• Nie Znaleziono Wyników

"Czasy katedr : sztuka i społeczeństwo 980-1420", Georges Duby, Warszawa 1986 : [recenzja]

N/A
N/A
Protected

Academic year: 2021

Share ""Czasy katedr : sztuka i społeczeństwo 980-1420", Georges Duby, Warszawa 1986 : [recenzja]"

Copied!
5
0
0

Pełen tekst

(1)

Stanisław Kobielus

"Czasy katedr : sztuka i

społeczeństwo 980-1420", Georges

Duby, Warszawa 1986 : [recenzja]

Studia Theologica Varsaviensia 26/1, 278-281

(2)

S tu d ia T h eo l. V a rs. 26 (11968) n r 1

Georges D u b y , Czasy katedr. Sztuka i społeczeń­ s tw o 980— 1420, przeł. K. Dolatowska, W arszawa 1986,

ss. 336.

Prawie z dwudziestoletnim opóźnieniem ukazało się w Państwo­ wym Instytucie Wydawniczym tłumaczenie książki G. D u b y ’e g o,

Les temps des cathédrales. L ’art et la société 980—1420. Autor,

francuski mediewista, dał czytelnikom syntezę nie tylko pewnego okresu sztuki średniowiecza, lecz nakreślił także ewolucję kultury tejże epoki. M aterialne twory człowieka wywiódł z licznych nurtów ewoluowania ludzkiego ducha, w myśl zasady głoszonej przez wie­ deńską szkołę historii sztuki Kunstgeschichte als Geistesgeschichte. Podzielenie książki na części: Klasztor, K atedra, Pałac, dało nie tylko specyficzny tok myśli lecz spowodowało także osobliwy ro ­ dzaj zgrupowania osób wokół rzeczy. Pozwoliło to także Autorowi wyizolować takie zespoły problemów, które przez wielu badaczy były albo niedostrzegane lub niesłusznie pomijane.

Z klasztorem, katedrą i pałacem połączył G. Duby niektóre for­ m y władzy duchownych i świeckich. Wykazał, że często władcy świeccy pragnęli pełnić funkcje religijne zaś pewne grupy d u ­ chownych dążyły do uzyskania szerokich kompetencji władzy świec­ kiej. Król pragnął być arcykapłanem a biskup księciem. Obydwie warstwy, każda z innych powodów, przejaw iały w zewnętrznym aspekcie kultu religijnego, dwojaką postawę estetyczną: akceptu­

jącą bogactwo i ascetyczną. Postawa wyrzeczenia, stosowana, przez ascetów, jak i posiadane przez panów bogactwo, w równym stop­ niu mogły być wprzęgnięte w służbę Bogu.

W pierwszej części książki zatytułowanej Klasztor 980—1130, zna­ lazły się rozdziały: Sztuka cesarska, Feudałowie, Mnisi, Próg. Z rozważań G. Duby’ego można wywnioskować, że książęta pragnęli żyć jak m nisi zaś duchowni stawali się feudałami, którzy nic nie posiadali a mieli wszystko. Światu rycerskiemu imponowała asce- za niektórych kręgów mniszych gdyż zakładała pewien rodzaj fi­ zycznego heroizmu, którego przynajm niej w pewnym okresie, w y­ magano od w arstw y rycerskiej. Obydwie grupy społeczne, mnisi i rycerze, były właścicielami posiadłości, lecz jeśli rycerze lennicy żyli w cieniu swoich wasali to zakonnicy żyli w cieniu Boga. Nie

(3)

RECENZJE 2 7 9

dla wszystkich uprawianie ziemi, łączone ściśle z cyklami natury, było czynnością religijną, sprawiającą, że m ateria rodziła także owoce ducha.

Zdaniem G. Duby’ego w dziedzinie twórczości artystycznej ośrod­ ki klasztorne wyznaczały wprawdzie sztuce pewne granice geogra­ ficzne, jednakowoż duch, który był wspólny regułom życia mona­ stycznego, granice te często zacierał.

Kolejną płaszczyzną, na której Autor Czasu katedr, porusza się z zadziwiającą swobodą jest dziedzina wiary. I według niego, sztu­ ka romańska była wprawdzie owocem wiary, lecz wiary, której lu­ dzie tych czasów nie potrafili nadać charakteru intelektualnego. Sięgnęli dlatego do symboli a badawczą pracę umysłu ogranicza­ li często do egzegezy Ksiąg Pisma Świętego. W kom entarzach do Apokalipsy św. Jana w ątki Niebiańskiej Jerozolimy krzyżowały się z drogami pątników podążających do Jerozolimy ziemskiej, którą krzyżowcy pragnęli wyzwolić z rąk niewiernych nadając tym sa­ mym agresji charakter sakralny.

