DZIEJE ŚLĄSKIEGO SEMINARIUM DUCHOWNEGO

Pełen tekst

(1)

DZIEJE ŚLĄ SK IEG O SEM IN A R IU M DUCHOW NEGO

I. NARODZINY I PIERWSZE LATA

G dy po pierw szej w ojnie św iatow ej Polska pow staw ała do w ła­

snego, sam odzielnego bytow ania, n a uniw ersytecie w rocław skim studiow ała gru p a m łodzieży teologicznej z te re n u Górnego Śląska.

J a k wszyscy, chyba po polsku czujący Ślązacy, tak i oni w okre­

sie, w którym w ażyły się w salach konferencyjnych w ielkich po­

lityków losy Śląska, uw ażali, że granica polsko-niem iecka znajdzie się na zachód od ich ojczystych stron. Logiczną konsekw encją ta ­ kich przew idyw ań było postanow ienie przeniesienia się na u n i­

w e rsy tet krakow ski. Toteż m imo przegranego przez Polskę p le­

biscytu w m arcu 1921 r. w yjechało k ilku teologów do K rakow a celem zbadania możliwości studiów na W ydziale Teologicznym U n iw ersy tetu Jagiellońskiego. Tam w ziął ich w opiekę prezes Zw iązku O brony K resów Zachodnich ks. Rzym ełka i w raz z se­

k retarzem te j organizacji dyr. Pachońskim ułatw ił skontaktow anie się z osobistościam i odpow iedzialnym i za kształcenie i w ychow a­

nie krakow skiego kleru. Teolodzy przeprow adzili rozm ow y z księ- ciem -biskupem Sapiehą, re k to rem sem inarium krakow skiego ks.

S tanisław em Rospondem, dziekanem W ydziału Teologicznego ks.

prof. B ystrzonow skim i re k to rem U niw ersy tetu Jagiellońskiego prof. E streicherem . Mimo ogrom nej życzliwości, z jaką się spoty­

kali w K rakow ie, m isja ich zakończyła się połowicznym tylko suk­

cesem: m ogli liczyć na przyjęcie przez W ydział Teologiczny, zali­

czenie studiów w rocław skich, na pomoc m aterialną. Nie załatw iono jed n ak zagadnienia rów nie ważnego — przyjęcia do sem inarium . S praw ę tę u tru d n ił fakt, że w yruszyli oni do K rakow a bez pole­

cenia swego ordynariusza i zam ierzali zamieszkać w konw ikcie dla teologów. Tym czasem m etody wychowawcze w zakładach teologicz­

nych na tere n ie polskim b y ły inne niż we W rocław iu. S tudenci od pierw szego ro k u byli poddani regulam inow i sem inaryjnem u;

k o n w ik tu na wzór w rocław skiego w K rakow ie nie było. Ks. re k ­ to r Rospond oświadczył, że m ógłby przyjąć Ślązaków do sem ina­

riu m diecezji krakow skiej pod w arunkiem , że zdecydują się n a in - k ard y n ację do tejże diecezji. P oniew aż teolodzy na to zgodzić się nie chcieli, pozostaw ało tylko jedno — zamieszkać pryw atnie-

(2)

i czekać na uregulow anie stosunków politycznych i praw no-kościel- nych na Śląsku 1.

Na sk u tek ty ch trudności oraz z pow odu niepew ności — co do dalszej przynależności Śląska — n a ryzykow ny k rok w yjazdu z W rocław ia zdecydowało się tylko 5 teologów. P la n grem ialnego opuszczenia niem ieckiej uczelni przez polskich teologów i stw o­

rzenia swego ro d zaju fa k tu dokonanego n ie ud ał się. P od koniec kw ietnia 1921 r. w yjechali do K rakow a: A lojzy P e ik e rt ze Steblo- w a pow. Koźle, J a n M ateja z R adzionkow a pow. T arnow skie Góry, Józef B rzenska z Łom nicy pow. Olesno, J a n M arekw ia z Pszczyny i F ranciszek K uboszek z W ielkiej W isły pow. Pszczyna. W ym ie­

nieni im m atrykulow ali się na W ydziale Teologicznym 2, ale po k il­

k u dniach, w d n iu 2 m aja 1921 r., w yjechali do swoich domów w zw iązku z w ybuchem III pow stania śląskiego. Pow rócili dopiero na now y rok akadem icki 1921/22.

Zam ieszkali w dom u OO. K arm elitów p rzy ul. G arbarskiej 13 w dw upokojow ym m ieszkaniu w yszukanym przez dyr. P achoń- skiego, a w yżyw ienie zapew niała im K uchnia O byw atelska przy ul. św. Tomasza. Na drzw iach swego m ieszkania w ypisali kredą nazw ę „Śląskie S em inarium D uchow ne”3 p rzy jętą później oficjal­

nie. S y tuacja praw no-kościelna była jed n ak w dalszym ciągu nie w yjaśniona, poniew aż nie m ieli „placet” ani ordynariusza w ro­

cław skiego a n i też jego delegata ks. Kapicy, m ianow anego z chw ilą rozgraniczenia teren ó w śląskich. C ały ciężar u trzym ania w K rako­

w ie spadł na sam ych studentów , którym m ateria ln ie pom agał je­

dynie Zw iązek O brony K resów Zachodnich. Z biegiem czasu losem teologów zainteresow ali się śląscy księża, którzy na jednym z ze­

b ra ń odbytych w r. 1922 w ydelegow ali jako opiekunów : ks. W a­

w rzyńca P uchera, proboszcza z M ałej D ąbrów ki i ks. Scigałę, p ro ­ boszcza w Bogucicach. Ks. P u ch er zajął się przede w szystkim um ieszczeniem teologów w odpow iednim zakładzie. Udało m u się znaleźć m iejsce u Księży Jezuitów p rz y ul. K opernika, którzy ośw iadczyli gotowość przyjęcia Ślązaków na jakiś czas.

F ak t te n zbiegł się z doniosłą dla Śląska decyzją Stolicy Apo­

stolskiej, k tó ra utw orzyła n a tere n ie Górnego Śląska A dm inistrację A postolską, a ordynariuszem m ianow ała ks. A ugusta H lo n d a 4.

A d m in istrato r apostolski został w krótce powiadom iony, że m a już pierw szych teologów, wobec czego przy najbliższej sw ojej bytności w K rakow ie spotkał się z nim i w zakładzie salezjańskim na Dęb­

nikach 5.

1 Archiwum Śląskiego Seminarium Duchownego w Krakowie (ASS', Materiały do dziejów Seminarium.

* Ax<^1- Uniw. Jagiell. (AUJ), Księga immatrykulacyjna nr 418, t. IV.

5 ASS, Materiały do dziejów Seminarium.

* „Acta Apostolicae Sedis”, 1922 s. 598.

* ASS, Materiały do dziejów Seminarium.

Teolodzy m ieli wreszcie zapew niony b y t i w idzieli w yraźnie za­

ry so w u jącą się przyszłość. G dy w styczniu 1923 r. przeprow adzili się do OO. Jezuitów — już jako alum ni oficjalnego Śląskiego Se­

m in a riu m Duchownego — liczba ich zaczęła się powoli zwiększać.

Z W rocław ia przybyła dalsza g ru p k a teologów, zaś z sem inarium krakow skiego przyłączyło się dwóch alum nów , którzy swego czasu n ie chcieli zaryzykow ać studiów teologicznych bez zw iązania się z k o n k retn y m sem inarium duchow nym .

Mimo że ad m in istrato r apostolski zaakceptow ał pobyt teologów w K rakow ie i m ianow ał pierw szego re k to ra Śląskiego S em inarium D uchow nego w osobie ks. W ładysław a L ohna T. J., decyzja w sp ra­

w ie pozostaw ienia zakładu w K rakow ie nie zapadła jeszcze defini­

tyw nie. W śród księży w spółpracujących z ks. ad m in istrato rem H londem panow ały na ten tem at dw ie opinie. Jed n i uw ażali, że sem in ariu m należy uruchom ić na tere n ie Śląska. K u te j koncepcji sk ła n ia ł się m iędzy innym i ks. Teofil Bromboszcz, k tó ry po zaku­

p ien iu przez K u rię m ajątk u w Kokoszycach p rojektow ał przysto­

sow anie tego obiektu na cele s e m in a ry jn e 6. P ow stała też m yśl w ykorzystania nie zapełnionego zazwyczaj chorym i szpitala SS. E l­

żb ietan ek w C ieszy n ie7. A d m in istrato r apostolski skłonny by ł do u sytuow ania sem inarium w obrębie swojego te ry to riu m . Oceniał jed n ak spraw ę bardzo obiektyw nie i w idział, że stanow czo więcej k sięży opow iada się za K rakow em . M otyw acja takiego rozw iązania p roblem u była solidniejsza. Chodziło bow iem o to, że większość księży śląskich ukończyła fa k u lte t teologiczny we W rocław iu i by­

ła przekonana, że tylko u n iw ersy te t może zapew nić n ależy ty po­

ziom w ykształcenia. Istotnym argum entem za pozostaw ieniem kle­

ry k ó w w K rakow ie była konieczność odcięcia ich od atm osfery po­

litycznego i narodowościowego zacietrzew ienia, niezgody i n ien a­

wiści, k tó ra w tym okresie wciąż jeszcze panow ała na Śląsku, dzieląc nierzadko naw et rodziny na dw a obozy. Z daw ano sobie sp raw ę z tego, że przyszły kap łan m usi w znieść się ponad te spory i jako pracow nik społeczności Kościoła m a obowiązek w ypracow a­

n ia dla siebie obiektyw nej postaw y wobec współżycia Polaków i Niemców, bez w zględu n a to do jakiej z tych narodow ości sam się skłania. Za pozostaw ieniem kleryków w K rakow ie przem a­

w iała rów nież konieczność przebyw ania w czysto polskiej atm o­

sferze, aby przyszli kapłani, pracując w Polsce, w idzieli w pol­

skości niezaprzeczalne w artości i nie czuli się zażenow ani swą przynależnością narodow ą. Zaś alu m n i pochodzenia niem ieckiego m ieli nauczyć się szacunku dla polskości.

