• Nie Znaleziono Wyników

Estetyka: czwarta część semiologii (2)

N/A
N/A
Protected

Academic year: 2021

Share "Estetyka: czwarta część semiologii (2)"

Copied!
8
0
0

Pełen tekst

(1)

Edward Balcerzan

Estetyka: czwarta część semiologii (2)

Teksty : teoria literatury, krytyka, interpretacja nr 5 (47), 1-7

1979

(2)

Nauk

0

Literaturze Polskiej

1

Instytut

Badań

Literackich PAN

dwumiesięcznik

5

(47), 1979

TEORIA LITERATURY • KRYTYKA • INTERPRETACJA

Estetyka: czwarta część

semiologii (2)

Nie ty lk o trzy solidnie ju ż uform owane działy semiologii (syntaktyka, sem antyka, pragm atyka) ogarniają każdy bez w y ją tk u sektor badań nad kulturą, ale także i estetyka semio- logiczna uczestniczy w poznaniu każdego obszaru kom unikacji zna­ kowej. Uczestniczy często jeszcze bezim iennie, rozproszona wśród

dyscyplin szczegółowych, a powinna — jako spójna całość — ugru n ­ tować dziś pełną legalność sw ych m etod i zadbać o jawność wła­ snego języka.

Interesy badawcze estetyki sémiologieznej w ynikają z doświadczeń sztuki, ale nie ograniczają się do je j tajników . Powiedzm y ra­ czej: chcą ogarnąć w szelkie możliwości, a więc również niespełnie­ nia, w szelkie stany potencjalne sztu ki rysujące się w procesach kultury. Tak więc na przykład analiza m ow y praktycznej zm ie­ rzałaby do w ykrycia w niej m echanizm ów twórczości aktorskiej lub pisarskiej. Opis system u naszej orientacji wśród znaków i oznak współczesnego miasta eksponowałby doświadczenia słuchowiska ra­ diowego, odsłaniał p a rtytu ry now ej m u zy ki, zarysy w idzeń film o­ w ych. Badanie gry poczynań ideologicznych rozjaśniałoby ich eks­ presje w kategoriach stylów literackich itd. Tu m usim y odróż­

(3)

E D W A R D B A L C E R Z A N 2

nić, z jed n ej strony, artystyczne a r c h a i z m y kom unikacji so­ cjalnej, ślady sztuki obum arłej czy zdegenerowanej, z drugiej strony natomiast — prawdopodobieństwa przyszłościowe jeszcze nie ukonstytuow anych wariantów ludzkiej aktyw ności a rtystycz­ nej, które kiedyś mogą się okazać w y n a l a z k a m i jakiejś now ej awangardy. Całość ku ltu ry — z p ersp ektyw y tak naszkicowanej — nie w ydaje się zastygłym m asywem , przepołowionym na dwie czę­ ści (artystyczną i nieartystyczną), lecz bezustannym w yłanianiem i niekończącym się rozpadem form usytuowanych w nierównych od­ ległościach wobec sztuki. Z kolei fakt, iż samo pojmowanie sztuki byw a różne w różnych geografiach i historiach świata, fa k t sprawia­ jący wiadome kłopoty tradycyjnym typologiom estetycznym , sprzyja estetyce sprzym ierzonej z sem iotyką. Otwiera oczy na działania p o t e n c j a l n i e a r t y s t y c z n e , pozwala zobaczyć i to, co w granicach danej ku ltu ry uchodzi za sztukę, lecz zarazem i to, co m ogłoby w niej być przeżyw ane jako sztuka z p u n k tu widzenia innych, obcych kultur. W ty m aspekcie estetyka włączona do se­ m io ty ki staje się dyscypliną kom paratystyczną. Zauważm y: w stro­ nę badań kom paraty stycznych — w stronę translatologii — zm ie­ rzają też i w szystkie pozostałe dziedziny sem iotyki.

