KS. KASPER DRUŻBICKI T. J.

Pełen tekst

(1)

KS. KASPER DRUŻBICKI T. J.

(1590— 1662)

W r. 1962 m inęło 300 lat od chw ili jak w jezuickim klasztorze w Poznaniu rozstał się z tym światem ks. Kasper D rużbicki T. J.

długoletni prow incjał, znakom ity przełożony w różnych domach zakonnych, w ybitn y kaznodzieja, gorący czciciel N ajświętszego S er­

ca Jezusowego, w ielki asceta i nadzw yczaj płodny pisarz, w ięcej znany i ceniony za granicą aniżeli w e własnej ojczyźnie.

Drużbicki urodził się 6 stycznia 1590 r. i w edług ówczesnego zw yczaju na chrzcie otrzym ał im ię patrona dnia urodzin. P rzod­

kow ie jeg o posiadali duże m ajątki w W ielkopolsce, pieczętow ali się herbem Nałęcz, a nazwisko rodow e w yprow adzali od wsi Drużbice, leżącej w pow iecie piotrkow skim , w w ojew ództw ie sieradzkim.

Piotr i Jan D rużbiccy są wspom niani w r. 1435 i w r. 1489 w ak­

tach krakowskich. W r. 1552 właścicielam i Drużbic b yli Stanisław i Dorota D r u ż b ic cy ł. P raw dopodobnie ich synem b ył Piotr Druż­

bicki (f 1620), który pojął za żonę Elżbietę Katarzynę, siostro M ikołaja, Kaspra i Marcina Obiezierskich, herbu Nałęcz, w łaści­

cieli Obiezierza i kilku sąsiednich wsi w pow iecie obornickim , w w ojew ództw ie p ozn ań sk im 2. O bydw ie te rodziny zawsze w y róż­

niały się pobożnością i przywiązaniem do w iary katolickiej. W tym też duchu P iotr i Elżbieta Katarzyna D rużbiccy w ych ow ali swego syna Kaspra 3.

Pierw sze nauki pobierał m łody Drużbicki praw dopodobnie w dom u pod opieką rodziców , odznaczając się od najm łodszych lat dobrym zdrowiem, w ybitn ym i zdolnościami, rów now agą ducha

1 A. B o n i e c k i , Herbarz Polski, Warszawa 1902, t. V s. 47; Rodzina Herbarz szlachty polskiej, Warszawa 1906, t. III s. 268.

2 Rodzina, jw. t. XII, s. 219; K. N i e s i e c k i, Herbarz Polski, Lipsk 1841, s. 2.

3 Co do miejsca urodzenia Kaspra Drużbickiego nie ma zgody między autorami. N i e s i e c k i (Herb. Pol., t. III s. 411) utrzymuje, że urodził się on w województwie sieradzkim, choć Drużbice nie należą już wtedy do jego rodziny. Zaś Daniel P a w ł o w s k i (Vita P. Gasparis Drużbicki»

Kalisz 1682, s. 2) twierdzi, że urodził się w województwie poznańskim*

gdzie w tym czasie również spotykamy Drużbickich.

(2)

i p obożn ością 4. W 13 roku życia wysłano go na dalsze nauki do kolegium jezu ick iego w Poznaniu 5.

K olegium to, założone przez bpa Stanisława K onarskiego w r.

1569, dzięki ofiarności społeczeństwa w ielkopolskiego i pod opieką takich rektorów ja k Jakub W ujek, Jan Konarski, Stanisław G ro­

dzicki, M arcin Śm iglecki i Stanisław Gawroński, należało do n aj­

wspanialszych jezuickich zakładów naukow ych w Koronie. Z p o ­ czątkiem X V II w. obejm ow ało ono nie tylko pięcioletnie ówczesne gim nazjum , ale rów nież i fakultet teologiczny, na którym obok kleryków jezuickich studiowali alumni św ieccy i niektórzy zakon­

nicy, jak benedyktyni, cystersi i augustianie, i tu dochodzili do kapłaństwa. W 1604 roku do szkół poznańskich uczęszczało około 900 m łodzieży św ieckiej, a między nimi w ielu b y ło synów sena­

torów i najw yższych dygnitarzy w kraju 6.

W szkołach poznańskich kształcił się D rużbicki do 19 roku ż y ­ cia, należąc zawsze do najzdolniejszych i najlepszych uczniów ; oprócz klas gram atykalnych przeszedł tu półtoraroczny kurs p oe­

tyk i i roczny kurs re to r y k i7. Równocześnie jako członek kongre­

ga cji mariańskiej często przystępow ał do sakram entów św., pilnie czuwał nad cnotą anielską i przez całe życie zachował ją niena­

ru szon ąs. Tutaj też, przyglądając się życiu i pracy swoich w y ­ ch ow aw ców i przełożonych, zgłosił się do zakonu i został przyjęty przez ów czesnego prow incjała, Piotra Fabrycego Kowalskiego. Na w akacjach pożegnał się z rodziną i z początkiem sierpnia r. 1609

przybył do dom u św. Szczepana w Krakow ie.

Placów kę tę w r. 1583 nabył dla zakonu o. Possevino dzięki w staw iennictw u króla Stefana B atorego i życzliw ości ks. Płazy, proboszcza parafii św. Szczepana. Znajdow ała się ona na dzisiej­

szym Placu Szczepańskim i obejm ow ała: plebanię, kościół św. Szcze­

pana z cm entarzem i małą kapliczkę pod w ezw aniem apostołów M acieja i Mateusza. Ks. P iotr Skarga, przełożony dom u św. B ar­

bary w K rakow ie, umieścił proboszcza i wikariuszy w kupionej przy u licy Szczepańskiej kamienicy, zostawiając im całkow ity za­

rząd parafią, dawną plebanię rozbudował, połączył ją z kaplicą św.

M acieja i już w r. 1586 przeniesiono tu n ow icjat z odległego i nie­

zdrow ego Braniewa. K ażdorazow y magister now icjuszy b ył tu zw yk le i rektorem dom u 9.

W dom u św. Szczepana zapoznawał się D rużbicki przez parę

4 P a w ł o w s k i , dz. cyt., s. 2.

5 Tamże, s. 7—8.

6 Literae Annuae Provinciae Poloniae, annus 1604 (AGSJ, Pol. t. 51, f 106 9)

7 Catalogus Personarum Provinciae Poloniae sub finem anni 1604 consccriptus (AGSJ, Pol. t. 43 f, 50).

8 P a w ł o w s k i, dz. cyt., s. 8.

8 St. Z a ł ę s k i, Jezuici w Polsce, Kraków 1905, t. IV cz. I s. 459—4bi.

dni jak o kandydat, z życiem i praktykam i zakonnymi, odprawiał parodniow e rekolekcje, przyw dział suknię zakonną i 14 sierpnia r. 1609 rozpoczął dwuletni n ow icjat pod kierunkiem Stanisława K rzyw okolskiego, którego jednak już w e wrześniu tego roku przeniesiono do Jarosławia na instruktora trzeciej probacji. Jego m iejsce zajął A ndrzej Gutteter Dobrodziejski, mąż niepospolitego rozumu i w ielkiej c n o t y 10. W ychow an y w Ingolstadzie i Rzymie, gdzie wstąpił do zakonu już ja k o kapłan w 1600 r., odznaczał się w ielkim um iłowaniem ubóstwa zakonnego, m iłością bratnią i głę­

bokim nabożeństwem do B łogosław ionej D ziew icy, nazyw ając ją sw oją Panią i przy wym awianiu je j imienia zawsze odkryw ając głow ę.

Pod kierunkiem o. Guttetera odpraw ił D rużbicki miesięczne rekolekcje i często om awiał z nim potrzeby swej duszy, m odlitw y oraz praktyki pokutne. K orzystając ze św iatłych rad sw ego mistrza, p ołożył D rużbicki silne fundam enty gruntownej cnoty zakonnej, którą później przez całe życie ustawicznie rozw ijał i umacniał dochodząc do w ielkiej doskonałości, jak o tym świadczą w yjątki z je g o dzienniczka, gdzie skrzętnie przez 20 lat notow ał sw ój postęp duch ow y i otrzymane od Boga łaski n .

Już na początku now icjatu D rużbicki w iele rozm yślał nad Opatrznością Bożą i je j p ow ierzył się całkow icie co do przyszłych zajęć, m iejsca pobytu, tow arzyszy prac itp. Tu też zapałał gorącym nabożeństwem do Męki Pańskiej, Najśw. Sakramentu i Najśw.

Panny M aryi i „w y m ó g ł” od niej uzdrowienie z gruźlicy, pow aż­

nie atakującej m łodzieńczy jeg o o rg a n izm 12. Odtąd przez długie lata cieszył się dobrym zdrowiem , m ógł podejm ow ać praktyki pokutne, napisać w iele dzieł ascetycznych i podołać najrozm aitszym pracom i obow iązkom , które zlecał mu zakon. Po złożeniu p ierw ­ szych ślubów , 15 sierpnia 1611 r., udał się Drużbicki do zakonnego seminarium nauczycielskiego w Lublinie 13.

K olegium lubelskie, założone w r. 1582 przez Bernarda M a­

ciejow skiego, późniejszego bpa krakow skiego i kardynała, M iko- łaja Zebrzydow skiego oraz kilku innych dobrodziejów rozw ijało się coraz pom yślniej. W r. 1611 liczyło około 30 zakonników i o b e j­

m ow ało pięcioletnie gimnazjum , w którym kształciło się około 500 u c z n ió w 14. P rócz tego otw arto tu dla k leryk ów zakonnych

10 Lit. An. Prov. Pol., a. 1657 (AGSJ, Pol. t. 53 f. 63); Historia Domus Probationis Cracoviae ad S. Stephanum, a. 1C09 (AGSJ, Pol., t. 66 f. 102)- PSB, t. IX s. 192.

