Więziotwórcza funkcja jedzenia w działaniach Doroty Podlaskiej

W dokumencie Wspólnota, ciało, polityka : estetyczne i kulturowe konteksty jedzenia w polskiej sztuce współczesnej (Stron 102-128)

CZĘŚĆ II Wspólnotowe i polityczne wymiary jedzenia

7. Więziotwórcza funkcja jedzenia w działaniach Doroty Podlaskiej

Dorota Podlaska jest artystką, która wykorzystuje jedzenie wswej twórczości na różne sposoby. Tym, co interesuje jąjednak najbardziej, jest potencjał wytwarzania więzi przez pożywienie. Podobnie jak wopisywanej pracy Małgorzaty Markiewicz,komensalizm będzie istotnym elementem działań artystki. W takiej perspektywie twórczość Podlaskiej wypływa ztego samego źródła, co przykładowo działaniaElżbiety Jabłońskiej - potrzeby tworzenia i podtrzymywania więzi. Pośrednioto także tensam wątek, którybyłtak wyraźny w działaniach Jerzego Beresia. I chociaż sposóbdziałania jest podobny, to sam jego kontekst jest zupełnie inny.

Cooking project (2004) był pierwszym projektem artystki koncentrującym się na jedzeniu [il. 4, 5]. W trakcie pobytu na stypendium wFinlandii Podlaska dotkliwie

odczuwała niemożliwość nawiązania kontaktu z Finami. Zaproponowała więc proste działanie, które polegało na wspólnym przygotowywaniu polskich potraw - barszczu i pierogów84. Podsumowaniem działania była wspólna uczta, która wyróżniała się pewnym zabiegiem, powodującym, że spożywanie posiłku było utrudnione. Przywiązane do sufitu łyżki zwisały nad głowami jedzących - w efekcie osoby siedzące naprzeciwko siebie musiały współpracować, aby móc zjeść barszcz. Poprzez ten prosty gest artystka silnie podkreśliła wspólnotowy charakter jedzenia. Co więcej, niejako zmusiła uczestników do komunikowania się ze sobą i współdziałania. Wspólnegotowanie, anastępnie przebywanie przy jednym stole miało na celu stworzenie więzi. Jak wspomina sama artystka, tak się niestety nie stało85.Finowie dobrzebawili się w trakcie akcji,a specyficzny sposób jedzenia wymuszony przez instalację wywoływał rozbawieniei śmiech. Wytworzone wten sposób relacje okazały się nietrwałe i nie przełożyły się na powstanie długotrwałych przyjaźni.

Artystkawspomina, że do końca wyjazdu nieudało sięjej zaprzyjaźnić z Finami, ajedynie z artystami z różnych innych krajów. Ciekawe jest to, że to kolejny przykład, obok Transfiguracji II Beresia, gdzie działania związane zpróbą nawiązania więzi poprzez jedzenie nie udają się w kontakcie z mieszkańcami krajów Skandynawskich.Podobniejak Bereś,artystka tłumaczyich niechęć do nawiązania relacji odmiennością kulturową.Więzi,

84Przepisnapierogipojawiasięjuż w CompendiumferculorumStanisławaCzarneckiego, zob. J. Domanowski, Staropolskie pierogi Stanisława Czarneckiego, http://www.wilanow-palac.art.pl/staropolskie_pierogi_stanislawa_czernieckiego.html [datadostępu02.05.2018].

85 Wywiadz artystką przeprowadzonydnia08.07.2017, nagranie w archiwumautorki.

Część II

które się wytworzyły, trwały tylko tak długo, jak trwał posiłek; następnie wszyscy się rozeszli. Artystka w wielu swych działaniach dąży do wytworzenia pewnej sytuacji, do której zaprasza odbiorców. Interakcjazpublicznością jest fundamentem działań Podlaskiej, gdyż wytworzone sytuacje wymagajądziałania ze strony widzów.