Część noszącą tytuł Katedra 1130— 1280 podzielił G. Duby na trzy rozdziały: Bóg jest światłością, Wiek rozumu, Szczęście. Dla G. Duby’ego w tym okresie szczególną barwę nadała wierze scho­ lastyka, która w dużej mierze bazowała na dziełach Pseudo-Dioni- zego Areopagity. K atedry stawały się ośrodkami już nie tylko li­ turgii, choć ona była nadal w nich okazale sprawowana, lecz my­ śli. A może nawet nie tyle myśli ile sposobów myślenia. Światło, 0 którym pisał Pseudo-Dionizy, i które rozbłyskiwało już na romań­ skich krzyżach zdobionych drogocennymi kamieniami, teraz prze­ nikało przez kolorowe okna k atedr do ich wnętrza, jako claritas. Tym też term inem nasycali swoje traktaty teologowie, liturgiści 1 filozofowie. Niebiańska Jerozolima, zdobiąca dotychczas głównie m iniatury m anuskryptów i dzieła złotników, przerodziła się w ka­ tedrę — Miasto Boże, w budowlę, konstruowaną przez m atem aty­ ków i geometrów. Oni wyliczali jej mury, sklepienia, wieże i deko­ rację. Według G. Duby’ego był to czas, w którym architektura katedr i trak taty scholastyczne stanowiły swoiste tło dla wybit­ nych indywidualności duchownych i świeckich, takich jak cesarz Fryderyk II Stauf czy Tomasz z Akwinu. Pierwszy przestał budo­ wać wprawdze katedry, lecz otworzył pielgrzymom drogę do J e ­ rozolimy. Miłował przy tym nauki i nazwano go Antychrystem. Drugi, także kochał wiedzę, formował swoje tra k taty jak gotyckie konstrukcje,1 lecz ogłoszony został świętym.

1 P o r. E. P a n o f s k y , A r c h it e k tu r a g o ty ó k a i s c h o la s ty k a , w : S t u ­ dia z h is to r ii s z tu k i, o p r. J . B i a ł o s t o c k i , W a rs z a w a 1971, s. 33—'65.

(4)

2 8 0 STANISŁAW KOBIELUS

[

3

]

Trzecią część książki G. Duby zatytułował Pałac 1280— 1420 i podzielił na trzy rozdziały: Nowi ludzie, Naśladowanie Chrystusa, Posiadanie świata. Autor wykazał m. in., że w XIV wieku liturgicz­ ny charakter sztuki ustąpił politycznemu. W środowiskach miesz­ czańskich dokonała się swoistego rodzaju wulgaryzacja sztuki, być może dlatego, że dzieła powstawały już nie z pragnienia wspólno­ ty lecz częściej z woli jednostek. Gusta zaś jednostek bywają zwy­ kle bardziej skrajne od smaku grupy.

G. Duby trafnie spostrzegł, że w tym okresie, w dziedzinie piś­ miennictwa królowie otrzymali utwory moralizujące o charakterze sakralnym, wielkim panom rycerzom dostarczono traktatów o sztu­ ce wojowania a ich damom kodeksy miłości dworskiej, w „któ­ rych wybranka była obleganą wieżą”. W sferę przeżyć religijnych, wiązanych głównie z kultem m aryjnym , jako wartość wprowadzo­ no kobiecość. Mistyka tych lat bazowała na filozoficznych dywa­ gacjach o nominach, franciszkanina Wilhelma Ockhama. Romańska symbolika, posługująca się dotąd stylizowanymi elementami n atu ­ ry, przekształciła się w symbolikę stosującą w plastyce „liście sała­ ty, truskaw ek i winogradu”. Rycerze, którzy spędzali wiele dni na koniu, zapragnęli mieć w swoich zamkach więcej wygody. Po­ dobnie duchowni, spełniający liturgię w zimnych katedrach, chę­ tnie widzieli ogrzewane i przytulne mieszkania. Zamki zaczęły się przemieniać w pałace.

Niezwykle trafnie wywiódł Autor ideę zakonów żebraczych z ówczesnej sytuacji społeczno-ekonomicznej. Naszkicował przy tym tło dla kierunków myśli i m istyki zwanych via moderna i devotio moderna, z których w niedługim czasie zrodziły się nowe grupy wspólnego życia. G. Duby podkreślił, że z uświadomienia sobie niszczycielskiego działania śmierci zrodziło się w społeczeństwie pragnienie przetrw ania przynajmniej w formie nagrobków, na których z biegiem lat coraz doskonalej indywidualizowano wyobra­ żenia zmarłych.

