( 1569 — 1600 )

Pełen tekst

(1)

POCZĄTKI AKADEMII WILEŃSKIEJ

( 1569— 1600)

P R Z E D M O W A

Michał Baliński w pracy pt. Dawna Akademia W ileńska1 tak pisał:

„Przeszłość nie zachowała żadnych podań i żadnych szczegółów do lep­

szego wyświecenia, jaki był stan nauk w owej młodej Akademii, jakie położenie uczących i uczących się w niej. Tak są szczupłe wiadomości o tym w książkach dawnych i rękopisach, dotąd przynajmniej, że zamglony tylko obraz historii owego zakładu wystawić możemy” .

W tym samym duchu pisał późniejszy historyk Akademii Wileńskiej Józef Bieliński2: „O historii tej szkoły ani marzyć, jezuitów, którzy 200 lat zarządzali Akademią, ignorować nie można. Czy oni źle, czy dobrze uczyli, to inne pytanie, ale uczyli przez lat dwieście. Tymczasem o jezuitach nic nie wiemy. Doszły nas paszkwile, po większej części rzucone na jezuitów przez protestantów, lecz takie materiały najmniej się nadają do bezstronnego sądu o działalności nauczycielskiej i obywa­

telskiej członków zakonu; z pism zaś jezuitów doszło nas niemało wprawdzie, lecz w nich szkoły, a głównie Akademia, nie są uwzględ­

nione”.

Zadaniem niniejszej pracy jest „zamglony obraz historii owego za­

kładu” w jego początkach (1569—1599) rozświetlić przede wszystkim w oparciu o źródła Rzymskiego Archiwum Towarzystwa Jezusowego do­

tychczas nie wykorzystane przez historyków. Źródła te były główną pod­

stawą badań nad początkami Akademii Wileńskiej, ponieważ poszukiwa­

nia w bibliotekach i archiwach polskich przyniosły tylko nikły rezultat w porównaniu z materiałem rzymskiego archiwum zakonnego. Wypada wszakże zaznaczyć, że zbiory tego archiwum nie przedstawiają jedna­

kowej wartości naukowej. Stosunkowo małą wartość posiadają Litterae Annuae, ponieważ podają zdarzenia wybrane, „budujące”. Sporo w nich pisze się o pracy duszpasterskiej, o nawróceniach, o dysputach, o prak­

tykach religijnych; natomiast niewiele o szkole. Ich obiektywność także budzi zastrzeżenia.

1 M. B a l i ń s k i , Dawna Akademia Wileńska, próba jej historii od założenia r. 1579 do ostatecznego jej przekształcenia w r. 1803, Peter­

sburg 1862, s. 80.

2 J. B i e l i ń s k i , Uniwersytet Wileński, t. 1, Kraków 1899—1900, s. 4.

(2)

In a c z e j tr z e b a o c e n ić o fic ja ln e k a ta lo g i, s u c h e i rz e c z o w e k r o n ik i o ra z k o re s p o n d e n c ję . W k o re s p o n d e n c ji o b o k o p in ii e n tu z ja s ty c z n y c h z n a le ź ć m o ż n a n ie k ie d y — z w ła sz c z a w la ta c h o s ie m d z ie s ią ty c h — n ie r a z b a rd z o k r y ty c z n e u w a g i. P rz y k ła d e m ty c h o s ta tn ic h je s t l i s t r e k to r a A k a d e m ii G a rc ii A la b ia n o z r o k u 1587 d o g e n e r a ła A q u a v iv y .

Z a o b ie k ty w n o ś c ią p rz e k a z ó w h is to ry c z n y c h p r z e m a w ia i to, że ró ż n e ź ró d ła : k ro n ik i, k o re s p o n d e n c ja , k a ta lo g i, p ro g r a m y , in s tr u k c je , a u t o ­ b io g r a fie p ro f e s o ró w itp . o ty c h s a m y c h f a k t a c h m ó w ią w je d n a k o w y sposób.

Z l i t e r a t u r y p rz e d m io tu n ie w ie le m o ż n a b y ło s k o r z y s ta ć p rz y o p r a c o ­ w y w a n iu n in ie js z e j ro z p r a w y . S ta r s i b o w ie m h is to ry c y A k a d e m ii — Ł u k a s z e w ic z , B a liń s k i, B ie liń sk i, J a n o w s k i, Z a łę s k i — n ie p o s ia d a ją c w y s ta r c z a ją c y c h ź ró d e ł p o p r z e s ta w a li n a p o d a w a n iu o g ó ln y c h w ia d o ­ m o ści. O ż y c iu w e w n ę tr z n y m szk o ły , t j . o p r o g r a m ie n a u c z a n ia i m e to ­ d a c h w y c h o w y w a n ia , o z w y c z a ja c h i u ro c z y s to ś c ia c h sz k o ln y c h , o p r o ­ fe s o ra c h i u c z n ia c h , a u to r z y ci p rz e k a z a li n a m b a rd z o sz c z u p łe in f o r ­ m a c je . D o o p ra c o w a n ia ro z d z ia łu o g e n e z ie k o le g iu m w ile ń s k ie g o i p r z e ­ k s z ta łc e n iu go w u n iw e r s y te t częścio w o p o s łu ż y ła n a m p r a c a w y d a n a n a te n te m a t p rz e z k s. S ta n is ła w a B e d n a r s k ie g o 3 i w ty m je d n a k w y ­ p a d k u , u w z g lę d n ia ją c re c e n z ję H e n r y k a B a ry c z a , u m ie sz c z o n ą w „ A te ­ n e u m W ile ń s k im ” 4, o ra z p o m in ię c ie p rz e z B e d n a rs k ie g o d ość lic z n e j ilo śc i d o k u m e n tó w , n a le ż a ło u z u p e łn ić je g o r e l a c ję n o w y m i w ia d o m o ­ śc ia m i i w w ie lu m ie js c a c h s k o ry g o w a ć je g o sta n o w is k o .

Z p o w o d u sz c z u p ło śc i l i te r a t u r y n a te m a t d z ie jó w A k a d e m ii a u to r p o d ją ł się n a jp i e r w m o zo ln eg o z a d a n ia n a le ż y te g o u s ta w ie n ia p r o b l e ­ m ó w z w ią z a n y c h z A k a d e m ią W ile ń sk ą , a n a s tę p n ie b u d o w a n ia ic h od p o d s ta w ; z a g a d n ie n ia ju ż p o ru s z a n e o p ra c o w a ł n a n o w o ; s y lw e tk i p r o ­ fe s o ró w i r e k t o r ó w n a jc z ę ś c ie j s k ła d a ł z d ro b n y c h szczeg ó łó w b io g r a ­ f ic z n y c h r o z s ia n y c h p o ró ż n y c h d o k u m e n ta c h . Z a le ż n ie od ź ró d e ł p e w n e z a g a d n ie n ia z o s ta ły p o tr a k to w a n e b a rd z ie j szczegółow o, in n e z aś m n ie j.

W y c z e rp u ją c o z o sta ło p rz e d s ta w io n e sto p n io w e ro d z e n ie s ię u c z e ln i w ile ń s k ie j •— p o c z ą w sz y od p r y w a tn y c h le k c ji u d z ie la n y c h k r e w n y m b is k u p a , p o p rz e z o tw a rc ie k o le g iu m , u tw o r z e n ie w y d z ia łu filo z o fic z n e g o i te o lo g iczn eg o , a ż do e r e k c ji u n iw e r s y te tu .

O b s z e rn ie ró w n ie ż z o sta ło o m ó w io n e z a g a d n ie n ie p ro fe s o ró w . P o p r z e ­ s tu d io w a n iu n ie z n a n y c h d o tą d m a te r ia łó w a r c h iw a ln y c h m o ż n a by ło d o k ła d n ie o z n aczy ć l a t a p ra c y p o sz c z e g ó ln y c h p ro f e s o ró w filo z o fii i te o lo g ii w A k a d e m ii.

W a ż n y m n o w y m m o m e n te m w p r a c y je s t w y k r y c ie śc isły c h z w ią z k ó w m ię d z y s c h o la s ty k ą w ile ń s k ą a s c h o la s ty k ą h is z p a ń s k ą ; z a g a d n ie n ie to je s t k lu c z e m do z ro z u m ie n ia c a ło k s z ta łtu s tu d ió w filo z o fic z n y c h i te o lo ­ g ic z n y c h w A k a d e m ii W ile ń sk ie j.

W o p ra c o w a n iu z a g a d n ie ń d o ty c z ą c y c h s łu c h a c z y u c z e ln i w ile ń s k ie j 3 S. B e d n a r s k i , G en eza A k a d e m ii W ile ń s k ie j, W iln o 1929.

4 H . B a r y c z , D o g e n e z y A k a d e m ii W ile ń s k ie j, „ A te n e u m W ile ń s k ie ” R. 10: 1935, s. 168— 172.

d a ł się d o tk liw ie o d czu ć b r a k k a ta lo g ó w z n a z w is k a m i u c z n ió w . Z a c h o ­ w a ł się ty lk o s p is s o d a lisó w z 1571 r.

P o m in ię to tu z u p e łn ie d z ie je s e m in a r iu m p a p ie s k ie g o i d ie c e z ja ln e g o , p o n ie w a ż p ie rw s z e z n ic h z o sta ło w y c z e rp u ją c o o p ra c o w a n e p rz e z J a n a P o p ł a t k a 5, o d r u g im z aś a u to r p r z y g o to w a ł o so b n ą r o z p r a w ę .