Momentalnośći efemeryczność tworzonychrelacji bywa niekiedy zarzutem wobec tego typu praktyk. Kolejna trudność wynika z faktu,że wejście w interakcjeze stworzoną sytuacjąma charakter woluntarystyczny.W związku ztymzakładana przez artystę/artystkę relacja może nie zaistnieć, jednak jestto ewentualność, która częstojest brana pod uwagę przez samychtwórców.

Nie bez znaczenia jest fakt,żePodlaska,zapraszającdowspólnego stołu, proponuje potrawy, które kojarzą się jako „typowo” polskie, czyli barszcz czerwony ipierogi.

Spożywanie tradycyjnych potraw jest postrzegane jako sposób poznawania odmiennej kultury. Związane jest to z przekonaniem, że jedzenie jest ważnym elementem tożsamości narodowej ilokalnej. Częstowanie przedstawicieli innych nacji własnymi potrawami jest więc także próbą pokazania własnej kultury izachęcenia do poznawania jej. Oczywiście strategia taka bywa niekiedy powierzchowna,nacozwracałauwagęAnnaWieczorkiewicz w książce Apetyt turysty: o doświadczaniu świata w podróży86. Poznawanie Innego za pośrednictwem kulinariów jest stałym elementem narracji turystycznych ipodróżniczych.

Poznanie takie może być jednak pozorne, co związane jest z problematyką autentyczności kuchni.Związane jestto zfaktem, że wyobrażeniedotyczące tego, czymjest tradycyjna czy typowa potrawa narodowa, mogą być odmienne.

86 Zob.A.Wieczorkiewicz,Apetyt turysty.O doświadczaniu świata w podróży, Kraków 2008.

87Zob. A. Pisarek,Gościnność polska..., op. cit.

88 J. Pitt-Rivers, The law ofhospitality,„HAU: Journal of Ethnographic Theory” 2012,nr 2 (1), s.514.

Jednak istotne jest samo przekonanie o tym, że poznawanie obcych smaków jest elementem poznawania Innego. Przyjacielski gest, który wykonuje Podlaska, to niejako kulinarne„przedstawienie się”, zaproszenie doposmakowania potraw, które są jej bliskie.

Strategiazadomowienia,przełamywaniaobcości,wprzypadku działania Podlaskiej związana jest z wejściem wrolę gospodyni. Jak zauważał Pisarek, kategoria gościnności nieodłącznie związanajest zprzestrzenią domu, bycia usiebie87. Również Julian Pitt-Rivers wskazywał na ograniczenia przestrzenne związane z gościnnością - „gospodarz jest gospodarzem jedynie naterytorium, ponad którym w określonej sytuacji rości sobiewładzę.

Poza nim niemożezachowaćtej roli”88. Dotyczyto również gościa - odprowadzenie go do

Część II

drzwi lub bramy jest jednoznacznym wskazaniem miejsca, gdzie przestaje nim być igdzie kończysię troska gospodarza.

Podlaska w akcji Cookingproject sytuuje się więc w specyficznej roli - przyjmuje rolę gospodyni, będąc nie „u siebie”. Wejście w rolę gospodyni podejmującej gości ma w tym przypadku podwójne znaczenie: oswajania miejsca i osób. Będąc na emigracji, artystka tymczasowo anektuje przestrzeń jako swoją, przygotowując ucztę dla gości.

Podlaska jest więc w podwójnej roli gościa-gospodarza, obcego, który zaprasza nie do swojego domu. Próbuje tym samym oswoić obcość zastaną, aletakże próbuje dać szansę innym na oswojenie jej własnej obcości i odmienności. Fakt, że wejście w rolę gospodyni wiąże się z poczuciem bycia u siebie, tutaj dodatkowo zostaje podkreślonypoprzez dobór potraw - „swojskich” i domowych. Stół i znajdujące się na nim jedzenie pozwalają na chwilowe przeniesienie się w przestrzeni. Wskazać można tutaj na kluczowe znaczenie jedzenia dla emigrantów. Wich doświadczeniu pożywienie staje się niejednokrotnie wektorem pozwalającym na chwilową „rekonstrukcję” domu. W związku z tym możliwe staje sięzaproszenie do niego gości- gest,którytrudno byłoby sobie wyobrazić, gdyby nie zaistniałystół iposiłek, wokółktóregomożnasię zgromadzić. O znaczeniu jedzenia w życiu migrantów pisał David Sutton, zauważając, że w samym akcie spożywania jedzenia pochodzącego z domu zawarte jest doświadczenie wyobrażonej wspólnoty - w ucieleśnionej wiedzy o tym, że inni w tym samym czasie spożywają to samo89. To, co odległeprzestrzennie, staje się na chwilębliskiena poziomie emocjonalnym.

