O. JUKUNDYN ANTONI BIELAK O.F.M. (1834—1900) I JEGO DZIAŁALNOŚĆ W ZIEMI ŚWIĘTEJ

Pełen tekst

(1)

O. JUK UNDYN ANTONI BIELAK O.F.M. (1834— 1900) I JEGO DZIAŁALNOŚĆ W ZIEMI ŚWIĘTEJ

Zakon Braci M niejszych do najbardziej chlubnych kart sw ych dziejów zawsze zaliczał opiekę, jaką spraw ow ał i spraw uje nad m iejscam i zw ią­

zanymi z życiem i działalnością Chrystusa l. Istniejąca tam od ok. 1333 r.

prowincja zakonna nosi tytuł Kustodia Ziem i św iętej, który dobrze od­

daje zadania, jakie m a spełniać, a w ięc roztaczać opiekę nad sanktuaria­

mi oraz pielgrzym ującym i do nich w iernym i z całego świata. Kustodia ta, aby m ogła należycie spełniać sw oje cele, posiada w ybitn ie m iędzyna­

rodowy charakter. Pracują w niej zakonnicy różnych narodowości, czy to w ysłani tam na pew ien czas przez prow incje zakonne, czy to, począw ­ szy od II połow y X IX w ieku, jako członkowie Kustodii Ziem i św iętej *.

Z Polski pracow ali tam zarówno bernardyni jak i reform aci. D ziałal­

ność ich poza krótkim i inform acjam i w opracowaniach syn tetyczn ych3

nie jest znana. Powodem tego stanu rzeczy są n iew ątpliw e zaniedbania historiografii zakonnej, które m ożna by jednak w pew nym sensie w ytłu ­ maczyć obawą badaczy przed podejm ow aniem tego tem atu ze w zględu na skrom ność źródeł zachowanych w Polsce i rów noczesną trudność w dotarciu do archiwów franciszkańskich w Ziem i św iętej.

Zam ierzeniem autora niniejszego szkicu, obok w ydobycia na św iatło dzienne postaci franciszkanina-reform aty Jukundyna B ie la k a 4, jest rów -

1 B revis relatio de missione Terrae Sanctae. „Acta Ordinis Fratrum Minorum” (odtąd: A cta O.F.M.) R. 83 :1964 s. 145— 147. B ył to specjalny numer w ydany z okazji pielgrzym ki Ojca św. Paw ła VI do Ziemi św.

Oprócz dokładnego opisu tej pielgrzym ki zawiera kilka cennych opraco­

wań historycznych dotyczących działalności franciszkanów w Ziem i św.

2 A. A r c e , De origine Custodiae Terrae Sanctae. Acta O. F. M.

R- 83 : 1964 s. 185— 205. W prawdzie już na kapitule generalnej Zakonu odprawionej 14 m aja 1217 w A syżu utworzono prow incję Ziemi św ., ta jednak obsługiwała w yłącznie w iernych K rólestw a Jerozolim skiego i w raz z jego upadkiem w 1291 przestanie istnieć.

3 J. S. B y s t r o ń , Polacy w Ziem i św iętej, Syrii i Egipcie 1147

~~1914, Kraków 1930; S. A. K o r w i n , Stosunki Polski z Ziem ią świętą, Warszawa 1958; G. W i ś n i o w s k i , A. S z t e i n k e , OO. Franciszka- nie-Reform aci w Polsce, w: S chem atyzm Prowincji M atki Bożej A niel­

skiej OO. Franciszkanów -Reform atów w Polsce 1971, Kraków 1971 s. 48—4 9; k . K a n t a k , Bernardyni polscy, Lw ów 1933 T. 1—2.

* Jedyny jak dotąd życiorys o. Bielaka stanow i nekrolog ogłoszony w »,Czasie” z 22 X 1900 wyd. w ieczorne s. 3; przedruk, w „Kronice R o-

(2)

nież ukazanie na konkretnym przykładzie, że można w om awianej dzie­

dzinie dojść do pew nych w niosków naw et opierając się niem al w yłącz­

nie na m ateriałach krajowych. W naszym w ypadku były to głów nie drukowane pam iętniki uczestników pielgrzym ek do Ziem i św iętej oraz w spółczesna p r a sa 5. Poza tym starano się dotrzeć do w szelk iego ro­

dzaju opracowań i źródeł archiwalnych, które m iały związek z tem atem .

1.

P rzyszły o. Ju k u n d y n — A ntoni B ielak urodził się dnia 8 czerwca 1834 r. w P ilicy pow. Olkusz i tego sam ego dnia został ochrzczony w m iejscow ym kościele p a ra fia ln y m 6. Rodzice jego, F ranciszek z zaw odu szewc i Zofia z Banachiewiczów, byli ludźm i głęboko re li­

gijnym i 7. R odzina Bielaków, m imo że sam a niezbyt zamożna tra d y ­ cyjnie udzielała bezinteresow nej gościny pielgrzym om zdążającym na Jasn ą G ó rę 8. P od opieką rodziców w gronie tro jg a rodzeństw a, dwóch starszych sió str M arianny i Jad w ig i oraz m łodszego b ra ta K azim ierza, upłynęły dziecinne la ta A ntoniego 9. Z pew nością uczęsz­

czał do m iejscow ej szkoły elem entarnej 10. Od początku swego życia zetknął się z zakonem franciszkanów -reform atów . W P ilicy bow iem oprócz kościoła parafialnego istn ia ła jeszcze św iątynia klasztorna, k tó ra zw racała uw agę dość częstym i i bogato urządzanym i uroczys- dzinnej”, 1900 IV kwart. s. 117 i K alendarzu K rakow skim na rok 1901 Józefa Czecha, K raków 1901 s. 98 (dalej cyt.: Nekrolog o. Bielaka).

5 Przejrzano niem al w kom plecie następujące czasopisma: „Acta Or- dinis Fratrum M inorum” (Quaracchi k. Florencji), „Echo Trzeciego Za­

konu św. O. Franciszka”, „Gazeta K ościelna”, .K ronika Rodzinna”, „Mis- sionsnotizen aus dem heiligen Lande” (Wiedeń), „Przegląd K atolicki”,

„Przegląd K ościelny” (red. przez ks. W. Jaskulskiego). Z następujących uwzględniono tylk o niektóre roczniki: „Bonus Pastor” (później: „Dobry Pasterz”), „Czas”, „Pielgrzym ” (Pelpin), „Wiadomości K ościelne”, „Wiek”.

A rchiw um Parafialne w P ilicy (dalej: APP), Księga ochrzczonych parafii P ilica (1832—1839) R. 1834 nr 94. Pełny odpis aktu urodzenia dostarczył autorowi Ks. Prob. kan. B olesław K a s t e k. On też pomógł w czasie kw erendy autora odszukać innych członków rodziny. Za oka­

zaną pomoc w yrażam Mu na tym m iejscu podziękowanie.

7 Rodzice o. Bielaka zawarli zw iązek m ałżeński 12 w rześnia 1827 w Pilicy, APP, K sięga zaślubionych parafii Pilica (1826— 1836) R. 1827 nr 32.

8 O tej tradycji pisem na informacja Jana O t r ę b s k i e g o , dalszego krewnego o. Bielaka, b. prof. U niw ersytetu Stefana Batorego w W ilnie i em erytowanego prof. U niw ersytetu im. A. M ickiewicza w Poznaniu, badacza języków indoeuropejskich, z sierpnia 1965 r. u autora.

9 APP, Księga ochrzczonych parafii Pilica (1826— 1831) R. 1828 nr 23 (Marianna); R. 1830 nr 156 (Jadwiga); toż (1832—1839) R. 1834 nr 94 (Antoni — o. Jukundyn); R. 1837 nr 38 (Kazimierz).

10 O szkole w tym czasie por. A. A r t y m i a k, Studia nad historią szkolnictw a elementarnego w obwodach kieleckim i olkuskim w oje­

w ództwa krakow skiego (18161862), W rocław 1964.

tościam i odpustow ym i. Chłopiec n ajp ierw z rodzicam i a potem sam b ra ł w nich zapew ne udział. N a jego m łodzieńczą psychikę w sposób szczególny oddziaływ ał bez w ątp ien ia przykład przebyw ających w klasztorze k leryków zakonnych, k tórych bacznie obserw ow ał, czy to podczas nabożeństw , czy to w tedy, gdy udaw ali się co jak iś czas z m agistrem n a przechadzkę poza klasztor n . W pływ ten m usiał być silny, skoro m łody A ntoni, usłyszaw szy głos pow ołania, zdecydował się na służbę Bogu w zakonie św. F ranciszka, prow incji reform atów p. w. M. B. A nielskiej.

