ŁĄKI BRATJAŃSKIE — NAJSTARSZE MIEJSCE KULTU MARYJNEGO W DIECEZJI CHEŁMIŃSKIEJ

Pełen tekst

(1)

ŁĄKI BRATJAŃSKIE — NAJSTARSZE MIEJSCE KULTU MARYJNEGO W DIECEZJI CHEŁMIŃSKIEJ

W śród szeregu głośnych m iejsc pielgrzym kow ych w diecezji c h e łm iń sk ie j1 najw iększe chyba znaczenie, zwłaszcza w dwóch ostatnich stuleciach, m iały Łąki, zw ane od sąsiedniej m iejsco­

wości — bratjańskim i, położone nieopodal Nowego M iasta nad Drw ęcą. Stojący tam kościół OO. R eform atów mieścił w sw ych mu- rach piękną, gotycką figurę M atki Boskiej, zw anej Łąkow ską.

„Z araz po Częstochowie nie było na całą Polskę bodaj bardziej ulubionego m iejsca nad Łąki, dokąd, nie ja k do W ejherow a z je d ­ nej okolicy tylko, lecz ze w szystkich dzielnic polskich, mimo paszportow e na granicach trudności, rok w rok tysiące płynęły n aro d u ” 2. Szczególnie w XVIII i X IX w ieku sław a Ł ąk była roz­

legła; nazyw ano je w prost „zachodnio-pruską Częstochow ą” 3 z przyczyn zarów no religijnych, ja k i dlatego pew nie, że w cięż­

kich latach niew oli pruskiej było to san k tu ariu m m aryjne rów nież ogniskiem życia narodowego, czy to przez słowo polskie, głoszone z am bony, czy też przez zw ykły strój narodow o-regionalny, przyw dziew any na uroczyste odpusty i pielgrzym ki. Nabożeństwo do M atki Boskiej Łąkow skiej i wdzięczną pam ięć dla klasztoru zachowali również ci Polacy, którzy w poszukiw aniu pracy opuścili kraj ojczysty, udając się za granicę 4. W nikliw szy przegląd dziejów tego m iejsca pozw ala w każdym razie sform ułow ać sąd, że Łąki były najbardziej uczęszczanym m iejscem pielgrzym kow ym pół­

nocnej części Polski. One też, jako pierw sze w diecezji chełm iń-

1 O gólne op racow an ie i w y k a z w szy stk ich , łask am i sły n ą cy ch m iejsc za w iera praca J. F a n k i d e j s k i e g o , O b r a z y i m i e js c a c u d o w n e w d z i s i e j s z e j d ie c e z ji c h e łm iń s k ie j , P e lp lin 1880.

2 X . P., O s ta t n ie k la s z to r y oo. r e f o r m a t ó w w d ie c e z ji c h e łm iń s k ie j ( B y s ł a w e k , Ł ą k i, W e j h e r o w o ) , „ P ielg rzy m ”, 1879 nr 115 nn.

3 Por.: „ P ielg rzy m ”, 1883 nr 139. N a d m ien ić trzeba, że w sp o m n ia n e, w ych od zące w P e lp lin ie czasopism o „ P ielg rzy m ” b yło dosk on ałym in ­ form atorem lo s ó w łą k o w sk ieg o k lasztoru , zw łaszcza w la ta ch sie d e m ­ d ziesią ty ch X I X w iek u .

4 U przed zając n ieco treść n in iejszeg o op racow an ia zaznaczyć tr z e ­ ba, że o p iek ę nad san k tu ariu m m aryjn ym w Ł ąkach p rzejęli oo. re fo r ­ m aci. S tą d w ła śn ie o w a łączn ość X IX -w ie c z n e j em igracji p o lsk iej z za­

k on n ik am i. Por. „P ielgrzym ”, 1882 nr 124 nn.

12 — N a sz a P rz e sz ło ś ć t. X X X IV

(2)

skiej, dostąpiły w 1752 roku zaszczytu uroczystej koronacji tzw.

koronami rzymskimi.

Dzieje tego miejsca jako sanktuarium maryjnego stanowią splot legendy, tradycji ustnej i utrwalonej na piśmie, wreszcie niewątpliwej prawdy historycznej. Badając zatem początki kultu Matki Boskiej Łąkowskiej uwzględnić trzeba krytycznie wszystkie te źródła, by w ten sposób odtworzyć, możliwie najwierniej, mi­

nioną rzeczywistość.

Łąki, biorące swą nazwę od rozległych, rozpościerających się w tym miejscu na prawym brzegu Drwęcy łąk, stanowić miały w zamierzchłych czasach miejsce pogańskiego kultu bogini Ma- iu m y 5. Notuje tę tradycję m. in. wizytacja, odbyta za rządów biskupa Olszowskiego (1667— 1672): „Ferunt prisca superstitione locum fuisse celebrem victimis paganorum in Lobnic, ubi Cruci- geri subverso fano ecclesiam excitarunt” 6. Inne dawne określenia tej miejscowości zawiera pewne źródło ikonograficzne, o którym poniżej. Brzmią one: Launitz, Loeben, Lochnic. Ks. Kujot przyta­

cza jeszcze nazwy: Lubieniec i Lubienicz 7. Przekazany przez tra­

dycję jest również fakt, że Krzyżacy, znosząc tam pogański kult, wybudowali równocześnie kościół lub raczej kaplicę, co w spo­

sobie nawracania pogan jest postępowaniem dość typowym i zna­

nym 8. Zatem szczegół, iż Łąki były pierwotnie miejscem pogań­

skiego kultu, jest historycznie pewny. Nie odgrywa to co prawda jakiejś decydującej roli w całym zagadnieniu, z drugiej jednak strony stwierdzenie takiego faktu dopomóc może do głębszego i pełniejszego ujęcia genezy kultu maryjnego, jaki utrwalił się w tym właśnie miejscu *.

5 „Priscae superstitionis cultoribus ex arcis Bratianensibus, ubi nunc Prata M ariana (M ariae Lonc), ab impiis forte M aium ae festis et ludicris cum redirent, stata fessis ąuies et oblectam entum ...” , V isitatio- nes Episcopatus Culm ensis Andrea O lszow sk i Episcopo A . 1667— 1672 factae, Fontes Tow . Nauk. Toruń., t. 6— 10: 1902— 1906, s. 328.

6 Visitationes A . O lszow ski..., s. 450.

7 K s. S. K u j o t , M iejsca cudow ne N. M Panny iv Prusach K r ó ­ lew skich (d yecezya chełmińska), odbitka z K sięg i P am iątkow ej M ariań­

skiej, L w ów 1905 s. 27.

8 Por. S. B e i s s e 1, W allfahrten zu U nserer L ieben Frau in L e - gende und G eschichte, Freiburg 1913.

9 Znany protestancki teolog i religiolog R udolf K i t t e l bardzo trafnie charakteryzuje typowość takiego zjaw iska: „Erinnert sei nur an die zahlreichen K irchen, K apellen, W a llfa h rts- und A nbetungsstat- ten, die ... genau an derselben Stelle stehen, an der vor Zeiten eine ganz andere Religion ... ihr W esen hatte” , D ie H ellenistische M y ste rie n - religion und das A lte T estam en t, Berlin 1924 s. 18. O Łąkach jako po­

gańskim , na kult przeznaczonym m iejscu pisze też M . T o e p p e n , H istorisch-com parative Geographie von P reu ssen , Gotha 1858 s. 307.

Nie negując nadzw yczajnych wydarzeń i łask, jakie przekazane zo­

stały przez późniejsze źródła historyczne, geneza cudowności Łąk, jak i objaw ienia się tam M atki Bożej m iała najpew niej taki początek. O tóż

Dalszym, historycznie pewnym momentem jest fakt wybudowa­

nia w Łąkach ok. 1400 roku kaplicy, mieszczącej w sobie łaskami słynącą figurę Maryi. Budowlę tę wzniesiono kosztem zakonu krzyżackiego z polecenia rezydującego na pobliskim zamku w Bra- tjanie wójta — Filipa von Cleberga (1395— 1401). Z kwitów i ra­

chunków, jakie pozostawił w spuściźnie zmarły wójt, wynikało, że ówczesny proboszcz nowomiejski otrzymał w 1401 roku 3 marki z kasy wielkiego mistrza dla kapelana, który miał odprawiać w Łąkach nabożeństwa. Poza kaplicą z wieżyczką wyliczają kwity jeszcze dom, który prawdopodobnie służył kościelnemu względnie stróżowi jako mieszkanie 10.

