• Nie Znaleziono Wyników

Brzozowski - filozofia czynu i pracy

N/A
N/A
Protected

Academic year: 2021

Share "Brzozowski - filozofia czynu i pracy"

Copied!
25
0
0

Pełen tekst

(1)

Bronisław Baczko

Brzozowski - filozofia czynu i pracy

Teksty : teoria literatury, krytyka, interpretacja nr 3, 9-32

(2)

Szkice

Bronisław Baczko

Brzozowski — filozofia czynu

i pracy

Złożona, rozgałęziona i w ielo­ w ątkow a jest twórczość filozoficzna a u to ra L e g e n ­

d y M łodej Polski — najw ybitniejszego polskiego

m yśliciela przełom u wieków. Zw iązana je st p rzy tym n ajin ty m n iej z jego k ry ty k ą literack ą i pow ieś- ciopisarstw em , u w ikłana w e w szystkie n ajw ażn iej­ sze polem iki filozoficzne i litera c k ie przeżyw anego czasu. „N ajw ybitniejsza indyw idualność k rytyczna epoki — pisał W yka o m iejscu Brzozowskiego w roz­ w oju m odernizm u polskiego —1 odbyw ał zrazu w błyskaw icznym skrócie m inione już etap y rozw ojo­ we całego p rą d u i k o lejn o się z nich w y zw alał”. W yjątkow a była rów nież burzliw ość rozw oju filozo­ ficznego au to ra Idei w ciągu zaledw ie dziesięciu lat jego pisarstw a. U tru d n ia to dodatkow o — jeśli w ręcz nie uniem ożliw ia — próbę przed staw ienia w k ró t­ kim szkicu w szystkich obszarów i pow ikłań rozw o­ jow ych jego m yśli. K onieczny je st więc pew ien w y ­ bór p ro b lem atyki; n ajb ardziej celowe w ydaw ało się przeanalizow anie w yjściow ych p y tań i naczelnych rozw iązań w y stęp u jący ch w dwóch szczególnie do­ niosłych i o ry g in aln y ch etap ach ew olucji filozoficz­ nej Brzozo wsikiego, k tó re um ow nie — zapożyczając

C iągłość pytań i rozw iązań w ew o lu cji filo z o ­

ficzn ej B rzo ­ zow sk iego

(3)

S p r z e c iw w o ­ bec ,, filo zo fii b y to w e j”

„W artość p u n k tem rod­ n y m b y tu ”

term in y z ty tu łó w jego w łasnych dzieł — nazw ać m ożna „filozofią c z y n u ” i „filozofią p ra c y ”. Z ale­ żało n am p rzy ty m n a prześledzeniu trw ałości i ciąg­ łości p ew nych ry só w filozofii Brzozowskiego, k tóre zachow yw ała o na w toku sw ych przem ian. Czerpiąc in sp irac je z różnorodnych prąd ó w epoki, n ieraz w ręcz fasy cy n u jąc się nim i, m yśl Brzozowskiego posiadała o ryginalność i sw oistość ok reślającą w e­ w n ę trz n ą dy nam ikę jej rozw oju.

Filozofia czynu

P rz esła n k ą w yjściow ą „filozofii czynu” b ył sprzeciw wobec w szelkich w e rsji — ja k je później nazw ie a u to r Idei — „filozofii b y to ­ w e j”, a więc wobec w szelkiej filozofii, k tó ra podm io­ towość lud zką uzależnia od „gotow ego b y tu ”. Nie jest p rz y ty m dla Brzozow skiego isto tn e, czy „ b y t” u jm o w an y jest n a tu ra listy c z n ie czy też s p iry tu a li­ stycznie; filozoficznie doniosłe jest u zn anie go za „gotow y” w łaśnie. P roblem b y tu jest d lań pochodny od p ro b le m u w arto ści lub też id entyczny z nim. „F i­ lozofią b y to w ą ” je st w szelki św iatopogląd, k tó ry uzn aje w arto ści za dane, „gotow e” , zaoferow ane człow iekow i w raz z ibytem: św iatem , p rzy ro d ą lub Bogiem. W szelka filozofia, k tó ra uznaje p ry m a t tak rozum ianego b y tu , zaistniałej faktyczności nad w a r­ tościam i, fałszu je p o dstaw ow ą sy tu ację ontologiczną. „W artość je s t n ieja k o p u n k te m rodnym b y tu . W niej byt sam siebie ro d zi i n ieja k o p o tw ie rd z a ”. Filozo­ fia tak a fałszu je ty m sam ym podstaw ow ą ludzką sy ­ tu ac ję m o raln ą — czy też, oddając dokładniej in ­ ten cje Brzozow skiego — d late g o w łaśnie fałszu je sy tu a c ję poznaw czą i ontologiczną, iż fałszuje sy ­ tu ac ję m oralną.

W szelka 'bowiem filozofia je s t w swej istocie p o sta­ wą m oralną, system em w artości. Filozofia uznająca istn ien ie jakiegokolw iek „ b y tu ” , k tó ry foy w swej zastygłej „gotow ości” i sam oistności m iał ogarniać

(4)

rów nież ludzką podm iotowość, dom aga się w swej istocie przystosow ania człow ieka do ow ego „ b y tu ” . Z w alnia ty m sam ym — tw ierd zi Brzozowski — czło­ w ieka od odpow iedzialności m oralnej i przeczy jego wolności. Nie jest bow iem istotne, czy przyznaje m u w tó rnie wolność i odpowiedzialność w jakim ś fra g ­ m encie istnienia i działania. Filozoficznie w ażne jest to, iż w którym kolw iek fragm encie tem u przeczy; w olność i odpow iedzialność m oralna są niepodzielne. A lbo są absolutne — alibo nie m a ich wcale. W szel­ k a filozofia — po w tarzał Brzozowski za N ietzschem — „ ta k albo inaczej uczy o tym , czym m a być czło­ w iek ” . Filozofia, k tó ra uznaje, iż Ibyt — w swej rac jo n aln e j esencji lub przypadkow ej faktyczności — je s t dany człowiekowi p rzed lub poza w szelkim i w artościam i, je st rów nież „system em w artości”. Je d n y m w artościom przeciw staw ia ty lk o inne. Tyle, że są to w artości ujem ne — „obezw artościow ujące i św iat, i czyn”, p o stu lu jąc e zrzeczenie się „sam o- w ładności oso b istej” na sk u tek akceptacji tego, że bieg w ydarzeń zew nętrznych m iałby decydow ać o tym , co jest dla ludzi w artością. Sprzeciw wobec „filozofii b y to w e j” odnosi się w szczególności i głów­ nie do w szelkich fo rm pozytyw istycznego n a tu ra liz ­ mu. Również do w szelkich trądycjonalizm ów histo­ ry czn ych (w 1903 r. w szczyna Brzozowski „kam pa­ nię sienkiew iczow ską”) i do w szelkiej ety k i a u to ry ­ ta ty w n e j, w szczególności katolickiej. Ale pozy ty ­ w istyczny n a tu ra liz m scjentystyczn y je st uznany za przeciw nika szczególnie groźnego: szerzy bow iem lenistw o in te le k tu a ln e i bezw ład m oralny pod pozo­ ram i postępowości i naukowości. W toku tej k r y ty ­ ki i n a jej gruncie k ry sta liz u je i fo rm u łu je B rzo­ zowski naczelne p rzesłan k i „filozofii czynu”. Je st to k ry ty k a w aspekcie ontologicznym — zarzuca m ianow icie p ozytyw istycznem u naturalizm ow i, że tr a k tu je człow ieka jak o nie w yróżniony fra g m en t przyrod y, k tó rej przy p isu je sam oistność „bytow o- w arto ścio w ą”. Na czoło w ysuw a się tu k ry ty k a tez ew olucjonizm u i uznania ad ap tacji do w a ­

P o z y ty w isty c z ­ n y naturalizm szczeg ó ln ie groźny

K rytyk a tez ew olu cjon izm u

(5)

P o lem ik a z uty-lita ry sty czn y m eu d aim on izm em

Treść p o jęcia szczęścia

ru n k ó w zew n ętrzn y ch za u n iw ersaln y m echanizm życia. O garniając rów nież człow ieka, tak ie m ech a­ n izm y m ia ły b y określać jak o konieczne i niezależne od pod m io tu p odstaw ow e ludzkie m otyw acje i p o sta ­ w y wobec św iata. „Człow iek zaś. nie jest m o m entem z h isto rii rzeczy, lecz rzeczy są m o m entem z historii człow ieka”. F o rm u ła ta pochodzi w praw dzie z la t późniejszych, ale dobitnie o d d aje in te n c ję n aczelną filozofii B rzozow skiego rów nież w om aw ianym tu okresie, zw łaszcza jeśli słow o „h isto ria” zastąpim y słow am i „tw órczość” , „czyn”.