D nia 20 lipca 1850 r. w domu n ow icjatu w Stopnicy otrzym ał h a ­ bit z rą k o. P an taleo n a Dąbka, miejscowego przełożonego. W tedy nadano m u rów nież im ię zakonne Ju k u n d y n . N ow icjat odbyw ał pod kierunkiem długoletniego m agistra o. F ranciszka W ędrogowskiego, późniejszego prow incjała. O pinia rodziny klasztornej o zdatności no­

w icjusza Ju k u n d y n a do życia w zakonie u ra b ia ła się stopniowo na jego korzyść. Świadczą o tym zachow ane w yniki potrójnego głoso­

w ania w ro k u próby. I ta k na dziew ięciu głosujących za pierw szym razem otrzym ał 7 głosów pozytyw nych, 2 negatyw ne, w drugim głosow aniu 8 pozytyw nych i 1 n egatyw ny i wreszcie w trzecim gło­

sow aniu w szystkie (dziewięć) głosy pozytyw ne. W ynik głosow ania zdecydował, że prow incjał Ju k u n d y n Czerw onka dopuścił now icju­

sza Ju k u n d y n a do złożenia ślubów czasowych. Uczynił to w rocz­

nicę obłóczyn 20 lipca 1851 r. na ręce delegata prow incjalskiego o. Ju lia n a G órnika, m iejscowego g w a rd ia n a 12. Złożenie profesji rozpoczęło okres ośm ioletniej form acji zakonnej i kapłańskiej. Od­

byw ał ją kolejno w następujących klasztorach: w Pilicy (1851—

—1853), K azim ierzu nad Wisłą (1853— 1856) i w Sandom ierzu (1856—1859). W P ilicy ukończył studia z zakresu szkoły średniej, a w pozostałych dw u dom ach uczył się filozofii i te o lo g ii13. W m ię­

dzyczasie 17 m aja 1853 r. złożył w P ilicy na ręce o. N arcyza Sie­

kierskiego, m iejscowego g w ardiana uroczystą profesję u . W 1857 r.

w L ublinie został wyśw ięcony n a kap łan a przez biskupa o rd y n a­

riusza W incentego Pieńkow skiego 15. W ty m też roku, zapew ne po

11 Por. F. W. G r u s z c z y ń s k i , Kościół i klasztor OO. R eform atów w Pilicy, Pilica 1946.

18 Archiwum Prow incji Franciszkanów -Reform atów w Krakowie (da­

lej: APR), Liber novitiatus Provinciae PP. Reformatorum Poloniae Mi- noris S. M. Angelorum (1752—1862) s. 95, 123, 188—189; Liber novitiatus Stopnicensis renovati (1805—1862) s. 2 0, 85, 323.

11 Elenchus universi cleri saecularis ac regularis Dioecesis Lublinen- sis za lata 1854— 1856; APR: Cronica Conventus Pilicensis (1746— 1864) s. 145— 146 (nazwisko dwukrotnie przekręcone: Bielaw ski i Bielacki);

Tabula Generalis Patrum ac Fratrum Reformatorum Provinciae SS. V ir- ginis Mariae Angelorum z 1. 1857—1860.

14 APR, Liber professionum in Conventu P ilicensi (1805—1931) s. 6

(Formuła profesji w łasnoręcznie w pisana przez Bielaka).

15 Nekrolog o. Bielaka. — Mimo starań nie udało się autorowi usta-

(3)

złożeniu specjalnego egzam inu, otrzym ał pozwolenie na głoszenie słowa Bożego i słuchanie spowiedzi. P rzy ostatecznym egzam inie na zakończenie studiów , któ ry m iał zadecydow ać o przydzieleniu obowiązków kapłańskich, B ielak otrzym ał jeden p u n k t na lektora i jeden na kaznodzieję. W edług praktykow anego system u ocen oznaczało to, że o. Ju k u n d y n należał do uczniów średnio uzdolnio­

nych 16.

M iał zatem rów ne szanse zostania kaznodzieją lub lektorem . Spraw ę rozstrzygnął Z arząd P row incji n a K ongregacji P row incjal- nej odbytej dnia 13 lipca 1859 r. w Sandom ierzu, pow ierzając mu obowiązki lek to ra gram atyki w C hełm ie Lubelskim . S tarto w ał więc w edług zasad ustalonych w P row incji, to je st od lek to ra n ajn iż­

szego stopnia. G rono jego uczniów składało się z czterech k le ry ­ k ó w 17. Na K ap itu le P row incji odpraw ionej 11 lipca 1860 r. w Sol­

cu przesunięto o. B ielaka w h ierarch ii zakonnej o jeden stopień w yżej, w yb ierając go na lektora re to ry k i w tym sam ym klasztorze.

W tym ro k u szkolnym m iał tylko dwóch słuchaczy 18.

Tylko przez dw a lata mógł o. Ju k u n d y n spełniać sw oje obo­

w iązki pedagogiczne. W ypadki polityczne, k tóre zaistniały, decy­

dująco w płynęły na zm ianę biegu jego życia.

K lęska Rosji w w ojnie krym skiej, objęcie tro n u carów przez A leksandra II uchodzącego za człow ieka postępowego, zjednocze­

nie Włoch, w y b itn a rola Napoleona III, którego uw ażano za pro­

tek to ra dążeń narodow ościow ych, spraw iły, że w pew nych u g ru ­ pow aniach społeczeństw a polskiego zaboru rosyjskiego odżyły n a­

dzieje na odzyskanie niepodległości. G rupy te rozpoczęły w tym k ieru n k u akcję zrazu konspiracyjną, by następnie przejść do u jaw ­ nienia się w postaci m anifestacji patriotyczno-religijnych, które po śm ierci 5 uczestników na ulicach W arszaw y w dniu 27 lutego 1861 r. rozszerzyły się n a całe K rólestw o Polskie. Rozpiętość form w y rażania opozycji w zględem w ładz rządow ych b y ła bardzo sze­

roka: począwszy od odpraw iania nabożeństw za pięciu zabitych, poprzez pow szechne noszenie żałoby i strojów staropolskich, w y­

praw ian ie „kociej m uzyki” osobistościom szczególnie znienawidzo­

nym za serw ilizm wobec caratu, urządzanie nabożeństw i procesji za pom yślność O jczyzny ze specjalnym i śpiew am i patriotycznym i i religijnym i oraz okolicznościowymi kazaniam i, a na s t a w i a n i u

pam iątkow ych krzyżów i figur skończywszy. M anifestacje te z róż­

nym nasileniem trw a ły przez kilka miesięcy. D uchowieństwo brało

lić dnia i m ie sią c a św ięceń k a p ła ń sk ich , gd yż k sięg a w y św ięco n y ch ten rok n ie zach o w a ła się w A rch iw u m D iecezja ln y m w L ublinie.

18 A PR , J u d ic ia d e fratrib u s stu d io sis co n su m m a tis s. 98, 137, 205.

17 A P R , T ab u la G en era lis [...] P ro v in cia e [...] 1859 s. 12.

18 A P R , T ab u la G en era lis I-..] an n o 1860 s. 13— 14.

w nich znaczny udział, a kazania i przem ów ienia okolicznościowe już z reguły w ygłaszali księża 19.

W C hełm ie Lubelskim , gdzie m anifestacje zastały o. B ielaka, mówili je najczęściej: o. S tefan M arek S tanisław Laurysiew icz, b a­

zylianin, ks. A dam Słotw iński, p ija r i nasz o. J u k u n d y n 20. Tego ostatniego zaproszono m. in. do w ygłoszenia w dniu 16 sierpnia 1861 r. przem ów ienia z okazji pośw ięcenia na polach wsi U chańki koło D ubienki pom nika ku czci poległych tu taj w 1792 r. Polaków w bitw ie stoczonej przez oddziały Tadeusza Kościuszki z w ojskam i rosyjskim i. O. Ju k u n d y n zaproszenie p rz y ją ł i „w ygłosił kazanie 0 antyrządow ym charakterze, w ym ierzone przeciw rodzinie ca r­

skiej” 21. Z araz po pośw ięceniu rząd przedsięw ziął kroki zm ierza­

jące do zniszczenia pom nika. Je d n a k wobec zdecydowanego stano­

w iska ludności m iasta z doktorem M ikołajem Nieczajem na czele 1 okolicznych wsi b u rm istrz D ubienki zm uszony b y ł 12 w rześnia donieść naczelnikow i pow iatu hrubieszow skiego, a te n lubelskiem u gubernatorow i cyw ilnem u, że pom nika nie będzie można zburzyć:

„bow iem n a ta k o w y ch [!] k rzyż je s t p o sta w io n y , p rzeto żaden z m ie sz ­ k ań ców k raju do zd jęcia krzyża z m iejsca p o św ięca n eg o , a n a p om n ik u u m ieszczon ego n ie p rzy stą p i” 22.