89 D. Sutton,Remembrance ofRepasts. An Anthropology ofFood andMemory, Oxford,New York 2001, s. 84.

90 Wywiadz artystką przeprowadzonydnia 08.07.2017, nagranie w archiwumautorki.

91 Sajgonkipopularnym daniem nietylko kuchni wietnamskiej, alerównieżchińskiej - „chai gio,jedna z narodowychpotraw, zwanau nassajgonką,zcałą pewnością wywodzisię z chińskich krokietów wiosennych, aleróżnisięodnich zarówno użyciem papieru ryżowegozamiastmącznegonaleśnika,jak

Dorota Podlaska w swej twórczości eksperymentuje ze smakami i przyzwyczajeniami kulinarnymi, zachęcając do wykraczania poza znane schematy. Taki wymiar miał przykładowo projekt Sajgonki po warszawsku (2011) zrealizowany po raz pierwszy wramach „pikniku refleksyjnego” w Centrum Sztuki Współczesnej Zamek Ujazdowskiw Warszawie [il. 6].Artystka wskazuje, że inspiracją do rozpoczęciaprojektu była jej częsta obecność na Stadionie X-lecia wWarszawie, gdzie spotykała się z przedstawicielami mniejszości wietnamskiej. Podlaska zaznacza, że projekt ten miał na celu oswojenie obecności tej mniejszości w stolicy90. Postanowiła wykorzystać do tego wietnamską kuchnię znajbardziej rozpoznawalnym jej elementem, czyli sajgonkami91.

Część II

Kuchnia jest przestrzenią migracji, mieszaniasię i spotkań kultur.Wychowując się w danym środowisku, jednostka przyjmuje pewne przyzwyczajenia i wyobrażenia dotyczące tego, że pewne pokarmy pasują dosiebie, a inne nie. Przekraczanieutrwalonych w danej kulturze połączeń smakowych postrzegane jest jako zachowanie zaskakujące i wprawia w konsternację współbiesiadników. Z drugiej strony, uznani kucharze eksperymentują i podejmują swoistą grę ztypowymi połączeniami smakowymi.

Eksperymenty te sąjednak możliwe, ponieważ istniejąpewneutrwalone(niepisane) wzorce dotyczące tego, jakie potrawy i produkty można ze sobą zestawiać. Horyzont dotyczący możliwych połączeń smakowych jest więc także wyznaczony kulturowo. Działania artystyczne,które zamierzam zanalizować, podejmujągrę z tym właśniehoryzontem.

W przypadku Sajgonek po warszawsku artystka niejako wymuszana uczestnikach wykroczenie poza utarte schematy kuchenne. Działanie to miało charakter warsztatów kulinarnych polegających na przygotowaniu tytułowych sajgonek, które wymagały od uczestników dużej dozy kreatywności. Każda z osób miała do dyspozycji papier ryżowy.

