Zobaczyć świat w ziarenku piasku Niebiosa w jednym kwiecie z lasu W ściśniętej dłoni zamknąć bezmiar W godzinie — nieskończoność czasu

William Blake: Wróżby niewinności

Niewinność to zdolność dostrzegania głęboko ukrytego, esencjo-nalnego aspektu otaczającej nas rzeczywistości, umiejętność odkry-wania niezwykłego w zwykłym — o tym świadczą słowa motta.

Dzięki takiemu właśnie odczytywaniu znaczeń codzienności można przekroczyć granice świata materialnego i osiągnąć stan wyostrzo-nej, intensywnej wizji, bliskiej stanom mistycznym. Warto jednak podkreślić, że jest to pewien szczególny rodzaj mistycyzmu, a mia-nowicie taki wgląd w prawdziwą naturę rzeczy i zjawisk, który nie neguje znaczenia sfery materialnej, tylko spaja dwa całkowicie prze-ciwstawne sobie światy — świat ducha oraz świat materii. William Blake, autor cytowanych przeze mnie słów, spogląda wprawdzie z lekceważeniem na „ten roślinny świat” i traktuje go jako wątły cień idealnego świata wyobraźni, ale to nie oznacza, że pogrąża się on w skrajnie subiektywnych, abstrakcyjnych rozważaniach na te-mat niedosiężnego Absolutu. Niedoskonały, jednowymiarowy świat materialny, ograniczony czasem i przestrzenią, jest dla niego równo-cześnie bramą do świata wizji, przedsionkiem wiecznego królestwa wyobraźni.

Każde ziarenko piasku może więc stanowić punkt wyjścia dla wi-zjonerskiej kontemplacji, otwierając przed nami nieograniczone możliwości percepcyjne. Niepozorny kwiatek rozkwita mnogością idealnych barw, stając się źródłem artystycznych inspiracji. Każda najmniejsza jednostka czasu odsłania swą złożoność, przechodząc w „wieczne teraz”, będące stanem najwyższego wizjonerskiego wta-jemniczenia. Tak rozumiana percepcyjna niewinność jest więc za-sadniczo immanentna w stosunku do świata materialnego, a jed-nocześnie przekracza go, odkrywając sferę transcendencji, obcą ograniczeniom czasu i przestrzeni.

Filozofią, która w taki właśnie, niemal doskonały sposób łączy pierwiastki duchowe z pierwiastkami materialnymi, jest neoplato-nizm, powstały w III wieku naszej ery i najpełniej wyrażony w En-neadach Plotyna. Kluczowym pojęciem jest tu idea boskiego pier-wiastka, który promieniuje z Absolutu i powołuje do istnienia kolejne szczeble bytu, tzw. hipostazy, czyli intelekt, duszę i świat materialny. Transcendentny, niedosiężny Absolut udziela się w spo-sób immanentny całemu istnieniu, dzięki czemu nawet świat mate-rialny zyskuje boski wymiar i stanowi punkt wyjścia w procesie mi-stycznego powrotu do Jedni. Powołaniem człowieka jest bowiem wyzwolenie się z czasowo-przestrzennych ograniczeń i ostateczne zjednoczenie z Absolutem. Bardzo ważną rolę neoplatonizm przy-pisuje również sztuce, uważając ją za akt nieomal boski, zbliżający duszę do najwyższych, pierwotnych emanacji Bóstwa. W neopla-tonizmie każdy stworzony Byt jest więc przesycony idealnym duchem; nawet w najniższych, najbardziej niedoskonałych zaka-markach świata widzialnego, tam, gdzie materia zdaje się domino-wać nad duchem, rozbłyska światełko boskości. Jest to więc filozo-fia z gruntu panteistyczna, emanacyjny monizm, gdzie Wszystko wywodzi się z Jednego, i gdzie nieskończenie kreatywne Jedno za-wiera w sobie Wszystko. Każda istniejąca rzecz, pozornie krucha i niedoskonała, przeniknięta jest pierwiastkiem idealnym i kryje w sobie możliwość mistycznego przejścia w transcendentne sfery rzeczywistości.

Neoplatońskie zwiastuny transcendencji, czyli innymi słowy:

przejawy percepcyjnej niewinności przesyconej duchem

Plotyń-skich rozważań, wydają się odgrywać szczególną rolę w twórczości czterech poetów brytyjskich: Thomasa Traherne’a (1637—1674), Williama Blake’a (1757—1827), Williama Butlera Yeatsa (1865—

1939) oraz Teda Hughesa (1930—1998). Zauważyć bowiem można, że twórcy owi podejmują w swoich wierszach tematy stanowiące metaforyczne odzwierciedlenie neoplatońskiego procesu emanacji, stwarzającego wszechświat i postępującego od transcendentnego Absolutu (Jedni), poprzez świat idei (Intelekt) i rozdartą między do-skonałością a upadkiem Duszę, aż do ciemnego bezkresu Materii.

W świetle faktu, że Traherne, Blake, Yeats i Hughes wydają się naj-bardziej reprezentatywnymi przedstawicielami tradycji neoplatoń-skiej swoich czasów, stwierdzić można, że wątki neoplatońskie w poezji brytyjskiej od XVII do XX wieku wykazują charaktery-styczną tendencję „spadkową”; innymi słowy, zgodnie z kierunkiem emanacji, równoznacznej według neoplatoników z postępującym rozpraszaniem się idealnego boskiego pierwiastka, poetów interesu-je w coraz większym stopniu sfera duchowo-materialna, coraz mniej zaś mistyczne dążenie ku Absolutowi.