Władze, czując się w tym , podobnie zresztą ja k w analogicz­

nych w ypadkach, bezsilne, różnym i sposobami sta ra ły się opano­

wać stale pogarszającą się sytuację. M. in. rozpoczęły stosow anie sankcji wobec kaznodziejów. W ich ram ach wszyscy trzej zakon­

nicy z C hełm a m ieli być skuci w k ajd an y i w yw iezieni w głąb Rosji 23.

O. B ielak po ostatnim głośniejszym w ystąpieniu, zdaw ał sobie spraw ę z tego, co m u grozi i dlatego po starał się na czas usunąć z Chełm a. Za zgodą sw ych przełożonych w dniu 3 w rześnia 1861 r.

złożył w K u rii B iskupiej w L ublinie prośbę o pozw olenie n a w y­

jazd do guberni w ołyńskiej, pow iat kam ieniecki, ja k się w yraził,

„w interesie fam ilijn y m ” 24. Pozw olenie to uzyskał i zapew ne n a ­

19 M. Ż y w c z y ń s k i , H isto ria p o w sze c h n a 1789— 1870, W arszaw a 1967 s. 482; S. K i e n i e w i c z , H is to r ia P o ls k i 1795— 1918, W arszaw a 1968 s. 234— 239; F. R a m o t o w s k a , R z ą d carski wobec manifestacji P a trio ty c z n y c h w K r ó le s tw ie Polskim , w la ta c h 1860— 1862, W rocław 1971;

R. B e n d e r , L u d n o ść m ie js k a L u b e ls k ie g o w a k c ji p r z e d p o w s ta n io w e j w latach 1861— 1862, L u b lin 1961.

20 A. S ł o t w i ń s k i , W sp o m n ie n ia z n ie d a w n e j p r z e szło śc i. C zęść Pierw sza (1860— 1871), K rak ów 1892 s. 20; R. B e n d e r , Z p r z e s z ło ś c i ek u m en izm u . „W ięź” R. 14: 1971 n r 4 s. 112—114.

21 R. B e n d e r , D o k to r M ik o ła j N ie c za j. „W ięź” R. 10: 1967 nr 5 s* 114.

22 Tamże.

2’ S ł o t w i ń s k i, dz. c y t., s. 60.

A rch iw u m D iecezja ln e w L u b lin ie: R ep. 60, II A, nr 28, 1861 r. —

(4)

tychm iast udał się w drogę, by schronić się w klasztorze refo rm a­

tów w D ederkałach W ielkich 23.

G dy zastanaw iam y się nad m otyw am i tego kroku, dziw i nieco w ybór m iejsca ucieczki. K lasztor d ederkalski na pew no nie był bezpiecznym schronieniem na dłuższą m etę, poniew aż leżał w g ra ­ nicach im perium rosyjskiego i ciągle groziło duże praw dopodo­

bieństw o denuncjacji. Widocznie o. Ju k u n d y n nie orientow ał się dostatecznie w rozw oju w ypadków i sądził, że w krótce będzie mógł powrócić, o ile nie do tego sam ego klasztoru, to p rz y n a j­

m niej do P ro w in c ji26. Skoro jed n ak sy tu acja polityczna rozw inęła się inaczej, gdy rząd, nie mogąc położyć tam y m anifestacjom , w prow adził 4 października 1861 r. w całym K rólestw ie stan w o­

jen n y i gdy w zw iązku z ty m wzmógł się te rro r, a aresztow ania przy b ierały coraz w iększe rozm iary, aby w listopadzie i grudniu objąć duchow nych L ubelszczyzny27, B ielak zm uszony został gdzie indziej szukać schronienia. N ieznaną drogą udał się do P a r y ż a 2S.

Być może n ad al staw iał na przeczekanie niekorzystnej dla siebie k o n iu n k tu ry w k ra ju albo b ra ł pod uw agę możliwość pracy w śród em igracji polskiej.

Tym czasem został w ezw any do R z y m u 29, gdzie odbyw ała się K apituła G eneralna Zakonu, w k tó rej b ra ł udział o. K onrad P ira ­ mowicz, niedaw ny prow incjał o. Ju k u n d y n a, a obecnie zastępca p ro w in c ja ła 30. Zapew ne w spólnie z nim, po uprzednim porozu­

m ieniu się w tej spraw ie z generałem Zakonu, podjął decyzję w y­

jazdu do Ziemi św iętej w ch arak terze spow iednika dla Polaków i m isjonarza aposto lsk ieg o 31. O. K onrad w y b ra n y na tej K apitule d efinitorem gen eraln y m (członkiem ra d y generała) załatw ił mu z pew nością w szelkie form alności u w ładz zakonnych, kościelnych Tę in fo rm a cję p rzek azała au torow i u p rzejm ie D r E w a J a b ł o ń s k a - - D e p t u ł a z K U L -u .

“ N ek ro lo g o. B ielak a; K. N i e d z i a ł k o w s k i , W ra żen ia z p ie l­

g r z y m k i d o Z ie m i ś w ię te j, P etersb u rg 1898 s. 332— 333 (w sp om n ian y po­

b y t w D ed erk a ła ch od n osi się bez w ą tp ie n ia do teg o okresu).

s* N a ta k ie p rzyp u szczen ie n ap row ad zają w zm ia n k i w p ierw szych lista ch o. B iela k a w y sy ła n y c h do o. K n ezsy — A rch iw u m K lasztoru OO. P a u lin ó w w K ra k o w ie na S k a łce (dalej: A Sk.), L isty do paulina T yb u rcju sza K n ezsy (1838— 83) sygn. 114, listy B iela k a z 1862 r.

!7 B e n d e r , L u d n o ść m ie js k a L u b e lsk ie g o , s. 62—74.

28 N ek rolog o. B ielak a.

29 T am że.

50 C ap itu lu m G en era le to tiu s O rdinis F ratru m M inorum S.P .N . Fran- cisci R o m a e in V en . C on ven tu S. M ariae d e A ra co eli die V II Iu n ii c e - leb ratu m . R om ae 1862.

51 H. K a j s i e w i c z , P ism a , t. 3, R ozp raw y, lis ty z podróży, pamięt"

nik o Z grom ad zen iu . B erlin —K rak ów 1872 s. 111, 143. O. B ielak a n ow an o sp o w ied n ik iem ap. d la P o la k ó w w J ero zo lim ie m im o, że ju.z w cześn iej na to sta n o w isk o b y ł w y zn a czo n y o. F ran ciszek Sobalski, bern ard yn z W arszaw y, k tó ry z różn ych p o w o d ó w op óźn iał się z w)r' jazdem do P a lesty n y .

i cyw ilnych. W K ongregacji R ozkrzew iania W iary o. Ju k u n d y n złożył przepisany egzam in i otrzym ał nom inację na m isjonarza apostolskiego32. Przygotow anie do egzam inu, złożenie oraz zała­

tw ienie w szystkich spraw zw iązanych z w yjazdem zatrzym ało o. B ielaka w Rzym ie przez jak iś czas tak, że zapew ne mógł wziąć udział w uroczystej kanonizacji m ęczenników japońskich (8 VI 1862) oraz zwiedzić Wieczne Miasto. Tu rów nież zaprzyjaźnił się z o. Ty- burcym Knezsą, z krakow skiego klasztoru paulinów na S k a łc e 33.

2

.

Z ty tu łe m m isjonarza i p enitencjarza apostolskiego dla języka polskiego 6 lipca 1862 r. w yruszył o. B ielak do P alesty n y o k rę te m z C iv itav e cch ia34. P ierw sze dw a dni podróży spędził w tow arzys­

tw ie ks. H ieronim a K ajsiew icza, współzałożyciela zm artw ychw stań­

ców. W M essynie K ajsiew icz przesiadł się na o k rę t zdążający do K onstantynopola, B ielak zaś popłynął dalej na M a ltę 3S, dokąd przybył 9 lipca. O ile dotychczasow a podróż była przyjem na, to następny jej odcinek do A leksandrii stał się dla uczestników w o­

jażu dram atyczny z powodu burzy. W A leksandrii niedzielę i po­

niedziałek spędził o. Ju k u n d y n w klasztorze swego Zakonu. S tąd nad ranem w e w torek w yruszył w ostatni etap podróży m orskiej do Jaffy . T rw ał on jeden dzień i dw ie noce. Do Ja ffy przybył 15 lipca i od tego dnia liczy się okres służby o. B ielaka w Ziemi św iętej 36. Po dw udniow ym odpoczynku w b ra tn im klasztorze udał się konno w tow arzystw ie trzech zakonników i dwóch A rabów do Jerozolim y. Po drodze zatrzym ali się u w spółbraci w Ram ie, skąd po dziew ięciogodzinnej podróży nocnej d o tarli na m iejsce p rzezna­

czenia. Był to dzień 18 lipca 1862 r.