11 Dziennik ten zatytułowany przez Drużbickiego „Viae Domini, ąuibus me duxit in religioso statu” nie zachował się do naszych czasów.’

Miał go jednak w swym ręku Daniel Pawłowski i obszerne wyjątki z niego przytacza w Vita P. G. Drużbicki, na którym tu się opieramy.

12 P a w ł o w s k i, dz. cyt., s. 15.

13 P a w ł o w s k i, dz. cyt., s. 12.

14 Z a ł ę s k i , jw., s. 328—337.

10 — Nasza P rzeszłość X X X I I I

(3)

jednoroczne studium pedagogiczne. O dbyw ał je w roku szkolnym 1611/12 Kasper D rużbicki z 10 kolegam i pod kierunkiem zn ak o­

m itego pedagoga, o. Seweryna Brańskiego, przygotow u jąc się do przyszłego nauczania w gim n a zju m 15. W życiu w ew nętrznym sta­

rał się w ów czas o łagodne postępowanie z innymi, aby nikogo w domu nie obrazić, choć sam doznawał w iele p rz y k ro ś ci16.

Po zdaniu ze św ietnym w ynikiem koń cow ych egzam inów prze­

niósł się Drużbicki w miesiącach letnich 1612 r. do kolegium kalis­

kiego, które w ybu dow ał i w yposażył prym as Polski bp Stanisław Karnkowski; tam obok szkoły średniej i seminarium duchow nego prow adzili jezuici trzechletni kurs filozoficzn y dla swoich k lery­

ków. W Kaliszu studiował Drużbicki logikę, fizykę i m atem atykę pod kierunkiem Jana Roguskiego, a na trzecim roku m etafizykę pod sławnym i wszechstronnie uzdolnionym Francuzem, Karolem Maleparte, który do r. 1617 przebyw ał w Polsce i w Kaliszu uczył filo z o fii17. W w ykładach trzym ano się tu m etody Arystotelesa w ujęciu św. Tomasza. P rofesor podaw ał zw ykle poszczególne za­

gadnienia w form ie tez, skrzętnie notow anych przez uczniów , gd yż skrypta te, uzupełniane prywatną lekturą, b y ły dla nich podstawą do kolok w iów i egzaminów. Pryw atne dysputy zwane cyrkułam i, od byw ały się parę razy na tydzień. Raz na miesiąc urządzano d ys­

puty publiczne, a parę razy do roku uroczyste, na które zapraszano w ybitn ych gości i p rzyja ciół zakonu. Oprócz rocznych egzam inów z poszczególnych przedm iotów urządzano pod koniec kursu godzin­

ne egzam iny z całości w iedzy filozoficzn ej, decydujące o dalszej karierze naukow ej ucznia.

W czasie trzechletniego pobytu w Kaliszu, pod św iatłym kie­

row nictw em naukow ym i duchow ym prefekta kleryków , Marcina Sm igleckiego, b yłeg o profesora i kanclerza A kadem ii W ileńskiej oraz znakom itego pisarza, Drużbicki nie tylk o rozwinął znakom icie swój umysł, ale rów nocześnie pogłębił swe życie wewnętrzne, do czego w ielce mu p om ogło rozczytyw anie się w Vita religiosa Ja­

kuba Alvareza. W tedy też przystępow ał w e w łosiennicy do K o ­ munii św. i codziennie sześć razy odw iedzał Najśw. Sakrament, pozdraw iając za każdym razem Najśw. Pannę. Trapiony skrupu­

łami odpraw ił spow iedź z całego życia zakonnego. Nadto na pierw szym roku filozofii spisał sobie wszystkie nauki duchowne, począw szy od now icjatu, i opracow ał rozmyślania o Kom unii św.

Na drugim roku układał różne litanie do Św iętych Pańskich, a na trzecim napisał traktat o posłuszeństwie, oraz oficju m i hym ny

ku czci M ądrości P rz e d w ie cz n e j1S.

15 Cat. Per. Prov. Pol., a. 1612 (AGSJ, Pol. t. 43 f. 63).

16 P a w ł o w s k i , dz. cyt., s. 15.

17 Cat. Per. Prov. Pol., Coli. Lublinense, 1616—1617 (AGSJ, Pol. t.

f. 74, 85, 90).

18 P a w ł o w s k i , dz. cyt., s. 15—18.

P o filozofii zw yczajem zakonnym w ysłano naszego Kaspra do Lublina na tzw. magisterium czyli praktykę pedagogiczną. W L u ­ blinie przez dwa lata, od r. 1615 do 1617, uczył Drużbicki, ku ogól­

nemu zadow oleniu przełożonych i w ychow anków , poetyki i reto­

ryki 19. W klasach tych praw ie zawsze uczyli starsi księża, gdyż w ym agały one od profesora całkow itego opanowania języka ła­

cińskiego i greckiego oraz w ielkiego wykształcenia krasom ów ­ czego. Zadaniem ich b yło p rzygotow ać ucznia na doskonałego m ów cę przez opanowanie praw ideł w ym ow y, w yrobien ie stylu i pogłębienie ogólnych wiadom ości przez zapoznanie się z życiem i obyczajam i G reków i Rzymian. Mimo w ielkiej p racy szkolnej nie zaniedbał D rużbicki starań o postęp duchow y i stale zabiegał 0 je g o rozw ój, ćw icząc się w skrupulatnym zachowaniu życia w spólnego, o czym napisał specjaln y traktat. O dnow ił w sobie nabożeństw o do Mądrości Przedw iecznej. O dczuw ając rów nież w ielkie pragnienie doskonałości, odpraw iał o tym rozm yślania 1 rachunek szcz e g ó ło w y 20.

W idać, że D rużbicki doskonale daw ał sobie radę na katedrze profesora w ym ow y, b o w następnym roku szkolnym 1617/18 p ole­

cono mu nauczać tego przedm iotu w kolegium toru ń sk im 21, gdzie je g o życie wew nętrzne stale wzrastało. Tutaj otrzym ał łaskę re ­ zygn acji ze wszystkiego, nawet ze sw ego życia ziemskiego, dla Boga i bliźnich, nauczył się czerpać dla siebie korzyści z rozw aża­

nia Męki Pańskiej i napisał traktaty o obojętności i gorliw ości, rozważania o kapłaństwie oraz hym ny ku czci M ądrości B o ż e j2S.

Po tej trzechletniej p racy nauczycielskiej w ysłano Drużbic- kiego w r. 1618 na czteroletnie studia teologiczne do Poznania. R ek­

torem i dyrektorem fakultetu teologicznego był tu Jerzy Tyszkie­

wicz, późniejszy p row in cjał polski. Teologię dogm atyczną w ykładał Tomasz Lucidus i Jakub G olem owski, zastąpiony w następnym roku przez Przem ysława Rudnickiego. Baltazar W olboriusz był profesorem teologii polem icznej, egzegezy i języka hebrajskiego, a M ikołaj Zoraw ski nauczał teologii m oralnej. W szystkich jezu ic­

kich słuchaczy teologii liczono w tym roku 23. W śród nich 8 b yło na roku p ie rw szy m 23. G łów ną w yrocznią b y ł tu św. Tomasz z A kw inu. Trzy lub cztery razy w tygodniu od byw ały się dysputy pryw atne, co miesiąc urządzano dysputę publiczną. Egzam iny ścisłe obow iązyw ały z dogmatyki, egzegezy i teologii m oralnej. Drużbicki dawał sobie doskonale radę nie tylk o z normalną pracą w szkole,

19 Cat. Per. Prov. Pol., Coli Lublinense, 1616—1617 (AGSJ, Pol t 43' f. 119—177).

20 P a w ł o w s k i, dz. cyt., s. 18.

21 Cat. Pers. Coli. Thorunensis, a. 1618 (AGSJ, Pol. t. 43 f. 177).

22 P a w ł o w s k i, dz. cyt., s. 18— 19.

23 Cat! Pers. Col. Posn., a. 1619, 1620, 1621 (AGSJ, Pol. t. 8 f. 19- t. 43, f. 130—133, 140—145, 155—160).

(4)

ale jeszcze na pierw szym roku opiekow ał się biblioteką, na drugim roku udzielał instrukcji z teologii polem icznej retorom i hum a­

nistom i kierow ał kongregacją starszych uczniów , a na trzecim roku prow adził pow tórki dla filo zo fó w i teologów z teologii m o­

ralnej 24.

W styczniu 1620 r. przez dwa tygodnie przebyw ał nasz Kasper u śmiertelnie chorego ojca i w ziął udział w jego pogrzebie; p rzy­

w iózł w tedy 800 florenów , które bardzo się przydały, gdyż w r. 1619 schroniło się w Poznaniu kilkudziesięciu teologów z Czech i W ęgier, by tu kontynuow ać sw oje studia 25.

