebujesz się obawiać, aby

dność w dziecku w skępstwo się w yrodzua.

(6)

86 X. Naucz dzieci brzestawać na matem.

1. Dziecko nie będzie nigdy szczęśliwe i zado- wolnione, jeżeli z młodości jest rozpieszczone, żą­

dne zabaw i przyjemności, używania, jeżeli jest za­

zdrosne na cudze szczęście, niecierpliwe i chciwe.

»Dziwna to rzecz, że świat stał się tak nędzny, od­

kąd zabaw zapragnął. Jednej sztuki nie ma dziś na polu wychowania — to sztuki przezwyciężania siebie.

A szczęście przecież życia zależy mniej od tego, czego się używa, jak raczej od tego, co się czyni i bez czego obyć się można. <

2. Nie mów dziecku nigdy, że przyjemne, pożądane są bogactwa, rozkosze, próżniactwo, leni­

stwo i wszystkiego, czego nie powinno pragnąć, mieć nie może, bo się nie zadowolni nigdy tem, co mieć będzie.

3. Nie skarż się nigdy wobec dzieci na .biedę, nieszczęścia, nie trać wobec nich odwagi, nie roz­

paczaj. Jeżeli na każde nieszczęście będziesz narze­

kała i skarżyła się, dzieci wnet naśladować cię będą.

Mów do dzieci, że trzeba z odwagą i zdaniem się na wolą Boga znosić wszelkie przykrości i cierpienia;

przypominaj, źe po przebytem cierpieniu nastąpi j

pokój, że Pan Jezus przemienia łzy w uśmiech radości.

4. Nie mów nigdy wobec dziecka: -gdybym tak miała, jak ten lub ów,« lub: »czemu to ten lub ów ma tak dobrze, a ja cierpieć muszę,» albo:

* ten może sobie to pozwolić, to kupić, to zjeść, ja nie mogę* — bo dzieci nauczą się zazdro­

ści, przyzwyczają się do niezadowolenia z życia, losu — a te skargi i narzekania i tak na nic się nie przydadzą.

5. Nie odbieraj dziecku wesołego usposobienia, nie gniewaj się na nie zbyt często, nie przezywaj, nie obchodź się z niem surowo. Uważaj na to, aby zawsze jasno i pogodnie na świat patrzało.

6. Jeżeli dziecko kiedy skarżyć się będzie na jadło, pracę, cierpienia, na brak piękniejszej sukni, wtenczas przypomnij mu, ile to dzieci w tej chwili nie ma kawałka chleba, dachu, całej sukni — ilu to ludzi jest na świecie niewidomych, kulawych, opu­

szczonych, bez dachu i powiedz, że dziękować po­

winno Panu Bogu za to dobre, co mu dał. Zapytaj się dziecka: za cóż ma ci Bóg dać jeszcze więcej, za cóż dał ci to, co masz; coś ty dało Panu Bogu?

i przypomnij, jaki dobry jest Bóg, jak Go kochać powinno dziecko.

(Dokończenie nastąpi.)

-... ... ♦ --- -

Podstawą oświaty wiara.

3 . (Dokończenie.)

Podczas wieczornych w kaplicy modłów Jan j j

siedzi w domu, lecz jakiś niespokojny, markotny.

Przez otwarte okno wygląda na wieś. Ogólna pa­

nuje cisza, lekki pociąga wietrzyk, Jan pogląda na chaty i ogródki, w których chłopięciem bawił się z rówieśnikami, taki wówczas szczęśliwy,“ 'swobodny a dziś? Dziś wszyscy stronią od niego choć taki uczony i z takiemi zamiarami przybył do nich. W y­

szedł na wieś i mimowoli zbliżył się do kapliczki i ujrzał migające w niej światło, usłyszał ^nutę po­

bożnych pieśni, a ta wdarła się do głębi jego serca i wtrząsnęła nim, słyszy modlitwy, »Litanię«, >Pod Twoją obronę*, »Pamiętaj o najdobrotliwsza Panno!«

i t. p. Stoi jak wryty, osłupiał, duch jego uleciał do grona pobożnych, ręce się złożyły do modlitwy, w oczach łzy stanęły, i stoi nie wiedząc, co się z nim w około dzieje, lud się rozbiegł do domów.