„Jakaż b y ła n asza rad ość — p is a ł w liśc ie do o. K n ezsy — że p rze­

b y w szy ty le przygód i tak w ie lk ą drogę, u jrzeliśm y to św ię te m ia sto , w k tó ry m ty le drogich pam iątek je s t dla k ażd ego ch rześcija n in a ” S7.

W Jerozolim ie o. Ju k u n d y n zam ieszkał w głów nym klasztorze K ustodii Ziem i św iętej przy bazylice Najświętszego Zbaw iciela i w tym klasztorze pozostał przez cały czas swego pobytu w P ales­

tynie (1862—1895). Ze w zględu na b ra k znajom ości któregoś z ję ­ zyków wschodnich, skierow ano go do p racy w sekretariacie K us­

todii, gdzie pełnił obowiązki, choć nie równocześnie ,archiw a-

32 N ek ro lo g o. B ielak a.

33 A Sk., L isty do K n ezsy , lis ty B iela k a z 1. 1862— 1870.

34 T am że. W liśc ie z 28 V III 1862 o. B iela k d ok ład n ie o p isa ł całą p o ­ dróż z R zym u do Jerozolim y.

35 T am że; K a j s i e w i c z, d z. c y t., s. 111.

38 P ro sp e c tu s C u sto d ia e T e rra e S an ctae. H iero so ly m is 1882 s. 46.

87 A S k ., L isty do K n ezsy , list B iela k a z 28 V III 1862.

(5)

riusza, protokolisty i sekretarza oraz sek retarza osobistego o. K u­

stosza. Oprócz tych stałych zajęć w ykonyw ał najrozm aitsze prace zlecane m u przez przełożonych: w yjazdy w spraw ach służbowych niekiedy n aw et do Europy, tow arzyszenie w podróżach o. K usto­

szowi, reprezentow anie Z arządu K ustodii na różnych uroczystoś­

ciach i w reszcie oprow adzanie po san k tu aria ch znaczniejszych g o śc iS8.

Ogólnie biorąc, w szystkie te obowiązki były mało efektow ne, a pochłaniały m u w iele czasu i energii. Jed y n y m w yróżnieniem , jak ie go spotkało na przestrzeni 33 la t pobytu w Ziem i św iętej, był urząd przełożonego klasztoru Bożego G robu. P ełnił tę godność po­

dobnie ja k in n i tylko przez pół roku, a m ianow icie od 27 stycznia do 4 lipca 1864 r. 39 dlatego, że w a ru n k i zdrow otne k lasztoru były niezw ykle tru d n e, niem al niem ożliw e do w ytrzym ania na dłuższą metę. Poza tym try b życia tam prow adzony był bardzo w yczerpu­

jący, o czym nas przekona program dnia. P rzedstaw iał się on mniej więcej w ten sposób. O godz. 23.30 rozpoczynano m odlitw y w koś­

ciele, n ajp ierw godzinki o N ajśw iętszej M aryi P annie, potem ju trz ­ nia i laudesy brew iarza. Począwszy od godziny 4.30 odpraw iały się w G robie Bożym kolejno trz y msze św ięte. O godz. 6.45 odm a­

w iano część oficjum o M atce Bożej, a następnie prym ę i terc ję brew iarza. P otem w ychodziła do G robu Pańskiego msza św. śpie­

w ana. Czas od 9.30 do 10 przeznaczony by ł na rozm yślanie, po któ­

rym mówiono sekstę i nonę. Obiad był o godz. 10.30, o 13.00 nie­

szpory w chórze. K om pletę mówiono o 16.00. Po niej w yruszała

38 P ro sp e c tu s C u sto d ia e T e rra e S a n cta e. H iero so ly m is 1868 s. 5; toż 1882 s .5, 46; „K ronika R od zin n a” 1877 s. 74; 1879 s. 598; Z ie m ia św . (Za­

k o n n ic y P o la c y z r e g u ły św . F ra n ciszk a ), „P rzegląd K o śc ie ln y ” R. 11:

1889, p ółrocze 1 s. 354; W. W i e l o g ł o w s k i , P ie lg r z y m k a d o Z ie m i Ś w ię te j o d b y ta w r. 1863 p r z e z F elik sa B oru n ia,.K ra k ó w 1890; T. K e g e l ; D zie n n ik z p ie lg r z y m k i d o Z ie m i Ś w ię t e j sp is a n y w G ą sa w ie 1873 r., P e lp in 1874 s .107— 108; J. S. P e l c z a r : Z ie m ia Ś w ię ta i Is la m c zy li s z k ic e z p ie lg r z y m k i d o Z ie m i Ś w ię te j, k tó r ą o d b y ł i opisał..., L w ów 1875 T. 1 s. 166; D. K o c z u r , P ie lg r z y m k a m is y jn a d o Z ie m i Ś w ię te j, S y r ii, S a m a rii, G a lile i i E g ip tu w la ta c h od 1856 d o 1857 p o ra z p ie r w ­ s z y a p o d ru g i n a jn o w s z a 1878 do 1879 o sta tn ia , F ryd ek 1880 s. 336;

L. P i ę t a , P o d r ó ż d w u k r o tn a do Z ie m i Ś w ię t e j, J e ru z a le m i R zy m u o d b y ta w la ta ch 1873 i 1881, K rak ów 1887 s. 24— 25, 101; A. S i e r a ­ k o w s k i , L is ty z p o d r ó ż y . 1 P o d ró ż d o Z ie m i Ś w ię te j, W arszaw a 1913;

s. 133; N i e d z i a ł k o w s k i , dz. c y t., s. 234— 235, 332— 333, 336— 340;

[A. P a d ś], Ż y w o t M a tk i M a rii od K r z y ż a (L u d w ik i N a łę c z-M o ra w - s k ie j) F u n d a to rk i F ra n c iszk a n e k N. S a k r. w P o lsc e , K arczów k a 1938 s. 53— 54; A rch iw u m P r o w in cji OO. B ern a rd y n ó w w K ra k o w ie (dalej:

A PB ), N. G o l i c h o w s k i , A u tob iografia n ap isan a dla jeg o p r z y j a c i ó ł

B o le sła w ó w E u len feld ó w , sygn. R G P -k -91 s .17; t e n ż e , P a le sty n a czyli p o k ło sie zeb ran e z różn ych au torów i w ła s n e sp ostrzeżen ia, sygn- R G P -k -93, t. 1 s. 244; P o k ło sie p a le s ty ń sk ie , sygn . R G P -k -9 4 t. 2 s. I 31' 39 S ta tu s d e s c r ip tiv u s A lm a e S e ra p h ic a e P ro v in c ia e seu C u s t o d t a e

e t M issio n is T e rra e S a n c ta e A n n o D o m in i 1923, H iero so ly m is 1924 s. 29.

procesja do w szystkich san k tu arió w znajdujących się na terenie bazyliki. K olacja m iała m iejsce o godz. 17.30. Ja k w idać z tego zestaw ienia niem al cały dzień a n aw et część nocy w ypełniała mo­

dlitw a. E kw iw alentem i nagrodą za w ielkie u trudzenie była częsta możliwość odpraw iania mszy św iętej na G robie C hrystusa. T aką zaś mszę św. określono jako „zenit szczęścia kapłańskiego na ziem i” 40.

Mimo zaszczytu i łask oraz pociech duchow ych o. Ju k u n d y n jak o człowiek czynu z pew nością nie czuł się najlepiej w tym nie­

m al całkow itym odcięciu od św iata, jak im w istocie rzeczy był klasztor p rzy G robie Bożym. Nie był o. B ielak typem m nicha kon- tem platyka. B ardziej m u odpow iadała p raca w śród ludzi. Gdy przekonali się o ty m rów nież jego przełożeni, więcej go już nie przeznaczali do tego klasztoru, ale pozwolili m u zająć się bezpo­

średnio pielgrzym am i polskimi. Rzeczywiście w tej p ra cy był na swoim m iejscu. Z p enitencjarza stał się, ja k go nazyw ali p rzy b y ­ w ający do Ziem i św iętej rodacy, „najlepszym przew odnikiem i opiekunem ” 41 w szystkich pielgrzym ów polskich, pośw ięcając im bez reszty czas, ja k i m u pozostaw ał po w ypełnieniu urzędow ych zajęć w sek retariacie K ustodii. Początkow o sam ich oprow adzał po w ażniejszych san k tu ariach ta k w Jerozolim ie, ja k i poza nią 42.