Historyczność powyższych faktów nie ulega wątpliwości z tym jednak zastrzeżeniem, iż nie wspominają one o przyczynie wybu­

dowania w tym właśnie miejscu kaplicy. Tradycja mówi, że stało się to dlatego, ponieważ była tam łaskami słynąca figura Maryi, do której przybywali pielgrzym iu. Wspomniane kwity informują jeszcze, że kaplica zbudowana została pod wezwaniem Najśw. Ma­

ryi P an n y12. Czy tytuł ten nadano, czy raczej przejęto po pier­

wotnej, z drzewa zapewne zbudowanej kaplicy, tego źródłowo stwierdzić się nie da. Zarówno miejscowa tradycja jak i legenda datują powstanie kościoła i figury na wiek XIII. Dlatego przejdź­

my na chwilę od faktów do legendy, której popularna wersja brzmi mniej więcej tak.

Dzieciom pasącym bydło nad Drwęcą ukazała się na rzece fig u ra 13, otoczona jasnością i płynąca w górę rzeki. Stanąwszy na wysokości dzisiejszych ruin klasztornych wydobyta została z wody i odniesiona w procesji do kościoła nowomiejskiego, skąd w nocy znikła. Nazajutrz dwaj kulawi żebracy, idący z Nowego

zbudowanie kaplicy przez Jana z Sandom ierza — jak to dalej w y k a zu ­ jem y — m iało niew ątpliw ie ten cel, by położyć kres kultow i pogań­

skiemu, jaki istniał w Łąkach. B y zaś silniej uwydatnić w yższość now ej religii nad pogańską, podkreślono niew ątpliw ie, dla przeciw wagi, „n ie­

zw ykły charakter” tego m iejsca, przytaczając legendę o objaw ieniu się M atki B oskiej, co dla przekonania prostych, zdążających do Ł ą k ludzi w ydaw ało się pierwotnie koniecznością. Trzeba było bow iem w ram y dawnej religii w staw ić nową treść, która m usiała przewyższać pier­

w otną, angażując przy tym w stopniu najw yższą sferę em ocjonalną człowieka, nie zaś intelektualną. Złączono to przypuszczalnie z jakąś figurką M atk i Boskiej, bow iem „znak” b ył tu nieodzowny, i w ten spo­

sób zapoczątkowano nadzw yczajny charakter tego m iejsca, do którego Bóg swą szczególną łaską nawiązał.

10 A . S e m r a u, Beitrdge zu der G eschich te der Stadt Neumark>

Neum ark 1893 s. 37; K u j o t , dz. cyt., s. 27.

11 Ks. A. M a ń k o w s k i , P ielg rzym k i Pom orzan w w iekach śred­

nich, „M ies. Diec. Chełm iń.” , t. 8: 193C s. 247.

12 S e m r a u, dz. cyt., s. 37.

13 N iektóre w ersje m ów ią o obrazie. Poniew aż jednak u żyw ają tych określeń naprzemian, trzym ać się będziem y w yrazu: figura, jako w łaś­

ciwego w stosunku do istniejącej rzeźby M aryi.

(3)

M iasta przez Łąki, u jrze li ową figurę na przydrożnym drzewie.

U padłszy na kolana, dostąpili łaski uzdrow ienia; otrzym ali jed n ak polecenie do b ra ta Ja n a — K rzyżaka i rycerza na pobliskim zam ­ ku w B ratjanie, aby on w ybudow ał w Ł ąkach kościół. W w yniku tej prośby pow stała tam n ajp ierw m ała kapliczka, a nieco później d rew niany kościółek — wszystko staran iem owego b ra ta Jana, k tó ry m iał żyć ok. 1300 ro k u 14.

Mały w a ria n t tej legendy znajdujem y u ks. K o ra lew icz a15, którego relacja rep rezen tu je w ersję p rz y ję tą przez oo. refo rm a­

tów; nie ma tam w zm ianki o płynięciu figury, czy też w ydobyciu jej z wody. Po prostu M atka Boska m iała się objaw ić owym dwom żebrakom , uzdrow iła ich i poleciła pójść do b ra ta Jana, aby na ty m m iejscu zbudow ał kościół „dla pociech ludu nabożnego”. B rat Ja n m iał spełnić to polecenie, a ponadto wyrzeźbić kazał figurę M atki Bożej „przedziw ney wdzięczności z m iłą dzieciną na praw ey ręce wdzięczną tw arzą ku Matce się swoiey uśm iechającą y noszkę swoię rączką p o d rap u jącą” 16.

T ak więc, w edług w ersji pierw szej, najbardziej rozpowszech­

nionej, pow stanie w izerunku M atki Bożej byłoby niby cudowne, w edług drugiej zaś — zupełnie natu raln e, choć nadzw yczajnym byłby fa k t objaw ienia się M aryi w Łąkach. W szystkie podania są ponadto w tym zgodne, że pow ołują do istnienia osobę b ra ta Ja n a z Sandom ierza, rycerza-K rzyżaka, m ieszkającego w pobli­

skim zamku. Inform uje o nim ponadto pew ne, bardzo ciekawe źródło ikonograficzne, zaw ierające utrw alo n y przez trad y cję szcze­

gół z życia owego b ra ta Jana. Jest to osiem nastowieczny, m alo­

w any na płótnie obraz, wiszący daw niej w kościele ” , a później w krużgankach klasztornych ls, przedstaw iający M atkę Boską sie­

dzącą i trzym ającą na lew ym kolanie Dzieciątko. B ardziej zdum ie­

w ający jest fakt, że Najśw. M aryja P anna u b ra n a jest w m itrę i kapę. Z najdujący się pod obrazem napis w yjaśnia jed n ak w szyst­

ko. Brzm i on w oryginale następująco 19:

„Joannes a San d om iria y irtu te n o b ilis et op u len tia, in O rdinem

14 N ajob szern iejszą w e r sję leg en d y podaje: S i e r p - P o l a c z e k [Julian P reis], P a m i ą t k a z Ł ą k , c z y l i o M. B o s k i e j Ł ą k o w s k ie j ..., T o­

ruń 1852.

15 K s. I. K o r a l e w i c z , A d d i t a m e n t a do k r o n i k braci m n i e j ­ s z y c h ś w . F ran cis zka, W arszaw a 1722 s. 78. P raca ta jest cen n y m u zu ­ p e łn ie n ie m kronik k la szto ró w fran ciszk ań sk ich , w tym ró w n ież kro­

nik i k o n w en tu łą k o w sk ieg o , która za g in ęła w w irze o statn iej w ojn y.

(Cyt.: A d d it a m e n t a ) . 16 A d d i t a m e n t a , s. 78.

17 A d d i t a m e n t a , s. 79. O becnie obraz ten zn ajd u je się w plebanii n o w o m iejsk iej.

18 O. R. Ż., O c u d o w n y m o brazie i k la s z to r z e ł ą k o w s k i m , „K atolik D iecezji C h ełm iń sk iej”, 1850 nr 10— 11.

19 T ek st u ję ty je s t b rach ygraficzn ie; p od ajem y go rozw iązan ym .

T eu ton icoru m ad scitu s; E iu sd em su m p tib u s G erardus ab H erezberg P ro v in cia e M agister F rater G erm anus, a B retch en B ratian ae A rcem , ac E cclesiam L aunitz, L oeben, L och n ic (: u t ą u id a m scribunt) seu L on - c o v ien sem e x tr u x it A. D. 1226. Joan n es p raefatu s ob latu m sibi E p isco- p atum et D u catu m V arm ien sem et cetera a se recu satu m , c e ss it honori B. V. M ariae. C apiti E ius In fu lam , et h u m eris p lu v ia le, fle x is g en ib u s im ponendo. (D a le j m n i e j s z y m i li te r a m i ) D esu m p tu m e x P rotocolo C on- v e n tu s et e x v e tu s tis sim a e x c o p ia ta im agin e.

D eo T rino O ptim o M axim o d isp o n en te factum : u t e x la terib u s arcis e iu sd em B ra tia n en sis citra spem ! con su lto tam en dirutae, H aec N ova sit ex str u c ta E cclesia in P ra tis M arianis A. D. 1785”.

Łatw o spostrzec, że powyższy tek st dzieli się w yraźnie, zw łasz­

cza co do treści, na dw ie części. P ierw sza mówi o Janie z Sando­

m ierza, któ ry w stąpił do zakonu krzyżackiego, a następnie zrzekł się proponow anego m u biskupstw a i księstw a w arm ińskiego na cześć Najśw. M aryi Panny. Zaś kościół łąkow ski wzniósł nie on, ale jego kosztem G erardus ab H erezberg — M istrz P row incji. P o ­ została część napisu, o dość dziw nym układzie w yrazów , mówi o w zniesieniu w 1785 r. nowego kościoła, do budow y którego zu­

żyto m ateriał z niszczejącego zam ku b ra tja ń sk ie g o 20. P isane m niej­

szymi literam i słowa, umieszczone po pierw szej części tekstu, inform ow ały jeszcze, że podstaw ą takiego w łaśnie napisu były dw a źródła: protokół konw entu i bardzo sta ry obraz.

