Dziennik Bydgoski, 1928, R.22, nr 226

Pełen tekst

(1)

Cena egz* 20 groszy. Nakład 3 S O O O egzemplarzy. Dziś 2 4 strony.

DZIENNIK BYDGOSKI

Wychodzi codziennie z wyjątkiem niedziel i świąt.

Do ,,Dziennika" dołącza się co tydzień ,,SPORT POMORSKI".

Redakcja otwarta od godziny 8-12 przed południem i od 5-6 po południu.

Redaktor naczelny przyjmuje od godziny 11-12 przed południem.

Rękopisów niezamówionych nie zwraca się.

Redakcja i"Administracja vr Bydgoszczy, ulica Poznańska 30. ,

Filje: w Bydgoszczy, ul. Dworcowa 2 - w Toruniu, ul. Mostowa 17

w Grudziądzu, ul. Groblowa 5.

Przedpłata wynosi w ekspedycji i agenturach 3.00 zł. miesięcznie, 9.00 zł. kwartalnie; przez pocztę wdom 3.36 zł. miesięcznie, 10.08 zł. kwartalnie.

Pod opaską: w Polsce 7.00 zł., za granicę 9.50 zł. miesięcznie.

W razie wypadków, spowodowanych siłą wyższą, przeszkód w zakładzie, strajków itp., wydawnictwo nie odpowiada za dostarczanie pisma,

a abonenci niemają prawa do odszkodowania.

Telefony: Redakcja 326, Naczelny redaktor 316, Administracja 315, Buchalteria 1374. Filje: Bydgoszcz 1299, Toruń 800, Grudziądz 294.

Numer 226. BYDGOSZCZ, niedziela dnia 30 września 1928 r. Rok XXI!.

Anfyrefigijna iu iiie r a a propaganda

m M ep tttiili Kresash.

Taką, propagandę uprawia od kilku

lat u nas bezkarnie szewc z Waszko- wiec (Vascauti) w rumuńskiej Bukowi­

nie. Uprawia ją w ,,Kurjerze Powszech­

nym", wydawanym w Lesznie. Od kil­

ku lat uprawia korsarstwo dziennikar­

skie na czci i honorze przedstawicieli

władz świeckich czy duchownych, bło­

tem obrzuca największe świętości wie­

rzących katolików, drwi i urąga z za­

sad chrześcijańskich, w pornograficzny sposób przedstawia życie duchowień­

stwa, najhaniebniejsze bluźnierstwa miota na samego Boga i cześć Niepoka­

lanej Dziewicy. Wystarczy przeczytać

wyjątki z niektórych artykułów ,,Ku- rjera Powszechnego", ogłoszone w lipcu br., aby zrozumieć niesłychane oburze­

nie nietylko społeczeństwa katolickiego

w Lesznie, ale całego polsko-katolickie-

go społeczeństwa w Polsce, wobec kil- koletniej bezkarnej propagandy tego rodzaju bluźnierstw i pornografji.

Z tego to powodu już 11 listopada

1926 r. redaktora ,,Kurjera Powszechne­

go" odstawiono do Dziekanki pod es­

kortą trzech policjantów jako umysło- wo-chorego, niebezpiecznego dla otocze­

nia. Świadectwo lekarskie wystawił

lekarz powiatowy dr. G., oświadczając,

rzeczony redaktor jest psychopatą, znajdującym się w stanie majakalnego podniecenia, którego przyjęcie do Za­

kładu jest koniecznie potrzebne. Po­

nieważ dyrektor Dziekanki na skutek interwencji żony redaktora dnia 19 li­

stopada, rzekomo chorego wypuścił z zakładu, przeto urząd policyjny wniósł

zażalenie przeciw Dyrekcji zakładu w

Dziekance i zarządził ponowne odsta­

wienie napastliwego redaktora do za­

kładu na podstawie obszerniejszego

świadectwa lekarza powiatowego, stwierdzającego konieczność internowa­

nia.