K oncepcja pozostaw ienia alum nów w K rakow ie zaczęła zw y­

ciężać. Tym czasem z Rzym u nadeszło pismo, w k tó ry m Ojciec św.,

• Ustna relacja ks. prał. Mas lińskiego.

3 ASS, Materiały do dziejów Seminarium.

(3)

odpow iadając na list ks. Hlonda, rad zi założyć sem inarium w K a­

towicach. P apież P ius X I znał Ś ląsk z okresu plebiscytow ego i po­

lecił, b y rozpocząć natychm iast budow ę gm achu. Wobec takiego zdania Stolicy A postolskiej ks. ad m in istrato r w ezw ał księży, stow a­

rzyszenia i zakony do w płacania sem inaristicum w wysokości 5%

od w pływ u, co m iało um ożliwić rozpoczęcie budow y gm achu i otw arcie sem inarium jeszcze w jesieni 1926 r. N atychm iastow e zabiegi o w łasny gm ach były konieczne z jeszcze innego powodu.

Choć stosunki z księżm i jezuitam i były dobre i serdeczne, pobyt Ślązaków w kolegium przy ul. K opernika zaczął gospodarzom cią­

żyć. W iadomo, że obecność obcego zakładu o stale rosnącej liczbie w ychow anków w ym agała ciągłego b ra n ia względów.

Ju ż pierw szy ro k w ykazał, że S em inarium jest jakim ś odzw ier­

ciedleniem nastro jó w n u rtu jący ch ówczesny Śląsk. W śród alum nów rodziły się spięcia na tle narodow ościow ym . By utrzym ać n ależytą atm osferę ad m in istrato r apostolski m ianow ał nowego rektora, któ­

rym został (niedaw no przybyły z W rocław ia były subregens sem i­

nary jn y ) ks. S tanisław M aśliński, pełniący ak tu aln ie obowiązki notariusza i k a te c h e ty 8. Ks. M aśliński objął urzędow anie z po­

czątkiem ro k u akadem ickiego 1924/25 i przez najbliższe trz y lata spraw ow ał sam otnie urząd przełożonego Śląskiego S em inarium Du­

chownego. Do niego należały w szystkie fu nkcje wychowawcze, ad ­ m inistracja, głoszenie tygodniow ych konferencji ascetycznych, po­

daw anie p u nktów do codziennego rozm yślania. N ajw ażniejszym jego zadaniem było tw orzenie i form ow anie zwyczajów, przecieranie drogi, k tó rą w późniejszych latach zakład m iał kroczyć, wyznacze­

nie sposobu rozw iązyw ania pew nych zagadnień pedagogicznych, ta k różnie w sem inariach traktow anych.

S em inarium zaczęło się rozrastać. W chw ili przyjścia ks. M a- ślińskiego do K rakow a w zakładzie było już 49 alum nów . Zgła­

szali się alum ni n ie tylko na I kurs. W sem inarium otrzym ali także schronienie klery cy ze Śląska Cieszyńskiego, podlegający g en eral­

nem u w ikariuszow i w Cieszynie. Teolodzy ci m ieli początkowo stu ­ diować w e W rocławiu. G dy jed n ak w ładze polskie zagroziły cofnię­

ciem subw encji, k ard y n ał B ertram , k tórem u ostatecznie te re n Śląska Cieszyńskiego podlegał, zdecydow ał się umieścić k leryków w P oznaniu 9, sk ąd po pew nym czasie p rzyjechali oni do K rakow a.

Zgłaszali się także coraz to now i teolodzy z W rocławia.

Życie kleryków w ty m okresie w iązało się z pow ażnym i tru d n o ­ ściam i finansow ym i. S ytuacja m ateria ln a ta k alum nów jak i k u rii była nie najlepsza. Z akłady teologiczne w innych diecezjach b y ły zw ykle w yposażone w m ajątki, których dochody n ieraz zupełnie

8 Ustna relacja ks. prał. Maślińskiego.

Ks. W. K a s p e r l i k , Uzupełnienia do historii Generalnego W ika- riatu w Cieszynie (rkps w Bibl. Sl. Semin. Duch.).

p ok ryw ały koszt u trzym ania i w ykształcenia kleryków . S em inarium Śląskie, sem inarium tw orzącej się w śród w ielu trudności diecezji, nie mogło stale wyciągać rę k i do ordynariusza. Toteż opłaty za u trzy m a n ie i za studium m usieli w lw iej części uiszczać sam i alum ni. S typendiów nie było, a jeśli U niw ersytet Jagiello ń sk i p rz y ­ dzielił jakieś zapomogi, dzielono je na kilka m niejszych sum, by przyjść z pomocą m ożliwie w iększej ilości a lu m n ó w 10. Oni też w czasie w akacji angażow ali się do pracy zarobkow ej — by za­

pracow ać na utrzym anie w K rakow ie; w ciągu roku tak ich możli­

wości nie było. Jed y n ą form ą zdobycia funduszy m ogłoby stan o ­ w ić udzielanie korepetycji, na co jed n ak nie pozw alał try b życia sem inaryjnego i zw iązany z tym b ra k możliwości dysponow ania czasem. K onkurencja w te j dziedzinie z akadem ikam i w ydziałów św ieckich była zresztą niem ożliw a, zwłaszcza, że Ślązacy m ieli n iera z trudności językow e n .

D rugim problem em bard ziej istotnym , n u rtu jąc y m w ładze k u ­ ria ln e i re k to ra sem inarium , był b ra k powołań z w łasnego teren u . Ludność liczebnie rosła. Coraz w ięcej daw ał się odczuwać b ra k rą k kapłańskich, gdy tym czasem liczba alum nów była nikła. S em ina­

riu m zmuszone było przyjm ow ać w tym okresie kandydatów pocho­

dzących z innych dzielnic Polski, a więc ludzi, którzy m ieli się dopiero „uczyć Ś ląska”. W w ielu w ypadkach byli to k lerycy zwol­

n ien i z innych polskich sem inariów duchow nych, now icjatów za­

konnych i choć re k to r ks. M aśliński bacznie się im przy przyjęciu przyglądał, trzeba było podw ójnego w ysiłku, by uform ow ać w nich ducha kapłańskiego.

Wobec tych dw u zasadniczych trudności — b ra k u dostatecznej liczby pow ołań i b ra k u środków m aterialn y ch — postanow iono założyć organizację, która by się zajęła rozw iązyw aniem tych pro­

blem ów. O rganizacja ta przy jęła nazw ą „Dzieło im. św. Ja n a K an- tego”. Jak o cel wytyczono budzenie i pielęgnow anie pow ołań k a­

płańskich oraz duchow e i m aterialn e popieranie kand y d ató w do stan u kapłańskiego. Postanow iono jed n ak nie ograniczać się tylko do teologów. N a dalszym p lanie były zam iary zajęcia się katolic­

kim i stu d en tam i świeckim i. Ks. M aśliński p rzy jął w tym celu na siebie obowiązki re d ak to ra odpow iedzialnego dodatku do „Gościa N iedzielnego” i „S onntagsbote”, k tó ry nazw ano „W innica P ań sk a”

(w niem ieckim w ydaniu „Der W einberg des H e rm ”). D odatek te n ukazyw ał się 4 razy w ro k u i zamieszczał arty k u ły inform acyjne o życiu kleryków Śląskiego S em inarium Duchownego, a rty k u ły ośw ietlające pow ołanie i zadanie kapłana od stro n y dogm atycznej, ascetycznej i kościelno-praw nej. Z arząd „Dzieła im. św. Ja n a K an- tego” m yślał o zainteresow aniu spraw ą powołań: katechetów , p a-

10 „Winnica Pańska” 1924 nr 1.

11 AUJ, Wydział Teologiczny, Normalia — Słuchacze — do 1939 r.

(4)

tronów organizacji młodzieżowych, duszpasterzy i kaznodziejów, którzy w salce zebrań, klasie czy z ambony postaraliby się przed­

stawiać młodym ludziom wielkość i wzniosłość kapłaństwa.

Zdobywanie środków m aterialnych organizowano poprzez składki, próbowano też uprosić bogatsze osoby, by decydowały się na fun­

dacje, liczono na kolekty, dochody z imprez itp. Ustanowiono de- kanalnych zelatorów, których zadaniem było organizowanie komi­

tetów parafialnych i werbowanie nowych członków „Dzieła” 12.

