• Nie Znaleziono Wyników

Działalność dobroczynna ks. Franciszka Raczyńskiego w Zagłębiu Dąbrowskim

N/A
N/A
Protected

Academic year: 2021

Share "Działalność dobroczynna ks. Franciszka Raczyńskiego w Zagłębiu Dąbrowskim"

Copied!
30
0
0

Pełen tekst

(1)

Jan Związek

Działalność dobroczynna ks.

Franciszka Raczyńskiego w Zagłębiu

Dąbrowskim

Studia Theologica Varsaviensia 26/2, 111-139

1988

(2)

S tu d ia T heol. V ars. 26 (1938) nr 2

JA N ZW IĄZEK

DZIAŁALNOŚĆ DOBROCZYNNA KS. FRANCISZKA RACZYŃSKIEGO W ZAGŁĘBIU DĄBROWSKIM

1. SY T U A C JA SPO Ł E C Z N O -R E L IG IJN A W ZA G ŁĘ B IU D Ą B R O W SK IM N A PRZEŁO M IE X I X I X X W IE K U

W dw udziesty w iek Zagłębie D ąbrow skie w chodziło jak o znan y ośrodek p rzem ysłow y w K rólestw ie Polskim . Od czasu w ybudow ania tu odgałęzienia kolei w arszaw sko— w ied eń sk iej w 1859 r. zostały o tw a rte drogi w yw ozowe m iejscow ych w y ro ­ bów przem ysłow ych i bogactw n a tu ra ln y c h do całego K ró le­ stw a, a także do zachodnich obszarów im periu m rosyjskiego.1 Po pow staniu styczniow ym zasadniczej zm ianie uleg ła sy tu a ­ c ja gospodarcza m iejscow ej ludności chłopskiej, a szczególnie zm ienił się sposób gospodarow ania m ieszkańców w si w tych· okolicach. Ziem ia, n a k tó re j dotychczas pracow ali chłopi, była w łasnością szlachecką, a w ty m czasie stała się n a m ocy ukazu carskiego w łasnością chłopów . W zam ian za to ludność w iejsk a została obciążona pow innościam i n a rzecz pań stw a. Jednocze­ śnie w łaściciele pozostałych folw arków zostali pozbaw ieni bez­ p ła tn e j siły roboczej. W te j sy tu acji w łaściciele dużych m a ją t­ ków ziem skich m usieli p rzestaw ić się na inne fo rm y gospodaro­ w ania.2 B ogactw a n a tu ra ln e te j ziem i w skazyw ały n a jk o rz y st­ n iejszy k ieru n e k p rzy szłej działalności gospodarczej. Dogodne połączenia k o m u n ik acy jn e zapew niały łatw y i szybki eksport w yrobów przem ysłow ych i bogactw n a tu ra ln y c h . Budow a jed ­ n a k now ych zakładów przem ysłow ych w ym agała dużych n a k ła ­ dów finansow ych, a ty ch brakow ało dotychczasow ym w łaści­ cielom folw arków . S tą d w ielu spośród n ich sprzedaw ało lu b

1 M. K a n t o r-M i r s к i, Z przeszłości Z agłębia D ąbrow skiego i oko­ licy. S zk ic e m onograficzne, S o sn o w iec 1931, t. 1, s. 330— 332; S. K o ­

s z u t s к i, R ozw ój ek o n o m ic zn y K ró lestw a P olskiego w o sta tn im tr z y ­ dziesto leciu (1870—1900), W arszaw a 1905, s. 52— 53, 106.

1 J. J a r o s , N a ro d zin y m ia sta i jego d zieje pod o b cy m panow aniem ,

w : Sosnow iec. Z a rys d zie jó w m iasta, red. H. R e c h o w i c z , K rak ów

(3)

w ydzierżaw iało sw oje posiadłości polskim lu b cudzoziem skim przedsiębiorcom .3 K opalnie w ęgla kam iennego w Zagłębiu D ą­ bro w skim p rzy no siły ogrom ne korzyści dzięki sp rzy jający m okolicznościom, w ytw o rzo ny m p rz e a ro sy jsk ie w ładze adm ini­ s tra c y jn e dla z b y tu m iejscow ego w ęgla p rz y jednoczesnym w y­ sokim cle n a k ła d a n y m n a w ęgiel im p o rto w an y z G órnego Ś lą­ ska, d aw niej w dużych ilościach sp ro w ad zan y do K rólestw a Polskiego. A nalogiczna sy tu a c ja istn ia ła tak że w zakresie w y ­ robów p rzem y słu m etalurgicznego i w łókienniczego.4

W zak ład ach przem ysłow ych Sosnow ca i całego Zagłębia Dą­ brow skiego p raco w ała m iejscow a ludność. W łaściciele zakła­ dów przem y sło w y ch osiągali w ysokie zyski, głów nie dzięki b a r­ dzo ta n ie j sile roboczej. R obotników jed n ak nie brakow ało, bo­ w iem obok m iejscow ej ludności p rzy b y w a ły tu ta j w poszuki­ w a n iu p ra c y i zarobków tysiące m ieszkańców okolicznych wsi,

k tó ry c h z ro d zin n y ch środow isk w y pędziła straszliw a nędza.5 W zrost ludności Z agłębia b y ł znaczny. D la p rzy k ła d u w 1886 r. w Sosnow cu m ieszkało ok. 9 ty sięcy m ieszkańców , a n a po­ czątk u X X w iek u ludność tego m iasta w yn o siła już ok. 50 ty ­ sięcy osób. Do 1902 r. nie było tu jed n ak ośrodka m iejskiego, a okoliczne w ioski n ależały do g m iny Gzichów i G órniczej (ta z siedzibą w Dąbrow ie). W aru n k i m ieszkaniow e ludności b y ły bardzo tru d n e , a w y n ik a ły m. in. z pow odu bardzo szybkiej i bezplanow ej zabudow y, często w y n ik a ją c e j z niezgodnych przepisów ad m in istra c ji carskiej.® P ra c a w zakładach p rzem y ­ słow ych i w k op aln iach w ęgla b y ła nie ty lk o ciężka i niebez­ pieczna, ale jednocześnie rob o tnicy nie posiadali żadnego zabez­ pieczenia socjalnego w razie niebezpiecznych w ypadków . Do­ piero pod koniec la t osiem dziesiątych X IX w iek u w guberni p iotrko w sk iej, do k tó re j należało Zagłębie, w prow adzono u sta ­ w odaw stw o socjalne, będące p ra w n y m zabezpieczeniem ro bo t­ ników ta k w czasie w y k o n yw an ia p rac y jak i na w y p adek w y ­ darzeń losow ych. O piekę lek arsk ą i re n tę n a sk u tek niesz­ częśliw ych w ypadków p rzy p rac y przed sięb io rcy w ypłacali do­ piero na przełom ie stuleci. W ym agania rob o tnik ów b y ły p rze­ w ażnie n iew ielkie, co w ynikało z nieznajom ości p raw im p rzy ­ sługu jących , a do częstych w ypadków n ależały p o w ro ty ro bo t­

8 J. Z i ó ł k o w s k i , Sosnow iec. Drogi i c z y n n ik i ro zw o ju m ia sta p rze­ m ysło w eg o , K a to w ice 1960, s. 37—39.

* T am że, s. 41; L. G r o s f e 1 d, Z d zie jó w k a p ita liz m u w Polsce, W ar­

sza w a 1948, s. 44; S. K o s z u t s k i , dz. cy t., s. 54.

5 S. A. R a d e k , R ew o lu cja w Z ag łęb iu D ą b ro w sk im 1894— 1905— 1914,

S o sn o w ie c 1929, s. 57— 59. 6 J. J a r o s , dz. cyt., s. 37— 40.

(4)

ników do środow iska w iejskiego, gdzie za zaoszczędzone pie­ niądze nab y w ali gospodarstw a ro ln e.7

Ale w ty m środow isku robotniczym coraz częściej do głosu dochodziły czynniki rad y k a ln e, a w w alce o popraw ę w a ru n ­ ków bytow ych posługiw ano się różnym i środkam i, m. in. s tr a j­ kam i. Polepszeniu codziennego życia najb ied n iejszej ludności m iały służyć także ak cje dobroczynne, p opierane tak że przez bo gaty ch przem ysłow ców i ich rodziny, k tó re p rzyczyn iły się jedynie V/ m ałej części do złagodzenia sku tkó w istn iejącej n ę ­ dzy. W tym czasie nie istn iał obowiązek uczęszczania dzieci do szkoły, dlatego w iele dzieci od n ajm łodszych la t m usiało cięż­ ko pracow ać zarobkow o. W istn iejący ch szkołach językiem n a u ­ czania b y ł języ k ro syjsk i. Pow szechnie jed n ak pan ow ał a n al­ fabetyzm , bow iem ze w zględu na op łaty szkolne i p an u jącą n ę ­ dzę rodzice nie m ogli posyłać dzieci do szkoły.8

W d niu 23 czerw ca 1902 r. Sosnowiec o trzy m ał p raw a m ie j­ sk ie licząc w ów czas 57 000 m ieszkańców . Liczba m ieszkańców

tego m iasta od tąd ustaw icznie w zrastała osiągając w dniu 1 sty ­ cznia 1914 r. liczbę 118 475 m ieszkańców . Dużą część m ieszkań­ ców Sosnowca stano w iła ludność napływ ow a (ok. 80% ogółu m ieszkańców), k tó ra nie posiadała n aw et stałego zam ieszkania w m ieście. W 1911 r. w Sosnowcu m ieszkało 65 837 katolików , 2 137 praw osław nych, 11 402 ew angelików , 18 012 żydów oraz 1 279 m ariaw itów i w yznaw ców in nych w yznań. P rzynależność w yznaniow a u tożsam iała się z przynależnością narodow ą. W śród te j ludności działały już silne o rganizacje ro b o tn i­ c z e 9

Na początku X X stulecia Sosnowiec i całe Z agłębie D ąbrow ­ skie by ły w idow nią coraz b ard ziej n asilających się k onfliktów pom iędzy ro b otn ik am i i ich pracodaw cam i. U jaw n iły się one szczególnie w lata ch 1905— 1907, kied y Rosja, osłabiona w ojną z Japo nią, nie m ogła stłum ić w swoich granicach zarów no ru chów społecznych jak i narodow ościow ych. W Z agłębiu D ą­ brow skim działali ra d y k a ln i przyw ódcy robotników . W ystą­ pienia robotników b y ły coraz częstsze i dobrze zorganizow ane, a ro bo tn icy zdecydow anie dom agali się swoich p raw i polep­ szenia b y tu. N a te j ziem i pow stała tzw. rep u b lik a zagłębiow - ska (30 X— 10 X I 1905 r.). W ładze carskie stłu m iły w y stąp ie­ nia robotników , ale ro b o tn icy uzyskali popraw ę w aru n k ó w p ra ­ jj-gj D Z I A Ł A L N O Ś Ć K S . F R A N C I S Z K A R A C Z Y Ń S K IE G O J 1 3

7 T am że, s. 41. 8 T am że, s. 46— 48.

9 T am że, s. 50; A. B i e ń , W p o d z i e m i a c h Z agłę bia, P ło c k a i W ł o ­

c ł a w k a 1912— 1914— 1918, D ąb row a G órnicza 1930, s. 6— 7.