Jan samojny, obraca wzrok na wielką lipę, osłaniającą jego rodzinną chatę i spostrzegłszy w oknach światło, niby obudzony ze snu przeciera oczy i pyta sam siebie: »Co się ?.e. mną dzieje?* ale odpowiedzi na próżno szuka.

Wrócił do domu, siadł przy matce, wziął ją za rękę, radłby jej otworzyć serce swoje, chce jej coś powiedzieć, lecz nie ma odwagi, żegna ją słowy

•Dobra noc* i spieszy do łóżka.

Drulak czasu nie traci, pracuje pilnie, ślęczy po całych dniach i późno w noc nad książkami, czasem wychodzi do sąsiadów i rozmawia z nimi poważnie o rzeczach dręczących włościan, odwiedza wszystkich prócz onych trzech, co tak rychło do niego przylgnęli. Widzi, że oparte na religii poglądy górali, zdrowe są i zbawienne, zgadza się przeto na nie i pochwala. Nie walczy już z mniemaną ciem­

notą wieśniaków, nie narzuca im krakowskich p °' myslów, nie potępia starej pobożności i praktyk ka­

tolickich, mówi serdecznie, religijnych uczuć nie obraża, to też gronko jego słuchaczy wzrasta, i cl’

co go niegdyś odstąpili w gospodzie, wrócili doń, by się czegoś nauczyć.

Gdy nadszedł dzień zaduszny, wszyscy się mo­

dlili za dusze zmarłych. Jan także był na n a b o ż e ń -

twie, potem pospieszył na cmentarz i odwiedzając groby znajomych i krewnych, błagał Stwórcę o miło- sierdzie dla nich, a wrażenie ztaintąd wyniesione tkwi mu ciągle w pamięci. »Cóź to za wzniosła myśl — mówi do siebie — żywi łączą się z umarłymi wspierają ich, zamavyiają sobie ich pamięć i względy na przyszłość!* — Święta Bożego Narodzenia prze­

pędził wesoło, przysłuchując się kolędom, przypatru­

jąc się wiejskim zabawom. Nigdy snać w K ra k o w ie

nie czuł się tak szczęśliwym, jak tu na wsi.

zbliżeniem się uroczystości wielkotygodniowych, cho­

dzi wraz z matką do kościoła, widzi święte obrzędy, słyszy tkliwe pieśni, kazania, wszystko to przenika jego serce, przenosi umysł ku kolebce chrystyanizmu i żywy przedstawia obraz męki i śmierci Zbawiciela- W dzień Zmartwychwstania Pańskiego znajdują na potrojnej procesyi. Idzie tam w porządku s z k o l n a

dziatwa, idzie młodzież dorosła, za nią poważni starcy dźwigają powiewające chorągwie z obrazami śś. pa­

tronów, a dalej źa księdzem mnóstwo ludu. W s z y sc y

z nieudaną ladością śpiewają cudownie pięknie »We­

soły nam dziś dzień nastał*, »Chrystus z m a rtw y c h ­

wstał*, »Przez Twoje św. zmartwychwstanie*.

Wszystkich jedna łączy wiara, wspólna zasila nadzieja, jak wspólne pienia na ustach. Jan patrzy na to i czuje głęboko, źe prawdziwe szczęście, o którem dawniej tyle marzył, może wytrysnąć, tylko z prawdziwej religii, i wzrastać pod jej opieką. — W czwartą niedzielę po wielkiejnocy ruch nadzwy;

czajny w całej wsi, dzieci wybierają się do pierwsze) komunii, wyspowiadały się w sobotę, dziś umyte, uczesane, ustrojone, z wianuszkami na g ło w a c h ,

spieszą parami do kościoła, i klękają przy o św ie tlo ­

nym ołtarzu, otaczając go niby więzanką niewinnych

liiij i wonnych róż. Kapłan przemawia do ich po­

jęcia, bierze hostyę św. i w oła: >Oto Baranek Boży a drobne rączki uderzają w piersi pragnące co prę*

dzej przyjąć Zbawiciela. Już Go przyjęły, ra d u ść

niewypowiedziana maluje się na ich twarzach, pełne słodyczy odchodzą z głęboką pokorą i znowu klę­

kają, i modlą się i dziękują Panu za tak wielką laskę i błagają Go, by z nimi mieszkał na zawsze. Jan

(7)

to widzi, w raca myślą do swych lat dziecinnych.

