• Nie Znaleziono Wyników

Sumienie a autorytet

N/A
N/A
Protected

Academic year: 2021

Share "Sumienie a autorytet"

Copied!
26
0
0

Pełen tekst

(1)

Seweryn Rosik

Sumienie a autorytet

Studia Theologica Varsaviensia 11/1, 161-185

(2)

S tu d ia T h eo l. V a rs. 11 (1973) n r 1 SE W E R Y N R O S IK SUMIENIE A AUTORYTET T r e ś ć : I. P o s ta w ie n ie p ro b le m u ; II. S u m ie n ie i jeg o f u n k c ja w m o r a ln y m p o s tę p o w a n iu ; II I. A u to r y t e t i je g o r o la w ż y c iu m o r a l­ n y m ; IV. S u m ie n ie i a u to r y te t w e w z a je m n e j r e la c ji; V. U w a g i k o ń ­ cow e. I. P O S T A W IE N IE P R O B L E M U

Zagadnienie, któ re m a być om ówione w tym a rty k u le , jest ta k ogrom ne i łączy w sobie ty le szczegółowych kw estii, że proponow ane tu opracow anie będzie zaledw ie szkicem pow ierz­ chow nym i niew yczerpującym . Chodzi bowiem o zw iązek za­ chodzący m iędzy dw om a rzeczyw istościam i ludzkiej egzysten­ cji: sum ienia, będącego n o rm ą su b iek ty w n ą i a u to ry tetu , k tó ry zew nętrznie i obiektyw nie nak reśla człow iekowi swoje im pe­ raty w y . Zanim u stali się precy zyjn iej istotę problem u, w arto zwrócić uw agę na postaw ę, jak ą w spółczesny człow iek zaj­ m uje wobec tych zagadnień w ogólności, by przejść następnie na płaszczyznę teologicznego asp ek tu tej dziedziny.

Człowiek w spółczesny w ogólności zachow uje wobec au to ­ r y te tu postaw ę am biw alentną. Z jednej stro n y m a on nie­ zw ykłe zapotrzebow anie na a u to ry te t. W idać to nie tylko w jego uznan iu dla naukow ych m ożliwości i zdolności eks­

pertów , ale rów nież w jego tęsknocie za silnym i osobowościa­ mi, któ re stanow ią d lań a u to ry te t silniejszy, niż niekiedy pro­ g ram y rzeczowe. Od nich oczekuje postępu i dobrodziejstw a. N iew ątpliw ie źródłem tak iej p ostaw y jest życiowe dośw iad­

czenie sk utk ó w osiągnięć cyw ilizacyjnych i k u ltu ra ln y c h , uw arun k o w an y ch fak tem działania au tory tetów .

Z dru g iej stro n y człow iek w spółczesny zachow uje wobec a u to ry te tu postaw ę n ieu fn ą i defensyw ną. Dlaczego? O baw ia

(3)

162 SE W E R Y N R O S IK [2]

się, aby nie w kroczono w sferę jego osobowej egzystencji, co stało się p u n k tem w rażliw y m dzisiejszego człow ieka. Na tę nieufność su m u ją się też gorzkie dośw iadczenia nadużyć, spo­ w odow anych przez a u to ry tety , k tó ry ch nacisk odczuw am y nie­ raz jako n iep rop orcjo naln e przek raczan ie kom petencji. Roz­ w ój techniczno-cyw ilizacyjny stw arza ogrom ne m ożliwości od­ d ziaływ ań i m an ip u lacji człow ieka oraz całym i g ru p am i ludz­ kim i k orzy stając z osiągnięć tak ich dziedzin w iedzy, jak: bio­ logia, m edycyna, psychologia, socjologia itp .1 Człowiek w spół­ czesny czuje zagrożenie swej osobowej wolności. Nie chce, aby poddanie się a u to ry teto w i utożsam iało się z d egrad acją jego osobowej pełni. D latego też, jakkolw iek zasada posłuszeństw a nie jest teo rety cznie podw ażana, w p rak ty ce pow ażne n ap o ty ­ ka w y ło m y 2. Ten kryzys a u to ry te tu m a te sam e źródła, co kryzys m oralności. W sku tek p ostępującej desakrałizacji in ­ sty tu c ji społecznych i ind y w idu aln ej świadomości, a u to ry te t zagubił swój tra n sc e n d e n ta ln y c h a ra k te r 3. F a k t d esakrałizacji in sty tu cji i św iadom ości nie m usi wcale prow adzić do podw a­

żenia zasady a u to ry te tu , ale być może, że fa k t ten n astąp ił zbyt wcześnie, tzn. zanim świadom ość ludzka w sw ym rozw oju osiągnęła w y starczający stopień d o jrz a ło ś c i4. Na kryzy s a u to ­ ry te tu w p ły n ęły rów nież jaw n e nadużycia spow odow ane przez nosicieli w ładzy, zarów no kościelnej, ja k i państw ow ej. P rz y - jąw szy założenie, że ich a u to ry te t pochodzi od Boga, żądali niejed n o k ro tn ie bezw zględnego posłuszeństw a od sw ych pod­ w ła d n y c h 5. S tą d fa k ty łam ania w ym agań a u to ry tetu . Jed n i

1 P o r. W. M o l i n s k i , A u to r itä t. W : S a r c a m e n tu m M u n d i. T h e o lo ­

g isch es L e x ik o n fü r d ie P r a x is , t. 1, F re ib u rg i. Br. 1967 s. 445 n.

2 W sp ó łc z e śn ie s p o ty k a się n ie p o k ó j ro d z ic ó w z p o w o d u n ie p o s łu ­ s z e ń s tw a d zieci, n a u c z y c ie li 'tra c ą c y c h a u to r y te t w ś ró d u c z n ió w , a i p rz e ­ c ię tn i o b y w a te le u s i łu j ą się c z ę sto k ro ć w y ła m a ć sp o d o b o w ią z k u n a ło ­ żo n eg o a u to r y ta ty w n ie .

3 Ś w . P a w e ł n p . w y m a g a ł od c h rz e ś c ija n , a b y s łu c h a li a u to r y te t u p o ­ g a ń s k ie j R om y. W y p ły w a ło to z z a sa d y , że k a ż d y a u to r y te t p o c h o d z i od B oga. W ie r n y s łu c h a W o li B ożej, je ś li p o d p o rz ą d k o w u je się r o d z i­ com , n a u c z y c ie lo m , w ła d z y . P o r. Ig. L e p p , D ie n e u e M o ra l. P s y c h o -

s y n th e s e d es m o r a lis c h e n L e b e n s , W ü rz b u r g 1966 s. 228.

4 P o r. ta m ż e .

5 Z n a m ie n n ą je s t rz e c z ą , że n ie k tó rz y u s łu ż n i te o lo g o w ie p o tr a f il i p o ­ s ta w ić te z ę , iż z a k o n n ik m a o b o w ią z e k s łu c h a ć sw eg o p rz e ło ż o n e g o n a ­ w e t w te d y , g d y w ie, że o n b łą d z i. T a z a s a d a , ro z c ią g n ię ta n a w s z y s t­ k ic h w ie r n y c h K o śc io ła , w o d n ie s ie n iu do k o śc ie ln e g o a u to r y te tu , z ro ­

(4)

[3] S U M IE N IE A A U T O R Y T E T 1 6 3

czynią to, poniew aż nie w ierzą w Boga udzielającego w ładzy czynnikom ludzkim . Inni — uw olniw szy się spod a u to ry te tu ludzkiego — zakw estionow ali rów nież A u to ry te t N ajw yższy. "Wierzący nato m iast p rag n ą poddać się pod Boski i ludzki a u ­ to ry te t, ale zniechęca ich każdy w ym óg ślepego posłuszeństw a, przeciw nego ich osobowej d o jrz a ło ś c i6.

D ochodzim y więc do istotnego dla nas zagadnienia, m iano­ wicie, ja k z p u n k tu w idzenia teologii m oralnej p rzedstaw ia się w zajem n y stosunek su m ienia i a u to ry te tu w życiu chrześcija­ nina? A by n a to p y tan ie odpowiedzieć, należy ujaw n ić tło, na jak im się ono pojaw iło.

Otóż, do niedaw na staw iano katolikom zarzut, że do cza­ sów pap. P i u s a X II — w y stąp ien ia przedstaw icieli Kościo­ ła w odniesieniu do wolności sum ienia zd radzały bardziej cele taktyczn e lu b kościolno-polityczne, n ato m ia st bardzo m ało m ó­ w iły o· suw erenności osobistego sum ienia. P o dk reślanie zaś posłuszeństw a i poddania się kościelnem u au to ry teto w i rodzi­ ło w rażenie, że osobiste sum ienie swój w alor zyskuje poza Kościołem katolickim , k tó ry zda się nie widzieć, że człowiek działa m oralnie tylk o w tedy, gdy idzie bezw zględnie za tym , co poznał jako bezw arunkow o słuszne. Boże w ola i praw o nie są w ypisane w sercu i sum ieniu k atolika. Jego sum ieniem jest p a p ie ż 7. Jak k o lw iek zarzu t ten jest mocno przerysow any, tru d n o się nie zgodzić n a to, że byli w Kościele katolickim ludzie, k tó rzy niechętn ie słuchali podkreślania w alo ru osobis­ tego sum ienia i m ożliwości k o n flik tu m iędzy nim a a u to ry te ­ tem . Nie trafiło im też do p rzekonania zbyt głośne m ów ienie o wolności w Kościele, jak o b y ta w ielkość nie pochodziła ró w ­ nież od Boga i m usiała być zachow ana w rów nym s to p n iu 8. Tym czasem w nauce i św iadom ości K ościoła zawsze obow iązy­ w ała zasada wolności sum ienia, w yw odząca się z dalekiej t r a ­

d z iła n ie s z c z ę sn e z ja w is k o k le r y k a liz m u . Ś w ie c c y w ła d c y n ie p o z o s ta ­ w a li w ty le z a b is k u p a m i i p a p ie ż a m i n a d a ją c so b ie a tr y b u t: „m y z ła s k i B o ż e j” i ż ą d a ją c b e z w z g lę d n e g o p o s łu s z e ń s tw a . P o r. ta m ż e , s. 22,8. 6 P o r. T a m ż e , s. 229. 7 P o r. W . H e r r m a n n , R ö m i s c h e u n d e v a n g e l i s c h e S i t t l i c h k e i t , s. 16, 29; cy t. za: M. L а г о s, A u t o r i t ä t u n d G e w i s s e n , H o c h la n d 36 (1938) s. 266. 8 Р о г. M. L a r o s , A u t o r i t ä t u n d G e w i s s e n , a r t. cy t., s. 266.