D z ie je A k a d e m ii W ile ń sk ie j d o p ro w a d z ił a u to r do 1599 r. U c z y n ił t a k d la te g o , p o n ie w a ż r o k te n s ta n o w ił w ro z w o ju s z k o ln ic tw a je z u ic k ie g o , a w ię c ta k ż e w r o z w o ju u c z e ln i w ile ń s k ie j, p u n k t z w ro tn y ; w te d y b o ­ w ie m w y d a n o o s ta te c z n y p r o g r a m n a u c z a n ia i w y c h o w y w a n ia , tzw . R a tio s t u d i o r u m 6 o b o w ią z u ją c y w e w s z y s tk ic h p r o w in c ja c h z a k o n u . S k o ń c z y ł się w sz k o ln ic tw ie je z u ic k im o k re s p o s z u k iw a ń , e k s p e r y m e n ­ tó w i p ró b w p o sz c z e g ó ln y c h p r o w in c ja c h i k o le g ia c h . O d 1599 r . z a ­ c z ą ł się n o w y o k re s , w k tó r y m u je d n o lic o n y s y s te m n a u c z a n ia i w y ­ c h o w y w a n ia s to so w a n o w c o d z ie n n e j p r a k ty c e s z k o ln e j. D z ię k i te m u s z k o ln ic tw o je z u ic k ie w P o lsc e , a p rz e d e w s z y s tk im A k a d e m ia W ile ń ­ sk a , d o sz ła do sz c z y tu sw eg o ro z w o ju . N a l a t a 1600— 1655 p r z y p a d a o k re s n a jw ię k s z e j ś w ie tn o ś c i s t a r e j A k a d e m ii W ile ń s k ie j; n a le ż y go tr a k to w a ć ja k o o k re s o d rę b n y , a o p ra c o w a n ie jeg o d z ie jó w w y m a g a je s z c z e d łu g ic h i ż m u d n y c h b a d a ń .

W Y K A Z S K R Ó T Ó W

A H S I A rc h iv u m H is to ric u m S o c ie ta tis I e s u (R zym )

A R S I A rc h iv u m R o m a n u m S o c ie ta tis Ie s u , w k tó r y m z n a j­

d u ją się n a s t ę p u ją c e d z ia ły : F. G es. — F o n d o G e su - itic o ; G e rm . -— G e rm a n ic a ; In s t. — I n s t i t u tu m ; L ith .

— L ith u a n ic a ; O p p . N N . — O p e ra N o s tr o r u m ; P ol. — P o lo n ic a

A S I C ra c . A rc h iv u m S o c ie ta tis Ie s u C ra c o v ie n s e B J B ib lio te k a J a g ie llo ń s k a

B O S S B ib lio te k a Z a k ła d u N a ro d o w e g o im . O s s o liń s k ic h w e W ro c ła w iu

D H S I H u n g . D o c u m e n ta R o m a n a h is to ria e S o c ie ta tis Ie s u in re g n is o lim C o ro n a H u n g a ric a u n itis , ed. L. L u k a c s , L . P o l- g a r, t. 1 (1550— 1570) R o m a e 1959; t. 2 (1571— 1580) R o m a e 1965; t. 3 (1581— 1586) R o m a e 1967

E p A B e a ti P e tr i C a n is ii S o c ie ta tis I e s u e p is tu la e e t acta, coli. e t a d n o ta tio n ib u s ill. O. B r a u n s b e r g e r , t. 1—4, F r i b u r g i — B ris g o v ia e 1896— 1905

1SI I n s tit u t u m S o c ie ta tis Ie s u , F lo r e n tia e 1892— 1893 5 J .

P o p l a t e k ,

P o w s ta n ie S e m in a r iu m P a p ie s k ie g o w W iln ie (1582—

1585),

„Aten. wil.”

R. 6: 1929 s. 48— 71:

t e n ż e ,

Z a r y s d z ie jó w S e m i­

n a r iu m P a p ie s k ie g o w W iln ie 1585— 1773,

„Aten.

w il.” R . 7; 1930, s. 170—

228; t e n ż e , W y k a z a lu m n ó w S e m in a r iu m P a p ie s k ie g o w W iln ie 1585—

1773,

„Aten. wil.”

R. 11: 1936, s. 218— 282.

6 Z ob. I n s ti t u t u m S o c ie ta tis Ie s u , F lo r e n tia e 1893.

(3)

M H S I M P M o n u m e n ta historica S ocieta tis Ie s u , M o n u m e n ta p aeda gogica , M atriti 1901

M H S I Polanco M o n u m e n ta historica S ocieta tis lesu . I. A. Polanco, V ita Ig n a tii L o io la e , M a triti 1894

N B W ien N ationalbibliothek — W ien

R StSI R a tio stu d io ru m et In stitu tio n e s scholasticae S o c ie ­ tatis le s u , ed. G. M. Pachtler, Berlin 1887— 1890 Sygański K J W K o r e s p o n d e n c ja ks. J a k u ba W u jk a z W ą g ro w c a z lat

15691596, w yd. J. Sygański, Poznań 1917

Sygański L S L is t y ks. P io tra Skargi T J z lat 15661610, w yd.

J. Sygański, K ra k ó w 1912.

W S T Ę P

T ow arzystw o Jezusowe, które po n iew ielu latach działalności rozbu­

dowało sw oje szkolnictwo w całej p raw ie Europie, nie rodziło się z a ­ konem nauczającym ; stawało się takim wT m iarę uświadam iania sobie ogrom nych potrzeb Kościoła, którym zaradzić było można — w p ew ­ nym przynajm niej stopniu — przez w ychow anie m łodzieży w duchu k a to lic k im 1. C elo w i temu służyć m ogły także szkoły w yższe, które w tym czasie b y ły kluczow ym i pozycjam i w walce, jaka rozgorzała m iędzy ży w io ło w y m ruchem reform acyjn ym a Kościołem katolickim — szczególnie w Europie Środkow ej, na terenach N iem iec, Austrii, Czech i Polski. Odpadnięcie uniwersytetu od katolicyzm u decydowało często 0 re lig ii całej p row in cji, z którą ideow o b ył on zw iązany poprzez ró ż­

norakie w p ły w y i oddziaływania.

W latach pięćdziesiątych X V I w., gd y T ow a rzystw o Jezusowe — nie­

liczna w praw dzie, ale bardzo prężna grupa ludzi, jak na ow e czasy gruntow nie w ykształconych — dołączyło się do szeregów obrońców K o ­ ścioła, uniw ersytety niem ieckie opanowane przez reform ację w chodziły już w etap stabilizacji, już okrzepły po głębokim upadku, ja k i p rzy ­ niosły w ystąpienie i pierw sze lata działalności Lutra. Zostały one ura­

towane przez Melanchtona.

Melanchton, organizując uniw ersytet w W ittenberdze, k tóry stał się później w zorem dla wszystkich uczelni protestanckich, odrzucił w p ra w ­ dzie z program u nauczania m etafizykę Arystotelesa, ale inne jego dzieła zostawił. W p row ad ził w ykłady język ó w starożytnych, położył duży na­

cisk na historię, a na w yd zia le teologicznym zamiast powszechnie w y ­ kładanych Sentencji P iotra Lom barda polecił sw oje L o ci theologici.

Za reform acją w n et opow iedziały się u n iw ersytety w Erfurcie, Stras­

burgu, Rostocku, Tybindze, G reisw aldzie, Frankfurcie nad Odrą 1 Lipsku 2.

1 M o n u m e n ta h istorica Societa tis le s u . M o n u m e n t a Ignatiana. 3: Con- stitu tion es anni 1541, t. 1, Rom ae 1934, nr 2 s. 47.

2 S. d 'I r s a y, H is to ir e des U n ir e r s it e s Franęaises et E tra n g e re s, t. 1,

I wszystko to — ogrom ne zdobycze protestantyzm u — dokonało się w w ie lk im pośpiechu, bo na przestrzeni dwudziestu lat. P rz y K ościele zostało zaledw ie kilka starych uniw ersytetów , jak np. w Ingolstadzie, K olon ii, W iedniu. U n iw ersytet w Ingolstadzie, po śm ierci Ecka (fl543) począł gw ałtow n ie upadać; atrakcyjne pisma Lu tra stopniowo zd ob y­

w a ły sobie coraz w ięcej zw olenników . W obliczu nieuniknionej klęski książę bawarski W ilh elm poprosił Ignacego L o y o lę o pomoc.

W 1549 r. w ysłał Ign acy do Ingolstadu trzech w ybitnych teologów : A lfon sa Salmerona, Klaudiusza L e Jey i P iotra Kanizego. Jezuici za ­ stali uniw ersytet w głębokim upadku i p raw ie zupełnie wyludniony.

Salm eron i L e Jey w net opuścili Ingolstadt w przekonaniu, że nie ma sensu pracować na straconej placówrce. Został jedynie K anizy, który posiadał tę bezcenną zaletę, że w dobrej spraw ie nigdy nie tracił na­

dziei. Przez p raw ie trzy lata, n a jp ierw jako profesor teologii, a później jako rektor uniwersytetu robił wszystko, aby w beznadziejnych w aru n ­ kach podtrzym ać puls życia i katolicyzm u na uczelni. W ytrw a ła praca K an izego nie była bezowocną. A le już w 1551 r. na prośbę Ferdynanda, brata cesarza K a ro la V, w ładze zakonne przeniosły go do W iednia.