Przez ów protokół konw entu należy rozumieć najpew niej do­

kum ent, w którym utrw alono relacje tych ludzi, jacy n a tem at przeszłości Ł ąk mogli coś powiedzieć. Zrozum iałe, że zakonnicy m usieli jakoś utrw alić trad y cję o początkach tego m iejsca; m ieli przecież zostać jej kontynuatoram i. W ydaje się, że najobszerniej­

sze zeznanie w tej spraw ie złożył oo. reform atom w 1644 roku jezuita — o. Maciej L e s k i21, chciaż nie brakow ało rów nież innych relacji, składanych przez ludzi św ieckich 22.

20 P o d a jem y w ła śc iw y szyk w y ra zó w , u ła tw ia ją cy zrozu m ien ie te k ­ stu: D eo T. O. M. d isp on en te factu m , u t e x la terib u s d iru tae arcis eiu sd em B ra tia n en sis, citra spem , (Deo) ta m en con su lto, haec n o v a sit e x stru cta E cclesia...

21 P rzy ta cza m y fra g m en ty teg o zeznania: „Ego M athias L esk i, P r e s-

"byter S o c ie ta tis Jesu , testor, m e an te illo s ąu ad ragin ta a liq u ot annos a u d iv isse a S en iorib u s h om inibus, E cclesiam illam , q u ae e st in C am pis v u lg o u Ł ąk, seu in P ratis, ta lem origin em h a b u isse”. N astęp u je dalej znana o p o w ieść o dw óch chorych żebrakach itd., przy czym p od k reśla o. L esk i, że po u zd ro w ien iu p o zo sta w ili on i tam sw o je k u le. „quae p ost ad a ed ifica ta m E cclesiam tra n sla ta e erant. ac... una cum a liis p lu rim is p ost su c c e siv is tem p orib u s a ta lib u s r e lic tis (ąuorum ip se M agnam C opiam o cu lis m eis vidi) su sp en sae, q u ae postm odum , dum p raed icta E cclesia restau raretu r, eiec ta e su n t et com bustae. A n te an n os circiter qu in q u agin ta. H aec pro u t tunc a u d iv i, refero, et h isce con sign o, die 15 J u lii 1644. M athias L esk i SJ. m pp.” . A rch iw u m diec. w ło c ła w sk ie j nr 108 p. 13.

22 Np. w 1661 roku; por. A rch. d iec. w ło c ła w sk ie j nr 109 p. 45 nn.

(4)

Jeżeli chodzi o ów „bardzo stary obraz”, to istniał on rzeczy­

wiście i w isiał w sam ym kościele łąkow skim , co potw ierdza ks.

K oralew icz w sw ych A dditam entach z 1722 r o k u 23. K iedy zaś wt 1785 roku przebudow ano i powiększano kościół, wówczas n a j­

pew niej skopiowano obraz daw ny, zniszczony, zastępując go no­

wym , przy czym nadm ieniono w nim jeszcze o w ybudow aniu no­

wego kościoła z ru in zam ku bratjańskiego, łącząc w ten sposób nova et vetera dla potomności i ciągłości tr a d y c ji24.

Z astanaw iająca jest prawidłow ość, z jak ą przekazy trad y cji ustnej i pisanej pow ołują do istnienia jakiegoś Jan a z Sandom ie­

rza i G erarda ab H erezberg. Jest zatem dla genezy k u ltu M. Bo­

skiej Łąkow skiej spraw ą dość istotną, czy obydw ie te postaci są historyczne, czy też stanow ią legendarną fikcję, preten d u jącą do m iana źródłow ej tradycji? R ozpatrzm y to szczegółowiej.

Ja n z Sandom ierza, o k tó ry m inform uje obraz, w stąpił do za­

konu krzyżackiego, a ponadto w łasnym kosztem w ybudow ał koś­

ciół w Łąkach. Legendy, tłum aczące pow stanie tam tejszego, m a­

ryjnego kultu, w spom inają też, że do niego skierow ane zostało polecenie w ybudow ania kościoła od sam ej M atki Boskiej. Żyć m iał według jednych w ersji w X III w ieku, w edług innych — w XIV wieku. Najczęściej przytaczają legendy rok 1324 nie wia-

23 A d d i t a m e n t a , s. 79.

24 J e ż e li chodzi o k ry ty k ę tek stu , u m ieszczon ego pod obrazem , to p ierw sza jego część budzi ta k ie zastrzeżenia: F ik cy jn y jest rok 1226, p on iew aż w ty m czasie K rzyżak ów na ty m te r e n ie jeszcze n ie było.

P oza tym , ch ociaż b isk u p stw o w a rm iń sk ie p o w sta ło w 1243 r., to jed ­ nak k się stw e m zo sta ło ono dopiero w 1357 r. — D la teg o też p o w sta n ie obrazu d atow ać m ożn a n a jw cześn iej n a drugą p o ło w ę X IV w ie k u (cho­

dzi o obraz p ierw o tn y ). Z d rugiej jed n ak stron y w y m ie n io n y w tek ście G erhardus ab H erezberg jest, jak to dalej w y ja śn ia m y , p ostacią h isto ­ ryczną, żyjącą w p o ło w ie X III w iek u . N a ten sam czas przypada ró w ­ nież w stą p ie n ie do Zakonu człow ieka, n a zw an ego Jan em z S a n d o m ie­

rza. Z atem fa k ty te, h isto ry czn ie p ew n e, k łócą się tu ze szczegółam i, przez co w a rto ść przekazu ik on ograficzn ego zo sta je p odw ażona. — W y ­ daje się jed n ak , że k o n flik t ten jest p ozorn y i da się w y tłu m a czy ć w sposób n a stęp u ją cy . P o w sta n ie p ierw o tn eg o obrazu m ożna ch ron olo­

g iczn ie o d n ieść do fa k tu b u d ow y w Ł ąkach k a p licy z in ic ja ty w y w ójta b ratjań sk iego F ilip a von C leberga, a w ię c ok. 1400: roku. G dy w ów czas p o sta n o w io n o u trw a lić na n im łą k o w sk ą tra d y cję, p am iętan o n ie w ą t­

p liw ie o h isto ry czn y m p ow iązan iu G erharda ab H erezberg z Janem San d om iersk im . G orzej b yło z d ok ład n ym u m ie jsc o w ie n ie m tych p o­

staci w czasie. P rzy jęto w ó w cza s sztu czn ie jako datę rok sprow adzenia K rzyżaków do P o lsk i. A p o n iew a ż d ziw n a treść obrazu w y m a g a ła także w y ja śn ien ia , d latego podano praw d ę, czy też u p o rczy w ie trw ającą le ­ gen d ę o Janie S an d om iersk im , rezy g n u ją cy m z b isk u p stw a w a rm iń sk ie­

go. N ie dbano jed n ak o śc isło ść historyczn ą do teg o stopnia, żeby w ie ­ dzieć, że b isk u p stw o to n ie b yło jeszcze w ó w cza s k sięstw em . P o prostu użyto ok reśleń w sp ó łczesn y ch , ak tu a ln y ch dla stanu, w k tórym stano­

w isk o b isk u p a w a rm iń sk ieg o łączyło się z ty tu łe m k sięcia. W ydaje się w ię c , że ca ły b łąd tk w i tu n ie w fa k cie, który u w a ża m y za praw d ziw y, lecz w n ieu d oln ej próbie arch aizow an ia tek stu .

domo skąd wzięty. U m iejscaw ia on b ra ta Jan a w czasie właściw ie pośrednio, gdyż bezpośrednio dotyczy fa k tu objaw ienia się M aryi w Łąkach. Późniejszej datacji w legendach i przekazach trad y c ji się nie spotyka. K rytyczne spojrzenie na te relacje ukazuje w nich dw ie zasadnicze niekonsekw encje:

1. Niemożliwością jest (gdyby uw zględnić rok 1324 jako n a j­

późniejszy) przeniesienie cudownej fig u ry po w ydobyciu jej z D rw ęcy do kościoła w Nowym Mieście, który pow stał później.

Samo m iasto założył dopiero w 1325 roku kom tur krajow y ■—•

O tto von L u tirb erg 25.

2. Z faktu, że Krzyżacy, chcąc przenieść ok. 1343 roku siedzibę w ójtostw a z Nowego M iasta do zam ku bratjańskiego (gdzie m iał m ieszkać b ra t Ja n z Sandom ierza), m usieli go odbudow yw ać, gdyż był mocno p o d u p a d ły 26, w ynika, że był on zamieszkały, że w łaś­

ciciel go opuścił i to chyba dość dawno. Z atem m usiał żyć wcześniej.

F ak tem jest jednak, że obok ty ch legendarnych przekazów, łatw o krytycznie podw ażalnych, im ię Ja n a Sandom ierskiego było niekiedy — m arginesow o w praw dzie — w spom inane w historio­

grafii pruskiej. Jednych niepokoiło, in n i je lekceważyli, niem niej n ik t nie zajął się tą sylw etką bliżej, mimo sprzecznych zdań i opi­

nii. Z konieczności więc uczynim y dygresję, by w ykazać histo- ryczność b ra ta Jana, którego trad y c ja wiąże nierozerw alnie z po­

czątkiem k u ltu M atki Boskiej Łąkow skiej.