(5)

1 6 4 SE W E R Y N R O S IK [4 ]

dycji teologicznej św. A u g u s t y n a i św. T o m a s z a z A k w i n u . Z badanie ko n tek stu historycznego u jaw n ia do­ piero, dlaczego w Kościele raz silniej podkreślano posłuszeń­ stw o, innym razem znów wolność 9.

A by rozw iązać problem w zajem nej relacji sum ienia i au to ­ ry te tu , trzeb a jeszcze zwrócić uw agę na now e podejście, ja ­ kiego jesteśm y św iadkam i, do tego zagadnienia. Ju ż od la t trzydziestych, a decydująco po II S.oborze W atykańskim n a ­ stąp iła zasadnicza zm iana w ocenie roli a u to ry te tu oraz p o ja­ wiło się nowe spojrzenie na p ro b lem aty k ę wolności, k tó ra sta­ ła się jak b y c e n tru m zainteresow ania w ielu dziedzin ludzkiej nauki. Jeżeli w okresie lib eralizm u a u to ry te t w yw oływ ał sko­ jarzenia pejo raty w ne, to dziś n aw et w śród braci odłączonych odczuw a się jego potrzebę w granicach Bożych praw . Podob­ nie wolność nie jest o d bierana n egatyw nie jako wolność od czegoś, ale jako pozytyw ne otw arcie się na praw dę i dobro. D oskonały człow iek jest rów nocześnie najb ard ziej w olny, a praw dziw a niew ola, to niew ola zła m oralnego 10.

N iniejsze opracow anie przebiegać będzie po linii trzech czło­ nów tem atycznych. P ierw sza część dotknie kró tko zagadnienia sum ienia i jego fu n k cji w m oraln y m postępow aniu. J e s t to bowiem zjaw isko, k tó re jest człow iekowi najbliższe i n a jb a r­ dziej w łasne. D ruga część naszkicuje orien tacy jn ie pojęcia au ­ to ry te tu i jego roli w m o raln y m życiu. O statnia zaś część tego a rty k u łu będzie próbą u staw ienia sum ienia i a u to ry te tu we w zajem nej relacji.

II. S U M IE N IE I J E G O F U N K C J A W M O R A L N Y M P O S T Ę P O W A N IU

Dziś, po II Soborze W atyk ań sk im w iadom o już, że Kościół nie dysponuje dla w szystkich i dla każdego z osobna k o n k re t­ nym i w skazaniam i, że w iern y coraz bardziej zdany jest na

9 W iad o m o , że w ep o ce lib e r a liz m u s iln ie j się u n a s p o d k re ś la ło a u ­ t o r y te t w o b ec e k s tre m is ty c z n y c h te n d e n c ji le k c e w a ż e n ia a u to r y te t u n a k o rz y ś ć c a łk o w ite j w o ln o śc i (por. M. L a r o s, D as c h r i s tl ic h e G e w i s s e n

i n der E n t s c h e i d u n g , K ö ln 1940 s. 81). W o s ta tn ic h c z a sa c h K o śció ł p o d ­

k r e ś lił s iln ie a u to r y te t p r a w a B ożego w o b e c s k r a jn ie a u to n o m ic z n y c h p o g lą d ó w tzw . „ e ty k i s y t u a c y jn e j” (por. A A S 44 (1952) 270—278; A A S 44 (1952) 413— 419; A A S 48 (1956) s. 144 n.).

(6)

[5] S U M IE N IE A A U T O R Y T E T 1 6 5

w łasne k ro ki i odpowiedzialność, na w łasne sum ienie w dzie­ dzinie m o ralnej.

F enom en sum ienia stanow i osobiste doświadczenie każdego człow ieka, k tó ry zdolny jest do au to reflek sji. Z jaw isko to ja ­ w i się w nas nie jako obojętne, bezstronne poznanie i osiąga­ n ie w iedzy o m oraln y ch zasadach, ale jako n ajb ard ziej w e­ w n ętrzn y , osobisty w strząs, gdy sta je m y przed w ażnym i de­ cyzjam i m oralnym i, jako pew ien w ew n ętrzn y nie do usu n ię­ cia nakaz, k tó ry w y w iera na nasze w ew n ętrzn e ja sw oistą p re ­ sję .11 Głos ten jest tak kateg o ry czny i absolutny, że nie m o­ że on pochodzić ani od idei lu b ideałów , an i od nieosobow ych praw , lecz źródłem jego m usi być rzeczyw istość osobowa, озо- ba absolutna, tzn. Bóg. W skazuje na to i ta okoliczność, że na­ sze sum ienie wiąże nas z w artością, że pozw ala nam dostrzec, iż w danej sy tu acji nie chodzi o jak ąś korzyść, o zdrow ie czy

inne dobra, lecz o to, co św ięte (um das Heil, sacrum).12 Sum ienie nie stanow i w yłącznie teoretycznego poznania w a r­ tości i p raw m oralnych, ale jest ono dostrzeżeniem , że teraz w łaśnie, w tym m om encie, należy dokonać decyzji, k tó ra m a ścisły zw iązek z m oją postaw ą wobec Boga i m oją św iętością.13 J e s t to podstaw ow e up raw nien ie chrześcijanina, by z pełną a u ­ tonom ią swego sum ienia odpow iedział Bogu tak, by nic nie staw ało na przeszkodzie jego w olnej decyzji złączenia się z Bo­ giem, jeśli ta w olna decyzja zachow uje czystość m otyw ów .14 Sum ienie jest więc aktem osoby, k tó ra sta je wobec decyzji m o raln ej, dokonuje tej decyzji i przeżyw a jej n astępstw a.

11 F or. A. S a u e r, G e w i s s e n — n a c h d e m K o n z il , K le r u s b la tt 47 (1967) n r 17 s. 297. Z ja w is k u te m u p rz y p is y w a n o ró ż n e p rz y c z y n y . J e d ­ n i w id z ie li w n im p r z e ja w n a tu r a ln e g o p r z y w ią z a n ia do d o b ra lu b z ła (gdy c h o d z i o „złe s u m ie n ie ”), in n i u p a tr y w a li ź ró d ła jeg o w p e w n e g o r o d z a ju in s ty n k c ie sa m o z a c h o w a w c z y m (ta k n ie k tó rz y p rz e d s ta w ic ie le szk o ły sto ic k ie j); je szcze in n i w id z ie li w n im k a te g o r y c z n y im p e r a ty w p ra k ty c z n e g o r o z u m u (E. K a n t ) ; H e g e l u w a ż a ł je za p r z e ja w z e w ­ n ę trz n e g o a u to r y te t u p a ń s t w a ja k o n o rm y . M. H e i d e g g e r tw ie r d z i, że p rz y c z y n a tk w i im m a n e n tn ie w św ie c ie i w c z ło w ie k u i o b ja w ia się ja k o głos z z e w n ą tr z (R u f n a c h v o rn ). P o r. J . G r ü n d e l , D as G e ­ w i s s e n als „ n o r m a n o r m a n s ” u n d als „ n o r m a n o r m a t a ”. W: С h. H ö r - g e l — F. R a u h (W yd.), G r e n z f r a g e n des G la u b e n s , E in s ie d e ln 13-57 ä. 403. 12 P o r. A. S a u e r , a r t. cyt., s. 297. 13 P o r. T am że. 14 P o r. J . L e с 1 e г с q, L a li b e r t é e t les c a th o l iq u e s , P a r i s 19-83 s. 235.

(7)

1 6 6 S E W E R Y N R O S IK

A żeby sum ienie mogło się zaktualizow ać, m usi ono stanow ić zasadę działań m oralnych, m usi być uzdolnieniem (habitus) do­ strzeg an ia w y m ag ań Bożych.15 Sum ienie jako stała dyspozy­ cja zasad m oraln ych stanow i niezniszczalny d a r Boga, jako głos (conscientia) stanow i zadanie w yznaczone człowiekowi, aby dokonyw ał w olnych i w poczuciu pełnej odpow iedzialności w o­ bec Boga w yborów do b ra.16 Tu w łaśnie o tw iera się przed su ­ m ieniem p ersp e k ty w a wolności, tzn. tak ich decyzji, k tó re zogni­ sk u ją w sobie w y m iar Bożego im p eraty w u , zaw artego w p ra ­ w ie o raz w y m iar nieuszczuplonej godności ludzkiej, a firm u ją - cej w sposób w olny realizow ane dobro. J e s t w tym fakcie urzeczyw istniona specyficznie ludzka stro n a m o raln y ch działań, m ianow icie poznanie i w olna decyzja. To, co zostaje poznane, jaw i się człow iekow i jako obowiązek, k tó ry trzeb a w ypełnić. P oprzez sum ienie podm iot czuje się w ew n ętrznie zw iązany z treścią tej pow inności, w y rażającej nacisk jakiegoś a u to ry ­ te tu .17

Bóg przem aw ia więc poprzez osobiste sum ienie, ale nie bez­ pośrednio, n a sposób pew nego ro d zaju inspiracji, lecz p ośred­ nio, poprzez lu d zk ą osobowość, poprzez jej siły poznawcze, w o- lity w n e i uczuciowe. Sum ienie jako fu n k cja całej ludzkiej oso­ bowości uśw iadam ia człowiekowi· zobow iązujące w ym aganie m oraln ej powinności, płynące z a u to ry te tu Boskiego lub lu d z ­ kiego.18 T rzeba jed n a k zdaw ać sobie spraw ę z tego, że fu n k cja sum ienia zaw iera w znacznym stopniu elem ent sub iek ty w n y 19, k tó ry w nosi ze sobą w ielorakie m ożliwości zbłądzenia. Im

15 P o r. J . G. Z i e g l e r , V o m G e s e t z z u m G e w i s s e n . D as V e r h ä l t n i s v o n G e w i s s e n u n d G e s e t z u n d die E r n e u e r u n g d e r K i r c h e , F r e i b u r g im B r. 1968 s. 111. 16 P o r. J . G r ü n d e l , a r t. cyt., s. 413 n n ; J . G. Z i e g l e r , dz. cit., s. 111. 17 P o r. N. S e e l h a m m e r , G e w i s s e n u n d V e r a n t w o r t l i c h k e i t , T r ie r e r T h e o lo g isc h e Z e its c h r if t ( P a s to r B o n u s) 56 (1947) n r 7— 8 s. 204. 18 P o r. T h . M ü n с k e r, D ie p s y c h o l o g i s c h e n G r u n d l a g e n der k a t h o ­ li s c h e n S i t t e n l e h r e , t. 2. H a n d b u c h der k a t h o l i s c h e n S i t t e n l e h r e , D ü s s e l­ d o rf 1953 s. 30; M. L a r o s , a r t . cyt., s. 269.