Kolejne trzy składniki uczestnicy dobierali losowo, wybierając pakunki, nie wiedząc, co kryje się w ich wnętrzu. W środku znajdowały się produkty zakupione wwarszawskich sklepach i bazarach. Możnabyło trafić na owoce,warzywa, na smaki słodkie, słone, kwaśne (do wylosowania było około 100 różnych produktów). W efekcie każda sajgonka była unikatowym, nietypowym, a czasem także trudnym do przełknięcia połączeniem różnych smaków. Aleatoryczność tego działania wymuszała całkowite przekroczenie wyobrażeń dotyczących możliwych połączeńsmakowych. Artystka stawiała poniekąd pytanie o granice jadalności, oto, jakie połączenia są jeszcze możliwe do spróbowania, a jakich nikt nie odważysię skosztować. Wytworzona wokół tego działaniaatmosfera zabawy zachęcałado przekraczania ustalonych granic smaku. Artystka wspominała także, że dodatkowym walorem estetycznym była półprzezroczystość papieruryżowego, w związku z czym użyte składniki były widoczne, co zachęcało jej zdaniem do „wręcz malarskich popisów”92. Podlaska jest więc także zainteresowana wizualnym aspektem jedzenia, sposobem jego prezentacji. Sajgonki po warszawsku były kulinarnym spotkaniem z obcością. Tym, co okazuje się tu nowe, jest jednak nie sam papier ryżowyjako egzotyczny składnik, a znane produkty wnietypowych połączeniach. To, co zaskakujące i nieznane, w kuchni - paradoksalnie - może znajdować siębardzoblisko.

i dipem na bazie czosnku,octu, chili isosurybnego” - P. Albrzykowski, Przewodnik kulinarny.Chiny, Bielsko-Biała 2008, ss.45-46.

92 Wywiadz artystką przeprowadzonydnia08.07.2017,nagranie w archiwum autorki.

Część II

Sajgonki po warszawskuto opowieść o tym, w jaki sposóbto, co obce, spotyka się z tym, co znane - wjaki sposób łączą się, tworząc niespotykane połączenia. Spotkanie dalekiego i bliskiego, obcego i swojskiego jest widocznew samymtytule warsztatów, gdzie to, co „egzotyczne”, spotyka się z tym, colokalne.I w końcu pojawiasię pytanie- czy każde sajgonki jedzone wWarszawie są sajgonkami warszawskimi? Czy są to sajgonki wietnamsko-warszawskie? Czy sąto sajgonki wietnamskie w Warszawie?

Sajgonki po warszawsku wynikały częściowo z fascynacji artystki przestrzenią Stadionu X-lecia. Miejsca, które - jak wspomina Podlaska - było dla niej szczególnie istotne, także ze względu na kontakt z pracującymi tam Wietnamczykami oraz ich kuchnią93. Wiedząc, żeStadion zniknie zmapy Warszawy, poświęciła mu cykl malarski Ta ostatnia niedziela (2010). Stanowi on próbę zatrzymania pamięci o miejscach, przede wszystkim barach serwujących wietnamską kuchnię, które w pewnej chwili stały się modnymi punktami na kulinarnej mapie Warszawy.Jak wspomina Stach Szabłowski,

93 Wywiadz artystką przeprowadzonydnia08.07.2017,nagranie w archiwumautorki.

94 S. Szabłowski, Gdzie indziej, czylilekcja językakoreańskiego, [w:]Dorota Podlaska. Miejsca i ludzie, red. M.F. Woźniak, Bydgoszcz 2011, bns.

obok towarów przeznaczonych na sprzedaż, dostrzeżono niematerialne dobro ofiarowane na targowisku - egzotykę. Konsumowanodosłownie, stołując się w stadionowych jadłodajniach i barach oferujących kuchnie świata - wśród których najbardziej wyraziście wypadła cuisine wietnamska94.

W twórczości Podlaskiej ważną rolę pełnią targowiska i bazary. Miejsca te wydają się fascynować ją swą ruchliwością, gwarem, bezpośredniością kontaktu ze sprzedającymi.

Wkontekście zainteresowania przestrzenią bazarów można przywołać również projekt, który Podlaska zrealizowała w Korei Południowej, Happy News -Seoksu Market (2010).