N ajstarszy kronikarz pruski P io tr z D usburga (XIV wiek) opi­

su je w swej Chronić on terrae Prussiae następujący w y p a d e k 27:

„... d eficien tib u s v ictu a lib u s in castris fra tres cum fa m ilia su a iam p e n e in ed ia con su m p tr cla m a v eru n t pro a u x ilio ad dom inum , qui pia sem p er g e sta t v iscera super a fflicto s. U n d e cu iu sd am n ob ilis v ir de C ra- c o v ia ad r e lig io n is in gressu m an im u m in c lin a v it, q u i tres m agn as n aves v in o et m ed on e seu m elicrato, et a liis, q u ae ad v ictu m su n t n ecessaria, rep len s 300 b oves et vaccas et alia m u lta iu m en ta p ra em isit ad castrum T horun, secu tu są u e cum m agn a re v e r e n tia e st recep tu s, et ord in is T h eu - to n ice su scep it h abitum regu larem et fra tres de m agn is a n g u stiis lib e - r a v it”.

D atacji bezpośredniej tego w ydarzenia D usburg nie podaje, um ieszcza je jednak między rokiem 1245 a 1246, zatem w tym m niej więcej okresie miało ono miejsce.

R elacje późniejszych autorów -kronikarzy (a jest ich kilka) m ają za podstaw ę przytoczony powyżej tek st z tą może tylko różnicą, że go bardziej koloryzują, w zględnie zniekształcają czy też uzupeł­

25 S e m r a u, dz. cyt., s. 1.

26 Por. ks. S. K u j o t, D z i e j e P r u s K r ó l e w s k i c h , R oczn ik i TNTor., t. 29— 31 s. 281.

27 S c r i p to r e s R e r u m P r u s s ic a r u m , t. 1, L eipzig 1861 s. 79 nn.

(5)

niają. I tak np. Długosz, któ ry w swoich annałach opierał się rów ­ nież na D u sb u rg u 28, przedstaw ia ów fa k t w te n sposób 29:

„Fam e m isera b ili C u lm en sem , P om eran iae et P ru ssia e terras p r e - m en te, adeo ut p le r ią u e C ru ciferi in ed ia ex tin g u eren tu r, m ile s V idzga G zyorsthin e x C ra co v ien si terra de dom o et n o b ilita te quae Jan in a dicitur, ortum ducens, O rdinem C ruciferorum in gressus... ( w y l i c z a te s a m e d a r y , co D u sb u rg , t y l k o n ie co r o z d ra b n ia ) ... S o lu s p osth aec a d v e- n ien s in o rd in em et b en ig n e su scep tu s la u d a b iliter in eo p ersev era n s, d efu n ctu s est. A ttu lit etia m tu m secu m m agn u m pondus auri in m on - tib u s P o lo n icis versu s H u n gariam sitis e t supra v illa m Ł anczko positis.

q u aesitu m , e t totum in ord in em c o n tu lit”.

Zatem relacja Długosza, umieszczona pod rokiem 1246, dodaje nazwisko rycerza, pochodzenie, a nadto w zm iankę o ofiarow aniu złota.

Powyższy fakt, opisany po raz pierw szy przez D usburga, ko­

m entow any był rów nież przez historyków pruskich. I ta k np. Ł u ­ kasz Dawid, idąc praw ie w całości za D usburgiem , m odyfikuje miejsce zam ieszkania bogatego filantropa K rzyżaków na sposób Długosza 30. C aspar Schiitz w prow adza do w spom nianego zdarzenia niczym nieuzasadnioną inow ację: żywność przesłało do T orunia kilku niem ieckich szlachciców z K rakow a, którzy później w stąpili do Z a k o n u 31.

W spom niani dw aj historycy pruscy żyli i pisali w XVI w ieku.

Jed n a k to sam o stulecie przynosi jeszcze inne w yjaśnienie fak tu podanego przez D usburga. W ypow iada je histo ry k p rotestancki C aspar H enneberger 32, który dobroczyńcę krzyżaków nazyw a pol­

skim szlachcicem i daje m u im ię Ja n a z S an d o m ierz a33. H enne­

berg er mówi dalej, że ów J a n zbudow ał zam ek b ra tja ń sk i w 1254 roku za rządów G e rard a z H erzberg, zaś nazw a zam ku — B ratjan, to nic innego, jak tylko połączenie ty tu łu zakonnego (brat) z im ie­

niem w łasnym (Jan).

W ten sposób doszliśmy do uderzającej zbieżności i zgodności z napisem , jak i w idnieje na w spom nianym źródle ikonograficznym , dzięki czemu n ab rał on większej w artości historycznej.

23 Por. ks. T. G l e m m a , H isto rio g r a fia D ie c e z j i C h e ł m i ń s k i e j a ż p o rok 1821, w : N o v a P olon ia Sacra, t. 2, K rak ów 1926.

29 C h ron icae P o lo n ica e L i b r i X I I , F ran cofu rti 1711 s. 706— 707.

30 L. D a v i d, P r e u s s is c h e C hronik , t. 3, K bnigsberg 1815 s. 93.

31 C. S c h ii t z, H istoria R e r u m P r u s s ic a r u m , L eip zig 1599 fol. 23 v.

32 C. H e n n e b e r g e r , E rcler u n g d e r P r e u s s is c h e n G r o s s e m L a n d T affeln , K ón igsb erg 1595 s. 42.

33 H en n eb erger n ie p rzytacza tu fa k tu , o p isan ego przez D usburga.

O Janie z San d om ierza w sp o m in a ty lk o z racji o m a w ia n ia zam ku bra- tiań sk iego. Jed n ak na m a rg in esie w e w n ę tr z n y m tejże 42 stron y podaje H. odnośną p a g in ę w k ron ice S zym on a G runaua, gd zie u m ieszczo n e je s t zdarzenie, przek azan e przez D usburga. S tą d d ow iad u jem y się, że chodzi o jed en i ten sam fa k t i osobę.

Znam ienne, że późniejsi historycy pruscy idą w in terp re tacji owego w ydarzenia za H ennebergerem . W yjątek stanow i tu jed y ­ nie Voigt, którego sprzeciw dotyczy w łaściw ie tylko w spom nia­

nego w yjaśnienia nazw y B ratjan, k tó ra w edług niego jest w yraźnie pru sk a 34. Voigt nie podaje jed n ak żadnego argum entu, któ ry uza­

sadniałby tego rodzaju tw ie rd z e n ie 35. Jeżeli zaś chodzi o zdanie Schiitza, że Ja n był Niemcem, to przytoczyć tu można zdanie kom entatora kroniki D usburga — M axa Toeppena, któ ry pisze, że opinia Schiitza, oparta na regule, że do Zakonu Polaków nie przyjm ow ano, jest nieuzasadniona. Opis D usburga, choć nic nie mówi o narodowości tego szlachcica, w skazuje raczej na to, że by ł on P olakiem 36.

Na podstaw ie dotychczasowych dociekań ustalić możemy z całą pewnością, że około połowy X III w ieku miało miejsce przyjęcie jakiegoś bogatego rycerza polskiego do Zakonu krzyżackiego. F ak t ten, wobec oczywistości przekazu D usburga, nie ulega wątpliw ości.

Czy jed n ak jego bohatera można bez zastrzeżeń nazw ać Jan em z Sandom ierza?

R ozpatrzm y jeszcze przekaz Długosza, który podał, że ów szlachcic nazyw ał się Vidzga G zyorsthin i pochodził z rodu Janina.

Nie wiadomo, skąd Długosz przejął to nazwisko. W heraldyce wieków średnich znani byli W ydżgowie, ale należeli oni do h erb u O gniw ów -L ubow litów 37. Inna spraw a, że herb Jan in a może być zgodny z przynależnością rodow ą Ja n a z Sandom ierza, gdyż w ska­

zuje na proklam ację imionową, odnoszącą się do praojca rodu — J a n a 38. Je st więc w relacji Długosza pew ien ślad, któ ry można by łączyć z późniejszym b ra te m Janem , ty m bardziej że h erb arz ks. Szym ona Opolskiego z 1641 roku w ym ienia w herb ie Jan in a szereg Janów , żyjących w X III w ieku 39. W cześniejszy jeszcze h e r­

barz Paprockiego um iejscaw ia odgałęzienia rodzinne tego h erb u jedynie w południow ej części Polski, zwłaszcza w ziemi krak o w ­ skiej i sa n d o m iersk ie j40. Są więc racje, skłaniające do uznania przekazu Długosza jako praw dziw ego rów nież w szczegółach, do­

tyczących pochodzenia owego Jana. K w estia, czy pochodził on z Sandom ierza, czy ex terra Cracoviensi nie spraw ia zasadniczej trudności z racji bliskiego położenia tych ziem.