19 M o ra ln e ży cie n a c e c h o w a n e je s t o d p o w ie d z ia ln o ś c ią , k tó r ą u ja w n ia s u m ie n ie , a k tó r a sw e ź ró d ło m a w o so b ie d z ia ła ją c e j, w c e n tr u m lu d z ­ k ie g o ja, o b e jm u ją c e g o w s z y s tk ie d y n a m iz m y d u szy . A le w ia d o m o , że n ie są on e w o ln e od n a c is k ó w w ie lu p o p ę d ó w , p r a g n ie ń i żądz. N ie ty lk o w te d y ro z u m p r a k ty c z n y (o rg a n su m ie n ia ), a le n a w e t ro z u m te o ­ re ty c z n y s ta je się c z ę s to k ro ć n ie w o ln ik ie m ty c h p o p ę d ó w . P o r. M. L a - r o s, a r t. cyt., s. 270.

(8)

S U M IE N IE A A U T O R Y T E T 167

bardziej w y b ija się w ludzkiej osobowości osobiste usposobie­ nie, ty m w ięcej sum ienie może ulegać w swej fu n k cji w ah a­ niom i zm ienności.20

W zw iązku z tym n a p o ty k am y na pew nego ro d zaju a n ty - m onię w m o ralny m życiu: pew ność i bezw arunkow ość głosu sum ienia stoi naprzeciw om ylności i niepew ności m o ralnych decyzji, k tó re w y d ają się nie zgadzać z fu n k cją sum ienia ja ­ ko „głosu Bożego” i najw yższego k ierow nika m oralnego życia. Nie ty lk o pejedyncza decyzja sum ienia, ale całe ją u p rzed za­ jące uw arun ko w an ia, cała postaw a sum ienia w ogóle, jego fo r­ m acja, są postaw ione w naszej wolności i odpow iedzialności.21 U jaw nia się to n a jisto tn e j w m oralnych decyzjach, z któ rych każda jest nośnikiem tego, co n ajb ard ziej w ew nętrzn e w oso­ bowości człowieka. To jednak, że sąd sum ienia jest d ecy d u ją ­ cy, w cale nie oznacza, że je s t on decydującą norm ą. Nie jest on niezależny, poniew aż n a w e t człow iek u ję ty całościowo nie jest czymś absolutnym . J e s t isto tą egzystencjalnie zagrożoną, poddaną zm ianom , podobnie, jak zm ienne mogą być oceny je ­ go sum ienia. S tąd rodzi się potrzeba silnego a u to ry te tu , k tó ry w n ajb ard ziej zasadniczych rzeczach chro n iłby go od fałszy ­ w ych decyzji i usu w ał m ożliw ości zbłądzenia. A u to ry te t taki człow iek re lig ijn y dostrzega w Stw órcy, k tó ry swe w y m aga­ nia m o raln e zaw arł w ustanow ionym przez siebie porządku m oralnym . P o rząd ek te n u ję ty n orm aty w n ie poznany byw a jako praw o n a tu ra ln e i prawo· wieczne lu b też p rz y ję ty zosta­ je jako nadprzyro d zo n e praw o objaw ione. C hrześcijanin k a to ­ lik nato m iast o trzy m u je dodatkow o z dobroci Bożej k ieru jąc y nim a u to ry te t w U rzędzie N auczycielskim K ościoła.22

W idzim y więc, że analiza fu n k cji konsekw entnie doprow a­

20 W p e w n e j m ie rz e n ic n ie je s t ta k z m ie n n e , j a k s u m ie n ie . T y le u ja w n ia ono s to p n i i m o d y f ik a c ji w sw y c h w e r d y k ta c h , ile je s t m o ­ m e n tó w w ż y c iu je d n o s te k i .g ru p sp o łe c z n y c h , n p . je ś li s u m ie n ie n ie p o z n a je p r a w a , w ó w c z a s p ra w o to w ła ś c iw ie n ie is tn ie je d la n a s , je ś li s u m ie n ie w d o b re j w ie rz e źle to p ra w o odczyta-, m u s im y iść za te n o r e m teg o o d b io ru , je ś li on o w re s z c ie w d o b re j w ie rz e p o w ię k s z y lu b p o ­ m n ie js z y ja k ie ś z o b o w ią z a n ie , w ó w c z a s n a s z a p o w in n o ś ć w z r a s t a lu b m a le je w ró w n y m s to p n iu . P o r. А. С h o 11 e t, C onscience , D iet. de thé.ol. c a th ., t. 3 cz. 1, P a r i s 1937, к. 1169 η. 21 Р от. М. L а г о s, a r t. cyt., s. 270. 22 P o r. N. S e e l h a m m e r , a r t. cy t., s. 205 п.; M. L а г о s, a r t . cyt., s. 271.

(9)

1 68 SE W E R Y N R O S IK [81

dziła nas do d ru g iej w ielkości chrześcijańskiego życia, m iano­ wicie roli a u to ry te tu w praw idłow ej fo rm acji postaw m o ral­ nych człow ieka.

II I . A U T O R Y T E T I JE G O R O L A W Ż Y C IU M O R A L N Y M

A u to r y te t23 zw iązany jest bardzo ściśle z ludzką egzysten­ cją. W spółczesna antropologia analizując podm iot działania zw róciła uw agę n a podstaw ow e praw o ludzkiej egzystencji m ianow icie głęboki dynam izm . T en dynam izm c h a ra k te ry z u je człow ieka jako osobę, jako b y t realizu jący swój k ształt m o­ ralny . Pow ołaniem człow ieka jest, by się staw ał sam ym so­ bą poprzez relacje z innym i. To jest sensem jego życia. Aby stać się osobą, człow iek jest pow ołany do przy jęcia w szystkich rela cji ze św iatem , z bliźnim i poprzez oddanie, k tó re m a ce­ chę w zrastan ia i dojrzew ania. Za zasadą pow ołania tk w i a u to ­ r y te t pow ołujący. A k ty w n a i tw órcza zgoda na to powołanie, w y ry te w sam ym bycie ludzkim , jest odpowiedzią na w ym aga­ nie płynące od a u to ry te tu . T ak więc a u to ry te t jaw i się tu ja ­ ko zasada w zro stu w życiu człowieka, poniew aż sta je się p ra ­ w em i n orm ą s a m o re a liz a c ji24.

1. A u t o r y t e t B o g a w s u m i e n i u i p r a w i e B o ż y m

O rganem podstaw ow ym w człow ieku, k tó ry w ypow iada owo egzystencjalne ta k wobec swego pow ołania, to nasza św iado­ mość m oralna, sum ienie. Pierw szą więc form ą, w jakiej się

23 G e n e z a a u to r y te t u i je g o f u n k c ja b y w a w ie lo r a k a . W y m ie n ić tu m o ż n a p r o k r e a c ję (z ro d z e n ie ) ja k o ź ró d ło a u to r y te t u ro d z ic ie lsk ie g o , d z ied z iczn eg o . A u to r y t e t o s ią g a n y siłą , s p r a w u ją c y w ła d z ę m o c ą f a k tu w z g lę d n ie p r a w a (np. re ż im y rz ą d z ą c e w h is to rii). A u to r y t e t w re sz c ie o s ią g a n y n a d ro d z e u z n a n ia p rz y m io tó w o so b o w y c h lu b z a słu g le g a li­ z o w a n y sp o s o b e m e le k c ji lu b p le b is c y tu . A u to r y t e t d z ia ła ją c y s k u te c z ­ n ie — z a k ła d a a k c e p ta c ję te j w ła d z y p rz e z in n y c h o ra z d o b ro w o ln e p o ­ s łu s z e ń s tw o p o d w ła d n y c h . D o d a tk o w y m a s p e k te m a u to r y te tu je s t jego f u n k c ja w y c h o w a w c z a , p e łn ią c a ro lę p o m o c n ic z ą . P o r. P. A n с i a u x,

C o llé g ia lité e t c o r e s p o n s a b il it é . R é f l e x i o n s su r la crise d e l’a u to r it é . W: L e d y n a m i s m e de la m o r a l e c h r é t i e n n e (Dz. zb io r.), t. 2, G e m b lo u x - P a -,

r is 1969, s. 48 n.

(10)

[9] S U M IE N IE A A U T O R Y T E T 169 w yraża i działa a u to ry te t w życiu człow ieka — to reflek sja św iadom ości m o raln ej, naszego sum ienia. W sum ieniu u jaw n ia się pierw szy aspekt a u to ry te tu , m ianow icie jako zasada w zro ­

stu ludzkiej e g z y ste n c ji25. N ależy w yraźnie podkreślić, że dla sum ienia bezpośrednie dośw iadczenie a u to ry te tu płynie z p rze­ życia powinności, zaw artej w w artości m oralnej i praw ie m o­ ralny m . Poczucie powinności, jak ie zw iązane jest z praw em m o ralny m odniesionym do działania, p rzejaw ia pew ną am bi- w alencję. Z jed n ej śtro n y cechuje je pew ien im p eraty w w e­ w nętrzny , n ak azu jący w ybór i sposób działania, z drug iej s tr o ­ ny nie niszczy on autonom ii podm iotu i nie d ete rm in u je go w sposób fiz y c z n y 26. M oralna powinność jako zobow iązująca siła dobra m oralnego w yk azu je p o tró jn e odniesienie: pierw sze uk azu je bezpośrednio z a w artą w w artości powinność; drugie tkw i głębiej, w osobowości m o raln ej, w ezw anej pow innością do decyzji angażującej jej godność; trzecie odniesienie pow in­ ności sięga n ajg łębiej, m ianow icie do u jaw niającego się w niej a u to ry te tu osobowego B o g a 27. Pow inność o p a rta o moc B o­ skiego a u to ry te tu o ddziałuje na podm iot m o raln y zobowiązu- jąco. Staw ia więc człow ieka wobec nowego zjaw iska: m o raln e­ go obowiązku. Obow iązkiem staje się powinność w y b r a n a 2i!. O bow iązek m o raln y stanow i „konieczność m o raln ą czynienia dobrze, a u n ikan ia złego, w y n ik ającą z poznania, że Bóg n a j­ wyższy nasz Pan, tego się od nas bezw arunkow o dom aga, a przeciw ne postępow anie uw aża za sw ą osobistą obrazę. Stąd w łaśnie pochodzi św iętość obow iązku i jego nienaruszaln ość” 29.