W ramach swoich rezydencji artystycznych twórcy byli zapraszani na targ Soeksu w Anyang koło Seulu, gdzie żyli ipracowali obok handlarzy. Organizacja rezydencji była jedną z form zwróceniauwagi na chęć zamknięciategomiejsca. Podlaska wrazzkoreańską artystką Jooyoung Lee postanowiły wydać specjalną, jednodniową gazetę. Działanie to wynikało zchęci przełamania anonimowości bazarowych kupców poprzez odkrywanie i poznawanie ich historii. Wspólnie zLee artystki przeprowadzały wywiady, następnie stworzyły ręcznie wydaną gazetę, w której zamieściły wybrane historie. Podlaska wspomina, że gazeta cieszyła się dużym zainteresowaniem i wzbudziła ciekawośćzarówno

Część II

pośród sprzedawców, jak i odwiedzających targowisko95. Zainteresowanie Podlaskiej bazarami i targowiskami wydaje się wynikać ze specyfiki tych miejsc jako przestrzeni wymiany handlowej. Bywają one przeciwstawiane supermarketom, jako że miałby je charakteryzować bliski kontakt ze sprzedającym, podczas gdy tedrugie - anonimowość.

Według tego rodzajuwyobrażeń kupowaniena bazarzema bardziej bezpośredni charakter, oparte jest na zaufaniu i poznaniu sprzedawcy. Na szczególne znaczenie targów zwracał uwagę Bob Ashley, zauważając, że ich współczesna mitologizacja jest związana z wyobrażeniami o przedkapitalistycznym świecie lokalności oraz bezpośredniejwspólnoty pomiędzykupującymi i sprzedającymi oraz ludźmi i przedmiotami96.

95 Wywiadz artystką przeprowadzonydnia08.07.2017,nagranie w archiwum autorki.

96 B. Ashley, J.Hollows, S. Jones, B. Taylor, Food andCultureStudies, New York 2004, s. 115.

97 E. Majewska,Nowa podróżna encję. Sztuka i Schengenna stadionie,[w:]Stadion X. Miejsce,któregonie było, red. J. Warsza, Warszawa-Kraków2008, s.35.

Istotny jest także fakt, że w przypadku targowisk sprzedawcy są niejednokrotnie również producentami żywności. Dlatego też współcześnie widoczny jest trend powrotu do zakupów na bazarze, czego wyrazem są przykładowo organizowane w różnych miastach w Polsce Przystanki śniadanie, w trakcie których można zakupić produkty spożywcze bezpośrednio od producentów. Jest to jeden zwymiarów utraty zaufania wobec masowo wytwarzanej i wysoko przetworzonej żywności.

Podlaska w całej swej twórczości wydaje się przede wszystkim zainteresowana więzamimiędzyludzkimi.Spogląda więc na bazary i targowiska jako na przestrzenie,gdzie mogą onezaistnieć. W przypadku projektu zrealizowanegona targu w Korei Południowej artystka chce poznać historie sprzedawców,nie sugeruje jednak, jaki ma być ich charakter.

Dzielą się oni z artystkąwybranymi przez siebiehistoriami, mając świadomość, że zostaną upublicznione. Wydaje się, że działania Podlaskiej mają charakter humanizacji wymiany towarowej i tym samym wpisują się w szersze zjawisko dotyczące przemian w zachowaniach konsumenckich.

Również Stadion X-leciabyłdla Podlaskiej nie tylko miejscem, gdziedokonywała zakupów - był przestrzenią spędzania czasu wbarach podających wietnamską kuchnię,co przyczyniło się takżedotego, że zaprzyjaźniła się z pracującymi tamWietnamczykami.Ewa Majewska zwracała uwagę na nieobecność refleksji nad mniejszością wietnamską w polskiejprzestrzeni społecznej, pomimo faktu, żetradycjaich przyjazdu do Polski w celu odbycia studiów sięga lat 50. XX wieku97. Badaczkazwraca takżeuwagę nazmianę polityki migracyjnej w 2003 roku, w wyniku której Wietnamczykom rzadziej udzielane jest prawo

Część II

pobytu, awizy nie są przedłużane. Sytuacja wspomnianej mniejszości, w szczególności w Warszawie, uległa dodatkowej problematyzacji wraz z zamknięciem Stadionu X-lecia.