Organizacja ta nie rozwinęła jednak pełnej działalności. Były po­

ważne trudności w werbowaniu członków, wobec czego na zebraniu w dniu 22 września 1926 r. zapadła uchwała, by po parafiach od­

bywały się jeden raz w roku tzw. „Niedziele Teologów” z kazaniem i kolektą. Prócz tego uchwalono, aby zobowiązać każdego księdza diecezjalnego do płacenia stałej kwoty na te cele 13. Sprawę zbie­

rania środków m aterialnych wzięła z czasem na siebie Kuria Die­

cezjalna. Również i drugi cel staw iany przez „Dzieło im. św. Ja n a Kantego” stał się mniej aktualny. Liczba powołań zaczęła rosnąć tak, że od roku 1929 ilość zgłoszeń z terenu diecezji katowickiej całkowicie wystarczała dla zapełnienia nowo wybudowanego gma­

chu przy Alei Mickiewicza 3.

II. BUDOWA I KOLEJE GMACHU ŚLĄSKIEGO SEMINARIUM DUCHOWNEGO

Mimo sugestii Stolicy Apostolskiej budowy gmachu w Katowi­

cach jednak nie rozpoczęto. Trudności w zorganizowaniu własnego studium i inne motywy, o których była mowa w poprzednim roz­

dziale, wstrzym ywały wciąż ostateczną decyzję. Jak pisze ks. rektor Maśliński w sprawozdaniu z dnia 5 IX 1926 r., punktem zwrotnym było uzyskanie przez ks. bpa Kubinę, ordynariusza diecezji często­

chowskiej, zezwolenia ks. m etropolity Sapiehy na budowę semina­

rium częstochowskiego w Krakowie. Ks. arcybiskup Sapieha miał wyrazić życzenie, by seminarium duchowne diecezji katowickiej powstało również w Krakowie 14. Wrócono na krótko jeszcze raz do koncepcji wynajęcia gmachu, ale gdy dalsze obiekty, o których myślano, okazały się nieużytecznymi na ten cel, stało się jasne, że wszystkie te projekty są tylko półśrodkami i jedynym wyjściem jest zbudowanie własnego gmachu. Rozpoczęto więc poszukiwania odpowiedniej parceli pod budowę seminarium. Zresztą już w roku 1924 zainicjowane przez znajomych ks. Bromboszcza i ks. M aśliń-

12 „Rozporządzenia Administracji Apostolskiej Śląska Polskiego” 1925 nr 23 i 29.

13 „Wiadomości Diecezjalne” (Katowice) 1926 nr 12.

14 Archiwum Diecezjalne w Katowicach (ADK), Seminarium — Na­

bycie.

skiego wywiady przyniosły pewien skutek. Parcele, które można było nabyć pod budowę seminarium, leżały przy ul. Mickiewicza, Królowej Jadwigi, Krasińskiego, w tak zwanym „Cichym K ąciku”

i przy cmentarzu Salwatora 15.

Zdecydowano się na parcelę przy ul. Mickiewicza. Ponieważ ks.

rektor Maśliński był już w Krakowie osobistością dość znaną i na ogół mile widzianą, nie było trudności w nawiązaniu kontaktu z władzami magistrackimi, a choć teren był już przewidziany pod budowę szkoły, pertraktacje zostały rozpoczęte. Ks. biskup Hlond proponował wydzierżawienie parceli z praw em budowy na 50 lat i czynszem w wysokości l/2u/o rocznie od wartości parceli. Wartość parceli określono na 200 000 zł w złocie. Ks. rektor Maśliński zdo­

łał przełamać przy pomocy architekta Mączyńskiego i ks. probosz­

cza Niemczyńskiego z Krakowa pewne niechęci i transakcja zo­

stała sfinalizowatna. K ontrakt został podpisany przez obie um awia­

jące się strony w lutym 1927 r . 16.

G runt pod seminarium wykupiono w kilka lat po wykończeniu budynku. Pertraktacje z władzami m iejskimi rozpoczął ówczesny generalny wikariusz Diecezji Katowickiej ks. infułat W ilhelm Kas- p e rlik 17. Przedmiotem rozmów była przede wszystkim cena sprze­

daży. W kontrakcie dzierżawnym wymieniona była wartość par­

celi w złotych w złocie. Teraz chodziło o ustalenie sumy w zło­

tych obiegowych. Obie strony zgodziły się na kwotę 260 000 zł, które K uria wpłaciła w czerwcu 1933 r. Władzom diecezjalnym za­

leżało na uregulowaniu sprawy, ponieważ czynsz wpłacany za dzierżawę gruntu był wyższy niż odsetki za uzyskaną pożyczkę, którą w tym celu zaciągnięto 18.

Plany przyszłego budynku seminaryjnego zostały opracowane przez dwu architektów krakowskich inż. Gawlika i inż. Mączyń­

skiego, i przedyskutowane przez władze diecezjalne a także przez Radę Artystyczną Miasta Krakowa 19. W jesieni 1926 r. rozpoczęto kopanie gruntu i zakładanie fundamentów, tak że w dniu 28 listo­

pada 1926 r. mogło się odbyć poświęcenie kamienia węgielnego.

A ktu tego dokonał ks. arcybiskup Sapieha w obecności księży bi­

skupów: Lisieckiego i Kubiny.

W uroczystości wzięli udział także kanonicy katedralni kapituły krakowskiej, prepozyt kapituły katowickiej ks. Kapica, ks. Brom- boszcz, ks. Niemczewski, rektorzy seminarium krakowskiego i czę­

15 Przy poszukiwaniu gmachu brano pod uwagę następujące możli­

wości: Dom Śląski przy ul. Lea, fundację Lubomirskich przy cmentarzu Rakowickim, zabudowania na Wawelu, klasztor OO. Karmelitów Trze­

wiczkowych.

16 ADK, Seminarium — Nabydie.

17 ADK, Seminarium — Nabycie.

18 ASS, Budynek.

18 ASS, Budynek.

(5)

stochowskiego, prorektor U niw ersytetu Jagiellońskiego, profesoro­

wie Wydziału Teologicznego, przedstawiciele władz z marszałkiem Sejmu Śląskiego — Wolnym, posłem Korfantym i burm istrzem Krakowa na czele, oraz klerycy sem inarium śląskiego, krakow­

skiego i częstochowskiego. Przybyli również licznie księża jezuici, zaś ks. Kuznowicz T. J. przysłał orkiestrę Związku Młodzieży Rę­

kodzielniczej i Przemysłowej. Po akcie liturgicznym przemówił naj­

pierw ks. arcybiskup Sapieha i burm istrz Rolle, a po nich zabrał głos ks. biskup Lisiecki, który w przepięknym przemówieniu wska­

zał na dwa aspekty pobytu śląskich kleryków w Krakowie: reli­

gijny i narodowy. „Kraków jest symbolem Polski, która przyciska jakby do serca młode pokolenie duchowieństwa śląskiego, by ogrzać ich ciepłem własnej krwi. Tutaj, gdzie tętni najszachet- niejsza polskość, uczyć się będą klerycy swojej narodowej postawy.

Kraków jest jednocześnie miastem świętych, gdzie działali św. Sta­

nisław Szczepanowski, św. Jan K anty i św. Jacek Odrowąż. Atmo­

sfera m iasta świętych niewątpliwie rozpali u alumnów ducha po­

bożności i żarliw ej w iary”. W końcowej części przemówienia po­

dziękował ks. biskup Lisiecki wszystkim, którzy przyczynili się do rozpoczęcia budowy seminaryjnego gmachu 20.

Prace przy budowie, przerwane zimą roku 1926/27, podjęto na nowo w lutym. Harmonogram przewidywał zupełne wykończenie budynku do końca września 1927 r. Teoretycznie było to możliwe do przeprowadzenia, jednak trudności wykonawcze, nieporozumie­

nia z architektam i, brak własnego stałego fachowca kurialnego i trudności finansowe wpłynęły na to, że tok budowy postępował dużo wolniej. M ury stanęły w czerwcu. W następnym miesiącu przystąpiono do zakładania przewodów elektrycznych, okien i drzwi. Wyprawiono także częściowo m ury od wewnątrz. Z po­

czątkiem października, tuż przed przyjazdem kleryków na rok 1927/28, gmach był tak przygotowany, że można było w nim za­

mieszkać. Gotowa była instalacja elektryczna, wodociągowa i ogrzewcza, założono prawie wszędzie parkiet lub podłogi ksylo- litowe i terazzo; wszystkie potrzebne pokoje do pomieszczenia aktualnej liczby alumnów były przygotowane do zamieszkania.

W następnym roku, w m iarę posiadania środków finansowych, za­

łożono główne schody, wyprawiono m ury od zewnątrz i założono elem enty rzeźbione wzdłuż przednich ścian skrzydeł budynku i po­

nad III piętrem. Poza tym wybudowano parkan i wykończono go od zewnątrz. W roku 1929 przeprowadzono resztę prac. Uporządko­

wano także ogród 21.

Nadzór nad budową i wyposażeniem gmachu objął od 30 IV

20 ADK, Budowa Seminarium, Sprawozdanie ks. Maślińskiego z uro­

czystości.