J e s t to k ry ty k a w aspekcie etycznym — zarzuca bo­ w iem n a tu ra listy c z n e m u scjentyzm ow i, że służy j a ­ ko pseu d o u zasad n ien ie dla etyki u ty lita ry sty c z n e g o eudaim onizm u. T y m sam ym zresztą dem ask uje się jak o ok reślo n a p o staw a etyczna, k ry ją c a się za po­ zoram i „czystej n aukow ości” . „E udaim onizm — p i­ sze Brzozow ski — należy do n a jb a rd zie j zakorze­ nionych p rzesądów filozoficznych” . Nie chodzi p rzy ty m o globalne o drzucenie szczęścia jako w artości — lecz o to, co się p rzez „szczęście” rozum ie. O tóż B rzozow ski u zn aje „szczęście” tylko za pojęcie fo r­ m alne; nie jest ono w artością, lecz sposobem , w ja k i odczuw am y ja k o rozkosz urzeczyw istnienie sw ych w łasnych dążeń. S p raw dzian w artości m o ralnej po­ lega więc n a tym , ja k ą treść w k ład a się w pojęcie szczęścia, ja k ie dążenia ak c ep tu je się ja k o w łasne. Zw iązek zaś eudaim onizm u z „dogm atyzm em n a tu - ralisty c zn y m ” polega, zdaniem Brzozowskiego, na tym , iż e ty k a uzależnia szczęście od m aksim um bio­ logicznego przystosow ania. T ak p o ję te szczęście m iałoby b y ć w konsekw encji rów noznaczne z n a k a ­ zem bezw zględnego przystosow ania, a zatem z apo- logią b ierno ści w obec zastanego, faktycznego s ta n u rzeczy. „E ty k a n ie może m ieć nigdy za p od staw ę przy stosow an ia się naszego duchow ego św iata do przem ożnej siły fak tó w , do udzielania post fa c t u m a p ro b a ty p rzy ro d zie. Sw oboda to nie nasza zgoda z rzeczyw istością, lecz zgoda rzeczyw istości z n a m i”. D źw ignią p o stęp u nie je s t p rzystoso w anie, lecz

(6)

w a rto śc i przysto so w an iu przeciw ne, nie akcep­ tac ja faktyczności, lecz sprzeciw wobec niej. B rzo­ zow ski stanow czo sprzeciw ia się w yciąganiu z ty ch tez relaty w isty czn y ch konsekw encji poznaw ­ czych. Przeciw nie —■ dopiero absolutyzm m oralny może uzasadnić absolutyzm poznawczy. S u w eren ­ ność ludzkiego m yślen ia czerpie swą sankcję z su ­ w erenności człow ieka jako tw órcy w artości. B rzo­ zow ski ak cep tuje m yśl przew odnią fichteańskiej „nau k i w iedzy” , in te rp re tu ją c ją je d n a k zupełnie sw oiście. Naczelne p raw a logiki są sam ookreśleniam i wolnego i suw erennego podm iotu. Nie są narzucone przez pozaludzki św iat, rozum lu b Boga. Z asada toż­ samości i obietnica „będziecie jak o bogow ie” są w treści swej tożsam e: są p o stu la ta m i absolutności człow ieka w św iecie w artości. Ludzie mogą ro zpa­ try w ać sam ych siebie jak o cząstki p rzyrody, gdy z p u n k tu w idzenia określonych w artości życiow ych jest to celowe, i dlatego rów nież naulca, ja k o e k sp re­ s ja czynu w artościotw órczego, jest w p e łn i p raw o ­ m ocna.

N aukow iec zajm uje tak ą postaw ę, jak gdyby to, co poznał, stało się bez czyjegokolw iek udziału, w y k lu ­ cza w szelkie „ ja ” . N atom iast filozof św iadom ie „przeżyw a św iat cały jako odpow iedzialność i czyn” . Do tak iej w łaśnie sam ow iedzy dojrzała, zdaniem Brzozowskiego, filozofia w spółczesna, św iadom a swej odrębności w obec nauki, św iadom a fu n d a m e n ta ln e ­ go c h a ra k te ru sw ej p roblem atyki, o dsłaniająca — w lu d zk im czynie i człowieczej tw órczości — z a ra ­ zem istotę b y tu i istotę osobowości. Może ona być p u n k tem zw ro tnym m yśli ludzkiej, gdy zdaje sobie sp raw ę, że „na początku p orządku św iatow ego leży nie eine algem eingultige Thaitsache, ale algemein-

gultige T h a tha n dlun g (Fichte) (...) Elem entem , p ie r­

w iastkiem św ia ta je st w artość — czynne u stan ow ie­ nie, a nie fak t. Nie istn ien ie zam knięte, lecz czyn jest isto tą św ia ta ” .

Koncepcja „czynu” wymaga pewnych dodatkowych artykulacji. C złow iek tw órcą w ar tości C zyn — isto tą b ytu i osobow ości

(7)

K im je s t p od ­ m io t czynu?

P rzed m io t jest sam » o k r e śle ­ n iem podm iotu

Czym je s t dla Brzozow skiego ow o tw órcze „ ja ”, pod­ m iot ta k p o jęteg o czynu? In sp iracje fichteań gk o-ro- m antyczne i n ietzsch eańskie są w tej k w estii szcze­ gólnie w yraźne. P o d m io t je st „w ielkim u staw o d aw ­ c ą ” — jego działalność jest aktyw nością w artościo- tw órczą, a jego czyn em — (wartości a firm u jące i po­ tęg u jące tę aktyw ność. J e d y n ą m iarą, ja k ą m ożna doń p rzy k ład ać, je s t w łaśnie m iara w artości, ta zaś z kolei je st absolutna. „M iara w artości leży w niej sam ej. K ażda w arto ść jest w yzw oleniem ja k ie jś t r e ­ ści, m ia ra jej polega na tej tre śc i w łaśn ie” . Czym zaś je s t w arto ść, może w iedzieć tylko ten, co ją tw o­ rzy — w arto ść ud ostępnia się ty lk o w to k u sam ej aktyw ności w artościotw órczej. W szelka p róba o k reś­ lenia w arto ści „z z e w n ą trz ”, z p u n k tu w idzenia cze­ goś, co je st „b ytem zakończonym ”, b y ła b y bow iem neg acją podm iotow ości, negacją w olności i in d y w i­ dualności.

Czymże je s t dla Brzozowskiego przedm iotow ość ze w zględu n a ta k ro zu m ian y podm iot? W sensie po­ znaw czym je s t „niezn anym x ” k an io w sk im , ale in ­ te rp re to w a n y m — ja k p a m ię ta m y — ze w zględu n a m oralną ak tyw ność podm iotu. „Ś w iat” to m a te ria rea liz a c ji w artości. P rzed m io t —■ w yp ad a to po d ­ k reślić —■ d a n y je st człow iekowi jak o czysta n e g a - tyw ność, ja k o opór przezw yciężany w czynie i tw ó r­ czości. J e st on w aru n k iem n eg aty w n y m wolności; nie p rze jaw ia się o n a bow iem inaczej niż w toku przezw yciężania oporu, in ercji, bezw ładności. Do­ pro w ad zając m yśl do skrajności: p rzedm io t to je d y ­ nie szczególne sam ookreślenie podm iotu, „określe­ nie i ro zró żn ien ie” czynu w artościot w ór czego. D la tw ó rcy w arto ści to, co p rzeciw staw ia się jego a k ty w ­ ności, je st rów nież ty lk o w artością, ale w arto ścią w y ­ m agającą przezw yciężenia. Nie odm aw ia w ięc B rzo­ zow ski istn ien ia tem u, co trw a jak o in e rc y jn a fa k - tyczność —1 byłoby to ty lk o frazesem filozoficznym , p ozornym u zyskaniem wolności. Chodzi w szak o to, by z w artości naszych uczynić sens i cel bytu, a to uzyskać m ożna ty lk o w to k u działania, p rzezw y

(8)

-ciężąjąc inercyjność zastanych faktów . T ylko te w a r­ tości są au tenty czn ie m oralne, k tó re zobow iązują człow ieka do czynnej, tw órczej postaw y wobec św ia­ ta. W szelka akceptacja przedm iotow ości św iata za­ stanego, w yposażenia faktyczności w w artość sam o­ istn ą, je st dla Brzozowskiego a u to d estru k cją p rze d ­ m iotu, a zatem i złem m oralnym .