Wobec tego wzięto się do najdokład­

niejszej obserwacji nietylko stanu zdro­

w-ia redaktora, ale i jego przeszłości i skonstatowano, że redaktor-bluźnierca

jest z zawodu szewcem z Bukowiny,

że tam dużo nabroił, że istnieją obszer­

ne bardzo akta sądowe, dotyczące jego przestępczej i zbrodniczej działalności, że już w 1913 r. dnia 28 listopada Sta­

nisława Migdalewicza z Vascauti uwię­

zionego za przestępstwa karne w Cer- nauti odstawiono do zakładu psychja- trycznego tamże. Wedle pisma urzędo­

wego tego zakładu z 13 lutego 1918 r.

L. 306/18 został tenże sam Migdałe-

Wicz ponownie z więzienia śledczego od­

stawiony do zakładu umysłowo-cho-

rych. ,

Wedle wdasnego zeznania Migdalewi­

cza w tym zakładzie, liwięziono go z po­

wodu oszukaństwa i współudziału w kradzieży od 7 lipca 1917 r. do 12 lu­

tego 1918 r. Chory zeznał dalej, że już

w 1913 r. znajdow'ał się w śledztwie z powodu zbrodni oszustwa i że symulo­

wał obłęd, aby ułagodzić postępowanie

karne przeciw sobie. Migdalewicza poddano w Dziekance obserwacji całego konsyljum psychiatrów, które orzekło, że Migdalewicz jest wprawdzie psycho­

patą, psychicznie jednak zdrowym i po­

czytalnym, a do przyjęcia do zakładu nie było żadnych podstaw. (Nowiny psy­

chiatryczne na rok 1928 str. 110).

Na tej podstawie Migdalewicz wrócił

do Leszna, gdzie pod firm ą odpowie­

dzialnej redaktorki, bez jakiejkolwiek

kwalifikacji uprawiał nadal bezkarnie

korsarstwo dziennikarskie przeciw w'szystkiemu, co uczciwe i święte, w'raz

z dwoma wykolejonymi osobnikami.

Kim jest ten sławetny redaktor mora­

lista, to najlepiej opisuje w liście w tych dniach do Leszna nadesłanym z

7 września, ks. Zawadowski, proboszcz

z Vaseauti (Waszkowiec): ,,Urodził się Migdalewicz z Zawału pod Śniatynem w'

1884 r., ale od małego dziecka wycho­

wał się w Waszkowicach. Tu skończył trzy klasy ludowe i na tem skończyła się jego edukacja. Czytał wiele, ale chaotycznie i z tego powodu pokręciło

mu się w mózgownicy. Po skończeniu trzyletnich studjów, wziął go jego oj­

ciec do kopyta. Nauczył się szewstwa, został czeladnikiem i umie kiepsko trze­

wiki podzelować. Wrodzony wstręt do uczciwej pracy nie dał mu wysiedzieć

na szewskim trójnogu. Wziął się do rozmaitych rzeczy: djurnował jako pi­

sarz, handlował obrazami, pośredniczył

w procesach, prowadził pokątne pisar stwo, oszukiwał, kradł gdzie się dało.

Cela więzienna widziała go nieraz śledztw i aresztowań miał w życiu wie­

le. Ile to razy były żelaza i łańcuszki

na jego rękach... Moskale chcieli go

powiesić w Wyźnicy, tamtejszy ksiądz go wyprosił. Tu w Waszkowicach strze­

lali do uciekającego, lecz chybili. Gdy Migdalewicz miał jaką ciężką sprawę

kryminalną, zaraz czynił się chorym u- mysłowo i w ten sposób wykręcił się od odpowiedzialności. Z patentem warja-

ta robił, co chciał. W tutejszym są­

dzie w Vascauti znajdują,się akta kar­

ne Migdalewicza. Stanowią one spory stos kilka kilogramowy. W drodze dy­

plomatycznej możnaby te akta dla użyt­

ku Leszna zażądać. Trzeba kilka dni

czasu, aby akta przeczytać, z czego można poznać, jaki to łajdak wskroś od

urodzenia."