81 ADK, Seminariom, Budowa I.

1927 ks. rektor M aśliński22. W czerwcu 1927 r. zaproponował on referentow i kurialnem u do spraw finansowych, ks. Brzusce, zwo­

łanie konferencji dziekanów, na której można by omówić sprawę rozłożenia kosztu zakupu mebli i ustalenia wydatków na poszcze­

gólne d e k a n aty 23. Ks. Maśliński był zdania, że należy postarać się o jednolite umeblowanie dla 100 kleryków. Stare umeblowanie, używane dotychczas, sprzedano OO. Jezuitom. O dostawę mebli ubiegały się trzy firmy: Marcin Robak, Fabryka Stolarska w My­

słowicach, Polskie W arsztaty Stolarskie w Wadowicach i Jan Skrivanek z Cieszyna. Ta ostatnia firm a nadesłała najkorzystniejszą ofertę i otrzymała zamówienie. W pierwszej połowie października 1927 r. dostarczone zostały kom plety meblowe dla kleryków (szafa, etażerka, stół, 2 krzesła, szafka nocna, łóżko i klęcznik). W dalszej kolejności seminarium otrzymało od tej firm y urządzenia do du­

żego i małego refektarza, rozmównic, auli, mieszkań przełożonych i personelu oraz urządzenia do pomieszczeń gospodarczych24. F ir­

ma Skrivanek dostarczała również w okresie późniejszym dalsze komplety mebli dla kleryków 25.

Wspomnieć jeszcze należy o rzeźbach, którym i przyozdobiono budynek od zewnątrz i wewnątrz. Za kwotę 1000 zł zamówiono u artysty rzeźbiarza Grabowskiego duży krzyż, stojący dziś w we- stibulu od strony u lic y 26. W kaplicy ustawiono w ołtarzu dużą grupę rzeźb Chrystusa i dwu patronów duchownej młodzieży: św.

Stanisława Kostkę i św. Jana Kantego. Pierwszy z nich to uoso­

bienie osobistej świętości i wyrobienia moralnego, drugi — przy­

kład umiłowania wiedzy. Twórca rzeźby prof. Popławski opraco­

wał najpierw inny projekt, w ostatecznym wypracowaniu figury nabrały męskości i hartu. Ten sam artysta zaprojektował płasko­

rzeźby na strop kaplicy, przedstawiające siedem Sakramentów.

Prawdziw ą ozdobą gmachu są cztery duże płaskorzeźby obrazu­

jące Ewangelistów, umieszczone na frontonie obu skrzydeł, dłuta Ksawerego Dunikowskiego. Ten sam artysta wykonał jeszcze od­

lewy gipsowe św. Jacka i św. Barbary, które zostały zamówione i zapłacone przez ks. biskupa Lisieckiego. Niestety, artysta zażądał, by pod jego kierunkiem wykonano je w kamieniu, i to za cenę, na którą w żaden sposób nie można było się zgodzić 27. Sprawy tej nie udało się załatwić ks. Maślińskiemu, a po jego ustąpieniu nikt tym się już nie zajął.

Wprowadzenie się do nowego gmachu nastąpiło w dniu 4 X 1927 r. Wprawdzie gmach nie był jeszcze gotów, ale doprowadzono

22 ADK, Seminarium, Budowa I i Budowa II; ASS, Budynek.

23 ADK, Seminarium, Budowa II.

24 ADK, Seminarium, Umeblowanie.

25 Tamże.

28 ASS, Różne.

!7 ADK, Seminarium, Budowa II.

7 — N a s z a P r z e s z ł o ś ć t. 44

(6)

w szystko do takiego stanu, że z now ej budow li można było ko­

rzystać. Poniew aż uroczystość pośw ięcenia m iała odbyć się dopiero w tedy, gdy w szystko będzie doprow adzone do końca, in auguracja nowego roku akadem ickiego i rozpoczęcie nowego okresu w h isto rii sem inarium odbyło się raczej skrom nie. Do alum nów przem ów ił ks. re k to r M aśliński, przypom inając im istotne m om enty decydu­

jące o pow ołaniu do kapłaństw a. N astępnie w yraził swoją wdzięcz­

ność za pomoc w staw ianiu nowego gm achu — tak wobec Boga jak i ludzi, którzy o to dzieło się starali. W reszcie przedstaw ił kle­

rykom swoich pom ocników w pracy sem in ary jn ej — ojca d u ­ chownego ks. R zychonia ze Zgrom adzenia Księży M isjonarzy i ko­

re p ety to ra ks. Pszczółkę 28.

Uroczystość pośw ięcenia gm achu odbyła się dokładnie w 3 lata po pośw ięceniu kam ienia węgielnego, to jest 28 listopada 1929 r.

O godz. 1 po południu zebrali się w kaplicy sem inaryjnej zapro­

szeni goście. Ze stro n y duchow ieństw a byli obecni: ks. arc.ybp Sapieha, księża biskupi Lisiecki, K ubina i Rospond, kapitu ła k ra ­ kow ska i katow icka, dziekani i radcy k u ria ln i diecezji katow ickiej, rektorow ie sem inarium krakow skiego i częstochowsiego i profeso­

row ie W ydziału Teologicznego. Zaproszono rów nież przedstaw icieli w ładz świeckich. P rzede w szystkim obecni by li w ojew oda śląski — G rażyński i krakow ski — K w aśniew ski. Po odśpiew aniu V eni C reator, cerem onii pośw ięcenia dokonał ks. biskup Lisiecki.

W przem ów ieniu swoim, prócz zw ykłych w takich okolicznościach podziękow ań, podkreślił on bardzo silnie, że pow stanie Śląskiego S em inarium Duchownego w K rakow ie jest sym bolem więzi łą ­ czącej Śląsk z Polską i spowodowane zostało troską o polskie w y­

chow anie śląskiego k leru 29.

Nowo w ybudow any gm ach był w ystarczająco obszerny i w y­

godny, toteż z łatwością m ieścił przez pierw sze lata n ap ły w ają­

cych z diecezji kandydatów . W krótce okazało się jednak, że m u ry jego staną się zbyt ciasne, zwłaszcza, że od roku 1938 rozpoczęto realizow anie p rogram u nauczania w oparciu o konstytucję „D eus scientiarum ”, k tó ra przew idyw ała 6-letnie studium , co oznaczało, że od pew nego m om entu w sem inarium będzie nie pięć ale sześć kursów . P oniew aż jednocześnie od r. 1938 znaleźli w K rakow ie schronienie także k lerycy A d m in istratu ry A postolskiej Śląska Zaol- ziańskiego, jedynym w yjściem było pow iększenie wschodniego skrzydła prostopadle do lin ii frontow ej. N iestety w ybuch w ojny przeszkodził w zrealizow aniu tych zam ierzeń.

W okresie okupacji b u dynek Śląskiego S em inarium D uchownego służył d iam etraln ie innym celom. P oniew aż aleje Trzech Wiesz­

czów, nazw ane przez okupanta „A ussenring”, znalazły się w o b rę -

** ASS, Materiały do dziejów Seminarium.

M Tamże. ,

bie teren ó w i kom pleksów przeznaczonych na m ieszkania i sie­

dziby in sty tu cji niem ieckich, sem inarium zarekw irow ano i razem z pobliskim i kam ienicam i oddano do użytkow ania niem ieckiej po­

licji. Pozwolono jed n ak wywieźć urządzenia i bibliotekę. Niem cy planow ali rozbudow ę sem inarium . Zażądano n aw et od ks. re k to ra Szym bora planów budow lanych, ale w yjaśnienia ks. Strzyża, ów­

czesnego generalnego w ikariusza Diecezji K atow ickiej, dotyczące m ałej siły nośnej fundam entów , spow odow ały praw dopodobnie, że zaniechano m yśli o z m ia n a c h 30 i skończyło się na niew ielkich przesunięciach w ew nętrznych ścian. W r. 1942 zw róciła się n ie­

m iecka policja do K urii D iecezjalnej z propozycją odkupienia b u ­ dynku sem inaryjnego. Poniew aż, rzecz n atu ra ln a, sprzedaż nie m ogła wchodzić w rachubę — nie byłoby gdzie pomieścić k le ry ­ ków po w ojnie — generaln y w ikariusz ks. Woźnica — odmówił, m otyw ując to stanow isko przepisam i p raw a kanonicznego, które w tak ich w ypadkach w ym agały zgody Stolicy A postolskiej. W obec tego N iem cy w y stąpili z propozycją zaw arcia k o n trak tu dzierżaw ­ nego, k tó ry został podpisany w dniu 12 I 1944 r. z w ażnością od dnia 1 X I 1939 r.

W d n iu 18 stycznia 1945 r. N iem cy zostali w yparci z K rakow a.

N iem iecki plan w ysadzenia m iasta nie u d ał się. Nie ocalało jed n ak Śląskie S em inarium Duchowne. Z niew ytłum aczonych powodów (zresztą o przyczynę w tak ich okolicznościach łatw o) pow stał w b u ­ dynku pożar, któ ry zniszczył całkow icie pierw sze piętro, w iele pokojów na II i III piętrze, d rew n ian e schody, re fe k ta rz i znajd u ­ jące się pod refek tarzem daw ne m ieszkania sióstr.

Z anim rozpoczął się tru d odbudowy, trzeba było podjąć się re ­ w indykacji i obrony przed rabunkiem . W ielką zasługę położyli tu księża m isjonarze, a zwłaszcza m ianow any w lu ty m 1945 r. adm i­

n istrato re m — ks. W eissm ann przedw ojenny p re fek t Śląskiego Se­

m in ariu m D uchow negoS1. W krótce po zajęciu K rakow a m ieszkali w sem inarium żołnierze radzieccy, zaś z chw ilą uruchom ienia wyż­

szego szkolnictw a — A kadem ia Górnicza planow ała w yzyskanie gm achu dla swoich celów. Ks. biskup A dam ski m yślał jed n ak o jak najszybszym zorganizow aniu sem inarium . Z byt długo diecezja poz­

baw iona była dopływ u now ych sił kapłańskich, więc trzeba było zrobić wszystko, by przetrzebione szeregi śląskich księży uzupeł­

nić ta k najprędzej.