A jak się przedstawia w tym czasie je g o życie wew nętrzne? Otóż w dalszym ciągu pracuje stale i system atycznie nad własnym w yrobieniem . Przeczytanie życiorysu o. Józefa A nchiety na p ierw ­ szym roku studiów teologicznych zachęciło go jeszcze bardziej do pobożności i napisania dziełka V erus Jesu Socius. Na drugim roku odczuwał w ielki pociąg do m odlitw y, grom adził różne określenia Męki Pańskiej i zaczął posługiw ać się koronką do Ran Chrystuso­

w ych oraz koronkam i upokorzeń, m iłości itp. W następnym roku m odlił się w iele za dusze zm arłych, ćw icząc się w zachowaniu ubóstwa. 24 listopada jeszcze raz od był spow iedź z całego życia zakonnego i napisał rozmyślanie o M ęce Chrystusowej i litanię do św. Ignacego. Na czw artym roku rozczytyw ał się w pismach o. Sala- zara i zaczął czcić N. M aryję Pannę pod tytułem Dziedziczki i N aj­

droższej Rodzicielki. Odtąd też prosił Boga o wszystkie łaski za Jej pośrednictwem . W duszy i ciele czuł głęboki pokój, m iłość do wszystkich ludzi oraz dziwną znajom ość Chrystusa, o czym napisał o ^ b n y trak ta t26. W reszcie 12 marca 1622 r. otrzym ał święcenia kapłańskie27, które b y ły koroną tyloletnich je g o studiów i marzeń, snutych od najm łodszych lat. M odlił się też w tedy gorąco o łaskę dobrego słuchania spow iedzi i skutecznego głoszenia słowa B o­

żego 28.

Po zakończeniu studiów teologicznych w r. 1622 i p o złożeniu egzam inów z całości nauk filozoficzn ych i teologicznych przebyw ał o. Drużbicki przez pew ien czas w K rakow ie 29, gdzie właśnie jezuici w szczególny sposób obchodzili uroczystości kanonizacyjne śś. Igna­

cego i Franciszka Ksawerego. Jerzy Tyszkiew icz, ów czesny p ro ­

24 Tamże.

25 Annales Collegii Posnaniensis (Rkps Bibl. Jagiell., nr 5198, t. I :f. 91).

26 P a w ł o w s k i , dz. cyt., f. 22.

27 W Annales Collegii Posnaniensis pod dniem 12 marca 1622 r. czy­

tamy: „Facti sunt presbiteri: Gaspar Drużbicki, Thomas Smaga, Jacobus Swiętesius, Stanislaus Smiałkovius, Adamus Górski a R-do Joannę Gliń­

ski, suffragar.eo Posnaniensi in Ecclesia Cathedrali” (Rkps Bibl. Jagiell., nr 5198, t. I f. 93).

28 P a w ł o w s k i, dz. cyt., s. 22.

29 Tamże, s. 23.

[7] K S. K A S P E R D R U Ż B IC K I T.J. 149

w incjał, zw ołał do Krakow a kongregację prow incjonalną. Zakoń­

czono ją publiczną dysputą teologiczną w kościele św. Piotra. Na obrońcę tez, w yw ieszonych uprzednio na drzwiach kościoła, p o w o ­ łano o. Drużbickiego, cieszącego się opinią znakom itego filozofa i teologa. W roli oponentów w ystąpili najtężsi teologow ie i filo zo fo ­ w ie p row in cji: oo. Jakub Goleniowski, Franciszek Fenicki i Paweł Mościcki. Dysputa odbyła się w obecności Jana Wężyka, bpa prze­

m yskiego, Tomasza Oborskiego, sufragana krakowskiego, wielu prałatów , licznego grona okolicznej szlachty i praw ie wszystkich jezuitów , przebyw ających w K rakow ie 30.

W roku szkolnym 1622/23 spotykam y Drużbickiego na tzw.

trzeciej probacji w Jarosławiu. Zadaniem je j b yło odnow ienie życia w ew nętrznego i przygotow anie m łodego kapłana do pracy apostolskiej w zakonie. Tu D rużbicki razem z 10 kolegam i odpraw ił jeszcze raz miesięczne rekolekcje pod kierunkiem o. K rzysztofa z Tyczyna 31 i przestudiował gruntow nie instytut zakonu. Ten czas skupienia w yzyskał także na ćwiczenia się w pokorze i szukaniu w oli Bożej we wszystkim. K iedy zaś doszły go wieści o m ęczeń­

stwie chrześcijan w Japonii, zapragnął przelać krew swą za C hrys­

tusa i zobow iązał się ślubem do służenia zapow ietrzonym bliźnim, gd yb y tego zaszła p o trz e b a 32. W Jarosławiu rów nież 2 lutego 1623 r. otrzym ał od Boga za przyczyną Matki Najśw. zapewnienie w ytrw ania w łasce do końca życia.

18 stycznia tego roku odczuł jakiś w ielki pociąg do m odlitw y o uproszenie sobie tej łaski. W m odlitw ie tej najpierw rozważał, czym jest, co oznacza i jak ważne jest utwierdzenie w łasce oraz jakie skutki za sobą pociąga itd. Następnie na koronce do Ran Chrystusowych pow tarzał m odlitw ę: „P rzez Serca T w ego dobroć, Panie Boże, utw ierdź mię w łasce T w ojej. Przez Rany Tw oje, Jezu Najsłodszy, utw ierdź mię w łasce T w o je j” . Potem do Najśw. Maryi Panny odm ów ił trzy koronki złożone z następujących aktów: „N a j­

droższa Matko m oja uproś mi utwierdzenie w łasce Bożej. — N aj­

droższa Pani m oja daj ow oc utwierdzenia w łasce Bożej dziedzictwu T w ojem u ” . M odlitw y te w zruszyły go do łez, serce je g o napełniła nadzieja, że prośba jego zostanie wysłuchana i zdawało mu się, że usłyszał od Matki Bożej słowa: „D am ci ten owoc, dam, ale masz zaczekać do dnia Oczyszczenia m ojeg o” , co napełniło go wielką pociechą, ufnością i radością. Odczuł też, że dusza je g o staje się pokorniejsza i poruszona do wysław iania Bożego majestatu oraz wielką zachętę do starania się o zdobycie jak najw iększej własnej doskonałości. W uroczystość Nawrócenia św. Pawła (25 I) ofiarow ał

30 J. W i e 1 e w i c k i, Dziennik spraw domu św. Barbary w Krakowie, t. IV s. 103.

31 Cat. Brev. Pers. Prov. Pol., a. 1622 (AGSJ, Pol. t. 43 f. 168).

32 P a w ł o w s k i, dz. cyt., s. 23—24.

(5)

Mszę św. w tej intencji i w specjalny sposób został utw ierdzony w nadziei, że ten dar otrzyma. Zas w dzień sw. Jana Chryzostoma (27 I) przez jakiś dotyk i poruszenie przyrzekł mu Bóg dać ten dar i dodał, że ze w zględu na niego uwalnia z czyśćca duszę jednego współbrata, który z nim p rzyb ył do Krakowa.

Natomiast w uroczystość Matki Boskiej Oczyszczenia w czasie M szy św. usłyszał głos wewnątrz z Najśw. Sakramentu: „U tw ier­

dzam cię w łasce m o je j” , połączony z przekonaniem , że to są p ra w ­ d ziw ie słowa Boże. A kiedy zaś pragnął jakiegoś namacalnego znaku, że ten dar rzeczyw iście został mu dany, następnego dnia przy ubieraniu się do Mszy św. usłyszał w ew nętrz głos: „Dziś w czasie M szy św. dam ci znak utwierdzenia się w łasce” i w krótce ogarnęła g o wielka pobożność i pewność otrzym ania tego daru, że już nie m ógł m yśleć i błagać o niego, ale tylk o dziękować. Zaś po Mszy św. tego i następnego dnia odczuł nadzw yczaj intensyw ny żal za grzechy i jakieś obrzydzenie i odw rócenie się od w szelkiego grzechu, którego nikt poza Bogiem nie był w stanie w nim obudzić, połączone z pragnieniem uczynienia wszystkiego, b yleb y tylko nietknięta została Boża D obroć, Godność, Majestat i Miłość. Posta­

now ił też z w dzięczności służyć Bogu przez całe życie z wielką gorliw ością.

Przez całe późniejsze życie w uroczystość Oczyszczenia Najśw.

M aryi Panny i przez cały miesiąc luty oddawał się różnym nabo­

żeństwom dziękczynnym za otrzym any ten dar i w tym celu układał sobie różne rozmyślania, m odlitw y i akty strzeliste33.

Trzecia p robacja była ugruntowaniem intelektualnej i duchow ej form acji D rużbickiego. Teraz stanął do pracy kapłańskiej i odda­

w ał się jej bez przerw y, kierow any posłuszeństwem, aż do ostatnich dni swego życia.

N ajpierw w ysłano go w r. 1623 na profesora filozofii do L u ­ blina, gdzie w ciągu dw óch lat w ykładał kolejno logikę i fizykę, a nadto był prefektem k o n g re g a cji34. Nie zaniedbując życia w e ­ w nętrznego ćw iczył się w m iłości bliźniego i uprosił sobie u Boga w olność od w szelkich poruszeń z m y s ło w y ch 35. W r. 1625/26 pełnił obow iązki profesora filozofii i dyrektora studiów w Kaliszu. A le i te zajęcia zewnętrzne nie zatam owały jeg o p racy nad zdobyw aniem większej doskonałości. Tam pogłębił w sobie nabożeństwo do Matki Najśw., odm aw iając codziennie ku Jej czci cały różaniec i oddając się różnym uczynkom p o k u tn y m 36. Przełożeni, biorąc pod uwagę je g o w ybitne i wszechstronne zdolności oraz w yrobienie w życiu

33 Tam że, s. 24, 30 i in.; K s. J. P i s k o r e k , Dar utw ierdzenia w lasce O . D rużbickiego („A ten eu m K apłań skie” , t. 66: 1963, s. 131— 137).