Pozw ala to nam uchw ycić jeszcze jeden isto tny as­ p ek t c h a ra k te ry sty k i podm iotu. W szelka w iedza r e ­ fle k sy jn a jest ek sp resją tw órczości podm iotow ej. A zatem ex definitione n iejak o to, czego jest ona ek sp resją, je st n ie-w iedzą, bezrefleksyjnością, spon­ tanicznością czystą, irra cjo n a ln ą siłą stanow iącą źródło aktyw ności. Brzozowski — w m odernistycz­ n ym sty lu epoki — o k reślając tę siłę p osługuje się term in em „życie” , w całej jeg o notorycznej dla m o­ d ern izm u wieloznaczności. Za N ietzschem pow tarza, że „życie życiem się m ierzy” . Potęgow anie „życia” , jego sam oafirm aeja wobec w szelkiej in ercji, jego przy ro st w w artościotw órczym czynie jest w artością ostateczną. T ak w yg ląda schem at najogólniejszy, ale rela cja opozycyjna m iędzy reflek sją a spontanicz­ nością „życia” je s t u Brzozowskiego znacznie b a r ­ dziej złożona. Obiegow e schem aty m odernistyczno- nietzscheańskie nie zadow alają go i budzą sprzeciw z powodów rozlicznych — zarów no ze w zględu n a ich konsekw encje ogólnofilozoficzne, ja k i ze w zglę­ du na w nioski, k tó re w y n ik ają z nich dla twórczości k u lturo w ej. G łęboka i ory g in aln a reflek sja n a d K an ­ tem o raz n a d polskim i ro m an ty k am i okazała się owocna dla przezw yciężenia obiegow ych ain telek - tu alisty czn ych schem atów „filozofii życia”. R e­ flek sja — n aw iązu je Brzozowski do F ichtego i ro ­ m anty kó w — jest p rzerw an iem spontaniczności. Ale nie ty lk o ; je st rów nież postacią istn ienia podm iotu, form ą jego aktyw ności tw órczej. Podm iot, człowiek, je s t w sw ej istocie nie ty lk o wolnością tw órczą — ale rów nież i sam ow iedzą. Rozdźwięk m iędzy re fle k ­ sją a spontanicznością m oże więc i pow inien być przezw yciężony ty lk o n a gruncie p rzy ro stu ra c jo ­

R elacja m iędzy r eflek sją a

sp o n ta n icz­ n ością

R eflek sja p o ­ stacią istn ien ia podm iotu

(9)

R zeczyw istość h isto ry czn o -k u ltu row a H istoria — f e ­ nom en ologią św ia d o m o ści k u ltu ro w ej

n aln ej sam ow iedzy tw órczego podm iotu. Co w ięcej, sam o istn ien ie rozdźw ięku m iędzy różnym i form am i podm iotow ości w ym aga w yjaśnienia.

J e s t to zaś istn ien ie k u ltu ro w e i historyczne. Z n a­ m ien n y m i o ry g in aln y m ry se m m yśli B rzozow skie­ go jest p rzerzu can ie pom ostów m iędzy analizą onto- iogiczną i epistem ologiczną a rzeczyw istością histo- ry czn o -k u ltu ro w ą. W łaśnie w k u ltu rz e p ro d u k ty re fle k s ji p rz e k sz ta łca ją się w in erc y jn e m ity o „na­ kazach b y tu ”, gotow ych porządk ach m o raln y ch itd . W k u ltu rz e dzieje — a więc ludzkie działania m i­ nione — p rze k sz ta łca ją się w m artw ą , zniew alającą in te le k tu a ln ie tra d y c ję . Chodzi w ięc o to, aby re fle k ­ s ja służyła sam ow iedzy czynnego podm iotu, aby u ja w n ia ła jego au te n ty cz n e treści duchow e, dem i- sty fik o w ała jego św iadom ość k u ltu ro w ą, w yzw alała ją od bierności. W ty m kontekście p o jaw ia się u Brzozow skiego p o stu la t up raw ian ia h isto rii jako fenom enologii św iadom ości k u ltu ro w ej w heglow ­ skim sensie teg o te rm in u — niezm iernie w ażn y i p ło d n y w dalszej jego tw órczości. S tąd i szczegól­ n a rola, ja k ą w całokształcie życia duchowego, w k u ltu rz e p rzy p isu je 'filozofii — ja k o racjo n aln ej k ry ty c e bezw ładu k u ltu r y zastanej, niem o cy in te ­ le k tu a ln e j, jak o form ie uzyskania m aksim um rac jo ­ n aln ej sam ow iedzy. P rzesłan k ą filozofii nie jest „go­ to w e” sam ow iedne ,,ja”, cogito, lecz tw órczy w y ­ siłek oczyszczania św iadom ości, w toku któ reg o zdo­ byw a się dopiero sam ow iedzę. S tąd też szczególna, in te le k tu a ln a i m o ra ln a m isja filozofii: „uśw iado­ m ić sobie św iat m ożliw y, do k tórego się należy, k tó ­ ry p rze z nas sta je się zadaniem filozoficznym czło­ w ie k a ”.

I jeszcze je d n a kw estia. W opozycji do rozpow szech­ nion y ch obiegow ych schem atów m odernistycznych B rzozow ski przeczy p ry m ato w i bezw iednego, ir r a ­ cjonalnego „życia” w podm iotow ości i w k u ltu rz e rów nież i dlatego , że prow adziłoby to do uznania jed n o stk i za m iejsce p rzep ły w u , p u n k t k ry sta liz a ­ c ji pozaosobow ych sił w italnych. P row adziłoby więc,

(10)

w (konsekwencji, do jeszcze jed n ej w e rsji „filozofii b y to w e j” ; ty le że rac jo n aln ą przy ro d ę scjentystów zastąpiłaby irra c jo n a ln a w italn a spontaniczność. Tak p o jętą ak cep tację „życia uw aża Brzozowski za sam o- u łu d ę — jest to m isty fik acja w łasnej bezsiły, u zna­ nie w łasnego życia za n arzuconą niedorzeczność. P o d m iot jest spontanicznością „życia” , ale rów nież i racjon aln ą sam okontrolą w łasnych sił w italn y ch — w ysiłkiem skierow anym „na w e w n ątrz ” wobec w łas­ nej biologii. Czyn n ie je s t w ięc d'la Brzozowskiego eru p c ją bezosobow ych sił w italny ch , lecz ku lm in u je w idei p ra w a m oralnego, sam odyscypliny m oralnej ■— podporządkow ania w łasnego istn ienia, rów nież i w łasn ej cielesności, w y b ran y m spośród chaosu ży­ cia w artościom ogólnoludzkim , ładow i, k tó ry czło­ w iek swobodnie, na m ocy w łasnej sankcji u sta n a ­ wia.

W szystkie podjęte tu kw estie ontologiczno-m oralne są dla Brzozowskiego zarazem p roblem am i k u ltu ry zarów no europejskiej, ja k i polskiej. N ajogólniej m ówiąc, opozycje m iędzy podm iotem a p rzedm iotem , spontanicznym życiem a racjon aln ą sam ow iedzą są ró w n ok ształtn e wobec opozycji m iędzy k u ltu rą tw ó r­ czą a k u ltu rą zastaną. W ydaje się, że bez tru d u m oż­ n a w ykazać k o respo n d en cję zespołu ogólnych założeń filozofic znych B rzozow skiego z jego w ielkim i „kam pan iam i k ry ty c z n y m i”, sienkiew i­ czow ską i m iriam ow ską. O gólnym tłem je s t tu d iag ­ noza k ry zy su k u ltu ry eu ropejskiej, ale zarazem przeżyw anie i ocenianie w łasnej epoki ja k o przeło­ m owej, jak o zaw ierającej szansę dla przełam an ia kry zy su dzięki racjo n aln ej afirm acji „sam ow iednej wolności i tw órczości”. Z tą diagnozą sprzężony je st ata k n a bezw ład k u ltu ry polskiej, jej „nienow oczes- ność”, zastój in te le k tu a ln y , zaprzepaszczanie w łas­ nych w artości i szans. Za najw iększą groźbę dla w szelkiej k u ltu ry uw aża Brzozowski w yzbycie się odpow iedzialności za św iat i za sam ą siebie — do­ m inację postaw konsum pcyjnych, trak to w an ia t r a ­ d y cji i biologicznego trw a n ia jako g w aran cji w łas­

Czyn k u lm i­ n u je w id e i p raw a m oralnego Z agrożenie kultury 2

(11)

P otrzeb n e d zia ła n ie i j e ­ go sk u tk i P rzesła n k i ś w ia ­ top ogląd ow e „ filo zo fii c z y ­ nu”

nego bezpieczeństw a. S tąd a ta k na „bezm yślnych p ostępow ców ”.