,,Dziwię się, że w tak wysoko kultu­

ralnym kraju, jak Poznańskie, mógł ta­

ki szelma ograniczony, z niskiem wy­

kształceniem, szewc od kopyta odgry­

wać rolę redaktora (przez wielkie ,,R który, jak sam pisze, niesie przed naro­

dem oświaty kaganiec. Bolszewik z partji bezbożników płatny przez So­

wiety bryka w Lesznie, a może komu­

niści z Berlina dają mu grosz. Posyła

w kopercie i w rekomendowanym liście ,,gazetę" swoją, bo mu cenzura tutejsza konfiskuje szmaty. Polska niechybnie upadnie, jeżeli takich się tak, jak sły­

szę, urzędowo popiera".

Taki sąd głosi o Migdalewiczu pro­

boszcz Zawadowski, który redaktora moralistę z Leszna od młodości zna.

Nie zajmowalibyśmy się tak długo katylinarną osobistością redaktora bluźniercy, gdyby nie straszliwy fakt bezkarnego grasowania prasowego tego rodzaju indywiduum. W prawosławnej Rumunji szmatę Migdalewicza z punk­

tu się konfiskuje, a w katolickiej Polsce i arcykatolickiej Wielkopolsce lata całe się toleruje najhaniebniejsze napaści na wiarę katolicką, - na duchowieństwo, skandaliczne bluźnierstwa przeciw Chrystusowi, Matce Boskiej, pornogra­

ficzne drwiny z Boga, Kościoła i Jego sług.

Rumieniec wstydu człowieka ogarnia,

że się to w naszej Odrodzonej Polsce dzieje tyle lat, bez protestu, bez kary!

Czy jednak prawdziwym jest zarzut proboszcza z Waszkowiec, że w Polsce się tego rodzaju publicystów urzędowo popiera ?

Przenigdy! Tylko niedołęstwo i nied­

balstwo czynników odpowiedzialnych wywołuje złudzenie, jakoby u nas pro­

pagandę zbrodni się urzędowo tolero­

wało, a nawet popierało.

Jeden z lokalnych czynników puszcza

największe bluźnierstwa na pochodze­

nie Chrystusa Pana ze stoickim spoko­

jem w świat, albowiem sam jest w nie­

zgodzie z dogmatem Niepokalanego Po­

częcia Panny Marji, o którym na dobi­

tek niema wcale pojęcia.

Inny czynnik lokalny, pogniewawszy się na drukarnię i redakcję chrześci­

jańskiego pisma, drukuje urzędowe pi­

sma w drukarni bluźniercy, anarchisty,

wroga państwa i Kościoła.

Te fakta wywołują złudzenie popie­

rania anarchiczno-bolszewickiej roboty

ze strony czynników lokalnych w Lesz­

nie. A jeszcze większy wstyd ogarniać

nas musi, że dopiero teraz zdobyto się na odwagę ratowania honoru rządu pol­

skiego wobec bezkarności zbrodni. Mig­

dalewicz jest zaaresztowany w tycli

dniach i będzie odpowiadał za różne przestęp(stwa a między innemi za usi­

łowanie zniewolenia powinowatych ze sobą nieletnich dziewczyn.

Kilkoletnie atoli uprawianie zbrodni prasowych bezkarnie przez Migdalewi­

cza wywołało cudaczną wersję wśród

leszczyńskiego społeczeństwa, że dlate­

go mu wszystko uchodzi, albowiem jest kuzynem jednego z ministrów. Do ja­

kiego dyskredytowania rządu central­

nego doprowadza niedbalstwo i niedo­

łęstwo pewnych czynników lokalnych!

Minister polski, wydający pełne uznania rozporządzenie o praktykach religij­

nych w szkole, miałby być kuzynem i protektorem szewca-bolszewika-złoczyń-

cy z bukowińskich Waszkowiec?

Czas naprąwdę skończyć z tego rodza­

ju absurdalnościami, podkopującemi

powagę rządu w społeczeństwie! Czas

zbrodnie ukarać, a niedołęstwo usunąć!

Tego się domaga nietylko uczciwe Leszno, nietylko rada miasta Poznania, nietylko Sodalicja Marjańska na zjeź-

dzie delegatów z Polski w Lublinie, ale całe społeczeństwo palsko-katolickie!