(5)

cy i podw yżki płac, a także złagodzenie carskiego ucisku. P o ­ w stały także dogodniejsze w a ru n k i dla pracy k u ltu ra ln e j i ośw iatow ej w Zagłębiu. B ardziej pow szechnym zjaw iskiem stało się posyłanie dzieci do szkół, a także dokształcanie ludzi dorosłych. Prow adzono szeroko działalność odczytow ą, a ta k ­ że o tw arto biblio tekę i czytelnię. Zaczęły ukazyw ać się now e czasopism a. P o w stały now e szkoły ty p u podstaw ow ego. N ato­ m iast szkoły średnie, zakładane przez osoby p ry w a tn e , otrzy ­ m yw ały zw ykle p ro fil handlow y, bow iem w te n sposób pod­ legały M in isterstw u P rzem ysłu, dzięki czem u językiem w y k ła­ dow ym m ógł być język polski, a n ie ro sy jsk i.10

Po w y b u ch u I w o jn y św iatow ej te re n y Z agłębia zajęli Niem ­ cy, a w sty czn iu 1915 r. utw orzono tu dw ie s tre fy okup acy j­ ne — niem iecką i austriacką. W obec obaw y k o n trofen syw y w ojsk ro sy jsk ich zostały unieruchom ione kopalnie i fab ry k i w raz z dw orcem kolejow ym w Sosnowcu. K ied y jed n ak w oj­ ska carskie zostały pow strzym ane, w ładze okupacy jne z dużym n ak ład em środków zaczęły odbudow yw ać daw ne zak łady p rze­ m ysłow e.11 O kupanci jed n ak w k ró tce zaniechali te j działalno­ ści w obawie, ab y zak ład y przem ysłow e Z agłębia nie stanow i­ ły k o n k u ren c ji dla przem y słu niem ieckiego. To spowodowało now ą sy tu a c ję w społeczeństw ie zagłębiow skim . W iele tysięcy robotników u traciło pracę. Rozpoczął się now y exodus ludności Z ag łęb ił do N iem iec albo pow rót do środow isk w iejskich. W śród pozostałej ludności nastąp iło ogrom ne zubożenie.12

Po odzyskaniu niepodległości przez Polskę Z agłębie znalazło się w je j granicach. Od początku niepodległego P a ń stw a te te ­ re n y s ta ły się w idow nią w alk ideologicznych. T u pow stały pierw sze ra d y delegatów robotniczych. N a sk u te k zaistniałych niepokojów społecznych w ładze rządow e w prow adziły naw et w d n iu 6 sty czn ia 1919 r. w pow iecie będzińsko-dąbrow skim sta n w y jątk o w y . Zw ycięstw o k las p o siadających doprow adziło do ograniczenia zdobyczy robotniczych, co stało się powodem now ych rad y k a ln y ch w y stąp ień robotniczy ch .13

S ta n zakładów przem ysłow ych Z agłębia b y ł różny. W ięk­ szość fa b ry k trz e b a było odbudow ać, n ato m ia st przem y sł w ę­ glow y dobrze się rozw ijał, głów nie do 1922 r., kiedy do P o l­

10 J. J a r o s , dz. cyt., s. 54— 55.

11 T am że, s. 60; A. B i e ń , dz. cyt., s. 88— 90.

12 J. Z i ó ł k o w s k i , dz. cyt., s. 97—98; W. D ł u g o b o r s k i , E. K a ­ c z y ń s k a , P ierw sza w o jn a św iatow a, w : D ąbrow a G órnicza. Z arys roz­ w o ju m iasta, red. W. D ł u g o b o r s k i , K a to w ice 1976, s. 187 nn.

12 H. R e c h o w i c z , W niepodległej Polsce b u rżu a zy jn e j, w; Sosno­ w iec. Z a rys ro zw o ju m iasta, s. 70—71.

(6)

ski został w łączony G órny Śląsk z zasobnym i k opalniam i w ęgla kam iennego. W n astęp n y ch lata ch górnośląski w ęgiel b ył eks­ po rtow an y n aw et do Niem iec, a po s tra jk u górników angiel­ skich w ysyłano z Polski w ęgiel k am ien n y także do in ny ch p ań stw .14 Od 1929 r. społeczeństw o Zagłębia w chodziło w w ielki k ry zy s gospodarczy. Zm alało w ydobycie w ęgla kam ien­ nego oraz p ro d u k cja in n y ch zakładów przem ysłow ych. C iężar k ry zy su dźw igali p rzede w szystkim robotnicy. N a sk u tek tego ogrom nie wzrosło bezrobocie.15

N adal ty pow ym m iastem dla Zagłębia pozostaw ał Sosnowiec. Mimo trudności liczba m ieszkańców m iasta ustaw icznie w zra­ stała. Z liczby 86 497 m ieszkańców w 1921 r. ludność m iasta pow iększyła się w 1939 r. do sta n u 130 tysięcy m ieszkańców . S tru k tu ra ludności w edług spisu z 1931 r. p rzedstaw iała się następująco : 63% ludności pracow ało w p rzem yśle (68 720), 14,6% w h a n d lu i ubezpieczeniach (15 877) i 6,1% w k o m un ika­ cji oraz w in n y ch zawodach. N ajw ięcej robotników pracow ało w przem yśle ciężkim .16

T rudności w ielkiego k ry zy su gospodarczego n a jb a rd zie j od­ czuw ała ludność robotnicza. U staw icznie pow iększała się od

1929 r. liczba bezrobotnych. W edług spisu ludności z 1931 r. w m iastach Z agłębia odnotow ano 31 894 osoby bezrobotne. W arunk i ich życia b y ły bardzo tru d n e , a o trzym yw ana, zresz­ tą nie przez w szystkich, zapom oga w n iew ielkim ty lk o stopniu zm niejszała istn iejącą nędzę. Bezrobotni organizow ali wiece pro testacy jn e, ale niew iele osiągali na te j drodze. Je d y n ie w połączeniu ze s tra jk u ją c y m i rob otn ik am i m ogli osiągnąć pe­ w ne sukcesy. W m iesiącach niezim ow ych n ato m iast w zrastała liczba tzw. robotników sezonow ych, p rzy b y w ający ch z oko­ licy. Sezonow ych m iejsc p racy jed nak nie w ystarczało dla w szystkich poszukujących, a jedynie co trzeci b ezrobotny z n a j­ dow ał zatru d nienie, n ato m iast pozostała część b ezrobotnych po­ zostaw ała w dotychczasow ych w a ru n k a ch życia.17

£ 5 ] D Z IA Ł A L N O Ś Ć K S . F R A N C I S Z K A R A C Z Y Ń S K IE G O

14 J. Z i ó ł k o w s k i , dz. cyt., s. 108.

15 J. P i e r z c h a ł a , L e g e n d a Z agłę bia, K a to w ice 1962, s. 100— 103; A . Z d a n o w s k i , W a r u n k i m i e s z k a n i o w e r o b o t n i k ó w w o k r e s ie k r y ­

z y s u i bezrobocia , W arszaw a 1936, s. 35— 40; J. J a n ż u ł ł , P r z e m y s ł f a b ­ r y c z n y w K r ó l e s t w i e P o ls k i m . S t u d i u m e k o n o m i c z n e , P etersb u rg 1887,

s. 68— 70; A. H r e b e n d a , K l a s a r o b o tn ic za Z a g łę b ia D ą b r o w s k ie g o

w la ta ch 1929— 1933, K a to w ice 1969, s. 77; J. Z i e m b a , K s z t a ł t o w a n i e się p r o l e ta r i a tu Zag łęb ia D ą b r o w s k ie g o (1865— 1914), W arszaw a 1980, s.

118— 130.

18 H. R e c h o w i c z , dz. cyt., s. 85. 17 T am że, s. 96 nn.

(7)

W ybuch II w o jn y św iatow ej sta ł się początkiem prześlado­ w ania polskiej ludności n a ty m tere n ie . Ju ż 4 w rześnia 1939 r. Zagłębie znalazło się pod o kupacją w o jsk hitlerow skich . P rz e ­ m oc h itlero w sk a b y ła znaczona po jedyńczym i i zbiorow ym i m ord erstw am i Polaków . Po w ielo k ro tn y ch zm ianach granic te ry to ria ln e j a d m in istra c ji niem ieckiej ostatecznie w połowie 1940 r. Zagłębie zostało w łączone do re je n c ji katow ickiej, a w ięc znalazło się w g ranicach w ielk iej Rzeszy. O k u p an t zag ra­ bił całe polskie m ienie. N iem ieckie k o n c e rn y p rze jęły polskie zak ład y przem ysłow e. Ludność polska stan ow iła jedynie siłę roboczą, a u rzę d y i stanow iska kierow nicze zostały zarezer­ w ow ane dla ludności niem ieckiej.18

S y tu a c ja relig ijn a na tere n ie Zagłębia w om aw ianym czasie była zróżnicow ana. N ad niskim poziom em życia religijnego m ieszkańców ciążyła w roga Kościołowi k ato lickiem u po lityka w ładz rosy jsk ich . Sieć p a ra fia ln a nie b y ła należycie zorgani­ zow ana. Do kościołów p a ra fia ln y ch było przew ażnie daleko, a dla organizow ania now ych p a ra fii nie było odpow iednich w arunk ów . W ładze zaborcze p osługiw ały się jeszcze d ek retem z dnia 18 m arca 1817 r. o nadzorze n a d duchow ieństw em rzy m ­ sko-katolickim , k tó ry stw ierdzał, że p a ra fie nie m ogą być „no­ w o erygow ane, a n i w daw nych zm iana g ran ic czyniona, ani daw ne razem połączone” bez pozw olenia w ład zy państw ow ej. W oparciu o te n u k az w Z agłębiu D ąbrow skim sieć p a ra fia ln a n ie uleg ała zm ianie w ciągu dziesiątków lat, m imo że liczba m ieszkańców k ilk a k ro tn ie w zrosła. T akże liczba św iąty ń k a­ tolick ich nie b y ła w y starczająca.19 P ro w ad zona od początku X IX w iek u bezplanow a rozbudow a dzielnic robotniczych nie u w zględn iała budow y now ych św iątyń. Now e dzielnice ro bo t­ nicze pozostaw ały fakty czn ie poza zasięgiem oddziaływ ania duszpasterskiego. A le ich m ieszkańcy odczuw ali potrzebę no­ w ych ośrodków p a rafialn y ch , a n a w e t k iero w ali pism a do w ła­ dzy diecezjaln ej w K ielcach z p rośbą o utw orzenie now ych ośrodków parafialn y ch . T rzeba stw ierdzić w ty m m iejscu, że ta k ie j ak cji n iejed n o k ro tn ie byli przeciw ni n aw et m iejscow i