Brzozowskiego, m ów iąc słow am i B runa-B ronow icza, p rzy p ra w ia ła o m dłości „papka po zytyw izm u” . T ym g w ałtow niejszy b y ł jed n a k jego ata k n a trw a n ie w trad y cjon alizm ie, na rezy gnację z aktyw ności k u l­ tu ro tw órczej, n a czy nienie z bezm yślności — w im ię krzep y — c n o ty n arodow ej. T akie b yły k ieru n k i a ta ­ ku przeciw połaniecczyźnie. Ale sprzeciw budził ró w ­ nież m od ernistyczny, m łodopolski 'bunt. Brzozow ­ ski d o p a tru je się w nim św iadom ości in d y w id u aln e j rozpaczy, zarzuca m u ak cep tację w łasnej nieodpo­ w iedzialności za k u ltu rę , k o n tem p la c y jn e przeżyw a­ nie i estety czne z a p atrzen ie się w s ta n y w łasn ej duszy. „ Jed y n y m pierw iastk iem czynnym jest tu chęć ucieczki od siebie i je j niem ożność, a stąd chęć zam askow ania p rzed sobą niem ocy. Czyn, aby b y ł czynem w łaśnie, m usi ostać się w św iecie. Nie w y ­ starcza św iadom ość tw órczości i czynu — p o trz e b n a je s t tw órczość sam a, nie św iadom ość p o trz e b y d z ia ­ łania, lecz działanie samo i jeg o sikutlki.

M ożem y n a podstaw ie dotychczasow ych w yw odów w y akcentow ać p y ta n ia i napięcia, k tó re d o jrzew ały w „filozofii czynu” i przygotow yw ały, n ie ja k o na mocy w ew n ętrzn ej logiki rozw oju św iatopoglądu, k r y s ta liz o w a n ie cię id e i p r a c y . N ajogólniejszą p rz e ­ słan k ą św iatopoglądow ą „filozofii czy n u” b y ła r a ­ d y k aln a opozycja m iędzy p odm iotem w arto ścio - tw ó rczy m a św iatem rozum ianym jak o m ateria czy­ nu. P odm iot nie wzlbogaca się dzięki k o n tak tow i ze ś w ia te m czy też — mówiąc; d ok ładniej — nie ze ś w ia ­ ta przedm io to w eg o czerpie sw e treści i bogactw o. Św iat p rzed m io to w y tra k to w a n y jest jedy nie ja k o o k azja do o dnaw iania i in te n sy fik a c ji w ysiłku m o­ ralnego, ak ty w n o ści w artościotw órczej i p rzy ro stu sam ow iedzy tej w łaśnie aktyw ności. W ysiłek te n m usi być n ieu sta n n ie odnaw ian y i in te n sy fik o w a n y — w k ażdorazow ym bow iem k o n tak cie ze św iatem , p rzed m ioto w y m istn ieje groźba pochłonięcia p o d ­ m iotowości, od n aw ia się wciąż ta sam a fu n d a m e n ta

(12)

l-na dychotom ia. Św iat k u ltu ry w ytw arza n ieu stan ­ nie niebezpieczeństw o zatracen ia wolności wśród rzeczow ych rezu ltató w twórczości, sp rzyja posta­ wom bierności i konsum pcyjności, ak cep tacji w a r­ tości zastan ych i rezygnacji z tw orzenia w artości n o ­ wych. A zarazem w łaśnie k u ltu ra stanow i d la pod­ m iotu jed y n ą możliwość rozw iązania „zadania filo­ zoficznego człow ieka’4 — przekształcenia chaosu m ożliw ych zdarzeń w7 m aterię czynu m oralnego. D y­ chotom ia ta n ad aw ała „filozofii czynu” szczególny kształt — heroistycznego aktyw izm u zespolonego z absolutyzm em m oralnym . K ształtu tego, ze zna­ m iennym i dlań antynom iam i, św iatopogląd au to ra

Legendy nie traci w toku dalszego swego rozw oju.

Filozofia pracy

Na gruncie „filozofii czy n u ” w y łan iały się p y tan ia i trudności, k tó re Brzozowski nie ty lk o dostrzega, ale z w łaściw ą m u rzetelnością i odw agą in te le k tu a ln ą zaostrza i doprow adza do sk rajn o ści w poszukiw aniu odpowiedzi. J a k i jest ro ­ dzaj k o n ta k tu m iędzy podm iotem —> u ję ty m jako

w ysiłek m oraln y i w artościotw órczy — a św iatem P y ta n ia i trud- p rzedm iotow ym — u jęty m jak o opór fizyczny, in e r- noscl

cyjny, staw ian y tem u w ysiłkow i? W czym zasadza się możliwość „ostania się w św iecie” , w pozapod- m iotow ym bycie —■ rezu ltató w m oralnego w ysiłku dokonującego się w ew n ątrz osobowości? J a k w y jaś­ nić sam ozłudzenia św iadom ości k u ltu ro w e j, w k tó re j ak ty w ną istotę człow ieczeństw a, absolut m oralny p rzesłan iają bierność, inercja, au to ry taty w izm m o­ ralny? Ja k i jest sta tu s m oralno-ontologiczny i spo­ łeczny tw órców k u ltu ry , inteligencji, w całokształcie życia zbiorowego?

Poszukiw anie odpow iedzi n a przykładow o w ym ie­ nione tu p y tan ia doprow adziło Brzozowskiego do sform ułow ania w lata ch 11905— 1909 podstaw ow ych tez „filozofii p rac y ” . Rolę sty m u lu jącą odegrały n ie

(13)

-C harakter k o n ­ ta k tu z m y ślą M arksa

w ątp liw ie w y d arzen ia rew o lu cji 1905 r. oraz p og łę­ b iony k o n ta k t z m yślą M arksa.

Nie b y ła to po p ro stu asym ilacja, aikces do tez go­ tow ych. W sto su n k u do M arksa Brzozow ski zacho­ w ał tę sam ą sam odzielność, ja k a go p rzed tem cecho- w oła w obec n ietzscheanizm u, a później — w obec B ergsona, S orela czy m o d ern izm u katolickiego. W ch łan iając zaw artość in te le k tu a ln ą inn ych p rądów , B rzozow ski zarazem p rze tw a rza ł je — nigdy nie był „recep ty w n o ścią” czystą. P rz etw a rz ał je n a w e t wów czas, gdy z en tuzjazm em akceptow ał pew ne r e ­ zu lta ty , p o d p isy w ał się pod określonym i tezam i. Ale tra k to w a ł je przecież zawsze jako odpow iedzi na w łasn e p y tan ia . Za m igotliw ą n iek ied y zm iennością odpow iedzi, fascy n acją „izm am i” , poczuciem d łu g u in te le k tu a ln e g o i wdzięczności dla tego lub innego au to ra , dzieła itd . k ry je się u B rzozow skiego ciąg ­ łość podstaw ow y ch p y tań . One w łaśnie o k reśla ją jedność św iatopoglądu a u to ra L e g e n d y , w k tó rą by go stro n ę gorączkow e poszukiw ania nie kierow ały. Sprzężone z ty m i p y tan iam i, ze sw oistą dla Brzo­ zow skiego p ro b lem aty k ą, tezy z pozoru p rzy sw aja l­ n e ty lk o — n a b ie ra ły treści now ych, u leg ały m odyfikacji. Sam Brzozow ski często zdaw ał sobie z teg o sp ra w ę chyba dopiero post factum . K ażdy n o w y sy stem był dlań ja k g dyby ekran em p ro je k ­ c y jn y m dla w łasn ej p ro b lem aty k i; ta k je d n a k , jak gdyby w toku tej p ro je k c ji rzucane św ia tło w yod­ rę b n ia ło z e k ra n u o kreślone fra g m e n ty i p rz e tw a ­ rz a ło je w części składow e rzucanego obrazu. A kcep­ ta c ja m ark sizm u pozw oliła B rzozow skiem u p rz e ­ zw yciężyć szereg trudności, pogłębić i przetw orzyć w ła sn ą p ro b le m aty k ę filozoficzną. A le — ja k już m ów iliśm y — d o konyw ało się to na gruncie o k re ­ ślonej tem a ty z a c ji m arksizm u , podporządkow aniu go ty m p y tan io m , k tó re Brzozow skiego do pogłębio­ nego dialogu z M ark sem doprow adziły.