U n iw ersytet w W iedniu borykał się z tym i samymi trudnościami, co w Ingolstadzie. K an izy w raz z tow arzyszam i, których sprow adził do stolicy Austrii, zabrał się energicznie do pracy najeżonej niespodziew a­

nym i trudnościami. N ajb ard ziej dali się im w e znaki sami p rofesoro­

w ie uniw ersytetu z jego rektorem M elchiorem K lesi na czele, trak tu ją­

cym jezu itów n ieżyczliw ie, a niekiedy wTr o g o 3. Pow odem nieporozu­

mień i zadrażnień był m iędzy innym i system nauczania i w y c h o w y w a ­ nia, k tóry jezuici pragnęli w prow adzić. P rz y ję li oni zasadniczo w nau­

czaniu tzw. „modus Parisiensis” , wTedług którego zorganizow ali pierw sze kolegium w M essyn ie4. W p row a d zili go rów nież w szkolnictw ie w y ż ­ szym. Jezuitom, którzy znali w szystkie najlepsze w ów czas u niw ersytety Hiszpanii, Portugalii, Ita lii, N iem iec, A n g lii i Francji, najbardziej od­

pow iadał uniw ersytet paryski. Ign acy ży w ił dla niego dziw ny kult.

P a ryż bowiem , chociaż już nie św iecił daw nym blaskiem i Salamanka ryw a lizow a ła z nim z powodzeniem , to jednak posiadał pew ne w'ysoko przez założyciela jezu itów cenione zalety. Szczegółowo opracowana orga­

nizacja studiów um ożliw iała w ięk szy postęp w przysw ajaniu i zdoby-

Paris 1933 s. 305— 320; H is to ire de l’£ g lise d ep u is les o rig in e s ju s q u ’a a nos jo u rs , t. 16: L a crise re lig ie u s e du X V I e siecle, per. E. de M o ­ r e a u , P. I o u r d a , P. J a n e l l e , Bloud et G ay 1950, s. 48— 49; N o u v e lle histoire de l’£ g lise, t. 3: R e f o r m et C o n t r e -r e jo r m , par H. T u c h l e , E. A. B o u m a n et J. le B r u n, Paris 1968, s. 149.

3 J. B r o d r i c k , Saint P i e r r e C a n isiu s, t. 1, Paris 1956, s. 191;

B. D u h r, G e sc h ich te d e r J es u iten in d e n L a n d e m d e u tsc h er Z u n g e, t- 1. F reiburg im Br. 1907, s. 272 nn.: M H S I Polanco, s. 274; D 'I r s a y, jw.

s. 354— 355.

’ B. H e r m a n , L a P e d a g o g ie d es J esu ites au X V I e siecle, B ru xel- les 1 9 1 4; s 5 7— gg. q C o d i n a M i r , A u x sou rces de la p ed a g og ie des J esu ites le „ M o d u s P a risien sis” , Rom a 1968, s. 258— 331.

(4)

waniu w iedzy. Studenci b y li podzieleni w edług w ieku i zasobu w ia d o ­ mości. K ażd y musiał przejść przez w szystkie stopnie nauczania, przy czym na każdym stopniu zobowiązany był wysłuchać przepisanych w y ­ kładów, opanować odpow iedni m ateriał i zdać egzam iny, gdyż w p rze­

ciw nym razie nie m ógł być dopuszczony na w yższy stopień studiów.

W iedzę przysw ajano sobie stopniowo i system atycznie; w umyśle słu­

chacza narastała ona organicznie w pewną z góry zaplanowaną całość.

Dziś taki system jest ogólnie p rzy jęty i trudno zrozumieć, jak b y m ogło być inaczej. A jednak w ogrom nej większości ówczesnych un iw ersyte­

tów nie przestrzegano tych przepisów. Studenci m ieli pod tym w z g lę ­ dem zupełną swobodę i m ogli wT ramach studiów słuchać dowolnych w yk ła d ów i w dow olnej kolejności.

Innym elem entem w paryskim systemie nauczania, k tóry zdobył uzna­

nie u Ignacego, było to, że uczniowie b y li w ciągani do pracy aktyw nej i zespołowej przez częste pow tórki i dysputy.

O w yborze w zoru paryskiego przez Ignacego zadecydow ały także w zględ y w ychow aw cze. W Paryżu stosunek m iędzy profesorem a jego uczniami był ściślejszy; p rofesorow ie nie tylk o ich uczyli, lecz także w ych ow yw ali, troszcząc się o ich stronę moralną. N ie b y li oni uzależ­

nieni od swoich uczniów, co miało m iejsce w system ie włoskim , w k tó ­ rym studenci stanow ili w łaściw ą korporację uniwersytetu, w y b iera li spośród siebie rektora, narzucali profesorom tem aty w yk ła d ów i oni też ło żyli na utrzym anie profesorów . Zależność m aterialna profesorów od słuchaczy nie przyczyniała się do karności i dyscypliny, a z duchem Tow arzystw a Jezusowego nie mogła się zgodzić.

G dy chodzi o strukturę organizacyjną św. Ign acy odszedł od systemu paryskiego w tym , że w jego schemacie rektor uniwersytetu nie m iał być w ybierany, lecz m ianow any przez generała zakonu. Pow od ow ało to w iększą centralizację, ale równocześnie stw arzało w iększą sprężystość i skuteczność w działaniu, tak konieczną w epoce zaostrzonych zmagań katolicyzm u z reform acją.

System paryski, w wydaniu jezuickim narzucający swobodzie uczniów ograniczenia, nie m ógł podobać się m łodzieży — zwłaszcza tam, gdzie dotychczas cieszyła się ona p raw ie nieograniczoną wolnością. Toteż, gdy jezuici w p row a d zili ten system na uniwersytetach niem ieckich i w ło ­ skich, m łodzież niejednokrotnie uciekała z nich, czując się zagrożoną w swoich swobodach i przyw ilejach. Skutkiem tego jezuici musieli się niekiedy w ycofyw ać, a system swój w prow adzać stopniowo przez kilka lat. T ak było i w Wiedniu. T y lk o osobista ingerencja Ignacego zadecy­

dowała, że jezu ici pracujący tu na uniw ersytecie nie porzucili sw ojego systemu w obec niechęci i uprzedzeń do niego tak ze strony profesorów jak i m łodzieży 5.

W iedeń odegrał w dziejach Tow arzystw a Jezusowego specjalnie w aż-

5 D ’I r s a y , jw . s. 354— 355- D u h r , jw . s. 272 nn.; H e r m a n , j w.

s. 63.

ną rolę. T u taj bow iem zbiegały się nici państw ow ej i kościelnej p o li­

tyki Europy Środkowej.

W W iedniu naw iązały się bliższe stosunki m iędzy przełożonym p ro ­ w in c ji austriackiej K an izym i przedstaw icielem Zygm unta Augusta przy dw orze habsburskim M arcinem K rom erem 6. Łączyła ich wspólna troska o stan Kościoła w Polsce. W spólnie naradzali się nad sprowadzeniem jezu itów do Polski ,przy czym K a n izy m yślał przede w szystkim o K r a ­ kow ie, stolicy Polski i m ieście uniwersyteckim , podobnie zresztą jak pierw szy jezu ita na ziem i polskiej A lfon s Salm eron (1555 r.). Zanim jednak w swoich w ędrów kach po Europie dotarł K a n izy do K rakow a, udał się on w 1556 r. na prośbę cesarza Ferdynanda do Pragi, gdzie w daw nym klasztorze dominikańskim, p rzygotow aw szy pomieszczenie dla 12 jezuitów , otw orzył kolegium . P o kilku latach nauczania w k o ­ legiu m do program u szkoły średniej dodano w yk ła d y filo z o fii i teologii oraz uzyskano od Stolicy A postolskiej p rzy w ilej na uniwersytet. Tak powstała Academ ia Clementina. Darem nie protestow ał p rzeciw temu stary uniw ersytet karoliński, kierow any przez protestantów i u tra k w i­

stów 7.

Następnym etapem pracy K an izego była Polska. Pap ież P a w e ł IV, w ysyłając sw ego nuncjusza K a m ila M entovato na sejm piotrkowski, p rzyd zielił mu w charakterze teologa w łaśnie Kanizego. Spodziew ając się, że jego starania o kolegium jezuickie w K ra k o w ie są bliskie re a li­

zacji, zaopatrzył się na drogę do P olsk i w listy Ferdynanda do jego zięcia Zygm unta Augusta i jego żony, córki cesarskiej K atarzyn y, w k tó­

rych cesarz przedstaw ił potrzebę założenia kolegium jezuickiego w K r a ­ kow ie jak o rzecz w ie lk ie j w agi dla utrzym ania w ia ry katolickiej w P o l­

sce 8.

K a n izy rozczarow ał się, chociaż nie w takim stopniu ja k przed trze ­ ma la ty Salmeron, stosunkami w Polsce. Skarżył się w listach do g e ­ nerała zakonu, że w Polsce u większości biskupów panuje apatia p o ­ dobna jak w Niemczech, że autorytet Stolicy Apostolskiej jest bardzo mały, że w życiu P olak ów jeszcze w ie le znaleźć można b a rb arzyń stw a9.

N a tym ciem nym tle uniwersytet krakow ski przedstawiał się jako punkt nieco jaśniejszy. Liczba p rofesorów była spora i nie można w ątpić w ich wierność dla Kościoła. Trzeba tylk o — zdaniem K an izego — po­

praw ić ich uposażenie m aterialne i unowocześnić program nauczania 10.

6 J. K o r e w a , Z d z ie jó w d ie c e z ji w a rm iń s k ie j. G e n e z a b ra n ie w sk ie g o H o z ia n u m , Poznań 1965 s. 6 8— 93; (rozdz. V : Znaczenie kolegium w ie d e ń ­ skiego dla gen ezy jezu itów w Polsce); D T r s a y , j w. s. 354 nn.

7 A . K r o e s s, B o e h m is c h e n P r o v i n z d e r G e se lls c h a ft J esu , W ien 1910, s- 35; D ’I r s a y , jw . s. 355 nn.; H is to ir e de l’E glise, t. 18 s. 215;

H. B a r y c z , A lm a M a te r J a g ellon ica , K ra k ó w 1958, s. 146.

8 EpA, t. 2, s. 827— 829.

K o r e w a, jw . s. 39 nn.