34 J. V o i g t , G e sc h ic h te P r e u s s e n , K ón igsb erg 1828 t. 3 s. 551.

35 V oigt zd ob yw a się jed y n ie na okrzyk: „Fabelei! D er N am e B ra - tean ist offen b a r p reu ssisch ”, tam że. Por. też p rzyp is 51.

36 S crip to res R erum P ru ssicaru m , t. 1 S.-79, w odnośniku.

37 Fr. P i e k o s i ń s k i , R y c e r s t w o p o ls k ie w i e k ó w ś r e d n ic h , K ra­

k ów 1896 t. 2 s. 220 i 298.

38 T am że, s. 70.

39 Sz. O p o l s k i , O rb is Polo nus, ... in ąuo a n ti ą u a S a r m a t a r u m g e n tilitia p r a e r e t u s t a t e n o b ilita tis P olon iae insignia... sp e c i fic a n t u r et r e l u c e n t, C racoviae 1641 s. 302.

40 B. P a p r o c k i , H e r b y r y c e r s t w a p o ls k ie g o , K rak ów 1858 s. 315.

(6)

Historyczność postaci, zw anej Jan em z Sandom ierza, staje się bardziej niepodw ażalna przez łączenie go z G erhardem von Herz- b e r g 41. W szak źródło ikonograficzne staw ia te dw ie postaci obok siebie. P rzy p atrzm y się więc także tej drugiej osobie.

G erh ard von H erzberg był w połowie X III w ieku kom turem K łajpedy (Memelburg) i z tego stanow iska przeszedł w 1257 roku na urząd m istrza k ra jo w e g o 42, ściślej w ice-m istrza, bow iem w łaś­

ciwym m istrzem był D ietrich von G riiningen, chwilowo w k ra ju nieobecny, dlatego rządził za niego G e r h a r d 43. Pow ołany został n a ta k w ysoki urząd dla szczególnych zalet swego ch arak teru i osobowości; życzliwie usposobiony względem poddanych, zw łasz­

cza now onaw róconych, um iał łagodzić zaognione m iejsca i u trz y ­ mać pokój na zdobytych terenach, słow em był najbardziej odpo­

w iednim na owe czasy rządcą. W ładza jego na ty m stanow isku zakończyła się w 1259 roku 44.

Stw ierdzić zatem trzeba, że tra d y c ja przekazana przez szczegół ikonograficzny dość dokładnie u trw a liła i um iejscow iła w czasie obydwie te postaci. Źródła historyczne są w datacji zgodne z te k ­ stem. na owym vetustissim a imago. Szczegóły można — rzecz ja ­ sna — kw estionow ać, ale zasadnicza zgodność trad y cji z innym i źródłam i historycznym i jest w tym w ypadku niezaprzeczalna.

K w estią o tw artą z powodu b ra k u źródeł pozostaje spraw a budow y kościoła, w zględnie kaplicy w Ł ąkach przez wspom nianego b ra ta Jana. T radycja mówi, że to rzeczywiście nastąpiło, że budow y dokonał M istrz G erhard na koszt Ja n a z Sandom ierza. Skoro brak innych źródeł, to należy postaw ić pytanie, czy taki fa k t mógł mieć m iejsce w ty m w łaśnie czasie (1257 r.) i na ta k określonym tery to riu m (B ratjan)?

W połowie X III w ieku Z akon nadal, stopniowo i system atycznie rozszerzał swe granice, strzegąc pilnie sw ych praw do nich. W ro ­ ku 1257 doszło do pew nego a k tu darow izny dla kościoła k a te d ra l­

nego w Chełmży; darującym był książę łęczycki i kujaw ski — Kazimierz, k tó ry odstąpił biskupow i H eidenrykow i połowę ziemi lu b a w s k ie j45. Późniejsze badania w ykazały, że nie była to d aro ­ wizna, tylko zw ykłe kupno, którem u usilnie sprzeciw iali się K rzy­

żacy, uw ażając się za pokrzyw dzonych. By tę sytuację złagodzić,

41 Tak p isa n e m iejsce p och od zen ia sp o ty k a się n a jczęściej. Por.

V o i g t, dz. cyt., t. 3 s. 115.

42 M agister P ro v in cia e (niem . L an d m eister) sp ra w o w a ł n a jw y ższą w ła d zę n a p ew n y m obszarze w im ien iu w ie lk ie g o m istrza. N a teren ie P ru s rząd zili o w i M agistri P ro v in cia e od c h w ili p rzyb ycia tam K rzy ­ żak ów , do m om en tu , k ied y w ie lk i m istrz osiadł w M alborku (1324).

W yb ieran i b y li przez w . m istrza i k ap itu łę.

43 V o i g t, dz. cyt., t. 3 s. 115.

44 J. V o i g t, Namen-Codex der Deutschen Ordens-Beamten, K 6- n ig sb erg 1843 s. 3.

45 K u j o t , Dzieje Prus..., s. 893.

biskup ustąpił im „znacznego działu ziemi po obu stronach W lu do ujścia D rw ęcy pod B ratjan e m ” 46. Z atem B ra tja n zam ykał -w ow ym czasie granicę Z akonu od strony południow o-zachodniej i był n ajbardziej w ysuniętym m iejscem w górnym biegu D rw ęcy i w padającej doń rzeki Wel. A zatem — gdy B ra tja n zajm ują K rzyżacy, jest rok 1257. G dy rządy obejm uje G erhard von H erz­

berg, jest rów nież rok 1257. Otóż ta uderzająca zbieżność dat pozw ala na sform ułow anie tw ierdzenia, że w tym w łaśnie roku musieli K rzyżacy kogoś w B ratjan ie umieścić, kto czuw ałby nad ow ym krańcem granicy Z akonu i równocześnie patronow ał nad całą najbliższą okolicą. Tym człow iekiem mógł być Ja n z S ando­

m ierza, któ ry przecież ok. 1246 ro k u w stąpił do Zakonu. Mógł -więc on, względnie jego kosztem Zakon w ybudow ać kaplicę w Ł ą­

kach i to po prostu dlatego, że stanow iły one, jak wiem y, miejsce pogańskiego kultu, który należało w ytrzeć z pam ięci okolicznej ludności. Zrobiono to zresztą w p rz y ję ty dla terenów m isyjnych sposób. F akt, że kaplicę z daw ien daw na poświęcono czci M atki Bożej, w skazyw ać może rów nież na K rzyżaków jako jej budow ­ niczych — rycerzy N ajśw iętszej M aryi Panny.

Duże znaczenie m a rów nież dla całej tej spraw y etym ologia n azw y B ratjan. Zdanie, że jest ona zlepkiem im ienia z tytułem zakonnym , w ydaje się mocno uzasadnione, tym więcej, że w szel­

k ie zniekształcenia czy odchylenia, ja k np. B retchen, są pochodze­

n ia późniejszego, niem ieckiego (zabór pruski), podczas gdy w o kre­

sie najw cześniejszym spotykam y w tej nazwie czyste brzm ienie obu w spom nianych wyrazów. Po raz pierw szy w 1343 r. spotykam y ta k ą pisownię tego miejsca: B r a th ia n 47. W ystępuje ona w dwóch d okum entach sporządzonych po łacinie. W XV w ieku (1438 i 1466) czytam y: B rath ea n (dokum ent niemiecki) i B ratian (d. ła c iń sk i)4S, a w następnym stuleciu (1543 i 1544): B ra tja h n i B ra th ia n 49.

W idać zatem, że w szystkie te nazw y, a zwłaszcza XIV-wieczne, są f o n e t y c z n i e zgodne. O dm ienna pisow nia pochodzi w głów ­ nej m ierze z różnicy języka, w jak im w ystaw iono dokum ent. Po­

nadto istniała jeszcze jakaś niedostrzegalna już dla nas różnica pisowni, skoro biskup O paliński pisał w sw ym spraw ozdaniu do R zym u w 1687 roku, że klasztor łąkow ski leży „cis B ratian u m arcem a C rucigeris dictum vulgo B ra ty a n ” 50. A przecież brzm ie­

nie tych nazw, między którym i uczyniono różnicę, jest identyczne.