Trzeba z naciskiem podkreślić, iż bezgraniczna «estetyzacja» obra­ zu ku ltu ry nie m iałaby rzetelnych naukow ych uzasadnień, gdybyś­ m y chcieli w ykonyw ać naszą pracę w próżni, w oderwaniu od innych kontekstów poznania semiotycznego. «E stetyzacja» znaczy jed ynie na tle rozlicznych «deestetyzacji», które są rezultatam i

pragm atycznych, synta ktyczn ych i sem antycznych odczytań k u l­ tu ry. Jest nieodzowną odpowiedzią na ńie, odzyskaniem utraconej równowagi. Skoro inne porządki m yślenia semiotycznego (zwłasz­ cza inspirowane sukcesami m etod «ścisłych») uczą celowej nie- wrażliwości na to, co swoiste w poszczególnych egzemplarzach sztu ­ ki, niechże dążeniem czw artej dziedziny semiologii będzie odwróce­ nie tych perspektyw . S yn ta ktyka , owszem, ma autentyczne powo­ dy, by redukować działalność artystów do uniwersalnych norm ko­ m unikacji m iędzyludzkiej. Sem antyka ma prawo wtłaczać twórczość literacką czy sceniczną w ogólne ram y epistemologii społecznych czy m itologii narodowych. A i pragm atyka «wie, co czyni», gdy rozjaśnia głębie arcydzieł (lub m ielizny masowej rozryw ki) światłem ideolo­ gicznych konieczności te j czy innej epoki. W szystkie one abstrahują od substancjalnych różnic tekstów ku ltu ry. Twierdzi M ieczysław

(4)

Porębski w swej «Ikonosferze» (Warszawa 1972, s. 157), że «da się przecież przekształcić w ypow iedź słowną w zapis teksto w y albo zastąpić obiekt architektoniczny opisem — słow nym czy naw et w i­ zualnym (zdjęcia, plany), zachowując p rzy ty m w szystkie istotne strukturalne właściwości przekazu. One i tylko one decydują o je ­ go stylu i znaczeniach, one też tylko, nie zaś ich postać substancjal­ na, ważna jedynie ze względów technicznych, w inny być brane pod uwagę, gdy mowa o system ie ję zyk o w ym (...)». Gdy m owa o s y ­ stemie, o strukturze, tak, ale gdy mowa o funkcjonow aniu znaku? opis lub zdjęcie rzeźby nie zastąpią rzeźby prawdziwej, a «względy jedynie techniczne» są względam i także i estetycznym i. Znikanie sztuki w sem iotyce — pożyteczne do pew nych granic — okaże się

li tylko l a b o r a t o r y j n ą u m o w n o ś c i ą , jed nym z w ielu

konceptów badawczych, gdy w ty m sam ym «laboratorium semio- ty c zn y m » ustabilizują się moce, które nie tylko w sztuce będą oca­ lały sztukę, ale całość ku ltu ry w ypełnią — odebraną jej — este- tycznością.

* * *

E stetyczny w ym iar znaku organizuje się jako napięcie m iędzy strukturą znaku a jego tw orzyw em . Całkowita nieuchw ytność takiego napięcia oznacza, iż w danym m omencie od­ biór te kstu przebiega po orbitach od sztu ki odległych i przeżycie estetyczne nie może się uformować w żadnej, choćby szczątkow ej, postaci. Zarazem także odwrotnie: ilekroć jakikolw iek te kst k u l­ tu ry wyróżnia się zauważalną szczególnością swoich substancjal­ nych uform owań, tylekroć m am y prawo m ówić o estetyczn ym as­ pekcie odbioru. Lecz cóż konkretnie oznacza i jak m ogłaby być w praktyce badawczej klasyfikow ana owa «zauważalność» («uchw yt- ność») m ateriału kom unikacji znakowej?