Przypomina sobie uroczystą chwilę przyjęcia pierwszej komunii i szczęście, jakiem się wówczas napawał,

^zczęście to odnawia się w jego duszy, serce żywiej ,Jić zaczyna, ręce się do modlitwy składają, klęka 1 fpówi z głębokiem westchnieniem : »Boże! bądź nnłościw mnie grz eszn em u !* A B ó g przyjmuje mo­

dlitwę. Drulak p o modlitwie czuje nowe p rzedsię­

wzięcia i plany. S ą one szlachetne i uczciwe. Chce pouczać lud, ale na podstawie religijnej, bo wie i Poznał z w ła sn e g o doświadczenia, że żyw a wiara jest Podwaliną pom yślności i szczęścia n aszego ludu, — e w szy sc y, którzy w ydzierają ludowi wiarę i bez wiary chcą g o ośw iecać, krzyw dzą g o najokropniej, wydzierają mu nieocenione skarby, zabijają g o na as z y i na ciele, a tak ciężką wyrządzają szkodę k o ścio ło w i i Ojczyźnie.

K O N I E C .

Nowa pieśń poranna do Najśw. Panny Maryi.

Kanne słońce swym promieniem Barwi ziemi lica.

Tak najjaśniejszem imieniem Marya Dziewica

Światu świeci, smutnych cieszy, Chorującym z zdrowiem spieszy Boga-Rodzica,

Słońce świeci, noc uciekła, Świat pełen światłości, Gdzie Marya, niema piekła, Tam niema ciemności.

O Marya w Twym imieniu Mamy pomoc w utrapieniu, Radość w gorzkości!

Słońce grzeje, plon rozsiewa Na błont przestrzenie;

Kto w Maryi ufność miewa, Wznieś ku Niej wejrzenie!

Przy tej Matce nikt nie zginie, U Niej i w największej winie Jest przebaczenie!

Ku niebieskiej słońca górze Wszyscy serca wznoszą!

Niebo, ziemia w cudnym chórze Cześć Maryi głoszą !

Do tej najwierniejszej Matki Siwi starce, małe dziatki, Modły podnoszą.

Słońce, Ty Matko jedyna, O to prosim Ciebie:

Niech nas broni Twa przyczyna, Świeć na naszym niebie!

Ąby, jako dni pogodne, Życie nasze czyste, godne Mógł') być Cielsie.

Gdy ostatni dzień nadejdzie, Kończąc wiek tułaczy, Oko Matkę szukać będzie, Ach! niech Cię zobaczy Marya, słońce wieczności, Niech do niebieskiej radości Nam świecić raczy. /■ *

Cl o p r a w i e r o l i .

Warunki utrzymujące i niszczące dobrą strukturę rol.i Gdybyśmy zupełnie wydobrzałą rolę pozostawil- długo nieobsianą, to w krótkim czasie mogłaby utrai 1 cić nabyte przez uprawę przymioty; przeciwnie, rola obsiana i porośnięta jakiemkolwiek zbożem przez długi czas utrzymuje dobrą gruzełkowatą strukturę.

Prędkie i równe wzejście roślin najlepszą je^t dla wyrobionej roli ochroną. Roia pod oziminą utrzymuje i dłużej i lepiej dobrą strukturę, niż pod jarzyną, szczególniej, gdy ta ostatnia późno, nierówno wzej­

dzie i nie okryje ziemi. W tym czasie nieocenioną rolę wiosenne nawalne deszcze łatwo mogą zaszla- niować, a wiatr i słońce wysuszą ją tak, iż wierzchnia warstwa wyrobionej gIeby zmieni się w skoiupę.

Rola oceniona roślinnością zachowuje swoją kruchość i na oko wydaje się być wilgotniejszą, niź rola naga, nie obsiana; chociaż w rzeczywistości tak nie jest.