P rzejście od „filozofii c z y n u ” do „filozofii p ra c y ” m ożliw e sta ło się dzięki dostrzeżeniu w p racy fu n d a ­ m en taln eg o w y m iaru ludzkiego istnienia. S tw arzało

(14)

to możliwość in neg o o k reślen ia statu su ontologicz- nego człow ieka w św iecie; jego wolności, rela cji pod­ m iotow ości do p rzy ro d y , św iata przedm iotow ego. P o ­ zw alało rów nież osadzić w dziejach podm iot ch a­ rak tery zo w an y d otąd głównie ze w zględu n a poza- historyczne w artości m oralne. D ychotom ię „w ew nę- trzno ści” i „zew nętrzności” zastęp u je p ró b a d ialek ­ tycznego ujęcia re la c ji naszego „ ja ” i h isto rii (by posłużyć się fo rm u łą L e g e n d y ) jak o m om entów pro ­ cesu k u ltu ro tw órczeg o przebiegającego w dziejach. B rzozow ski pogłębia i w zbogaca swe diagnozy k ry ­ zysu k u ltu ry , osadza je w historii. Podstaw ow ego źródła tego k ry zy su u p a tru je w o d erw an iu się w a rstw tw orzących k u ltu rę in te le k tu a ln ą od p ro ­ cesu w ytw órczego, procesu p rac y , będącego a u te n ­ tyczną i fu n d am e n ta ln ą działalnością ludzką. Św iat społeczny i historyczny, w y tw arzan y i p o d trz y m y ­ w any w sw ym istn ien iu przez proces pracy, jaw i się w arstw om niep ro d u k ty w n y m — a one przecież tw o­ rzy ły dotąd k u ltu rę duchow ą — jako re z u lta t obcej im, zew nętrznej siły. Stąd dom inow anie w k u ltu rz e czystego intelek tu alizm u , p ojaw ianie się w szelkich p ostaw konsu m p cyjn ych , te n d e n c ji do akceptacji po rząd k u m oralnego i 'bytowego jak o już „gotow e­ go” , danego. S tąd rów nież poczucie kryzysu, bezsil­ n y b u n t, b ory k an ie się in dy w id ualn y ch tw órców ze sprzecznościam i w łasnej k u ltu ry .

Ta „fenom enologia św iadom ości” je s t p u n k tem w y j­ ścia dla rozbudow anej u Brzozowskiego typologii w ielkich p rąd ó w i postaw k u ltu ro w y ch, ich w ew nę­ trzn y ch sprzeczności i zm agań — racjo n alizm u i ro ­ m antyzm u, sen ty m en talizm u i pozytyw izm u. Z w ła­ szcza w Legendzie ogólne schem aty zespolone zo­ sta ły z całym bogactw em k o n k retu historycznego i przesycone p asją w alk i o drogi rozw oju i sens ist­ nien ia lite ra tu ry . W „filozofii p ra c y ” absolutyzm nioralny Brzozow skiego sprzęga się z ideałem w y­ zwolenia klasy robotniczej, „usam ow olnienia p ra c y ”, stw orzenia nowej k u ltu ry , k tó ra m a być zarazem czynnikiem i w y razem procesu zm ierzającego do

Praca fu n d a ­ m en taln ym w ym iarem lu d zk iego istn ien ia Ideał w y z w o le ­ n ia klasy r o ­ botniczej

(15)

P raca to czyn sk u teczn y

W yw alczanie lu d zk iego ś w ia ­ ta

realizacji tego ideału. T aka w łaśnie w izja w sp iera­ ła k ry ty k ę litera c k ą Brzozowskiego, n asilała zna­ m ien ny dla niej patos, w yostrzała jej ry s c h a ra k te ­ ry sty czn y , a m ianow icie, m ówiąc słow am i W yki, „w izjonerstw o celu finalnego lite r a tu r y ” .

P rz y jrz y jm y się nieco bliżej podstaw ow ym tezom „filozofii p ra c y ” .

Idea p ra c y dostarcza podstaw y dla „m etafizyki jak o św iadom ego tw orzenia człow ieka przez człow ieka, jak o św iadom ego uczestnictw a ludzkości w tw orze­ niu ś w ia ta ” . P ozw ala odnaleźć „podstaw ę b y to w ą ” człow ieka w działaniu, k tó re zależy od jego w łasnej woli, a m a zarazem „konsekw encje b y to w e '’. Filozo­ fia p rac y je st w ięc postacią filozofii czynu, ale czy­ nu skutecznego. Za n iew y sta rcz a ją c y uznaje teraz B rzozow ski „etyczny ty p ” filozofii czynu, k tó ry oce­ nia czyny je d y n ie ze w zględu na ich zgodność z w zo­ ram i m o ralny m i, p rzyśw iecającym i działaniu. „Nie a k te m czystym , lecz dłonią u sta n a w ia człow iek sw o­ je ja w św iecie” . K ry ty k u je z tych pozycji nad al „filozofie b y to w e ” , ale rów nież N ietzschego i „d y le­ tan tó w n ietzsch ean izm u ” . Nie szczędzi rów nież swej w łasnej w cześniejszej w e rsji filozofii czynu.

Sens filozoficznej p rac y polega dla Brzozowskiego na tym , iż je st o n a skutecznym k olek ty w n y m w y ­ siłkiem , w k tó ry m dokonuje się afirm acja podm io­ tu jak o w yposażającego św iat w w artość. „Tylko p rac u jąc człow iek stw arza isto tn ą odpow iedzialność pom iędzy swoim stanem w ew nętrznym a pozaludz- kim otoczeniem ” . P ra ca jest więc sam oafirm acją au to no m ii lu d zk iej, ale zarazem w yprow adza ona człow ieka poza niego sam ego, pozw ala m u u sta n o ­ wić rela cję z pozaludzkim bytem . P ra c a jest re la ­ cją, d zięki k tó re j człow iek jak o podm iot wolny, w a r- tościotw órczy i m yślący zakorzenia się w św iecie p rzy ro d y , k tó ra nie zna ani wolności, ani norm etycz­ nych. A le p raca może być takim w artościotw órczym działan iem dlatego, że je s t zarazem działaniem fi­ zycznym , „m ięśniow ym ”. J e s t ona p rzełam y w aniem o poru p rzy ro d y , w yw alczaniem na niej — jak

(16)

pow iada autor L eg e n d y — ludzkiego św iata. O d­ n a jd u je m y tu znaną nam dychotom ię podm iotu w artościotw órczego i przedm iotow ości jak o oporu wobec w ysiłku podm iotowego. Ulega ona jed nak zarazem pogłębieniu i p rzekształceniu. W „filozofii c z y n u ” statu s ontologiczny przedm iotow ości był w łaściw ie niejasny. Z jednej stro n y św iat przedm io­ tow y m iały charakteryzow ać w łaśnie opór, in erc y j- ność wobec w ysiłku w artościotw órczego. Z drugiej jed n a k stro n y w szelka przedm iotow ość uznana by ła za pochodną c d w artościujących sam orozróżnień podm iotu. „Filozofia p rac y ” nato m iast zakładała sa- m oistność by to w ą p rzy ro d y . Pozw ala to Brzozow­ skiem u rad y k a ln ie przezw yciężyć i em p irio k ry ­ tycyzm , i fichteanizm . P rzy ro d a nie jest o rg a ­ nizacją danych dośw iadczeń, nie jest rów nież „nie- - ja ”, u k o nsty tu o w an ym jak o zadanie przez podm iot m oralny. P rzyroda je st nieu stan n ie sam oobecna jako rzeczowość i przedm iotow ość fizyczna. Nie stoi za nią żadna racja. Człowiek jest sam w przyrodzie i zdany tylko na siebie. W sw ej faktyczności jest ona d an a podm iotow i jak o siła w roga, zagrażająca jego istnien iu, jego w olności i sam oistności. 'Proces p racy je st w yw alczaniem zw ycięstw a dla w artości, k tó re są jed y n ą i abso lu tn ą racją człow ieczeństwa. P rz y ­ roda jest irracjo n aln y m chaosem zdarzeń, w brew k tó rem u człow iek m usi n ieu stan n ie utrw alać swój lu d zk i św iat, ład m oralny. P o d trzy m u je go w istn ie­ niu tylko „m ięśniow a w alka z p rzy ro d ą ” . W ysiłek w artościotw órczy nie w spom agany przez w alkę, o k tó re j rezu latacie decyduje siła i m ęstw o, jest bez­ skuteczny, skazany na klęskę. M etaforyka „w alki” , „ siły ” , „zw ycięskiego życia” , „miazgi gatunkow ego życia” w raca n ieu stan n ie n a k artach dzieł Brzozow­ skiego. M odernistyczna p o ety k a i sty listy k a n a d a ­ w ała ideom B rzozow skiego w iększą nośność i eks­ presyjność, ale zarazem p rze słan ia ła nieraz ich a n ty - m odernistyczną treść. Brzozowski w alczył z m oder­ nizm em : stylem i słow nictw em tej epoki.