Z czasem jednak, gdy do K ustodii przybyli inni zakonnicy polscy i pracow ali w różnych m iejscach, o. B ielak chodził w yłącznie po Je ro z o lim ie 43. G łów ny nacisk zawsze kładł na to, aby pielgrzym i w ynieśli z pobytu w P alestynie ja k najw ięcej korzyści duchow ych.

Nie taił:

„ile to czasu p o trzeb a p o św ię c ić dla k ażd ego p ielg rzy m a , ab y o d n ió sł stąd p a m ięć n a ca łe ży cie i u tr z y m y w a ł ś w ię ty ogień m iło śc i B ożej

40 A P B , G o l i c h o w s k i , A u to b io g ra fia s. 20; t e n ż e , P a le sty n a t. 1 s. 246, 255— 256; — por. T. K n e z s a , O p o w ia d a n ie p ie lg r z y m a c z y li p r z e w o d n ik d o Z ie m i Ś w ię te j z d o d a tk ie m k ilk u słó w o R z y m ie i L o re - cie d la u ż y t k u p ie lg r z y m u ją c y c h P o la k ó w , K rak ów 1866 s. 82— 83, 95 P e l c z a r , d z. c y t., t. 1 s. 155— 157.

41 „P rzegląd K a to lick i” R. 11: 1873 s. 507; por. też B y s t r o ń , d z. c y t., s. 251, 255, 266, 274.

42 W i e l o g ł o w s k i , d z. c y t., s. 39—48, 51— 52; „W iek” nr 104 z 4 X I 1873; P i ę t a, d z. c y t., s. 25.

43 B ern ard yn i: o. M ateu sz L i s i c k i w l . 1861— 1900, o. N o rb ert G o ­ l i c h o w s k i w l . 1888— 1894 oraz br. K a zim ierz L i p s k i . R eform aci:

o. S zym on W i l c z y ń s k i (1837— 1895) b y ł d w u k ro tn ie w Z iem i św . w L 1866— 1875 i 1884— 1886; o. J a k u b K a l c z y ń s k i (1819— 1896) do K ustodii p r z y b y ł w 1875 r. i p o zo sta ł d o śm ierci. B y ł m . in. p rzełożo­

nym k lasztoru B ożego G robu oraz p ra co w a ł w N azarecie; O. A lfo n s P ą b r o w s k i (1833— 1915) p r z e b y w a ł w P a le sty n ie w 1. 1883— 1908 m . in.

Jako p rzeło żo n y h o sp icju m na T aborze, d zia ła ł rów n ież w A lek sa n d rii;

J b raci b y li tu: A n io ł B u 1 i ń s k i (1832— 1908), T om asz S z y s z k a (1831— 1890) i B en ed y k t W o j t c z a k (1840— 1902).

(6)

w sw ym sercu i w dzięczność ku Panu Jezusow i za odkupienie rodu ludzkiego na tych m iejscach uprzyw ilejow anych” *4.

P rac a jego nie ograniczała się je d n a k do sp raw duchow ych. Oto jeden z przykładów nieco innego rodzaju opieki:

„Zwiedzałem w tych czasach niektóre m iejsca św ięte w G alilei w to­

w arzystw ie naszych franciszkanów i księdza św ieckiego, Żmudzina, pro­

fesora A kadem ii Petersburskiej. B yliśm y na Górze Karmelu, w Naza­

ret, w Tyberiadzie i na Górze Tabor. Przejechaliśm y szczęśliw ie obok koczujących tam że beduinów, którzy przez w zgląd na znajomych sobie franciszkanów nie żądali naw et od nas bakczyszu (okupu). Na Taborze odprawiłem m szę św ., zw iedziw szy całą przestrzeń tej w spaniałej góry i kościół dawny, z gruzów i zgliszcz oczyszczony. Wśród pociech du­

chowych, jakich w tej podróży doznałem, m iałem w szakże w ew nętrzne krzyże, nieznane m oim towarzyszom . B ył to niepokój o 17 pielgrzym ów rodaków, pozostałych w Jerozolim ie, z których niejeden mógł potrze­

bować m ojej pomocy. Powracając zastałem w Jaffie nowy ich zastęp.

Między innym i b yły tam z Warszawy: Franciszka Bogucka i Łucja S iew cz u k45 oraz Litw in Mikołaj Paw likiew icz. Wraz ze mną już udali się do Jerozolim y, skąd na spotkanie m oje w yszły na góry Judzkie pozostałe tam nasze pielgrzym ki. Zdawało się, jak gdyby w szyscy cze­

kali tylko m ego powrotu, gdyż w parę dni potem część ich ciężko za­

chorowała. Pom ieściłem ich, jak się dało, jednych w szpitalu rosyjskim , drugich w e francuskim i cały m iesiąc od jednych do drugich przecho­

dzić m usiałem . D zięki Bogu, że obecnie w szyscy już do zdrowia przy­

szli [...]” « .

P ielgrzym i p rzybyw ali niem al przez cały rok. N ajw iększy je d ­ n ak ich n ap ły w byw ał zw ykle na św ięta W ielkanocne. Liczbę P o­

laków biorących w nich udział za niektóre la ta zobrazuje poniższe ze sta w ie n ie 47:

1872 — 30 1875 — 50

1877 — 13 1878 — 17

1880 — 32 1883 — 25

1884 — 35 1885 — 40

Pielgrzym ow ali wówczas dlatego, poniew aż do najw iększych przeżyć religijnych należało wzięcie udziału w uroczystościach w ielkotygodniow ych na ty ch m iejscach, gdzie przed w iekam i doko­

nały się fakty, k tórych cerem onie były tylko pam iątką. O. Ju k u n - dyn był człow iekiem uczuciowym i dlatego uroczystości te zawsze go w zruszały. S łuchając śpiew u p asji pisał:

44 „Wiadomości K atolickie” R. 2: 1884 s. 143.

45 Późniejsza w spółzałożycielka serafitek. B ędzie o niej m owa na in­

nym miejscu.

48 „Wiek” nr 104 z 4 X I 1873; toż „Przegląd K atolicki” R. 11: 1 8 , 3

s. 734—735. ooe.

47 „Kronika Rodzinna” 1877 s. 137; 1878 s. 434; 1880 s. 313; 1883 s. 286, 1885 s. 536; P e l c z a r , dz. cyt., t. 1 s. 5, 461; „Wiadomości Katolickie R. 2: 1884 s. 143.

„Trudno opisać w rażenia, jakich doznajemy m yśląc, że jesteśm y w tym sam ym m iejscu, gdzie roznam iętniona tłuszcza żydowska bluz- niła C hrystusowi, domagając się Jego śm ierci. Na raz jeden przedstaw ia nam się cały obraz m ęki Pańskiej, zdaje się, że słyszym y te same okrzyki dzikiej tłuszczy, w idzim y zawziętość kapłanów żydowskich, w ściekłość katów, narzędzia m ęki, zniew agi Syna Bożego i boleść Jego’

Matki N ajśw iętszej, a odczuw ając ten straszny dramat, nie m ożem y sie od łez w strzym ać [...]” 48.

Sam w rażliw y na piękno cerem onii p ragnął, aby pielgrzym i ró w ­ nie głęboko je przeżyw ali poprzez czynne uczestniczenie w nich.

Tem u celowi m iała służyć m. in. przetłum aczona i w ydana przez ks. Józefa A zbijew icza zapew ne z in icjaty w y o. B ielaka książeczka:

Codzienna procesja, którą o d p ra w ia ją zak onnicy św . Franciszka w kościele n a jś w ię tsze g o i na jch w a le b n iejszeg o Grobu Pana na­

szego Jezusa C h r y s t u s a49. N apis „P am iątka z Jerozolim y” um iesz­

czony na osobnej stronie przed k a rtą ty tu ło w ą w skazuje, że o. Ju - kundyn praw dopodobnie sprow adził część nakładu do Jerozolim y i w ręczał pielgrzym om . Duże w rażenie m usiało robić n a naszych pielgrzym ach także i to, gdy w śród kazań w ygłaszanych w różnych językach podczas uroczystej procesji w ielkopiątkow ej urządzanej w bazylice Bożego G robu mogli usłyszeć słowo Boże po polsku. To o. Ju k u n d y n rozpoczął tak ą trad y cję, w ygłaszając polskie kazanie w 1863 r. Początkow o było ono co dw a lata, później zaś corocznie.

Najczęściej o. B ielak sam je w y g ła sz a ł50.