0 S. Z a ł ę s k i , J ezu ici w P o ls c e , t. I, cz. 1, L w ó w 1900 s. 139. Ta p ozytyw na opinia K anizego o uniw ersytecie krakowskim , k tóry p rzeży­

w ał w tym czasie zmierzch, nie powinna dziwić, gdy się zw aży, że

(5)

Jezuici po osiedleniu się w Polsce powrócili do planu Kanizego.

Pragnęli w Krakowie otworzyć szkołę, a niektórzy z nich marzyli na­

wet o opanowaniu Alma Mater. Dla swojej sprawy zdołali pozyskać Antoniego Possevina11. Prowincjał Campano wydał jednak nakaz, by jezuici nie drażnili uniwersytetu i jego licznych przyjaciół12.

Gdy Kraków jako siedziba nowej uczelni na razie nie mógł być brany u* rachubę, jezuici skierowali swą uwagę na inne miasta. Wnet po otwarciu pierwszego kolegium polskiego w Braniewie (1564) jezuici pol­

scy oraz biskupi warmińscy podjęli myśl przekształcenia go w uniwer­

sytet 13. Prowincjał Paweł Campano nie entuzjazmował się tym pla­

nem. Polityka szkolna jezuitów dążyła bowiem do tego, by kolegia i uniwersytety zakładać w wielkich miastach, a przede wszystkim w sto­

licach państw, w siedzibach sejmów, sądów lub sławnych centrali han­

dlowych lub w ośrodkach uniwersyteckich tradycyjnie przyciągających młodzież: Braniewo nie posiadało takiego charakteru. Inaczej rzecz mia­

ła się z Wilnem. Stolicę Wielkiego Księstwa Litewskiego osądzili jezuici godną wyższej uczelni, która ponadto zasięgiem swego oddziaływania mogła przecież obejmowTać dalekie misyjne obszary Europy wschodniej, a nawet Azji.

*

* *

Na początku drugiej połowy XVI w. gdy jezuici w swej ekspansji na wschód dotarli do Polski i założyli pierwsze kolegia w Braniewie i Puł­

tusku, poziom nauczania w Wielkim Księstwie Litewskim był bardzo niski. Szkoły katolickie zaledwie wegetowały. Najstarsza szkoła na L i­

twie założona przez Kazimierza Jagiellończyka, która jako szkoła kate­

dralna winna mieć najwyższe ambicje spośród wszystkich szkół kato­

lickich, niewiele przewyższała inne szkoły wileńskie i szkółki parafialne, bardzo rzadko zresztą rozsiane na L itw ie14. Gdy jezuici założą swoje kolegium w Wilnie i gdy szkoła katedralna zostanie poddana ich kie­

rownictwu w sprawach programu i metody nauczania, traktować ją będą jako przygotowawczą (nauka czytania, pisania) oraz jako równą poziomem nauczania najniższym klasom jezuickiego kolegium.

obniżenie poziomu uniwersytetu krakowskiego nie pozostawało w żadnej proporcji ze współczesnym głębokim upadkiem uniwersytetów niemiec­

kich.

11 B. N a t o ń s k i, Spór jezuitów z Akademią Krakowską, ASI Crac.

(rkps bez sygn.).

12 Campano do Akwawiwy 22 V 1586. ARSI Germ. 166 f. 42.

13 L. P i e c h n i k , Starania biskupów warmińskich i jezuitów pol­

skich o przekształcenie kolegium w Braniewie na uniwersytet, „Stud.

warm.” 5 : 1968 s. 67—76.

14 J. B i e l i ń s k i , Uniwersytet Wileński, t. 1, Kraków 1899—1900 s. 24—26: Historia Coli. Viln. ARSI Pol. 65 f. 75; Tobolski do Borgiasza 1 VII 1572. ARSI Germ. 134 f. 311 nn.

Poza Wilnem stan szkół katolickich był jeszcze bardziej opłakany.

Inaczej być nie mogło, skoro ogólna sytuacja Kościoła katolickiego na Litwie była krytyczna. Katolicyzm nie zapuścił tu dotychczas głęboko korzeni. Nierzadko zdarzało się, że po wsiach litewskich i białoruskich uprawiano kult bóstw pogańskich, a lud w większości nie wyrzekł się zupełnie starych wierzeń i starych pogańskich obyczajów 15. Zdaniem ówczesnego historyka jezuickiego, z którym zgadzały się liczne relacje jezuickie przesyłane do Rzymu, dwa były powody takiego stanu rzeczy:

nieznajomość języka litewskiego u proboszczów oraz słaba organizacja Kościoła.

Proboszczami w ogromnej większości byli Polacy nie znający języka litewskiego. Wskutek tego pracę nad ludem zaniedbywali, nie pouczając go zupełnie o prawdach wiary w jego języku.

W rozległym i ludnym kraju jakim było Księstwo Litewskie były tylko dwie diecezje: wileńska i żmudzka, które liczyły zaledwie 300 parafii. Dodać też należy, że stan duchowieństwa tak pod względem intelektualnym jak i moralnym zostawiał dużo do życzenia 16. Nic więc dziwnego, że w takich warunkach szkółki parafialne zamierały.

Obok szkół katolickich były dość liczne szkoły innych wyznań. Litwa pod względem religijnym i narodowościowym stanowiła najbardziej różnorodną mozaikę. O samym Wilnie pisał do generała czeski jezuita Baltazar Hostounsky: „Są w tym mieście Wilnie... liczne narodowości, mianowicie: Litwini, Rusini, Polacy, Tatarzy, Niemcy, Żydzi, dość liczni Włosi i Ormianie. Niemcy posiadają własną szkołę z kościołem luterań- skim, również Tatarzy mają swoją świątynię i szkołę, w której uczą arabskiego. Dla Włochów urządza się w dnie świąteczne kazania w szko­

le. Rusini także posiadają swoje szkoły i kościoły. Litwini i Polacy mają swoje kościoły i szkoły. Zwinglianie także mają swój kościół i szkołę” 17.

Stan tych szkół nie był lepszy od szkół katolickich i inny jezuita napisał o wszystkich szkołach litewskich: „scholae triviales tantum erant” 18. Ze szkół niekatolickich największe możliwości rozwoju miała szkoła kalwińska. Protektorem jej bowiem był wojewoda wileński wielki marszałek litewski Mikołaj Radziwiłł Czarny.

O poziomie szkoły kalwińskiej przed przybyciem jezuitów do Wilna pisał Stanisław Bednarski :„Szkoła wileńska mimo możnego protektora, miała lichych nauczycieli; szlachta posyłająca tam na naukę synów,

13 J. F i j a ł e k, Uchrześcijanienie Litwy przez Polskę, w: Polska i Litwa w dziejowym stosunku, Warszawa 1914 s. 306- ARSI Pol. 50 f. 48 nn, Pol. 65 f. 101 n., Pol. 65 f. 113 n., Pol. 75 f. 316 n. Szczególnie bolał nad stanem Kościoła na Litwie Piotr Skarga, porównując go ze stanem w Indiach.

16 F i j a ł e k , jw. s. 296—306; ARSI Pol. 50 f. 48; Monicovius do Akwa­

wiwy 6 II 1591. ARSI Germ. 174 f. 108.

17 Hostounsky do Borgiasza 12 IX 1570. ARSI Germ. 151 f. 286.

18 ARSI Pol. 50 f. 50.

(6)

b y ła z n is k ie g o je j p o z io m u b a rd z o n ie z a d o w o lo n ą i d la te g o g o to w a b y ła p o p rz e ć z a m ia r y r o z b u d o w a n ia i z re f o rm o w a n ia sz k o ły k a lw iń s k ie j” 19.

B r a k n a u c z y c ie li b y ł b o lą c z k ą w s z y s tk ic h sz k ó ł in n o w ie rc z y c h n a L i­

tw ie i g łó w n y m p o w o d e m , d la k tó r e g o sz k o ły t e n ie o s ią g n ę ły w y ższeg o p o zio m u , ch o cia ż in n o w ie r c y d o s k o n a le ro z u m ie li ic h w a g ę w w a lc e o p o z y s k a n ie n o w y c h w y z n a w c ó w i u tr w a l e n ie d o ty c h c z a so w y c h z d o ­ by czy . N a u c z y c ie li n ie m o g ła d o s ta rc z y ć a k a d e m ia in n o w ie rc z a , b o ta k i e j w P o ls c e je s z c z e n ie b y ło , a m ło d zież, z w ła sz c z a s z la c h e c k a , k s z ta łc ą c a się za g ra n ic ą u w a ż a ła z a w ó d n a u c z y c ie la za p o n iż a j ą c y 20.

K o le g iu m , k tó r e je z u ic i z a m ie rz a li o tw o rz y ć w W iln ie , m ia ło w p o ­ r ó w n a n iu z in n y m i s z k o ła m i w y ją tk o w e w a r u n k i, z a p e w n ia ją c e p o m y ś l­

n y ro z w ó j ic h sz k o le : n o w y p r o g r a m h u m a n is ty c z n y , k tó r y m p rz e w y ż ­ sz a li d o ty c h c z a so w e sz k o ły k a to lic k ie , s p r a w n ą o rg a n iz a c ję , k tó r a s t a ­ n o w iła z a p le c z e g o to w e zaw sz e do u d z ie la n ia p o m o cy n o w e j p la c ó w c e , p e w n ą i s ta łą f u n d a c ję p o z w a la ją c ą n a b e z p ła tn e n a u c z a n ie o ra z p r z y ­ g o to w a n y c h n a z a c h o d n ic h u n iw e r s y te ta c h p ro f e s o ró w , czego b ra k o w a łc in n o w ie rc o m .