W październiku 1945 r. Śląskie S em inarium Duchowne odżyło na nowo, korzystając chw ilow o z gościny księży m isjonarzy n a S tradom iu. W r. 1946 uw olniono budynek sem inarium od ostat­

niego użytkow nika i rozpoczęto odbudowę, m imo trudności zw ią­

zanych z b rakiem odpow iednich funduszy i m ateriałów budow la-

*• ADK, Saminarium, Budowa II.

31 ADK, Seminarium, Nabycie.

(7)

nych. W lecie 1946 r. techniczną stro n ę prac w ziął w swe ręce ks.

proboszcz T e ic h m a n n 32, choć nad całością odbudow y czuw ał ks.

p re fek t W eissm ann. Rok 1946/47 rozpoczęli k lerycy śląscy już w e w łasnym gm achu, choć dopiero w r. 1948 kierow nictw o uporało się definityw nie z napraw ieniem szkód, k tórych re je str był wcale poważny. Sprow adzono też organy (wypożyczone przez duszpaster­

stwo przy kościele Sw. Sw. P io tra i P aw ła i odzyskano resztki m ebli.

III. STUDIUM

K ształcenie k le ru diecezjalnego n a tere n ie P olski — po pierw szej w ojnie św iatow ej — było na ogół jednolicie zorganizow ane. W ięk­

szość diecezji m iała swoje w łasne diecezjalne sem inaria, w któ ­ rych prow adzone studium dom esticum organicznie było w rośnięte w całość w ychow ania kleryka. W ydziały teologiczne p rzy u n iw e r­

sytetach istn iały w K rakow ie, Lw ow ie i W ilnie. W ydział Teolo­

giczny U n iw e rsy tetu W arszaw skiego stanow ił studium II stopnia, kształcące k ad ry naukow e. D uchow ieństw o śląskie kończyło swe studia przed I w ojną św iatow ą na w ydziale teologicznym u n i­

w e rsy tetu w rocław skiego. Jeśli chodzi o Ś ląsk Cieszyński, młodzież tego te re n u uczęszczała na W ydział Teologiczny w Ołomuńcu, a od roku 1900 w ram ach studium dom esticum sem inarium w W id- naw ie.

Gdy w ładze duchow ne Śląska stan ęły w obliczu konieczności u tw orzenia w łasnego sem inarium , m usiały n ajp ierw rozwiązać dy ­ lem at znany nam już z poprzedniego rozdziału — studium dom e­

sticum czy W ydział Teologiczny U niw ersy tetu Jagiellońskiego w K rakow ie. Zw olennicy pierw szej koncepcji, do k tó rej chętnie, choć nie za w szelką cenę, skłaniał się ks. biskup H lond 33, wycho­

dzili z założenia, że ordynariusz w w ypadku studium uniw ersy ­ teckiego nie m a w ielkiego w pływ u n a kształcenie alum nów , bo­

w iem o program ie, obsadzaniu k atedr, doborze w ykładow ców de­

cydują w ładze państw ow e. Mimo że w w ypadku W ydziału Teolo­

gicznego U. J. pew ien w pływ n a bieg spraw m iał ordynariusz k ra ­ kowski, to jed n ak biskup katow icki faktycznie nie m iał w ielu możliwości. Przeciw nicy studium dom esticum m ieli o w iele w ięcej argum entów . Poza m otyw am i w ychow aw czym i i b rakiem zaufa­

nia do studium sem inaryjnego dostrzegano, że Śląsk nie dysponuje teologiczną k ad rą naukow ą. Czołówkę duchow ieństw a diecezjalnego stanow ili działacze narodow i, n ieraz ludzie bardzo w ykształceni ale raczej zaangażow ani w pracy politycznej, społecznej i dusz-

32 ADK, Seminarium, Budowa II.

33 ASS, Korespondencja z Kurią katowicką.

D Z I E J E Ś L Ą S K IE G O S E M IN A R IU M D U C H O W N E G O

p asterskiej. B rak było d alej odpow iednich bibliotek i pomieszczeń.

Tym czasem w ysłanie alum nów n a W ydział Teologiczny rozw iązy­

w ało w szystkie te trudności, zwłaszcza, że chodziło o w ydział z bo­

gatym i tradycjam i, dobrze zorganizow any, dysponujący wówczas pedagogam i i uczonymi niepośledniej m iary. W praw dzie próbo­

w ano w ypracow ać p ro jek t profilu grona profesorskiego na w ypa­

dek, gdyby uczelnia m iała pow stać na Śląsku. Nie było jednak pew ności, czy uda się uzyskać zgodę proponow anych w ykładow ­ ców i stw orzyć im odpow iednie w a ru n k i p racy 34.

O rganizacja W ydziału Teologicznego U niw ersytetu Jagielloń­

skiego była podobna do organizacji w szystkich innych w ydziałów uniw ersyteckich w Polsce. Na czele W ydziału stał dziekan w ybie­

ra ln y przez R adę W ydziału. K adencja dziekana trw a ła jeden rok.

Mimo że przez następną kadencję poprzedni dziekan piastow ał u rząd prodziekana, raz po raz zaznaczały się ujem ne sk u tk i ta ­ kiego stanu, zwłaszcza nietrw ałość zarządzeń, zm ian i reform , a przede w szystkim b ra k konsekw encji w realizow aniu zaplano­

w anych c e ló w 35. Wobec tego od ro k u 1933/34 dziekana w ybierano n a okres dw u lat. Do R ady W ydziału należeli wszyscy zw yczajni i nadzw yczajni profesorow ie, zastępcy profesorów oraz przedstaw i­

ciele docentów i asystentów . R ada W ydziału, zbierająca się na zw yczajnych i nadzw yczajnych posiedzeniach, załatw iała bieżące sp raw y przedstaw ione jej przez dziekana, zaś do najw ażniejszych jej u p raw n ień należało w ysuw anie kandydatów n a profesorów , uk ład an ie program ów nauczania i ocena egzam inów doktorskich i habilitacy jn y ch 36.

Do pomocy profesorów i kierow ników katedr, zwłaszcza w p ra ­ cy adm inistracyjnej, należeli starsi i m łodsi asystenci. Ci ostatni re k ru to w ali się zw ykle z szeregów kleryków , a nierzadko byli nim i alu m n i śląscy.

Z czasem zorientow ano się, że przyszłego kapłana należy zazna­

jomić nie tylko z dyscyplinam i ściśle teologicznym i, ale w prow a­

dzić go w dziedziny wiedzy, k tóre potrzebne m u będą w p raktycz­

nym duszpasterstw ie, a k tó re nie m ieściły się w obrębie istn ie ją ­

34 Projektowano następującą obsadę profesorską: filozofia i teol. fun­

damentalna — ks. Ludwik Wrzoł; historia — Korczok, ks. Szramek;

St. Testament — ks. Zdziebło; N. Testament — ks. Józef Wrzoł; dogma­

tyka, teol. moralna — ks. Ranoszek; prawo — ks Skrzypczyk; teol.

pastoralna, liturgika — ks. Tomanek; homiletyka — ks. Wilczewski;

katechetyka, pedagogika, szkolnictwo, ascetyka, praktyka konfesjona­

łu — ks. Maśliński, śpiew — ks. Biłko, ks. Gajda; nauki społ. — ks. Biłko. ASS, Materiały do dziejów Seminarium.

35 ASS, Studium do 1939.

36 Na podstawie konstytucji „Deus scientiarum” profesorowie zwy­

czajni i nadzwyczajni musieli otrzymać zatwierdzenie Stolicy Apostol­

skiej. Ordynariusz mógł zatwierdzić wykładowcę na przeciąg jednego roku.

(8)

cych katedr. A ngażow ano w ięc odpow iednich fachow ców z w y k ła ­ dam i zleconym i. Jako przykład można podać zlecone w yk ład y z ka­

techetyki, m ed ycyn y pastoralnej, śp iew u gregoriańskiego, litu rgi­

k i itd.

W ro k u 1922, w okresie, w którym w K rakow ie pojaw ili się pierw si klerycy śląscy, istniały n a W ydziale Teologicznym U n iw er­

sy tetu Jagiellońskiego k ated ry następujących dyscyplin: filozofia, S ta ry T estam ent, Nowy Testam ent, historia Kościoła Powszechnego, h istoria Kościoła w Polsce, teologia fundam entalna, teologia do­

gm atyczna, teologia m oralna, praw o kanoniczne, teologia p asto ra l­

na, sztuka, socjologia chrześcijańska. K a te d ra sztuki przez długi szereg la t nie obsadzona, została w 1934 r. zniesiona, a na jej m iejsce pow stała k ated ra historii dogm atu i patrologii. W roku 1925 zlikw idow ano k a te d rę socjologii, ale w jej m iejsce zorganizow ano w 10 la t później drugą kated rę filozofii chrześcijańskiej. B yły to jed y n e i ostatnie zm iany w okresie, k tó ry nas in teresu je i m imo p rojektów i w noszonych w niosków do m inisterstw a w okresie przedw ojennym , w ładze państw ow e nie zatw ierdziły innej now ej katedry. P ro jek ty były różne, chodziło jed n ak przede w szystkim o reaktyw ow anie k ated ry sztuki i socjologii oraz o stw orzenie k a­

te d ry pedagogiki, d rugiej k ated ry Nowego T estam entu, d rugiej k ated ry dogm atyki, hom iletyki w zględnie historii lite ra tu ry kaz­

nodziejskiej 37.