Precz z tolerowaniem bluźnierstwa i szerzeniem bolszewickiej bezbożności w

interesie państwa polskiego, rządu i

Kościoła! Dr. Prawdzie.

Obrady P. P. S.

Warszawa, 29. 9. (tel. wł.) Wczoraj popołudniu obradował centralny komi­

tet wykonawczy P. P. S. Omawiano głównie sprawy organizacyjne i przy­

gotowano materjał na dzisiejsze zebra­

nie rady naczelnej. Nie obyło się podo­

bno bez ostrzejszych utarczek słownych między zwolennikami Piłsudskiego i o- opozycjonistami, głównie między po­

słem Jaworowskim i Zarębą,

Międzynarodowy układ morski

proponuje Ameryka z obawy przed potęgą Angiji i Francji

Londyn, 29. 9. (tel. wł.) Nota Sta­

nów Zjednoczonych w sprawie porozu­

mienia morskiego francusko-angielskie­

go ma być opublikowana dziś. Stany Zjednoczone twierdzą, że przy rozbro­

jeniu morskiem należy uwzględnić cha­

rakter sił morskich każdego kraju.

Francja i Anglja posiadają dużą ilość okrętów wojennych lekkiego typu, więc, jeżeli układ morski ma dotyczyć ogra­

niczenia tylko budowy wielkich pancer­

ników, a nie obejmie jednostek lżejsze­

go typu, wówczas wzrośnie przewaga morska Anglji i Francji nad Stanami Zjednoczonemu Rząd Stanów Zjedno­

czonych pragnie poczynić wszelkie wy­

siłki, aby doprowadzić do zawarcia u-

kładu morskiego i do przyjęcia go przez wszystkie państwa morskie. Rząd gotów jest rozpatrzeć na specjalnej kon­

ferencji poglądy rozmaitych państw w sprawie celowej obrony.

Nowe trójprzymierze.

Anglja - Francja - Włochy.

Rzym, 29. 9. (tel. wł.) ,,Chicago T ri-

bune" podaje sensacyjną wiadomość o podjęciu kroków ze strony Francji i An­

glji celem wciągnięcia Włcch do wspól­

nego frontu. Chodzi o stworzenie nowej ententy na takich warunkach:

Całe Bałkany będą zjednoczone pod egidą trzech mocarstw.

Włochy mają otrzymać ko'ncesje na

Dalekim Wschodzie oraz mandat w

Syrji a pozatem dalsze wpływy w Abi- synji i Arabji południowej.

Za to jednak Włochy miałyby zrzec się swych postulatów co do Tunisu na korzyść Francji, która ze swej strony zaniecha budowy bazy lotniczej na gra­

nicy włoskiej. Włochy za to będą przy­

jęte do układu morskiego między An- glją a Francją.

Wielki krach bankowy

w Kopenhadze.

Zupełne załamanie się jednego z najpoważniejszych ban­

ków duńskich. - Straty wynoszą 70 miljonów koron.

Kopenhaga, 29. 9. (tel. wł.) Jeden z najpoważniejszych banków duńskich ,,Privatbanken' w Kopenhadze zamknął

swe podwoje z powodu trudności finan­

sowych. Instytut bankowy, który praco­

wał z kapitałem akcyjnym 60 miljonów koron, rezerwy zaś wynosiły 16 miljo­

nów koron, jest drugim największym

bankiem Danji. Straty, które bank po­

niósł, głównie wskutek załamania się sfinansowanego przez bank wielkiego przedsiębiorstwa przemysłowego, w

noszą przeszło 70 miljonów koron. Wo­

bec katastrofalnych skutków dla całego życia gospodarczego Danji, rząd zamie­

rza przeprowadzić sanację ,,Privatban- ken".

(2)

Str. 2. ..DZTENNTK BYDGOSKI" niedziela, dnia 30 września 1928 roku. Nr. 226.

wilno targi pomocne 203 12 7 15 15 -

komitet sędziowski targówodznaczył wyroby pepege zlotyia

medalemwinszuje ** sailt

Zjazd byłych żołnierzy

armji sprzymierzonych.