R o z d z i a ł I

PO W STA N IE AK A D E M II I JEJ O RG ANIZACJA Z a ło ż e n ie k o le g iu m je z u ic k ie g o w W iln ie — O tw a rc ie w y d z ia łu filo z o ­ ficzn eg o i te o lo g ic z n e g o — E r e k c ja A k a d e m ii — F u n d a c ja i s t r u k t u r a o rg a n iz a c y jn a — P ie r w s i r e k to r z y i p ie r w s z y k a n c le r z A k a d e m ii — P ro m o c je — P o c z ą tk i b ib lio te k i i d r u k a r n i a k a d e m ic k ie j — B u rs a W a - le r ia ń s k a .

P ierw sza m yśl o otw arciu kolegium w W ilnie łączy się z akcją P io tra Kanizego, k tó ry już w 1553 r. sugerow ał M arcinow i K ro ­ m erow i w prow adzenie jezuitów do Polski. Gdy po pięciu latach przybył on do P olski jako teolog legata papieskiego bpa K am ila M entovato zaprosił go do siebie nowy prym as J a n P rzerem bski (19 I 1559). W rozmow ach z K anizym P rzerem bski zw ierzył się, że sw oją działalność prym asow ską p rag n ie rozpocząć od sprow a­

dzenia jezuitów i otw arcia dla nich kolegiów w w iększych m ias­

tach. Pierw sze prym asow skie, pełne kolegium z filozofią i teologią m iało być o tw arte w Łowiczu. K anizy zapalił się do p lanu p ry ­ m asa i przedstaw ił go Rzymowi, prosząc o przysłanie jeszcze w tym sam ym ro k u odpow iednich ludzi. Proponow ał n a re k to ra M ikołaja

19 S. B e d n a r s k i , S ta n is ła w W a r s z e w ic k i, K r a k ó w 1939 s. 62.

20 S. K o t, P ie r w s z a s z k o ła p r o te s ta n c k a w P o lsce, K r a k ó w 1921 s. 6.

Lanoya, w ybitnego adm in istrato ra, prosił też o znanego teologa J a n a Ledesmę. Zam iast L anoya Rzym p ra g n ął przysłać doktora teologii Ja n a de V ictoria. T rudności finansow e ze strony prym asa oraz trudności z ludźm i ze stro n y zakonu odsunęły p lany o tw ar­

cia kolegium w Łowiczu na nieokreśloną przyszłość. Równało się to zrezygnow aniu z pierw otnego p lan u 1.

Podobnie nie udał się prym asow i zrodzony także w rozm ow ach z K anizym p ro jek t otw arcia kolegiów w K rakow ie, Poznaniu, na Mazowszu, w e Lwowie i W ilnie, k tó ry P rzerem bski w łączył do pro­

g ra m u synodu prow incjonalnego w W arszaw ie (marzec 1561). Mimo w ysiłków i sta ra ń prym asa in icjaty w a ta m usiała upaść wobec opo­

ru biskupów i kapituł. P ostanow ienia synodu poszły w k ie ru n k u zreform ow ania starych szkół 2.

Myśl o jezuickich kolegiach w Polsce, k tó ra upadła ze śm iercią prym asa P rzerem bskiego, odżyła z przybyciem do P olski nowego leg ata papieskiego, F ranciszka Commendone. W net spraw a szkoły w W ilnie w ysunęła się na pierw szy plan. Zapew ne nigdzie tak nie odczuwano potrzeby szkoły katolickiej jak na Litwie.

B iskup w ileński W alerian Protaszew icz Szuszkowski zdaw ał so­

bie dobrze spraw ę z tej ścisłej zależności: zwycięskiego pochodu now ych w yznań przez L itw ę oraz beznadziejnego stan u szkolnic­

tw a. R atunek w rozpaczliwej sytu acji dla Kościoła w idział w zor­

ganizow aniu nowej szkoły katolickiej. W tym przekonaniu u tw ie r­

dziły go uchw ały soboru trydenckiego 3.

Praw dopodobnie jeszcze przed zwróceniem się do jezuitów m yślał Protaszew icz o sprow adzeniu nauczycieli z A kadem ii K rakow skiej.

K anonik W aw rzyniec W olski m iał go w strzym ać od tej decyzji i skierow ać po radę do Hozjusza i .

Zapew ne już Hozjusz zw racał uw agę Protaszew icza na jezuitów , ale biskup w ileński więcej dow iedział się o nich dopiero na sejm ie w W arszaw ie w 1564 r. S potkał tu F ranciszka Commendone, legata

1 T . W i e r z b o w s k i , U c h a n sc ia n a , t. 4, W a rs z a w a 1892 s. 225—226;

B a r y c z , Do g e n e z y A k a d e m i i W ile ń s k ie j, s. 168— 172; t e n ż e : G en eza i a u to r s tw o „ E ą u itis P o lo n i in J e s u ita s a ctio p r im a ”, K r a k ó w 1934 s.

24— 26; t e n ż e : H isto ria U n iw e r s y te tu J a g ie llo ń s k ie g o w ep o ce h u m a n iz ­ m u , K r a k ó w 1935 s. 333— 334; K o r e w a , j w. s. 46 nn.

2 E p A , t. 1 s. 457 — 461. t. 2 s. 333— 336, 351— 353, 362, 373, 486— 487, 587, t. 3 s. 17— 19, 36; K o r e w a , jw . s. 62— 67- H is to r ia S J in P olonia'.

A R S I P o l. 50 f. 1 n.

3 H is to r ia C oli. V iln. A R S I P o l. 65 f. 101.

4 P is z ę „ p ra w d o p o d o b n ie ”, p o n ie w a ż w ś ró d w ie lu d o k u m e n tó w je d e n ty lk o (A R S I P o l. 50 f. 50) m ó w i o z a m ia rz e s p r o w a d z e n ia w y k ła d o w c ó w z A k a d e m ii K ra k o w s k ie j o ra z d la te g o , że m ia ło się to d z ia ć — j a k w y ­ n ik a z d o k u m e n tu •— d o p ie ro w 1568 r. T y m c z a s e m je s t to n ie p r a w d o ­ p o d o b n e , poniew 7aż w ty m cza sie P ro ta s z e w ic z b y ł ju ż z u p e łn ie z d e c y d o ­ w a n y s p r o w a d z ić je z u itó w i p o p ie r w s z e j n ie u d a n e j p ró b ie ro z p o c z ą ł n o w e s ta r a n ia .

(7)

papieskiego, k tóry opowiedział mu o działalności jezuitów i zapoz­

nał go z jezuitą Baltazarem Hostounskym 5.

Bezradny wobec R adziw iłłów , mocnych protektorów nowych w \- znań na Litw ’ie, oraz bierności króla Zygmunta Augusta, przedsta­

w ił Protaszew icz legatow i smutny stan swej diecezji i prosił go o pomoc. Odtąd akcję na rzecz otwarcia kolegium w W ilnie pro­

w adziło dwóch ludzi: Commendone i Hostounsky. Jezuita przygoto­

w y w a ł grunt w R zym ie u władz zakonnych. W częstych swych listach przedstawiał on konieczność załozema w W iln ie pe g kolegium z filo zo fią i teologią oraz naświetlał korzyści sta^d pł>- nące dla Kościoła. W ilno, jego zdaniem miało odegrać w ielką rolę dla rozw oju re lig ii katolickiej i kultury zachodniej w p a t a w w ] EuroDie a w p ływ a m i sw ym i objąć Moskwę, Chin> ę

c l m e n d o n e ^ a ś ze sw ej strony p r « ko „ y w a1 Z yg m u n « ^ a 0 konieczności otw arcia kolegium w W iln ie, gdy zas ^ 6 1 w yra

7ffode na założenie już nie kolegium, ale uniwersytetu, legat prze-

s f a f p r o ś b ę o p rzy ję c ie fundacji na ręce wikariusza generalnego

T °m T

'p C n o ś c f n a p r a f t a k i e ”

7 o

w p ł ^ o w e g o kardynała K arola

Z

b y ły różne:

”i l emw t| łT a T k c T a 'Cw T 4 ^

1 Hostounsky, zakończyla sK- niepowodwn.cm ^ ncji między P rze z dwa następne lata (1M6 . 1 * 0 w KO^ P . ^ . ^ panuj0 jezu itam i polskimi a

te y n »™ icz

Jcdnak nie zrezygnował p raw ie całkow ite m ilczenie M ikołaja Jasien- k T m ^ S ąZo b T L \ ted nry i u r a d z i, j , tak. by mog.a pomieścić większą ilość jezuitów • jezuitów podtrzym ywał

w

tych

Prz^ ° * ° " f

nieg0Pd „w ied zia l się Sunyer - o czym

^ ‘om Terzkal donieść generałow i

^ o b ^ z ^ r d ^ — ^ łO O O O złotycb na zakup

s A R S I Pol. 65 f -76. VT1I 1564. a R S I F. Ges., Epistoiae;

« H ostounsky do L a yn eza g ^ IIX 1565) 29 III 1565, 29 V III 156d H ostou nsky do B orgiasza 2 6Q_ g j 74( 79—80, 129, 145.

i 12 X 1565. ARSI Germ. 146 f. k róla i w R zym ie oraz o p rzy czj 1 * Szerzej o staraniach

n u n c ^ u

t a ó l^ i B e / n a r s k i> jw . s. 5 - 9 .