34 Cat. Pers. Prov. Pol., s. 1623 (A G S J, Pol. t. 43 s. 172).

35 P a w ł o w s k i, dz. cyt., s. 24— 25.

36 Tam że, s. 25.

duchow ym , dopuścili go 3 m aja 1626 r. do uroczystej profesji za­

konnej 37.

Nie długo zabaw ił D rużbicki na posadzie dyrektorskiej i p ro fe ­ sorskiej w Kaliszu. W tym b ow iem czasie rozchorow ał się o. A n ­ drzej W ąchocjusz, od siedmiu lat m agister i dektor dom u św. Szcze­

pana w Krakow ie. W obec tego p row in cjał Henryk Pichert, po za­

sięgnięciu zdania sw ych doradców , pow ołał na to stanowisko Druż­

bickiego. D ecyzja była dow odem zaufania, gdyż na to stanowisko zawsze pow oływ an o ludzi starszych, dośw iadczonych w życiu w e ­ wnętrznym . Już 5 sierpnia 1626 r. p rzyb ył Drużbicki do Krakow a i objął urząd magistra, a w k rótce i rektora dom u 3S.

Dom św. Szczepana liczył w tym czasie około 70 osób. W tej liczbie b y ło 6 starszych kapłanów. Jeden z nich pełnił obow iązki ministra domu i starał się o zaspokojenie jeg o potrzeb m aterial­

nych, drugi opiekow ał się kościołem , trzeci pom agał m agistrowi w pracy nad w ychow aniem now icjuszy. Sędziw y o. G rzegorz Knap- ski pracow ał nad słownikiem , a inni byli zajęci pracą apostolską.

6 starszych braci spełniało różne posługi dom owe. Ogólne k ierow ­ n ictw o dom em spoczyw ało w ręku Drużbickiego. P rócz tego ciążył na nim obow iązek form acji duchow ej 20 now icjuszy z pierwszego roku, 21 z drugiego i 18 n ow icju szy b r a c i39. Jako m agister m iewał do nich codzienne konferencje, zapoznając ich z instytutem zakon­

nym i w prow adzając w życie jezuickie, udzielał im też corocznie m iesięcznych rekolekcji. Praw ie c o tydzień rozm awiał z każdym z nich osobiście na temat postępu w życiu duchow ym , ich zdolności, planów przyszłych studiów i prac w zakonie. Rów nocześnie wiele czasu pośw ięcał pracy pisarskiej, raz po raz zasiadał w konfesjonale i głosił kazania stylem W ujka i Skargi, pod w pływ em Knapskiego unikając w ciskającego się na am bonę makaronizmu. W życiu w e­

w nętrznym ćw iczył się w szukaniu Boga w e wszystkim i czuł dziw ny pociąg do m odlitw y m istycznej. Cieszył się bardzo, że m im o różnych dolegliw ości fizyczn ych m ógł zawsze dawać dom ow nikom przykład zachowania życia wspólnego. D ziękow ał gorąco Bogu za ustrzeżenie go od złych towarzyszy. Dziw ił się, że inni przez obcow anie z nim stawali się lepszym i oraz że podw ładni i p rzeło­

żeni odnosili się do niego z w ielkim uszanowaniem 40.

Na urzędzie rektora i magistra now icjuszy pozostawał D ruż­

bicki do końca maja 1629 r., dając się poznać jako d obry w y ch o ­ w aw ca i znakom ity administrator. N ic też dziwnego, że prow in cjał H enryk Pichert, po porozum ieniu się z wizytatorem Pom piliuszem

37 Co do daty uroczystej profesji Drużbickiego, wszystkie źródła są zgodne.

38 Cat. Pers. Dom us Prob. ad S. Stephanum Crac., a. 1626 i 1627 (A G S J, Pol., t. 43 f. 289, 314); W i e l e w i c k i , jw ., s. .255.

39 C a t Per. Prov., a. 1626, 1628 (A G S J, Pol. t. 43 f. 175, 193— 195).

40 P a w ł o w s k i, dz. cyt., s. 26— 27.

(6)

Lam bertengo, polecił mu kierow nictw o now icjatu przekazać Jaku­

bow i Lichnowskiem u, je g o zaś pow ołał na w icerektora organizują­

cego się kolegium św. Piotra w K rakow ie 41.

Placów ka ta, pom yślana początkow o jak o dom profesów , potem zamieniona na kolegium i uposażona bogato przez Zygm unta III i o. W ojciecha M ęcińskiego późniejszego męczennika za w iarę w Ja­

ponii, liczyła w r. 1629 przeszło 30 osób 42, gdyż jezuici polscy za­

mierzali zorganizow ać tu publiczny fakultet filozoficzn o-teolo­

giczny na w zór Wilna, co jednak udarem niła Akadem ia K rak ow ­ ska 43. Poza obowiązkam i przełożonego wszystek czas w oln y p o ­ św ięcał D rużbicki pracy apostolskiej i pisaniu dzieł, w czym d o ­ szedł do takiej w praw y, że m ógł rów nocześnie załatwiać spraw y bieżące i przelew ać swe myśli na p a p ie r 44.

Tym czasem 20 sierpnia 1629 r. p rzyb ył do K rakow a kończący swą w izytację w K oronie Pom piliusz Lam bertengo i przed udaniem się na L itw ę przeprow adził zmiany na stanowiskach przełożonych.

Ponieważ i ów czesny prow incjał, H enryk Pichert, kończył trzech­

letnie urzędowanie, w izytator w ręczył w icerektorow i kolegium św.

Piotra 6 września nom inację na prow incjała polskiego. Drużbicki, przekazawszy rządy kolegium Janowi Leśniowskiem u, przeniósł się do domu św. B arbary i objął urzędowanie 45.

P row incja polska liczyła w tym czasie 13 kolegiów , 9 rezy­

dencji, dom profesów i dom now icjacki. Pracow ało w niej 630 osób; w tej liczbie 146 księży, bądź uczących w szkołach, bądź też spraw ujących różne obow iązki duszpasterskie. Resztę stanowili bracia zakonni i klerycy, z których jedni uczyli w niższych klasach gim nazjalnych, a drudzy na studiach p rzygotow yw ali się do kapłań­

stwa 46. Obowiązkiem jeg o b y ło odpow iednio pokierow ać pracami całej prow incji. W tym celu objeżdżał kolejno wszystkie dom y i ro ­ bił w nich odpow iednie przesunięcia personalne. Zawsze dla siebie tw ardy i surowy, dla podw ładnych b ył praw dziw ym ojcem.

W przyjm ow aniu now ych członków był bardzo ostrożny, za to bardzo trudny w wydalaniu z zakonu. A le gd y zachodziła p o­

trzeba, nie ociągał się z dym isją. Nie zapomniał rów nież o chłopach, pracujących na folw arkach zakonnych. W tym celu opracował specjalny m emoriał i zalecił generałow i Vitelleschi rozesłać go w 1630 r. po wszystkich dom ach w Polsce, dom agając się jak n aj­

życzliw szego ich traktowania. Poleca tam Drużbicki:

41 W i e l e w i c k i , jw., s. 322.

42 Cat. Per. Prov. Pol., a. 1629 (AGSJ, Pol., t. 43 f. 192—193).

43 Z a ł ę s k i , Jezuici w Polsce, Lwów 1901, t. II s. 143—166.

44 F. J a r o s z e w i c z , Matka Świętych Polska, Poznań 1893, cz. TI s. 8.

45 W i e l e w i c k i , jw., s. 328

46 Cat. Pers. Prov. Pol., a. 1629 (AGSJ, Pol. t. 43 f. 208 i nn.).

„Ks. prokurator niech się stara, by poddani w niedzielę i święta wolni byli od wszelkich robót, słuchali Mszy św. i kazania. Obchodzić sie z nimi będzie uprzejmie i łaskawie, nie przezywając nikogo, ani rolę dumnego pana odgrywając; nikogo niech nie uderzy; a jeśli ukarać wypadnie, to czynić to trzeba przez świeckiego człowieka i umiarko­

wanie. Nie obciąży poddanych nadzwyczajnymi robotami; w niedostatku poratuje ich za zezwoleniem rektora. Ważniejsze kontrakty kupna i za­

miany zawierać będzie za wiedzą i zezwoleniem rektora, tak samo wszelkie zamiany gruntów i domów między poddanymi, gdyż on jest tylko zarządcą a nie pełnomocnikiem. Tylko orki, zasiewy, zbiórki itp.

potoczne gospodarskie sprawy należą do niego. Lasu nie wytnie, procesu nie wytoczy, od zwyczajnych powinności nie uwolni raz na zawsze pod­

danych, ani nowych umów z nimi nie zawrze bez wiedzy i zezwolenia rektora. Nie pozwoli także poddanym wychodzić ze wsi choćby na ro­

botę, ani dziedziczącym domostwo kobietom wychodzić za mąż do obcej wsi; zbiegłych kmieci też niech odszuka wszelkim godziwym sposobem.

Rachunki gospodarki wszystkie przeglądnie raz w miesiącu dokładnie i prowadzić będzie pięć ksiąg: pierwszą codziennych dochodów i w y­

datków, drugą wydatków miesięcznych; trzecią wszelkich zbiorów w ziarnie, jarzynach, owocach i co, gdzie i jak zostało zużyte; czwartą wkładów gospodarskich, zasługi dla czeladzi i innych wszystkich wypłat;

piątą inwentarza budynków z dokładnym opisem wsi, jej granic, kopców, pól, łąk, ogrodów oraz lasów. Oprócz tego włodarz będzie prowadził osobną księgę z dokładnym opisem tego, co ma w stodole, w spichlerzu itd. powierzone, a co komu wydał. Budynki folwarczne i domy pod­

danych niech porządnie utrzymuje i naprawia; ale stawiać nowych nie może bez wiedzy i pozwolenia rektora” .