Brzozowski w yłącza z c h a ra k te ry sty k i podm iotu

C złow iek a przyroda

(17)

Brak r e c e p ty w - ności w o b ec przyrody D ziejo w y sen s w a lk i z p rzy­ rodą B iologiczn y w y ­ m iar w a lk i z przyrodą

w szelką recep ty w n ość w obec przyrody, nie m ów iąc już o m ożliw ości h arm o n ijn eg o w spółżycia z n ią. A ktyw izm w y ra ż ają cy się w d ziałaniu w arto ścio- tw órczy m pozostaje, ta k ja k w „filozofii czy n u ”, pod­ staw ow ą cechą podm iotow ości, ale zespoloną z ta ­ kim i jej w łaściw ościam i, ja k historyczność i biolo- giczność.

W alka z p rzy ro d ą jest bow iem ch arak tery zo w an a jak o dziejow a i biologiczna zarazem . D ziejow a, gdyż p ra c a je st procesem k o lek ty w n y m i p rzeb ieg ającym w h isto rii, a zarazem podstaw ow ym czynnikiem h i- storiotw órczym . S en s p ra c y polega n a „rozpław ia- niu b y tu w h isto rię ”, przekszałcan iu św ia ta p rz y ­ ro d y we fra g m e n ty swoiście ludzkiego, h isto ry cz­ nego św iata. In d y w id u u m p o ru sz a się zawsze w ob­ ręb ie stosunków w ytw orzonych p rzez h istorię, tzn . w św iecie w y tw orzo n ym p rzez p rac ę i dzięki p rac y . H isto ria n ie je s t ty lk o środow iskiem zew nętrzn ym : „w szystko co stan o w i treść, zaw artość św iadom ości może być ty lk o dośw iadczeniem , przeżyciem zdoby­ ty m w ciągu histo ry cznego życia ludzkości”. P rz e ­ tw a rz a n ie tego k o le k ty w n ie zdobytego dośw iadcze­ nia je st tre śc ią w szelkiego — rów nież poznaw czego — w y siłk u k u ltu row ego.

Ale „w alk a z p rz y ro d ą ” je s t rów nież, ja k m ów iliś­ m y, re la c ją biologiczną, „m ięśniow ą” . P ośred niczy tu tec h n ik a ja k o narzędzie stw a rz a n ia now ego ś ro ­ dow iska, n arzęd zie w alki w łaśnie, a nie przystoso ­ w ania. Ż adne p ra w a przyro dy , żaden au tom aty zm jej ew olucji nie o k reśla losów h istory czny ch czło­ w ieka — B rzozow ski nie porzu ca swej k ry ty k i ew o- lucjon istyczn ego pozytyw izm u. G enetycznie czło­ w iek w^ywodzi się z p rzy ro d y — jest w y try sk ie m irra cjo n a ln e g o życia, „tajem niczego czegoś, co w za­ czątk u sw ym p rze d staw ia się naszym narząd o m i in ­ stru m en to m poznaw czym jako protoplazm a*’. A le jest to p ro to p lazm a, k tó ra dąży d o tego, b y stać się Bogiem. Człow iek przeciw staw ia się w rogiem u św ia­ tu p rzy ro d y , w y o d ręb n ia się odeń jako siła w ita ln a w łaśnie, k tó ra w y tw arza d la siebie św iat w zdobyw ­

(18)

czej walce. W tej ch a ra k te ry sty c e życia, biologicz­ nego podścieliska działalności ludzkiej, nieu stan n ie

obecne są rem iniscen cje d arw inizm u splecionego z nietzscheanizm em — w w iększym chyb a n aw et stopniu niż w „filozofii czy nu ”. Nie m ając żadnej rac ji ani gw arancji dla swego istn ien ia poza w łasną siłą, w olą i m ęstw em , człowiek m usi tw orzyć swe „dum ne życie” . P raca jest czynem heroicznym i tr a ­ gicznym ludzkości i w ty m w łaśnie sw ym heroicz­ nym trag izm ie je st źródłem zarazem p iękna i w iel­ kości m oralnej.

W ta k w łaśnie scharak tery zo w any m podłożu biolo- giczno-historycznym zakorzeniona je st w szelka tw órcza działalność zarów no jednostki, ja k i naro d u jak o ind yw id ualno ści zbiorowej. H eroistycznie p o ­ ję ta id ea p racy dostarczała now ych, pogłębionych uzasadnień dla rozu m ienia podm iotu jako tw órcze­ go, ale dlatego w łaśnie rad y k a ln ie w olnego i odpo­ w iedzialnego. 'Człowiek nie ponosi odpow iedzialności za siebie wobec nikogo poza sobą sam ym . Ale d la ­ tego w łaśnie jest to odpow iedzialność absolutna za sw oje istnien ie w e W szechświecie i za sens, k tó ry m u ludzkość n adaje. Ludzkość p racu jąca jest je d y ­ nym źródłem w artości — n ie są one jej n igd y dane, lecz zawsze w ytw arzan e. Nie istnieje odpow iedzial­ ność ludzkości ani w obec Boga, ani wobec przyrody. Nie je s t rów nież człow iek odpow iedzialny wobec h isto rii, lecz za historię. H istoria nie je st bezosobo­ w ym m echanizm em — jako tak a jaw i się ona je ­ dynie św iadom ości zm istyfikow anej. Nie je s t ona lo­ sem, przeznaczeniem , lecz sferą ludzkiej wolności, obszarem ludzkich w yborów i zaniechań, ludzkiej odpow iedzialności. W dziejach nie istn ieje żaden u k ry ty plan, żaden zam ysł, k tó ry b y gw arantow ał ta k i lub in n y ich re z u lta t. H istoria stw arza jedynie w a ru n k i działania — sam a nie rozstrzyga niczego. Istnien ie w h isto rii nie pociąga za sobą ani koniecz­ ności, an i nakazu akceptacji w szelkiej historii; ró w ­ nież i przeszłość nie jest ty lk o dana, 'lecz jest za­ daniem . W o k reślonych w aru n k ach w pły w p rzesz­

A b solu tn a o d ­ p ow ied zialn ość za sw e istn ien ie

O d p ow ied zial­ ność za h istorię

(19)

K szta łto w a n ie h istorii

K w estia alien a cji

łości na św iadom ość k u ltu ro w ą może być zabójczy, św iadectw em tego je s t trad y cjo n alisty czn a, szlachec­ ka „Polska zdziecinn iała”, ta k n am iętnie zw alczana w Legendzie.

H istoria nie „zap lan ow ała” ludzkiej odpow iedzial­ ności za nią. Takie lub inne ten dencje w k u ltu rz e p o jaw ia ją się w rezu ltacie nie skoordynow anych procesów . G eneza ich jest je d n a k n ieisto tn a — nie zm ienia ona ich znaczenia i fu n k cji dla dalszego rozw oju dziejów. H istoria w yłoniła jak o zadanie, od któ reg o ludzkość nie może się uchylić, rac jo n aliza ­ cję dziejów n a gruncie „usam ow olnienia p ra c y ”. „Nie było p lan em dziejów , b y śm y m ogli dzieje planow ać, dziś jed n a k m usim y m yśleć o dziejach ja k o naszym w łasn y m sam o w ied n y m dziele lub m usielibyśm y nie m yśleć w ogóle”.