O. Ju k u n d y n sta ra ł się rów nież uprzyjem nić pielgrzym om chw ile pobytu w Ziem i św iętej. Z apraszał do siebie rodaków na tra d y ­ cyjne polskie święcone. W pierw szych latach jego działalności w P alesty n ie było ono niezw ykle skrom ne. Jego uczestnik w 1863 r., F eliks Boruń, wspom ina:

„W Poniedziałek W ielkanocny byłem u św. Salw atora na sum ie, to jest tam, gdzie są księża franciszkanie. Nasz ksiądz polski Jukundyn za­

prosił nas Polaków do sw ojej stancji, w inszując św iąt w m iejscu św ię­

tym odbytych. M ówił, że mu jest przykro, iż nas nie m ógł polskim obyczajem św ięconym uczęstować, czego tam w zwyczaju nie ma, chyba to, że nam w szpitalu pielgrzym im rozdawano po jajku m alow anym i przynieśli nam pieczoną kurę, którą się w czternastu podzieliliśm y.

Nie chciał nas jednak ksiądz nasz dobrodziej na sucho od siebie w y ­ prawić i ofiarow ał nam po szklance w ina, którą w ypiliśm y za zdrowie dobrych ludzi w narodzie naszym ” H.

48 „Kronika Rodzinna” 1877 s. 137.

49 Lw ów 1876 ss. 56; toż w : N. G o l i c h o w s k i , Ziemia Święta.

Przewodnik po Palestynie, Lw ów 1896 s. 95— 155.

0 W i e l o g ł o w s k i , dz. cyt. s. 34; D o r s z e w s k i , Zapiski i w ra- in?o“ z TPOdróży do Ziem i Św iętej i Egiptu odbytej w r. 1872, Gniezno

“/o s. 126; P e l c z a r , dz. cyt., t. 1 s. 160; K o c z u r , dz cyt., s. 147;

t i • * S. 334.o’ ^ Z' cy^’’ s‘ 24—2®’ ’ — APB, G o l i c h o w s k i , Palestyna,

51 W i e 1 o g ł o w s k i, dz. cyt., s. 38—39.

(7)

W dziesięć la t później, gdy o. B ielak naw iązał już liczne kon­

ta k ty z rodakam i w k ra ju , święcone m iało już coś niecoś z zasta­

w y polskich stołów:

„Po nabożeństw ie — w spom ina ks. D orszew ski — byliśm y na św ięco­

nym u o. Jukundyna Bielaka, franciszkanina i obyczajem naszym ob­

dzieliliśm y się jajkiem , a potem kiełbasą aż z Śląska przysłaną, prawda że suchą, ale sm aczną, bo ze stron rodzinnych pochodzącą. Przeniosło to m yśl naszą do ojczystych progów, do grona lubych przyjaciół, co w tejże m oże chw ili jak i my życzyli sobie w zajem W esołego Alleluja.

Jak m iła ziem ia rodzinna, jak słodki dla poczciw ego serca dźwięk ojczystej m owy, jak drogi obyczaj sw ojski — pozna człow iek dopiero w takim w łaśn ie oddaleniu od kraju. Nie raz chciałby ptakiem ulecieć w strony ojczyste; w szystko przypom ina m u znane rodzinnej ziem i miejsca, przedm ioty; w szystko też, chcąc, nie chcąc, m ierzy ich w spom ­ nieniam i” !2.

Ilu P olaków pielgrzym ow ało do Ziem i św. w czasie pobytu o. J u ­ kundyna? Otóż w edług jego w łasnych n o tatek w latach od 1862 (18 lipca) do 1888 w łącznie było w P alesty n ie 1195 Polaków i P o ­ lek. P rzez dw a następ n e lata, a w ięc do końca 1890 r., cyfra p iel­

grzym ów zam knęła się liczbą 1 2 8 6 53. Do końca p obytu o. B ielaka w Jerozolim ie (1895) zapew ne przekroczyła sum ę 1500. K im byli ci pielgrzym i? N a to p y tan ie dokładnie będzie m ożna odpowiedzieć dopiero po szczegółowej analizie listy pielgrzym ów , a to w ym aga specjalnych i żm udnych badań. Dla naszego celu w ystarczy, że w ym ienim y tylko niektórych pielgrzym ów , aby zilustrow ać, że byli to ludzie z różnych w a rstw społecznych, przybyw ali zaś ze w szystkich zakątków rozdartej rozbioram i Ojczyzny, a także spoza jej granic.

P rzegląd nasz zacznijm y od przedstaw icieli duchow ieństw a die­

cezjalnego. I ta k w 1862 r. naw iedził Ziem ię św. p ra ła t Orłowski z T y flis u 34, w 1870 ks. Józef Stolarczyk, długoletni proboszcz Za­

ko p an e g o 33, w 1872 ks. K azim ierz Dorszewski, m. in. profesor P ism a św. w S em inarium A rchidiecezjalnym w Poznaniu, później proboszcz k ap itu ły prym asow skiej, w 1. 1905— 1914 adm inistrator archidiecezji g n ieźn ie ń sk ie j36, ks. Teofil Kegel, proboszcz w Gąsa­

w ie (diec. ch e łm iń sk a)37, ks. Józef S ebastian P elczar, profesor Se­

m inarium Duchownego w P rzem yślu, później profesor U J, na­

stępnie biskup przem yski, obecnie k an d y d at na ołtarze, jego kolega kursow y i przy jaciel ks. K arol K rem entow ski, późniejszy proboszcz

52 D o r s z e w s k i , dz. cyt., s. 132—133; p o r. też K e g e l , dz. cyt- s. 202—203; P e l c z a r , dz. cyt., t. 1 s. 166.

55 A PB, G o l i c h o w s k i , Palestyna, t. 1 s. 29.

54 ASk., L isty do Knezsy, list Bielaka z 28 VIII 1862.

55 B y s t r o ń, dz. cyt., s. 253—254.

58 D o r s z e w s k i, dz. cyt., passim . 57 K e g e l , dz. cyt., passim.

w S w ięcanach i dziekan ja s ie ls k i3®, w 1873 r. ks. Adolf M ałachow ­ ski, profesor A kadem ii Duchownej w P e te rs b u rg u 39, w 1875 ks Józef A zbijew icz ze Lwowa, późniejszy opiekun i przew odnik P ola­

ków po W iecznym Mieście 6", w 1888 ks. W ładysław Michał Zaleski późniejszy arcybiskup i D elegat A postolski Indii W schodnich61', w 1893 ks. A dolf Józef Jełow icki, późniejszy biskup su frag an lu ­ b e ls k i6- , ^ 1894 bp F ranciszek A lbin Symon, b. profesor i re k to r A kadem ii D uchow nej w P etersb u rg u , aktualnie su frag an m ohy- lew ski z kanonikiem B arancew iczem 6=» oraz ks. K arol A ntoni Nie­

działkowski, profesor S em inarium Duchownego w Żytom ierzu, później su frag an m ohylew ski i re k to r A kadem ii P etersb u rsk iej i wreszcie biskup łucko-żytom ierski, znany pisarz apologetyczny 64.

Spośród zakonników najw ięcej odbyło w tym okresie pielgrzym ­ kę franciszkanów -reform atów : w 1863 znany nam już d efinitor g eneralny Z akonu o. K onrad Piram ow icz, p racujący w śród P o la­

ków nad B o sfo re m 63, w 1873 o. K arol Lipski, d efinitor P row incji oraz b ra t L au ren ty P ięta, kw estarz z K rakow a, k tó ry jeszcze raz był w 1881 r., autor ciekawego, nie znanego szerszem u ogółowi pam iętnika z p ie lg rz y m e k 66, w 1880 o. P io tr Dudziak, gw ard ian kilku klasztorów , późniejszy defin ito r g en eraln y Zakonu 67, w 1881 o. P io tr Sznarbach ze skasow anej w czasie ku ltu rk am p fu P ro w in cji Niepokalanego Poczęcia N. M. P. 66 i w 1886 r. o. A natol Zienkie- kiewicz, po dw udziestu latach pobytu na Sybirze za udział w po­

w staniu styczniow ym 69.

Z paulinów naw iedzili Ziem ię św.: o. T yburcjusz Knezsa w 1869 r. ,0 i o. F lorian K urdyś w 1880 r. 71 Odbyli też pielgrzym ­ kę współzałożyciele zm artw ychw stańców : w 1862 ks. H ieronim Kajsiew icz 72 i w 1885 ks. P io tr Sem eneńko 73.

Niew iele nazw isk pielgrzym ów m am y do odnotow ania, gdy idzie o przedstaw icieli ary sto k racji czy w ybitniejszych osobistości.

W 1. 1877—1878 by ł K arol C zarnecki, poeta i ziem ianin w ielko-

58 P e l c z a r , dz. cyt., passim.

” A PB, G o l i c h o w s k i , Pokłosie palestyńskie, t. 2, s. 145.

„M issionsnotizen aus dem heiligen Lande”, 19 Heft. Wien 1876 s 53 ' W. M a ł e j, Ks. W. M. Zaleski, Rzym 1965 s. 53—54.