A w r. 1631 polecał w osobnym m em oriale rektorom i superio­

rom:

„Niech wiedzą wszyscy przełożeni i podwładni, że nikomu z naszych nie wolno uderzyć w twarz lub bić służących i poddanych i to pod surową karą” .

Do tej spraw y w rócił jeszcze D rużbicki za sw ego drugiego pro- w incjalstw a w r. 1623 pisząc w m em oriale do wszystkich rekto­

rów :

„Chciałbym w wieczystych ordynacjach umieścić jeszcze i to, aby przełożeni miejscowi co kwartał domagali się przedłożenia i osobiście przeglądali sprawozdania prokuratorów z wypłat służbie z powodu cięż­

kich kłopotów powstających z tego zaniedbania” 47.

Drużbicki trzym ał jezuitów z dala od polityki. A le po śmierci króla i królow ej ogłosił m odlitw y i uczynki pokutne za spokój ich dusz 4S.

Najważniejszą jednak sprawą, zajm ującą jezuitów polskich

47 Liber Ordinationum Provinciae Poloniae (Arch. Prow. Małop.

rkps nr 234 f. 241—244).

48 W i e l e w i c k i , jw.; Arch. Prow. Małop. rkps nr 591 s. 59, 102.

(7)

w tym czasie, był spór z Akadem ią Krakowską. Od r. 1569 posiada­

li jezuici w Polsce A kadem ię W ileńską i tam zdolniejsi członkow ie zakonu zdobyw ali tytuły naukowe. K iedy po podziale prow in cji w r. 1608 W ilno pozostało w p row in cji litew skiej, jezuici w K o r o ­ nie usiłowali podnieść do rzędu akademii sw e szkoły w Poznaniu, czemu stanowczo sprzeciwiła się A kadem ia Krakowska. Teraz, mając wspaniale rozbudow ane i uposażone kolegium w K rakow ie i opierając się na p rzyw ileju Piusa V z dnia 10 marca 1571 r.

zezw alającym im na otwieranie publicznych szkół nawet tam, gdzie istnieją już inne szkoły i akademie, za pozw oleniem królew skim i papieskim otw arli publiczne szkoły przy u licy G rodzkiej, a ró w ­ nocześnie zabiegali o agregację do Akademii, jak to zrobili w śred­

niow ieczu dominikanie. Niestety, ówcześni akadem icy nawet sły ­ szeć o tym nie chcieli i do zatargu w ciągnęli sejm iki ziemskie oraz młodzież akadem icką 49.

K iedy 27 lipca 1630 r. szlachta ziemi krakowskiej urządziła sejm ik w kościele franciszkanów w K rakow ie i rektor Akademii, Jakub Najman rozrzucił w śród zebranych „M em oriał” , gdzie dom a­

gał się od króla zatwierdzenia je j ekskluzywności do nauczania w całym kraju, a od papieża rew izji procesu, przyznającego jezu i­

tom praw o otw arcia publicznych szkół w K rakow ie, D rużbicki opublikow ał „D eklarację m em oriału” , w którym jasno, logicznie i rzeczow o bronił praw zakonu i obalał argum enty przeciwnika.

17 października 1632 r. w obecności królew icza W ładysława Druż­

b icki bronił tej spraw y razem z trzfema ojcam i w W arszawie przed trybunałem rozjem czym 50. Nie doczekał się jednak na sw ym pro- w incjalstw ie zakończenia zatargu, bo 25 stycznia 1633 r. przekazał rządy p row in cji polskiej w ręce Marcina Hinczy, a sam udał się do Kalisza i objął zarząd tamtejszego kolegium 51. Tym czasem generał zakonu „dla św iętego spok oju ” kazał jezuitom polskim zamknąć publiczne szkoły w Krakow ie, co też oni natychmiast wykonali

28 czerwca 1634 r.

K olegium kaliskie liczyło w 1633 r. 80 osób zakonnych. Z 17 o jc ó w 4 w ykładało filozofię dla 50 k leryków zakonnych, jeden w ykładał teologię moralną dla seminarzystów, drugi zarządzał B ur­

są Karnkow skiego, a trzeci troszczył się o zaopatrzenie kolegium w potrzebne rzeczy materialne. Inni bądź pracow ali w kościele, bądź też razem z 3 magistrami uczyli w szkołach, liczących około 700 uczniów 52. Nad całością tych prac czuw ał D rużbicki jako rek­

tor, oddając się jeszcze ulubionej pracy apostolskiej. Jednak nie b yło mu dane dłużej tu przebyw ać. Już b ow iem z początkiem

49 Z a ł ę s k i, OO. Jezuici przy kościele św. Piotra i Pawła w Kra­

kowie, Nowy Sącz 1896, s. 124—151.

50 Z a ł ę s k i, Jezuici w Polsce, t. II s. 323—328.

51 W i e l e w i c k i , jw., f. 13C.

52 Cat. Pers. Prov. Pol., a. 1633 (AGSJ, Pol. t. 43 f. 265).

września 1634 r. przybył do Kalisza dotychczasow y sekretarz p ro ­ w incjała, M aciej Szam arzewski i objął rządy w kolegium, Drużbic- kiemu natomiast polecono w ybrać się do Jarosławia i objąć urząd instruktura trzeciej probacji, nie dając mu nawet czasu na p rzygo­

towanie się do n ow ej pracy, czemu i on sam się dziw ił i w szyscy w prow in cji, bo zmieniono go przed upływ em trzech lat, co nie należało do zw yczaju 53.

Do Jarosławia przybył n ow y instruktor 11 września 1634 r.54 i zaraz ob jął kierow nictw o trzeciej probacji, którą w tym roku odpraw iało tu 14 m łodych k s ię ż y 55. Zależny w sw ym urzędzie jed yn ie od prow incjała był tu D rużbicki doradcą rektora, prze­

w od n iczył probanistom w ich m iesięcznych rekolekcjach, tłum a­

czył im instytut, w yjaśniał zasady życia w ewnętrznego, p rzygoto­

w u jąc ich w ten sposób do przyszłych prac i obow iązków oraz do ostatecznego związania się z zakonem uroczystym i ślubami. Obok tego raz po raz w stępow ał na am bonę i głosił podniosłe kazania.

Przem aw iał też na pogrzebach i uroczystościach rodzinnych, gdyż często był zapraszany przez p rzyja ciół zakonu i zawsze chciw ie słu­

chany.

W ybitny talent kaznodziejski Drużbickiego był pow odem , że p row in cjał M arcin Hincza już p o roku m ianował je g o następcą w Jarosławiu nieznanego bliżej Jana Sepecjusza, a je g o pow ołał w r. 1635 na kaznodzieję do kościoła zakonnego w Lublinie 58, do­

kąd spieszyli na jego kazania członkow ie trybunału, m iejscow i kup­

cy, okoliczna szlachta i lud wiejski. N ow y bow iem kaznodzieja od- razu zyskał sobie sławę znakom itego m ów cy. Już sam je g o w ygląd zew nętrzny sprzyjał temu zadaniu. B ył klasycznym typem sar- maty, pięknej i w ysokiej postawy, m ów ił głosem dźw ięcznym i d o n io sły m 57, a przy tym posiadał głębokie, gruntowne i w szech­

stronne w ykształcenie. Jego szczera pobożność, dobroć i życzliw ość dla drugich jedn ały mu serca wszystkich. Przem aw iał zaś z wielką prostotą i gorliw ością nie tylk o w Lublinie, ale i w okolicy. On to im ieniem zakonu i miasta 8 stycznia 1636 r. pożegnał w Jarosławiu zmarłą A nnę Kostczankę, małżonkę Aleksandra Ostrogskiego, w spa­

niałą m ową żałobną, zachowaną w rękopisie do dnia dzisiejszego 5S.

Tym czasem na dzień 16 czerw ca 1636 r. prow in cjał M arcin H incza zw ołał 41 najstarszych p rofesów na kongregację do Sando­

mierza. Zaraz pierw szego dnia w ybran o Drużbickiego sekretarzem,

53 W i e l e w i c k i , jw., f. 386—387.

54 Encyklopedia Powszechna Orgelbranda, Warszawa 1911, t. VII s. 503.

55 Cat. Pers. Prov. Pol., a. 1634 (AGSJ, Pol. t. 43 f. 279).

56 Cat. Pers. Prov. Pol., a. 1C34 (AGSJ, Pol. t. 43 f. 293).

57 P a w ł o w s k i, dz. cyt., s. 106— 107.

_ 53 J. R e j o w i c z, Kaznodziejstwo Drużbickiego, „Przegląd Po­

wszechny” Kraków t. 62: 1899, s. 62—63.

(8)

polecając mu przygotow anie akt kongregacji. Następnie 19 czerwca w ybrano go rów nież delegatem i polecono mu udać się do Rzym u na kongregację całego zakonu celem pinform ow ania generała o sta­

nie p row in cji polskiej i przedłożenia mu do zatwierdzenia postu­

latów kongregacji polskiej 59.