2> P o r. L. J a n s s e n s , D ro its p e r s o n n e l s e t a u to r it é , L o u v a in - P a r is 1954 s. 27 nn. 2j P o r. S t . O l e j n i k , N o r m a t y w n y c h a r a k t e r w a t r o ś c i e t y c z n y c h , C oll. T h . 25 (1954) s. 164. 27 P o r. J . H e s s e n , E t h i k . G r u n d z ü g e e in e r p e r s o n a l i s t i s c h e n W e r t e t ­ h i k , L e id e n 1958 s. 82—86.

23 N a le ż y zaz n a c z y ć , że n ie w sz y stk o , co z n a jd u je się w s fe rz e p o ­ w in n o ś c i ja k o d o b ro , s ta n o w i d la p o d m io tu b e z w z g lę d n y o b o w ią z e k m o r a ln y . G d y b y k a ż d y m o r a ln y czy n p ra w id ło w y b y ł o b o w ią z k ie m , d z ia ła ją c y c z ło w ie k m u s ia łb y ró w n o c z e ś n ie s p e łn ić w ie le ró ż n y c h a k ­ tó w , co je s t rz e c z ą n ie m o ż liw ą . W y b ó r i d e c y z ja n a je d n o o k re ś lo n e d z ia ła n ie w y k lu c z a ją in n e p o p ra w n e d z ia ła n ia ja k o o b o w ią z u ją c e , j a k ­ k o lw ie k te o s ta tn ie n ie tr a c ą sw eg o c h a r a k t e r u p o w in n o śc io w e g o . P o -w ir n o i ć i o b o -w ią z e k n ie p o d r y -w a ją się -w z a je m n ie . P o r. M. R e d i n g ,

P h i l o s o p h i s c h e G r u n d l e g u n g d e r k a t h o l i s c h e n M o r a lth e o l o g ie , M ü n c h e n

1953 s. 81; S t . O l e j n i k , a r t. cyt., s. 172.

(11)

170 S E W E R Y N R O S IK [10] T ak więc w przeżyciu pow inności i obow iązku sum ienie sty ka się z a u to ry te te m Woli Bożej, będącej źródłem m oralnego p ra ­ wa. P raw o to, choć im m an en tnie tk w i w naszej n atu rze, nie w yklucza pozytyw nego a k tu ze stro n y Boga, k tó ry może w ak tu a ln y m p o rządku h istorii zbawczej przekazać drogą ob­ jaw ien ia w ym agania swej woli. A u to ry te t więc Boski podaje nam ja k b y pew ną syntezę im peratyw ów sfery m o raln ej: p ra ­ wo m oralne n a tu ra ln e , odtw arzające ideę stw órczą i praw o m o­ ra ln e nadprzyrodzone, od tw arzające ideę zbawTczą, określającą w spółudział człow ieka w Boskim życiu 30.

2. A u t o r y t e t N a u c z y c i e l s k i e g o U r z ę d u K o ś c i o ł a

J a k ju ż poprzednio zaznaczono, chrześcijanin k ato lik o trzy ­ m u je dodatkow e oparcie dla swego postępow ania, m ianow icie a u to ry te t U rzędu Nauczycielskiego Kościoła. O trzym uje go nie po to, by zastąpił m u sum ienie, ani po to, by je pogłębić, lecz dla w łaściw ej jego fo rm acji, aby m im o su biek tyw n ych ele­ m entów , skom plikow anych sytu acji życiowych, różnorodnych dążeń w oli i stopnia ind y w id u aln ej w iedzy, mogło być kierow ­ nikiem całego życia m oralnego i podstaw ą odpowiedzialności. H istoria zresztą dowodzi, jak bardzo ludzkiem u sum ieniu po­ trz e b n y jest a u to ry te t. N aw et n ajśw iatlejsze um ysły ( P l a t o n, A r y s t o t e l e s ) błądziły w kw estiach m oralnych. Osobiste sum ienie w p ro st woła o a u to ry te t. M. L a r o s p rzytacza opi­ nię kard. N e w m a n a , k tó ry podkreśla, że d elik atn a św iado­ mość dobra i zła w człow ieku łatw o ulega zagm atw aniu, za­ ciem nieniu i przeinaczeniu, naciskom w ychow ania, im pulsom pych i nam iętności, że choć w istocie swej jest to n ajlepszy nauczyciel człow ieka, może być n ajb ard ziej niejasnym . D la­ tego też Kościół, papież, h ierarch ia w planie Bożym są jak by spełnieniem w ym agania, jakie się jaw i w tej p łaszczy źn ie31.

30 P o r. H. D. N o b l e , L e d i s c e r n e m e n t de la c o n scien ce, P a r is 1934 s. 319; S T h I— I I q. 93 a. 3; O. L o 11 i n, P r i n c i p e s de m o r a le , t. 1, L o u v a in 1946, s. 147 n.

(12)

f i l ] S U M IE N IE A A U T O R Y T E T 17 1

P otrzeb a a u to ry te tu w y ra sta nie tylko w w ym iarze ind yw i­ d u a ln y c h trudności jednostki, ale uzasadnienie sw oje zyskuje

ze stro n y społecznego c h a ra k te ru ludzkiej egzystencji, z fu n ­ kcji, jak ą spełnia w społeczności L udu Bożego. L ud Boży to w spólnota, k tó ra się staje, to w spólne pow ołanie, uczestnictw o w e w spólnym dziele m iłości i zbaw ienia. Otóż realizacja w spól­

n o ty i w spólnego dzieła p o stu lu je zasadę p o rządku i supo nu je fu n k cję a u to ry te tu . D zięki w łaśnie au to ry teto w i w spólnotow a egzystencja zyskuje szansę rozw oju. W tym znaczeniu fu n k cja a u to ry te tu jest fu n k cją służebną, pośredniczeniem w w y m ia­ nie dobra wspólnego, p raw d y i łaski Bożej, i im plik uje w tej m isji szacunek dla osoby i podporządkow anie się realizow ane­ m u dziełu 32.

A u to ry te t K ościoła spełnia wobec L udu Bożego dw ojakie za­ danie. Po pierw sze, staw ia on poszczególnego członka w spólno­ ty eklezjalnej w szerszym kontekście życia i przek azuje do­ św iadczenia całej w spólnoty. Ju ż fra n c u sk i filozof C o m t e , ja k ­ kolw iek nie był chrześcijaninem , dostrzegał, że Kościół w yno­ si jed n o stki ponad ich ograniczone kręgi dośw iadczeń i poglą­ dów m o raln ej kon cen tracji, a poprzez stulecia je spraw dził. Kościół też — zdaniem tego filozofa —· broni trw ały c h w a r­ tości duszy i re p re z e n tu je głęboką celowość w przeciw staw ie­ n iu do sam ow oli u ty lita ry zm u . D rugim zadaniem a u to ry te tu Kościoła to zabezpieczenie społeczności L u du Bożego przed egoizm em jednostek. Poniew aż sum ienie indyw idualne bardzo silnie zależy od subiektyw nej świadom ości, ta zaś może być w kleszczona w łożysko osobistych interesów , włączenie a u to ry ­ te tu jest dla społeczności koniecznością istotną i kształtow anie sum ienia poprzez te n a u to ry te t ze w zględu na odpow iedzial­ ność tego sum ienia jest nieodzow ne. Zabezpiecza to p raw idło ­ wość decyzji m o raln ych 33. Kościół mocą swego a u to ry te tu więc m a zadanie zin terp reto w ać porządek stw órczy i zbawczy. Nie w olno p rzy ty m przeoczyć, że cała rzeczyw istość jest rzeczyw i­ stością poddaną ekonom ii zbawczej. T ak więc Kościół m a za­ danie dostarczyć w iern y m środków zbaw ienia, zapew nić im op­

32 P o r. G. F e s s a г d, A u t o r i t é e t b i e n c o m m u n , P a r i s 1954 s. 35—44. 105— 108; P . A n c i a u x , Co llég ia lité, a r t . cy t., s. 52 n.

(13)

ty m aln e w aru n k i dla osiągnięcia nowego p raw a w Chrystusie,, now ej egzystencji w C hrystusie 34. W tej p ersp ekty w ie w y ła­ nia się zagadnienie posłuszeństw a, podstaw ow ej cnoty w spo­ łecznej egzystencji. C nota ta jest w ażna z p u n k tu w idzenia tych, k tó rz y są pow ołam , by spełnić fu n k cję nakazu, jak: i z p u n k tu w idzenia członków, w ezw anych do u działu w e w spólnym dziele zbaw ienia 35. D otykam y tu ta j delikatnego p ro ­ blem u w zajem nej rela cji a u to ry tetu , k tó ry nakazuje i sum ie­ nia, k tó re poddając się au to ry teto w i w posłuszeństw ie, nie po­ w inno zatracać swej wolności, an i osobistej godności.