Ludność, która nazyw ała p ana zam ku b ratem Janem , przeniosła z czasem nazw ę również na zam ek sc. miejscowość i ta k przetrw a-

48 T am że, s. 894.

47 V o i g t , Geschichte... t. 5, K ón igsb erg 1832 s. 15.

48 Urkundenbuch des Bistums Culm, w yd . ks. C. W o e 1 k y, D a n - z ig 1884— 1887 nr 5C5 i 641.

19 T am że, nr 971 i 972.

50 T am że, nr 1197.

(7)

ła ona do dni dzisiejszych. Również b adania toponom astyczne do­

starczyły przekonyw ujących dowodów, że geneza nazw y B ratjan stoi w ścisłym zw iązku z postacią b ra ta Ja n a 51. Zatem argum ent

51 A u tor zw ró cił się z prośbą o d e fin ity w n e w y ja śn ie n ie n azw y B ratjan do w y b itn e g o języ k o zn a w cy — prof. T adeusza M ilew sk ieg o z K rakow a, k tóry p rzesła ł n a stęp u ją ce ro zw ią za n ie (p od k reślen ia p o ­ chodzą od sam ego profesora):

„1. M iejscow ość B r a t j a n zn alazłem bez trudu na m ap ie. L e ż y ona o jak ie 3 km na p ółn oc od N o w eg o M iasta nad D rw ęcą w w id ła ch u tw orzon ych przez tę rzek ę i jej d o p ły w ze w sch od u . To p o ło ż e n ie m iejsco w o ści p rzem a w ia p rzeciw p och od zen iu jej n azw y z p ru sk iego.

P ru sacy b o w iem m ieszk a li w g łó w n ej sw e j m a sie dalej na p ółn oc, w ok olicach zaś N o w eg o M iasta m ożna m ó w ić ty lk o o pograniczu p o l- sk o-p ru sk im , które w c z e śn ie , bo już w X II lu b X III w ., zostało op an o­

w a n e przez p olsk ą k olon izację. Ś w ia d czy o ty m zresztą h isto ria b rata Jana, k tóry w p o ło w ie X III w . zb u d ow ał zam ek w w id ła c h u tw o rzo ­ n ych przez D rw ęcę i jej w sch o d n i d o p ły w W el. N a tak ich obszarach p ogran iczn ych jest z r e g u ły bardzo m ało n a zw p och od zen ia p ruskiego.

Są to w y p a d k i sp oradyczne, z reg u ły n iep ew n e. P on ad to, gd yb y o m a­

w ian a n azw a p och od ziła z p ru sk iego, m u sia ła b y ch yb a brzm ieć B r a - t r i a n, a ni e B r a t j a n , b o w p ru sk im , w w y ra za ch u tw o rzo n y ch od n azw y brata (pruskie b r a t i) w y stę p u je r, np. p ru sk ie b r a t r i - k a i — b raciszk ow ie. J e st o czy w iste, że n azw a u tw orzon a jest z w y ra zu ozn aczającego „brata”, a brak głosk i r ła tw ie j w y ja śn ić w y c h o d z ą c z założenia, że jest to n azw a polska. W p o lsk im b ow iem , w n ow szych w yrazach u tw o rzo n y ch od b r a t a , n ie m a po t g ło sk i r, która tam p ierw o tn ie była. M am y w ię c b r a t n i , b r a c i s z e k A ty lk o w sta ­ rym w y ra zie b r a t e r s k i , zach ow an e jest r po t. W p ruskim n a to ­ m iast, jak w id a ć z form y b r a t r i k a i , w w y ra za ch u tw o rzo n y ch od w y ra zu b r a t , sp ó łg ło sk a r p ozo sta w a ła p o t.

2. Za p o ch o d zen iem p o lsk im n azw y p rzem aw ia przed e w sz y stk im p iso w n ia B r a t h i a n w d w u d ok u m en tach z r. 1343. J e st to zap is jak na sto su n k i p o lsk ie stary i zu p ełn ie jasny. Z p u n k tu w id zen ia to - p on om astyczn ego n azw a B r a t j a n z d a w n iejszeg o B r a t J a n n ie n astręcza tru d n ości. J e st to n azw a p am iątk ow a. N a zw y p a m ią tk o w e tw orzy się od im ien ia czy ty tu łu osoby, k tóra daną m iejsco w o ść zało­

żyła. D o te g o ty p u n a leżą liczn e n a zw y m ia st K a z i m i e r z , k tóre są n azw am i p a m ią tk o w y m i, id en ty czn y m i z im ien iem ich za ło ży ciela K a z i m i e r z a W ielk iego. Jak w ię c n a zw a K a z i m i e r z od im ien ia K a z i m i e r z , tak n azw a B r a t j a n od ty tu łu i im ien ia B r a t J a n . T akich n azw , zro śn ięty ch z dw óch d aw n ych w y ra zó w , i to n a zw z a w ie ­ rających w y ra źn e jak w n a szy m w y p a d k u e le m e n ty chrześcijańskie,, m am y w P o lsc e w ie le , np. S w i ę t o m a r z a , d aw n iej Ś w i ę t a - m a r z a ( = Ś w ię ta M aria), Ś w i ę t a A n n a , Ś w i ę t y J a n , osada pod P ozn an iem , dziś jed n a z d zieln ic teg o m ia sta — Ś w i ę t y W o j ­ c i e c h itd. N a zw y te z o sta ły u tw orzon e od n azw y p atron a lu b p atron k i k ościoła, zn ajd u jącego się w osadzie, jest to w ię c w y p a d ek tro ch ę od­

m ien n y niż B r a t j a n , gd zie w y stę p u je n azw a p a m ią tk o w a , ale m ię ­ dzy obom a ty p a m i je s t duże p o d ob ień stw o, bo B r a t J a n b ył p e w ­ nego rodzaju p a tro n em założon ej przez sieb ie m ie jsc o w o śc i B r a t j a n . N a to m ia st pod w z g lę d e m b u d ow y sło w o tw ó rczej n azw y B r a t j a n i Ś w i ę t y J a n są p ra w ie id en tyczn e.

W św ie tle p od an ych fa k tó w n ie m ożn a w ą tp ić, że n azw a B r a t j a n je s t n azw ą p olsk ą, poch od zącą od B r a t a J a n a w e d le trad ycji, za którą idzie ogrom na w ię k sz o ść b ad aczy”.

toponom astyczny pozw ala nazw ać tę drugą, stojącą obok G erharda von H erzberg osobę Janem z Sandom ierza.

W ten sposób doszliśmy do historycznego uzasadnienia u trw a ­ lonej ex post tradycji, mówiącej o zbudow aniu kaplicy czy koś­

cioła k u czci Najśw. M aryi P an n y w X III w ieku w Łąkach. Czy je d n a k można bez zastrzeżeń mówić o istniejącym tam kulcie M at­

ki Bożej, o pielgrzym kach itp.?

Otóż m am y i na te n tem at św iadectw o, może nieco późne, ale za to niezm iernie cenne i wym owne, pochodzące z końca XVI w ie­

ku (1595). O pisujący daw ne ziemie pruskie protestancki au to r — cytow any już C. H enneberger nadm ienia, że w Łąkach jest koś­

ciółek, ale „darinnen gros A bgotterey getrieben w ird ” 52. Znając negatyw ny stosunek ówczesnych pro testan tó w do k u ltu M atki Bo­

żej, ja k rów nież do tak ich zjaw isk życia religijnego ja k pielgrzym ­ ki, tru d n o się dziwić autorow i, że określił to wszystko m ianem

„bałw ochw alstw a”. Dla nas jed n ak ma tak ie stw ierdzenie dużą w artość jako św iadectw o niew ątpliw ego k u ltu m aryjnego w Ł ą­

kach, ja k i przybyw ania tam pielgrzym ek, i to na przeszło pół w ieku przed osiedleniem się oo. reform atów w tym sanktuarium . Nie tru d n o bow iem o zarzut, że k u lt ten „stw orzyli” zakonnicy.

Je st rzeczą pew ną, że oo. reform aci cześć tę o ż y w i l i . Jak o stali opiekunow ie tego m iejsca troszczyli się oni niew ątpliw e o to, by kult M atki Boskiej Łąkow skiej rozszerzyć n a dalsze tereny, by stw orzyć m u godne i odpowiednie ram y zew nętrzne, by nadać mu stosow ny rozgłos. F aktem jest jednak, że zakonnicy k u lt ten w Łąkach już z a s t a l i .

W pracach X V II-w iecznych autorów na tem aty m ary jn e spoty­

kam y już częste w zm ianki czy opisy san k tu ariu m łąkowskiego.

Ciekawe, że pierw szą w zm iankę na ten tem at przynosi d ru k w y ­ dan y nie w Polsce, ale w P aryżu, w 1642 roku. Jest to p raca Ju sty n a M iechowity, który pisze m. in., że „P russia Ecclesiam in p aten ti campo in te r Novam C ivitatem et B ratsanum arcem sitam , m iraculis et devotione celebrem m irum in m odum ex- to llit” 53.