To zadanie w łaśnie fo rm u łu je i uśw iadam ia m a rk ­ sizm — i w ty m sensie je st szansą przezw yciężenia k ry zy su k u ltu ry i k ry zy su w olności. B rzozow ski nie po słu g uje się term in e m „ a lien a c ja ” , s k ą p y jest do­ stęp n y m u zasób tekstów m arksow skich, w któ ry ch kw estia alien acji została stem atyzow ana. Ale ty m bard ziej znam ienn e jest — zarów no dla p rze n ik li­ wości in te le k tu a ln e j au to ra Idei, jak i dla fu n k cji k o n sty tu ty w n y c h p ro b lem aty k i alien acji i filozofii m arksow skiej — że tę w łaśn ie p ro b lem aty k ę od­ c z y tu je jak o c e n tra ln ą w m arksizm ie i zespala ją z „filozofią p ra c y ” . Św iat w ytw orzony p rzez lu dzk ą p racę sta w ał do tąd wobec sam ych ludzi jak o „św iat narzu con eg o b y tu ”, a w łasna „historia ludzi zawsze katow ała coś w człow ieku” . „ K u ltu ra now oczesna, choć żyje w pojedynczych głow ach, jest w ytw orem zbiorow ym , rzeczą: co może w iedzieć rzecz o w łaści­ cielu. Rzecz ukazy w ała się dotąd w łaścicielow i ja k o niezależna potęga, rządziła nim ; tera z zm ieniają się ro le ” . D o tąd w św iadom ości k u ltu ro w e j pojęcia o tym , „co człow iek zdołał uczłow ieczyć” staw ały „w form ie gran iczn y ch k a m ie n i” — Boga, b ytu , dog­ m atów relig ijn y ch lub tra d y c ji narodow ej. T e c h ­ n ik a sta ła się nie ty lk o czym ś niezrozum iałym , ale

(20)

i w rogim , a nauk a, sfera wiedzy, uk ształto w ała się jak o odrębna, „obca sfera życia” , odczuw ana jako coś narzucanego, jak o „obca k o n tro la ”. W Polsce, k tó ra nie w zniosła się na poziom życia now oczesne­ go, alienacja ta jest n iejak o podw ojona i pogłębia kry zy s św iadom ości ku ltu ro w ej. W ytw ory nowoczes­ nej k u ltu ry europejskiej odczuw a się w Polsce jako zew nętrzne, narzucone, obce. Równocześnie zaś c ią ­ żąca św iadom ość nienow oczesności w łasnego życia spraw ia, iż w łasna tra d y c ja , w łasna przeszłość sta ją się in e rc y jn y m ciężarem , k ręp u jący m i więzami. Ją d re m historycznego św iatopoglądu M arksa, n a j­ głębszą m yślą jeg o filozofii h istorii by ła dla Brzo­ zowskiego teza, iż ludzie są jednocześnie autoram i i ak toram i sw ojego d ram atu . Człow iek sam tw orzy sw oją histo rię — ale dotychczas tw orzył ją bezw ied­ nie. Św iadom ość tego w łaśnie stan u stw arza w sa­ m ej historii now ą szansę, w y łan ia w niej nową m oż­ liwość — czynienia jej w sposób w olny i świadom y. M ożna było —' a n a w e t m usiało się — akceptow ać h isto rię jak o los, przeznaczenie, póki człowiek nie uzy sk ał św iadom ości, iż je s t to fałsz, sam oułuda. Św iadom ość ta nie może już nas opuścić — jest ona św iadom ością naszej w olności i p ragn ieniem jej. J e s t logiczną k o nsek w encją całego dotychczasow ego rozw oju k u ltu r y eu ro p ejsk iej, w y sn u tą w łaśnie przez M arksa.

„Nie u da się n am już cofnąć w stecz — pisał B rzo­ zowski — stać się na now o m aterią, przedm iotem , ofiarą historii. Św iadom ość nasza nie pozw ala nam ulec niczem u bezw iednem u (...) Nie chcem y ulegać przeznaczeniu, historii. Chcem y i m usim y je stw a­ rzać św iadom ie i swobodnie. Możemy jeszcze być b a n k ru ta m i swobody, jej przeniew iercam i; nie zdo­ łam y już nig d y w rócić do czasów naiw nej i n ie ­ w inn ej niew o li”. N a ty m polega przełom ow a fun k cja ku ltu ro tw ó rc z a m arksizm u zarów no wobec jed n o ­ stki, jak i wobec zbiorowości. U św iadam iając p ra w ­ dę filozoficzną ludzkiego istn ien ia, m arksizm czyni z w olności i p racy ideał, k tó ry sta je się absolutnym

T echnika, n au k a tradycja R dzeń św ia to p o g lą d u M arksa

(21)

D zieje są lu d z ­ k im zadaniem

P r o le ta r ia t ro z­ w ią za n iem „ filo ­ zo ficzn eg o z a ­ g a d n ien ia czło ­ w ie k a ”

w ym ogiem i n ak azem m o raln y m wobec ludzi i ich historii. Czyniąc człow ieka odpow iedzialnym za w łasn y jego ideał, dom agając się u stan o w ien ia go jak o p raw a , jest „m etodą ziszczenia sam ow ładztw a człow ieka, p ro m eteo p ed ią” . D zieje są zadaniem lud z­ kim — ale jed y n y m zadaniem godnym człow ieka jest sp ełn ien ie id eału, w artości absolutn ych, k tó re w y tw o rzy ł i uśw iadom ił sobie; spełnienie ow ego po­ stu la tu „będziecie jak o bogowie” . H istoria k ry ła w soibie d o tąd w ieloznaczność — m a stać się abso lut­ nie jednoznaczna. J e śli b y ła dotąd sferą zaniechań i w yborów cząstkow ych, to teraz sta w ia człow ieka p rzed a lte rn a ty w ą o stateczną — p rzed ab solu tny m w y b orem m oralnym .

Jako' filozofia p rac y i sw obody jest m arksizm dla Brzozow skiego filozofią p ro le ta ria tu , klasy ro b o tn i­ czej. P ro le ta ria t je s t p ra k ty c z n y m rozw iązaniem „fi­ lozoficznego zagadnienia człow ieka”. B rzozow ski zarzuca M arksow i, iż p ro le ta ria t b y ł d la ń „sym bo­ lem m etafizy czn y m ” . W o w iele w iększym stopniu c h a ra k te ry s ty k a ta je st praw om ocna w obec sam ego Brzozowskiego. P ro le ta ria t b y ł d lań n ieja k o spełnie­ n iem tre śc i filozoficznych, z a w a rty c h w idei p racy — ow ą siłą w ita ln ą i zdobywczą, w y d zierającą p rzy ­ rodzie b y t i „rozpław iającyim go w h isto rię ”, u trz y ­ m u ją c ą „d ło n ią” , „w ysiłkiem m ięśniow ym ” ludzkość na o d pow iednim poziom ie techniczno-w ytw órczym w obec p rzy rod y . A k ty w isty czn y h eroizm określa isto tę p ro le ta ria tu i dlatego m arksizm jako „prom e- teo p e d ia ” je s t m eto d ą przek ształcen ia sy tu acji ży­ ciow ej ro b o tn ik a w u n iw ersaln e zadanie ludzkie, p rzek ształcen ia przy m u sow ej organ izacji p racy w „sam ow ładzę p ra c y ” . K lasa robotnicza jest nosi­ cielem pew nej św iadom ości p o ten cjaln ej (celowo po­ słu g u je m y się term inologią L u kacsa w p e łn i ad ek ­ w a tn ą do koncepcji Brzozowskiego). Z ad an iem h i­ sto ry czn ym i k u ltu ro tw ó rc z y m p ro le ta ria tu jest sa- m oustan o w ien ie ludzkości ja k o w olnego, au ton o­ m icznego podm iotu, p o siadającego p ełn ą sam ow ie- dzę, św iadom ie realizującego swój los. Zgodnie ze

(22)

sw obodnie p rzy ję ty m ideałem w y rażający m jej isto ­ tę, k la sa robotnicza m a uczynić całą k u ltu rę św ia­ dom ym w yrazem w artości spełn iany ch dotąd bez­ w iednie.

Bezw iedny proces ekonom iczny zostaje więc zespo­ lony, zsy n tetyzow an y z bezsilną dotąd w olą k u ltu ­ ry — siła w ita ln a ze św iadom ością ku lturow ą. Sarno- edu k acja m oralna, u stanow ienie p raw a m a spotęgo­ w ać ow e siły w italn e, „życie” i „d rg nien ia w oli” . Ale zarazem m a narzucić im dyscyplinę m oralną, podporządkow ać je o kreślo n ym w artościom . S p o n ta­ niczność i reflek sja, irracjo n aln y chaos i św iadom y ład, „życie” i m yśl zostały pogodzone w p raw ie m o­ raln y m . Siły bezosobowe, w italn e w osobowości za­ tra c iły wówczas swój „bezw iedny” c h a ra k te r. Z o sta­ ły by podporządkow ane św iadom ej działalności w a r- tościotw órczej, w to k u k tó rej jednostka, w yrażając n ajp ełn iej swą osobowość, nie oddzielałaby jej z a ra ­ zem od woli zbiorow ej. Socjalizm jak o p raw o m o ral­ ne je s t więc ideałem rygorystycznym , a naw et asce­ tyczny m (w yraźna jest tu zbieżność m yśli Brzozow­ skiego z w ątkam i sorelow skim i). Rygoryzm ten i as­ cetyzm potęg u ją jeszcze h eroistyczny etos, k tó ry m nasycona jest Brzozow skiego w izja m arksizm u. In telig en cja może dostarczyć p ro le taria to w i św iado­ mości ku ltu ro w ej i w ty m sensie uczestniczyć w jeg o edukacji. Oczywiście, nie jako czynnik zew nętrzny, lecz ja k o zespolona z nim siła ku ltu row a. E duk acja w te d y tylko p row adzi do wolności, a nie do tre su ry , gdy je s t sam oedukacją, gdy w artości zostają w y ­ tw orzone jako w łasne, a nie wówczas, gdy są odbie­ rane, konsum ow ane. Ale ru c h klasy robotniczej jest przede w szystkim h istoryczną szansą dla sam ych tw órców k u ltu ry — pozw ala przezw yciężyć ich fał­ szyw ą świadom ość, poczucie bezsiły i niem ocy, bez- w artościow ości w łasnego życia. Pozw ala nasycić ca­ łą k u ltu rę „p rom eteistyczną św iadom ością odpow ie­ dzialności i w a lk i”, k tó ra jest jed y n ą m ożliw ą w e w spółczesnym św iecie św iadom ością k u ltu ro tw ó r­

Socjalizm p ra­ w e m moralnym

Szan sa tw ó r­ ców ku ltu ry

(23)

D w a człon y k a ­ tegorii „pracy”

A b so lu t m o ­ raln y i siła

czą zesp alającą p ięk n o z w olnością, z p raw d ą i z do­ b rem m oralnym .