(Od naszego korespondenta).

Bukareszt, we wrześniu.

Przejechaliśmy wszerz całą, niemal Europę, aby wziąć udział w IX kongre­

sie FIDAC'u, czyli Międzysojuszniczej Federacji Byłych Wojskowych, grupu­

jącej 32 związki należące do dziesięciu krajów. Z Polski przybyła na kongres

liczna delegacja, reprezentująca część związków, a mianowicie: pp. Marjan Kantor, K. Smogorzewski, pos. Karkosz­

ka, E, Bigoński, Stachecki, Pawlak i Rosochacki (Zw. Inwalidów); pp. B.

Śliwiński (Zw. Powstańców i Woja­

ków); gen. Ę. de Henning Michaelis (Zw. Dowborczyków i Stow. Emerytów);

mec. Wroncki (Zw. Oficerów Rezerwy);

pos. Dzierżawski (Zw. Halerczyków), o-

raz panie Bemaczekowa i Mazaraki, reprezentujące żeńskie organizacje po­

mocnicze.

Rumuńskie związki b. wojskowych przyjęły nas wspaniale. Rząd im natu­

ralnie przyszedł z pomocą. Zorganizo­

waniem kongresu zajął się specjalny komitet, na którego czele stanął gen.

Moszoiu, a którego sekretarjat general­

ny objął nasz m iły kolega prof. Wiktor

Cadere.

Niesposób tu jest streszczać całego przebiegu kongresu. Zaznaczamy, że pierwsze zebranie plenarne zaszczycił

swą obecnością minister spraw we­

wnętrznych I. CI. Duca, zastępujący

. wówczas nieobecnego premjera; że m

nistrowie spraw zagranicznych (p. Ar- getoiano) i wojskowych (gen. Angeles- cu) wydali na cześć uczestników kon­

gresu bankiety z mowami, których do­

minującym motywem było stwierdzenie

potrzeby stałej solidarności pomiędzy państwami, które razem wygrały woj­

nę.

Kongres FlDAC'u również debatował

nad sprawą. Mianowicie rumuński Zw, Oficerów Rezerwy, zaniepokojony posunięciami polityki . włoskiej, oraz kampanją lorda Rothermere, złożył

wniosek domagający się potępienia tych niebezpiecznych tendencyj. Po dłuższej debacie, w której w imieniu

Polski przemawiał gen. Michaelis, Kon­

gres przyjął jednomyślnie uchwałę, w której raz jeszcze zaznacza, że FIDAC uważa poszanowanie istniejących trak­

tatów za jedyną możliwą podstawę współpracy międzynarodowej.

Drugą ważną sprawą, nad którą dłu­

go debatowano w komisji spraw zagra­

nicznych (sprawozdawcą obrano tam niżej podpisanego), była kwestja od­

szkodowań i długów międzysojuszni czych. Mianowicie delegacja francuska zaproponowała, aby wszyscy eks-sprzy mierzeńcy poskreślali sobie nawzajem długi, a wzamian zato każdy z sojusz­

ników zmniejszy swoje wobec Niemiec

pretensje o tyje, ile mu skreśli jego wierzyciel - sojusznik. Gdyby ta zasa­

da weszła w całości w życie, Stany Zje­

dnoczone poniosłyby największą ofia­

rę. To też przy głosowaniu delegacja amerykańska się wstrzymała.

Zastanawiano się wreszcie nad dal- szemi stosunkami związków sprzymie­

rzonych ze związkami b. państw cen­

tralnych. Jak wiadomo, FIDAC zorga­

nizował już dwie międzynarodowe kon­

ferencje w Luksemburgu. Ale jeszcze przed Łuksemfcurgiefiy powstał CTA- MAC, czyli Międzynarodowa Konferen­

cja B. Wojskowych i Inwalidów. Ponie­

waż niektóre organizacje należące co FlDAC'u biorą także udział w pracach

ClAMAC'u (dwa związki francuskie, o-

raz polski Zw. Inwalidów), przeto dele­

gacja włoska zażądała, aby kongres na­

kazał owym związkom wybranie pomię­

dzy jedną lub drugą organizacją. Polski

Zw. Inwalidów jest za pozostawieniem wszystkim organizacjom wolnej ręki;

do tej opinji jeszcze raz przychylił się kongres i odesłał wniosek włoski do dokładnego zbadania przez radę zarzą­

dzającą FlDAC'u, zasiadającą w Pary­

żu.