Już 14 sierpnia p rzyb ył D rużbicki do K rakowa. O m ów ił z n o­

w ym prow incjałem polskim, A ndrzejem Gutteterem potrzeby p ro ­ w in cji polskiej. W połow ie września wraz z o. Ugniewskim , d e le ­ gatem litewskim , w ybrał się do W iecznego Miasta, gdzie w im ieniu jezuitów polskich prosił, aby utrudniono przechodzenie z jed n ej prow in cji do drugiej, aby przy nom inacji przełożonych nie zw ra­

cano uwagi na rekom endację magnatów, aby kurs filozofii dla obcych skrócono do dw óch lat, co też uwzględniono. W reszcie za­

biegał o przysłanie instruktora do zarządu majątkami, bo p o w ­ szechnie narzekano na złą gospodarkę jezuicką. Sprawę tę prze­

kazał generał p row in cjałow i. Prócz tego od siebie prosił D rużbicki o ustanowienie święta N iepokalanego Poczęcia i o oficju m o Najśw.

Sakramencie w e wszystkie w olne czwartki, na co otrzym ał od po­

wiedź: „Zgadzam się w miarę m ożności” 60. W Rzym ie 11 listopada w ziął udział w uroczystościach konsekracyjnych ks. Aleksandra Sokołow skiego na bpa kijow skiego i 20 marca 1657 r. stanął w K ra­

kowie. Po zdaniu relacji prow incjałow i, p ow rócił do swoich zajęć w Lublinie i tu w kościele jezuickim stoczył dysputę o bóstw ie Chrystusa z K rzysztofem Lubienieckim , m iejscow ym ministrem ariańskim, który b y ł zdum iony taktem, spokojem i erudycją Druż­

bickiego 61.

Z początkiem 1638 r. spotykam y naszego ojca Kaspra w Ostrogu na urzędzie rektora kolegium , ufundow anego jezuitom przez A nnę A lojzę, córkę Aleksandra Ostrogskiego i A n ny Stem berg Kost- czanki, w dow ę po hetmanie K arolu Chodkiewiczu, zm arłym pod Chocimem w r. 1621 r. Już w r. 1625 zbudow ano tu m urow any parter i drewniane piętro, a obok postawiono kaplicę z grobow cem , dokąd przeniesiono zw łoki w ielkiego hetmana. W następnym roku zorganizowano tu szkoły średnie, a w r. 1628 rozpoczęto kursy filozoficzne dla k leryk ów zakonnych i w ykład y dla alum nów świeckich z teologii moralnej. R ów nocześnie rozpoczęto budow ę w spaniałego kościoła i klasztoru 62. W r. 1638 mieszkało tu 50 osób.

Z tej liczby 4 kapłanów stale przebiegało. wioski i miasteczka w ołyńskie, katechizując lud i przygotow u jąc go do św. sakramen­

tów. Inni uczyli w szkołach, albo pracow ali w e własnej kaplicy.

59 W i e l e w i c k i , jw., s. 513; Arch. Prow. Małop., rkps nr 88, f. 199.

60 w i e l e w i c k i , jw., s. 531—532.

61 Opisał tę dysputę L u b i e n i e c k i i wydal ją pt. Disputatio Lub- lini cum Gaspare Drużbicki Jesuita habita, Racoviae 1C37.

62 Historia Collegii Ostrogensis (Arch. Prow. Małop., rkps nr 527 f. 1—47); Z a ł ę s k i, Jezuici w Polsce, t. IV cz. III s. 1249—1257.

[15] K S. K A S P E R D R U Ż B IC K I T .J. 157

Ponieważ w tym roku słuchacze filozofii ukończyli sw ój trzechletni kurs, Drużbicki urządził dla nich publiczną dysputę ku w ielkiej ra­

dości fundatorki i okolicznej szlachty. W krótce zorganizował n ow y kurs dla 14 k leryków zakonnych i kilku alum nów świeckich.

Z dw óch kapłanów tu w yśw ięcon ych po raz pierw szy jednego posłał do now icjatu w K rakow ie razem ze 4 zdolnym i uczniami z gim nazjum . Dalej prow adził rozpoczętą budow ę i zaopatrzył ka­

plicę w w iele cennych param entów. W W ielkim Poście przeniósł ranne nabożeństwa na w ieczór. Poprzedzały je pasyjne misteria, co ściągało tłum y lu d z i63. Sprow adził też relikw ie św. Rozalii, patronki od moru, której kult szerzył gorliw ie w całym kraju 64. Na fo lw a r­

kach i w ogrodach wzniósł potrzebne budynki. Zaopiekow ał się pla­

ców kam i zakonnymi w K saw erow ie, N ow ogrodzie Siewierskim, Perejasław iu, W innicy i Zaustowie k oło K ijow a i z polecenia w y ż ­ szych przełożonych przejął je pod opiekę każdorazow ego rektora w Ostrogu. W kwietniu 1639 r. ugościł serdecznie w kolegium ord y ­ nariusza łuckiego, bpa A ndrzeja G em bickiego, w ielkiego p rzy ja ­ ciela zakonu. Na urzędzie rektora spędził D rużbicki znow u tylko dwa lata, gdyż 13 grudnia 1639 r. niespodziewanie kazano mu opuścić Ostróg i objąć urząd rektora i magistra now icjuszy w K ra ­ kow ie 65.

Do podw aw elskiego grodu p rzyb ył z końcem grudnia i już 1 stycznia 1640 r. przejął na siebie now e o b o w ią z k i66. D om św.

Szczepana w zrósł w tym czasie do 80 osób. M iędzy nimi b yło około 50 now icjuszy. Praca płynęła tu cicho i spokojnie, przerywana tylko niekiedy jakimiś znaczniejszym i wypadkam i. W r. 1640 cały dom w ziął udział w uroczystościach jubileuszow ych setnej rocznicy powstania zakonu, szczególnie uroczyście obchodzonych w K rako­

wie. W lipcu 1642 r. udał się Drużbicki na kongregację p ro w in cjo ­ nalną do Jarosławia, gdzie ju ż po raz drugi w ybrano go delegatem prow in cji polskiej. Następnie w ziął udział w 20 kongregacji zakonu w Rzym ie, trw ającej od 21 do 24 listopada 1642 r. Nad Tybrem zetknął się z delegatami ze wszystkich prow in cji i zaznajom ił się z ich pracam i i trudnościami. Dał się też poznać jako mąż niepospo­

litego rozum u i cnoty. W obec najw yższych władz zakonnych p ro­

stow ał złą opinię o jezuitach polskich, jaką im tam -wyrobili ob cy w izytatorow ie °7. Zaopatrzony w różne księgi i rękopisy w rócił do K rakow a; przejął swe dawne obow iązki od zastępującego go Stani­

sława Jerzykow icza i spraw ow ał je do grudnia 1643 r.

63 Cat. Prim. Prov. Pol., a. 1638 (AGSJ, Pol., t. 44 f. 15); Hist. Coli.

Ostróg., f. 48.

64 Z a ł ę s k i, Jezuici w Polsce, t. IV cz. III, s. 1256.

65 Hist. Coli. Ostróg., f. 49—54.

68 Historia Domus Frobationis ad S. Stephanum, a. 1640 (AGSJ, Pol., t. 66 f. 114).

07 Arch. Prow. Małop. rkps nr 88 f. 199.

(9)

Już bow iem 24 grudnia tegoż roku objął rządy w kolegium poznańskim, które za jeg o rektorstwa stało u szczytu swego roz­

w oju. Z osiemdziesięciu osób zakonnych około trzydziestu k leryków studiowało teologię, a trzydziestu o jcó w pracow ało bądź w szkołach, bądź też w kościele 6S. W czasie sw ego pobytu w Poznaniu zw rócił D rużbicki specjalną uwagę na uporządkowanie stanu m ajątkow ego klasztoru. Zaraz na początku swych rządów zaprow adził n ow y rek­

tor specjalną księgę zatytułowaną R esignationes C ollegii Posnanien- sis — R ezygnacja kolegium poznańskiego, gdzie on i jego następcy notowali stan klasztoru w chw ili objęcia w ładzy i w chw ili ustępo­

wania. D ow iadu jem y się z niej, że w chw ili objęcia rządów zastał w kasie 139 flor. gotów ki, 2365 flor. w rzeczach i ponad 3000 flor.

długu. K iedy zaś w r. 1647 oddawał rządy tego kolegium A n drze­

jow i Gutteterowi, w ręczył mu 1000 flor., w ypożyczon ych kiedyś przez dom z funduszu, przeznaczonego na budow ę kościoła. Prócz tego spłacił wszystkie długi, na bibliotekę w ydał 1300 flor., sprawił nowe i w yreperow ał stare param enty kościelne, odnow ił dom i je g o otoczenie, poczyn ił także znaczne inw estycje w gospodarstwie i na folw arkach 69.

Tymczasem 9 lutego 1645 r. zmarł generał zakonu, M ucjusz Vitelleschi. Celem obioru elektorów n ow ego generała zwołał Fa- b rycy Banfi, ów czesny w izytator i p row in cjał polski kongregację do Ostroga, dokąd zaprosiła ich fundatorka kolegium, Anna Chod- k ie w iczo w a 70. Elektorami zostali w ybrani oo. Kasper Drużbicki i W aw rzyniec Pikarski i razem z o. Banfi wzięli udział w VIII kongregacji generalnej w Rzymie, trw ającej od 21 listopada 1645 r.

do 14 kwietnia 1646 r. Generałem został w ybran y 7 stycznia W in­

centy Caraffa, p row in cjał neapolitański. D elegacja polska om ówiła z nim ważniejsze potrzeby i kłopoty p row in cji, a Drużbicki odnow ił tu dawne znajom ości. P o pow rocie do kraju rządził dalej kolegium poznańskim aż do początków 1647 r., poczem przekazał swą władzę A n drzejow i Gutteterowi, a sam pozostał na m iejscu jako kazno­

dzieja w kościele parafialnym , dyrektor szkół, spow iednik alum nów i kierownik k o n g re g a cji71.

