• Nie Znaleziono Wyników

Z A R Z Ą D K R A J O W Y P O LS K I E G O TO WA R Z YS T WA E KO N O M I C Z N E G O

N/A
N/A
Protected

Academic year: 2021

Share "Z A R Z Ą D K R A J O W Y P O LS K I E G O TO WA R Z YS T WA E KO N O M I C Z N E G O"

Copied!
28
0
0

Pełen tekst

(1)

Z A R Z Ą D K R A J O W Y P O LS K I E G O T O W A R Z Y S T W A E K O N O M I C Z N E G O

Nr 1 – MARZEC 2007

ISSN 1507-1383

(2)

Najserdeczniej pragniemy zaprosić Państwa

do nowopowstałego, pierwszego w Europie żywego Muzeum Piernika.

Jest to miejsce magiczne, przepełnione historią Torunia, pachnące słynnymi na całym świecie piernikami.

Pokazujemy jak pieczono pierniki 500 lat temu.

W pokazach uczestniczą nasi goście, własnoręcznie wyrabiając ciasto,

formując je, a po wyjęciu z pieca zabierając

(3)

Rok kongresowy 2007 P

rzekazujemy do rąk Czytelników pierwszy w roku 2007

,,Biuletyn’’ PTE. Prezentujemy w nim informacje o bie- żących i planowanych wydarzeniach w Polskim Towa- rzystwie Ekonomicznym. Najważniejszym z nich jest VIII Kon- gres Ekonomistów Polskich, który odbędzie się 29 – 30 listo- pada w Warszawie w PKiN pod hasłem ,,Polska w gospodarce światowej’’. Strukturę ramową tematyki kongresu ilustruje za- mieszczony schemat.

W powojennej historii PTE kongresy ekonomistów zawsze traktowane były jako ważna forma debaty o doniosłych pro- blemach teorii i praktyki gospodarczej. W poprzednich kon- gresach dominowała raczej teoria. Doświadczenia gospodar- cze wpływały jednak na charakter i organizację kongresów.

Przykładem tego jest chociażby przełomowy II Zjazd PTE w 1956 roku, połączony z debatą kongresową. Potwierdziła to dobitnie konferencja historyczna PTE, zorganizowana z okazji 50-lecia tego zjazdu. W opublikowanej ostatnio książce pt. ,,Przełomowy rok 1956 a współczesność”

Czytelnik znajdzie szczegółowe informacje na ten temat (w niniejszym ,,Biuletynie’’ zamieszczamy krótką informację o tej książce).

Tradycje kongresów sięgają roku 1887, kiedy to ekonomi- ś-ci i prawnicy polscy z trzech zaborów zorganizowali w Kra- kowie I Zjazd Ekonomistów i Prawników. Miał on charakter kongresu, w którym udział wzięło ok. 200 osób, a autorami referatow byli m.in. W. Skarżyński – ,,O konieczności i moż- liwości gruntownej reformy kredytu ziemskiego’’ i A. Doni- mirski – ,,O kolonizacji wewnętrznej’’.

Po drugiej wojnie światowej kolejne zjazdy i kongresy or- ganizowane były w ważnych dla kraju okresach. W kontekś- cie kongresu z 1956 r. kolejne debaty kongresowe, choć łą-

czyły je pewne wspólne przesłanki historyczne, bazowały na odmiennych strukturalnych, strategicznych i systemowych warunkach. Po części znajduje to odzwierciedlenie w tema- tyce kolejnych kongresów. Niektóre z nich łączone były ze zjazdami PTE.

Ogólnopolski Zjazd Ekonomistów Polskich, a zarazem kongres odbył się 8 – 10 grudnia 1950 r. i – jak podkreślał O. Lange – był przygotowaniem do Kongresu Nauki Polskiej w 1951 r. Wspomniany już, połączony z kongresem, II Zjazd Ekonomistów Polskich odbył się 7 – 9 czerwca 1956 r. w War- szawie. Kolejny, III Zjazd i Kongres Ekonomistów Polskich obradował 7 – stycznia 1971 r. IV Zjazd Ekonomistów Pol- skich odbył się 6 – 7 marca 1981 r. z dyskusją nt. ,,Kierunki przebudowy systemu funkcjonowania gospodarki polskiej w latach osiemdziesiątych’’.

W 100-lecie kongresu z okresu zaborów, 27 – 28 listopada 1987 r., zorganizowany zostal w Krakowie V Kongres Ekonomistów Polskich. Przyjęto na nim stanowisko Rady Głó- wnej PTE pt. ,,Polska gospodarka – wyzwania rozwojowe końca XX wieku’’. W 1993 r. na VI Zjeździe PTE, przy współpracy z Fe- deracją SNT NOT, SKwP, SPP i TNOiK podjęto podstawowe w tym okresie pytanie: ,,Jak zdynamizować polską gospodarkę?”

Obradujący 25 i 26 stycznia 2001 r. VII Kongres Ekonomistów Polskich nt. ,,Ekonomia w epoce cywilizacji informacyjnej’’ pod- jął równie trudne problemy wyzwań cywilizacyjnych XXI wieku.

Historia kongresów PTE wskazuje, że odbywały się one w różnych warunkach społeczno-gospodarczych, a także po- litycznych, stąd i myśli przewodnie były różne.

STRUKTURA KONGRESU

Spis treści Elżbieta Mączyńska

Rok kongresowy 2007 3

Społeczna gospodarka rynkowa Meandry interpretacji

– z dr. Horstem Friedrichem Wünsche, dyrektorem zarządzającym Fundacji im. Ludwiga Erharda rozmawiają

Elżbieta Mączyńska i Piotr Pysz 5

Gospodarka narodowa Marek Szczepański

Monopol czy konkurencja 9

Konferencje i seminaria

Etyka w działalności gospodarczej 12 Czwartki u ekonomistów

Marek Misiak

Propozycja układu 18

Społeczna edukacja ekonomiczna i OWE XV sesja popularnonaukowa

„Młodego ekonomisty” 20

Info

Recenzje, rekomendacje,

refleksje, komunikaty 21

Nowa inicjatywa w turystyce kongresowej 24

(4)

VIII Kongres Ekonomistów Polskich nawiązuje do poprze- dniego, VII Kongresu (Warszawa, 2001), którego dorobek zo- stał utrwalony w sześciu tomach wydawniczej serii okolicznoś- ciowej. Dorobek ten wykorzystywany jest w przygotowaniach do VIII Kongresu, także w debatach na konferencjach i semi- nariach przedkongresowych. (Stenogramy tych debat zamie- szczane są na stronie internetowej www.pte.pl. i w ,,Biulety- nach’’ PTE oraz komentowane w mediach).

Tegoroczny kongres różni się od poprzednich nie tylko te- matyką, ale i podejściem do roli praktyki w debacie o przy- szłości naszego kraju. Włączenie przedsiębiorców do debaty o źródłach i barierach rozwoju gospodarki jest niezbędne, zwłaszcza wobec dokonującej się na naszych oczach dezin- dustrializacji i rosnącego znaczenia czynników pozametrial- nych, w tym wiedzy i generalnie kapitału społecznego. Szcze- gólnie ważne staje się przy tym połączenie ocen nauki i prak- tyki. Novum VIII Kongresu Ekonomistów Polskich jest także otwarte forum dyskusyjne dla konfrontacji wiedzy naukow- ców, ekspertów i przedsiębiorców. Konstruktywnemu dialo- gowi między praktykami i teoretykami z pewnością sprzyjać będzie planowana w ramach kongresu debata o roli mediów w upowszechnianiu wiedzy ekonomicznej. Nowym podej- ściem jest także otwarcie kongresu dla ekonomistów polskich przebywających na stałe poza granicami kraju.

Tematyce VIII Kongresu podporządkowane są prawie wszy- stkie, odbywające się na forum PTE debaty, w tym ,,Czwartki u ekonomistów” oraz seminaria i konferencje. W ramach deba- ty czwartkowej, w grudniu 2006 r. dyskutowano o warunkach rozwoju Polski w 2007 r. (refleksje na ten temat zawiera prezen- towany w niniejszym ,,Biuletynie’’ tekst M. Misiaka). Debata ta traktowana była jako punkt wyjścia w ocenie perspektyw roz- wojowych Polski i jej pozycji w świecie. Nikogo chyba nie trze- ba przekonywać, jak ważna jest to kwestia, zwłaszcza że coraz więcej decyzji gospodarczych wynika z ważnych uzgodnień między państwami w UE i na świecie.

Tematyka VIII Kongresu wynika ponadto z sygnalizowanej przez środowisko ekonomistów (i nie tylko) potrzeby podda- nia wnikliwej ocenie roli i pozycji Polski w gospodarce świa- towej – zarówno z uwzględnieniem wyników transformacji, jak i w perspektywie rozwoju w ,,duchu’’ Strategii Lizboń- skiej. W tym kontekście Istotna jest zwłaszcza pogłębiona ocena transformacji ustrojowej. Dlatego też całość obrad kongresu otworzy debata generalna, na której podjęta zosta- nie próba takiej właśnie oceny i zarysowania na tej podsta- wie perspektyw dotyczących roli Polski w świecie.