Rola ocieniona jest wilgotniejszą tylko w bardzo cienkiej wierzchniej warstwie, grubości najwyżej półtora cala, głębiej jednak jest znacznie suchszą, i! niż rola nieobsiana. Zjawisko to, łatwo daje się Ij wyiłómaczyć, gdy sobie przypomnimy, że rośliny

j korzeniami wyciągają z głębszych warstw gleby wielką ilość wody, którą następnie wyparowują przez liście. W roli nagiej dzieje się odwrotnie; po­

wierzchnia wysycha prędko, lecz ta sama wyschnięta

| warstwa, jakby skorupa, jest znakomitą ochroną dla warstw głębszych, gdzie utrzymuje się wilgoć nie i wyciągana przez korzenie roślin.

Utrzymanie się roli obsianej w stanie większej pulchności i świeżości nie pochodzi bynajmniej z wilgotności, gdyż — jak powiedziano wyżej — jest ona suchszą niż rola naga; przyczyny więc tego zjawiska są zupełnie inne. Rola okryta roślinami nie jest wystawioną na działanie słońca, wiatru i nie wysycha prędko; wodę zaś z głębszych warstw traci stopniowo w miarę tego, jak ją zużywają same roś­

liny; oprócz tego rośliny chronią rolę od ulewnych deszczów, które spadając ze znaczną siłą, utłaczają ziemię i niszczą strukturę. W tym wypadku k ropie deszczu nie biją bezpośrednio o ziemię, lecz powstrzy­

mywane są przez liście i łodygi, z który łagodnie opadają na ziemię.

Tak więc rola pod roślinami pomimo to iż jest suchszą, ma jednak|. lepsze warunki do dłuższego utrzymania nabytej dobrej struktury i w rzeczywisto­

ści zachowuje ją lepiej, niż rola naga. Im większe jest ocienienie, tem lepsze są jego skutki, lo t«

(8)

rośliny liściowe lepiej utrzymują zgruźlenia w roli, niź rośliny trawiaste, tracące liście przy dojrzewaniu.

Jeżeli rola okryta roślinami miała dobrą struk- j turę, to rolnik powinien się starać, aby ten dobry stan ziem i utrzymać po sprzęcie roślin. A ponieważ rola po zbiorze plonów, wystawiona na wiatr, deszcz i słońce może utracić to, co uprzednio zyskała, należy zatem natychmiast po sprzęcie plonów wszel­

kich rżyska podorać. Podorywka usuwa warstwy górne o dobrej strukturze na spód, a jednocześnie wystawia warstwy dolne na zetknięcie się z powie- j trzem, co przyczyni się do ich wydobrzenia.

Z tego, cośmy tu powiedzieli, widocznem jest, że te same czynniki przyrody: wiatr, słońce i deszcz i poprawiają strukturę w ziemi zleżałej, a psują ją w ziemi wydobrzałej. W naszych gospodarstwach podorywanie ściernisk najczęściej odkłada się do później jesieni i użytkuje na pastwiska dla bydła.

Jest to błąd wielki, którego należy unikać. Płodo- >

zmian w gospodarstwie powinien być tak urządzony, aby bydło na cały rok miało oddzielne paśniki.

Rola może być ocienioną nietylko przez rośliny, ale i przez przedmioty martwe, np. przez rozrzucony na roli obornik, kompost, torf, wypielone a pozosta- ; wionę na roli chwasty, opadłe liście, wydrapany i wysuszony perz i t. p. Wszystkie one, dobrze ocieniając rolę, chronią ją od wysychania i twardnie- ; nia tak samo, jak rośliny żywe; ponieważ jednak nie j |

wyciągają ze spodnich warstw wilgoci, przeto rola, pokryta jakiś czas cienką warstwą kompostu, torfu lub zielska w całej swej warstwie jest wilgotniejszą nietylko od roli okrytej roślinami, ale i od roli nagiej.

Należy tu jeszcze wspomnieć o znanych po­

mocnikach rolnika, jakimi są żyfące w ziemi robaki, nazwane dżdżownicami czyli glistami. Nieszkodliwe i pożyteczne te robaki żywią się butwiejącemi ko­

rzonkami, łodygami i liśćmi roślin, przez co ułatwiają wytwarzanie się w glebie próchnicy; prócz tego, nurtując ziemię głęboko w różnych kieiunkach i po­

zostawiając za sobą mnóstwo drobnych kanalików, ułatwiają dostęp powietrza do gleby. Oczywiście, korzyści dla roli są stąd bardzo niewielkie; ale w każdym razie lepiej jest nawet w robaku mieć sprzymierzeńca, niż groźnego szkodnika i wroga, którego tępić należy.