S tudium teologii trw ało w om aw ianym okresie 5 lat. W praw dzie sugestia Stolicy Apostolskiej, zaw arta w liście do ad m in istrato ra apostolskiego ks. Hlonda 38 szła w tym kieru n k u , by program n a­

uczania rozłożyć na 6 lat, ale skoro zdecydowano, że sem inarium stanie w K rakow ie, trzeba było przyjąć tak ie w arunki, jakie były przew idziane dla w szystkich słuchaczy W ydziału Teologicznego U .J.

W ro k u 1931 ukazała się konstytucja papieża P iusa XII, „Deus scien tiaru m ”, w k tó rej Ojciec św. dom aga się w ydatniejszego tra k ­ tow ania filozofii w kształceniu kleru. P iu s X I żądał także, by u jed ­ nolicić w całym Kościele program nauczania i w prow adzić wszę­

dzie 6-letnie studium . R ada W ydziału przedyskutow ała możliwości krakow skiego fa k u lte tu , doszła jed n ak do wniosku, że na razie, ze w zględu n a to, iż M inisterstw o W yznań R eligijnych i O świecenia Publicznego nie chce zatw ierdzać now ych katedr, reorganizacja jest n iem o żliw a39. Do spraw y tej pow racano ra z po raz, ale do­

piero ro k 1938 by ł m om entem w prow adzenia nowego 6-letniego system u. N iestety, w ojna nie pozw oliła n a zrealizow anie w skazań Stolicy Apostolskiej.

Do p ro jek tu powrócono pow tórnie po ostatniej w ojnie, lecz b ra k

37 AUJ, Wydział Teologiczny, Protokoły posiedzeń Rady Wydziału.

38 „Rozp. Adm. Apost. Sl. Pol.” 1925 nr 24.

38 AUJ, Kronika Uniwersytetu Jagiellońskiego, 1931/32 s. 69.

księży w diecezjach, zwłaszcza w diecezji katow ickiej, nie pozwolił n a przedłużenie okresu kształcenia kleryków . Ks biskup A dam ski, widząc jeszcze przed w ojną pew ne praktyczne niedokształcenie swoich księży, projektow ał stw orzyć szósty k u rs w K atow icach i pow ierzyć go kierow nictw u księży diecezjalnych, nadając m u k ieru n e k czysto praktyczny 4«.

R ealizacja jego zam ierzeń dokonała się dopiero w r. 1951, gdy neoprezbiterów tego rocznika umieszczono na probostw ie w K ato- wicach-Załężu, przem ienionym n a K onw ikt Księży N eoprezbiterów . Pod kierow nictw em ks. d ra W ilhelm a P luty, m ianow anego re k to ­ rem tegoż konw iktu, odbyw ały się tam w ykłady z najw ażniejszych dziedzin teologicznych pod kątem w idzenia p ra k ty k i duszpaster­

skiej. Młodzi księża zostali jednocześnie przydzieleni do okolicz­

nych parafii, stanow iąc pomoc w nauczaniu dzieci, głoszeniu kazań itp. zajęciach duszpasterskich. Po pew nym czasie doszło do m ody­

fikacji polegającej na tym , że po otrzym aniu św ięceń kapłańskich tenże rocznik podzielono na dw ie części. Każdy alum n przez pół ro k u przebyw ał w Konwikcie, a n a resztę okresu otrzym yw ał p rzy­

dział do k o n k retn ej p arafii — bez obow iązku dojeżdżania do Za­

łęża. W r. 1955 K onw ikt Księży N eoprezbiterów i k u rs VI został zlikw idow any przez ówczesnego w ikariusza kapitulnego ks. Pisko­

rza. Po konferencji z duchow ieństw em zdecydował on założenie K u rsu W stępnego Śląskiego S em inarium Duchownego, k tó ry um ie­

szczono w T arnow skich Górach, w budynku daw nego K onw iktu B iskupiego 41.

W roku 1954 władze państw ow e utw orzyły w W arszaw ie A ka­

dem ię Teologii K atolickiej, likw idując W ydziały Teologiczne U ni­

w e rsy tetu Jagiellońskiego i W arszawskiego. Na nową uczelnię prze­

szli praw ie wszyscy profesorow ie krakow scy.

Wymogi, staw iane przez W ydział Teologiczny zgłaszającym się kandydatom , były w zasadzie jednoznaczne. Jak o u n iw ersy te t pań­

stw ow y uczelnia krakow ska w ym agała od kandydatów ukończenia średnich studiów, upraw niających do podjęcia studiów wyższych.

J a k w ynika z listu dziekana W ydziału Teologicznego do re k to ra U .J. z dnia 25 I 1921 42 studentem teologii mógł zostać ten, kto ukończył 8-letnie studia średnie. W w ypadku b ra k u św iadectw a dojrzałości, mógł być tylko w olnym słuchaczem bez p raw a zdaw a­

nia egzam inów rocznych i ubiegania się o stopień m agisterski, czy

40 ADK, Seminarium, Interna.

41 ASS, Studium. Celem utworzonego kursu wstępnego było przede wszystkim uzupełnienie wykształcenia humanistycznego. Do programu weszły lekcje j. polskiego, łacińskiego, greckiego, języka nowożytnego, logiki oraz religii. Uważano również, że rok ten będzie spełniał funkcję selekcji kandydatów przed dopuszczeniem ich do właściwych studiów teologicznych w Krakowie.

42 AUJ, Wydział Teologiczny, Normalia — Słuchacze.

(9)

doktorski. Zresztą rektor Śląskiego Sem inarium Duchownego nigdy nie przyjął kandydata bez m atury. Reforma szkolna tzw. „Jędrze- jowiczowska” likwidująca w latach 1935—1938 ośmioklasowe szkol­

nictwo średnie, a wprowadzająca 4-klasowe gimnazja ogólnokształ­

cące i licea różnego typu, spowodowała pewne komplikacje. Zasad­

niczym typem gimnazjum przygotowującym dotychczas przyszłego teologa było gimnazjum klasyczne. Tymczasem, w chwili wprowa­

dzenia nowego szkolnictwa, liceów klasycznych było mało. Na te­

renie województwa śląskiego miało powstać i w rzeczywistości po­

wstało tylko jedno liceum tego typu (w Chorzowie). Obawiając się, że liczba zgłoszeń do seminarium spadnie, zwracał się ks. rektor Szymbor do K urii Diecezjalnej, by zorganizować akcję uświada­

miającą wśród młodzieży licealnej co do warunków przyjęcia na Wydział Teologiczny. Chodziło o to, aby w ankiecie jaką władze szkolne zorganizowały dla zorientowania się w potrzebnych ty­

pach szkół licealnych, ci, którzy wybierali się do seminarium, żą­

dali utworzenia liceów klasycznych43. Z drugiej strony starał się ks. Szymbor, prawdopodobnie razem z rektoram i dwu pozostałych krakowskich seminariów diecezjalnych, by Wydział spowodował zła­

godzenie obowiązujących przepisów, które wymagały ukończenia liceum klasycznego44. Ostatecznie zdecydowano, że absolwentów liceów klasycznych i humanistycznych przyjm ie się bez egzaminu.

Ci drudzy będą musieli zdać egzamin z przedmiotów niedostatecz­

nie uwzględnionych w programie danego liceum 4S.

Po zakończeniu wojny przyjmowano bez zastrzeżeń kandydatów z liceów klasycznych i humanistycznych. Inni mogli być tylko wolnymi słuchaczami. Lata powojenne przyniosły jeszcze jedną reformę szkolnictwa średniego, po której na Wydział Teologiczny mógł być przyjęty tylko ten, kto zdał egzamin dojrzałości w liceum ogólnokształcącym. Od roku 1954 kwestia dopuszczenia abiturien­

tów innych liceów należała już do kompetencji rektora seminarium, który zwracał uwagę nie tyle na typ liceum, ile na ogólne wy­

kształcenie i inteligencję.

Słuchacze teologii byli zobowiązani składać egzaminy roczne, zaś od r. 1952 także semestralne. Każde potknięcie się można było po­

prawić powtórnym stawieniem się do egzaminu. Nie było sformu­

łowanych przepisów określających w arunki powtarzania roku. Kon­

sekwencje za niedostateczne opanowanie m ateriału naukowego wy­

ciągał raczej rektor seminarium.

Ks. Maśliński w okresie pracy rektorskiej — zaproponował ks.

43 ASS, Korespondencja z ordynariuszem.

44 W wypadkach ukończenia liceum innego typu należało zdać egza­

min uzupełniający z pewnych przedmiotów przed komisją Kuratorium.