Dyskusje o szansach rozwojowych Polski wiążą się ściśle z kwestiami ustroju gospodarczego. Obecnie konstytucyjnym modelem ustroju społeczno-gospodarczego w Polsce jest społeczna gospodarka rynkowa. Niestety, pojęcie to nie za- wsze jest prawidłowo pojmowane. Dlatego w niniejszym ,,Biuletynie’’ umieszczamy wywiad ze znawcą tej problema- tyki, doktorem H. F. Wüensche. Tej problematyki dotyczy też tekst S. Wesołowskiego. Z zagadnieniami ustroju społeczno- -gospodarczego ściśle wiążą się kwestie ładu instytucjonalne- go. Tematyce tej było poświęcone seminarium pt. ,,Ład insty- tucjonalny w gospodarce’’, zorganizowane na kanwie książki B. Polszakiewicz i J. Boehlke pt. ,,Ład instytucjonalny w go- spodarce” (wyd. Uniwersytetu Mikołaja Kopernika, Toruń 2005 t. I i 2006 t. II)

Kolejnym filarem rozwoju Polski jest edukacja. Jej poziom rozstrzyga obecnie niemalże o wszystkim. Niestety, w tym ob- szarze występuje w Polsce wciąż wiele zaniedbań. Dlatego postanowiliśmy poddać ten temat dyskusji w ramach zorgani-

zowanego (2 marca br.) wspólnie z Radą Naukową PTE semi- narium nt. ,,Dylematy kształcenia ekonomicznego’’.

Żadna gospodarka nie może dobrze funkcjonować bez sprawnego systemu bankowego. Stąd też tej właśnie proble- matyce była poświęcona – zorganizowana przez ZK PTE wspólnie ze Związkiem Banków w Polsce i warszawsim od- dzialem PTE – konferencja pt. ,,Banki w polskiej gospodar- ce’’. Tego typu debaty– naszym zdaniem – sprzyjają obiekty- wizacji ocen, dotyczących funkcjonowania banków. Zarówno ta konferencja, jak i inne debaty, uwydatniły, jak istotnym czynnikiem, determinującym trwały, harmonijny wzrost go- spodarczy jest etyka w biznesie. O tym, jak ważący jest to czynnik, przekonuje dorobek konferencji pt. ,,Etyka w dzia- łalności gospodarczej’’, która odbyła się w PTE w lutym br. Jej swego rodzaju kontynuacją była debata w ramach ,,Czwartków u ekonomistów’’ pt. ,,Biznes a opinia publiczna.

Pochwała kompetencji’’ – z udziałem wybitnych przedstawi- cieli biznesu. Debaty te traktujemy jako ważny wkład do przedkongresowej dyskusji między teoretykami i praktykami życia gospodarczego.

Generalnie VIII Kongres i debaty przedkongresowe ukie- runkowane są na poszukiwaniu odpowiedzi na tak trudne py- tania jak, m.in.: czy programy realizacji celu, zaplanowanego w Strategii Lizbońskiej spełniają nasze oczekiwania; czy Pol- ska jako członek UE posiada takie zdolności, które może trak- tować jako narodową specjalizację; co w dłuższym okresie zadecyduje o pozycji Polski w gospodarce światowej; jak kształtować standardy zawodowe, aby w epoce gospodarki opartej na wiedzy zapewnić absolwentom polskiego systemu edukacji konkurencyjność zawodową?

Poszukiwanie odpowiedzi na takie i inne pytania będzie przedmiotem kolejnych konferencji przedkongresowych, w tym dotyczących reformowania rolnictwa, inwestycji zagra- nicznych czy sfery kultury narodowej.

Dyskusje przyniosą zapewne odpowiedzi przynajmniej na niektóre z tych trudnych pytań. Wyniki tych dyskusji będą przedstawiane w kolejnych biuletynach i na stronie interneto- wej PTE. Natomiast pełny dorobek kongresu znajdzie odzwier- ciedlenie w książkowych publikacjach pokongresowych.

Tak pomyślana tematyka i organizacja VIII Kongresu Eko- nomistów Polskich jest zarówno reakcją na potrzeby środo- wiskowe, jak i wyzwania przyszłości.

Organizatorzy wyrażają nadzieję, że przygotowaniom do VIII Kongresu będą towarzyszyły nowe inicjatywy środowis- kowe i regionalne, w tym konferencje i seminaria przedkon- gresowe i konwersatoria, nawiązujące do myśli przewodniej kongresu ,,Polska w gospodarce światowej – szanse i zagro- żenia rozwoju’’.

Przekazując Czytelnikom niniejszy ,,Biuletyn’’, zachęcamy do włączania się do debaty kongresowej. Okazji i tematów ku temu jest wiele, o czym chociażby świadczy artykuł M. Szcze- pańskiego oraz relacje z rzeszowskiej sesji popularnonauko- wej ,,Młody ekonomista’’.

Rekomendujemy też Czytelnikom nadesłane do nas książki, dotyczące problemów, z którymi bądź to borykamy się na co dzień, bądź musimy się z nimi liczyć w przyszłości. Zamieszcza- my w ,,Biuletynie’’ fragmenty recenzji tych książek, odsyłając do pełnych tekstów, zamieszczanych na stronie internetowej PTE.

Pozostaję z nadzieją, że lektura ,,Biuletynu’’ okaże się in- spirująca dla Czytelników.

Elżbieta Mączyńska prezes PTE

(5)

Społeczna gospodarka rynkowa

Wśród ekonomistów pojęcie SGR wywoływało i nadal wywołuje kontrowersje. Są tacy (do nich należy m.in. L Balcerowicz), którzy traktują bądź traktowali je jako wygodny dla potrzeb polityki gospodarczej Niemiec Zachodnich w okresie po drugiej wojnie światowej pleonazm. F. A. v. Hayek krytykował je jako pojęcie, z którego można ,,wyssać” wszelką treść. Są też tacy, jak np. Milton Friedman, którzy traktowali je jako nieporozumie- nie. Co pan o tym sądzi?

Pojęcie ,,społeczna gospodarka rynkowa” jest in- terpretowane bardzo różnie. Niestety, nader rzadko jest rozumiane tak, jak je pojmował Ludwig Erhard.

Mnie samemu duże problemy sprawiają ,,fałszywi przyjaciele” Erharda, którzy twierdzą, że prawdzi- wie cenią wszystko to, co Erhard głosił i czynił, ale w gruncie rzeczy niewiele wiedzą o Erhardzie i jego polityce oraz, że tak naprawdę nie interesują się ty- mi problemami głębiej.

Interpretują społeczną gospodarkę rynkową tak, jak im wygodnie. Tymczasem Erhard mówił wprost co myśli i jakie są jego poglądy. Poza tym zostało to wyraźnie potwierdzone przez utworzenie, w roku 1967, Fundacji Ludwiga Erharda oraz postawienie przed nią zadania walki z oportunizmem i konfor- mizmem. Erhard chciał stworzyć instytucję, która tak wyraziście jak on sam to czynił, wskazywałaby, jak powinna być kształtowana polityka, gospodar- ka i nauka, aby na trwale zagwarantowana była wolność.

Obok ,,fałszywych przyjaciół” jest też wiele osób, które nie mają pewności co do oceny Erharda. Z ni- mi jednak można przynajmniej dyskutować. Znają bowiem zasługi Erharda. Wiedzą, że mimo niesprzy- jających okoliczności, potrafił wiele dokonać. Wska- zują szczególnie na trwałe zrównoważenie budżetu państwa, wysokie tempo wzrostu PKB, pełne zatrud- nienie, stabilność cen i zadowolenie społeczeństwa.

Wyrażają podziw, że Niemcy już krótko po zakoń- czeniu drugiej wojny światowej ponownie uzyskały pod względem potencjału przemysłowego przodu- jącą w świecie pozycję. Jednakże obecna sytuacja jawi się tym osobom jako całkowicie odmienna niż

ówczesna. Dlatego twierdzą: Erhard działał prawid- łowo – z godną podziwu rozwagą i odwagą cywilną.

Ale w obecnej sytuacji musiałyby być jednak przyję- te inne rozwiązania.

W zasadzie podzielam ten pogląd. Ja także jestem przekonany, że dziś Erhard wprowadzałby inne roz- wiązania niż w latach 40., 50. i 60. ub. wieku. Sa- dzę jednak, że podstawowe cele i zasady nie zmie- niły się, mimo że minęło już kilka dziesięcioleci. Er- hard wiązałby chyba ze społeczną gospodarką ryn- kową te same ideały co kiedyś. Kierowałby się tymi samymi motywami oraz prawdopodobnie tymi sa- mymi względami i przekonaniami, które wyznawał wcześniej. Mówiąc krótko: w polityce Erharda od- różniam fundamentalne zasady od politycznego programu działania. Program musi być każdorazo- wo korygowany w dostosowaniu do istniejącej sy- tuacji i realizowanych zadań.

Czy dla Erharda istniał problem zdefiniowania SGR?

Szerokie spektrum rozmaitych interpretacji SGR, z którym dziś mamy do czynienia dowodzi, że Er- hard nie był nigdy prawidłowo pojmowany. Jestem pewien, że tylko ten może interpretować SGR w sposób adekwatny do idei Erharda, kto szczegóło- wo zajmował się jego poglądami politycznymi. Er- hard poprzez SGR rozwiązał kluczowy problem po- lityczny, z którym borykało się wielu naukowców

Rozmowa z dr. HORSTEM FRIEDRICHEM WÜNSCHE, dyrektorem zarządzającym Fundacji im. Ludwiga Erharda

Meandry interpretacji

Od lewej: dr H. Wünsche, dr P. Pysz, prof. E. Mączyńska Społeczna gospodarka rynkowa jest dla Polski kategorią o znaczeniu fundamentalnym. Zgodnie z art. 20 Konstytucji RP z 1997 r. – ,,Społeczna gospodarka rynkowa oparta na wolności działalności gospodarczej, własności prywatnej oraz soli- darności, dialogu i współpracy partnerów społecznych stanowi podstawę ustroju gospodarczego Rzeczypospolitej Polskiej”.

(6)

Społeczna gospodarka rynkowa

i polityków, nie znajdując dostatecznie zadowalają- cych rozwiązań: jak w wolnym społeczeństwie po- winna być traktowana władza gospodarcza?