W e w szystkie niedziele i święta głosił natchnione kazania w nie­

istniejącej już dziś kolegiacie św. M agdaleny i raz po raz w yjeżdżał na pracę kaznodziejską do sąsiednich miast i wiosek, zawsze chęt­

nie słuchany i ceniony. K iedy zaś w 1650 r. pow ołano go po raz w tóry na prow incjała, pięciu najpow ażniejszych mieszczan poznań­

skich złożyło zażalenie, że „zabrano im ich proroka” 72. S w oje za­

08 Cat. Pers. Prov. Pol., a. 1644 (AGSJ, Pol., t. 44 f. 89).

09 Resignationes Collegii Posnaniensis (rkps Bibl. Jagiell., nr 5165, f. 3).

70 Hist. Coli. Ostróg., jw., f. 81—82.

71 Cat. Pers. Prov. Pol., a. 1647 (AGSJ, Pol., t. 44 f. 196).

72 P a w ł o w s k i , dz. cyt., s. 102.

sady kaznodziejskie ujął w 16 punktach i podał je m łodym m ów com zakonnym, chcąc ich ustrzec przed w ciskającym się na am bonę pa- negiryzm em i równocześnie zachęcić do gruntow nego oraz sumien­

nego przygotow yw ania swoich przem ówień.

Przed objęciem obow iązków kaznodziei w jakiejś m iejscow ości zachęca Drużbicki, aby każdy z księży starał się koniecznie poznać środow isko swej pracy, poziom wykształcenia, um ysłow ość i cha­

rakter sw oich słuchaczy, ich skłonności i rodzaj m ow y. W inien się też przekonać, jakiego kaznodzieję słuchacze m iejscow i najw yżei cenią? Jakie argumenty najsilniej do nich przem awiają? Co n a j­

bardziej podobało się im u poprzedniego kaznodziei? Za co go chw alili, a co najbardziej ich raziło? Musi też poznać najważniejsze w ystępki rozpowszechnione w okolicy. Musi też dow iedzieć się od słuchaczy z jakich b łędów ch cieliby się sami poprawić, choć w y ty ­ kać je będzie dopiero po pozyskaniu zaufania i symaptii uczęszcza­

jących na kazania przez sw oją pokorę, gorliw ość o zbawienie dusz, miłość do ludzi i łatwość mówienia.

Przed opracowaniem sw ego przem ówienia w inien każdy kazno­

dzieja pamiętać, że celem kazania koniecznie w inno b yć pouczenie swoich słuchaczy o jakiejś cnocie teologicznej, o potrzebie naśla­

dowania Chrystusa i poprawienia się z jakiegoś występku. W tym też celu musi dobierać odpow iednie teksty z ewangelii, argumenty rozum owe, przykłady i zdania z tradycji. Dla ułatwienia sobie tej p racy radzi korzystać z opracow ań innych autorów. Następnie trzeba każde kazanie napisać w języku ojczystym , później uważnie je przeczytać i popraw ić, zw racając pilną uwagę na związek i p rzej­

ścia z jednej części do drugiej, połączenia, dygresje i m oralne zasto­

sowania. Uczenie się całego kazania na pam ięć nie jest konieczne.

Kaznodzieja musi jednak mieć w pam ięci treść kazania i ważniejsze uczucia, aby w ciągu przem ówienia m ógł je rozwinąć i przedłożyć słuchaczom.

Po napisaniu należy w ygłosić kazanie najpierw pryw atnie przed samym sobą z pamięci, mając do p om ocy tylko karteczkę z ogólnym zarysem kazania. Sposób ten jest bardzo pożyteczny i konieczny dla własnej kontroli, celem przekonania się, co kaznodzieja już opanował dobrze, czego jeszcze nie umie, w której części jest słabszy.

Kazania należy rozszerzać nie słowami, ale odpowiednią treś­

cią. Bo z tego sposobu słuchacz ma w ielki pożytek, a kaznodzieja ma ułatwione zapamiętanie. Łatw iej bow iem jest zapamiętać to, co podaje rozum, powaga Pisma św. i tradycji, czy też odpow iednio d o ­ brany przykład, aniżeli puste słowa. D rużbicki podkreśla, że różn o­

rodność m ow y w ielce pomaga pam ięci i podoba się słuchaczom, jeżeli kaznodzieja m ów i początkow o po prostu, a w dalszym toku m ow y rozw ija form y twierdzące, dowodzące, pytania i apostrofy.

Łatwiej jednak kaznodzieja zdobędzie się na tę w ym ow ę, jeżeli

(10)

będzie posiadał w pam ięci porządek ow ych figur. Kaznodzieja musi posiadać rów nież dokładny przegląd kazania, które części i punkty są pożyteczniejsze, skuteczniejsze, wyrazistsze, aby w nie w łożyć w ięcej w ysiłku w stylistycznym opracow aniu i w ygłoszeniu. W każ­

dym kazaniu trzeba się starać o połączenie nauki z uczuciem.

Okoliczności same wskażą, które z nich trzeba w ybrać najpierw , choć normalnie nauka rozum owa czy objaw iona winna w yprzedzić uczucie i tu kaznodzieja musi b yć bardzo uważnym, aby nie za­

ciemnić tego, co zamierzał wyjaśnić.

W dow odach swoich ma się zw racać kaznodzieja do ludu, argu­

m entować dosadnie i sprawę przedstawiać w e w łaściw ym świetle i tak argum entować ad hominem, aby słuchacz sam osądził sw oje życie. W stosunku do słuchacza kaznodzieja winien b yć raczej w spółczującym , aniżeli karzącym i zw racać uwagę je g o przede wszystkim na to, że grzech nie przynosi człow iekow i dobra i szczęś­

cia. Taki spcsób m iękczy serca i rodzi w nich życzliw ość dla kaz­

nodziei, od którego w tedy łatwiej przyjm ą niejedną uwagę bez żalu i wyrzutu.

Sam kaznodzieja powinien odznaczać się prawdziwą pokorą i skromnością. Musi też być przekonany o tym , że wszystkim nigdy nie będzie się podobał; raczej niech się przygotuje na n a ­ gany. Niech się tylko stara m ów ić z pożytkiem i pom óc słucha­

czowi, a w tedy nie musi się w cale lękać o w ynik swego kazania.

Niech unika sposobu mówienia abstrakcyjnego, oderwanego, dekla- matorskiego, ale niech rozmawia ze słuchaczem po przyjacielsku, niech go w ysłucha i da mu radę na jeg o życiow e potrzeby.

Na końcu radzi kaznodziei usilnie błagać Boga o dar i łaskę rozumienia Pisma św. jakoteż o ducha proroczego 73.

W idać że rad tych trzym ał się Drużbicki, bo sława je g o w y ­ m ow y dotarła aż na dw ór królew ski i Jan Kazim ierz pow oływ ał go w r. 1650 na sw ego kaznodzieję. „O śmierci mnie i sądzie blis­

kim m yśleć trzeba — odpisał królow i D rużbicki — a nie o poklas­

kach zbieranych przez kaznodzieję. W yznaję zasady kaznodziejskie niezgodne z tym i, jakie są mile widziane na dworze, gdzie gardzi się dowodam i i uczuciem, a lubuje się w konceptach, subtelnościach i now inkach” 74. Na odm owę daną k rólow i w płynął może również stan jeg o zdrowia, które nadwerężone ustawicznym i i w yczerpu ­ jącym i postami oraz twardą praktyką pokutną zaczęło wr tym cza­

sie tak poważnie szwankować, że nie m ógł wziąć udziału w kon­

gregacji prow incjonalnej w Jarosławiu w r. 1649 po śmierci gene­

rała zakonu, W incentego Caraffy. A toli jako posłuszny zakonnik

73 P a w 1 o w s k i, dz. cyt., s. 109—120; Ks. J. R e j o w i c z T. J., Ka­

znodziejstwo Drużbickiego, „Przegląd Powszechny” t. 61: 1899, s. 218—

223.

74 Tamże, s. 108— 109.

nie w ym ów ił się od przyjęcia po raz trzeci prow incjalstw a i spra­

w ow ał je od 2 sierpnia 1650 r. do 22 sierpnia 1653 r. w burzliw ych czasach w ojen kozackich.

Prow incja polska, licząca przedtem około 700 osób pracują­

cych w 27 klasztorach, wnet zm niejszyła się do 650 osób. D om y w Perejasławiu, K ijow ie, Barze, Ksaw erow ie, Ostrogu i W innicy uległy rozp roszen iu 75. Do tego nieszczęścia przyłączyła się w r.

1652 zaraza i przypraw iła o śm ierć w ielu zakonników oraz w y w o ­ łała zamęt w życiu kilku k o le g ió w 78. Mimo to pozostałe placów ki pracow ały ze zdw ojoną gorliw ością. Otw arto na now o m isję w M oł­

dawii 77, a w Poznaniu w r. 1651 rozpoczęto budow ę n ow ego koś­

cioła 78. D rużbicki w izytow ał dom y i często w różnych m iejscach głosił kazania i n a u k i79.

Ponieważ 17 czerwca 1651 r. zm arł generał zakonu, Franciszek Piccolom ini, zw ołał D rużbicki w e wrześniu tegoż roku kongregację prow incjonalną do Krakowa, gdzie elektoram i w ybran o W aw rzyńca Pikarskiego i Andrzeja Zaw adzkiego. Razem z nimi w ziął udział w w yborze generała, Aleksandra G ottifedi, 21 stycznia 1652 r.

N ow y generał pożegnał się z tym światem już 12 marca tegoż roku.

