Osobowość św. Tomasza z Akwinu.

Pełen tekst

(1)

R O Z P R A W Y

K S. JOZEF PA ST U SZ K A

OSOBOWOŚĆ SW. TOMASZA Z AKWINU

SZKIC PSYCHOLOGICZNY

Osobowość dla filozofa — to zespolenie duszy z ciałem w je d n ą su b stan cję rozum ną, a dla psychologa — to dziwny, zindyw idualizow any d zróżnicow any uk ład uzdolnień i fu n k cji psychicznych człowieka jednostkow ego. W szyscy ludzie m ają te sam e popędy i wolę, w y konują akty spostrzeżeniowe i m y­

ślowe, w szyscy n u rto w an i są jak im iś dążeniam i i uczuciami, a przecież w każdym człowieku te ogólnoludzkie funkcje posia­

d ają jakąś sw oistą kierunkow ość, nasilenie i zabarw ienie uczuciowe i w y k azu ją dynam izm na w skroś osobisty, sta­

now iący o oblicziu psychicznym człowieka, o tym , co nazy­

w am y jego osobowością.

W niej, choć stanow i ona zw artą psychologiczną całość, można w yróżnić różne naw arstw ienia, a m iędzy nim i: jednost­

kową, historyczną i ogólnoludzką. Oblicze duchowe człowieka w yznaczone jest układem jego sił psychicznych i w aru n k a­

mi jego istnienia; jest on dzieckiem swej epoki, jednostką nie­

pow tarzalną, jedną, a jednocześnie nosi na sobie znam iona ogólno­

ludzkie i je st zrozum iały dla ludzi w szystkich czasów.

T en dualizm psychologiczny jeszcze silniej zarysow uje się u ludzi genialnych, ja k św iętych, w ielkich m yślicieli, poetów, czy w ielkich mężów stanu. Są oni ludźm i swego czasu, nie zawsze dla nas zrozum iali, a jednocześnie pierw iastki ogólnoludzkie w y­

stęp u ją u nich z całą w yrazistością i czynią ich nam bliskimi.

(2)

6 K S. JÓ ZEF P A S T U S Z K A

I

Takim był rów nież św. Tomasz z Akwinu, człowiek X III stu­

lecia, ta k bardzo zw iązany z duchem swego czasu, tak bardzo średniowieczny, zrozum iały tylko na tle ówczesnych prądów ideow ych i stosunków społecznych, a zarazem człowiek p rze­

rastający swą epokę i tw orzący dzieła, k tórym i będą żyły następne pokolenia. Obok św. A ugustyna je st on dotąd n a j­

w iększym geniuszem m yśli chrześcijańskiej, choć rep rezen ­ tu je inny ty p psychologiczny, podobnie ja k odm ienne jest dzieło, jakie po sobie pozostaw ił.

Ram y historyczne dla jego życia i działalności naukow ej stw orzył wiek XIII, jeden z tych rzadkich przełom ow ych okresów historii, które zapow iadają now ą epokę, wiek, jaki Wydał wielkich świętych, pod p atronatem Kościoła stw orzył u n i­

w ersy tety w Europie, w iek rozkw itu filozofii scholastycznej, a za­

razem pojaw ienia się now ych prądów społecznych i zaw ziętych sporów ideologicznych. Jest to wiek, który m ożna by porów nać chyba do w ieku XV i XX, bo, jak one, stanow ił rów nież zakręt historii i zapow iadał now ą erę.

W ty m przełom ow ym dla dziejów k u ltu ry czasie żył i dzia­

łał Tomasz z A kw inu. Jego krótkie, bo zaledw ie 48 la t liczące życie, nie w ykazuje jakichś w strząsów czy załam ań ideowych, jak np. życie św. A ugustyna, ani nie o bfituje w nadzw yczajne w y darzenia, ja<k życie P latona, czy św. B ernarda. Je s t to typow e życie zakonnika-profesora, u jęte w skrom ne ram y zew nętrzne. Urodzony w r. 1225, albo 1227 w południow ych Włoszech, pochodzący z rodziny spokrew nionej z krokami N eapolu i cesarzam i niem ieckim i, Tomasz w ychow yw ał się od 5 roku życia u benedyktynów na M onte Cassino, a później kształcił się na uniw ersytecie w Neapolu, gdzie w 18 ro k u życia w stąpił do nowo założonego zakonu dom inikańskiego. Dal- isze studia odibyiwał w P aryżu i Kolonii, gdzie jego nauczycie­

lem był A lb ert W ielki. W 23 roku życia został profesorem w Kolonii (1248), a w trz y laita później, w 26 roku życia profesorem u n iw ersy tetu paryskiego. Stam tąd po paru latach od­