Erhard poprzez SGR ustanowił ład, w którym wła- dza została społecznie zaakceptowana. Jednocześ- nie została jednak zinstrumentalizowana, i to nie ja- ko system redystrybucji dochodów, lecz w formie określonego ładu gospodarczego. To właśnie ład go- spodarczy – a nie dyskrecjonalne decyzje polityczne – stoi na straży tego, że korzyści z władzy ekonomi- cznej może osiągać tylko ten, kto tę władzę tak rea- lizuje, tak z niej korzysta, aby przysparzała ona ko- rzyści także innym.

W ten sposób wolność gospodarcza nabiera wy- miaru społecznego. Erhard uznawał, że warunek ten może być spełniony, gdy każdy przedsiębiorca na dobre i złe będzie uzależniony od konsumentów, nabywców jego produktów. Dla żadnego producen- ta, i to niezależnie od jego pozycji na rynku, nie po- winno być możliwe, aby absorbował on więcej siły nabywczej niż nabywcy jego produktów gotowi są dobrowolnie za nie zapłacić.

Z punktu widzenia koncepcji ładu gospodarczego staje się jasne, ze SGR nie jest tożsama ani z gospo- darką rynkową ani z lesseferyzmem. Ale nie ozna- cza też dualizmu polityki gospodarczej i społe- cznej. Nie chodzi o to, aby regulować rynkowo-go- spodarczą efektywność i korygować mechanizmy rynkowe pod kątem społeczno-politycznym. SGR oznacza natomiast, że ustrój gospodarki rynkowej nie jest wyłącznie kształtowany na czysto ekonomi- cznych podstawach, lecz także na gruncie społeczno-etycznym i społeczno-psychologicznym.

Czy i jak oceniał Ludwig Erhard użyteczność teo- rii neoklasycznej – z jej głównym trzonem – teorią ogólnej równowagi – jako naukowej bazy dla kształtowania programów polityki gospodarczej i samej polityki gospodarczej?

Erhard uwzględniał wiele czynników, także teorie ekonomiczne jako takie, ale z innej perspektywy, niż zwykle się to czyni. Zwykle bowiem oczekuje się, że teorie te w sposób przystępny objaśnią fenomen rzeczywistości gospodarczej.

Erhard jednak był twórczym znawcą ekonomii politycznej, dla niego teorie ekonomiczne miały in- ne znaczenie. W nawiązaniu do teorii neoklasycznej można stwierdzić: Erharda nie interesowało dowie- dzenie, że ogólnogospodarcza równowaga jest moż- liwa. Nie obchodziły go przesłanki i przebieg rynko- wych procesów kolejnych przybliżeń do cen równo- wagi. Nie chodziło mu o optymalizację indywidual- nych korzyści i społecznego dobrobytu czy o kryte- ria Pareto. Erhard formułował pytanie inaczej: jak dochodzi do tego, że stan pełnego zatrudnienia

i pełnego wykorzystania zdolności produkcyjnych nie idą ze sobą w parze? Taki, uznawany ogólnie za wysoce korzystny, stan symbiozy w sytuacji występo- wania wielu braków i dążenia ludzi do poprawy ich warunków życia byłby przecież możliwy do zreali- zowania. Jakie są zatem przyczyny tego, że nie po- jawia się on automatycznie, a jeżeli nawet kiedyś zaistnieje, to nie jest długotrwały?

Erhard zainteresowany był teorią, która objaśnia- łaby kryzysy. W jego przemówieniach i artykułach rozmaite współczesne teorie, także przesłanki teorii neoklasycznej, były poddawane ostrej krytyce.

Uznał, że homo oeconomicus to czysta abstrakcja i homunkulus ekonomistów.

Ktoś, kto studiował dzieła Erharda dojdzie do wniosku, że samodzielnie rozwinął on teorię ekono- miczną. I tak np. przedstawił z perspektywy całości gospodarki strategie zachowań, za pomocą których poszczególnym jednostkom udaje się osiągnąć ko- rzyści przede wszystkim dla siebie. Następnie badał, jak reagują na to inne podmioty gospodarcze. Takie, wykorzystujące także różne aspekty socjologii, po- dejście prowadzi do wniosku, iż rynkowy mecha- nizm dostosowawczy nie jest w stanie skorygować początkowych zakłóceń procesu gospodarowania, wręcz odwrotnie, zakłócenia i kryzysowe tendencje są dodatkowo intensyfikowane.

Erhard sam siebie klasyfikował jako ekonomistę neoliberalnego. Jakie relacje występują między ordoliberalną szkołą freiburską i koncepcją SGR?

Pojęcie ,,neoliberał” może mieć rozmaite znacze- nie. W odniesieniu do F. A. von Hayeka pojęcie to trafnie odzwierciedla to, o co mu chodziło, czyli o reaktywowanie poglądów klasyczno-liberalnych.

Z kolei dla von Hayeka ,,neoliberał” oznacza odkry- wanie na nowo pryncypiów liberalnych.

Większości neoliberałów chodziło jednak nie tyl- ko o rewitalizację starego liberalizmu, lecz o nowe jego zastosowania, z określonymi zmianami.

Uwzględniając to, można stwierdzić, że także Lu- dwig Erhard był neoliberałem. Chodziło mu bowiem o wolność – o wolność dla wszystkich. Jego poglądy bazowały na klasycznym liberalizmie – na przykład na ,,Teorii uczuć moralnych” Adama Smitha. Erhard rozwinął idee klasycznego liberalizmu pod kątem wymogów współczesności.

Dziś pojęcie ,,neoliberalizm” jest często tak uży- wane, jakby chodziło o jakąś jednolitą szkołę.

To błąd. Warunki, jakie panowały w latach wojny i w okresie powojennym nie sprzyjały ukształtowa- niu się takiej szkoły. W tym czasie F. A. von Hayek pracował w Londynie i Chicago. Alexander Rüstow był nauczycielem akademickim w Istambule. Do ja- kiegoś czasu pracował tam też Wilhelm Röpke, ale

(7)

Społeczna gospodarka rynkowa

wkrótce przeniósł się do Genewy. Z kolei Heinrich von Stackelberg miał katedrę w Madrycie. Zaś Wal- ter Eucken pracował naukowo we Freiburgu i nie miał w zasadzie możliwości opuszczania francuskiej strefy okupacyjnej, a ponadto zmarł już w marcu 1950 r. Pozostaje Alfred Müller-Armack: ale jego znaczenie jest z reguły przeceniane. Wcześniej wy- mienieni neoliberałowie wcale nie uznawali go za neoliberała – i to nie tylko dlatego, że przez długi czas opowiadał się za ideologią narodowosocjalisty- czną, ale dlatego, że zakładał prymat celów socjal- nych i w jego mniemaniu funkcją gospodarki mia- ło być spełnianie wymogów socjalnych. Przypadek Alfreda Müllera-Armacka wykazuje, jak wielkie zróżnicowanie poglądów występowało w neolibera- lizmie. Także jednym tchem wymieniani trzej naj- ważniejsi ,,neoliberałowie” – von Hayek, Röpke i Rüstow – reprezentowali całkiem odmienne poglą- dy na ważne tematy ustrojowe.

Jakie podobieństwa i różnice występują między koncepcją ładu konkurencyjnego, autorstwa Wal- tera Euckena, a ładem wolności autorstwa Ludwi- ga Erharda?

Erhard i Eucken bazowali na podobnych wyni- kach badań, ale wnioski, do jakich dochodzili od- nośnie do polityki gospodarczej, były niemalże przeciwstawne. Głównym dążeniem obydwu było ograniczanie władzy ekonomicznej. Eucken dostrze- gał niebezpieczeństwo władzy monopoli. Dlatego postulował, żeby państwo je okiełznało poprzez ukonstytuowanie ładu gospodarczego bazującego na ,,pełnej konkurencji”. Dla Euckena ,,pełna kon- kurencja” stanowiła cel polityki gospodarki rynko- wej. Erhard zaś uznawał to za praktycznie niemożli- we, albowiem potęga gospodarcza występuje w tak wielu formach, że państwo nie mogłoby jej kontro- lować z należytą perfekcją. Zdaniem Erharda, mo- nopole mogłyby być z łatwością okiełznane poprzez otwieranie rynków i wolny handel. Praktycznie je- dyną wadą takiego rozwiązania byłoby niebezpie- czeństwo zmowy między konkurentami. Jeśli jednak konkurenci nie mieliby możliwości takiej zmowy, faktycznie nie mieliby także możliwości wykorzysty- wania swojej władzy. Dlatego Erhard uznawał prawo antykartelowe za fundamentalne prawo SGR.

Dlaczego w drugiej połowie lat 60. XX wieku osła- wiona ,,synteza przesłania Johna Keynesa z impe- ratywem freiburskim” w wykonaniu Karla Schille- ra oznaczała początek końca SGR w erhardow- skim rozumieniu?

Karl Schiller uważał, że freiburski imperatyw – czyli sformułowany przez Waltera Euckena wymóg pełnej konkurencji – powinien obowiązywać na pła-

szczyźnie mikroekonomicznej. Natomiast równoleg- le na płaszczyźnie makroekonomicznej musiałoby być jednak uwzględniane przesłanie keynesowskie.

Po dymisji Erharda jako kanclerza Niemiec Zachod- nich, w końcu 1966 r., Schiller wprowadził ,,Nową politykę gospodarczą”. Chciał poprzez to połączyć obydwa te elementy – globalne sterowanie i skon- centrowane działania na szczeblu makro- z pełną konkurencją na szczeblu mikroekonomicznym.

Karl Schiller sądził, że poprzez ,,Nową politykę gospodarczą” koncepcja gospodarki rynkowej zo- stanie rozwinięta i uzupełniona. Jego koncepcja i jej społeczny rezonans mogą być właściwie zrozumia- ne, jeżeli uwzględni się, że w tamtym okresie domi- nował w nauce pogląd o dychotomii pomiędzy go- spodarką rynkową i gospodarką centralnie zarządza- ną (planową). Wszelkie rozważania dotyczące poli- tyki gospodarczej umiejscawiane były pomiędzy ty- mi dwoma odmiennymi ładami gospodarczymi.