W róćm y do —■ rozpoczętej w pierw szym odcinku tych rozważań —

rew izji argum entów wspierających tezę o niem aterialnym bytow a­ niu znaków. Rzecznicy te j idei z upodobaniem posługują się p r zy ­ kładem de Saussure’a: grą w szachy. Materiał, z którego są zrobione fig u ry szachowe, jest, dowodzą, neutralny wobec reguł gry i je j przebiegu. M ateriałem m oże tu być w szystko — drewno, m etal, kość słoniowa, gips, chleb, papier; albo barwne plam y światła na

(5)

E D W A R D B A L C E R Z A N 4

ekranie; albo zorganizowany ruch zespołów ludzkich, udających dw a kom plety figur i w ykonujących polecenia graczy. Identyczne ro z­ g ryw ki m ożliwe są nadto w rzeczywistości niewidowiskowej. A więc: nie ma deski i figur, są litery i cyfry na papierze. Gra jest nadal możliwa. Nie ma papieru, jest pamięć. I tu także — teoretycznie — nie zostają uchylone szanse gry. Materialna substancja znaku oka­

zuje się nie tylko czym ś dowolnym , ale zgoła (jakby) niekoniecznym . Jest to przykład — na pierw szy rzut oka — obezwładniający. Ogra­ niczenia teorii «dematerialistów» są w nim zamaskowane tak p rze­ biegle, że rozważanie nowych możliwości, zwłaszcza zaś niem ożli­ wości gry szachowej w ydaje się ju ż ty lk o niepoważnym, in fa n ty l­ n ym fantazjowaniem . Mimo to pójdźm y ty m tropem. Dziecko m o­ głoby zapytać z głupia frant: skoro w szystko nadaje się do gry w szachy, to czy w szachy m ożna grać chmurami? pożarami lasów? dopływ am i W isły (lewobrzeżne przeciw prawobrzeżnym)? Tych trzech pytań dziecinnych w ystarczy — można je w ym yślać dalej: w nieskończoność. — by powiedzieć sobie wreszcie: król jest nagi, i nieprawda, że materiał znaku to wyłącznie sprawa konw encji, rzecz dowolna, prócz um ow y niczym in n ym nie regulowana. Nie­ prawda.

W ogólnosemiotycznych ustaleniach nader często abstrahuje się od fa k tu (widząc w nim ju ż to mało p roduktyw ny banał, ju ż to dom e­

nę innych nauk), że substancja utrw aleń znakow ych nigdy nie jest w yjęta spod praw, któ rym podlegają wszelkie rzeczy. Musi ona zo­

stać poddana specjalnej «obróbce»: w y ł ą c z e n i u z procesów

natury i w t ł o c z e n i u do mechanizmów kultury. Liczne teorie system ów znakow ych unoszą się wysoko ponad wiedzą o pierw ot­ nych, m acierzystych uwarunkowaniach tw orzyw a ludzkich gier ko­ m unikacyjnych. Na ogół wśród modeli sem iotycznych nie znajduje się po prostu miejsca dla energii — żyw ej lub m artw ej — natury, którą trzeba pokonywać, pozbawiać suwerenności, zmuszać do po­ słuszeństwa, a dopiero cała sieć najprzem yślniejszych zniewoleń po­ zwala. człowiekowi poszerzać i m odyfikow ać repertuary swych ko­ dów. Nie sposób zarazem zaprzeczyć, iż ów trud dziejący się na po­ graniczu dwóch imperiów •— natury i k u ltu ry — tylko w świecie ku ltu ry nabiera znaczenia. A skoro tak, czyż określenie jego zróż­ nicowań nie jest jedną z powinności semiologii? Wiedzą o nim licz­ ne dyscypliny szczegółowe. Jakże rozum ieć sztu ki plastyczne, ba­ dać historię kina, analizować biografie aktorskie, opisywać zasięgi

(6)

i przem iały słowa w życiu literackim — bez nieustannej kontroli napięć m iędzy ideą a techniką jej rozpowszechniania? oporami sym bolizujących ją tworzyw ?