IV. S U M IE N IE I A U T O R Y T E T W E W Z A J E M N E J R E L A C J I

1. S u m i e n i e a a u t o r y t e t p r a w a B o ż e g o a) R elacja „tożsam ości”

J e st rzeczą ch arak tery sty czn ą, że w ielu w spółczesnych a u ­ torów zw raca uw agę na zjaw isko pew nego ro dzaju konfliktu , jak i zachodzi m iędzy p raw em m oralnym a sum ieniem . W yda­ je, się to p aradoksalne, poniew aż zarów no praw o, ja k i su ­ m ienie m ają tę sam ą genezę — Boga. Owszem, sum ienie często nazyw a się głosem Boga. Czy wobec tego n a stę p u je tu ta j spię­ cie dwóch au to ry tetó w ? J e s t to w ykluczone. N ależy -ty lk o ro­ zumieć to praw idłow o. Teologia mówi, że Bóg jako Causa p ri­

m a w szystkiego — działa poprzez przyczyny drugorzędne (cau- sae secundae) 36. T aką w łaśnie przyczyną d ru gorzęd ną jest su ­

m ienie w swej fu n kcji. Ma ono moc i a u to ry te t P ierw szej P rzyczyny p rzem aw iającej i w ym agającej od człow ieka dobra, jak to w yraźnie podkreślił św. Paw eł, gdy m ówił, że treść p ra ­ wa Bożego w ypisana jest w sercu ludzkim 37. D uchow a n a tu ­ ra ludzka poprzez sum ienie u jm u je porządek m oralny jako w yraz Woli Bożej i w ten sposób spełnia się jak b y pierw sze, najgłębsze pow iązanie sum ienia i a u to ry tetu , pow iązanie im

-172 S E W ER Y N R O S IK [12 J

34 P o r. J. G. Z i e g l e r , dz. cyt., s. 113. 35 F o r. P . A n с i a u X, a r t. cyt., s. 53. 36 P o r. S T h I —I I q. 19 a. 4.

(14)

[13] S U M IE N IE A A U T O R Y T E T 173

m anen tn e. Jeżeli sum ienie rep re z e n tu je a u to ry te t, to tylko o tyle, o ile w y raża Wolę Bożą. K to idzie za jego głosem, ten działa zgodnie z Bożym porządkiem i w zrasta rów nocześnie w swej d o sk o n ało ści38.

Jak k o lw iek sum ienie p rzejaw ia pośrednio a u to ry te t Boski, to jed n a k nie jest ono jakim ś niepokonalnym naciskiem n a tu ry , ale w ym aganiem , by zająć określoną postaw ę m oralną i jest w m ocy człow ieka przeciw staw ienie się tem u w ym aganiu. Ł ą ­ czy się to ściśle z problem em wolności. Oznacza to, że czło­ w iek w działaniu m a możność w y bo ru m iędzy kilkom a nieraz m ożliw ościam i i zdecydow ania się na jed n ą z nich. K ażdy w y ­ bór m usi mieć swoje racje, ale nie są one, jak np. naciski p ra ­ w a n a tu ry , fizjologii itp., d eterm in u jące. Racje te m ają c h a ra k ­ te r doradczy, rozum ny, u ty lita rn y , dlatego też sum ienie nie tra c i wobec nich swej autonom ii. Człowiek zdrow y psychicz­ nie zresztą nie jest poddany żadnem u w ew n ętrznem u p rzy m u ­ sowi i dokonuje w yborów w oparciu o w łasną zdolność sam c- określenia 39. Nie oznacza to w cale, by w ybór ten był niezależ­ n y od p raw a 40. W łaśnie praw o jest szansą wolności. Ono w ska­ zuje, jak i u ży tek m a sum ienie zrobić ze swej wolności, zm u­ sza je do wolnego w y b o ru 41. Ale w y b ór ten w y ra sta z akcep­ ta c ji jednej spośród w zajem nie się zbiegających lub sprzeci­ w iający ch racji. Nie zawsze ta rac ja jest obiektyw nie n a jsłu sz ­ niejsza, ale to w ynika z ograniczoności wolności ludzkiej. W ła­ ściw a wolność polega na tym , aby człowiek z siebie, z n a j­ głębszego w n ętrza swej jaźni określił racje, które dla jego działania są m iarodajne. W ola działa ty lk o w oparciu o racje.

33 P o r. N. S e e l h a m m e r , a rt. cyt., s. 206. 39 P o r. ta m ż e , s. 207. 40 S u m ie n ie w sw e j f u n k c j i ja k o „ n o r m a n o r m a n s ” d e c y d u je w s p o ­ só b w o ln y i z o b o w ią z u je b e z w z g lę d n ie , co n ie o z n a c z a „ c a łk o w ic ie n ie ­ z a le ż n ie ” . R a c ją te g o je s t fa'kt, że s u m ie n ie je s t ró w n ie ż „ n o r m a n o r - m a t a ”, tz n . o tr z y m u je ono „ o b ie k ty w n e z w ią z a n ie i k ie r u n e k ”, p o d le g a

w y ższej n o rm ie . D z ię k i te j n o rm ie głos s u m ie n ia m a c h a r a k t e r zo b o ­ w ią z u ją c y (por. J . G r ü n d e l , a r t. cyt., s. 415). Św . T o m a s z s t w ie r ­ dza, że tę n o r m ę s ta n o w i B o sk i R o zu m , p r a w o w ie c z n e ) S. T h. I—II q. 71 a. 6 c), k tó r e z o s ta je u ję te p rz e z s u m ie n ie . D o p ie ro w te d y s u m ie n ie s ta n o w i o b e c n o ść B ożego p r z y k a z a n ia w d u sz y c z ło w ie k a , k tó r y p o w i­ n ie n d z ia ła ć (p e r v e n t i o p r a e c e p t i d i v i n i a d e u m q u i c o n s c i e n t i a m h a ­

b e t : De v e r i t . q . 17 a. 4 a d 2). Po t. M. L a r o s , a r t. cyt., s. 258. 41 P o r. A. S a u e r , a r t. cyt., s. 298.

(15)

174 S E W E R Y N R O S IK [14]

Nie jej fu n k cja je s t wolna, człow iek jest w olny. Być może w ostateczności wolność jest tajem nicą. W szak nieraz w olny w ybór może być dla człowieka d e stru k c y jn y (g rzech )42. b) R elacja przyporządkow ania

Ale ab e rra cje nie m ogą być podstaw ą słuszności. D latego też dla chrześcijanina w ty m stanie rzeczy nie może być żadnej a lte rn a ty w y m iędzy a u to ry te te m p raw a a sum ieniem . Ani je d ­ no, ani drugie nie stanow i w yłącznej n o rm y zachow ania. G dy­ by praw o było jed yną n o rm ą postępow ania, jednostronność ta prow adziłaby do te rro ru praw a. G dyby sum ienie uw ażać za jedy n ą reg u łę działań, skrajność ta w iodłaby do sam owoli, do sk rajn eg o autonom izm u. Sum ienie więc i praw o są w zajem nie sobie przyporządkow ane. P raw o m a oparcie w zasadzie byto­ w ej, sum ienie korygow ane jest i obiektyw izow ane przez p ra ­ wo. Sum ienie jest najw yższą n o rm ą działania, bo jak m ówi św. Paw eł: „a w szystko, co nie jest z przekonania, grzechem jest (Rz 14, 23), nie jest jed n a k norm ą absolutną, lecz relaty w n ą, zm ienną, poddaną n orm ow aniu przez W yższą Zasadę. S tąd dla jed no stk i niesłychanie w ażkie zadanie zachow ania p raw id ło ­ wości stosunku p raw a i sum ienia w zakresie swoich działań 43. c) S u p rem acja sum ienia

Pow yższe zastrzeżenie co do zależności sum ienia od wyższej no rm y obiektyw nej było konieczne z tych względów, by od­ pow iednio rozum ieć n a u k ę Kościoła o prym acie sum ienia w ży­ ciu m oralnym . Kościół bow iem zawsze nauczał, że sum ienie

42 P o r. N. S e e l h a m m e r , a r t. cyt., s. 207. P y ta n ie : j a k je s t m o ż li­ w e d z ia ła n ie p rz e c iw ' w ła s n e m u s u m ie n iu ? M o żliw o ść t a k a p o w s ta je w s k u te k p e w n e g o k o n f lik tu w a rto ś c i. S u m ie n ie u ś w ia d a m ia so b ie, że p o ­ w in n o się d e c y d o w a ć n a w a r to ś c i w y ższe, a le w o b rę b je g o ś w ia d o ­ m o śc i d o s ta ją się n a c is k i w a r to ś c i n iższy ch , k tó r e m o g ą w y p rz e ć w y ż ­ sze im p e r a ty w y i s ta ć się m o ty w a m i d e c y d u ją c y m i. N a s tę p u je w te d y p rz e ż y c ie a m b iw a le n c ji w a rto ś c i: z je d n e j s tr o n y to , co n a jg łę b s z e w c z ło w ie k u , a f i r m u j e w a rto ś ć w y ż sz ą i o b ie k ty w n ą , z d ru g ie j s tro n y w o ln a d e c y z ja o p a n o w a n a je s t p rz e z p o n ę ty m o ty w ó w b liż sz y c h s a m o ­ w o ln y c h . T u d o ty k a m y s tr e f y ś w ia d o m o śc i w in y , je ż e li c z ło w ie k o s ta ­ te c z n ie o p tu je m im o s p rz e c iw ó w s u m ie n ia p rz e c iw w ie rn o ś c i so b ie i p o rz ą d k o w i B o żem u . P o r. ta m ż e , s. 208. 43 P o r. J. G. Z i e g l e r , dz. cyt., s. 113 n . 239 n.; M. L a r o s, a rt. cy t., s. 267 n.