1 1 6 J A N Z W IĄ Z E K £6] 18 J. Z i ó ł k o w s k i , dz. cyt., s. 278; J. Z i e l i ń s k i , O b ro n a Ś ląska i Z a g łę b i a w k a m p a n i i w r z e ś n i o w e j 1939 r., K a to w ice 1964, s. 46—47; J. S r o k a , G ó r n y Ś lą s k i Z a g łę b ie p o d o k u p a c y j n y m z a r z ą d e m w o j ­ s k o w y m , K a to w ice 1975, s. 83— 85; H. R e c h o w i c z , W la t a c h h it le ­ r o w s k i e j o k u p a c ji , w : S o sn o w iec. Z a r y s r o z w o j u m ia s t a , s. 113 nn.; K. S a r n a , C zeladź . Z a r y s r o z w o j u m i a s t a , K a to w ice 1977, s. 134. 18 D. O l s z e w s k i , D u s z p a s t e r s t w o a p r z e m i a n y s p o łe c zn o -r e lig ijn e

w Z a g łę b i u D ą b r o w s k i m w X I X w., „ Ś lą sk ie S tu d ia H isto ry czn o -T eo lo ­

(8)

duchow ni, a p rzy n a jm n ie j zachow yw ali daleko p osuniętą obo­ jętność.20 S tw ierdzić tu jed n ak trzeb a, że n iek tó rzy duchow ni byli bardzo zaangażow ani w spraw ę budow y now ych św iątyń np. ks. Józef D utkiew icz z w łasn y ch oszczędności przeznaczył n a budow ę kościoła w Z agórzu 30 tysięcy ru b li.21 F ak tycznie przełom X IX i X X w ieku na tere n ie Zagłębia to okres budo­ w y now ych św ią ty ń i organizow ania now ych parafii. W dziele ty m czynnie uczestniczyli także w łaściciele zakładów przem y ­ słow ych, k tó rz y n a cele kościelne, głów nie budow ę św iątyń, przeznaczali znaczne śro d ki m ate ria ln e .22

Jednocześnie jed n a k z n apły w em ludności z okolicznych m iejscow ości dało się zauw ażyć znaczne zobojętnienie relig ijn e w Zagłębiu. Ludność n apływ ow a nie p o tra fiła znaleźć swego m iejsca w now ych w a ru n k a ch bytow ych. N ajb ard ziej proces ten b y ł dostrzegalny w śró d inteligencji. D uszpasterze m iejsco­ w i zw racali uw agę n a ten niebezpieczny sta n w pism ach do w ładzy diecezjaln ej w K ielcach, ale to nie zdołało zaham ow ać pogłębiającego się k ry zy su religijnego. O bojętności re lig ijn ej „urzędników i oficjalistów ” nie udało się usunąć także p rzy pom ocy nacisków ze stro n y d y rek c ji fa b ry k i kopalń. P o sta­ wę in d y fe ren ty z m u religijneg o in telig encji bardzo szybko za­ częli naśladow ać tak że robotn icy .23 A le obok szerzącej się d ech rystian izacji istniało także przeciw ne zjaw isko, a m iano­ w icie w ielu w iern y ch p rzystępow ało często do K om unii św., dobrze była zorganizow ana k atech izacja p a ra fia ln a, a także rozw inięta działalność fila n tro p ijn a p rzy parafiach . N iestety tak ic h przejaw ów życia religijnego było zb y t m ało, ab y m ogły przeciw staw ić się pow szechnej dechrystianizacji.

W niepodległej Polsce zarów no sp raw y gospodarczo-społecz­ n e jak i relig ijn e w ty ch okolicach nie u legły zasadniczym zm ianom . Z araz n a początku I w o jn y św iatow ej z te re n u Za­ głębia w yem igrow ała w p rzew ażającej części n a jp ie rw lu d ­ ność rosyjska, a p o tem niem iecka, będąca w y zn ania praw o­ sław nego i ew angelickiego. Pozostała n ato m iast i stale w zra­ sta ła w liczbę ludność żydow ska. R o zw ijający się przem ysł ściągał n ad al z okolicy licznych robotników , spośród k tó ry ch

20 T am że, s. 134 nn. 21 G. A u g u s t y n i k, P a m i ą t k a o d o b r y m p a s t e r z u c z y l i w s p o m n i e ­ nie p o ś m ie r t n e po śp. ks. Jó ze f ie D u tk ie w i c z u , W arszaw a 1914. 22 J. W i ś n i e w s k i , D ie c e zja c z ę s to c h o w s k a . O p is h i s t o r y c z n y k o ­ ś c i o łó w i za b y t lc ó w w d e k a n a t a c h b ę d z i ń s k im , d ą b r o w s k i m , s ą c z o w s k im , z a w i e r c i a ń s k i m i ż a r e c k i m o r a z p a r a f ii O ls z ty n , M ariów k a O poczyńska 1936. 23 D. O l s z e w s k i , dz. cy t., s. 145 nn. D Z I A Ł A L N O Ś Ć K S . F R A N C I S Z K A R A C Z Y Ń S K IE G O ^ 7

(9)

ty lk o nieliczni znajdow ali m iejsca p ra c y w przem yśle zagłę- biow skim . Pozostała część ludności n ap ływ ow ej stan ow iła pro ­ le ta ria t m iejski, w y n a jm u ją cy się do każd ej p ra c y zarobkow ej. W raz z n ap ły w em cudzoziem skich przedsiębiorców p rzybyw ali także specjaliści w różnych dziedzinach pochodzenia cudzo­ ziem skiego. Polska inteligencja, często w yw odząca się ze zubo­ żałej szlachty, zajm ow ała stanow iska w ad m in istra c ji m iej­ skiej oraz w w olnych zawodach, tw orząc dosyć ekskluzyw ną grupę społeczną. Do te j g ru p y należało także duchow ieństw o k atolickie, tak że często pochodzące ze środow isk ziem iańskich. G ru p a ta b y ła w znacznej m ierze odizolow ana od polskiego spo­ łeczeństw a.

W środow isku robotniczym często działali przedstaw iciele ideologii w rogich Kościołowi katolickiem u. Podczas w yborów do sejm u m iejscow e środow isko robotnicze w dużej części opo­ w iedziało się za so cjalistam i i kom unistam i, głów nie ze w zglę­ dów społeczno-gospodarczych, spodziew ając się n a te j drodze polepszenia w łasny ch w aru n k ó w bytow ych.24 T en problem do­ strzeg ał rów nież w całym Z agłębiu b isk u p K ubina, k tó ry sp ra ­ w am i robotniczym i b y ł szczególnie zainteresow any. W ydaje się, że jego oceny tego środow iska ta k w dziedzinie społecznej jak i re lig ijn e j są m iarodajne. B iskup ta k ch arak tery zo w ał środow isko zagłębiow skie: „znam dobrze także Zagłębie Dą­ brow skie i jego ludność robotniczą. W iem dobrze, że znaczna część rob o tnik ó w Zagłębia p rzy w y b o rach oddała głosy n a p a r­ tie, k tó re nie u zn ają C h ry stu sa P an a, nie chcą Jego K rólestw a, ale uczynili to raczej z rozpaczy, z nieśw iadom ości lu b też jak o p ro te s t przeciw nieznośnym stosunkom gospodarczym i społecznym dzisiejszych czasów, a nie z nienaw iści do C hry­ stu sa P an a. W sam ej rzeczy ro b o tn ik polski nie p rzestał kochać C h ry stu sa, nie p rze stał uznaw ać Go za sw ojego K róla, za sw e­ go P rzew od n ik a w lepszą przyszłość, za swego Zbaw iciela do­ czesnego i wiecznego. Św iadczy o ty m cały kongres eu c h ary ­ styczny, w k tó ry m ro botn icy bio rą ta k żyw y udział, św iadczy o ty m szczególnie ta w sp an iała m an ifestacja n a cześć C h ry stu ­ sa— R obotnika, k tó ry w te j chw ili — na sam o zakończenie k on­ gresu — sku p ia w p ro st niezliczone rzesze robotnicze obok sz ta n d a ru Je g o ” 25. W ta k i sposób jed n a k religijność ro b o tn i­

4 4 8 J A N Z W I A Z E K ι [8]

!ł H. R e с h o w i с z, W n ie p o d l e g łe j P olsce b u r ż u a z y j n e j , s. 71— 74. !S T. K u b i n a , C h r y s t u s — R o b o tn i k , w ; W p o d n io s ły c h c h w il a c h

i d o n io s ły c h s p r a w a c h , w yd . W. K o ź l i c k i , C zęstoch ow a 1931 t. 2,

(10)

[ 9 ] D Z I A Ł A L N O Ś Ć K S . F R A N C I S Z K A R A C Z Y Ń S K IE G O 1 1 9

ków nie zawsze b yła m anifestow ana, ale bez w ątp ien ia ogro­ m n a większość ludzi p rac y b y ła przeko n ań katolick ich .26