Przyjmowano w związku z tym, iż każda dodatko- wa interwencja państwa w proces gospodarowania pociąga za sobą osłabianie fundamentów gospodar- ki rynkowej. Propozycja Karla Schillera mogła łago- dzić obawy przed takim niepożądanym, ale nieu- chronnym dryfowaniem gospodarki rynkowej w kie- runku gospodarki planowej. Schiller chciał, co pra- wda, żeby państwo interweniowało w procesy ryn- kowe, ale żeby tak interweniowało, aby nie zagraża- ło to konkurencji. Państwowe interwencje powinny służyć wyłącznie umacnianiu, uzupełnianiu, a nie ograniczaniu gospodarki rynkowej.

Erhard uważał, że kwestia ta jest znacznie bar- dziej skomplikowana. Rzekomy dualizm – ,gospo- darka rynkowa – gospodarka planowa” nie wyczer- puje całej problematyki. Erhard odróżniał politykę gospodarczą, która ukierunkowana jest na służenie gospodarce rynkowej od takiej, która miałaby wspierać gospodarkę. W pierwszej polityce chodzi o ład gospodarczy, w drugiej o podmioty gospo- darcze.

Erhard zdecydowanie odrzucał politykę, w której chodzi nie o gospodarkę rynkową, lecz o podmioty gospodarcze. Uznawał ją za cofanie się do merkantylizmu, za protekcjonizm i inter- wencjonizm. Później uznawał wręcz za oszustwo oferowanie interwencjonizmu pod szyldem SGR lub jako kontynuację i rozwinięcie ,,imperatywu freiburskiego”.

Jaka jest obecnie w Niemczech percepcja erhar- dowskiej koncepcji SGR?

Polityka gospodarcza w Niemczech Zachodnich utknęła po ,,przełomie keynesowskim” w 1967 roku w pułapce myślowej. Próbowano bez powodzenia, a raczej nawet wywołując wiele wysoce negaty-

(8)

Społeczna gospodarka rynkowa

wnych efektów ubocznych, przesterować obieg go- spodarczy na tory tzw. ekonomii popytu. W 1982 roku doszło do kolejnego przełomu. Rozpoczęto przestawianie gospodarki na tory ,,ekonomii poda- ży”. To także nie przyniosło oczekiwanych rezulta- tów. W międzyczasie zaczęto stawiać pytanie, czy popytowo zorientowana polityka nie była jednak lepszym rozwiązaniem niż polityka ukierunkowana na podaż. Dyskusje dotyczące polityki gospodarczej pozostały w tym schemacie myślowym do dzisiaj.

W erze globalizacji i gwałtownego rozwoju kon- cernów ponadnarodowych koncepcje Erharda i Euckena mogą być traktowane jak swego rodza- ju memento. Dlaczego zatem nie znalazły w in- nych krajach szerszego zastosowania, mimo wie- lu przemawiających za nimi argumentów?

W polityce gospodarczej rozpowszechniona jest skłonność do postępowania zgodnie z ogólnie uznanymi receptami, wzorcami. Obecnie jest to zakamuflowane poprzez dyskutowanie dwu prze- ciwstawnych wzorców. Taka polaryzacja utrudnia wdrażanie rozwiązań zasadnych merytorycznie. Ko- lejny dylemat wynika z ciągle jeszcze szeroko roz- powszechnionego błędnego przekonania, że wszy- stko co nie jest gospodarką rynkową, jest gospo- darką planową. Fakt, że SGR nie jest ,,czystą”

gospodarką rynkową, stanowi – szczególnie dla ortodoksyjnych ekonomistów-dogmatyków – pod- stawę do podejrzeń, że jest to koncepcja gospo- darki planowej. Na to nakładają się zróżnicowane interpretacje SGR.

Czyżby zatem niedostatek wiedzy na temat SGR można uznać za odpowiedź na wcześniej posta- wione pytanie?

Z pewnością tak. Ludwig Erhard bardzo zabiegał o pogłębione zrozumienie dla jego polityki. Anga- żował w tym celu naukowców, a ponadto w 1964 roku utworzył radę ekspertów do oceny rozwoju makroekonomicznego, stawiając przed nią zadanie uświadamiania społeczeństwu istoty i zalet rynko- wej polityki gospodarczej. Dziś rada ta jest po- strzegana jako gremium, które doradza i rekomen- duje rządowi, jakie powinien podjąć działania, aby zrealizować założone cele i przedsięwzięcia refor- matorskie. Ale tego Erhard właśnie nie chciał.

Oznaczałoby to bowiem, że naukowcy poszukiwali- by alternatywy dla SGR. Zamiast zatem uświada- miać społeczeństwu korzyści, jakie przynosi gospo- darka rynkowa i polityka kształtowania ładu rynko- wego oraz chronić rynek przed wtrącaniem się państwa do gospodarki, formułowaliby propozycje dotyczące stopnia i sposobu ingerowania państwa w gospodarkę.

Dlaczego Fundacja Ludwiga Erharda próbuje upow- szechniać idee SGR nie tylko w Niemczech, lecz tak- że w krajach Środkowej i Wschodniej Europy.

Fundacja jest instytucją utworzoną przez Ludwi- ga Erharda. Ma wobec niego zobowiązania. Jako minister gospodarki Erhard wiele podróżował po świecie. Gdziekolwiek był, zawsze poszukiwał od- powiedzi na pytanie, co można zrobić, aby postęp gospodarczy służył całemu społeczeństwu. Nie cho- dziło mu przy tym jedynie o wzrost gospodarczy, lecz o dobrobyt dla wszystkich, o taki wzrost gospo- darczy, w ramach którego nie będzie dochodziło do sytuacji, że bogaci będą coraz bogatsi, a biedni coraz biedniejsi. Erhard starał się wspierać tego ro- dzaju zamierzenia poprzez udzielanie pomocy go- spodarczej na rozwój, a także poprzez utworzenie federalnego ministerstwa ds. pomocy rozwojowej.

Fundacja Ludwiga Erharda działa obecnie tylko w Niemczech i niektórych krajach środkowej i południowo-wschodniej Europy oraz w Rosji. Ta- kie ograniczenie wynika stąd, że jako prywatna fundacja ma do dyspozycji dość ograniczone środ- ki finansowe.

Miał pan szczęście przez dłuższy czas utrzymy- wać kontakty i współpracować zarówno z F. A.

von Hayekiem, jak i L. Erhardem. Jak ocenia pan tych dwu wielkich myślicieli po prostu ja- ko ludzi?

Z von Hayekiem miałem niewiele kontaktów o charakterze osobistym. Ale z Erhardem było ina- czej. Pracowałem w jego domu i spotykałem go dość często. Erhard uważał, że polityk musi realizo- wać powierzane mu zadania i nie powinien się przy tym oszczędzać. Sądził, że każdy, komu powierzano urząd publiczny, jest zobowiązany sprawować go przy otwartej kurtynie, czynić to, co jest możliwe, dbając przy tym o transparentność. Powinien informować społeczeństwo o swoich planach i działaniach oraz je uzasadniać. Prywatne życie było dla Erharda sprawą prywatną. Dla mnie było to całkowicie zrozumiałe. Ważne wydawały mi się motywy, tło i względy, które skłaniały go do działa- nia w ogóle, a do wyboru konkretnych przedsięw- zięć w szczególności.

Dziękujemy za rozmowę.

Rozmawiali:

prof. Elżbieta Mączyńska prezes Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego i dr Piotr Pysz, prof. Wyższej Szkoły Finansów i Zarządzania w Białymstoku (Wywiad został opublikowany w 5. numerze ,,Nowego Życia Gospodarczego’’

oraz na www.pte.pl)

(9)

Gospodarka narodowa

Monopol czy konkurencja

P

rzeciwnicy takiego rozwiązania są zarówno w gronie ekspertów, jak i obecnych i przy- szłych emerytów. Ale nie brakuje też zwolen- ników. Spróbujmy na spokojnie rozważyć racje przemawiające za i przeciw tej koncepcji. Repre- zentujący resort pracy w publicznych debatach wi- ceminister prof. Romuald Poliński twierdzi, że ,,po- wierzenie zarządzania systemem wypłat z II filaru kapitałowego ZUS-owi daje pełne gwarancje, po pierwsze – wysokiej efektywności inwestowania tych środków, a po drugie – ich bezpieczeństwa i niskich kosztów wypłat” (dyskusja na antenie Pro- gramu I Polskiego Radia, 7 grudnia 2006 r.). Za ta- kim rozwiązaniem przemawiać ma to, że ZUS dys- ponuje rozbudowaną siecią placówek, ma już do- świadczenie w wypłacaniu emerytur ze starego sy- stemu i odpowiednią infrastrukturę. O tym, że po- radzi sobie także z inwestowaniem olbrzymich środków zgromadzonych w OFE na rynku kapita- łowym, świadczyć ma to, że maklerzy i doradcy inwestycyjni zarządzają już środkami zgromadzo- nymi w Funduszu Rezerwy Demograficznej.

Zadania

Zanim weźmiemy pod lupę ministerialne argu- menty, wyjaśnijmy najpierw, co kryje się pod poję- ciem ,,wypłata emerytur z II filaru”, a więc jakie za- dania będzie musiała zrealizować instytucja wypła- cająca emerytury. Po pierwsze – wypłacić fizycznie, a więc dostarczyć do domu lub banku. Po drugie – odpowiednio skalkulować wysokość świadczenia emerytalnego, czyli w praktyce renty dożywotniej wypłacanej emerytom na podstawie środków zgro- madzonych w kapitałowej części systemu emerytal- nego. Po trzecie – efektywnie inwestować przez dziesiątki lat i pomnażać aktywa pieniężne przejęte z funduszy emerytalnych.