(16)

[15] S U M IE N IE A A U T O R Y T E T 175

stanow i najw yższą su b iek tyw n ą norm ę m oralnych działań dla c h rześcijanin a dojrzałego. W soborow ej Deklaracji o wolnością

religijnej czytam y w yraźnie: „w naszej epoce ludzie coraz w ię­

cej uśw iad am iają sobie godność osoby ludzkiej i coraz bardziej rośnie liczba tych, k tó rzy się dom agają, aby w d ziałaniu ludzie cieszyli się i k ierow ali w łasną rozw agą oraz odpow iedzialną wolnością, nie przym uszeni, lecz w iedzeni św iadom ością obo­ w iązk u ” 44. Z asada p ry m a tu sum ienia obow iązuje ogólnie i za­ sadniczo. Św. P a w e ł p ostaw ił ją zresztą ponad w szelką w ą tp li­ wość, gdy w liście do R zym ian dokonał id en ty fik acji w p ro st sum ienia z w ia rą 45. Chodziło głów nie o kw estię jedzenia m ię­ sa poświęconego bożkom. Sw. P aw eł w yraźn ie rozróżnia obiek­ ty w n y s ta n rzeczy i subiek ty w n e p rzekonanie i rozstrzyga, że każdy m usi działać zgodnie ze sw ym osobistym przekonaniem . P onadto stw ierdza, że osobiste przekonanie sum ienia m usi ustąpić jed n ej zasadzie: m iłości (np. problem zgorszenia). O statecznie sp raw ę tę w y jaśn ił IV Sobór L a tera n eń sk i w r. 1215, gdy stw ierdził: quidquid f it contra conscientiam, aedificat ad

gehennam (Denz. 43 9) 46. T ak więc zarów no a u to ry te t praw a

ja k i sum ienie sty k a ją się w tej sam ej trosce, ab y uzasadnić Wolę Bożą. P raw o m a tylko fu n k cję pom ocniczą i nigdy nie może zastąpić sum ienia. Ale i sum ienie nie może przejść po­ n a d praw em bez dostatecznych r a c j i 47. U znanie p ry m a tu su ­ m ienia w nauce Kościoła p o tw ierd zają słowa K o n sty tu c ji

o Kościele, gdy w ypow iada się ona n a tem a t błądzących bez

w in y a te is tó w 48. D ecyzją zbaw czą nie jest ostatecznie ze­ w n ę trz n a przynależność do Kościoła, lecz w ew n ętrzn a odpo­ w iedź w sum ieniu n a m iłosne w ezw anie Boże 49.

44 D e c la r a t io de l i b e r t a t e relig iosa , n. 1. W : S o b ó r W a t y k a ń s k i II.

K o n s t y t u c j e - D e k r e t y - D e k l a r a c j e , P o z n a ń 1968 s. 637. 45 P o r. R z 14, 14—23. 46 P o r. M. L a r o s , dz. cy t., s. 85 n. 47 P o r. J . G. Z i e g l e r , dz. cy t., s. 32. 48 „C i b o w ie m , k tó r z y b ez w ła s n e j w in y n ie z n a ją c E w a n g e lii C h r y ­ s tu s o w e j i K o śc io ła C h ry s tu s o w e g o , s z c z e ry m se rc e m je d n a k s z u k a ją B oga i W olę J e g o p rz e z n a k a z z s u m ie n ia p o z n a n ą s t a r a j ą się p od w p ły w e m ła s k i p e łn ić cz y n e m , m o g ą o s ią g n ą ć w ie c z n e z b a w ie n ie ... C o­ k o lw ie k b o w ie m z n a jd u je się w n ic h z d o b ra i p ra w d y , K o śc ió ł t r a k t u j e ja k o p rz y g o to w a n ie do E w a n g e lii i ja k o d a n e im p rz e z T ego, k tó r y k a ż ­ dego c z ło w ie k a o św ie c a , a b y o s ta te c z n ie p o s ia d ł ż y c ie ” . K o n s t y t u c j a d o g ­

m a t y c z n a o K o ś c ie l e , n. 16. W : S o b ó r W a t y k a ń s k i II , s. 173 n.

(17)

176 S E W E R Y N R O S IK [16]

J a k daleko sięga su p rem acja sum ienia, u kazuje ety k a ch rze­ ścijań ska w nauce o sum ieniu błędnym . Człowiek m a praw o pójść za błędnym sum ieniem , o ile błąd ten jest niezaw iniony i niepokonalny. D ziałanie jego w tedy, zgodne z ow ym sum ie­ niem , nie tyłko w olne jest od w iny, lecz jest n ap raw dę fo r­ m alnie dobre i zasługujące. D obrym jest nie sam ak t w swej m ate ria ln e j treści (actus positus), lecz jego cecha form alno-oso- bow a (positio actus). Dobroć bow iem płynie z przyczyny fo r­ m alnej ak tu , k tó rą stanow i n astaw ienie podm iotu m ylnie p rze­ konanego, że działa zgodnie z W olą Bożą 50. Św. Tom asz stw ier­ dza w yraźnie, że „każde sum ienie, czy jest uform ow ane p raw i­ dłowo, czy błędnie, czy odnosi się do czynów złych lub ob o jęt­ nych, zobow iązuje, poniew aż ten, kto działa przeciw w łasne­ m u sum ieniu, grzeszy” 51. Nie wolno więc zm uszać nikogo, by działał w brew sw em u sum ieniu. B yłby to fanatyzm , k tó ry w y­ krzy w iłb y osobowy porządek m oralny. M oralne bowiem jest to, co w ypływ a z najgłębszego rdzenia osoby, z wrolnej afirm acji dobra 52. W ynika z tego, że a u to ry te t Boga nie ulega zniw e­ low aniu czy zakw estionow aniu, lecz p o jęty jest tu ta j bardzo w ew nętrznie, w aspekcie personalistyczm ego odniesienia do Bo­ ga, k tó ry nie chce m ieć w człow ieku sługi, lecz p rzyjaciela 53. Sum ienie pojęte personalistycznie p o d ejm u je osobistą i spo­ łeczną odpowiedzialność. Boga doświadcza ono · nie tyle przez pośrednictw o praw a, ile raczej w poznaniu Jego miłości. Ta miłość w zyw a człow ieka w głębi jego b y tu do odpowiedzi, do m iłości w zajem nej. Łączy się to z zagadnieniem w iary żyw ot­ nej. W niej bowiem człow iek nie tylko otw iera się a u to ry te ­ tow i poszczególnych praw d, ale o trzy m u je objaw ienie miłości i zaczyna żyć Słow em Boga S4.W ten sposób człow iek osiąga pełnię wro!ności chrześcijańskiej; jest to wolność dziecka Bo­

50 P o r. J . F u c h s , T h e o lo g i a m o r a l i s g e n e r a l is , t. 1, R o m a 1960 s. 183— 185. 51 P o r. Q uodlib., I I I a. 27. 52 P o r. 13. H ä r i n g , P e r s o n a l i s m u s i n P h il o s o p h ie u n d T h e o lo g i e , M ü n c h e n u n d F r e ib u r g im B r. 1968 s. 77 n.; M. L а г о s, dz. cyt., s. 86 n.

53 „ J u ż w a s n ie n a z w ę s łu g a m i, bo s łu g a n ie w ie, co c z y n i p a n jego. L e c z n a z w a łe m w a s p rz y ja c ió łm i m o im i, g d y czy n ić b ę d z ie c ie , co ja w a m r o z k a z u ję ” . J 15, 15.

(18)

[17] S U M IE N IE A A U T O R Y T E T 177

żego. Oznacza to pełne otw arcie się na ofiarow ującą się miłość Boga, pełn ą gotowość pełnienia dobra nie ze w zględu na san k­ cję a u to ry tetu , lecz ze w zględu na d a r Bożej miłości. W olność ta już nie dostrzega a u to ry te tu nieosobowego praw a, nieosobo- wej w artości, lecz spełnia się w m iłosnym dialogu, pokornym n asłu ch iw an iu w ezw ań i wdzięcznej odpowiedzi. Ta wolność w najw yższy m sto pn iu rozw ija ludzkie sum ienie, rodzi n a jd o ­ skonalszą syntezę a u to ry tetu , posłuszeństw a i in icjaty w y peł­ nej c z u jn o śc i55.

2. S u m i e n i e a a u t o r y t e t U r z ę d u N a u c z y c i e l s k i e g o K o ś c i o ł a a) Nowe ujęcie a u to ry te tu Kościoła

Z agadnienie relacji sum ienia wobec a u to ry te tu Kościoła w dzisiejszej epoce zostało u ję te w sposób nowy. D aw niej tr a k ­ towano to polem icznie: wolność ustaw iono p rzeciw staw nie do a u to ry te tu , a a u to ry te t przeciw wolności. Typow e w tym w zględzie jest dzieło F r. W. F o e r s t e r a, jakkolw iek on sam osobiście p rzejaw iał postaw ę bardziej z ró w n o w ażo n ą56. Dziś, zwłaszcza po II Soborze W atykańskim , w Kościele silniej pod­ kreślono wolność, a zew n ętrzn e p rzejaw y postaw y o tw artej m inionych w ieków — są rów nież inaczej oceniane. D ow arto­ ściow ana została więc postaw a o tw arta, a N ajw yższa W ładza w Kościele w zyw a w szystkich członków L udu Bożego do udzia­ łu w hierarchiczn ym apostolacie, m im o pew nej jeszcze w ra ż li­ wości, jak ą p rze jaw ia ją tu i ówdzie n iek tó re kościelne czynni­ ki 57. Nie pom niejsza to wcale p raw dy , że Bóg pow ierzył N a­ uczycielskiem u U rzędow i Kościoła cenne dobro objaw ienia, aby je strzegł i ochraniał przed fałszem , korzystając z ch ary zm a­ tu nieom ylności w D uchu św. Całość więc praw d w ia ry i m o­ ralności, poniew aż stanow ił drogę i środek prow adzący do ob­ jaw ionego i. nadprzyrodzonego celu, podlega tem u Urzędowi.

55 P o r. ta m ż e , s. 75.

56 F r. W. F o e r s t e r, A u t o r i t ä t u n d F r e ih e it, M ü n c h e n 1910. 57 P o r. M. L a r о s, dz. cyt., s. 83 n.