Niestety, niewiele powiedział Autor o warstwie, która w zwie­ rzęcych nieraz warunkach żyła i pracowała na bogactwo świeckich i duchownych panów. K tórą utrzymywano w wołającej o pomstę do nieba ignorancji przy pomocy narzędzi zarówno profanum jak sacrum. Jeśli tyle miejsca poświęcił A utor dla klasztoru, katedry i pałacu to należało także nadać odpowiednią rangę warstwie, z której pracy te budowle wznoszono. A była to warstwa w zhierar­ chizowanym społeczeństwie średniowiecza, najniższa i najuboższa. Trudno jest pisać o książce, którą najchętniej chciałoby się czy­ telnikowi kupić a nie tylko polecać. Można się z dzieła G. Duby’ego nauczyć metody patrzenia na zjawiska tak odległe czasowo i po­

(5)

[4] EECENZJE 2 8 1

dziwiania ludzi, którzy potrafili umiejętnie przekształcać ducha w m aterię i przez m aterię prowadzić w Tejony ducha. Dowiedzieć się, że sacrum i profanum nie zawsze były wartościami opozycyjnymi Zachęcić do postawy, w której czytelnik może sobie powiedzieć za Autoirem, że skoro nie można tworzyć historii to można ją przy­ najm niej interpretow ać, jak czynili to np. średniowieczni mnisi. Książkę G. D uby’ego można dołączyć do znakomitych dzieł in­ nych erudytów piszących o średniowieczu takich jak J. L e G o f f 2, G. G. Ć o u l t o n 3, czy J. H u i z i n g a 4.

Dodatkowym walorem książki jest jej dobre tłumaczenie. Słow­ nictwo liturgii i teologii, filozofii i sztuki, klasztoru, katedry i pa­ łacu znalazło trafne odpowiedniki w języku polskim.

Niestety, wiele niedociągnięć popełniło Wydawnictwo. Trudno wytłumaczyć edytorskim pośpiechem fakt nie zamieszczenia w książ­ ce jakichkolwiek indeksów. Przy takim nasyceniu tekstu nazwami, nazwiskami i problemami, jest to wręcz żenujące. Brak ilustracji jest kolejnym wielkim m ankam entem edycji, choć może łatwiej dającym się wytłumaczyć. Należała się czytelnikom przynajmniej informacja o dziele zamieszczonym na okładce książki. Jeśli zaś stało się to wszystko z przyczyn oszczędnościowych to w książce jest jeszcze kilka pustych stronic.

Stanisław Kobielus 2 J. L e G o f f , K u ltu r a ś r e d n io w ie c z n e j E u r o p y , p rz e ł. H . S z u m a ń - sk a -G ro s s o w a , W a rs z a w a 1970. 3 G. G. С o u 1 1 o n , P a n o r a m a ś r e d n io w ie c z n e j A n g lii, p rz e ł. T. S z a ­ fe r, W a rs z a w a 1976. 4 J . H u i z i n g a , J e s ie ń ś r e d n io w ie c z a , p rz e ł. T . B rz o sto w s k i, W a r ­ s z a w a 1974.

Cytaty

Powiązane dokumenty

In a recent work, we optimized sensitivity of multi-pinhole designs for a range of fixed system resolutions and compared simulated images of a tumour-containing digital breast

For the reliable estim ation of velocity vector field s by m eans of 2D and 3D p article im age velocim etry (PIV), the cross-correlation fu nctions calcu lated

rozwoju, zasada przezorności, zasada wysokiego poziomu ochrony śro­ dowiska, zasada integracji polityki ekologicznej z politykami sektoro­ wymi, zasada równego dostępu

Kościół, stojąc po stronie Chrystusa jest wezwany, aby angażować się w uobecnianie Jego zwycięstwa w historii.. Kościół jest wezwany, aby zwyciężać zło

Telling the story of the love of God revealed in Jesus Christ, the evangelizers don’t demand or prescribe anything, but they only try in a gentle, almost imperceptible way to

Na tego typu stanowisko nie może już jednak być zgody, z racji tego, że także w narracji Janowej – na- wet jeśli nie jest ona skomplikowana – nie brakuje bardzo ciekawych, a

Table 10 shows that the mean fuel consumption values for the time-optimal and great circle cases (column 4) were compa- rable to those of the reference data corresponding to low

dnia stoi w rzeczywistości jako jedyny zabytek z XIV wieku w tym mieście". W tym jednym zdaniu popełnił autor aż kilka rażących błędów będących przejawem braku