W dostarczaniu emerytur ZUS rzeczywiście ma du- że doświadczenie i odpowiednią bazę. Powierzenie fi- zycznej wypłaty emerytur z II filaru ZUS-owi nie pod- lega raczej dyskusji. Zgadzają się z tym również przed- stawiciele zarządzających OFE prywatnych instytucji finansowych (powszechnych towarzystw emerytal-

nych), np. Ewa Lewicka oraz twórcy koncepcji naszej reformy, m.in. prof. Marek Góra z SGH.

Zupełnie czym innym jest jednak funkcja zarzą- dzania całością aktywów OFE zgromadzonych na wypłatę emerytur oraz funkcja zarządzania ryzy- kiem związanym z wypłatą emerytur w formie renty dożywotniej. Jeśli chodzi o doświadczenia ZUS-u w inwestycjach na rynku kapitałowym, to są one bardzo skromne. Minister Poliński chętnie powołuje się na efekty zarządzania Funduszem Rezerwy De- mograficznej (FRD), którego ,,inwestycje są bardziej efektywne od inwestycji dziewięciu otwartych fun- duszy emerytalnych” (cytowana audycja radiowa).

Przypomnijmy więc, że FRD uzyskał możliwość lo- kowania w instrumenty podobne do OFE dopiero w 2004 r. W kwietniu 2004 r. ogłoszono przetarg na zarządzanie aktywami FRD, ale ze względu na zbyt małą liczbę ofert złożonych przez prywatne towa- rzystwa funduszy inwestycyjnych ostatecznie nie dokonano wyboru i inwestowanie środków FRD pozostało, trochę z przypadku, a trochę z konie- czności, w gestii ZUS-u.

Dwuletnie doświadczenie z działalności inwesty- cyjnej na rynku kapitałowym, uwzględniającej rów- nież bardziej ryzykowne inwestowanie w akcje, ja- kim dysponują maklerzy i doradcy inwestycyjni za- trudnieni w ZUS, to jednak stanowczo zbyt mało, by oceniać efektywność zarządzania aktywami.

Skala ryzyka

ZUS może powołać się także na nieco dłuższe doświadczenie w inwestowaniu środków FRD w obarczone minimalnym ryzykiem formy lokat.

W latach 2002 – 2003 środki FRD były inwestowa- ne (zgodnie z obowiązującymi wówczas przepisami) tylko w państwowe papiery dłużne i lokaty banko- we: np. 31 grudnia 2002 r. portfel inwestycyjny FRD składał się w 56% z bonów skarbowych, a w 44%

z obligacji skarbowych, 31 grudnia 2003 r. odpo- wiednio z 35% bonów skarbowych, 13% obligacji skarbowych i 52% depozytów bankowych.

Gwoli ścisłości dodajmy, że ta strategia inwesty- cyjna okazała się wówczas skuteczna. W 2003 r.

Propozycje Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej, aby zarządzanie i wypłatę całych środków zgromadzonych w II filarze nowego systemu emerytalnego

powierzyć Zakładowi Ubezpieczeń Społecznych, wywołały gorącą dyskusję i ostry sprzeciw.

Marek Szczepański

(10)

Gospodarka narodowa

FRD osiągnęło rentowność inwestycji na poziomie 6,56% w skali roku (średnia stopa zwrotu, liczona metodą analogiczną jak w wypadku funduszy inwe- stycyjnych papierów dłużnych), co dawałoby drugie miejsce wśród funduszy papierów dłużnych. Z tego jednak wcale nie wynika, że w przyszłości maklerzy ZUS-u będą bardziej efektywni od instytucji prywat- nych, które zarządzają aktywami znacznie dłużej.

Średnia stopa zwrotu funduszy emerytalnych (OFE) podawana jest nieprzypadkowo w okresach trzylet- nich, ponieważ tylko w dłuższej perspektywie moż- na ocenić jakość zarządzania. Na przykład w okre- sie od 30 września 2003 r. do 29 września 2006 r.

średnia stopa zwrotu OFE wyniosła 45,83% (czyli około 15% rocznie). W ciągu pięciu lat (od grudnia 2000 r. do grudnia 2005 r.) średnia stopa zwrotu OFE wyniosła 72,98%.

Oprócz niewielkiego doświadczenia inwestycyj- nego, przeciwko powierzeniu państwowej instytucji zarządzania emeryturami kapitałowymi przemawia również wielkość aktywów zgromadzonych w OFE i związana z nią skala ryzyka inwestycyjnego. O ile cały Fundusz Rezerwy Demograficznej to obecnie ok. 1,5 mld zł, o tyle wartość całych aktywów OFE w br. przekroczy 150 mld zł, czyli sto razy więcej!

Skala ryzyka inwestycyjnego i odpowiedzialność za zarządzanie tak gigantycznymi jak na nasze warunki pieniędzmi, jaką chce wziąć na siebie ZUS, jest więc olbrzymia. Takie też będą skutki ewentualnych nietrafionych decyzji inwestycyjnych czy zbyt małej efektywności zarządzania aktywami. W grę wcho- dzą przecież interesy całych pokoleń emerytów, a wyłączna odpowiedzialność za działania ZUS-u spadnie na państwo, od którego przyszli emeryci bę- dą domagać się waloryzacji emerytur także z II fila- ru. Oczywiście, nie wszystkie kapitały OFE zostaną wypłacone jednorazowo. W pierwszych latach do- pływ emerytów z nowego systemu będzie stosunko- wo niewielki, ale już po 2014 roku nabierze tempa.

Konflikt interesów

Załóżmy jednak, że ZUS zatrudni armię znakomi- tych fachowców, którzy nie będą podejmować błę- dnych decyzji inwestycyjnych. Jak przekonamy się, czy nie można było osiągnąć lepszych wyników in- westycyjnych, skoro nie będzie żadnej konkurencji?

Najbardziej niebezpieczne byłoby właśnie ustano- wienie monopolu jednej (w dodatku państwowej) instytucji na inwestowanie środków przeznaczonych na emerytury z II filaru. Nie mając konkurencji, taka instytucja nie będzie zmuszona do wypracowania wysokiej stopy zwrotu z inwestycji. Wystarczyłoby zbudować bezpieczny portfel inwestycyjny złożony z państwowych papierów dłużnych. Z kolei pań-

stwu zależeć będzie na tym, żeby owe papiery dłuż- ne (bony skarbowe, obligacje) były oprocentowane jak najniżej, bo od tego zależy koszt obsługi długu publicznego. Wystąpi tu ewidentny konflikt intere- sów dwóch instytucji państwowych (Ministerstwa Fi- nansów i ZUS-u).

Doświadczenia światowe wskazują, że aktywa światowe zarządzane przez instytucję ściśle powią- zaną z rządem mogą służyć realizacji inwestycji ko- rzystnych dla rządu, ale nieoptymalnych z punktu widzenia interesów świadczeniobiorców. Eksperci zwracają też uwagę na zagrożenie, jakie stanowić mógłby państwowy fundusz inwestycji kapitałowych dla całego polskiego rynku finansowego. Łatwo przewidzieć, że taki gigantyczny jak na polskie wa- runki fundusz inwestycyjny mógłby wpływać na kur- sy akcji spółek oraz papierów dłużnych notowanych na Warszawskiej Giełdzie Papierów Wartościowych, kosztem pozostałych inwestorów.

Resort pracy chce obarczyć ZUS, a więc instytu- cję publiczną, czyli de facto wszystkich podatników, także całym ryzykiem związanym z kalkulacją wyso- kości świadczenia (aktuarialnym dopasowaniem wy- miaru renty dożywotniej do przewidywanego dal- szego okresu życia emerytów). Również w tym wy- padku ryzyko popełnienia błędu jest bardzo duże i dotyczyć będzie całego rocznika (tzw. kohorty) emerytów.

Oprócz względów ekonomicznych, przywrócenie monopolu ZUS-u na wypłatę całości emerytur po- ciąga za sobą ogromne ryzyko polityczne. Społe- czeństwo polskie starzeje się, a to stwarza pokusę do manipulowania przy systemie emerytalnym czy choćby pozyskiwania głosów wyborczych poprzez działania związane z wypłatą wyższych świadczeń, niemających pokrycia w zgromadzonych na ten cel kapitałach emerytalnych. Podsumowując, argumen- ty przemawiające za i przeciw wypłacie świadczeń z II filaru przez ZUS (instytucję publiczną), przyjrzyj- my się zamieszczonej tabeli.

Nasuwa się pytanie:

jeśli nie ZUS, to kto?

Aby na nie odpowiedzieć, należy zastanowić się, jakie kryteria powinno się zastosować przy wyborze jednej lub wielu instytucji zajmujących się wypłatą emerytur z II filaru.

W poświęconych tej tematyce opracowaniach z dziedziny polityki społecznej za podstawowe zasa- dy wypłaty świadczeń przyjmuje się: dożywotniość, bezpieczeństwo, równy status kobiet i mężczyzn, ochronę siły nabywczej świadczenia, konkurencję, prostotę i przejrzystość, niskie koszty, niezależność od interwencji politycznych.