Tezy szkicow o nak reślo ne pow yżej stanow iły p u n k t dojścia „filozofii” p rac y — ale b y ły one zarazem p u n k te m w yjścia dalszej ew olucji ideow ej a u to ra

Legendy.

W ciągu o sta tn ic h lat życia w tw órczości B rzozow ­ skiego coraz b ard ziej uw y raźn iała się w ieloznacz­ ność k ateg o rii „ p ra c y ” . To co m iało być o stateczną sy n tezą rozp ad ało się na dw a jak gdyby człony s a ­ m odzielne: m o raln o -in te lek tu a ln y w ysiłek w artościo- tw órczy i siłę, k tó ra m iała zapew nić w artościom ostanie się w „bycie” . T en d ru g i zwłaszcza w ą te k zdaje się n iek ied y coraz b ard ziej autonom izow ać w m yśli Brzozow skiego (m.in. pod silnym od d ziały ­ w an iem m yśli Sorela). Ale autonom izacji i ra d y k a - lizacji tego w ą tk u sp rz y ja ło rów nież, a m oże i głów ­ nie, p ra g n ie n ie ro zb u d zenia w św iadom ości n a ro d o ­ wej w oli p rzełam an ia zacofania technicznego i in te ­ lek tu a ln e g o Polski, in te n sy fik a cji siły i energii n a - rodotw ó rczy ch , w zm ożenia poczucia odpow ie­ dzialności i w oli in telig en cji, przeciw staw ien ia się por ew olu cyjn y m n a stro jo m k a ta stro fy , bierności, pesym izm u. W kon sek w encji Brzozow ski u jm u je n iekiedy dizieje, c ałą sferę k u ltu ry w dw óch nie p rzy sta ją c y ch do siebie płaszczyznach. Z jed n e j s tro n y są one „zad an iem ” , tzn. obszarem realizacji ab so lu tu m oralnego, z d rugiej — obszarem śc ie ra ­ nia się irra c jo n a ln y c h sił, k tó re nie u z n a ją żednego p raw a m oralnego, niczego poza siłą w łaśnie.

A le ja k g d y by na d rug im biegunie m yśli n a ra sta ło p y ta n ie p rzeciw staw ne — o szansę zakorzenienia człow ieczeństw a, ja k o ab solu tu m oralnego, w bycie i h isto rii niezależnie od b ru ta ln o śc i siły i w brew niej. P y ta n ie to n u rto w ało Brzozow skiego od d a w ­ na — odpow iedzią na nie m iała być przecież idea pracy. W n ajogólniejszej postaci filozoficznej p o ­ szuk iw ania te p rz y b ra ły w o sta tn im etapie tw órczo­ ści k sz ta łt p y ta ń o to, jak m ożliw a je s t owa p o d ­ staw o w a dla człow ieka potencjalność św ia ta p rze d ­

(24)

m iotow ego — to, że jest on „w spółm ierny z pracą, p rz y jm u je ją w siebie i chroni jej w y n ik i” ? Ja k m ożliwa jest „w spółm ierność w szechśw iata z naszy­ m i w zruszeniam i estetycznym i, relig ijn y m i”, jaka je st szansa uczynienia z m iłości — a nie b rutaln ości siły — źródła wolności?

Je śli z p e rsp ek ty w y tych p y tań spojrzeć na zna­ m ienną dla o statniego okresu życia Brzozowskiego fascynację katolicyzm em , to — być może — udałoby się unik n ąć obu skrajności. Z arów no bag atelizo w a­ nia jej, tra k to w a n ia jak o załam ania psychicznego, tłum aczącego się tragicznym i okolicznościam i życio­ w ym i, jak i trak to w an ia jej jak o „przełom u” czy „naw rócen ia”.

J e d n o chciałoby się ty lko podkreślić — rów nież i m odernizm katolicki nie stał się dla Brzozowskiego ty lk o p u n k tem dojścia, ale zaw ierał w sobie także p u n k t w yjścia. W tym sensie, że katolicyzm nie był d la ń tylko, ani głównie, zespołem odpowiedzi, lecz rów nież, i głównie, zespołem pytań. T ęsknota za abso lu tem m oralnym , za spełnieniem tego absolutu d rąży ła n iem al od początku m yśl Brzozowskiego. A le ów absolut nie ty lk o nie mógł przeczyć suw e­ ren n o ści m o ralnej człow ieka, jego rad y k a ln ej a u to ­ nom ii i w olności, lecz m iał być jej ek sp resją i po­ tw ierdzeniem . S tąd d ram aty zm poszukiw ań, zw ąt­ pień, uniesień i ro zte re k sn ujących się na pisanych w o statn ich m iesiącach życia k a rta c h p a m iętn ik a i w o sta tn ic h listach. P ró b u jąc złagodzić ascetyczny i trag iczny heroizm w izji w artościotw órczego pod­ m iotu działającego w obcym m u św iecie — Brzo­ zowski wciąż, jak gdyby od początku, ponaw iał w zm agania w poszukiw aniu rozw iązania, które — nie zdejm ując z człow ieka odpow iedzialności to ta l­ nej —■ pozw oliłoby m u zespolić w sobie, pogodzić „bezw zględną sam otw órczą swobodę z koniecznością, istn ien ie m ”.

A jeśli gdziekolw iek opozycję tę pogodzić zdołał — to nie w form ule in te le k tu lub w iary, lecz w sensie, k tó ry nadał sw em u istn ien iu przez w łasną twórczość

Fascyn acja k a ­ tolicyzm em

A b so lu t m o r a l­ ny a su w e r e n ­ ność człow ieka

(25)

— b o ry k ając się z n im w śm ie rte ln e j chorobie i w n a ra sta ją c e j sam otności w śród ludzi. N iepokój

U zysk ać m o ra ln y i niezaspokoj enia m yśli rozsadzały w szelkie

ab solu tn y se n s fo rm u ły , k tó ry ch ta tw órczość poszukiw ała dla

sie-m oraln y bie. B yła ona p e łn ien iem m isji, zarazem apelem w ieszczym i k ry ty k ą in te le k tu a ln ą — n ieu sta n n y m p rz y k ła d a n ie m ido siebie i do innych, do swego n a ­

ro du i do ludzkości m iary i nadziei uzyskania abso­ lu tn eg o sensu m oralnego dla faktyczności ludzkiego istnienia.

Cytaty

Powiązane dokumenty

W r amach drugiej części projektu (Program roczny 2008) , zaplanowano dalszą modernizację sprzętową systemu AFIS (wymianę sta - nowisk pełnofunkcyjnych oraz tereno wych workflow)..

Należy więc dokładniej przyjrzeć się zasadom oraz metodom i środkom formacji, stosowanym we współczesnych ruchach odnowy.. ZASADY FORMACJI W RUCHACH

A. Chwalby, jest odejście od błędnego metodologicznie terytorium.. ziem polskich, które najczęściej utożsamiano z obszarem państwa polskiego po II wojnie światowej. to

Firma Gałęzowskiego zdaje się przychylać do tej drugiej opcji, choć plany wydawnicze zawarte w opublikowanym przez nią dość późno prospek­ cie nie wyglądają

– po 10 latach intensywnego rozwoju rolnictwa ekologicznego w Polsce – nastąpiła zmiana trendu wyrażająca się dużym spadkiem liczby gospodarstw i zmniejszeniem się

Internal communication does not only refer to fixed “official” channels of communication within project workflow such as e-mails or meetings, but also concerns

The objectives of this paper are to extend previous state-of-the-art reviews in the operational management of a network of multi-purpose reservoirs with recent developments and

[r]