45 ASS, Studium.

biskupowi Adamskiemu wprowadzenie przepisu, że alum n I kursu musi powtarzać rok, jeśli nie zda dwu egzaminów rocznych 48. Poza tym wielokrotnie motywowano udzielenie consilium abeundi właś­

nie brakam i w dziedzinie naukowej. W roku 1955 na konferencji przełożonych seminariów i profesorów z ordynariuszem uchwalono w tej sprawie pewne normy, które później weszły do nowego Re­

gulam inu Alumnów Śląskiego Sem inarium Duchownego: 1) alumn, który nie złoży egzaminu z dwu głównych przedmiotów, powtarzać musi kurs, 2) alumn, który ma 3 niedostateczne noty z przedmio­

tów głównych, musi opuścić seminarium, 3) repetent, który po­

wtarzając rok ma znowu jedną notę niedostateczną, musi opuścić seminarium. W porównaniu ze zwyczajami innych seminariów pol­

skich, przepisy te nie odznaczają się większą ostrością, tym b ar­

dziej, że przy stosowaniu tych przepisów brano zwykle pod uwagę osobowość alumna i ew entualną kompensację przez wykazanie wa­

lorów m oralnych i charakterologicznych.

Jeśli chodzi o organizację studium, należałoby omówić jeszcze kwestię absolutorium. W okresie, gdy organizowano w Krakowie Śląskie Sem inarium Duchowne, każdy teolog studiujący na Wy­

dziale Teologicznym, a ubiegający się o dokument ukończenia Wy­

działu Teologicznego, musiał przedłożyć pracę naukową i wtedy otrzymywał tytuł magistra. Sprawa ta była raz po raz przedmio­

tem dyskusji czynników kościelnych i państwowych. Rada Wydzia­

łu i ordynariusze: krakowski, śląski i częstochowski domagali się oddzielenia absolutorium od magisterium. Przedstawiając te postu­

laty kierowano się przede wszystkim wskazaniami Stolicy Apostol­

skiej, która żądała wyjaśnień, na czym polega różnica między stu­

diami kleru duszpasterskiego l studiami naukow ców 47. Ze swej strony motywowano konieczność rozdziału tym, że księża, którzy kończą teologię na uniwersytecie, zamiast korzystać z praw, jakie daje studium na takiej uczelni, są pokrzywdzeni w stosunku do tych, którzy kończą studium domesticum, ponieważ muszą dodat­

kowo pisać pracę, by być w prawach zrównanymi. Ministerstwo zasadniczo nie sprzeciwiało się załatwieniu sprawy po myśli czyn­

ników kościelnych; reforma ta miała być wprowadzona jednolicie na wszystkich wydziałach teologicznych w Polsce. Porozumiewanie się wydziałów w tej sprawie trw ało jednak zbyt długo, wskutek czego wojna przeszkodziła w realizacji tych zamiarów. Po wojnie nie zajmowano się tą sprawą, tak że wielka część księży, mimo studium uniwersyteckiego nie uchodzi za absolwentów Uniwersy­

tetu Jagiellońskiego, ponieważ nie ubiegała się o tytuł magisterski.

W arunki zdobycia tego tytułu były stosunkowo łatwe. Należało uczęszczać na seminarium naukowe obranego przedmiotu i napisać

49 ASS, Korespondencja z ordynariuszem.

47 AUJ, Wydział Teologiczny, Normalia — Słuchacze.

(10)

p racę na wyznaczony lub uzgodniony z kierow nikiem sem inarium tem at. Prócz tego dochodziły w różnych okresach inne jeszcze w y­

mogi: kolokw ium n a tem at pracy, egzam in z te j dyscypliny do któ­

re j należy p raca m agisterska lub też egzam in z tych przedm iotów , k tó re przy egzam inach rocznych w ypadły u kan d y d ata najsłabiej.

(Bywało tak, że k an d y d a t na m agistra pisał tem at z historii, a zda­

w ał egzam in z filozofii lub St. T estam entu, bo te dziedziny m iał m n iej opanow ane.) Ja k i odsetek alum nów zdobył ty tu ł m agistra?

T rudno ustalić, ale jest pew ne, że po o statniej w ojnie Ślązacy prze­

w ażają zdecydow anie pod tym względem.

P rogram n a u c z a n ia 48 był w ielokrotnie przedm iotem dyskusji i rozw ażań rek to ró w diecezjalnych sem inariów i ordynariuszów . Ks. biskup A dam ski k ilkakrotnie zw racał uw agę na przeładow anie w ykładów zagadnieniam i teoretycznym i i n a b ra k i w przygotow a­

n iu praktycznym przyszłych kapłanów « . Do podobnych wniosków dochodzili i in n i księża b is k u p iso. B raki te nie były zaw inione .przez W ydział. W ypływ ały raczej z ogrom nego zróżnicow ania w a­

ru n k ó w p racy duszpasterskiej w poszczególnych diecezjach, któ ­ ry c h klerycy kształcili się w K rakow ie. O rganizow ano więc w se­

m in ariu m w łasne stałe w ykłady ustaw ione pod kątem p r a k ty k 51.

Prócz tego od czasu do czasu urządzano k u rsy duszpasterskie, na k tó ry ch om aw iano szczegółowo pew ne zagadnienia, aktu aln e w da­

n ej chw ili. Zaczął się tw orzyć zwyczaj, że k u rsy te odbyw ały się po zakończeniu rocznych rekolekcji, choć i w ciągu okresu nau k i zjeżdżali się z diecezji księża, odpow iedzialni za pracę na określo­

nym odcinku i w ygłaszali jedną czy drugą p re le k c ję S2. W m iarę 48 Analiza programu nauczania i materiału wykładanego mogłaby słu­

żyć do opracowania jeszcze jednego ciekawego rozdziału niniejszej pra­

cy. Trzeba by jednak sięgnąć do nowych źródeł, ponieważ sprawozda­

nia poszczególnych katedr znajdujące się w Archiwum Uniwersytetu Jagiellońskiego dostarczają tylko fragmentarycznych wiadomości. Zresz­

tą opracowanie tego zagadnienia należeć będzie w pierwszym rzędzie do badań nad historią Wydziału Teologicznego.

49 ADK, Seminarium — Ogólne.

50 Wynikiem jednej z konferencji u ks. metropolity Sapiehy były po­

stanowienia, by profesorowie przedstawiali w wykładach całość przed­

miotu i nie opuszczali większych partii na rzecz teoretycznych wywo­

dów odnoszących się do innych zagadnień.

51 Wobec tego zorganizowano następujące stałe prelekcje i ćwiczenia:

medycyna pastoralna (dr Orszulok, dr Kołoczek, prof. dr Wachholz), speaifica pastoralne diecezji katowickiej (ks. rektor Maśliński), wybra­

ne zagadnienia z pedagogiki i katechetyki (ks. rektor Maśliński), ćw i­

czenia z fonetyki pastoralnej (ks. dr Wilczewski), śpiew (ks. Matuszok, ks. Mazerski, ks. Weissmann, ks. Żehrok), szafarstwo sakramentów, ru­

bryki i ceremonie (ks. Maśliński, ks. Szymbor, ks. Baron, ks. Weiss­

mann, ks. Rak, ks. Żebrok, ks. Rzychoń), i ćwiczenia homiletyczne (ks. Maśliński, ks. Szymbor, ks. Baron, ks. Markiton, ks. Stroba), j. nie­

miecki (ks. Smidoda) i ascetyka (aktualny ojciec duch.). ASS, Studium Wewnętrzne, Korespondencja z władzami kościelnymi

®* Kilka przykładów: we wrześniu 1933 wykłady na kursie duszpa-

czasu i m ożliwości zapraszano i inne osoby z odczytam i na in te re ­ su ją c e kleryków te m a ty 53.

Dalszym przykładem kształcenia praktycznego alum nów była p ra k ty k a duszpasterska. I ta k już przed w ojną w r. 1936 w ysłano w czasie fe rii kilkuosobow ą g ru p ę kleryków do zakładu dla głucho­

niem ych w Lublińcu, gdzie pod kieru n k iem tam tejszego duszpaste­

rz a zakładow ego w drażali się w pracę n ad upośledzonym i. Po w oj­

nie, w latach 1954 do 1956 n ajstarszy aktu aln ie kurs rodzielano po parafiach w diecezji, aby tam w okresie w akacyjnym przyglądał się z bliska pracy duszpasterskiej. T ym sam ym celom służyły prze­

różne organizacje, liczne zwłaszcza przed 1939 r. Je d n e z nich jak Koło Odczytowe, przem ianow ane później na Koło N aukow e, Koło L iturgiczne czy Koło M isyjne m iały na celu uzupełnianie pew nych teoretycznych wiadomości, inne znów uczyły praktycznego prow a-

sterskim wygłosili: ks. bp Adamski (Kapłan jest apostołem i Dwutoro­

wość życia organizacyjnego), ks. inf. Kasperlik (Wskazówki dla kapłana w działalności w stowarzyszeniach), ks. rektor Maśliński (Stowarzysze­

nia parafialne i związki diecezjalne), ks. Milik (Zasady duszpasterstwa dziecięcego), ks. Woźnica (Duszpasterstwo młodzieży pozaszkolnej), ks.

Matuszek (Współczesne formy organizacyjne mchu młodzieży na Ślą­

sku), ks. Nowak (Kongregacje d sodalicje), ks. Smiechota (Duszpaster­

stwo mężów), ks. Lewek (Duszpasterstwo kobiet), ks. Kominek (Lite­

ratura kapłańska), o. Grzegorz (Źródła ducha apostolskiego).