(11)

Gospodarka narodowa

Możliwe rozwiązania podzielić można na konku- rencyjne (rynkowe), quasi-rynkowe i niekonkuren- cyjne (nierynkowe). Zarządzanie emeryturami kapi- tałowymi z II filaru można powierzyć:

l działającym na zasadach konkurencyjnych zakła- dom emerytalnym (nowe instytucje prywatne, przewidziane w pierwotnej, niedokończonej kon- cepcji reformy emerytalnej), zakładom ubezpie- czeń na życie, instytucjom grupowego oszczędza- nia (fundusze inwestycyjne, banki) lub nawet sa- mym OFE, wyposażonym w dodatkowe upra- wnienia; podmiotem dokonującym wyboru insty- tucji zarządzającej jego emeryturą kapitałową bę- dzie wówczas sam emeryt;

l instytucjom prywatnym wyłonionym w drodze przetargu; w tym wypadku wyboru dokonuje in- ny podmiot (np. ZUS czy Ministerstwo Pracy i Po- lityki Społecznej), a nie sami zainteresowani, l instytucji publicznej – w naszych warunkach bę-

dzie to naturalny monopolista w dziedzinie ubez- pieczeń społecznych, czyli ZUS.

Rozwiązania rynkowe i quasi-rynkowe również mają swoje silne i słabsze strony. Z wielu przepro- wadzonych ekspertyz wynika, że jedynym produ- ktem emerytalnym, który zapewni dożywotnią wy- płatę świadczenia, jego kapitałowy charakter i możliwość wyboru przez konsumenta jest renta dożywotnia. Dostawcą takiej usługi jest zakład ubezpieczeń na życie. Tworzenie nowych, licen- cjonowanych instytucji powołanych do wypłaty świadczeń wiązałoby się z wysokimi kosztami, któ- re mogłyby zostać przerzucone na emerytów i uszczuplić ich kapitał emerytalny zakumulowany w OFE. Zakłady ubezpieczeń na życie mają do-

świadczenie w zarządzaniu ryzykiem związanym z dożywotnią wypłatą świadczeń (np. ryzykiem długowieczności niektórych emerytów, którzy wy- czerpią zgromadzony kapitał, a mimo to muszą otrzymywać świadczenie), inwestowaniem akty- wów i administrowaniem tysiącami indywidual- nych rachunków. Rola państwa powinna polegać na zapewnieniu bezpieczeństwa zarządzania środkami przeznaczonymi na wypłatę emerytur i poprawności kalkulacji wysokości świadczenia (normy ostrożnościowe, limity inwestycyjne wska- zujące, w jakie instrumenty finansowe i w jakich proporcjach można inwestować – podobne do stosowanych już na rynku OFE, obowiązek rease- kuracji itp., ewentualnie regulacje dotyczące gór- nych limitów opłat i wydatków na akwizycję).

A zaufanie do państwa?

Oprócz argumentów merytorycznych na koniec pozwolę sobie odwołać się do wartości, jaką jest za- ufanie do państwa. Skoro to państwo wprowadziło nowy system emerytalny, którego istotną część sta- nowi prywatnie zarządzany filar kapitałowy, zakła- dając (moim zdaniem słusznie), że partnerstwo publiczno-prywatne w systemie emerytalnym lepiej pomoże rozwiązywać problemy zabezpieczenia emerytalnego w starzejącym się społeczeństwie niż państwowy monopol w tej dziedzinie, to dlaczego teraz burzyć to zaufanie, zakładając arbitralnie, że tylko instytucja publiczna (ZUS) zapewni efektywne zarządzanie i wypłatę emerytur.

Miliony osób przekonały się, że część kapitałowa nowego systemu dobrze funkcjonuje. W 1999 r.

z osób w wieku 30 – 50 lat, które miały możliwość wyboru pozostania wyłą- cznie w ZUS-ie lub przy- stąpienia do nowego sys- temu, większość (4,26 mln z 6,6 mln, czyli 64%) zapisało się do otwartych funduszy emerytalnych, wyrażając tym samym vo- tum nieufności wobec państwowego monopolu w dziedzinie emerytur.

Teraz ci sami ludzie mieli- by prawo poczuć się oszukani, skoro ich skład- ki inwestowane przez fundusze emerytalne i tak trafią do ZUS-u. Wolność wyboru i związana z nią personalizacja ubezpie-

Za Przeciw

l·Relatywnie niskie koszty wprowadzenia rozwiązania i obsługi wypłat (z racji istniejącej infrastruktury ZUS).

l·Eliminacja kosztów akwizycji.

l·Eliminacja ryzyka błędnej selekcji klientów prowadzącej do niewypłacalności podmiotu wypłacającego emerytury.

l·Ewentualne ułatwienie w uruchamianiu przez ZUS środków z rezerwy demograficznej.

l·Możliwość wypłaty emerytur z jednego źródła i w jednym terminie (także w wypadku powierzenia ZUS-owi wyłącznie funkcji fizycznej wypłaty świadczenia)

l·Możliwość wpływania różnych grup nacisku na proces obsługi wypłat (ryzyko polityczne).

l·Obarczenie ZUS-u zbyt wieloma funkcjami i zadaniami, z których nie będzie mógł się wywiązać z przyczyn techniczno-organi- zacyjnych.

l·Sprzeczność interesów państwowej instytucji jako inwestora na rynku kapitałowym i państwa jako emitenta papierów dłużnych.

l·Możliwość popełnienia systematycznych błędów szacunku ryzyka demograficznego i przejęcia pełnego ryzyka inwestycyjnego na budżet państwa.

l·Odejście od podstawowych założeń reformy emerytalnej z 1999 r., a więc zróżnicowania (dywersyfikacji) źródeł wypłaty świadczenia w celu stopniowego uniezależnienia systemu emerytalnego od finansów publicznych, stworzenia możliwości podejmowania przez ubezpieczonych indywidualnych decyzji do- tyczących ich przyszłej emerytury.

Źródło: Analiza propozycji rozwiązań systemu organizacji wypłaty świadczeń ze środków gromadzonych w otwartych funduszach emerytalnych, Warszawa 2006 r., opracowanie własne.

(12)

Konferencje i seminaria

czenia wpisana została w logikę nowego systemu emerytalnego. Proponowane przez resort pracy roz- wiązania zmierzają dokładnie w odwrotnym kierun- ku. Jak w tej sytuacji zachęcać obywateli do więk- szej przezorności i odpowiedzialności za swoje losy, skoro w powszechnej świadomości utrwali się prze- świadczenie, że i tak o całej emeryturze decyduje ZUS (czytaj: państwo).

Nawet najbogatsze państwa Unii Europejskiej mają problem z udźwignięciem rosnących kosztów finansowania swoich systemów emerytalnych. Pro- blem jest na tyle poważny, że samo państwo nie jest w stanie z nim sobie poradzić, dlatego tworzy się konstrukcje systemów złożonych z kilku filarów, z udziałem instytucji prywatnych. Polskie rozwiąza- nie, polegające na częściowej prywatyzacji publi- cznego segmentu systemu emerytalnego, uchodzi za jedną z najbardziej kompleksowych i spójnych re- form emerytalnych w Europie. Segment kapitałowy i zaangażowanie prywatnych instytucji w gromadze- niu kapitałów emerytalnych to atuty tego systemu, dla-

tego nie powinno się wprowadzać rozwiązań sprze- cznych z jego logiką, w imię powtórnej centraliza- cji i przywracania państwowego monopolu emery- talnego.

Mówiąc wprost, jeśli polscy politycy chcą mieć już w niedalekiej przyszłości mniej, a nie więcej pro- blemów związanych z wypłatą emerytur, to nie po- winni dopuścić do przywrócenia monopolu pań- stwa w tej dziedzinie. Jedno jest pewne: zaniedba- na przez poprzednie rządy brakująca ustawa o wy- płacie emerytur z II filaru musi być uchwalona szyb- ko, aby instytucje powołane do tego niezwykle od- powiedzialnego zadania mogły się odpowiednio przygotować. Pierwsze emerytury z nowego syste- mu – dla kobiet należących do OFE – muszą być wypłacone już w 2009 roku.

Marek Szczepański

Dr Marek Szczepański jest pracownikiem Zakładu Nauk Ekonomicznych Politechniki Poznańskiej.

Etyka w działalności gospodarczej

Dumping. Implikacje społeczno-etyczne – prof. Aniela Dylus

Ponieważ pojęcie dumpingu, jego ekonomiczna, polityczna i społeczno-etyczna ocena, dalekie są od jednoznaczności, w referacie będzie chodziło naj- pierw o rekonstrukcję pojęcia dumpingu i uporząd- kowanie stanowisk w kwestii jego istoty i celów. Sta- wiając pytanie o skalę zjawiska w warunkach globa- lizacji gospodarki, jesteśmy skonfrontowani z dum- pingowymi strategiami sprzedaży bądź z oskarżenia- mi o ich stosowanie, których charakter dookreślają różne przymiotniki.

Wyjaśnione zostanie zatem znaczenie takich okreś- leń jak dumping: socjalny, ekologiczny, moralny, de- mokracji, konkurencji, a nawet wykształcenia i klima- tyczny. W odniesieniu do wielu zjawisk określanych tym mianem zasadność stosowania słowa ,,dumping”

jest co najmniej wątpliwa. Próba ekonomicznej i ety- cznej kwalifikacji dumpingu zostanie poprzedzona identyfikacją jego skutków. Okazuje się, że strategie sprzedaży w pełni zasługujące na miano dumpingu są oceniane jako czyny nieuczciwej konkurencji –

w perspektywie moralnej i prawnej.

Między wolnością gospodarczą a odpowiedzial- nością społeczną biznesu – prof. Janina Filek

I Odmienność dwóch perspektyw

1. Perspektywa filozoficzna: filozofowie już od dość dawna odkryli i przyjęli jako fundamentalny dla prze- strzeni antropologicznej związek wolności i odpowie- dzialności. W perspektywie filozoficznej nie jest już dzisiaj możliwe jakiekolwiek odrzucenie tej idei, która zbyt mocno zakorzeniła się w świadomości filozofów.

2. Perspektywa ekonomiczna: ekonomiści pozo- stają w swej większości bardzo niechętni wobec wprowadzania idei odpowiedzialności do przestrze- ni działalności gospodarczej, piętrząc bariery i trud- ności, uniemożliwiające wprowadzenie tej idei w przestrzeń refleksji teoretycznej (koncentrując się głównie na idei wolności negatywnej oraz restryk- cyjnej idei odpowiedzialności).