(19)

1 7 8 SE W E R Y N R O S IK [18]

Dzięki niem u poznajem y jednoznacznie, jasno i pew nie Wolę Boga zaw artą w n a tu ra ln y m i objaw ionym praw ie m oralnym . To jest nieodzow ny czynnik ujęcia W oli Bożej w k o n k retn e j sy ­ tu ac ji h isto ry czn o -zb aw czej58. Bóg więc przem aw ia poprzez a u to ry te t Kościoła, o ile ten k ieru je i ich następcam i w K o­ ściele, gdy powiedział: „Kto was słucha, m nie słucha; kto w a ­ m i gardzi, m ną gardzi; kto zaś g ardzi m ną, gardzi i T ym k tó­ ry m nie posłał” (Łk 10, 16). Bóg więc zobow iązuje poprzez su ­ m ienie i a u to ry tet. T ak więc p rzyjąć należy, że h ierarchiczna s tru k tu ra Kościoła nie podlega w ątpliw ości i nie może być n a ­ ruszona, a osobiste sum ienie nie może rozbijać społeczności59. Z tego w y pły w a jeden w niosek: p rzy nieom ylnych decyzjach ex

cathedra a u to ry te tu Kościoła, decyzjach nadzw yczaj rzadkich,

błąd jest po stronie a u to ry te tu w ykluczony. W konsekw encji a firm a c ja sum ienia w sposób konieczny — nie naru szając p raw in te le k tu a ln e j w iarogodności i bez obaw y przed błę­ dem — m usi być w yrażona w ew nętrznie. Sum ienie może pod­ trzy m y w ać tak długo swój sąd w przedm iocie w iary lub m o­ ralności, jak długo a u to ry te t Kościoła nie określi nieom ylnie tej k w e s tii60. A u to ry te t Kościoła m a fu n k cję służebną i to służebną w sensie zbawrczym w trzech dziedzinach, w k tórych C h ry stu s jest zbawczo obecny: w rozdzielaniu sakramentów·, w w y jaśn ian iu P ism a św. i w kulcie liturgicznym . W tych trzech zakresach decyzje h iera rc h ii m ają w yższą moc w iążą­ cą, niż w innych dziedzinach, poniew aż w nich szczególnie sp e ł­ nia się posłannictw o K ościoła.61

58 P o r. J . F u c h s , S i t u a t i o n u n d E n t s c h e i d u n g , F r a n k f u r t a m M. 1952 s. 75.

59 P o r. M. L а г о s, dz. cy t., s. 89.

60 P o r. M. L а г о s, a r t. cy t., s. 273. M oc w ią ż ą c ą g ło sz o n y c h w K o ­ śc ie le czy to u ro c z y ś c ie e x c a th e d r a , czy te ż n a d ro d z e z w y c z a jn e g o m a g is te r iu m , p r a w d o ra z s to p ie ń ic h z w ią z k u z o b ja w ia ją c y m się S ło ­ w e m B oga s t a r a j ą się u s ta lić k o m p e te n tn i te o lo g o w ie , o czym ś w ia d ­ czy o b fic ie n a r a s ta j ą c a l i t e r a t u r a . Z ob. T. Ś l i p k o , N a t u r a l n e p r a w o

m o r a l n e j a k o p o d s t a w a e t y k i m a ł ż e ń s k i e j w w i ą ż ą c y c h w y p o w i e d z i a c h M a g i s t e r i u m Ecc le sia e, S t. T h . 6 (1968) n r 1 s. 171— 192; H. B o g a c k i , P o s ł u s z e ń s t w o n a le ż n e P a p i e s k i e m u N a u c z a n i u Z w y c z a j n e m u , R o c z n ik i T e o lo g ic z n o -K a n o n ic z n e 9 (1962) n r 2 s. 5—36; G. B a u m , U r z ą d N a u ­ c z y c i e l s k i a p r z e m i a n y w K o śc ie le , C o n c iliu m (pol.) 1966— 1967 n r 1— 10 s. 28—38; E. S c h i l l e b e e c k x , Z a s i ę g z n a x z e n i a w y p o w i e d z i U r z ę d u N a u c z y c i e l s k i e g o K o ś c io ł a w s p r a w a c h s p o ł e c z n y c h i p o l i t y c z n y c h , C o n ­ c i l i u m (pol.) 1968 n r 1— 10 s. 296—310. 61 P o r. J . G. Z i e g l e r , dz. cyt., s. 127.

(20)

[19] S U M IE N IE A A U T O R Y T E T 179

b) W zajem ne przyporządkow anie sum ienia i a u to ry te tu Kościoła

Z kolei nasuw a się pytanie, jak odnoszą się w zajem nie do siebie sum ienie i a u to ry te t Kościoła? Otóż, stw ierdzić należy, że a u to ry te t jest zasadą p o rządk u jącą każdej społeczności, duszą społeczności, on jej służy, ale od niej o trzy m uje rów nież swą treść i w y m iar swych kom petencji. P rzede w szystkim chroni on społeczność przed zbyt subiek ty w n y m i tendencjam i jednostek ustalając zasady obow iązujące ogólnie (np. praw a). J e st więc ja k b y k o rekto rem dla su b iek ty w n ej norm y: sum ie­ nia; owszem n ad aje m u kieru nek . C hroni on też osobiste su ­ m ienie przed krótkow zrocznością i ciasnotą. A u to ry te t i su­ m ienie genetycznie tkw ią w n atu rze, ale stoją do siebie w pew ­ nym życiow ym spięciu i w zajem nie się w a ru n k u ją . Żadne nie może być zastąpione przez drugie. Sum ienie orientow ać się m usi w edług a u to ry tetu , a u to ry te t -tylko w ted y jest skutecz- n.y, gdy sum ienie subiektyw nie uzna jego w alor 62.

Z powyższych tw ierd zeń w y p ły w ają n astęp ujące konsekw en­ cje:

a) R acją siły zobow iązującej a u to ry te tu jest fakt, że początek jego tk w i w Bogu. Tylko w ted y jasn e są dla nas jego w y m a­ gania. Nie oznacza to an ulow ania ty m sam ym obow iązku osobi­ stych decyzji, obow iązku poszukiw ania praw dy, gdyż a u to ry ­ te t odnosi się do ludzi w olnych i św iadom ych, b) A u to ry te t Kościoła nie zastępuje absolutnie sum ienia, jak to uważano poza katolicyzmem.. K ard. N ew m an w o tw arty m liście do h e r- zoga N orfolku stw ierdził, że w ierzący kato lik nie zna abso­ lutnego posłuszeństw a. N orm ą w szelkiej m oralnej p raw d y jest w ładza o abso lu tny m autorytecie: Boskie praw o w nas, sum ie­ nie 63. c) Zgodnie z n au k ą św. Tom asza: w ola jednego człow ie­ ka nie może być norm ą działania dla drugiego. Jed y n ie w tedy, gdy opiera się ona na Woli Boga, w yrażonej w głosie rozum u i Bożym przykazaniu, może być norm ą i im p eraty w em dzia­

t2 P o r. N. S e e l h a m m e r , a r t. cyt., s. 292; M. L a r o s, a r t . cyt., s. 271 n .; dz. cyt., s. 00.

63 O tw a r ty lis t do k s ię c ia vo n N o r f o l k : I s t d ie k a t h o l i s c h e K i r c h e

s t a a ts g e f ä h r l ic h ? , F r e ib u r g 1875 s. 73, 83. L is t te n p rz y c h y ln ie z o s ta ł

(21)

1 80 SE W E R Y N R O S IK [20] łań dla drugich, a w ierność jej w ted y jest rzeczą dobrą 64. D la­ tego każde praw o nadane przez a u to ry te t ludzki na ty le ma moc wiążącą, na ile w y ra sta o,no z n atu raln eg o prządku. J e ­ śli . jed n ak w jakim ś punkcie od tego porządku odchodzi, nie jest w ted y rzeczyw istym praw em , ale jego złam aniem 65. c) Posłuszeństw o a u to ry teto w i Kościoła

Jeżeli przyjm iem y, że stoim y wobec autentycznego a u to ry ­ tetu Kościoła, .wówczas m usim y rów nież przyjąć, że podpo­ rządkow any jest on zbaw czem u dziełu C hrystusa, wobec k tó­ rego obowiązek posłuszeństw a m ają zarów no przełożeni, jak i podw ładni. C hrześcijańskie posłuszeństw o jednoczy cały Lud Boży we w spólnej odpow iedzialności wobec zbawczego dzieła Kościoła. W soborow ym Dekrecie o przystosowanej odnowie

życia zakonnego u jaw n ia się w zajem ne pow iązanie przełożo­

nych i podw ładnych wobec w ezw ania m iłości Ojca: „P rzełoże­ n i zaś... niech sw oją w ładzę sp ra w u ją w duchu służenia b ra ­ ciom, ta k żeby przez to w yrazić ową miłość, jak ą Bóg ich m iłuje. Niech podw ładnym i k ie ru ją jako dziećm i Bożym i i z szacunkiem n ależnym osobie ludzkiej s ta ra ją się o to, aby ich posłuszeństw o było dobrowolne... Niech więc przełożeni ch ętn ie słu chają zdania członków i pobudzają ich do w spólnego w ysiłku dla dobra in sty tu tu i Kościoła, jed n ak bez ujm y dla sw ojej w ładzy decydow ania i nakazyw ania, co należy czy­ nić” б6. Przenosząc treść słów na a u to ry te t całego Kościoła, w y ­ czuw am y, że Kościół w swych au to ry taty w n y c h w ypow ie­ dziach, w ym agających posłuszeństw a, pow inien podaw ać ze w zględu na szacunek dla sum ienia i dla zbawczego dzieła — zrozum iałe dla w szystkich uzasadnienie sw ych d e c y z jiG7. Po­ słuszeństw o nie jest zrzeczeniem się w łasnego w yboru. Obo­ w iązek posłuszeństw a zakłada praw idłow y a u to ry te t i p ra w i­ d łow y nakaz. D om niem anie zaś mówi, że tak jest istotnie. P o ­ słuszeństw o jest ak tem zaufania, oczywiście uzasadnionego

« P o r. S T h I I — II q. 37 a. 1 a d 1. « P o r. S T h I— II q. 95 a. 2c.

66 D e c r e t u m de a c c o m m o d a t a r e n o v a t i o n e v i t a e re lig iosae, n. 14. W:

S o b ó r W a t y k a ń s k i II , dz. cyt., s. 425.

(22)

[21] S U M IE N IE A A U T O R Y T E T 181 i roztropnego. Sprzeciw ia się ono bow iem subiektyw izm ow i i ten d en cji do absolutyzow ania osoby; owszem, jest przy p o ­ rządkow aniem się do społeczności. Popełnienie fałszywych, n a­ kazów z posłuszeństw a nie pociąga za sobą odpowiedzialności ta k długo, dopóki nie p rzekonam y się o istnieniu błędu. Odpo­ wiedzialność pozostaje jed n a k zawsze wobec w łasnego sum ie­ nia. Dlatego trz e b a być w iern ym sum ieniu, jeśli w sposób oczy­ w isty nakaz a u to ry te tu sprzeciw ia się poznanem u przez pod­ w ładnego porządkow i. Poza sum ieniem k ry je się a u to ry te t Bo­ ga i ludzki a u to ry te t nie może w kraczać na jego m iejsce 68.