C h a ra k te ry z u ją c środow isko Zagłębia w okresie II Rzeczy­ pospolitej w dziedzinie relig ijn e j należy zwrócić uw agę n a dzia­ łalność byłego k a p ła n a katolickiego A n d rzeja H uszny, k tó ry w ty m czasie p row adził bardzo ag resyw ną działalność przeciw Kościołowi katolickiem u. K ap łan te n po w ielu z targ ach z w ładzą diecezjalną w K ielcach oraz będąc w k a ra c h kościel­ ny ch założył w D ąbrow ie G órniczej ośrodek Polskiego k a to ­ lickiego Kościoła Narodowego. Zasady tego kościoła określił w broszurze pt. P olsko-K a to licki Kościół N arodow y w Dąbro­ w ie G órniczej (1924), szeroko rozpow szechnionej n a ty m te ­ renie. N adto w ystęp ow ał na licznych zeb raniach i wiecach, organizow anych przez w rogie Kościołow i katolickiem u stow a­ rzyszenia. W w y d aw an ym przez niego czasopiśm ie pt. „Głos Z iem ow ita” w ystępow ał przeciw ko p an u jący m stosunkom spo­ łeczno-gospodarczym , dzięki czem u zjedn yw ał sobie zw olen­ ników w śród ludności robotniczej i w śród p ro le ta ria tu . W 1926 r. zaw arł unię z cerkw ią praw osław ną w Polsce o trzy m u jąc godność in fu łata. Nowa jego gm ina w yznaniow a w D ąbrow ie G órniczej liczyła ok. 2000 w yznaw ców .27 D ziałalność ks. H usz­ n y i jego zw olenników sp otkała się z rea k c ją ze stro n y ducho­ w ień stw a katolickiego. P olem izujący z poglądam i H uszny pro­ boszcz sąsiedniej p a ra fii M aczki ks. B olesław S trad o w sk i m u­ siał jedn ak w k ró tce opuścić sw oją p arafię z obaw y p rzed gro­ żącym i m u niebezpieczeństw am i ze stro n y zw olenników H usz­ n y .28 Pod koniec życia H uszno pow rócił do Kościoła katolic­ kiego, ale jego zw olennicy prow adzili n ad al daw ne jego dzie­ ło.29 Podobną działalność skierow aną przeciw ko Kościołowi k a­ tolickiem u prow adzili m ariaw ici, k tó rzy w środow isku robo t­ n iczym znaleźli pew ną liczbę zwolenników .

N a szczególne pod k reślen ie zasługuje p atrio ty c z n a postaw a ludności i d uchow ieństw a zagłębiow skiego w obec ludności ślą­

*> J. Z i ó ł k o w s k i , dz. cy t., s. 224.

!7 A k ta p erson aln e A n d rzeja H u szn y, A rch iw u m D iecezja ln e w C zę­ sto ch o w ie (skrót: C zA D ), sygn. iii 64; N. C i e s z y ń s k i , R o czn iki K a ­ to lic k ie (r. 1922), P oznań 1924 s. 353— 356; Z. C z a p l i ń s k i , Ż y w o t i c z y n y ks. A. H u szn y , S o sn o w iec 1925; C. L e c h i c k i , H uszno A n d rze j,

P ol. S ło w . B iogr. 10: 1962— 64, s. 124.

88 J. Z w i ą z e k , S tra d o w sk i B olesław , w : S ło w n ik P o lsk ich T eologów

K a to lick ich 1918— 1981, W arszaw a 1983, s. 181— 182.

89 S. N i e d z w i e d z k i , O statnie ch w ile i zgon ks. H uszno. D odatek

P a ra fia ln y do ty g o d n ik a „ N ied ziela ” p arafii M B A n ie lsk ie j w D ąb row ie G órn iczej, R. 6: 1939, s. 1— 2.

(11)

sk iej w czasie pow stań i pleb iscytu n a G ó rn ym Śląsku. T ra k ta t w ersalsk i nie zadow olił polskiej ludności n a ty m teren ie. Dzia­ łalność p a trio ty c z n a przyw ódców polskich b y ła p o p ieran a przez k le r katolicki. P o tw ierd ził to m. in. w sw ojej w ypow iedzi w R y b n ik u w d n iu 4 lipca 1922 r. g en erał S tan isław S zeptycki „Polska w ie, że lu d górnośląski u trz y m a n ie sw ej narodow ości zawdzięcza ... w ierze ojców i duch ow ień stw u” 30. W obec decy­ zji alian tó w o rozstrzyg n ięciu przynależności państw ow ej G ór­ nego Ś ląska poprzez plebiscyt społeczeństw o Zagłębia składało p ro te sty , gdyż było przek o n ane o polskości tego regionu.31 W obec re p re sji P olaków n a G órnym Ś ląsk u ludność Zagłębia zorganizow ała w ielo raką pomoc dla nich w postaci dożyw iania i u dzielania schro n ien ia w ypędzonym P olakom oraz poprzez uśw iadom ienie społeczności Z agłębia przynależności Śląska do M acierzy. W ty m celu zorganizow ano w Sosnow cu K o m ite t G łów ny N iesienia Pom ocy Ślązakom , którego prezesem b y ł ks. P aw eł Pośpiech.32 Obok tego ro d zaju pom ocy m ieszkańcy Za­ głębia, a głów nie h arcerze i uczniow ie g im nazjalni, b ra li czyn­ n y udział w w alk ach zb ro jn ych z Niemcami? W d n iu 23 sierp­ n ia 1919 r. w Sosnow cu odbyła się w ielk a uroczystość pogrze­ bow a poległych w w alce G órnoślązaków i Zagłębiaków , a w g ru d n iu 1920 r. poświęcono n a c m en tarzu w Sosnowcu po­ m nik— m auzoleum pow stańców Ś ląskich — sym bol w spólnej w alk i ty c h regionów o w yzw olenie Ś ląsk a z niew oli niem iec­ k iej.33

W iosną 1921 r. p o w stały lokalne k o m itety pom ocy dla m iesz­ kańców G órnego Śląska. W d niu 11 m aja 1921 r. został utw o­ rzon y O gólnozagłębiow ski K o m itet C e n tra ln y Pom ocy G órno­ ślązakom w Z agłębiu D ąbrow skim . K o m itet organizow ał po­ moc w ojskow ą i żywnościow ą dla Polaków n a G órnym Ś ląsku. Zorganizow ane n a tere n ie Zagłębia oddziały pow stańców u d a ­ w ały się na G ó rn y Śląsk do w alki z N iem cam i. W yrazem w ięzi łączących ludność polską obu regionów b y ła w ielk a m

anifesta-1 2 0 J A N Z W I Ą Z E K | 1 Q ] 80 J. P i e r n i k a r c z y k , I l u s tr o w a n a k s i ę g a p a m i ą t k o w a G órnego Ś ląska, K a to w ice 192.3, s. 87. 81 W. Z i e l i ń s k i , S t o s u n e k s p o ł e c z e ń s t w a p o ls k ie g o d o p o w s t a ń na G ó r n y m Ś lą s k u (1919— 1921), K a to w ice 1958, s. 10. 82 T am że, s. 10, 13, 2 4 —25; J. K a r k o s z k a , P o w s t a n i a i p le b i s c y t na Ś l ą s k u i w p r a s ie Z a g łę b i a D ą b r o w s k ie g o . „Z iem ia B ęd ziń sk a ” R. 3: 1970, s. 69— 90; M. A n u s i e w i c z , M. W r z o s e k , K r o n i k a p o w s t a ń Śląskich 1919— 1921, W arszaw a 1980, s. 78. 83 W. Z i e l i ń s k i , dz. cyt., s. 21.

(12)

D Z I A Ł A L N O Ś Ć K S . F R A N C I S Z K A R A C Z Y Ń S K IE G O

cja ludności Z agłębia i G órnego Ś ląska w dniu w kroczenia w ojsk polskich n a G órny Śląsk 20 czerw ca 1922 r . 31

W zak resie kościelnym w dniu 28 paźd ziernik a 1925 r. zo­ sta ła zm ieniona przynależność diecezjalna Z agłębia D ąbrow ­ skiego. Te te re n y zostały w łączone do now outw orzonej die­ cezji częstochow skiej.35 P ierw szy o rd y n ariu sz częstochow ski d r Teodor K u b in a zw racał szczególną uw agę n a działalność d u szpastersk ą w ty m regionie. A le i w now ej diecezji nie zo­ stała zm ieniona sieć p a ra fia ln a z pow odu b rak u kapłanóiw, a jed yn ie p rzed w y b u ch em II w o jn y św iatow ej pow stało kilka now ych placów ek d uszpasterskich. Z dużą en erg ią prow adziły tu ta j działalność L iga K atolicka i A kcja K atolicka. D ziw nym jed n ak w y d aje się fa k t, że w ty m środow isku robotniczym nie p o w stały silne organizacje robotników chrześcijańskich. Ale tak i stan b y ł w ypadkow ą zarów no w zm ożonej działalności organizacji an ty k o ścieln y ch jak i słabego o ddziaływ ania d u ­ chow ieństw a w środow isku robotniczym .38

W rela cji do R zym u w 1928 r. z okazji visitatio ad lim ina A postolorum bisku p K u b in a inform o w ał w ładze w aty kań sk ie, że Zagłębie D ąbrow skie liczyło ok. 250 ty sięcy m ieszkańców . W ielu z nich należało do organizacji so cjalistycznych i kom u­ nistycznych. A le ci sam i rob o tn icy uczęszczali na nabożeństw a katolickie, p rzy jm o w ali sa k ra m en ty św., w spom agali kapłanów oraz uroczyście w ita li b isk u p a podczas w izy tacji p astersk iej. Do ożyw ienia religijności p rzy czy niały się rek o lek cje w ielko­ postne i m isje p arafialn e, a tak że w izy tacje pastersk ie.37 Na

tere n ie Zagłębia odbyły się 2 ko n g resy eu ch ary styczn e o za­ sięgu diecezjalnym — w 1929 r. w Sosnow cu i w 1934 r. w DąbroWie G órniczej. W ielotysięczne rzesze w ie rn y c h z całego Zagłębia, głów nie pochodzenia robotniczego, b y ły potw ierdze­ niem przynależności m ieszkańców tego reg io n u do Kościoła k a ­

tolickiego. 38

Po dniu 4 w rześnia 1939 r. na tere n ie Z agłębia rozpoczął się s ta ły proces p rześladow ania Polaków i d ech ry stian izacji ty ch

24 T am że, s. 23; M. A n u s i e w i c z , M. W r z o s e k , dz. cyt., s. 36— 46. 25 J. Z w i ą z e k , P ow stanie diecezji często ch o w skiej. „Częst. Stud.

T e o l.” t. 2: 1974, s. 22— 26.

22 J. Z w i ą z e k , R o zw ó j sieci p a ra fia ln ej w diecezji często ch o w skiej w latach 1925— 1963. „Częst. Stud. T eol.” t. 1: 1973, s. 243— 248, 255—256.

27 S to lica A p ostolsk a, A rch iw u m K u rii D iecezja ln ej w C zęstoch ow ie, s. 99— 101. V isita tio ad lim in a A p ostoloru m 1928 r.