AJHPS . POI. « 1 « •

(8)

2. S te f a n B a to r y

[13]

P O C Z Ą T K I A K A D E M I I W I L E Ń S K I E J

17

dóbr nieruchom ych, k tó re przynosiłyby stały dochód dla kolegium , oraz że w ydał 4000 złotych na potrzebne sprzęty domowe, wreszcie że jedynym m arzeniem , jakie żyw i biskup, jest zobaczyć jeszcze za życia jak napiękniejsze kolegium w W ilnie 9.

Na tem at dom u przygotow anego przez Protaszew icza pisał kilka la t później prow incjał austriacki Maggio do g enerała jezuitów , że po zam ku królew skim i pałacu biskupim jest on najw spanialszym budynkiem w W ilnie i że nie zna kolegium w Italii, k tó re mogłoby m u d o ró w n a ć 10.

W tym sam ym czasie, gdy biskup urządzał dom i przygotow yw ał fundację, zaszły w ypadki, k tó re nagliły do działania. M ianowicie wojewoda w ileński M ikołaj R adziw iłł zw any Czarnym , um ierając przeznaczył cały dochód z w ydania biblii po polsku w jego d ru k a r­

ni na założenie wyższej szkoły kalw ińskiej w W ilnie. S zlachta zaś, która przyjęła naukę K alw ina, zobow iązała się płacić na ten cel po 4 grosze od łanu. P otrzebę takiej szkoły uzasadniano wobec k ró ­ la tym , że w całej L itw ie nie było ani jednego wyższego zakładu naukow ego 11.

Protaszewicz, uprzedzając te zam iary, w ysłał w sierp n iu 1568 r.

listy do prow incjała Maggio, k tó ry w tym czasie baw ił u Hozjusza w Lidzbarku, oraz do Hozjusza. Pierw szego prosił o przysłanie ludzi w celu objęcia gotow ej już placów ki, drugiego zaś o w sta­

w iennictw o w tej s p r a w ie 12. P rzyjęcie nowej placów ki p rz e k ra ­ czało kom petencje prow incjała. D latego Maggio prośbę P ro tasze­

wicza przesłał generałow i zakonu, spodziew ając się odpowiedzi, zanim w yjedzie z P o ls k i13. Odpowiedź otrzym ał dopiero po swym wyjeździe, w W iedniu. Była ona odmowna, a głów ny powód brzm iał jak zawsze: b rak pracow ników . Na interw encję Com men- donego, k tó ry w tym czasie był w W iedniu jako poseł do cesarza M aksym iliana, a k tórem u całą spraw ę przedstaw ił Maggio, B or- giasz pozwolił prow incjałow i działać na w łasną ręk ę 14.

Maggio w ysłał w e w rześniu 1569 r. S unyera, by ten w ybadał sytuację w W ilnie, możliwości p ra cy i w a ru n k i m aterialne. Tow a­

rzyszyli m u dw aj księża: B altazar H ostounsky i A ndrzej Frisius, kleryk Joachim P etro n ell oraz dw óch braci zakonnych 15.

9 S u n y e r d o B o rg ia s z a 17 V 1568. A R S I G e rm . 149 f. 110.

10 M ag g io do B o rg ia s z a 7 V 1570. A R S I G e rm . 151 f. 204.

11 H is to r ia C oli. V iln . A R S I P o l. 65 f. 76; C o m p e n d iu m h is to r ia e C oli.

V iln. A R S I P o l. 65 f. 23- S u n y e r do B o rg ia s z a 31 V III 1568. A R S I G e rm . 146 f. 172— 173; M ag g io do B o rg ia s z a 31 V III 1568. A R S I G e rm . 149 f.

168— 170.

12 L is ty t e p rz y to c z y ł S. R o s t o w s k i , h ith u a n ic a r u m S o c ie ta tis J e su h is to r ic a r u m lib ri d e c e m , P a r is iis — B ru x e llis 1877 s. 29— 30.

13 M ag g io do P ro ta s z e w ic z a 30 V I I I 1568. A R S I G e rm . 120 f. 13.

S z e rz e j p is z e o ty m B e d n a r s k i , jw . s. 10— 11.

o . W a r s z e w i e k i , C o m p e n d iu m h is to r ia e C oli. V iln . A R S I P ol.

oo f. 114.

(9)

Po uroczystym i nadzwyczaj życzliw ym przyjęciu przez biskupa, po zapoznaniu się z jego w ielkim i planami otwarcia akademii opar­

tym i na realnych podstawach materialnych, o wycofaniu się nie mogło być mowy. Sunyer, chociaż nie mógł oficjalnie otworzyć kolegium, pozwolił swoim towarzyszom na nauczanie. Już od 3 paź­

dziernika 1568 r. udzielali jezuici prywatnych lekcji krewnym i poleconym przez biskupa. U czyli łaciny i greki. Pod koniec paź­

dziernika otwarli dwie najniższe klasy. Chłopców m ieli sześćdzie­

sięciu 16.

Równocześnie szły do Rzymu i Wiednia informacje od Sunyera i Hostounskiego. Wobec jak najlepszych warunków, przed jakimi postawił ich Protaszewicz, opinie i sugestie były jednobrzmiące:

otwierają się w ielkie możliwości pracy religijnej i oświatowej na L itw ie i w krajach sąsiednich, plany Protaszewicza o otwarciu uniwersytetu są jak najbardziej realne, fundację należy koniecz­

nie przyjąć 17. Biskup ze swej strony napisał do generała Borgia- sza, prosząc o przyjęcie fundacji, oraz do Papieża Piusa V i Hozju- sza przebywającego w Rzymie, nalegając, by w płynęli na decyzję generała 18.

Borgiasz fundację przyjął i nakazał prowincjałowi Maggio, by wyjechał do Polski celem zwizytowania kolegiów w Braniewie i Pułtusku oraz zorganizowania nowego kolegium w W ilnie; pole­

cił też, odkładając na przyszłość myśl o uniwersytecie i konwikcie, otworzyć w W ilnie kolegium i postawić je na odpowiednim pozio­

mie. Na rektora Borgiasz polecił Stanisława Warszewickiego 19.

Po długiej i uciążliwej podróży 4 lipca 1570 r. prowincjał M aggio i wiceprowincjał Sunyer, rektor Warszewicki i inni przyszli pra­

cownicy kolegium wileńskiego przybyli do stolicy Litw y. Ze szcze­

rą radością witał ich biskup Protaszewicz. Szczególnie wzruszyła go serdeczna mowa prowincjała. Usprawiedliwiał się w niej, że tak późno przyjechał, przyrzekał wierność, posłuszeństwo i pomoc w odbudowie katolicyzmu na L itw ie 20.

10 lipca odbyło się oficjalne powitanie biskupa w kolegium. Po mszy św. wygłaszano m ow y i deklamowano wiersze w języku łacińskim, greckim i hebrajskim. Profesor retoryki Tomasz Zdela- ricz w krótkim, w ytw ornym przemówieniu zachęcił młodzież do nauki. Na zakończenie jeden z najmłodszych chłopców dziękował biskupowi za dzieło, które stworzył dla dobra młodzieży. Warsze-

16 A R S I Pol. 65 f. 114.

17 In form atio de novo C ollegio Vilnensi. A R S I Pol. 7o f. 316— 319; Su­

nyer do Borgiasza 9 X 1569, 24 X 1569, 9 I I 1570. A R S I Germ. 150 f.

281— 283, 262— 263, 275— 276; Hostounsky do Borgiasza. A R S I Germ . 151 f. 44— 45.

18 H istoria Coli. Viln. A R S I Pol. 65 f. 79.

59 Borgiasz do M aggio 14 I 1570. A R S I Germ. 108 f. 52.

20 M ow ę tę przygotow ał M aggio w Pułtusku. Zachowała się ona w kon­

cepcie z datą 24 czerwca 1570. A R S I Germ. 120 f. 72— 74.

wieki, świadek tego zdarzenia, tak pisał o reakcji biskupa; „W cza­

sie tego widać było, jaka radość nurtowała biskupa, ponieważ łzy spływały mu po policzkach” 21.

25 lipca 1570 r. biskup Protaszewicz przesłał list do swej die­

cezji na ręce zarządców' parafii i kościołów. Donosił w nim o otwar­

ciu kolegium jezuickiego w W ilnie, wyjaśniał m otywy, które skło­

niły go do fundacji, przedstawił ogólny program nauczania oraz polecał księżom, by zachęcali rodziców do wysyłania swych synów do nowej szkoły, którą jezuici otworzą na św. Stanisława biskupa (27 IX 1570). Jako głów ny m otyw otwarcia kolegium wskazał P ro ­ taszewicz brak wyższej uczelni w Księstwie Litewskim. Interes wiary i dobro Rzeczypospolitej domagają się powstania takiej szkoły.

Kierował się przy tym uchwałami soboru trydenckiego oraz radą króla Zygmunta Augusta, Hozjusza, legatów papieskich, Commen- donego i Wincentego Portici.

Program nauczania obejmował gramatykę łacińską, poetykę i re­

torykę; poza tym język grecki, hebrajski i pewne ćwiczenia z ję ­ zyka niemieckiego. Dodane także m iały być niektóre zagadnienia teologiczne. Bardziej szczegółowy program obiecał biskup podać później. Obok nauczania zapewniał w zorow e wychowanie młodzieży.

Chłopcy przysłani do szkoły winni już byli umieć czytać i pisać.

Każdy proboszcz lub rektor kościoła pod groźbą kary kościelnej miał obowiązek ogłosić ten list z ambony, następnie wpisać do księgi parafialnej, kiedy i w jakich okolicznościach został ów list odczytany, a wreszcie podać go księdzu katolickiemu, swemu są­

siadowi, który został w ierny Kościołowi. Ostatni z księży odbior­

ców miał osobiście oddać list do kurii biskupiej. Ostrożność ze strony biskupa była konieczna ze względu na księży odstępców, którzy m ogli list zatrzymać 22.