Jarmark Europa był wszak zakładany w latach 90. przez inteligencję wietnamską - studentów i doktorantów, którzy dostrzegli możliwość wzbogacenia się na handlu. Wraz zjegozamknięciem, częśćWietnamczykówzdecydowała się na powrót do kraju98.

98 Zob.W. Niesłuchowski, LikwidacjaJarmarku Europa, [w:] StadionX...,op. cit.,s. 60 orazNgo Van Tuong,DziesięcioleciaStadionu. Felietonopozycjonisty, [w:]StadionX. , op. cit., s. 65.

CyklPodlaskiejjest więc z jednej strony wyrazem nostalgiiza bliskim jej miejscem, a z drugiej wyrazem niepokoju związanego z dalszymi losami Wietnamczyków.

W Sajgonkach po warszawsku artystka sięga po kuchnię jako jeden ze znaków obecności Innego w przestrzeni miejskiej. Sajgonki po warszawsku można odnieśćtakże do istotnej dyskusji dotyczącej tego, czy spożywanie odmiennej kuchni pozwala na poznanie Innego.

W niektórych realizacjach artystycznych kulinaria są wykorzystywane jako medium pozwalające na spotkanie zodmienną kulturą. Przykładowo amerykański artystairackiego pochodzenia, Michael Rakowitz, w swej twórczości poprzez kulinaria zwraca uwagę na nieobecność mniejszości irackiej w amerykańskiej przestrzeni miejskiej.Restauracje, które podają irackie potrawy, są reklamowane jako bliskowschodnie, aby nie wywoływać negatywnych skojarzeń. Artysta próbował zwrócić uwagę na to zjawisko poprzez projekt edukacyjny,a następnie food truckziracką kuchnią - EnemyKitchen. DziałaniePodlaskiej przypomina akcję Rakowitza, chociażw drugim przypadku silnie podkreślany był aspekt wzajemnych antagonizmów. Podlaska natomiast wykorzystuje kuchnię jako obszar spotkania i łagodzenia konfliktów. W przypadku Rakowitza ten wymiartakże był obecny, jednakjego działania wprost eksponowały polityczny wymiar konfliktu, wywołując szereg dyskusji i kontrowersji. Tym, co także łączy prace obojga artystów, jest właśnie wykorzystanie potraw w celu uwidocznienia istnieniapewnej mniejszości. Jednak wtakiej perspektywie pojawia sięzagrożenie, że kontakt z odmienną kulturą polegający jedynie na konsumowaniu charakterystycznych dla niej potraw nie przyczyni się do jej głębszego zrozumienia.

Poznanie obcego poprzez kontakt zjego kuchnią jest także stałym elementem narracji podróżniczych i turystycznych. Jedzenie lokalnych potraw jest traktowane jako element autentycznego doświadczenia i jest przeciwstawiane niejednokrotnie powierzchowności wizualnego konsumowania miejsc. Jedzenie lokalnych potraw, w szczególności przygotowanychnie w restauracji, leczprzez „lokalsów”, postrzegane jest

Część II

jako „autentyczne” doświadczenie. Na ten wymiar „kulturowej retoryki jedzenia” zwracała uwagę AnnaWieczorkiewicz:

obrazy wędrowca dopuszczonego do plemiennej uczty przy ognisku,turysty częstowanego miseczką ryżu czy podróżnego zapraszanego dodomunaobiad ukazują komunijnedzielenie posiłku, ewokują sens powrotu doniezapośredniczonych,„czystych” stosunków międzyludzkich99.

99 A. Wieczorkiewicz,Apetyt turysty..., op. cit., s. 303.

100Wywiad z artystkąprzeprowadzony dnia08.07.2017, nagranie w archiwumautorki.

101M. Tomaszewska-Bolałek definiuje fusion cuisinejako nurt w sztucekulinarnejpolegający na mieszaniu składników i technikprzyrządzania jedzenia z różnych kręgów kulturowych, tak by powstało nowedanie.