We wrześniu 1938 odbył się kurs Akcji Katolickiej z następującymi wykładami: Aktualne idee przewodnie w apostolstwie Akcji Katolickiej (ks. Kominek), Apostolstwo charytatywne (ks. Krząkała), Przygotowanie do apostolstwa przez rekolekcje (ks. Kosyrczyk), Zycie eucharystyczne parafii (ks. Kubis), Sodalicje Mariańskie przedszkolem Akcji Katolickiej (ks. Kubis), O nowy typ kapłana w dobie Akcji Katolickiej {ks. Szwaj- nodh).

We wrześniu 1955 mówili o duszpasterstwie dzieci: ks. Jerominek (Postawa duszpasterza dzieci), ks. U r ba czka (Duszpasterstwo dzieci przedszkolnych), p. Legierska (Przygotowanie dzieci do wczesnej Ko­

munii św.), ks. Koteria (Nauczanie religii po przyjęciu sakramentów do opuszczenia szkoły podstawowej), ks. Strzódka (Nauka przygotowaw­

cza do I spowiedzi i Kom. św.), ks. Kapółka (Pomoce naukowe i ka­

techetyczne), ks. Żebrok (Współpraca z uczącymi i z duszpasterzem dzieci oraz Kazania dla dzieci), ks. Jastrzębski (Ministranci), ks. Wąsala (Pielgrzymki i imprezy).

Kurs we wrześniu 1956 — mówili: ks. Jeż (Specyfika psychiki mło­

dzieńca), ks. Rozwadowski (Specyfika psychiki panny), ks. Pisula (Sto­

sunek młodzieży do rodziców i wychowawców), ks. Bardecki (Stosunek młodzieży do nauki, pracy i awansu społecznego), ks. Baran (Młodzież a zagadnienia drugiej płci), ks. Wojtyła (Młodzież a zagadnienie mał­

żeńskie), red. Turowicz (Stosunek młodzieży do Kościoła i kapłana), ks.

Jerominek (Stosunek młodzieży do duszpasterstwa i lekcji religii).

Poza tym bywali w Seminarium z wykładami diecezjalni referenci, np. ks. Ledwoń i ks. Dobrowolski referowali sprawy Unii Kleru, w izy­

tatorzy nauki religii mówili o sprawach nauczania religii w szkołach.

51 Można wspomnieć jako przykład: Kartoteka i zbieranie materiału (ks. Bieniek), Kościół na Ziemiach Zachodnich (ks. inf. Milik) lub Mój warsztat literacki (Antoni Gołubiew).

(11)

dzenia podobnych organizacji na p a ra fii (np. Sodalicja M ariańska, Koło A bstynentów ), wreszcie pozostałe, do któ ry ch należało B rac­

tw o S traży H onorow ej i A postolstw o M odlitw y, m iały c h a ra k te r ascetyczny.

R easum ując podane tu fakty, dotyczące studium alum nów Ś lą­

skiego S em inarium Duchownego, należy zauważyć pew ną dw uto­

rowość. Z jednej stro n y otrzym yw ali oni solidną wiedzę teoretycz­

ną, którą pełnym i garściam i m ożna było czerpać na w ykładach uniw ersyteckich, a poza ty m — wiedzę praktyczną dostosow aną do konkretnych w arunków , jakie po ukończeniu sem inarium m ieli znaleźć we w łasnej diecezji. P rzy solidnej p racy kleryków istn iały w szelkie w arunki, by ze Śląskiego S em inarium w ychodzili św iatli kapłani.

IV. WYCHOWAWCY I WYCHOWANIE

Pośród w ychow aw ców pracujących w zakładach w ychow aw czych różnych typów przełożeni sem inaryjni należą niew ątpliw ie do tych, którzy m ają do spełnienia n ajtru d n iejsze zadania. Proces p rz efo r- m ow ania człow ieka, konieczność należytego ustaw ienia go w obec pew nych w artości, zorganizow anie takich w arunków , by dać k an ­ dydatow i optim um dla pracy sam owychowawczej — to w szystko w ym aga indyw idualnego podejścia do kleryków . Poniew aż jed n ak w sem inarium p an u je życie wspólne, w ażne jest znalezienie tak ich form organizacji, by każdy z w ychow anków „zmieścił się” w nim z praw dziw ym i sw oim i potrzebam i. S praw y te naszkicujem y tylko dość ogólnie, podając założenia wychowawcze poszczególnych re k to ­ rów, ch arak tery zu jąc w ychow anków i przedstaw iając nadzw yczajne w ydarzenia, k tó re w jakiś sposób w płynęły na atm osferę w ycho­

wawczą sem inarium . Na początku trzeba powiedzieć, że w Śląskim S em inarium D uchow nym udział w tej pracy b ra li przełożeni fo ri ex te rn i — re k to r, w icerektor, prefekci i prok u rato r. W ykładow cy zaś, z ra cji studium uniw ersyteckiego, nie współdecydow ali nigdy o spraw ach wychowawczych.

H istorycznie m ożna w yodrębnić pięć okresów pracy w ychow aw ­ czej, k tóre pokryw ają się z now ym składem personalnym zarządu sem inarium . Chodzi tu o n astępujące rozgraniczenia czasowe:

1. Okres przed w prow adzeniem się do w łasnego gm achu, okres tw o­

rzenia w łasnego sty lu życia sem inaryjnego, gdy jedynym przeło­

żonym by ł ks. M aśliński. L ata te zbiegają się z narodzinam i die­

cezji katow ickiej; 2. okres od 1927 do 1935 roku, czas stabilizacji życia sem inaryjnego; 3. okres od 1935 do w ybuchu w ojny, gdy za­

rz ąd spraw ow ali księża m isjonarze; 4. okres pow ojenny do ro k u 1955; 5. okres, w którym sem inarium kierow ali księża diecezjalni.

P ierw sze lata istnienia sem inarium to lata tru d n e. To, co działo

się na Śląsku, m iało sw oje odzw ierciedlenie i w życiu kleryków . S y tuacja narodowościowa, o k tó rej m ów iliśm y już w poprzednich rozdziałach, napływ kandydatów z innych terenów Polski, zastrze­

żenia i ry sy w e współżyciu G órnoślązaków i Cieszyniaków, suro­

wość obyczajów i pew ien b ra k ogłady, to w szystko elem enty, k tóre ks. M aślińskiem u u tru d n ia ły prow adzenie sem inarium w p ierw ­ szych latach. T rzeba także pam iętać o tym , że zakład nie m iał jak iejk o lw iek tra d y c ji i zwyczajów. K lerycy w pew nej części przychodzili z W rocław ia i byli przyzw yczajeni do w ielkich swo­

bód, inni znów żyli i przebyw ali dotychczas w sem inariach die­

cezjalnych i zakonnych — o innym try b ie życia.

Ks. re k to r S tanisław M aśliński, były w iceregens sem inarium we W rocław iu, pow ołany na to stanow isko w r. 1924, zorientow ał się szybko, że nie może korzystać z w zorów w rocław skich 54. Rozumiał, że ty p teologa-studenta, zw iązanego, jak we W rocław iu, z kon­

w iktem tylko jako z m iejscem przyjm ow ania posiłku, spoczynku i spełniania norm alnych obowiązków relig ijn y ch katolika, ty p teo­

loga sw obodnie dobierającego sobie w ykłady, prow adzącego przez pierw sze lata system atyczną pracę w ew nętrzną bez kontroli prze­

łożonych, jest w K rakow ie nieznany i niem ożliw y do zrealizow a­

nia. T radycje wychowawcze sem inariów w Polsce były tego ro­

dzaju, że fu nkcje jednorocznego alu m n atu w rocław skiego rozdzie­

lone b y ły na czas studiów teologicznych. Z dru g iej stro n y ks. Ma­

śliński nie m ógł kopiować m etod krakow skich i nie brać pod uw a­

gę przyzw yczajeń k leru ślą sk ie g o 55. Wobec tego próbow ał sam w ypracow ać w łasny, pośredni ty p sem inarium . Stosunkow o n ie­

w ielka liczba alum nów pozw alała m u stosować dobrze zrozum iały liberalizm . Dopuszczał możliwość k o n tak tu z życiem, zwłaszcza w szeregach organizacji studenckich. F akt, że alum ni w ychodzili na w ykłady uniw ersyteckie i sty k ali się ze stud en tam i św ieckim i, by ł niesłychanie w ażny — przede w szystkim ze w zględu na roz­

budzenie i u trzym anie świadom ości narodow ej, a także dla w y- szlifow ania chropow atości językow ych, których ten czy ów k lery k m usiał się pozbyw ać 56.

Ks M aśliński m usiał sam rozw iązyw ać wszelkie nasuw ające się wówczas problem y wychowawcze. Tylko przez k ró tk i czas m iał do pomocy ojca duchownego, jezuitę, lecz później objął i tę funkcję.

Prócz norm alnej p racy ad m in istracy jn ej i pedagogicznej głosił klerykom kazania, podaw ał p u n k ty do rozm yślania, a gdy stała się ak tu aln a budow a nowego sem inarium , p ertrak to w ał z w ładzam i

54 Ks. S. M a ś l i ń s k i , Praca wychowawcza w seminarium, „Wiad.

diec.” 1932 nr 4.

55 Przedkładając duchowieństwu na jednym z zebrań swoje założenia spotkał się ks. Maśliński z niezadowoleniem (ADK, Int. I).

M ADK, Seminarium, Interna I.

Obraz

Updating...

Cytaty

Updating...

Powiązane tematy :