3. Zaskakująca w tej sytuacji wydaje się perspek- tywa przyjmowana przez niewielką wprawdzie, ale z roku na rok zwiększającą się liczbę przedsiębior- ców odwołujących się do idei odpowiedzialności w Europie, wspieranych poprzez instytucje UE pro- pagujące ideę CSR.

Polskie Towarzystwo Ekonomiczne oraz Polskie Stowarzyszenie Etyki Biznesu

EBEN – Polska zorganizowały 22 lutego 2007 r. w Warszawskim Domu Ekonomisty

konferencję przedkongresową pt. ,,Etyka w działalności gospodarczej’’.

(13)

Konferencje i seminaria

II Próba zarysowania tendencji rozwojowej 4. Konieczne zatem staje się prześledzenie wszy- stkich ,,za’’ i ,,przeciw’’ idei odpowiedzialności w świecie gospodarczym, ale w perspektywie ich hi- storycznej zmienności, bowiem dzisiejsze spory o CSR przyjmują inną postać niż te sprzed np.

10 lat. Przy takim ujęciu daje się zauważyć pewną linię rozwojową.

III Istota CSR oraz jej funkcje

5. Jednym z powodów niedoceniania, jak i odrzu- cania idei CSR jest jej błędne rozumienie, dlatego też najpilniejszą rzeczą wydaje się dotarcie do jej is- toty oraz wskazanie na jej istotowe składniki: dobro- wolność, dialogiczność, integralność.

6. Nie mniej istotne staje się także wskazanie rze- czywistej roli, jaką zaczyna pełnić ta idea zastosowa- na w przedsiębiorstwie (od czyszczenia wizerunku do nowej metody zarządzania firmą).

IV Możliwości zaimplementowania idei CSR w Polsce

7. Aby ustalić stan wdrażania idei CSR w naszym kraju istotne wydaje się ustalenie koniecznych wa- runków dla jej praktycznej realizacji oraz ustalenie etapów jej wdrażania, aby na tym tle ocenić jej stan ,,zawansowania’’ w Polsce (a właściwie jego brak).

8. Na podstawie tej analizy można pokusić się o sformułowanie zaleceń mających przybliżyć rozu- mienie idei CSR w Polsce oraz umożliwić jej imple- mentację.

V Problem zakresu wolności

9. W istocie rzeczy rozważania nad ideą CSR obok swego praktycznego wymiaru okazują się ko- lejnym głosem w trwającej od wieków w filozofii (a później także naukach społecznych) dyskusji nad granicami wolności. Nie ma problemu wolności, ale problem zakresu wolności. Filozofia rozwiązała go poprzez związanie wolności z odpowiedzialnością.

Etyczna infrastruktura działalności gospodarczej – prof. Wojciech Gasparski

W referacie przedstawiono przyjmowane jawnie lub implicite założenia dotyczące działalności go-

spodarczej stanowiące jej infrastrukturę intelektual- ną. Przypomniano postulaty etyków biznesu, adre- sowane do świata gospodarki dotyczące rozwiązań wspomagających etyczność postępowania interesa- riuszy tworzących organizacje gospodarcze w szero- kim tego słowa znaczeniu (firmy sensu largo). Przy- kłady stosowanych rozwiązań zaczerpnięte z prakty- ki gospodarczej ilustrują odpowiedź świata biznesu na owe postulaty oraz własne tego świata inicjatywy, a mianowicie: programy etyczne, kodeksy postępo- wania, kodeksy dobrych praktyk, corporate social responsibility, audyt społeczny i inne.

Dysfunkcje polskiej transformacji – prof. Maria Jarosz

Siedemnaście już lat polskiej transformacji przy- niosło zarówno wymierne pozytywne efekty polity- czne, ekonomiczne i społeczne, jak i negatywne jej konsekwencje.

Im też poświęcony jest ten tekst. Chodzi tu o ros- nący rozdźwięk między władzą a społeczeństwem, pogłębiające się nierówności materialne, edukacyj- ne i społeczne (przegrani i wygrani transformacji), bezrobocie i korupcję: łapownictwo, nepotyzm i korupcję polityczną, korupcję władzy. A także – o konsekwencje negatywnych aspektów prywaty- zacji dla gospodarki i społeczeństwa.

Analiza oparta zostanie na wiarygodnych, kom- plementarnych źródłach danych statystyki ogólno- polskiej i resortowej, socjologicznych i politologicz- nych badaniach świadomości społecznej i poglą- dach przedstawicieli elit politycznych i gospodar- czych dotyczących gorszej strony polskiej prywaty- zacji.

Konflikt interesu – prof. Bożena Klimczak

Konflikt interesu jest sytuacją, w której powstaje dylemat obejmujący wybór między różnymi intere- sami: własnym, publicznym lub interesem klientów.

Dylemat ten ma podłoże moralne, ponieważ wy- bór dotyczy w istocie zadania, które powinno być wykonane i zadania, które chce się wykonać. Kon- flikt interesu występuje w życiu gospodarczym i publicznym, w sytuacjach oddzielenia własności od zarządzania, powierzenia prywatnych zasobów i informacji lub powierzenia interesów publicznych.

Celem referatu jest uzasadnienie negatywnej oce- ny etycznej konfliktu interesu i wykazanie jego nie- właściwości w życiu gospodarczym i publicznym.

1. Konflikt interesu obejmuje szeroką klasę sytua- cji, wśród których wyróżnia się konflikt potencjalny, konflikt realny i konflikt pozorny. Różnice sytuacji wymagają przeprowadzenia starannej analizy ety- cznej w celu dokonania oceny moralnej. W refera-

(14)

Konferencje i seminaria

cie są zastosowane podstawowe kryteria oceny:

konsekwencjalistyczne i deontologiczne. Umożliwi to, po pierwsze, wnioskowanie, dlaczego konflikt in- teresu jest bezpośrednio zakazywany, np. w kodek- sach dobrych praktyk zawodowych. Po drugie, umożliwi to uzasadnienie niewłaściwości konfliktu interesów ze względu na wartości etyczne cenione w życiu gospodarczym i publicznym.

2. Studia wybranych przypadków konfliktu inte- resu posłużą do egzemplifikacji tej sytuacji i towa- rzyszących jej zjawisk. Po pierwsze, są to przypadki obserwowane w działalności osób wykonujących zawody zaufania publicznego, takie jak biegły rewi- dent oraz zawody polegające na powiernictwie inte- resów prywatnych, takie jak doradca finansowy. Po drugie, są to przypadki obserwowane w działalności urzędników i innych osób publicznych, którym po- wierzane są zadania i interesy publiczne.

3. W zakończeniu referatu są sformułowane różne możliwości ograniczania konfliktu interesu, prawne, społeczne i moralne oraz ich silne i słabe strony.

Czy polski kapitalizm może być etyczny?

– prof. Tadeusz Kowalik i Paweł Kozłowski Dotychczas w rozważaniach nt. etyki w gospodar- ce dominuje podejście indywidualistyczne. Problem zachowań etycznych odnosi się do jednostek, do biznesmenów, menedżerów, polityków, ekonomi- stów. Publikacje o etyce biznesu pozbawione są na ogół rozważań nt. ustrojowych ram zachowań i działań jednostek i firm.

My zaś chcemy pytać o charakter systemu społeczno-ekonomicznego, w którym żyjemy, a bar- dziej szczegółowo, o etyczny charakter różnych od- mian kapitalizmu.

Jeśli przez kapitalizm rozumieć po prostu władzę posiadaczy kapitału nad pracownikami, jeśli określa się go, jak to czynił Joseph Schumpeter, jako ,,cywilizację nierówności i wielkich fortun rodzin- nych’’, to też nie mamy problemu z osądzaniem ka- pitalizmu jako systemu o dominującej tendencji an- tyetycznej. Ale kapitalizm jest zróżnicowany, istnieją różne ,,kapitalizmy’’, a ich odmiany można uszere- gować z punktu widzenia bardziej i mniej ety- cznych. Najbardziej etyczny to taki system, który zbliża się do sytuacji, w której wszyscy obywatele mają możliwości realizacji swoich potencjalnych uzdolnień. Zapożyczamy się tu od A. K. Sena i całej plejady egalitarystów-,,kapabilistów’’ (czyli kładą- cych nacisk na potencjalne możliwości – capabilities – w odróżnieniu od ,,zasobistów’’). Tych, którzy de- finiują również wolność jako ,,dobro’’, które powin- no być względnie równo rozdzielone. Tak pojęta wolność zawiera oczywiście równość, czyli takie wa- runki, które z tej wolności pozwalają korzystać. Za-

wiera też demokrację stwarzającą równe szanse dla osób ubiegających się o jakikolwiek urząd lub partycy- pacji w życiu publicznym. Tytuł książki Sena: ,,Rozwój jako wolność’’ (oryg. Development as freedom, polski tytuł: ,,Rozwój i wolność’’ zaciera istotę książki).

Dla przykładu, wyodrębniamy trzy odmiany kapi- talizmu.

Kapitalizm partycypacyjny to taki kapitalizm, który zapewnia (blisko) pełne zatrudnienie, mini- mum socjalne dla wszystkich, rzeczywistą władzę społeczeństwa, w tym partycypację pracowniczą w procesie decyzyjnym. Ustrojowe ramy tego typu kapitalizmu nie tylko wymuszają pewne zachowania zgodne z etyką, lecz do nich zachęcają. Teoretyczne podstawy dla takiego wzorca dał John Rawls (zwła- szcza wtedy, gdy państwu opiekuńczemu, które za- pobiega biedzie po fakcie, przeciwstawia demokra- cję właścicielską), teoretycy własności funkcjonalnej oraz autor Laborem exercens). Do takiego wzorca najbardziej zbliżyła się Szwecja w latach 70. i 80.