Pomijamy tu naturalnie cały szereg

innych spraw przez kongres uchwalo­

nych i omówionych, a szerszy ogół mniej interesujących. Nowym preze­

sem FlDAC'u został tym razem Belg, p.

Achilles Reisdorff; na sekretarza gene­

ralnego obrano ponownie p. Rogera d'A- vigneau, piastującego ten urząd od roku 1921, czyli niemal od założenia

FlDAC'u. Pozatem, każdy kraj ma

swego wice-prezesa; po raz trzeci zo­

stał wiceprezesem na Polskę p. Marjan Kantor, prezes Zw. Inwalidów. Nastę­

pny kongres odbędzie się w Belgradzie.

Jest w zwyczaju, że każdy naród w

FlDAC'u reprezentowany ma swój ,,dzień1'. Znaczy to, że w dniu tym przedstawiciele tego właśnie narodu za­

bierają głos w imieniu wszystkich. Pol­

ski dzień przypadł w dniu wycieczki do płoeszti i do zagłębia naftowego, W. Ploeszti, przed prefekturą, odpowiadał

na powitania weteranów rumuńskich p.

Kantor. W Moreni, w zagłębiu nafto-

wem, na bankiecie wydanym przez T-wo ,,Creditul Minier", przemawiał ni­

żej podpisany; w imieniu b. wojsko­

wych rumuńskich bardzo serdecznie odpowiedział mu prof. Grigore Nandrisz, młody i obiecujący slawista na uniwer­

sytecie w Czerniowcach, który studjo-

wal w Krakowie. Przez cały czas jej pobytu w Rumunji prof. Nandrisz był uprzejmym i zawsze dyskretnym ,,anio­

'ł łem stróżem'* delegacji polskiej, za co

I mu na tem miejscu składamy serdecz-

4ne podziękowania.

Dodajmy nakoniec, że w czasie swe­

go pobytu w Bukareszcie delegacja pol­

ska, w obecności majora Wł. Ludwiga,

naszego ,,attache'* wojskowego, oraz przedstawiciela rumuńskiego Min. Woj­

ny, złożyła duży wieniec ze świeżego

kwiecia na grobie rumuńskiego Żołnie­

rza Nieznanego (Erolul Nuconoscut).

Tyle o samym kongresie. Wrażenia z wycieczki po Rumunji podamy w li­

stach następnych.

Kazimierz Smogorzewski,

Obawy litewskie.

Moskwa, 29. 9. (tel. wł,) Poseł litewski

w Moskwie odbył wczoraj dłuższą roz­

mowę z Litwinowem i informował go o rzekomych przygotowaniach polskich1

do napadu na Litwę. Według dyploma­

ty litewskiego napad ten jest nieuni­

kniony, gdyż wszystkie do niego przy­

gotowania już na ukończeniu.

Spadli z 300 m. wysokości

a cudem ocaieii.

Łódź, 29. 9. (tel. wł.) Wczoraj w go­

dzinach popołudniowych odbywał lot z

ramienia L. O. P. P. propagandowy ae­

roplan typu ,,Albatros'* z pilotem oraz z cywilnym pasażerem studentem poli­

techniki warszawskiej. Po trzygodzin­

nym locie aparat, wracając na lotni­

sko, runął z wysokości 300 mtr. na

dach jednej z fabryk, przebił szklany

dach i zatrzymał się w sieci transmisyj maszynowych. Pilot i pasażer nie odnie­

śli żadnych poważnych obrażeń.

Ożywienie w Sejmie.

Warszawa, 29. 9. (tel. wł.) Ożywienie

w Sejmie i zjazd posłów coraz większf.