17 marca jego następcą został w ybran y Goswin Nickel. Drużbicki pon ow ił postulat, w ysuw any już od r. 1622, aby w Polsce utworzono p row in cje wielkopolską, małopolską, ruską i litewską, i przyznano im osobnego asystenta. Na to otrzym ał odpow iedź generała: „C h ęt­

nie przychylim y się do życzeń prow incji, skoro rzecz lepiej d o j­

rzeje, trzeba bow iem urządzić n ow icjaty, studia teologiczne i filo ­ zoficzne, a w iele dom ów na Rusi zniszczyła inkursja kozacka” 80.

Zaopatrzony w różne książki i instrukcje w maju 1652 r. przybył D rużbicki do kraju i rządził prow in cją do 22 sierpnia 1653 r. Na­

stępnie zdał swe rządy Stanisławowi Jerzykow iczow i, a sam p ow ró­

cił do Poznania do pracy duszpasterskiej81.

Miasto św ieciło pustkami z pow odu szalejącej zarazy. Jezuici schronili się na wsi i tam urządzili studia zakonne. Drużbicki z k il­

koma księżmi oddawał się p racy duszpasterskiej w mieście i ok o­

licy. 27 stycznia 1657 r. był obecn y w Racacie przy śmierci A n ny C hodkiew iczow ej, która uchodząc przed rebelią kozacką, w W iel- kopolsce znalazła sch ron ien ie82. Z początkiem r. 1645 jezuici p o­

w rócili do miasta i przystąpili do otwarcia szkół. Nie długo jednak zaznali tu spokoju.

75 Lit. An. Prov. Pol., a. 1651—52 (AGSJ, Pol., t. 53 f. 22, 30—31).

76 Lit. An. Prov. Pol., a. 1649—53 (AGSJ, Pol. t. 53 f. 1—50).

77 Lit. An. Prov. Pol., a. 1652 (AGSJ, Pol., t. 53 f. 31—38).

78 Tamże, f. 40—43.

79 R e j o w i c z, dz. cyt., s. 63.

80 Z a ł ę s k i, Jezuici w Polsce, t. III cz. II s. 967.

81 Cat. Pers. Prov. Pol., a. 1654 (AGSJ, Pol., t. 44 f. 274).

82 Z a ł ę s k i, Jezuici w Polsce, t. IV cz. I s. 24—25.

11 — Nasza Przeszłość X X X III

(11)

Po zdradzie pod U jściem 25 lipca 1655 r. Szwedzi zajęli miasto.

Po nich przyszli gorsi jeszcze B randenburczycy i w ypędziw szy wszystkich zakonników, palili kościoły i klasztory, rabowali i m or­

dowali bezbronną ludność, dom agając się w ydania ukrytych rzeko­

m o skarbów. D rużbicki jako w ygnaniec tułał się po różnych m iejs­

cach, oddając się przede wszystkim wykańczaniu i p rzygotow yw a­

niu do druku licznych sw oich pism ascetycznych. Przez pewien czas przebyw ał w W indischoria, zameczku koło G łogow a i tam napisał dedykację M ikołajow i Paźmany de Panaz, radcy cesar­

skiemu do swego dziełka Jesus p a ssu s83, W r. 1657 w imieniu k ole­

gium lw ow skiego miał witać Stefana Czarnieckiego, który 7 sierpnia w kościele jezuickim przed obrazem św. Stanisława Kostki dzięko­

wał Bogu za odniesione zw ycięstw o nad R a k o czy m p4.

Nareszcie w sierpniu tegoż roku P olacy w ysw obodzili od w r o ­ gów stolicę W ielkopolski. Wraz z innym i wygnańcam i w rócił i Drużbicki do miasta i 29 listopada 1657 r. ob jął rządy kolegium 85, które przedstawiało obraz nędzy i rozpaczy, gdyż nieprzyjaciele zrujnow ali kościół i dom. Nie zraził się tym stojący już nad g ro ­ bem starzec. Szybko przeprow adził potrzebne rem onty i już na­

stępnego rokuj dokonał otwarcia szkół, w itając w nich króla Jana Kazimierza, który na zimę zjechał z całym dw orem do Poznania 80.

W kościele naprawiono dachy, urządzono ołtarze i postawiono ławki i już w poście r. 1658 odpraw iano tam zw yczajne nabożeń­

stwa. W klasztorze zebrało się 59 osób, które trzeba b yło ubrać i w yżyw ić, mimo że stacjonujące, niepłatne w ojska polskie do rui­

ny doprow adziły wszystkie fo lw a r k i87. Skąd na to wszystko brał Drużbicki fundusze, trudno dociec. On sam w tedy m ówił, że w każ­

dej chw ili może zdać rachunki prow in cjałow i z w ydatków , ale nie będzie m ógł zdać spraw y z d o ch o d ó w 88.

Tymczasem już w r. 1660 grasowała w całej ok olicy straszna zaraza. W następnym roku przedostała się do miasta, pozbaw iając życia 15 tysięcy lu d z i89. R ów nież i w kolegium zmarło kilka osób, Drużbicki zamknął szkoły, młodzież zakonną w ysłał na wieś, a sam z kilkom a w spółbraćm i pozostał w mieście dla posługi chorym i pracy w kościele. N iezm ordowanie głosił kazania i słuchał spo­

wiedzi. Przez pew ien czas zastępował jeszcze prow incjała, praw do­

podobnie w czasie jego pobytu na kongregacji generalnej, trw ającej od 9 maja do 27 lipca 1661 r., gdzie jeszcze raz podniesiono spra­

83 Estreicher, t. XV s. 334.

84 R e j o w i c z , dz. cyt., s. 213.

85 Resignationes..., (rkps Bibl. Jagiell. nr 5196, f. 9).

86 Z a ł ę s k i, Jezuici w Polsce, t. IV cz. I s. 133.

87 Lit. An. Prov. Pol., a. 1659 (AGSJ, Pol., t. 53 f. 83).

88 P a w ł o w s k i , dz. cyt., s. 98. . 89 Lit. An. Prov. Pol., a. 1661 (AGSJ, Pol., t. 53 f. 122); Z a ł ę s k i Jezuici w Polsce, t. III cz. II s. 1078.

w ę podziału prow incji. Jan Paw eł Oliwa, zastępujący chorego generała, w zrócił się o radę w tej sprawie do asystentów i taką od nich otrzym ał odpow iedź:

„Prowincja polska, bardzo dobrze ufundowana, ma sposobność do ze­

brania niezmiernych owoców. Teraz jednak cierpi wiele z powodu roz­

proszenia wielu domów przez napady nieprzyjaciół, i potrzebuje opieki.

Ma niewielu mężów znakomitych, sposobnych na urząd prowincjała Stary, surowy autor dzieł ascetycznych, Kasper Drużbicki nie nadaje się na prowincjała, bo jest zbyt łagodny i dbały o dobre imię pro­

wincji, pobłażliwy na błędy i wykroczenia swoich; więc też oni garną się do niego jak do dobrego ojca. Na rektora kolegium jest odpo­

wiedni” 90.

A toli nie długo b yło mu dane cieszyć się życiem. Ciężkie prace i obow iązki do reszty w yczerpały słabe już je g o siły, nadwerężone ustawicznym i praktykami pokutnym i. W marcu 1662 gorączka p o ­ waliła go na łoże i co trzeci dzień w śród w ielkich boleści pozbaw iała przytom ności. Zaopatrzony św. sakramentami, w krótce stracił m o­

wę, choć do końca zachował całkow itą przytom ność i udzielał błogosławieństwa odw iedzającym go prałatom i dom ownikom . Słabnąc coraz bardziej, zmarł 2 kwietnia 1662 r., o siódm ej godzinie po południu 91.

K iedy zw łoki je g o w ystaw iono w kościele, całe m iasto zbiegło się do je g o trumny. Jedni m odlili się do niego, jak do świętego, i otrzym yw ali od Boga za jeg o pośrednictw em różne łaski, inni ocierali o jeg o ciało szkaplerze, różańce i koronki, inni wreszcie zaczęli ciąć jego szaty i zabierać do dom ów jako cenne relikwie.

, A b y uchronić ciało od profanacji, zamknięto trumnę i umieszczono ją za kratami w oratorium, gdzie czekały przez 17 dni na pow rót wszystkich o jcó w z pracy m isyjnej. W pogrzebie je g o w zięła udział cała rada miejska, wszystkie zakony poznańskie i niezliczone tłum y mieszczan i okolicznego ludu 92.

Ciało złożono pod kościołem w grobow cu zakonnym nieco na uboczu obok innych, gdzie p o czterech latach specjalna komisja z bpem M arcinem Marianem Kurskim, sufraganem poznańskim na czele znalazła je nieskażone, choć trumna i szaty uległy zepsu­

ciu 9u. Złożono je w now ej trum nie i umieszczono tuż przy w ejściu do grobow ca, gdzie z czasem zaczęto otw ierać trumnę i zabierać części szat. W obec tego prow in cjał Aleksander Lorencow icz w r.

1668 polecił rektorowi kolegium poznańskiego zamknąć grobow iec specjalną kratą i uniem ożliwić w ejście do niego nie tylk o obcym ,

90 Z a ł ę s k i, Jezuici w Polsce, t. III cz. II s. 967—968.

91 Lit. An. Prov. Pol., a. 1662 (AGSJ, Pol., t. 53 f. 131); P a w ł o w s k i dz. cyt., s. 235—236.

92 P a w ł o w s k i, dz. cyt., s. 236—238.

93 Tamże, s. 238—246.

Obraz

Updating...

Cytaty

Updating...

Powiązane tematy :