Autorkazwracauwagęna wzrastającą popularnośćtego terminu od lat70.XX wieku, jednak zaznaczatakże, że tak naprawdęjesttoproces, któryw pewnym stopniu istniał od wieków-Zob. M. Tomaszewska-Bolałek, Tysiące latkuchni fusion,[w:] Kulturajedzenia,jedzenie w kulturze, red. M. Błaszkowska, et. al., Kraków 2014, ss. 102-111.

Jedzenie traktowane jest jako doświadczenie estetyczne i poznawcze. W narracjach turystycznychkulinaria są przestrzenią, której materialnakonkretnośćjestprzeciwstawiana powierzchowności zdystansowanego oglądu. Zasmakowaćdanej kultury tocośodmiennego od jedynie zobaczenia jej. Należy więc zadać pytanie, czym różni się zaproszenie do wspólnego stołu w celu spotkania się z (nie tylko) kulinarną odmiennością od wspomnianych narracji turystycznych. W działaniach Podlaskiej - tak w przypadku Cooking project, jak i Sajgonek po warszawsku - jedzenie użyte jest jako medium spotkania międzykulturowego. Jednak zarówno w przypadku Rakowitza, jak i Podlaskiej, kuchnia jest tylko pierwszym krokiem, rodzajem zaproszenia.I chociaż artystka wspomina o tym, że ma nadzieję na zmianę postrzegania mniejszości wietnamskiej, ma świadomość, że wspólne przygotowywanie sajgonekjest tylko początkiem100. Uznanie, że zaakceptowanie kuchni Innego jest jednoznaczne zakceptacją inności, byłoby naiwnością. Jednak w przypadku działania Podlaskiej chodzi raczej o uwidocznienie obecności oraz zadanie pytania o to, wjaki sposób to, co obce (nie tylko kulinarnie) jest asymilowane lub nie. Wprzypadku Sajgonek kulinaria są potraktowane jako metafora uwidaczniająca specyficzną

„mieszaninę”, która jest wynikiem spotkania pomiędzy kulturami.

Sajgonki po warszawsku można również odnieść do zagadnienia tzw. kuchni fusion, która w swym założeniu jest wynikiem spotkania101.Jednak o ilew przypadku tej kuchni jej istota polega na właściwym zharmonizowaniu smaków, otyle w przypadku działania Podlaskiej ich wymieszanie ma przypadkowy charakter. Wieczorkiewicz, pisząc okuchni fusion, zwracałauwagę na fakt, że jej istotą jestwymieszanie składników reprezentujących różne tradycje, w związku z czym trend ten „naturalizuje tradycje, przyprawia je retoryką

Część II

kreatywnościiwykorzystujewe właściwy sobie sposób”102. Autorka zauważa, że działanie to czyni zkucharza artystę, który musi wykazać się kreatywnością we wspomnianym harmonizowaniu smaków. Jednak chociaż tytuł działania Podlaskiej, Sajgonki po warszawsku, mógłby być pozycją w menu modnejstołecznej restauracji, to jednak wydaje się, że sugeruje ona odmienne konotacje. Nie tyle bowiem ewokuje kreatywne harmonizowanie smaków wywodzących się z różnych tradycji, lecz poprzezprzypadkowość działania podkreśla nieuchronność wzajemnych wpływów. „Podskórnie” Podlaska zadaje

kreatywnościiwykorzystujewe właściwy sobie sposób”102. Autorka zauważa, że działanie to czyni zkucharza artystę, który musi wykazać się kreatywnością we wspomnianym harmonizowaniu smaków. Jednak chociaż tytuł działania Podlaskiej, Sajgonki po warszawsku, mógłby być pozycją w menu modnejstołecznej restauracji, to jednak wydaje się, że sugeruje ona odmienne konotacje. Nie tyle bowiem ewokuje kreatywne harmonizowanie smaków wywodzących się z różnych tradycji, lecz poprzezprzypadkowość działania podkreśla nieuchronność wzajemnych wpływów. „Podskórnie” Podlaska zadaje

W dokumencie Wspólnota, ciało, polityka : estetyczne i kulturowe konteksty jedzenia w polskiej sztuce współczesnej (Stron 102-128)