W dniu wczorajszym obradowały za­

rządy kilku klubów, poruszając sprawy związane z inicjatywą marszałka Da­

szyńskiego.

Na Helu chciano Kowalskiego

i jego kobiety obić.

Skończyło się na kamieniach i wybiciu szyb.

Płock, 29. 9. (tel. wł.) W 9-tym dniu rozprawy przesłuchiwany był przy drzwiach zamkniętych b. zakonnik ma-

rjawicki Konstanty Dziewulski. Zezna­

nia jego podane w akcie oskarżenia również mocno obciążające Kowalskie­

go. M. in. opowiedział Dziewulski, że

w lipcu 1926 roku marjawici pojechali

nad morze Bałtyckie i tam Kowalski wyrabiał publicznie takie bistorje, że z

trudem uniknęli obicia. Gdy odjeżdżali,

obrzucono ich kamieniami i wybito szy­

by w samochodach.

Po Dziewulskim zeznawali Tołpycho­

wa i Bandrowski, poczem zawieszono

tajność rozprawy. Odczytano wtedy ze­

znanie nieobecnego świadka Szelmonp- wiczowej. Pisze ona: Byłam zakonnicą

w latach 1910/li, lecz wystąpiłam z klasztora, gdyż nie podobał mi się tryb życia ,,księży'* i ich bliskie stosunki z

moskalami. Dalej zeznała o niemoral­

nym postępowaniu Kowalskiego.

Następnie odczytano zeznania Anto­

niny Wasilewskiej. Pod nazwą kościo­

ła filadelfijskiego należy zrozumieć gro­

no tych sióstr, które przeznaczone na żony dla księży marjawiekich.

Sąd odczytał wyrok trybunału naj­

wyższego, głoszący, że Kowalski niema

prawa administrowania parafjami ma- rjawickiemi poza klasztorem w Płocku, Wezwano świadka J. Nowakowskiego.

Jest to duchowny marjawicki, urzędo­

wy obrońca klasztorny we wszystkich procesach karnych. Krętacz. Na po­

czątku wyg!osił długą mowę pochwal­

ną dla Kowalskiego, wynosząc pod nie- biosy jego rzekome zdolności admini­

stracyjne i pracowitość, mu w końcu prokurator przerwał, pytając, czy praw-

jest, że przysięgał w kościele maria­

wickim wobec parafjan, że w klaszto­

rze niema małżeństw mistycznych. No­

wakowski wyjaśnia, że rzeczywiście zło­

żył taką przysięgę na monstrancję, lecz

rozumiał wówczas przez to, że zaprze­

cza pogłoskom o rozpuście w klasztorze.

Wobec tego wykrętnego oświadczenia sąd postanowił skonfrontować go zksię­

dzem Modrzejowskim, który zeznaje

wręcz przeciwnie. W ciągu dalszego przesłuchiwania Nowakowskiego wy­

szło na jaw, że był on skazany na mie­

siąc aresztu za niesłuszne oskarżenie swej parafjanki o obelgę. Gdy zarzuco­

no mu, że wprowadził władzę w błąd, tłumaczył się, że myślał, pytano o miesiąc więzienia a nie aresztu.

Następnie sąd odczytał' zeznania Ja­

dwigi Perzyny, złożone przed sądem o- kręgowym w Warszawie w innym pro­

cesie. Zeznanie to brzmi: Nowakowski mówił do mnie, że Chrystusa w sądzie niema. Możecie więc zeznawać a ja już

was rozgrzeszę. Nowakowski zaprzecza, że nie słyszał tego jej zeznania. Rozpra­

wę odroczono do soboty.

Do Płocka przybyło kilku korespon­

dentów pism zagranicznych, m, in. z

,,Berliner Tageblatt**, Chicago Tribu-

ne*\ ,,Iswiesti*' i ,,Frankfurter Zeifung'*.

Zjechało się również wielu fotografów

i operatorów filmowych.

Pomorska Wystawa

Ogrodngcso-PrsemysSpwa

w Toruniu 20294

od 28 Fpca 4 października 1928 r.

Obraz

Updating...

Cytaty

Updating...

Powiązane tematy :