Zasadniczy temat twórczości Thomasa Traherne’a, poety późnego baroku i kontynuatora tradycji metafizycznej, stanowi kontemplacja Bożej doskonałości. Jednakże Bóg Traherne’a postrzegany jest przez twórcę w sposób odzwierciedlający neoplatońskie pojęcia transcen-dentnej Jedni, czyli Absolutu. Ekstatyczna kontemplacja Jedni oraz powrót duszy do stanu pierwotnej jedności, przedstawione w En-neadach, odpowiadają wizjom Traherne’a, krytykującego powierz-chowny blask widzialnego świata i poszukującego duchowego wy-zwolenia w mistycznym zjednoczeniu z Bogiem. Jego Absolut jest transcendentny i jednocześnie immanentny światu, kształtuje go i przepełnia w sposób nasuwający wręcz skojarzenia z panteizmem, nie pozostawiając wątpliwości co do kwestii „autorstwa” wszech-świata.

Kolejny krok na drodze emanacyjnego zstępowania stanowi sfera Intelektu, odpowiednik świata idealnego (Absolut jest bowiem Nie-bytem i znajduje się ponad wszelkim wyobrażalnym światem, także idealnym). Z tej perspektywy odczytywać można poezję romantyka Williama Blake’a, który dziedzinie rozumu, zmysłów i natury

prze-ciwstawiał idealny świat wyobraźni, będący ostateczną realizacją bo-sko-artystycznego geniuszu. Postać Jezusa Chrystusa, postrzegana w charakterystyczny dla Blake’a, wizjonerski sposób jako wcielona Wyobraźnia, jest odzwierciedleniem neoplatońskiego Intelektu, skarbca platońskich idei, dzięki którym umysł artysty jednoczy się z Bogiem w ponadczasowej, autentycznej sztuce.

Wiersze W.B. Yeatsa, irlandzkiego modernisty, w znacznej mierze poświęcone są rozważaniom na temat duszy oraz jej wędrówek. Du-sza, metafizycznie rozdarta pomiędzy Intelektem a światem stwo-rzonym z Materii, stanowi kolejną hipostazę w neoplatońskiej hie-rarchii emanacyjnej Bytów, oddalających się stopniowo od światła Absolutu i charakteryzujących się postępującą niedoskonałością.

Przemożna tęsknota za światem idealnym wyrażona jest przez po-etę w wierszach odwołujących się najczęściej do mitologii lub sztu-ki; przemijające, targane namiętnościami ciało, ta marna karykatura bytu kreślona amatorską ręką czasu, stawia jednakże nadzwyczaj skuteczny opór transcendentnym aspiracjom duszy, ta zaś, zdez-orientowana, wchodzi w odwieczny konflikt ze sferą materii i zmysłów, nie mogąc wyzwolić się całkowicie ze śmiertelnego jarz-ma cielesności.

Późna twórczość Teda Hughesa z tomu Cave Birds: An Alchemical Cave Drama (1978), skupiona na mitycznych aspektach Natury, również obfituje w neoplatońskie elementy. Dwadzieścia osiem mrocznych, hermetycznych wierszy tworzy cykl opisujący człowie-ka osądzonego i sczłowie-kazanego na śmierć za materialistyczny światopo-gląd i nieuzasadnioną wiarę w sens świata widzialnego. Prokurato-rzy, sędziowie i kaci — groteskowe ptaki z podziemnej krainy — inicjują następnie proces alchemicznej przemiany, której bohater stopniowo podlega. Widzialny świat Natury, naznaczony piętnem doczesności, odzwierciedla chaos i nicość neoplatońskiej Materii, która jednak, dzięki odblaskowi idealnego światła udzielanego jej przez Duszę, zyskuje wymiar transcendentny i staje się Bytem, ostatnim, niemniej istotnym ogniwem emanacji Jedni.

Można więc stwierdzić, że choć Traherne, Blake, Yeats i Hughes należą do różnych literackich epok, czyli do baroku, romantyzmu, modernizmu i współczesności, i czerpią inspirację z rozmaitych

źródeł, reprezentują oni pewien szczególny nurt w brytyjskiej poezji

— tradycję, której nieobce są elementy ezoteryczne, mistyczne, du-chowe. To właśnie do artystów takich jak oni, postrzegających ota-czającą rzeczywistość jako „wróżbę” czy „zwiastun” transcendencji, odnoszą się doskonale słowa Czesława Miłosza z Ziemi Ulro:

Cóż mają począć ludzie, dla których niebo i ziemia jest za mało i nie mogą żyć, jeśli nie oczekują innego nieba i innej ziemi? Dla których ich własne życie [...] pozostaje snem, zasłoną, ciemnym lustrem i nie mogą pogodzić się z tym, że nigdy nie pojmą, czym było naprawdę1.

Twórczość ich, odzwierciedlająca postępujące rozproszenie idei w Materii, a jednocześnie silnie akcentująca potrzebę duchowego odrodzenia, uzupełnia się i tworzy spójną całość, żywą neoplatoń-ską wizję o transcendentnej głębi.

1 C. M i ł o s z: Ziemia Ulro. Kraków 2000, s. 354.

W dokumencie Znaki, tropy, mgławice : księga pamiątkowa w sześćdziesiątą rocznicę urodzin profesora Wojciecha Kalagi (Stron 141-146)