N a dalszą w ą tp liw o ść autora, że w p ierw szy m człon ie w y ra zu B ra­

tjan n ie sp o ty k a się fle k sji, prof. M ilew sk i odpisał, że „brak odm iany p ierw szeg o członu n azw y B r a t j a n ła tw y jest do w y ja śn ien ia . N azw a ta p rzeszła p rzez dok u m en ty ła c iń sk ie i n ie m ie c k ie p isan e p rzez ludzi, którzy jej n ie ro zu m ieli i tra k to w a li jako jed en w y ra z z k oń ców k ą ła ciń sk ą B r a t i a n u m . W yraz ten n iep o d zieln y w ich św ia d o m o ści o d m ien ia ł się ty lk o na końcu. W yraz B r a t i a n u m p rzeszed ł n a stęp ­ n ie do języ k a p o lsk ieg o ró w n ież jako tw ó r n iep od zieln y i słab o zrozu­

m ia ły i tu ró w n ież b ył o d m ien ia n y ty lk o na końcu: B r a t j a n , w B r a t j a n i e . W iek ow a trad ycja p isarsk a tłu m aczy n ieo d m ien n o ść człon u p ierw szeg o ”.

52 H e n n e b e r g e r , dz. cyt., s. 251.

53 J. M i e c h o v i e n s i s , D is cu rsu s p r a e d i c a b il e s s u p e r L ita n ia s L au retan as , L u tetia e P arisioru m 1642 s. 120.

(8)

Dużo mogło by jeszcze wnieść do genezy k u ltu M atki Boskiej Łąkow skiej fachowe studium nad sam ą figurą M adonny, okrytą obecnie sukienką ze srebrnej blachy. Nie ulega w ątpliw ości, że mam y do czynienia z pięknym zabytkiem sztuki g o ty c k ie j54, ale z którego okresu, tru d n o au to ry taty w n ie orzec. Ze stanow iska historii i trad y c ji patrząc, pow stanie rzeźby przypadałoby na w iek X III. G dyby jed n ak ustalono późniejszą d atację figury, to przyjąć można, że w następnych dwóch stuleciach, będących jesz­

cze pod w pływ em gotyku, zastąpiono jakąś pierw otną figurkę obecną, w spanialszą i większą. Ostateczne, pew ne w nioski będzie można w yciągnąć dopiero po w nikliw ym studium nad sam ą rzeźbą..

W ypada zatem zreasum ow ać dotychczasowe rozw ażania na te ­ m at genezy k u ltu M atki Boskiej Łąkow skiej. W niosek pierw szy — to stw ierdzenie, że J a n Sandom ierski i G erh ard von H erzberg są postaciam i historycznym i. A ponieważ z nim i wiąże trad y c ja ge­

nezę k u ltu M atki Boskiej Łąkow skiej, przyjąć należy, że zapocząt­

kow any on został w X III wieku, około 1257 roku.

Wniosek drugi dotyczy Ł ąk jako m iejsca łaskam i słynącego.

Zrozum iałe, że sław a Łąk nie była początkowo rozległa, m iała raczej znaczenie lokalne, regionalne. W yraźne św iadectw o o tym m iejscu m am y z końca XIV w ie k u 55. L ata dalsze, zwłaszcza w iek XVI, mówią już w yraźnie o pielgrzym kach do tego san k tu a­

rium (Henneberger).

O statnia w reszcie uw aga odnosi się do postaw ionych w Łąkach budow li. Otóż przyjąć należy pierw szą kaplicę, zbudow aną kosz­

tem Jan a z Sandom ierza. Jej istnienie jest niew ątpliw ie w św ietle udokum entow anej tradycji. D ruga kaplica, wzniesiona za rządów Filipa von Cleberga, mogła być rozbudow aniem tej pierw szej, względnie mogła być zupełnie nową, m urow aną, w ystaw ioną na m iejscu poprzedniej, drew nianej, i przez czas zniszczonej. Istnienie ty ch kaplic-kościołów jest św iadectw em ciągłości tradycji, złączo­

nej z kultem M atki Boskiej Łąkow skiej.

T rudno definityw nie rozstrzygnąć, kto spraw ow ał bezpośrednią opiekę duszpasterską nad san k tu ariu m łąkowskim . W pobliskim zam ku b ra tja ń sk im znajdow ała się także kaplica, być może więc, że urzędujący tam kapelan był jednocześnie opiekunem kościoła łąkowskiego. Z przytoczonych powyżej źródeł, dotyczących budow y

54 K. H. C 1 a s e n, D ie M itt e la l t. B il d h a u e r k u n s t in D e u ts c h o r d e s - la n d P reu ss en , B erlin 1939 t. 1 nr 457 s. 339. C lasen p o w o łu je się na badania prof. C h m arzyń sk iego z P ozn an ia, k tóry d atu je tę rzeźbe na rok 1400.

55 K a p licę, którą zb u d ow ał F ilip v o n C leberg, n a leży raczej u m iej­

sco w ić czasow o n ieco w cześn iej. W ójt ten zm arł w sty czn iu 1401 r. Za­

tem b u d ow a m u sia ła n astąp ić w c z e śn ie j, a n a jp óźn iej w 1400 ro k u , inaczej k w ity , d otyczące k o sztó w uk oń czon ej b u d ow y, zaw ierałyb y na­

zw isk o n a stęp u ją ceg o po C lebergu w ójta.

kaplicy za rządów F ilipa von C leberga, w ynika, że zbudow ano tam rów nież jakiś domek, może z przeznaczeniem dla rezydującego ta m kapłana. Z późniejszych dokum entów , zw iązanych z faktem osied­

lenia się oo. reform atów w Łąkach, w ynika jasno, Łe pieczę nad tym m iejscem spraw ow ał proboszcz no w o m iejsk i5B. Taki stan n o ­ tu ją źródła w w ieku XVII, ale niekoniecznie musiało ta k być od początku.

Sprow adzenie oo. reform atów do Nowego M iasta nie stało w żadnym zw iązku z jakim ś przejęciem opieki nad kościółkiem w Łąkach. Sam pro jek t wyszedł od w ojew ody pom orskiego i s ta ­ rosty bratjańskiego P aw ła Działyńskiego, któ ry zw ierzył się z tym biskupow i chełm ińskiem u Janow i K u c b o rsk iem u 57. Z am iar zreali­

zow ano i najpew niej w 1624 ro k u przybyli pierw si oo. reform aci do Nowego M ia sta 5S, mimo gw ałtow nych sprzeciwów p ro testan c­

kich mieszczan. Cel osiedlenia określił biskup jasno w dekrecie:

„Ad lucrandas animas et purgandos heresis errores”, zaznaczając, że zakładają tu sobie domicilium perpetuum 59.

K iedy jed n ak w roku 1625 napadli na m iasto lisowczycy, g ra ­ biąc i ra b u jąc przy okazji klasztor, a kilka la t później (1629) n a ­ padli na nie Szwedzi, niszcząc przedm ieście a w raz z nim klasztor, wówczas dopiero zaczęto rozglądać się za nowym miejscem. W y­

bór padł na Łąki, gdzie P aw eł D ziałyński ufundow ał zakonnikom nowy klasztor w odległości dwóch kilom etrów od m iasta „przy kościele N ayśw iętszey P. M arii cudami sław nym ” 60.

Przeniesienie się zakonników z Nowego M iasta do Ł ąk m usiało nastąpić praw dopodobnie ok. 1631 roku, gdyż tą datą rozpoczyna ks. K oralew icz w yliczanie szeregu nadzw yczajnych łask, otrzym a­

nych przez rozm aitych ludzi w Łąkach, a zanotow anych przez oo. reform atów . Nieco później dopiero uregulow ano spraw y upo- sażeniow o-m ajątkow e zakonników , ja k świadczą o tym zachow ane dokum enty 61. Rozgraniczenie Ł ąk od kościoła nowom iejskiego, gdy

58 Por. U r k u n d e n b u c h des B ist. C u lm , nr 1156.

57 A rch. diec. ch ełm iń ., C 8 fol. 49 r.

5S A rch. diec. chełrriiń., C 8 fol. 48. R ok ten oznacza o sie d le n ie s i ę p ierw szy ch oo. reform atów w d iecez ji ch ełm iń sk iej. P ó źn iej dopiero p o w sta ły k lasztory w T o ru n iu -P od górzu (1644), W ejh erow ie (1648),, G dańsku na S to lzen b erg u (1666), G rudziądzu (1749), B rod n icy (1752) i Ż u rom in ie (1778).

5g A rch. diec. ch ełm iń ., C 8 fol. 49 r.

80 A d d i t a m e n t a , s. 16.

81 U r k u n d e n b u c h d e s Bist. C u lm , nr 1155; por. też: A rch iw u m d iec.

w ło cła w sk iej, nr 108 p. 14, gdzie zan otow an o p ew n e szczegóły n iep o ro ­ zum ień: „S u ccessu tem porum e x o r ta fu it lis in ter C on ven tu m et p a ro - chum , q u i supra hanc E cclesiam ius suum p reten d eb at, o m n esą u e e lee m o sy n a s et ob lation es fid eliu m p opulorum h uic Loco d eyotoru m sibi d eb itas esse p ertin an ter assereb at, et con tin u o m olestab at: ą u ib u s tu rbationibus v id en s Illm u s F undator, F ratres m olestari, com p u lsu s est ad L oci O rdinarium Illm u m ac R ev m u m D om in u m de L ip ie L ipski,.