28 M. S i k o r a , K o n g resy eu c h a ry styc zn e d ie ce zji często ch o w skiej i ich znaczenie w ż y c iu re lig ijn y m , „Częst. Stud. T eol.” t. 3: 1975, s.

(13)

terenów . Poniew aż w granicach P ro w in c ji G órnośląskiej zna­ lazły się części diecezji częstochow skiej, kieleckiej i krak ow ­ skiej, k tó ry c h b iskupi rezydow ali w gran icach G e n e raln e j G u­ berni, p o jaw iły się propozycje i p ro je k ty niem ieckie zm ierzają­ ce do całkow itego oderw ania w iern y ch od polskich biskupów . Zarów no p ro je k t pow ołania w ik ariu szy g en e ra ln y c h dla czę­ ści poszczególnych diecezji jak i w sp ó ln ej a d m in istra c ji pod k ieru n k iem k ap łan a narodow ości n iem ieckiej nie zostały zrea­ lizow ane w sk u te k b ra k u decyzji biskupów w ym ienionych die­ cezji.39 W G au O berschlesien znalazło się 75 p a ra fii z diecezji częstochow skiej. J u ż w 1940 r. w ładze h itlerow skie rozpoczęły p rew en cy jn e aresztow anie n iek tó ry ch kapłanów , w yw ożąc ich do obozu k o n cen tracy jn eg o w D achau, chociaż k ilk u z nich w k rótce pow róciło n a daw ne placów ki.40 K ap łan i byli ustaw i­ cznie inw igilow ani, a p odejrzan y ch o udział w ru c h u oporu, w ty m tak że w red agow an iu i kolp orto w an iu p ra sy podziem nej, N iem cy aresztow ali i przew ażnie w y sy łali do obozów koncen­ tra c y jn y c h . N eo p rezb iterzy nie m ogli n a ty m tere n ie podej­ m ować p ra c y d uszpasterskiej. D la ludności niem ieckiej w yzna­ n ia katolickiego duszp asterstw o prow adzili k a p ła n i niem ieccy. N ad całością życia religijnego z ram ien ia b isk up a K u b in y n a d ­ zór sp raw ow ał d elegat b isku p i ks. S tan isław G rzyw ak, k tó ry nie by ł jed n a k w ikariu szem g en eraln y m . Podczas n abożeństw dla ludności p olskiej stosow ano języ k polski. Msze św. i in n e nabożeń stw a odpraw iano p raw ie w tak im sam y m porządku ja k przed w ojną. T reść k azań b y ła d o kładnie śledzona i ana­ lizow ana przez w ładze o kupacyjne, a kazn o d zieje zazw yczaj zachow yw ali daleko idącą ostrożność w swoich w ypow iedziach. Ze w zględu na re p re sje okupacy jn e zm niejszyła się liczba ucze­ stnikó w nabożeństw . Daw ało się to szczególnie zauw ażyć w dni pow szednie, kied y w iern i byli zobow iązani do p ra c y w godzi­ n ach nabożeństw . Do kościołów w te j części diecezji p rzy b y w a­ li w iern i także z tzw . W arth eg au . P rzek ro czen ie gran icy po­ m iędzy G au O berschlesien i W arth eg au nie stanow iło tru d ­ ności. W dni pow szednie w ierni p raw ie nie b ra li udziału w n a­ bożeństw ach ze w zględu n a pow szechny obow iązek pracy. O bok nabożeństw stały ch odbyw ały się także nabożeństw a

okreso-89 J. S z i 1 i n g, P o l i t y k a o k u p a n ta h it l e r o w s k i e g o w o b e c K o śc io ła k a ­

t o lic k ie g o 1939— 1945, P ozn ań 1970, s. 85— 88.

40 J. P i e t r z y k o w s k i , D u c h o w i e ń s tw o d i e c e z j i c z ę s t o c h o w s k i e j w o k r e s ie h i t l e r o w s k i e j okup a cji. „W TK ” 1977 nr 43, s. 5; J. Z w i ą z e k , M a r t y r o l o g i u m k a p ł a n ó w d ie c e z ji c z ę s t o c h o w s k i e j w c z a s ie II w o j n y ś w i a t o w e j . „Częst. S tu d ia T eo l.” t. 4: 1976, s. 209— 212.

(14)

w e i okolicznościowe. Niem cy pozostaw ili n iek tó re bractw a relig ijn e lub stow arzyszenia, np. Sodalicje M ariańskie czy Ży­ w y Różaniec, ale A kcja K atolicka w raz ze swoim i sto w arzy ­ szeniam i została rozw iązana. Od połow y 1941 r. bisk up K ubina nie mógł w izytow ać p a ra fii w Z agłębiu D ąbrow skim .41

2. R Y S B IO G R A FIC ZN Y K S. FR A N C ISZ K A R A C ZY Ń SK IEG O

W w yżej przed staw io nym środow isku w okresie od 1910 r. do 1941 r. w ypadło pracow ać i działać ks. Franciszkow i K aro ­ lowi Raczyńskiem u. J a k w yżej zaznaczono, p rzy n iek tóry ch p a ra fia c h już w cześniej była prow adzona działalność c h a ry ta ­ tyw n a. N a tere n ie Z agłębia istn iały tak że T ow arzystw a Dobro­ czynności, ale w pam ięci tam te jsze j ludności jako n a jb a rd zie j zn any katolicki działacz społeczny pozostał w yłącznie ks. F ra n ­ ciszek Raczyński. Ta jego działalność jest przed m iotem ni­ niejszego opracow ania.

U rodził się 3 w rześnia 1874 r. w M szczonowie w powiecie błońskim w g u b ern i w arszaw skiej. Był synem J a n a i Rozalii z N ow ackich. Po otrzy m an iu podstaw ow ego w yk ształcen ia w dom u rod zinn y m uczęszczał do p ry w a tn y c h szkół śred nich w W arszaw ie. Po ich ukończeniu został u rzęd n ikiem w W arszaw ­ sk im Zakładzie D obroczynności od dnia 1 X 1891 r. Po uzu­ pełn ien iu w ykształcen ia w zakresie szkoły śred n iej w p rask im g im nazjum m ęskim w W arszaw ie w stą p ił do sem in ariu m d u ­ chow nego w K ielcach, w k tó ry m ukończył stu d ia filozoficzne i teologiczne. Św ięcenia k ap łań sk ie o trzy m ał z rą k b isk up a kie­ leckiego Tom asza Teofila K alińskiego w dn iu 21 lutego 1904 r. W krótce został m ianow any n a stanow isko p ro k u ra to ra w sem i­ n a riu m duchow nym w K ielcach. Było to stanow isko tru d n e i odpow iedzialne. Jednocześnie był k ap elanem w szp italu św. A lek san d ra w K ielcach. Od 1906 r. spraw ow ał tak że obowiązki p re fe k ta szkolnego w ty m mieście. W ładza d iecezjalna zam ie­ rzała m u pow ierzyć stanow isko se k re tarz a k on systorza gene­ ralneg o w K ielcach, ale ro sy jsk ie w ładze a d m in istra c y jn e nie w y raziły sw ej ap rob aty . N ow y bisk u p kieleck i A ug u sty n Ło­ siński już w dniu 22 lipca 1910 r. m ianow ał go w ikariuszem w p arafii Koziegłow y, ale zm ieniono tę decyzję i 1 listopada tegoż ro k u pow ierzono m u stanow isko p refe k ta etatow ego w szkole re a ln e j w Sosnowcu. Od tego czasu aż do śm ierci pro ­ J 1 3 ] D Z I A Ł A L N O Ś Ć K S . F R A N C I S Z K A R A C Z Y Ń S K IE G O J 2 3

41 J. Z w i ą z e k , D iecezja częstochow ska, w : Z ycie relig ijn e w Polsce pod okupacją h itlero w ską 1939— 1945, red. Z. Z i e l i ń s k i , W arszaw a

(15)

w adził sw oją działalność w ty m środow isku. N ie ste ty choroba g ard ła ustaw icznie m u przeszkadzała w w y ko n y w an iu obowiąz­ ków pedagogicznych. Z tego pow odu w d n iu 31 V III 1927 r. m usiał zaprzestać p rac y w szkolnictw ie i przejść n a e m e ry tu rę . P ełniąc fu n k cję p re fe k ta etatow ego jednocześnie spełniał obo­ w iązki re k to ra kościoła filialnego pod w ezw aniem N ajśw . S er­ ca Jezusow ego w Sosnowcu. R ek to rem tego kościoła został m iano w any 25 listo p ad a 1910 r.

Z nając dobrze doniosłość i potrzeb ę p rac y dobroczynnej w środow isku zagłębiow skim od początku dał się poznać jako czy n n y działacz w te j dziedzinie. W aru n k i do zorganizow ania ta k ie j działalności w ty m regionie b y ły sp rzy jające. N ajp ierw dostrzegał w ielu ludzi p o trzeb u jący ch pom ocy m ate ria ln e j. W ów czesnych w a ru n k a ch Sosnow ca i Z agłębia tak ą działal­ ność m ożna było zorganizow ać jedy n ie z ram ien ia Kościoła.

W ładze ro sy jsk ie nie b y ły zain tereso w an e p rob lem em rozw ią­ zania k w estii społecznej polskiej ludności, a bogaci w łaściciele zakładów przem ysłow ych b y li przew ażnie cudzoziem cam i, k tó ­ rz y p rzede w szy stk im zabiegali o jak najw yższe zyski ze swo­ ich przed sięb io rstw . Po przy b y ciu do Sosnow ca w 1910 r. n a j­ p raw dopodobniej ks. Raczyński pośw ięcił się p ra c y nauczyciel­ skiej i d u szp astersk iej, ale należy przypuszczać, że zaraz w łą ­ czył się tak że w n u r t p rac y c h a ry ta ty w n e j i dał się poznać ja­ ko gorliw y działacz n a ty m polu, skoro ju ż 5 m aja 1913 r. został w y b ra n y prezesem Sosnow iecko— Sieleckiego C hrześci­ jańskiego S tow arzyszenia D obroczynności w Sosnowcu. Dzia­ łalność T o w arzy stw a rozszerzył jako prezes tak że n a inne m iasta Zagłębia, a m ieszkańców in n y ch m iast p rzy jm o w ał do zakładów T ow arzy stw a w Sosnowcu. O d tąd p racę w Tow a­ rzy stw ie D obroczynności uw ażał za podstaw ow e sw oje zada­ nie. Za gorliw ą p racę dla dobra społeczeństw a Sosnowca w 1939 r. o trzy m ał dyplom u zn an ia z M in isterstw a P rzem y słu i H andlu. D rugą dziedziną jego działalności b y ła praca peda­ gogiczna, k tó rą zresztą z pierw szą b ardzo ściśle łączył. K ształ­ cenie dzieci i m łodzieży ze środow isk robotniczych m iało osta­ tecznie p rzyczynić się tak że do zlikw idow ania n ę d zy społecz­ n ej. T ym b ard ziej, że organizow ane przez niego szkoły b y ły nie ty lk o ty p u gim nazjalnego (ogólnokształcącego), ale ty p u zaw odow ego (handlow e, rzem ieślnicze). U kończenie szkoły za­ w odow ej otw ierało drogę do o trzy m an ia lepszego stanow iska pracy, często kierow niczego, a to rów nało się polepszeniu sy­ tu ac ji m ate ria ln e j.