Posłuszeństw o potrzebuje, jak każda inna cnota, ro ztro pno­ ści 69. Chodzi o to, by nie było to posłuszeństw o ślepe, czyli bezkrytyczne poddanie swego sądu wyższej instan cji bez oce­ ny celowości jakiegoś nakazu. Nie może ono bowiem być u stę p ­ stw em wobec silniejszego praw odaw cy, lecz uzgodnieniem z rzeczyw istością ustanow ioną przez Boga. D latego też jest ono uporządkow aniem postaw przez podporządkow anie, ale nigdy zniszczeniem w łasnego sądu. Nie jest to więc ofiara z w łasnej woli i wolności. W ycofanie swego sądu św iadczy albo o niesum ienności, albo o in fa n ty ln e j bojaźni przed odpo­ w iedzialnością, albo o duchow ym lenistw ie, uchylającym się od in icjaty w y oraz samodzielności. B yłaby to prosta droga w iodą­ ca na drodze poddaństw a au to ry teto w i do religijnego niew ol­ nictw a 70.

d) S y tu acja pom yłki i k o n flik tu

Stw ierd ziliśm y już poprzednio, że a u to ry te t potrzeb ny jest po to, by uchronić sum ienie przed błędem . Prob lem się jedn ak niebezpiecznie spiętrza, jeśli uśw iadom im y sobie, że błądzić może także i a u to r y t e t 71. U w arun k o w an e jest to ludzkim

08 P o r. N. S e e l h a m m e r , a r t. cy t., s. 92 n. 69 P o r. S T h II—II q. 48 i q. 50 a. 2. 70 P o r. N. S e e l h a m m e r , a r t. Cyt., s. 293; J. G. Z i e g l e r , dz. cyt., s. 125 n., 129 n.; M. L a r o s, dz. cyt., s. 92. 71 W y s ta rc z y s p o jrz e ć n a h is to r ię K o śc io ła , b y d o strz e c sz e re g ta k ic h s m u tn y c h p o m y łe k . Sw. P io t r a k o ry g o w a ł św . P a w e ł. P a p ie ż św . W ik ­ to r n ie s łu s z n ie w y łą c z y ł a z ja ty c k ie K o śc io ły ze sp o łe c z n o śc i w ie rn y c h . L ib e riu s z e k s k o m u n ik o w a ł św . - A ta n a z e g o . G rz e g o rz V III a p ro b o w a ł n o c św . B a r tło m ie ja , S y k s tu s V p o b ło g o s ła w ił a rm a d ę . J u ż S o b ó r W a ­

(23)

182 SE W E R Y N R O S IK [22]

p ierw iastkiem w Kościele, k tó ry prow adzony jest przez D u­ cha św., ale fu n k cje sp ra w u ją w nim ludzie podatn i na błąd. Rzeczą dojrzałego sum ienia jest w te d y upew nić się w m iarę swoich m ożliw ości w tej sy tu acji co do słuszności nakazu. W aż­ ną tu ta j rolę odgryw a zm ysł w ia ry całego L u du Bożego, po­ niew aż jest on k ry te riu m o rien tu jący m n aw et w płaszczyźnie nauczania nieom ylnego. Kościół jest ty m w iększym stróżem praw dy, im b ardziej uśw iadam ia sobie w łasne granice i sw em u nauczaniu nie n ad aje wyższej rangi, niż to jest w łaściw e. W te­ dy i tam , gdzie on nie dysponuje nieom ylną pewnością, p o trafi dać ro ztro p n ą o r ie n ta c ję 72.

Jeżeli jed n ak zajdzie przypadek, że m iędzy w ym aganiem su ­ biektyw nego sum ienia a decyzją n astąpi w y raźna kolizja, w ów ­ czas, p rzy całej odpowiedzialności sum ienia jednostki, należy iść za swoim przekonaniem , choćby ta k a postaw a n arażała na sankcję e k sk o m u n ik i73. R acją takiego stanow iska jest fakt, że więź, jak a istn ieje m iędzy sum ieniem a praw em Boga, jest w ięzią duchow ą i w ew n ętrzn ą (im m anentną), nato m iast więź m iędzy sum ieniem a a u to ry tete m kościelnym m a c h a ra k te r ze­ w n ę trz n y i o p arta jest genetycznie na pierw szej. W w y p ad ­ ku więc k o n flik tu m iędzy szczerym i odpow iedzialnym p rze ­ konaniem a nakazem a u to ry tetu , p rio ry te t m a głos sum ie­ nia 74. Może zajść tak a sy tu acja, że ktoś jest przekonany, iż de­ cyzja a u to ry te tu pom niejsza go w u p raw n ien iu i że n a tu ra ln e

i pozytyw ne praw o jest po jego stronie. Wówczas może on p rze­ ciw staw ić się zw ierzchności i ponieść w szystkie konsekw encje

tego stanow iska. Ale może też — nie rezy g n u jąc ze sw ej po­ staw y — zrzec się egzekw ow ania tego up raw nien ia, aby zacho­ wać spokój dla dobra całości Kościoła. Nie jest to w ted y po­ d eptanie sum ienia, ale heroiczny ak t dyscypliny, p rzetrw an ie

t y k a ń s k i I u c h y lił w ty c h w y p a d k a c h te z ę o n ie o m y ln o ś c i. P a p ie ż e p o ­ p e łn ia li te ż o s o b is te b łę d y te o lo g ic z n e . S z e re g ta k ic h p rz y p a d k ó w p r z y ­ ta c z a M. L a r o s , a rt. cy t., s. 272 n. 72 P o r. B. H ä r i n g , dz. cyt., s. 78. P o r. te ż p rz y p is 60 n in ie js z e g o a r ty k u łu . 73 T e z ę tę w y g ło s ił św . T o m a sz p rz e c iw L o m b a rd o w i i św . B o n a ­ w e n tu rz e : T u n e o p o r t e t e a m (c o n s c ie n t ia m ) s e q u i c o n tr a p r a e c e p t u m ecclesiae, e t i a m s i e x c o m m u n i c a t i o a d d a tu r ; q u a c o n s c i e n ti a e d i c t a m e n n i h i l a li u d e s t q u a m p e r v e n t i o p r a e c e p t i d i v i n i ad e u m , q u i c o n s c i e n t i a m h a b e t De v e r i t . q. 17 a. 4 a d 4. 74 P o r. De v e r i t. q. 17 a. 5; M. L a г о s, a rt. cy t., s. 274 n.

(24)

[23] S U M IE N IE A A U T O R Y T E T 183

pod krzyżem , co stanow i dobro całej społeczności75. T rzeba bo­ w iem uw ierzyć w Boskie kierow nictw o Kościoła, k tóre naw et p rzy ograniczeniu jego przedstaw icieli stale się objaw ia n a no­ wo. Nie m niejszą rolę w takich k onfliktach odgryw a cierp li­ wość, k tó ra pozw ala dojrzew ać problem om , a także relig ijne pow iązanie z au to ry tete m , tzn. czynna pomoc m odlitw y i ofia­ ry, by przez nie zdobyć owo usposobienie eklezjalne, w y rażan e tak często: sentire cu m Ecclesia 76.

e) Z asada sup rem acji sum ienia

Jak k o lw iek o statnie zdanie pow yższych w yw odów zalecają w konflikcie m iędzy sum ieniem a a u to ry te te m ro ztro pn ą cierp ­ liwość, pozostaje rzeczą oczywistą, iż N auczycielski U rząd Ko­ ścioła nie może odebrać człow iekowi w łasnej decyzji sum ie­ nia. T ylko szacunek wobec sum ienia każdego i w ierność su­ m ieniu um ożliw iają realizację św iata w artości religijn o-m o ­ raln y ch w całym bogactw ie. D rugi Sobór W atykański ukazał św iatu, że w ew n ątrz katolickiego Kościoła istnieje szeroki p lu ­ ralizm postaw . Rozm aite ujęcia i k ą ty w idzenia wcale nie m u ­ szą zagrażać jedności. A postęp często w aru n k o w an y jest spię­ ciem opinii i kierunków . K o n s ty tu c ja pastoralna o Kościele

w świecie w spółczesn ym uw aża za rzecz norm alną, że chrześci­

janie wobec tru d n y c h now ych problem ów szukają now ych roz­ w iązań w rozm aitych kieru n kach , p rzy całym szacunku dla sum ienia innych i dochodzą do rozm aitych opinii. P ełn y sza­ c u nek wobec przekonania sum ienia bliźniego, pokora i cześć wobec drugiego, stanow ią najlepsze założenie dla owocnego dialogu, w k tó ry m sum ienie zdobyw a coraz więcej św iatła (nr 43) 77. Dziś a u to ry te t w Kościele coraz bardziej sobie uśw ia­ dam ia, jak bardzo ludzka godność dom aga się uszanow ania wolności sum ienia. A u to ry te t zawsze będzie oceniał w edług tego, co jaw i się zew nętrznie, sum ienie zaś wiąże wobec Boga,

75 P o r. M. L a r o s, a r t . cyt., s. 276. 76 P o r. ta m ż e .

77 P o r. C o n s t i t u t i o p a s t o r a li s de E ccles ia in m u n d o h u i u s t e m p o r i s , n. 43. W : S o b ó r W a t y k a ń s k i II, dz. cyt., s. 893— 899; B. H ä r i n g , dz. cy t., s. 79 n.

Cytaty

Powiązane dokumenty

Wspomniana pani doktor (wierzyć się nie chce – ale kobit- ka ponoć naprawdę jest lekarką!) naruszyła ostatnio przepi- sy.. Może nie kodeks karny, ale na pewno zasady obowiązu-

[r]

+48 61 62 33 840, e-mail: biuro@euralis.pl www.euralis.pl • www.facebook.com/euralisnasiona • www.youtube.com/user/euralistv Prezentowane w ulotce wyróżniki jakości,

• The depth of field of a microscope is a measure of how much of the object we are looking at remains “in focus” at the same time. • In TEM, all of the electron

Etap ten jest dosyć skomplikowany, ponieważ wymaga bardzo szczegółowej analizy konkretnego procesu spedycyjnego pod względem ryzyka związanego z innymi zdarzeniami;.. - pom

Liczba małży.

mont aż u szybko zmiennego

Podstawową konsekwencją uzupełnienia modelu Bohra jest pojawienie się zależności energii poziomów nie tylko od głównej liczby kwantowej n ale także od orbitalnej liczby