Jezuici ze swej strony rozprowadzili w W ilnie i w okolicach odezwę do społeczeństwa. Składała się ona z trzech części. W pierw ­ szej wyrażona została naczelna idea pedagogiki jezuickiej: wielka godność człowieka płynąca z pokrewieństwa z Absolutem oraz po­

trzeba w iedzy humanistycznej nie tylko jako pomocy do nauk teo­

logicznych, lecz również dla dobra Rzeczypospolitej i dla czystej przyjemności człowieka.

Czytającego ten dokument uderza silne podkreślenie obowiązku zdobywania w iedzy ze względu na dobro ojczyzny.

Pierwsza część kończy się pochwałą biskupa Protaszewicza, który ufundował kolegium, „aby z niego wychodziła młodzież wykształ­

cona zarówno w umiejętnościach jak i w pobożności i cnocie, zdol­

na do prowadzenia spraw publicznych z wielkim pożytkiem o j­

czyzny” .

(10)

Druga część zawiera prospekt lekcji i ćwiczeń, które miano wprowadzić do szkoły wileńskiej. Z chwilą otwarcia szkoły stał się on obowiązującym. Instrukcja jaką prowincjał M aggio zostawił dla rektora Warszewickiego, wniosła tylko niewielkie uzupełnienia do programu nauczania.

Trzecią część stanowi wiersz w języku hebrajskim, greckim i ła ­ cińskim. Autor zwraca się do chłopca, zachęca go do pracy nad swym charakterem, który cenniejszy jest ponad wszystko i k tó r y 1 pozostaje niezmienny, podczas gdy wszystko przemija 23.

M aggio zatrzymał się w W ilnie przez czas dłuższy dla zorgani­

zowania kolegium. 18 lipca przyjął oficjalnie fundację, a 15 sierp­

nia ogłosił pełną obsadę kolegium. Pierwsze grono pracowników związane ze szkołą przedstawiało się następująco: rektorem został mianowany już od 1568 r. W arszewicki polecany generałowi przez M aggio i Sunyera jako najlepszy na to stanowisko 24.

Prefektem studiów i profesorem retoryki został Horwat, Tomasz Zdelaricz. W nauczaniu retoryki pomagał mu Szkot, Jan Hay. Poe­

tyki uczył Belg, Franciszek Fabritius. Pomagał mu Irlandczyk, Da­

w id Dymus, który poza tym pełnił obowiązki instruktora widowisk scenicznych. W syntaksie uczył Maciej Haslerus, gram atyki — M ar­

cin Suabius, w klasie Donata — Joachim Petronell 25.

28 sierpnia 1570 r. Maggio opuścił W ilno razem z Sunyerem, zostawiając kolegium przygotowane do działalności. Warszewicki donosił generałowi o w yjeździe Maggio: „Omnia ordinatissime reli- quit” 26.

Część instrukcji, którą zostawił M aggio rektorowi wileńskiemu, odnosiła się do szkoły 27. Instrukcja prowincjała M aggio miała dla życia szkoły znaczenie zasadnicze. Zawierała wskazówki o zbliża­

jącym się pierwszym oficjalnym otwarciu roku szkolnego, o orga­

nizacji, karności, praktykach religijnych, traktowania nobilów itp.

Polecała na początku utworzenie wszystkich klas z klasą reto­

ryki włącznie. W wypadku jednak, gdyby nie było kandydatów na retorykę, należało poczekać z nauczaniem jej do przyszłego roku; gdyby było bardzo mało, rektor mógł połączyć retorykę

23 Dokum ent ten jest umieszczony w Dodatkach. A R S I Lith. 38 f.

014— 016.

24 Sunyer do Borgiasza 12 X I I 1568 i M aggio do Borgiasza 22 I 1570.

A R S I Germ. 149 f. 238— 239 i A R S I Germ. 151 f. 22— 24.

25 T a k i b ył pierw szy skład, który zm ienił się w krótkim czasie, p on ie­

w aż p rzyb yw a ły nowe w ykłady: język niem iecki i hebrajski, kurs f i l o ­ zo fii i teologii. A R S I Pol. 65 f. 89.

26 W arszew icki do Borgiasza 25 V I I I 1570. A R S I Germ. 151 f. 258.

27 Instructio provincialis Austriae pro rectore Vilnensi 19 Aug. 1570.

A R S I Institutum t. 209, f. 246— 249. Instrukcja ta została także wysłana do Rzym u generałow i Borgiaszowi. M aggio do Borgiasza 23 X I 1570.

A R S I Germ. 151 f. 360.

z poetyką. Przyjm ować należało tylko tych, którzy umieli czytać i pisać.

P r z e b ie g u roczysto ści o tw a rc ia ro k u s z k o ln e g o p r z e d s ta w ia ł sob ie M a g g io w n a s tę p u ją c y sposób:

W pierw szym dniu w ygłosi m ow ę w języku łacińskim jeden z je zu i­

tów lub ktoś zaproszony, b yle b ył odpowiednio zdolny, w ykształcony i dobrze przygotow any. Następnie uczeń dobranym i w ierszam i zaprosi do dysputy. Dysputa obejm ie tezy filo zo ficzn e i teologiczne. M oże bronić jednych i drugich Jan Hay. Rektor m oże pozw olić bronić tez filo z o fic z ­ nych M a ciejow i Haslerow i, jeżeli jest do tego przygotow any. P rz e w o d ­ niczyć dyspucie będzie rektor lub Baltazar Hostounsky.

P o zakończeniu dysputy w ystąpi uczeń, by w okolicznościowym w ie r ­ szu podziękow ać słuchaczom za p rzybycie i zaprosić ich na następny dzień.

W drugim dniu porządek jak w pierw szym , z tą różnicą, że p rzed ­ m iotem dyskusji będą zagadnienia z retoryki, poetyki i gram atyki. P r z e ­ w odniczyć może Tomasz Zdelaricz.

T rzeci dzień m iał się rozpocząć popisam i uczniów: m ow am i i d ek la­

m acjam i w języku łacińskim, greckim i hebrajskim. Następnie miano rozdać nagrody tym, którzy n ajlep iej w yp ad li na egzaminach. P o ro z ­ daniu nagród zostaną odczytane katalogi z nazwiskam i uczniów w edług klas na now o już zorganizowanych.

' N a zakończenie jeden z uczniów podziękuje słuchaczom za udział w uroczystościach w ierszem lub prozą oraz zachęci kolegów do nauki i pracy nad w yrobien iem charakteru.

P o południu tego samego dnia odbędzie się odpowiednia inscenizacja.

Maggio przewidywał otwarcie roku szkolnego na początek paź­

dziernika. N ie przywiązyw ał jednak większej w agi do terminu i decyzję zostawiał rektorowi. Radził, by wprowadzono kronikę uroczystości szkolnych, w której zapisywano by także najwięcej udane mowy, wiersze i dialogi.

Dla uniknięcia trudności z młodzieżą magnacką Maggio polecił:

a) nie przyjmować jej jak tylko na polecenie biskupa, który w ra­

zie potrzeby mógłby interweniować,

b) służący bogatej młodzieży szlacheckiej winni uczęszczać na w y ­ kłady i zachowywać te same przepisy tyczące karności, które obowiązują uczniów; inaczej brak zajęć i karności u służących źle w płynie na samych nobilów i trud wychowawczy magistrów pójdzie na marne,

c) o wyróżnianiu i nagradzaniu decydują postępy w nauce, a nie pochodzenie. Gdyby jednak postępy były równe, a przew idyw a­

łoby się jakieś trudności, można dać pierwszeństwo n o b ilo w i2S.

Uroczystości otwierające pierwszy rok szkolny rozpoczęły się 15 października 1570 r. dysputą teologiczną. Tezy, których m ieli bronić jezuici, wisiały na drzwiach wileńskich kościołów przez sie­

dem dni. Jezuici zapraszali wszystkich różnowierców do w alki słow-

~s Inne w skazów ki zaw arte w instrukcji, będą om ówione w dalszych rozdziałach. Sama instrukcja umieszczona jest w Dodatkach.

(11)

nej. Gości przybyło dużo. w śród nich bp Protaszew icz. Byli także różnow iercy, lecz nie zgłosili się do dysputy, sam i profesorow ie staw iali trudności i bronili głoszonych tez. N a dru g i dzień odbyła się dysputa z filozofii, a na trzeci dyskusja literacka młodzieży 0 zagadnieniach re to ry k i i poetyki. Biskup i inni goście podziw iali u m łodzieży znajomość przedm iotu i um iejętność prow adzenia dyskusji.

18 października 1570 r. w ystaw iono na dziedzińcu szkolnym sztukę sceniczną „H erkules” — dram at, do którego te k st przyw ie­

ziono z Rzymu. Widzów' było bardzo dużo. Oprócz biskupa, niektó­

rych senatorów i szlachty przybyły tłum y mieszczan. W idowisko podobało się w szystkim bardzo: („Placuit om nibus actio vehem en- te r”) 29 i stało się w ydarzeniem o w ielkim znaczeniu dla szkoły.

Było znakom itym środkiem propagandow ym 30.

O tw arcie ro k u szkolnego, chociaż tak uroczyste i ta k staran n ie pod każdym w zględem przygotow ane, nie ściągnęło dużo młodzieży.

Zgłosiło się około 160. N ieznany historyk kolegium stw ierdza, że zjechało by o w iele więcej, lecz w pow ietrzu w isiała zaraza, a głód jakiego nie pam iętano na Litw ie, pogłębiał strach i bierność społe­

czeństwa.