D ziałalność ks. R aczyńskiego w dziedzinie fila n tro p ijn e j zna­

(16)

lazła u znanie u w ładz państw o w y ch i kościelnych. W 1929 r. w ojew oda kielecki za zgodą b iskupa częstochow skiego p rzed­ staw ił w niosek o nad an ie ks. R aczyńskiem u odznaczenia „K rzyż Z asługi”, co w k ró tce zostało zrealizow ane. W cześniej biskup w łocław ski S tan isław Zdzitow iecki m ianow ał go kanonikiem honorow ym K a p itu ły K o leg iaty K aliskiej, co potw ierdził b i­ skup Łosiński pism em z dnia 28 stycznia 1926 r. Szczególne uznanie znalazła działalność ks. Raczyńskiego u b isk up a K u b i­ ny, znanego działacza społecznego i znaw cy p ro b le m aty k i św ia­ ta pracy.

O kres okupacji h itlero w sk iej to nie tylk o p rzek reślen ie do­ tychczasow ej działalności c h a ry ta ty w n e j ks. R aczyńskiego w T ow arzystw ie D obroczynności, ale także całk ow ita likw idacja m a ją tk u T ow arzystw a n a sk u te k p rzejęcia go przez w ładze okupacyjne. Je d y n ie w sposób n ieleg aln y i w u k ry ciu przed w ładzam i h itlero w sk im i m ógł nieść pomoc m ate ria ln ą głównie w postaci w yżyw ienia dla n ajb ied n iejszej ludności polskiej, w ty m także i dla Żydów. W dniu 1 stycznia 1941 r. ks. R aczyń­ ski w ygłosił kazanie o w ym ow ie p atrio ty czn ej. Z tego pow odu został areszto w an y i w b ru ta ln y sposób p rzesłu ch iw an y przez gestapo w Sosnowcu. To też było n ajp raw d o p o do bn iej przyczy­ n ą jego n ag łej ch oroby serca (zawał), a także i śm ierci w dniu 26 stycznia 1941 r. P ogrzeb jego był m an ifestacją polskiej lud ­ ności Zagłębia. W ziął w nim udział b isk u p K u b in a oraz 67 k a ­ płanów . M ieszkańcy Z agłębia w te n sposób w y rażali sw oją w dzięczność Z m arłem u za jego w ieloletnią działalność dobro­ czyn ną.42

3. Z DZIEJÓW TO W A R Z Y STW A D O BRO CZY NN O ŚC I W SO SN O W C U

W początkach X X w ieku rozw ijała się działalność c h a ry ta ­ ty w n a Kościoła n a te re n a c h K rólestw a Polskiego. P o d w p ły ­ w em encykliki pap. Leona X III R e ru m n o va ru m p rzedstaw icie­ le duchow ieństw a katolickiego zw rócili baczniejszą uw agę na sy tu ację m ate ria ln ą n ajb ied n iejszej ludności polskiej niosąc jej różnorak ą pomoc. P rzy czy n zubożenia ludności zwłaszcza w m iastach było w iele — dotychczasow ą p racę ludzi zastąpiła m aszyna, zarobki s ta ły się niskie z powodu n a d m ia ru rą k do J 1 5 J D Z IA Ł A L N O Ś Ć K S . F R A N C I S Z K A R A C Z Y Ń S K IE G O ^ 2 5

42 A k ta p erson aln e ks. F ran ciszk a R aczyń sk iego, C zA D sygn. III 177 A ; K. W a w e r , D zieje C hrześcijańskiego T o w a rzy stw a D obroczynnoś­ ci w S osnow cu (1900— 1950), K raków 1983 (m ps w A rch iw u m PAT) s.

78— 83; J. Z w i ą z e k , R a c zy ń sk i F ranciszek K arol, „Pol. S low . B iogr.”

(17)

pracy, p raca b y ła niebezpieczna, p anow ała coraz w iększa dro­ żyzna a rty k u łó w codziennego użycia, a n a jb a rd zie j niepokoją­ cym zjaw iskiem było bezrobocie. W Z agłębiu D ąbrow skim w ty m czasie duchow ni podejm ow ali in d y w idualnie akcję nie­ sienia pom ocy najbiedniejszym . N ależy tu w ym ienić działalność ks. F ran ciszka Plenkiew icza, k tó ry w ty m czasie jako pro­ boszcz p a ra fii Będzin założył T ow arzystw o Dobroczynności w Będzinie. Prow adziło ono dw ie ochronki dla najbiedniejszych dzieci z m iasta dysponujące 170 m iejscam i, p rzy tu łek dla s ta r­ ców, o raz zapew niało bezp łatn e m ieszkanie dla 5 n a jb ie d n ie j­ szych ro d zin .43 A nalogiczną działalność dobroczynną w D ąbro­ w ie G órniczej prow adził ks. G rzegorz A ug usty nik . Z jego in i­ cja ty w y pow stało w ty m m ieście T ow arzystw o Pom ocy dla B iednych C hrześcijan, Tow arzystw o „Dom L udow y”, Tow a­ rzystw o Pom ocy dla kształcącej się M łodzieży, „Zapom oga” — Tow arzystw o P o ra d y L ek arsk iej dla B iednych Dzieci, K o m itet R atu n k o w y oraz K u chnie dla U bogich.44 Nie b y ły to odosob­ nione fo rm y działalności c h a ry ta ty w n e j na ty m teren ie, bo­ w iem to w arzy stw a dobroczynne kiero w an e przez kapłanów ist­ n iały w Czeladzi, G rodźcu, P iaskach, S ielcu i Strzem ieszy­ cach.45 A le n a jb a rd zie j zn anym i n a jle p ie j zorganizow anym oraz n a jd łu ż e j działający m było Sosnow iecko-Siedleckie C hrze­ ścijańskie T ow arzystw o D obroczynności. T u dodać należy, że obok chrześcijańskich to w arzy stw dobroczynności na teren ie Zagłębia istn ia ły tak że żydow skie to w arzy stw a dobroczynności. N adto obok ta k zorganizow anej w T o w arzystw ach D obroczyn­ ności działalności dobroczynnej działały także prow adzone przez kap łan ó w ochronki (Niwka, Zagórze) oraz p rzy tu łk i i dom y dla starcó w .46

C e n tru m życia religijnego w Sosnow cu początkow o stanow ił kościół pod w ezw aniem N ajśw . Serca Jezu sa zw any kościołem kolejow ym , w y bu d o w any przez k o lejarzy , a będący kościołem filialn y m p a ra fii Czeladź. P ierw sza p a ra fia n a tere n ie Sosnow­ ca została eryg ow an a dopiero 5 V III 1893 r., a jej kościół pod w ezw aniem W niebow zięcia N M P dopiero w ów czas zaczęto b u ­

1 2 6 J A N Z W IĄ Z E K { 1 6 J

43 P. K u b i c k i , Społeczna działalność K ościoła w Polsce, Sandom ierz

1930, s. 11.

44 H. R a d e c k i , D ziałalność d u szp a stersk a ks. G rzegorza A u g u sty - nika , proboszcza w D ąbrow ie G órniczej w latach 1897— 1916. „Częst.

Stud. T eo l.” t. 5: 1977, s. 205— 206.

45 P ro to k o ły zebrań C h rześcijań sk iego T o w a rzy stw a D ob roczyn n ości w S o sn o w cu (dalej: P ro to k o ły zeb rań CHTD), A rch iw u m p arafii św . B ar­ bary w S o sn o w cu , t. 1 cz. 2 s. 143.

(18)

dować. Ale i wów czas działalność dobroczynna koncentrow ała się w okół kościoła kolejow ego, a w 1900 r. ks. W ładysław M u- sielewicz założył p rzy ty m kościele Sosnow iecko-Sieleckie C hrześcijańskie T ow arzystw o Dobroczynności. P ow stanie tego T ow arzystw a było w y n ik iem pow szechnej w ty m czasie akcji niesienia pom ocy na rzecz ubogich — res sacra m iser. Człon­ kam i T ow arzystw a zostali działacze społeczni w m ieście — le­ karze, inżynierow ie, znaczniejsi obyw atele, duchow ni k atolic­ cy i p a sto r p ro testan ck i. N ależało jeszcze uzyskać zezwolenie od g u b e rn a to ra carskiego w P io trk ow ie T ry b u nalsk im , jako że Zagłębie należało do te j guberni. Taką ap ro batę Tow arzystw o otrzym ało 16 sierp n ia 1900 r .47

Początkow o fu n k cję prezesa T ow arzystw a piastow ali ludzie św ieccy — A. Rogalewicz i H. K ondratow icz (w iceprezesem był ks. W. M usialewicz). Je d n a k od 1906 r. to stanow isko zo­ stało pow ierzone duchow nym — ks. W ładysław M usialew icz (1906— 1910) i ks. J a n B iałecki (1911— 1913) — se k re tarz em był wówczas dopiero co p rzy b y ły do Sosnowca ks. F ranciszek R aczyński.48 Z apew ne już na stanow isku se k re tarz a ks. R a­ czyński dał się poznać jako gorliw y działacz społeczny, w y ­ k o rzy stu ją c y sw oje dośw iadczenie w te j dziedzinie zdobyte daw niej w W arszaw ie. D ziałalność jego m usiała być znaczna, skoro w dniu 5 m aja 1913 r. został pow ołany przez zarząd na prezesa tegoż T ow arzystw a. W ybór te n n a stą p ił po zrzeczeniu się stanow iska prezesa przez ks. Białeckiego, ja k to p o d k re­ ślił ks. Raczyński w piśm ie obediencyjnym skierow anym w dniu 13 m aja tegoż ro k u do b iskupa kieleckiego A u gustyn a Ło­ sińskiego, prosząc go jednocześnie o błogosław ieństw o na tę pracę.49 Ks. R aczyński p rzejm ow ał T ow arzystw o już zorgani­ zowane, ale będące w tru d n e j sy tu acji m a te ria ln e j i to w obli­ czu coraz b ard ziej p o garszającej się sy tu acji gospodarczej spo­ łeczeństw a. W ty m czasie m iejscow a ludność m iała duże zau­ fanie do duchow ieństw a katolickiego i dlatego pow szechnym p rag n ien iem było, a b y na czele T ow arzystw a s ta ł duchow ny katolicki. W ybór ks. R aczyńskiego b ył spow odow any także

D Z IA Ł A L N O Ś Ć K S . F R A N C I S Z K A R A C Z Y Ń S K IE G O J 2 T

47 S. B a b c z y ń s k i , C h rześcija ń skie T o w a rzy stw o D obroczynności w S o sn o w cu (mps), w : K a to lic kie S to w a rzyszen ie D obroczynności diece­ z ji często ch o w skiej pod n a zw ą „Caritas” 1931— 1939, C zaD sygn . IV 11,

s. 1.