G dyby r e g u ł a p o s ł u s z e ń s t w a s u b s t a n c j i k o m u -

n i k a c j i z n a k o w e j obowiązywała jednakowo we w szystkich rejonach ku ltu ry, nie warto by się było o nią dopominać. Po jednej stronie m ielibyśm y schludną sztuczność, po drugiej dziką i nie­ poskromioną naturalność. Tu: b y ty wycofane z pól siłowych na­ tury i zmuszone do służb sem iotycznych, tam: żyw ioły niepodległe, samorządne, sterowane w łasnym i prawami (zmian term icznych, sprzężeń grawitacyjnych, korozyjnych katastrof, wylęgów i pomo­ rów itp.). Rzecz w tym , że «posłuszeństwo» m aterii użytkow anej w celach sem iotycznych jest powodem licznych komplikacji w roz­

woju ku ltu ry, gdyż odznacza się wielorakością form , stopniowal- nością napięć, i domaga się tysiąca kompromisów ze strony u ż y t­ kownika.

Dwa zespoły problemów narzucają się tu z całą jaskrawością.

1. Znam y teksty, które przew idują rozpad własnego tworzywa, po­ zostawiają w sobie m iejsce dla żywiołów, dopuszczają do «nieposłu­ szeństwa» materiału, przy czym «nieposłuszeństwo» to jest z góry w kalkulow ane w przebieg kom unikacyjny. T eksty wrażłiwe na czas, rozsypujące się w czasie, rzec by można: znaczące poprzez swą pro- cesualność i w procesach m aterialnych przeobrażeń zmieniające swe znaczenie i swą wartość. Jeżeli przyjąć schem atyczny podział kodóiu na przestrzenne i czasowe (zauważm y, iż ten podział także Loynika z charakterystyki tw orzyw a znaku), to należy stwierdzić, że szczególnie dram atycznej w ym o w y nabierają niszczenia prze­ kazów przestrzennych. Interw encja czasowego — obcego — czyn­ nika jest odczuwana jako porażka w tu rnieju z naturą. A przecież bez świadomości porażki nie rozpoczynalibyśm y na ty m polu''gry. Przychodzą na m yśl zaraz takie świadectwa kultu ry, jak ogrody i parki, kw ia ty i b u kiety, ubiory i potrawy; w istocie większość tekstó w ludzkiej codzienności, tekstów form ułowanych w językach przestrzennych, m oże stanowić tu przedm iot analizy. O ty m , że nietrwałość substancji, je j ubywania, blaknięcia, uwiądy, przebar­ wienia itp. itd. są procesami stym ulującym i estetyczne p rzeży­ wanie świata, tradycja badań estetycznych wie tak samo dobrze, ja k i świadomość potoczna. Nie dość jasno przedstawiają się na­ tom iast semiologiczne aspekty tych przeżyć: ich usystem atyzow

(7)

a-E D W A R D B A L C a-E R Z A N 6

nie byłoby pilnym zadaniem estetyki ukształtow anej jako integral­ n y dział sem iotyki ku ltu ry. Pomijanie m om entu estetycznego unie­ możliwia rekonstrukcję obustronnych zależności «przekładow ych», które zachodzą bezustannie m iędzy kulturą duchową a kulturą m a­ terialną. Zwłaszcza długie ciągi diachroniczne podlegają ty m za­ leżnościom. Cywilizacje szczątkowe, przestrzenie zrujnowane przez czas i zatęchłe w sw ej długowieczności, nie tylko stają się dla no­ w ych pokoleń zbiornikam i inform acji o przeszłości, ale i w miarę u pływ u lat zmieniają znaczenie, organizują coraz to inne sytuacje sem iotyczne. Dzieje rzeczy przekształcają się w dzieje idei. Biogra­ fie tw orzyw w spółkształtują biografie sensów, rewaloryzują m ity,

interw eniują w świat w yobrażeń powszechnych.