„ , A' J e ł o w i c k i , Przechadzki po Jerozolimie i bliższych je j okoli­

cach, W arszawa 1897, passim.

«! G ? l i c h o w s k i , Ziem ia Św ięta, P rzew odnik, s. 3. w N i e d z i a ł k o w s k i , dz. cyt., passim .

APB, G o l i c h o w s k i , Pokłosie palestyńskie ,t. 2 s. 133.

P i ę t a : dz. cyt., passim.

.. ^ P B , G o l i c h o w s k i , Pokłosie palestyńskie, t. 2 s. 150

68 Tamże s. 152.

' 9 Tamże s. 161.

ASk., Listy do Knezsy, listy Bielaka z 1869.

72 £ PB’ G o l i c h o w s k i , Pokłosie palestyńskie, t. 2 s. 150.

„ ^ j s i e w i c z , dz- passim; B y s t r o ń , dz. cyt., s. 250—251.

„Kronika R odzinna” 1885 s. 669, 701.

(8)

p o lsk i 74, w 1879 Józef L ubom irski z żoną 75, w 1881 K on stan ty Rey, ziem ianin z okolic R zeszow a76. W 1883 przybył do Ziem i św.

A dam Sierakow ski, ziem ianin z W aplew a (pow. sztum ski), jego teściow a A dam ow a z B ranickich P otocka z synem A ndrzejem , późniejszym nam iestnikiem G alicji i córką A nną, K o n stan ty B ra- nicki z żoną Jadw igą, niejaki M arkow ski, ks. Dawid oraz służba:

Wesół, G ajda, F ran c i M a ry sia 77. W 1885 odwiedził P alestynę w ra z ze w spom nianym w yżej ks. S em eneńką Ignacy Domeyko, przyjaciel Mickiewicza, pow staniec 1831 r., profesor i re k to r u n i­

w e rsy tetu w S antiago w C hile 78.

Szereg przedstaw icieli pielgrzym ów z niższych w arstw społecz­

nych (chłopów, drobnego m ieszczaństw a, służących) rozpoczyna ju ż w 1862 r. E lżbieta Filipow icz, te rc ja rk a z M iń sk a 79 (biało­

ruskiego). W n astępnym roku przybył F eliks B oruń, chłop z K a- szewa pod K ra k o w e m 80. W 1867 r. by li w P alesty n ie L udw ik Bo­

gacki i F ranciszek Frączkiew icz, obyw atele Jed liń sk a w Radom ­ skiem 81. W 1872 naw iedzili Ziem ię św. chłopi z okolic Pińczowa:

Szczepan W ojtasik z K siążnic W ielkich, M ateusz K ab at z D onat- kowic, p a ra fii G o rz k ó w 82 oraz Ja k u b Sawicki, m ieszkaniec Nowego M iasta w pow. p ło ń sk im 83 i M arianna G rzygułkow ska, służąca oraz Rozalia K unicka, obydw ie z W a rsz a w y 84. W 1873 r. odbyli pielgrzym kę J a n Kózka, chłop z B estw iny (pow. Bielsko-Biała), J a n B ato r i J a n Zem la ze Śląska 85, F ranciszka Bogucka i Lucja Siew czuk z W arszaw y, M ikołaj Paw likiew icz z L itw y 86. Jednym z dw unastu ubogich, którym W incenty Bracco, p a tria rc h a jerozo­

lim ski um ył nogi podczas cerem onii W ielkiego C zw artku w 1880 r.

w bazylice Bożego G robu b y ł P io tr F eliks M ajew ski z guberni płockiej 87. W 1881 r. by li w Ziem i św. m. in. A ntoni Rym alski i Józef W aw rzyńczak z K sięstw a Poznańskiego, M ichał Brzostow­

ski i A ntoni C hrzanow ski z G alicji, A ntoni C zygier z ziem Cesar­

stw a R osyjskiego oraz M ichał K ułysz z W ilna, k tó ry p rzy b y ł jesz­

74 T am że 1878 s. 434; 1879 s. 400.

75 T am że 1879 s. 246.

7ł A P B , G o l i c h o w s k i , P o k ło sie p a le s ty ń sk ie , t. 2 s. 152.

77 S i e r a k o w s k i , d z. c y t., p assim .

78 „K ronika R o d zin n a ” 1885 s. 669, 701; I. D o m e y k o , M oje podróże.

P a m ię tn ik i w y g n a ń c a , W rocław 1963 t. 3 s. 238— 303.

79 A P B , G o l i c h o w s k i , P o k ło sie p a le sty ń sk ie , t. 2 s. 132.

80 W i e l o g ł o w s k i , dz. c y t., p assim . 81 B y s t r o ń, d z. c y t., s. 264—265.

82 „P rzegląd K a to lick i” R. 10: 1872 s. 747.

83 B y s t r o ń, dz. c y t., s. 265— 266.

84 „W iek” nr 19 z 22 V II 1873. ,

85 P i ę t a , d z. c y t., s. 9; A P B , G o l i c h o w s k i , P o k ło sie palestyń­

sk ie, t. 2 s. 144.

8« „W iek” n r 104 z 4 X I 1873.

87 „K ronika R od zin n a” 1880 s. 313.

cze ra z w 1892 r. i w krótce potem zm arł w Jerozolim ie 8S. W 1883 r. w yruszyli n a pielgrzym kę do G robu C hry stu sa P aw eł i A ugusta Orzechowscy, m ieszczanie z P ra g i w a rsz a w sk ie j89. P rzegląd nasz w yp ad n ie zam knąć zapew ne ostatn ią w iększą gru p ą pątników , ja k ą przyjm ow ał o. Ju kundyn. B yła to osiem nastoosobowa p iel­

grzym ka m ieszkańców Ciechanowa, k tó ra w yruszyła w drogę 6 stycznia 1894, aby u ta rty m szlakiem pielgrzym ów rosyjskich:

Odessa—K onstantynopol—Ja ffa dotrzeć do Jerozolim y " .

Jak k o lw iek procentow e obliczenie społecznego p rzek ro ju p iel­

grzym ek będzie m ożliwe dopiero po dokonaniu odrębnych stu ­ d ió w 91, to ju ż pobieżne przeglądnięcie listy pielgrzym ów w ska­

zuje, że głów ny trzo n stanow ili ludzie z niższych w a rstw społecz­

nych. Nieznajom ość języka, ubóstw o i zagubienie w śród obcych zdaw ało ich całkow icie na opiekę i pomoc o. Ju k u n d y n a. Podziw budzi ich upór, poświęcenie oraz ogrom ne w yrzeczenie, k tóre m u­

sieli ponieść, aby dotrzeć do Ziem i św. P rzykładem może być tu taj w spom niana w yżej M arianna G rzygułkow ska, służąca z W arszaw y która aby móc udać się na pielgrzym kę przez 16 la t odkładała

„praw ie w szystkie zapracow ane pieniądze” 92.

Nie wszyscy jed n ak um ieli ta k oszczędzać, czy też m ieli z czego, a pragn ien ie zobaczenia G robu P ańskiego było ta k w ielkie, że mim o b ra k u w ystarczającego funduszu udaw ali się w tak daleką drogę. Pieniądze, jak ie posiadali, w ystarczyły im zaledw ie n a po­

dróż w jedną stronę, a na pow rót nic nie zostało. W m iarę m ożli­

wości o. B ielak sta ra ł się przychodzić im z p o m o cą93, odw ołując się do ofiarności publicznej za pośrednictw em czasopism polskich:

68 A P B , G o l i c h o w s k i , P o k ło sie p a le s ty ń sk ie , t. 2 s. 152, 153.

89 T am że s. 158; P. O r z e c h o w s k i , P ie lg r z y m k a do C z ę s to c h o w y i J e ro z o lim y . Oprać. K. P ró szy ń sk i, W arszaw a 1886, p assim .

90 W tej gru p ie b y ł J u lia n R e j m e r w r a z z 14-letn im sy n em W in ­ centym , który po p rzed sta w ien iu go przez o. Jak u n d yn a K u sto szo w i Z iem i św . zo sta ł p r z y ję ty w J ero zo lim ie do fra n ciszk a n ó w i w 1905 jako członek K u sto d ii o trzym ał św ię c e n ia k a p ła ń sk ie. P ra co w a ł w P a le sty n ie m. in. ja k o p rzew od n ik p olsk ich p ie lg r z y m ó w aż d o 14 w r z e śn ia 1914 r., k ied y to p o p rzy stą p ien iu T urcji d o w o jn y na żądanie N iem có w z o sta li u su n ięci z Z iem i św . w sz y sc y za k o n n icy A n g licy , F ran cu zi i poddani rosyjscy, w ich liczb ie ró w n ież P o la cy . Od listo p a d a 1921 r. p r zeb y w a ł w p row in cji M. B. A n ielsk iej fra n ciszk a n ó w -refo rm a tó w . Zm arł 22 sty cz­

nia 1968 r. w K ra k o w ie. A . K ł a w e k , 6 0 -le c ie k a p ła ń s tw a o. W in c e n ­ tego R e jm e ra O. F. M. R ef. „Ruch B ib lijn y i L itu rg iczn y ” R. 18: 1965 s. 379— 380; K się g a p a m iątk ow a k u czci 6 0 -lecia k a p ła ń stw a o. W. R.