Ale i dziś wszystkie kraje skandynawskie nie są od takiej wizji odległe.

Kapitalizm państwa opiekuńczego, którego pod- stawy stworzyli J. M. Keynes i W. Beeridge, a w nowszych czasach Will Hutton, autor koncepcji ka- pitalizmu interesariuszy (stakeholder capitalism). Do jego wzorca zbliża się wiele pozostałych krajów kontynentu europejskiego. Nawet obecnie zasadni- cze zręby państwa opiekuńczego obroniły się, cho- ciaż niemal we wszystkich dokonano pewnych ogra- niczeń. I wreszcie,

Kapitalizm drapieżny (turbokapitalizm), czyli ta- ki, który realizuje jak największe zyski, nie zważając na koszty społeczne. Najbliższy tego wzorca jest poreaganowski kapitalizm amerykański, gdzie nawet szybkiemu wzrostowi dochodu narodowego towa- rzyszą stagnacja lub spadek płac. Gdzie nawet wśród w pełni zatrudnionych są ,,nowi biedni’’. Ale mieści się tu także większość tzw. emerging markets, czyli te kraje, które obrały drogę pierwotnej akumu- lacji kapitału. Wzorcowy jest tu kapitalizm polski o najniższej w UE stopie zatrudnienia, najniższym procencie zarejestrowanych bezrobotnych otrzymu- jących zasiłek, o szybko rosnącej liczbie osób żyjących poniżej biologicznego minimum. Nie zdał egzaminu nawet w kategoriach liberalnych (David Ost).

Polski kapitalizm nasuwa wiele etycznych pytań.

Co tu jest pierwotne, a co wtórne? Czy nasz kapita- lizm ma charakter zwyrodniały, dlatego potrzebuje politycznego i konstytucyjnego zakłamania? Czy od- wrotnie, fasadowy charakter demokracji, nomady- czny charakter wyborców i polityków jest przyczyną owego zwyrodnienia? Czy brak związków zawodo- wych w sektorze prywatnym skazuje kapitalizm na zwyrodnienie, czy biznes i władze nie pozwalają na

(15)

Konferencje i seminaria

odrodzenie związków zawodowych, bo się ich boją?

Ale samo pytanie tytułowe jest, przynajmniej z pozoru, bardzo łatwe: czy kapitalizm polski może być etyczny? Ależ tak, wystarczy postarać się o wy- pełnienie treścią postanowień Konstytucji RP z 1997 r.

Dlaczego jednak jest to łatwość pozorna? Bo pomi- ja kwestię sił społecznych, które wymusiłyby działa- nia wcielające postanowienia Konstytucji RP w ży- cie. Bo chociaż wiele zapisów tego dokumentu owo pojęcie społecznej sprawiedliwości rozszyfrowuje, nawet bardzo wybitni prawnicy, przekonani demo- kraci uważają, że to tylko sformułowania intuicyjne.

Bo realnie rzecz biorąc, dopracowanie się poważne- go traktowania konstytucji zakłada istnienie sił ró- wnoważących, czyli silnych związków zawodo- wych, silnych innych organizacji pozarządowych, silnego państwa.

Bardziej szczegółowe problemy do omówienia:

l Rola języka. Język tworzy paradygmat poznawczy.

Są dwa typy języka. Pierwszy służy uzasadnieniu rzeczywistości, pojednaniu z nią, wyjaśnianiu jej w taki sposób, by osiągnąć jej aprobatę. Drugi typ kwestionuje jej ,,naturalność’’, podważa jej ,,oczywistość’’, neguje jej bezalternatywność.

Przykłady współczesnej przemocy symbolicznej:

roszczenia, homo sovieticus, populizm, układ.

l Absolutyzacja równowagi gospodarczej versus ró- wnowaga społeczna. Trzy płaszczyzny nierówno- wagi społecznej: ludzie uczestniczący w rynku pracy; relacje pracodawcy-pracownicy; ogół spo- łeczeństwa.

l Czynniki zapobiegające otwartemu konfliktowi:

eksploatacja państwa; nowa ,,emigracja wewnę- trzna’’ (szara strefa) i emigracja wyjazdowa; ko- rupcja; anomia.

l Ośrodki potencjalnej, pozytywnej zmiany: reguły prawa zewnętrznego (UE); presja oddolna (popu- lizm, ruchy społeczne).

l Znaczenie naprawcze reform odgórnych: ulep- szanie instytucji państwa czy ich eutanazja; alie- nacja systemu partyjnego.

Konkluzja: Polski kapitalizm tworzy bogactwo dla niektórych, ale niszczy społeczeństwo. W tym sensie jest głęboko niemoralny. Wymaga zmiany zasadni- czej. Nie sądzimy jednak, by mogła ona wypłynąć z wnętrza systemu gospodarczego i politycznego.

Musiałaby być zainicjowana z zewnątrz, to jest przez protesty, demonstracje, naciski pozaestablis- hmentowe lub/i zewnętrzne reguły europejskie.

Etyczne problemy społeczeństwa kredytu

na przykładzie instytucji upadłości konsumenckiej – prof. Anna Lewicka-Strzałecka

Współczesne społeczeństwo bywa określane ter- minem ,,społeczeństwa kredytu’’, ponieważ zacią-

ganie kredytów i pożyczek staje się coraz bardziej powszechnym sposobem realizacji celów ekonomi- cznych ludzi, zaspokajania ich potrzeb i radzenia sobie z różnego rodzaju trudnościami. Dane staty- styczne potwierdzają, iż zarówno liczba zaciąga- nych kredytów, jak i ich łączny wolumen mają ten- dencję wzrostową w większości krajów, łącznie z Polską. Kredyt stał się niezbędną instytucją w go- spodarce rynkowej, czynnikiem sprzyjającym zaró- wno wzrostowi gospodarczemu kraju, jak i efekty- wnemu funkcjonowaniu gospodarstw domowych.

Jednocześnie jednak wzrost zadłużenia konsumen- tów rodzi określone problemy, zarówno natury go- spodarczej, jak i społecznej. Coraz większa część o- sób nadmiernie zadłużonych nie jest w stanie pora- dzić sobie sama z tą trudną sytuacją. Osoby takie przestają pełnić swoje role społeczne: pracowników, żywicieli rodzin, konsumentów, obywateli, powięk- szają grupy osób wykluczonych społecznie. Środ- kiem mającym ograniczać tę ekonomiczną deforma- cję i społeczną patologię jest instytucja upadłości konsumenckiej, funkcjonująca w wielu rozwinię- tych krajach. Projekt ustawy o upadłości konsumen- ckiej jest również przedmiotem prac Sejmu RP.

Wymiarem szczególnie istotnym dla kwestii doty- czących upadłości konsumenckiej jest wymiar ety- czny, ponieważ konstrukcja prawa upadłościowego nie tylko opiera się na pewnych założeniach doty- czących społecznych norm moralnych, ale – jak po- kazują doświadczenia amerykańskie – funkcjono- wanie tego prawa w określonym kształcie ma istot- ny wpływ na zmianę standardów moralnych. Ta konstatacja była punktem wyjściowym do badań empirycznych, których celem była identyfikacja ety- cznych standardów Polaków dotyczących zobowią- zań finansowych oraz poznanie poglądów na temat instytucji upadłości konsumenckiej. Badanie zostało przeprowadzone we wrześniu 2006 r. na ogólnopol- skiej, reprezentatywnej próbie 689 dorosłych przed- stawicieli gospodarstw domowych, techniką wywia- du telefonicznego. Referat prezentuje teoretyczne podstawy, metodologię i rezultaty tych badań.

Upadłości przedsiębiorstw a etyka – prof. Elżbieta Mączyńska

Bankructwa przedsiębiorstw w gospodarce rynko- wej to zjawisko tak naturalne jak życie i śmierć – pełnią w niej funkcje niezbędnej selekcji w biz- nesie. Mają zatem do spełnienia istotną funkcję ra- cjonalizacji, oczyszczenia rynku z jednostek niemo- gącym sprostać jego wymogom efektywności. Bada- nia wykazują jednak, że nierzadko zamiast natural- nego ,,zgonu’’ mamy do czynienia z celowym ,,uśmierceniem’’ przedsiębiorstwa czy przyspieszo- ną, czynną “eutanazją” (żeby nie powiedzieć ekster-

Cytaty

Powiązane dokumenty

- numer, datę i miejsce zebrania oraz numery podjętych uchwał, - stwierdzenie prawomocności zebrania, tzw.. Protokoły numeruje się cyframi arabskimi, zaczynając i kończąc

w niemieckiej miejscowości Vlotho po raz kolejny odbyło się seminarium naukowe, mające na celu przybliżenie jego uczestnikom pryncypiów idei społecznej gospodarki rynkowej

Śmiało można stwierdzić, że jedynym lekarstwem dla Polski jest spokój – tylko niepoddanie się panice i zdrowy rozsądek może dać szansę na łagodne przejście

Wsparcie osób młodych w ramach Osi Priorytetowej I PO WER udzielane jest w ramach trzech rodzajów projektów o różnej specyfice: realizowanych przez powiatowe

Zachęcam Was również do zapoznania się z poradami dr Lisy Damour, która ukazuje, w jaki sposób, każdy z nas, może zadbać o swoje dobre samopoczucie w tym trudnym czasie....

[r]

warszawski zachodni, legionowski, pruszkowski, nowodworski, grodziski, miński, wołomiński, piaseczyński i otwocki) nie będą objęte możliwością skorzystania z regionalnej

Konwencja poświęca dużo uwagi kobietom, ponieważ obejmuje formy przemocy, których doświadczają jedynie kobiety!. (przymusowa aborcja, okaleczenie