48 K. W a w e r , dz. cyt., s. 73—74; P rotok oły zebrań ChTD, s. 68—76, 118— 120.

49 A k ta person aln e ks. F. R aczyń sk iego, s. 30; P ism o do bpa A. Ł o­ siń sk ieg o z dn. 13 V 1913 r.

(19)

fak tem , że od 25 X I 1910 r. b y ł on re k to re m kościoła N ajśw . S erca Jezu sa, p rzy k tó ry m ko n cen tro w ała się działalność cha­ ry ta ty w n a w Sosnowcu. W piśm ie zarządu T ow arzystw a do b iskupa Łosińskiego z dnia 12 lutego 1916 r. stw ierdzono: „gdy p rze d p a ru la ty pow oływ ano now ego k ierow n ik a Towa­ rzy stw a D obroczynności, w y bó r p ad ł n a p re fe k ta ks. R aczyń­ skiego, poniew aż społeczeństw o tu te jsz e p rag n ęło na stan o­ w isku ty m m ieć osobę duchow ną. W y b ra n y pozyskał uznanie Ogółu jako d zielny kiero w n ik pow ierzonej m u in sty tu c ji” 50. F u n k c ję prezesa T ow arzystw a ks. R aczyński spełn iał p rzy je­ dnoczesnym p ełn ien iu obowiązków etatow ego p re fe k ta szkol­ nego w ty m m ieście. W p racy w T ow arzystw ie ks. R aczyński podlegał w ład zy duchow nej, przepisom p raw a państw ow ego (kontro le p rzep row ad zały w ładze m iejskie), a bezpośrednio nad działalnością T o w arzy stw a czuw ała K om isja R ew izyjna oraz A m e ry k a ń sk a K om isja R ew izyjna, poniew aż A m ery kań ski C zerw ony K rzyż okazyw ał pomoc T ow arzy stw u zwłaszcza dla biednych dzieci.

4. D Z IA Ł A L N O ŚĆ K S. R A C ZY Ń SK IE G O W T O W A R ZY STW IE D O B R O C ZY N N O ŚC I

Z chw ilą p rzejęcia T ow arzystw a przez ks. R aczyńskiego dzia­ ła ły w nim n a stę p u ją c e sekcje: tan ic h k uchni, dwie sekcje ro zdaw n ictw a odzieży — w Sosnowcu i Sielcu, dozór n ad •ochronkam i (12 ochronek), sekcja opieki n a d dziećmi, sekcja zdrow ia, b iu ro p o średn ictw a pracy, k o m itet dochodów n iesta ­ łych, k o m itet pom ocy nau ko w ej oraz dozór czytelni.51

W zmożona działalność ks. R aczyńskiego w Tow arzystw ie rozpoczęła się od początku I w o jn y św iatow ej. W now ych oko­ licznościach wobec powszechnego zjaw iska n ędzy prezes Towa­ rzy stw a zorganizow ał now ą sekcję niesienia pom ocy głod­ nym . D ziałała tak że now a sekcja do raźn ej pom ocy ubogim. W w a ru n k a ch ok u p acy jny ch prezes pow ołał sekcję pom ocy w zajem n ej k tó ra m. in. udzielała pożyczek p ieniężnych ubo­ giej i średniozam ożnej in telig en cji jak rów nież i zubożałym rzem ieślnikom , kupcom i w łaścicielom zakładów przem ysło­ w ych. P rz y te j sekcji zorganizow ano in sty tu cję posłańców i tra g a rz y , k tó rz y w te n sposób m ogli zdobyw ać środki n a u trz y ­

^ 2 8 ' J A N z w i ą z e k j - j g j

50 A k ta p erso n a ln e ks. F . R aczyń sk iego, s. 25—27; P ism o zarządu T o ­ w a r z y stw a D ob roczyn n ości do bpa A. Ł o siń sk ieg o z dn. 12 II 1916 r.

(20)

m anie. W społeczeństw ie m iejscow ym rozpoczęto stałą opiekę n a d służbą dom ową, zwłaszcza m łodym i dziew czętam i, zakła­ d a ją c b iu ro p o śred n ictw a pracy. Plagą społeczeństw a zagłę- biow skiego byli żebracy i rozw inięte w śró d n ich pijaństw o. W te j spraw ie ks. R aczyński zw rócił się do m ieszkańców So­ snow ca z apelem , a b y nie daw ano żebrakom pieniędzy, lecz sp ecjalne „m areczki” n ab y w an e w T ow arzystw ie D obroczyn­ ności, za k tó re żebracy m ogli otrzym ać w k u ch n iach T ow arzy­ stw a w yżyw ienie lub żyw ność w n atu rze. Ta a k cja istn iała od 1914 r. Ks. R aczyński w y stępow ał zdecydow anie przeciw że­ b ra c tw u i w łóczęgostw u w Z agłębiu.32

N ajw ażniejszą jed n ak dziedziną działalności T ow arzystw a w czasie w o jn y b y ła ak cja dożyw iania głodnych. O dpow iedzial­ n y m za funk cjo n o w an ie te j sekcji b ył bezpośrednio ks. R a­ czyński. T rudności podczas w o jn y było w iele — b ra k a rty k u ­ łów spożywczych, drożyzna, przeszkody w dow ożeniu żyw no­ ści. Z ty ch powodów T ow arzystw o m usiało n aw et zam knąć na pew ien czas k ilk a kuchni. P o jaw iły się tru d n o ści w w yżyw ie­ n iu n aw et dzieci w ochronkach i w szkołach P o lskiej M acierzy Szkolnej. W ielu głodnych i chorych m usiało odchodzić bez żad­ n e j pom ocy. Pow odem takiego sta n u b y ły także zby t m ałe do­ ta c je ze stro n y m a g istra tu m iasta Sosnowca, R ady O piekuń­ czej, oraz m ała ofiarność m iejscow ego społeczeństw a. W tej s y tu a c ji ks. Raczyński zabiegał o pomoc finansow ą od R ady G łów nej O piekuńczej. W okresie I w o jn y św iatow ej sekcja pom ocy głodnym w y d ała ok. 4.307.000 posiłków. K uch nie so­ snow ieckie żyw iły nie ty lk o m iejscow ych biednych, ale także przy b y w ający ch z okolicy.53

W ty m czasie niezm iern ie w ażną form ą działalności Towa­ rzy stw a było prow adzenie ochronek dla dzieci, zwłaszcza sie­ ro t. P row adzone one b y ły bezpośrednio przez T ow arzystw o (w oparciu o jego fundusze) lub przez osoby p ry w a tn e , ale i w ów czas n adzór należał do Tow arzystw a. J u ż w 1913 r. p o w stały now e ochronki w D ębow ej Górze, S ta ry m Sielcu i dw ie ochronki w S ta ry m Sosnowcu. Po tru d n ościach pow sta­ ły ch n a początku w o jn y w znow iła działalność sekcja opieki n a d sierotam i i biednym i dziećm i o tw ierając now y dom dla siero t w Sielcu. Liczba jed n ak siero t i dzieci p o trzeb ujący ch opieki stale się pow iększała i dlatego o tw arto k o lejn y dom j j g j D Z I A Ł A L N O Ś Ć K S . F R A N C I S Z K A R A C Z Y Ń S K IE G O

52 P ro to k o ły zeb rań C hTD , t. 1 cz. 2 s. 133, 140, 255. 82 T am że, s. 137— 138, 139— 140, 144— 155, 315— 316.

(21)

opieki n a d dziećm i w Sosnowcu. W tego ro d za ju działalności T ow arzystw o znajdow ało w y jątk o w e zrozum ienie ze stro n y m ieszkańców Sosnowca. N a te n cel sk ład an o o fiary pieniężne oraz d a ry w n atu rze. Dzięki te j ofiarności o tw arto now ą ochron­ kę dla dzieci robotniczych w dzielnicy Ludw ik. T ej ochronce znaczną pomoc m a te ria ln ą okazyw ał rów nież zarząd T ow arzy­ stw a hr. R en ard . Podobną ochronkę o tw arto dla dzieci ro b o tn i­ ków w alcow ni w zakładach hr. R en ard . P rz y w spółpracy p ro ­ boszcza p a ra fii N iw ka pow stała no w a ochronka w dzielnicy Sosnow ca M odrzejów . Je d n ą z w iększych ochronek o tw arto także w in n ej dzielnicy Sosnowca — O stra G órka, k tó ra o trz y ­ m ała im ię A. Osuchowskiego. U bogie m a tk i ud ające się do p ra c y pozostaw iały w n iej sw oje dzieci, k tó re tu m iały zapew ­ n io n ą opiekę, całodzienne u trzy m anie, a n a w e t zorganizow ano dla nich zajęcia szkolne. Pośw ięcenie te j ochronki odbyło się 8 stycznia 1918 r. W okresie w o jn y T ow arzystw o prow adziło 16 ochronek w Sosnow cu i okolicy, chociaż n iek tó re z n ich d ziałały w tru d n y c h w aru n k ach .54