Mimo m ałej liczby uczniów W arszew icki zdecydował się na otw arcie w szystkich klas. Lekcje rozpoczęto 23 października.

Ogrom ny zapał do pracy u m łodzieży był -— zdaniem re k to ra 1 prow incjała •— dobrym znakiem na przyszłość 31.

P rzez 1571 rok W arszew icki przygotow yw ał otw arcie k u rsu filo­

zofii. S ta ran ia jego zbiegły się z potrzebam i w szystkich kolegiów w Polsce (Braniewo, P ułtusk, Wilno). Jezuici bowiem przybyw szy do Polski w 1564 r. rozpoczęli pracę na polu pedagogii od naucza­

nia w szkołach średnich. W niedługim jed n ak czasie w yłoniła się potrzeba studium filozoficznego. P otrzebow ała jej n ajp ierw m ło­

dzież, k tó ra kończyła w kolegiach jezuickich retorykę, a później była zmuszona szukać możliwości studiow ania filozofii za granicą, często na akadem iach protestanckich. P otrzebow ały jej też kolegia polskie. Chodziło o przygotow anie m łodych jezuitów zwłaszcza nauczycieli. Nowa w iceprow incja polska odczuwała ogrom ne b rak i pracow ników na w szystkich połach, ale najbardziej chyba potrze­

bow ała m agistrów do nauczania w szkołach średnich. Do zakresu zaś w ykształcenia m agistrów wchodziło zasadniczo także studium filozoficzne.

Decyzję otw arcia k u rsu filozoficznego w P u łtu sk u lub W ilnie

29 A R S I P o l. 65 f. 115.

30 W a rs z e w ic k i do B o rg ia s z a 1 X I I 1570. A R S I G e rm . 151 f. 364.

31 M ag g io do B o rg ia s z a 28 V I 1570. A R S I G e rm . 151 f. 176— 177- A R S I P o l. 65 f. 115 n.

B o r g ia s z

zostaw ił M aggiow i32. Ten, po naradzie z jezuitam i pol­

skimi, w y b rał W iln o 33, okoliczność ta bardzo bowiem ułatw iała

j e z u i t o m z a ło ż e n ie w

W ilnie uniw ersytetu. W celu

z o r g a n i z o w a n i a

w raz z W arszew ickim k u rsu filozofii przybył do W ilna S unyer w ysłany przez prow incjała Maggio 7 X 1571. Tow arzyszyło m u 7 przyszłych słuchaczy. Z W ilna przysłał S unyer do Rzym u sm utną wiadomość: n a Litw ie

g r a s o w a ł a

epidem ia 34.

Ten fa k t odbił się ujem nie na akcji urucham iania k u rsu filozofii.

W ykłady, k tó re rozpoczął Tomasz Zdelaricz w październiku 1571 r., m usiano przerw ać. Ju ż w sierpniu tego roku pojaw iły się pierw sze znaki epidem ii i młodzież szkolna została rozpuszczona do domów;

w październiku już były liczne jej śm iertelne ofiary. Jezuici opuś­

cili kolegium i udali się z biskupem do jego m ajątków . Zostali jedynie: w iceprow incjał Sunyer, re k to r W arszewicki, Ł ukasz K ra ­ sowski i k ilk u braci 35.

Zaraza przeszła po k ilk u m iesiącach. O fiarą jej m iędzy innym i padł słuchacz filozofii S tanisław Mielecki, b ra ta n ek w ojew ody po­

dolskiego M ikołaja Mieleckiego.

O ficjalne otw arcie k u rsu filozoficznego z mową pochw alną o fi-

’ lozofii oraz dysputą z logiki odbyło się dopiero 25 lutego 1572 r.

W n astępnym dniu Tomasz Zdelaricz rozpoczął przerw ane w y­

kłady dla 26 słuchaczy. Nie w ykładał długo, bo już 8 kw ietnia zm arł jako jeszcze jedna ofiara niew ygasłej e p id e m ii36. Zastąpił go tymczasowo profesor m atem atyki Wojciech Tobolski 37.

Jeszcze w tym sam ym roku szkolnym został m ianow any, także tymczasowo, now y profesor, J a n V iger 38.

Stosunki unorm ow ały się, gdy na rok szkolny 1573 profesorem został J a n Hay. Z otw arciem roku szkolnego k u rs filozofii rozpo­

czął n orm alną pracę 39.

Już 25 lipca 1570 r. biskup W alerian Protaszew icz w liście, który rozesłał do księży swojej obszernej diecezji ogłaszając otw arcie kolegium, obiecywał: „Dołącza się także jakiś w ykład z zakresu św. Teologii” 40.

32 N a d a l do M ag g io 21 V II 1571. A R S I G e rm . 109 f. l l v . — 13.

33 S u n y e r do B o rg ia s z a 11 V I 1571. A R S I G e rm . 152 f. 67— 67 v.

34 S u n y e r do N a d a ła 16 X 1571. A R S I G e rm . 152 f. 116— 117 v.: M ag g io do B o rg ia s z a 4 V I 1571. A R S I G erm . 152 f. 55— 55 v.

35 C o m p e n d iu m H is to ria e C oli. V iln . A R S I P ol. 65 f. 117; N a d a l do S u n y e ra 23 I I 1572. A R S I G e rm . 109 f. 58.

36 R. S k r z y n e c k i , P r o v in c ia e P o lo n ia e o rtu s e t p ro g r e s s u s , r k p s 628 s. 152— 256. K o rz y s ta n o z o d p is ó w S. B e d n a rs k ie g o . A R S I P o l. 65 f.

23 nn.

'3' S u n y e r do B o rg ia s z a 5 V 1572. A R S I G e rm . 134 f. 347.

38 A R S I P o l. 65 f. 23 n.

09 W a rs z e w ic k i do M e r k u r ia n a 30 I X 1573. A R S I G e rm . 153 f. 216.

40 A R S I P o l. 65 f. 98.

(12)

I rzeczywiście Baltazar Hostounsky podjął następnego roku (1571) wykłady tak zwanej kontrowersji (teologia polemiczna).

Prelekcje, które wygłaszał w każdą niedzielę, były przeznaczone dla starszych uczniów i miały za cel wyświetlenie zagadnień spor­

nych między katolikami i protestantami 41.

Inny charakter miały wykłady Piotra Viany w roku szkolnym 1574/5 i Antoniego Ariasa w latach 1576— 1577. Zadaniem ich było przygotowanie do kapłaństwa i do pracy duszpasterskiej — gło­

szenie kazań i rozstrzyganie zagadnień moralnych. Stąd przedmiot ich konkretny, konieczny dla przyszłej pracy: zagadnienia moralne (casus conscientiae), polemiczne (controversia) i komentarz Pisma św. Słuchaczami takich wykładów teologicznych byli studenci filo­

zofii, niektórzy magistrzy niższych klas oraz eksterni 42.

Teoretycznie studia teologiczne młodych jezuitów w Wilnie do 1578 r. przedstawiały się następująco: słuchacze filozofii mniej uzdolnieni mieli przerobić praktyczny kurs teologii (controversia, casus conscientiae, Sacra Scriptura) w Wilnie, zaś bardziej uzdol­

nieni winni przejść czteroletnie studium teologiczne w Wiedniu.

Tak było w teorii. W praktyce kończyło się na tym, że część prze­

rabiała kurs teologii w Wilnie (kurs skrócony, minimum konieczne do przyszłej pracy kapłańskiej), a część bezpośrednio po filozofii szła do pracy nauczycielskiej w kolegiach polskich43. Taki stan rzeczy trwał przez dwa kursy filozofii tj. do 1578 r.

Równolegle do wykładów teologii praktycznej szedł drugi nurt:

stopniowe przygotowanie otwarcia pełnego wydziału teologicznego.

Sprawa ta została przesądzona od samego początku. Generał za­

konu Fr. Borgiasz popierał ją g o rą co 44. Sunyer zaś już od 1571 r.

głosił konieczność stworzenia pełnego studium teologicznego, by nie musiał wysyłać absolwentów filozofii do Wiednia 45.

Sprawa ta jednak nie okazała się łatwą do zrealizowania. Sunyer i rektor Warszewicki stanęli przed trzema trudnościami: brak pro­

fesorów, brak fundacji, brak pomieszczeń w kolegium.

Listy Sunyera i WTarszewickiego do Rzymu w sprawie profeso­

rów powtarzają się z uporem przez całe lata. Obydwaj proszą o profesorów wybitnych i ze stopniami naukowymi. Sunyer marzy nawet o sławnym uczonym Maldonacie 48.

41 Katalog kolegium w Wilnie z r. 1571. ARSI Pol. 7 I f. 41; B. N a- t o ń s k i, Hostounsky, PSB, t. 10 s. 29—30; Warszewicki do Borgiasza 21 V 1571. ARSI Germ. 152 f. 48—49.

42 Sunyer do Merkuriana 4 IV 1575. ARSI Germ. 136 f. 366.

43 W dokumentach dotyczących szkolnictwa jezuickiego nauczycieli hu- maniorów nazywano magistrami — podobnie jak w średniowieczu nau­

czycieli nauk „wyzwolonych” .

44 Borgiasz do Maggio 25 III 1570. ARSI Germ. 1C8 f. 76.

45 Sunyer do Nadała 16 X 1571. ARSI Germ. 152 f. 116.

46 Sunyer do Merkuriana 10 IV 1577. ARSI Pol. 80 f. 16. W dziesiąt­

kach listów Sunyer i Warszewicki prosili o profesorów teologii.

3. Walerian Szuszkowski Protaszewicz, biskup wileński (1555—1579).

Obraz olejny z XVIII w.

Obraz

Updating...

Cytaty

Updating...

Powiązane tematy :