K raków 1965 (m aszyn.).

91 P racę tę w du żym stop n iu u ła tw i A P B , G o l i c h o w s k i , P o k ło ­ sie p a le sty ń sk ie , t. 2 s. 119— 180 (w y m ien ia n a zw isk a p olsk ich p ie lg r z y ­ m ów od X IV w . do 1890 w łą czn ie). P ie lg r z y m ó w z ziem p o d leg ły ch P anow aniu a u stria ck iem u p od a w a ły : „M ission sn otizen aus d em h e ilig e n L ande” (W ien) od 1846 r.

92 „W iek” n r 19 z 22 V II 1873.

53 P e l c z a r . d j . c y t., t. 1 s. 166; P i ę t a , d z. c y t., s. 104— 105.

13 — N asza P rzeszłość t. 38

(9)

h ^ C*e ofiarą dobroczynną, to prześlijcie ją na rze£z / i . Sich naszych pielgrzymów. Mam tu w obecnej chw ili czte­

rech, którym brakowało funduszów na powrót do domu i od poczty do poczty w y g l ą d y na ten cel pomocy Opatrzności. W tym roku na po­

dobne w sparcie zaciągnąłem 700 zł. długu, a mimo to nie mam już ani piastra w kieszeni” •*.

Pomoc ta oparta na przygodnej ofiarności m iała swoje granice i nie b y ła w stanie zadośćuczynić w szystkim potrzebującym . Wi­

docznie ic h liczba była dość znaczna, skoro o. Bielak, zawsze tak otw arty n a potrzeby pielgrzym ów , zdecydował się w 1879 r. w y­

stąpić z tak im oświadczeniem:

„Od osiem nastu lat pobytu m ego w Jerozolimie przybywają tu tylko pojedyńcze osoby z naszego kraju, a i z tych w iększa część lepiej by uczyniła, pozostając w domu; bez żadnego bowiem funduszu puszczają się w tak daleką drogę: zaledwie mogą opłacić okręt z Odessy do Jaffy;

na pow rót zaś do kraju n ie mają ani grosza. Zaledwie na 50 osób znaj­

dzie się jedna, która może opłacić koszta podróży z powrotem do Ojczy­

zny. Ł atw o stąd odgadnąć, na jakie ciężary, nieprzyjemności i kłopoty podobni pielgrzym i, podróżujący cudzym kosztem i przybywający na­

reszcie do Jerozolim y, jakoby na koszt odbierającego, narażają księdza polskiego, który na opłacenie ich podróży żadnych stałych funduszów nie posiada; w Jerozolimie zaś nie tak łatw o o składki dla ubogich i przeto b iedzie tej niezmiernie trudno zaradzić. Zdając sprawę z tej okoliczności, mam na celu zwrócić na to uwagę władz duchownych i cyw iln ych w nadziei, że wzbronią raz na zawsze osobom nie posiada­

jącym^ odpow iednich funduszów, odbywać pielgrzym ki do Jerozolimy.

Tym jed ynie sposobem zaradzi się złem u i n ie w ystaw i się nikogo na przykrość w śród obczyzny z jednej strony, a z drugiej na ciężary, jakie ponosić m u si obecnie w Jerozolimie ksiądz polski, na którym spoczywa obowiązek opiekowania się rodakami” ,s.

W ydaje się, że oświadczenie to, jakkolw iek w ogólnym założeniu słuszne, pisan e jed n ak z pew nością pod w rażeniem jakiegoś w ięk­

szego nadużycia, w yolbrzym iło nieco problem . W skazywałoby na to n aw et późniejsze postępow anie samego o. Jukundyna. Gdy bo­

w iem w następnych latach, być może rów nież na skutek jego ogłoszenia, rzeczywiście zm niejszyła się liczba polskich pielgrzy­

mów, sm ucił się z tego powodu. W itając się 8 m aja 1884 r. z m ał­

żeństw em Orzechow skich zaraz na w stępie zapytał:

„skąd żeście to pielgrzym i i dużo w as jest? My zaś —- wspomina Orze­

chowski — słysząc słow a »dużo w as jest« z w ielką nieśmiałością wiadam y: Proszę Ojca duchownego tylko nas dwoje. — Mój B o ż e.

tylko dw oje! Niech w as N ajw yższy Stw órca błogosławi i Zbawicw*

Chrystus Pan, że odwiedzacie grób Jego! Bóg wam w ielki zapłać,

** „W iek” nr 104 z 4 XI 1873. . _ l7.

• 5 „Kronika Rodzinna” 1879 s. 598; toż „Przegląd Katolicki’ K- 1879 s. 706.

widzę w as tutaj na H em i świętej. Czemuż to w ięcej z waszych stron nie mogło uczynić takiej pielgrzymki i zrosić łzami tej Ziemi św iętej” •*.

Spośród pielgrzymów, którzy na dłuższy czas lub na stałe pozo­

staw ali w Jerozolimie, ja k również z przybyłych tu em igrantów politycznych pow stała m ała Polonia jerozolimska, skupiająca się wokół osoby o. Bielaka. Śmiało możemy powiedzieć, że kim był on okresowo dla pielgrzymów, tym stale był dla kolonii polskiej.

Zapewne biedniejszych wspom agał groszem, starał się dla nich 0 pracę i dach nad g ło w ą 97 .Tę gromadkę, nad którą w iele lat sam pracował, a w 1. 1888— 1894 przez jakiś czas opiekował się nią rów ­ nież o. N orbert Golichowski, spotkało zaszczytne wyróżnienie. Na Kongresie Eucharystycznym odbytym w 1893 r. w Jerozolimie kapłan francuski, kanonik p atria rch atu łacińskiego, tak się o niej w yraził:

„Wyrzucałbym sobie, gdybym tu nie wspomniał o Polakach zamiesz­

kujących Jerozolimę. Nie tylko odwiedzają oni często kaplicę N ajświęt­

szego Sakramentu, ale nadto chcieli m ieć dzień wspólnej adoracji w 2-gą niedzielę każdego miesiąca. W dniu tym zbierają się z rana, wspólnie przystępują do Komunii św. i potem, chociaż ich liczba nie przekracza 30, zmieniają się co godzinę bez przerwy aż do wieczora u stóp Naj­

świętszego Sakramentu. Przed udzieleniem błogosławieństwa słuchają słowa Bożego w swym języku. Dzień ten, to dzień pociechy dla Najsłod­

szego Serca Jezusa. Azaż Polacy nie są ofiarą? Kto lepiej od nich mógłby wynagradzać Temu, który stał się ofiarą za nas i o Którym św. Augustyn rzekł: »Dlatego jest zwycięzcą, iż był ofiarą«” *8.

Je st to niew ątpliw ie piękne świadectwo i uznanie dla pracy zarówno o. Bielaka jak i o. Golichowskiego.

O. Ju k u n d y n zmuszony do opuszczenia k raju za udział w m ani­

festacjach patriotyczno-religijnych pragnął śledzić dalszy rozwój spraw y narodow ej. Stąd usilne prośby w pierwszym liście pisa­

nym do o. Knezsy o nadsyłanie wiadomości politycznych oraz udzielenie inform acji co do możliwości prenum eraty „Czasu” " . Gdy pow stanie styczniowe wybuchło, odpraw ił w bazylice N aj­

świętszego Zbaw iciela w Jerozolim ie za jego pomyślność w Wielką Środę i Niedzielę Zm artw ychw stania 1863 r. msze święte, w któ­

rych Polacy, ja k wspomina Feliks Boruń, uczestniczyli:

..z płaczem i łkaniem prosząc Boga o miłosierdzie dla naszego kraju 1 dla całego narodu” 10°.

11 O r z e c h o w s k i , dz. cyt., s. 102—103.

” N i e d z i a ł k o w s k i, dz. cyt., s. 332—333.

*8 N. G o l i c h o w s k i , Odczyt o Ziemi Św iętej miany w Czytelni Katolickiej we Lwowie r. 1896, Kraków 1896 s. 11.

** ASk., Listy do Knezsy, listy Bielaka z 1862.

0 W i e l o g ł o w s k i , dz. cyt.s. 38.

Obraz

Updating...

Cytaty

Updating...

Powiązane tematy :