W okresie trw a ją c e j w o jn y ks. R aczyński zdołał zorganizo­ w ać dom w ychow aw czy dla zan ied b an y ch i bezdom nych chłop­ ców. W 1916 r. w y n a ją ł trz y p iętro w y dom z 31 pom ieszczenia­ mi p rzeznaczając całość dla ty ch w ychow anków . Ci chłopcy otrzy m yw ali w zakładzie całodzienne w yżyw ienie, opiekę du­ chow ą, opiekę lek arsk ą, n a u k ę szkolną oraz przysposobienie do obranego zawodu. Uroczyście o tw a rto te n dom w dniu 8 m aja 1917 r. Liczba m ieszkańców tego dom u ustaw icznie w z ra sta ła i dlatego o tw arto jego filię w Pogoni. W dom u w ychow aw czym dla chłopców istn ia ły w a rs z ta ty stolarskie i szew skie, w k tó ry c h chłopcy przygotow yw ali się do ty c h za­ wodów. P o dobny dcm w ychow aw czy pow stał także dla dziew ­ cząt. W celu przygotow ania dziew cząt i chłopców do przyszłych zawodów istn ia ły p rzy dom ach w ychow aw czych izby zajęć. C hłopcy w y ko n y w ali w y ro b y sto larsk ie i szew skie, a dziewczę­ ta uczyły się szycia, cerow ania, w y ro b u to reb ek itp .55

W ażnym k ieru n k iem działalności T ow arzystw a D obroczyn­ ności, a głów nie jego prezesa, b y ła a k cja k u ltu raln o-o św iatow a. W ty m m iejscu zostaną w ym ienione ty lk o te in sty tu cje , k tó re b y ły przeznaczone dla m łodz;eży pochodzącej z n a jb ie d n ie j­ szych środow isk Zagłębia. N ależy tu w ym ienić dw ie szkoły rzem ieślnicze o tw a rte w 1913 r. — w Sosnow cu i W

ygwizdo-130

JAN

zwi

A

zek

[20]

84 T am że, s. 322, 345, 369— 370. 55 T am że, s. 201, 205, 220.

(22)

w ie (część Pogoni). Prow adzono tak że w ieczorne k u rsy rze­ m ieślnicze. Bezpośrednią opiekę n ad term in a to ra m i spraw ow ał ks. Fran ciszek Plenkiew icz. F un d u sze n a te n cel ofiarow ał m a­ g istra t m iasta. D la dziew cząt w ty m czasie o tw arto szkołę szy­ cia i szkołę g ospodarstw a domowego. W ładze niem ieckie w 1915 r. zezw oliły n a w znow ienie ku rsó w dla analfabetów , co Tow arzystw o n a ty c h m ia st podjęło, o rg an izu jąc trz y ośrodki kształceniow e, k iero w an e przez sw oich członków. Te p rzed ­ sięw zięcia w y m ag ały funduszy, k tó re należało T ow arzystw u zapew nić. W ty m celu organizow ano różne im p rezy k u ltu ra ln e , z k tó ry c h dochody przeznaczano n a p o trz e b y T ow arzystw a. M. in. tak ą im p rezą b y ł dzień H e n ry k a Sienkiew icza — 8 paź­ d ziernika 1916 r., honorow ego członka T ow arzystw a.56

P row adzenie ta k rozległej działalności m usiało pociągać za sobą olbrzym ie w y d atk i. Tow arzystw o otrzym yw ało znaczne dotacje z m a g istra tu m. Sosnowca, z różnych to w arzy stw i k o­ m itetów , a tak że o fiary p ry w a tn y c h dobrodziejów . M agistrat m. Sosnowca i T ow arzystw o Sosnow ieckie re g u la rn ie każdego m iesiąca przekazyw ało fundusze n a cele T o w arzy stw a Dobro­ czynności. Za rządów ro sy jsk ich w p ły w ały fundusze w ru blach , a w okresie rządów niem ieckich i w Polsce niepodległej (do 1924 r.) w m ark ach. W śród ofiarodaw ców b y ł także biskup kielecki, k tó ry p rzeznaczył na te n cel 2000 ru b li, ale b y ła to jed n a z m niejszych ofiar. O p łaty członkow skie stan o w iły zni­ kom ą część fun d u szy T ow arzystw a. Podczas w o jn y większość p ieniędzy przeznaczano dla sekcji n iesienia pom ocy głodnym i dla sekcji ro zdaw nictw a odzieży. O bok pieniędzy T ow arzy­ stw o otrzym yw ało tak że o fiary w form ie arty k u łó w żyw no­ ściow ych, odzieży i w ęgla. W w y p ad k ach niedoborów fin an ­ sow ych zaciągano pożyczki i to w w ysokich kw otach. Z a tru d ­ n ien i w in sty tu c ja c h T ow arzystw a pracow nicy o trzym yw ali re g u la rn e pensje w w ysokości odpow iadającej pensjom w in ­ sty tu c ja c h państw ow ych. D la spopularyzow ania T ow arzystw a w Sosnowcu i Z agłębiu ks. R aczyński organizow ał różne ak ­ cje, m ające n a celu pozyskanie now ych członków. T en sam cel przyśw iecał n ad aw an iu honorow ego członkostw a w y b itn y m oso­ bistościom , np. H en ry k o w i Sienkiew iczow i czy A nto niem u Osu­ chow skiem u.57

Podczas trw a ją c e j o kupacji n iem ieckiej T ow arzystw o p rze­ żyło znaczny niepokój. B iskup kielecki w dniu 9 lutego 1916 r. ^ 2 1 ] D Z I A Ł A L N O Ś Ć K S . F R A N C I S Z K A R A C Z Y Ń S K IE G O j g j

58 T am że, s. 126, 178, 184, 191— 202. 57 T am że, s. 142—143.

(23)

m ianow ał prezesa T ow arzystw a ks. Raczyńskiego proboszczem w odległej p a ra fii C isgow ice.58 Oznaczało to przerw an ie dotych­ czasow ej jego działalności nauczycielskiej i c h a ry ta ty w n e j w Sosnowcu. W obronie pozycji T o w arzystw a i pozostaw ienia ks. Raczyńskiego n a dotychczasow ym stanow isku w y stąp ili człon­ kow ie zarząd u T ow arzystw a w piśm ie sk iero w an y m do biskupa Łosińskiego w dniu 12 lutego tegoż roku . W liście podkreślano, że „działalność ks. Raczyńskiego n a m iejscow ym gruncie za­ znaczyła się nie ty lk o n a polu fila n tro p ijn y m , lecz także i ośw iatow ym ... N ie czas i m iejsce tu n a w yliczanie zasług i nie to m am y na celu, jeno in te re s ogółu te j nędzy, k tó ra dzię­ ki sta ra n n y m zabiegom ks. R aczyńskiego, jego pow adze i za­ chow aniu u' w ładz o k up acy jn ych jest k a rm io n ą i odziew aną. W obecnej chw ili z przeniesieniem ks. Raczyńskiego n astąp ią dla społeczeństw a i ta k już zdruzgotanego now e ciosy i tru d ­ ności, pod brzem ien iem k tó ry c h łatw o rozpaść się może ta k zbożna praca, jak a w re w T ow arzystw ie, dlatego ty lk o że b rak będzie sercem oddanego k iero w n ik a i obdarzonego zaufaniem przez społeczeństw o” 89. O pozostaw ienie ks. R aczyńskiego w Sosnow cu apelow ał także zarząd szkoły polsko-katolickiej w Sosnowcu. „M im o n aw ału p rac y k ap łań sk iej — zw racano się do b isku p a — w C h rześcijańskim T ow arzystw ie D obroczynno­ ści, nie w a h a ł się z nam i stanąć do p ra c y i n a ty m (szkol­ n y m — p rzy p is J.Z.) polu, p rzy czy n iając się w znacznej m ie­ rze do stw o rzen ia szkoły, pobłogosław ionej przez W aszą Eks­ celencję. Dziś, w z a ra n iu istn ienia szkoły, jego pow aga i w pływ dla n iej są bardzo w ażne, a usunięcie go będzie w iększą szko­ dą dla te j now ej placów ki ośw iatow ej” e0. B ył ponadto jeszcze in n y pow ód pozostaw ienia ks. Raczyńskiego n a daw ny m sta ­ now isku. W 1915 r. zostało o tw arte w Sosnow cu G im nazjum Realne. Ks. R aczyński był nie ty lk o o rgan izatorem te j szko­ ły, ale tak że u łatw ia ł zdobycie fu n d u szy n a je j prow adzenie. W ładze o k u p acy jn e zam kn ęły tę szkołę, a p a sto r Eugeniusz U th k e b y ł p rzeciw ny jej otw arciu. O tw arcia szkoły m ógł do­ konać jed y n ie ks. R aczyński jako p re fe k t i zastępca d y rek to ra. Na sk u te k ty c h próśb biskup Łosiński pozostaw ił ks. R aczyń­ skiego w Sosnow cu.61

2 3 2 J A N z w i ą z e k j2 2 ]

58 A k ta p erso n a ln e k s. F. R aczyń sk iego, s. 20.

59 T am że, s. 25— 27; P ism o zarządu T o w a r z y stw a do bpa Ł osiń sk iego z dn. 12 II 1976 r.

90 T am że, s. 24; P ism o zarządu śred n iej szk o ły p o lsk o -k a to lick iej w S osn o w cu do bpa Ł o siń sk ieg o z dn. 17 II 1916 r.

Cytaty

Powiązane dokumenty

Prezes komitetu okręgowego opieki nad biednym i może wstrzymać wprowadzenie w życie postanowienia właściwej rady miejskiej, gm innej lub wiejskiej (komitetu

Każdy komitet miejscowy wybiera ze swojego grona prezesa oraz jednego przedstawiciela do właściwego komitetu okręgowego (§ 13); kom i­.. tety miejscowe w Sosnowcu

Je±li zatem dodamy numery kraw¦dzi ka»dej ±ciany i nast¦pnie otrzymane sumy nu- merów poszczególnych ±cian, to dostaniem 42. Zatem P QRS

W tym układzie wydaje się, że druga część omawianej noty by- szewskiej odnosi się nie tylko do dokumentów, których kopie mogą być w kopiarzu, ale również

administracja państwowa zezwoliła na odłączenie wymienionych wsi od Sławkowa i utworzenie nowej parafii, którą 5/18 sierpnia tego samego roku erygował kanonicznie

udział wzięło 75,5% uprawnionych parafian, ale na lata 1904-1909 wybrano tylko dwóch członków dozoru Piotra Filipczaka i Piotra Po- tempskiego oraz przewodniczącego

stwa. Nierzadk:e były wystąpienia ko- biet na konferencjach dzielnicowych. które składały zobmvlązania produk cyjne. zobowiąe.ania, dotyczące pod- niesienia kwalifikacji

Społeczny odbiór mediów w Zagłębiu Dąbrowskim w okresie transformacji był niewątpliwie determinowany ich recepcją na tym obszarze u progu przemian oraz obsługą informacyjną