(Dokończenie nastąpi.)

W porządku.

Na granicy francuskiej żandarm zażądał od podróżnego paszportu. Zakłopotany jegom ość nie mogąc go znaleść, podaje mu rachunek z restau- racyi.

>Głowa wieprzowa. Ozór wołowy, i. Nóżki cie­

lęce — czyta żandarm z powagą. »Rysopis w po­

rządku; zwracam panu paszport.*

Z opowiedzi m yśliw ego.

A było to tak: Idę sobie panie dobrodzieju przez las z flintą na ramieniu i naraz patrzę, aż tu siedzi lis. Tęgie lisisko, jakiego w życiu mojem nie wi­

działem. Co tu począć ? Szkoda takie piękne futro śrótem alb oJku lą dziurawić! rzkoda i żal człekowi.

Nagle przychodzi mi dobra myśl. Lisisko przystanął akurat pod grubem drzewem. Że to już temu lat ze dwadzieścia, chodziło się jeszcze z flintą kapi-

szonówką, którą jak panowie wiecie, stemplem z góry się nabija. Biorę tedy stempel wykręcam czem prę-

dzej śród i pakuję w lufę na miejsce naboju stem pel.

Złożyłem się panie tego, jak należy i wygarnąłem!

Przybiłem szelmę za ogoń do drzewa. Dalej to już była bagatelka. Poszedłem do lisa bez obawy, który za mojem przybliżeniem zaczął się szarpać, lecz na­

daremnie, bo stempel przebiwszy ogoń, utkwił głę­

boko w drzewie. Dobywszy z kieszeni noża prze-

ciąłam mu skórę na łbie akurat na krzyż. N astęp n ie

poszedłem do pobliskiej leszczyny, ułamałem panie

dobrodzieju gruby pręt i dalejże nim co sił lisa okła­

dać. I co panowie powiecie? Ta bestya, aby uni­

knąć bólu, wyskoczył ze skóry, i umknął czem p ręd zej

w gęstwinę, p o z ostawiając mi w całości swoje wspa­

niałe futro. Mam je jeszcze po dziś dzień i mogę wam jeszcze panie tego pokazać na d o w ó d , że nie

kłamię.

Grzeczny dozorca.

D o z o r c a w i ę z i e n i a : ^Mógłbym pana do­

brodzieja prosić o ołówek?*

P r z e c h o d z i e ń : »Owszem, z największą chęcią!«

D o z o r c a w i ę z i e n i a : A teraz pan do­

brodziej poda swój adresik; widziałem, jak pan prze^

chwilą kwiaty z ogrodu więziennego zrywał,*

W szkole.

— Oprócz psa, jakie jeszcze jest wierne stwo­

rzenie, które nigdy człowieka nie opuszcza?

— Pchła, panie profesorze.

W handlu.

— A naprzykład czego tak macie w handlu najwięcej ?

— Czego mamy najwięcej? H m ... Niezapte' conych rachunków.

W szkole.

— Kto jest największym próżniakiem w całej klasie ?

— Nie wiem, proszę pana nauczyciela.

— Mnie się zdaje, że wiesz. Któż to siedź*

z założonemi rękami, kiedy wszyscy pracują, i ty!k°

rozgląda się dokoła?

— Pan nauczyciel.

S Z A R A D A .

Wspak czytana pierwsza oznajmuje koniec łowów; — A ostatnia głoska polecenie znaczy znowu

A le wtenczas dodać mały musisz znak I choć mechcesz, tę sylabę czytać wspak,

jeśli dziecku figla spłatasz w czynie albo w mowie, Bez namysłu drugą głoskę zwykle ci odpowie. — Trzecia z czwartą znowu nazwa Polski syna, Który dzielnie się bronić i wsławiać zaczyna. — Całość oznacza trzyletnie niemowlę,

Któreby Niemcy już chcieli mieć w grobie!

Nakładem i czcionkami »Górnoślązaka*, spółki wydawniczej z ograniczoną odpowiedzialnością w Katowicach.

•dp*\viwbjiJDy: A n t • n i W * 1 ?k i w

Obraz

Updating...

Cytaty

Updating...

Powiązane tematy :