2. Nadto jeszcze znam y teksty, w których «nieposłuszeństwo» sub­ stancji jest nieprzewidywalne. Reguła zniewolenia natury zostaje w nich uchylona, a ich sens prym arny sprowadza się do demon­ stracji zmagania człowieka z naturą. I tu także m am y całą skalę możliwości. T eksty widowisk sportowych — w różnych dyscypli­ nach sportu wygląda to rozmaicie — rozciągają swe granice m ię ­ dzy spodziewanym a niespodziewanym zakłóceniem gry (przez ka­ prysy aury, samowole biologii, energie m aterii lub je j nagłe w y ­ czerpania). W ty m rejestrze mieszczą się także, spontaniczne lub inscenizowane, heroizm y pracy, bicia rekordów wydajności, pokazy sprawnościowego m istrzostwa. Najdrastyczniejsze włączenia natu­ ry do tekstów ku ltu ry zakładają jako końcowy rezultat: śmierć. Śm ierć zwierzęcą (polowanie z nagonką, walka byków ) lub śmierć ludzką (pojedynki, m ordy polityczne, samospalenia, egzekucje pu­ bliczne, widowiska «teatru wojny»). Przepych ornam entacyjny tych i ty m podobnych form kom unikacji socjalnej, obfitość rytua­ łów, emblematów, stylów odzieżowych, akom paniam entów słowno- -m uzycznych czy frazeologicznych można oceniać jako upiorny zgo­ ła «wym iar estetyczny» (tłum iący m akabryczną prawdę tekstu), lecz z p ersp ektyw y badawczej jest to jeden z b ezdyskusyjnych prze­ jawów napięcia m iędzy materią tekstową a ideą tekstu , czyli jedna z estetyczności k u ltu ry człowieczej.

* * *

Zauważano już niejednokrotnie fa k t pojawia­ nia się odpowiedniości m iędzy naukową wyobraźnią humanistyczną

(8)

jakiegoś nurtu badawczego a wyobraźnią artystyczną jakiegoś kie­ runku w sztuce. Formalizm a fu tu ryzm ; strukturalizm praski a prak­ tyka nadrealistów; Riewzin był zdania, że sem iotyka współczesna (interesowały go głównie syn ta ktyczn e zagadnienia sem iotyki) po­ winna szukać inspiracji w konceptach m ow y scenicznej teatru ab­ surdu. Rozważając persp ektyw y estetyki — jako czw artej części se- miologii — nie mogę oprzeć się m yśli, że istnieje ju ż gotowa, u- ksztaltowana notabene w polskiej tradycji poetyckiej, bardzo bli­ ska eksponowanym tu ta j celom wyobraźnia. A na imię jej — Bo­ lesław Leśmian.

Cytaty

Powiązane dokumenty

Gniazdo skrętu jest wyposażone we wkładkę z tw orzywa sztucznego, która musi spełniać wym agania program u [5], Do ostojnic wózka są przyspawane prowadnice

Przygotowanie do części pisemnej egzaminu maturalnego na poziomie rozszerzonym.. Reymont Chłopi, przykładowa realizacja, podręcznik, s. Gierymski Trumna chłopska,

na temat gier na podstawie ilustracji, czytanego tekstu oraz doświadczeń U. Wyszukiwanie na ilustracji przedmiotów, w których nazwach słychać gło- skę g. Czytanie tekstów

Na różańcu wzrastali wielcy święci, ale różaniec jest też podporą dla „zwy- kłych” ludzi, których spotykają w życiu.. chwile trudne, dla tych, którzy po ludz- ku nie

Materiały potrzebne do zabawy: „artykuły” do sklepików przygotowane przez dzieci, monety dla każdego ucznia – karta pracy nr 40 (dla każdego dziecka przeznaczamy na zakupy 6

W grupie dzieci, których przynajmniej jedno z rodziców miało wykształcenie wyższe, 100% ankietowanych zgłosiło się po poradę lekarską do 11 miesięcy od początku choroby,

I nie tylko to jest istotne, że człowiek wrzucony w świat musi akceptować, a niekiedy nawet tworzyć zło, a tym bardziej dźwigać tragiczną „winę niezawinioną”. Najistotniejsza

Jana Kochanowskiego w Opolu skłaniała nie tylko do pytań o współczesny konsumpcjonizm, ale również o kondycję społeczeństwa obywatelskiego i ogólnoludzką solidarność