(9)

chodzi o spraw y m aterialne, dochody itp., było całkow ite. K lasztor pozostał jed n ak nadal w obrębie p a ra fii i w spraw ach z nią zw ią­

zanych podlegali zakonnicy proboszczowi.

Od tej pory jed n ak sław a Łąk staw ała się coraz bardziej roz­

legła. Zaczęły mnożyć się zapisy testam en tarn e jako dowody szczególnego przyw iązania do tego san k tu ariu m i jako w yraz ufności we w staw iennictw o M a r y i62.

W 1687 roku wieść o Łąkach jako łaskam i słynącym m iejscu do tarła , chyba po raz pierw szy, urzędow o do Rzymu. Zam ieścił ją w spraw ozdaniu do papieża ówczesny biskup chełm iński Jan Opaliński. W yszczególniając istniejące w swej diecezji klasztory, p i s a ł 63:

„C laustrum d em u m fratru m m inorum strictio ris o b serv a n tia e itid em o rdinis S. F ran cisci e x s ta t cis B ratian u m arcem , a C ru cigeris dictum v u lg o B rath yan , in cu iu s cla u stri e c c le sia im ago B. M ariae V. m u lti- p lic is clara m ira cu lis a p op u lis fid e liu m fr e ą u e n tissim o con cu rsu et sin g u la ri d ev o tio n e co litu r”.

Sam więc biskup potw ierdził fa k t cudowności tego miejsca, nadm ieniając rów nocześnie o szczególniejszym kulcie M. B. Łą- kow skiej, przejaw iającym się w indyw idualnej pobożności, jak i w form ie przybyw ających tam pielgrzym ek.

W ielu spośród dobrodziejów klasztoru pragnęło w podziemiach kościoła łąkow skiego złożyć swe doczesne szczątki, by w ten spo­

sób podkreślić swą pośm iertną więź z ty m łaskam i słynącym m iej­

scem. Rodzina D ziałyńskich w ybudow ała w tym celu specjalną kaplicę z kry p tą, w której potem składano z w ło k i64.

Szczególną opieką otaczał klasztor łąkow ski biskup Ja n Opa­

liński, będący gorliw ym czcicielem M a ry i65. On rów nież polecił w ybudow ać swoim kosztem kaplicę z kryptą, w yrażając jedno­

cześnie życzenie, by go tam pochowano. A kiedy zm arł 20 lipca 1693 roku w Turow ie, gdzie od czterech la t stale już m ieszkał, to zgodnie z ostatnią wolą w yznaczyła k ap itu ła na m iejsce spoczynku kościół łąkow ski, gdzie 11 sierpnia tegoż roku odbyły się ceremonie pogrzebowe. Uczestniczyli w nich, poza duchow ieństw em diece-

E piscopum C u lm en sem et P o m esa n ia e p rovolare, qui sua A u th oritate in ter P aroch u m et F ratres d irem it litem , E cclesiam et L ocum O rdini et P ro v in cia e suo D ecreto p erp etu o a ttrib u it”. W n iosk ow ać zatem m oż­

na, że spór ten m ia ł m iejsce w la ta ch 1635— 1638, p o n iew a ż dekret b i­

skupa w tej sp raw ie p och od zi z 12 lu teg o 1639 r.

152 Por. A rch. diec. ch ełm iń ., C 13 fol. 417, 682, 710.

63 U r k u n d e n b u c h d e s B ist. C u lm , nr 1197, O b ow iązek składania tak ich spraw ozdań is tn ie je dopiero od czasów S y k tu sa V (bulla „Ro- m an u s P o n tife x ” z 1585 r.). W zm iankę o k lasztorach za w iera ła przed ­ tem jed y n ie rela cja z 1635 r., ale szczeg ó łó w co do jej treści brak.

64 K a p licę tę w y k o ń czo n o dopiero w 1716 roku.

65 A d d i t a m e n t a , 89.

21 M atka B o sk a Ł ąk ow sk a. N ajstarsza w d iec. ch ełm iń sk iej, X I V -w ie c z - na figu ra ła sk a m i sły n ą ca , u k oron ow an a w 1752 r. Od 1882 r. w k o ściele

p a ra fia ln y m w N o w y m M ieście nad D rw ęcy

(10)

[17] Ł Ą K I B R A T J A Ń S K I E 193

zjalnym i zakonnym , również książę biskup w arm iński Ja n S ta n i­

sław Zbąski i biskup inflancki M ikołaj P o p ła w sk i88.

Żałować należy, iż przed przybyciem oo. reform atów do Ł ąk n ik t nie zajm ow ał się notow aniem ew entalnych, nadzw yczajnych w ydarzeń czy otrzym yw anych łask za pośrednictw em M. B. Ł ą ­ kowskiej. Być może, istniała ta k a księga przy now om iejskiej fa ­ rze, ale nic o niej nie wiadomo, a dzisiejsze archiw um p arafialn e pozbaw ione jest jakiegokolw iek śladu w tym względzie. S ta tu ty prow incji pruskiej przepisyw ały w yraźnie, aby w archiw um kon­

w en tu znajdow ała się księga, w której należało spisyw ać cuda i inne nadzw yczajne w y d a rz e n ia 67. S tąd też oo. reform aci taką księgę w Ł ąkach założyli, notując w niej opisy otrzym yw anych przez ludzi ł a s k 6S. T rudno dziś stw ierdzić, jakiego rodzaju k ry ty ­ cyzm cechow ał zakonników w notow aniu takich w ydarzeń. Zacho­

w ane odpisy zdają się świadczyć, że ojcowie protokółow ali zezna­

n ia ludzi naogół bezkrytycznie; pełnili poniekąd rolę kronikarzy.

Z drugiej jed n ak strony nie można zakonników posądzać o całko­

w ity b ra k krytycyzm u. Zeznania ludzi przyjm ow ano i spisyw ano w obecności innych księży św ieckich, a często — aktualnego p ro ­ boszcza nowom iejskiego. N adzw yczajne te w ydarzenia potw ierdzał niekiedy sam biskup ch e łm iń sk i69. P onadto wdzięcznym św iadec­

tw em otrzym yw anych łask były liczne w ota, jakie ludzie zaw ie­

szali przed cudow ną figurą M atki Bożej. A w yrażały one w dzięcz­

ność albo napisem , albo też sym bolicznym przedstaw ieniem uzdro­

w ionej części ciała.

P am iętać ponadto trzeba, że sam i zresztą oo. reform aci nie spi­

sali w szystkich takich w ydarzeń. Nie każdy bowiem przychodził do nich z oświadczeniem, że otrzym ał jakąś nadzw yczajną łaskę.

Św iadom te j niepełności notow ał jeden z ojców w, kronice cudow ­ nych w ydarzeń takie uwagi:

„W ielką by trzeba n apisać k sięg ę, ch cąc w sz y stk ie w y p isa ć łaski, tu w k sięg a ch k lasztorn ych zap isan e, od m iło siern eg o B o g a za p rzy ­ c zy n ą N a jśw . M aryi P an n y n ie sz c z ę śliw y m w y św ia d czo n e. To jeszcze ty lk o n a d m ien ię, że n ie m a rodzaju sła b o ści i utrap ien ia, w k tórym by tu z w ia rą i m ocną u fn o ścią się u d ający, n ie d ozn aw ali p o ciech y i ra­

tu n k u . A je ż e li ty lu doznało p o ciech y na ciele, to n iesk o ń czen ie w ię c e j

66 K s. A. M a ń k o w s k i , K a z i m i e r z Jan O pa leń sk i, b is k u p c h e ł­

m i ń s k i (1681— 1693), „M ies. D iec. C h ełm iń .”, t. 2: 1930 s. 520.

67 S ta tu ta F ratrum O rdinis M inorum S. P. N. F ran cisci R eform ato- ru m P r o v in c ia e M arianae in P ru ssia. (bez m. i r. w yd.), p. 148 Cap. X II a. L nr 2.

68 K się g a ta n ie zach o w a ła się, n ie s te ty , do n aszych czasów . Istn ieją jednak o b szern e jej odpisy, d ok on an e p rzez o jcó w K o ra lew icza i M y st- k o w sk ieg o i za m ieszczon e w A d d i t a m e n t a c h ; por. tam że s. 79— 88. Por.

też: O. Wł. S z o ł d r s k i , K r o n i k a b e n e d y k t y n e k g r u d z ią d z k i c h , „M ies.

D iec. C h ełm iń .”, t. 7: 1935 s. 833.

69 Por. K s. A. B e t l e j e w s k i , Ł ą k i B r a ti a ń s k i e , Toruń 1903 s. 92.

13 — N a sz a P rz e sz ło ś ć t. X X X IV

Obraz

Updating...

Cytaty

Updating...

Powiązane tematy :