(3)

OSO BO W O ŚĆ SW . TO M A SZ A 7

w ołany by ł jako teolog na dw ór papieski. Od r. 1269 w idzim y go znow u na stanow isku profesora w Paryżu, gdzie odegrał w ażną rolę w zw alczaniu aw erroizm u. W r. 1274 objął profesurę w N ea­

polu. W ezw any stam tąd na sobór w Lyonie, zm arł podczas odby­

w ania drogi dnia 7 m arca 1274 roku.

II

W czym leży w ielkość naukow a Tomasza i na czym polega j ego aiktu alność ?

W dziejach nauki w y stęp u ją dwa typy genialnych uczonych:

jed n i rew olue jonizują pew ną dziedzinę w iedzy, w ytyczają drogi, rzucają nowe idee, a znów inni są konstruktoram i, syste- m atyzatoram i, którzy tw orzą now ą syntezę.

Tomasz należy do m yślicieli drugiego typu. Nie był on ani rad y k aln y m burzycielem daw nych poglądów, ani now a­

to rem ideologicznym. Od początku stanął na gruncie św iato­

poglądu chrześcijańskiego i naw iązał do przeszłości naukow ej.

W ielkości Tom asza trzeba szukać gdzie indziej, a m ianowicie w rozbudow ie i usystem atyzow aniu filozof iczno-teoilogicznej m yśli ch rześcijań sk iej. P lato n i A ugustyn przew yższają To­

m asza intuicją, oryginalnością ujęcia i głębią uczucia. A rysto­

teles jest bardziej od niego sam odzielny, więcej pionierski, A lb ert W ielki a później Leibmiiz odznaczają się w iększym u n i­

w ersalizm eny w iedzy, a K an t w ysuw a się na czoło swym k ry ­ tycyzm em i zdolnością w ysuw ania problem ów. W porów naniu z ty m i geniuszam i m yśli Tomasz zajm uje inną pozycję — jest on niezrów nanym system atykiem , konstruktorem , tw órcą no­

wego filozoficzno-teologicznego system u. On dokonał dzieła, k tóre, choć przed nim n ieraz podejm ow ane, w ydaw ało się nieosiągalne: a było nim stw orzenie syntezy filozofii z teologią, zharm onizow anie w iary z rozumem., zespolenie w ielorakich i bardzo różnorodnych elem entów ideow ych w ówczesnej filo­

zofii chrześcijańskiej w jedną całość. A by to zrozumieć, n a ­ leży uprzytom nić sobie stan m yśli chrześcijańskiej w X III

(4)

a K S. JO ZEF P A S T U S Z K A

w ieku, kiedy na w idow nię dziejową w ystąpił Tomasz z Akw inu.

Myśl chrześcijańska po dw unastu w iekach istnienia zdążyła w praw dzie zająć dom inujące stanow isko w urny słów ości euro­

pejskiej, ale nie była jeszcze w ykończona i dojrzała, a w w ie­

ku X III przechodziła now y' kryzys pow stały w następstw ie zetknięcia się z arystotelizm em . Ścisłość nowej filozofii, bogactwo m ateriału, jaki podawała, m etoda doświadczalna, doskonalsza tech­

nika naukowa, te w alory pociągały um ysły, a zarazem k ryły w so­

bie trudności ideologiczne, bo arystotelizm w ystępow ał w in te rp re ­ tacji arabskiej, k tó ra odrzucała nieśm iertelność duiszy, odpo­

wiedzialność za czyny i godziła w dogm aty chrześcijańskie.

Zachód posiadał wiprawldzie filozofię i teologię w zorow aną na św. A ugustynie, ale ta nie odpow iadała już ów czesnym w y­

m aganiom naukow ym : nie w yodrębniała filozofii od teologii, w iary od w iedzy, nie była ścisła, nie rozgraniczała poszcze­

gólnych nauk, słabo podkreślała zw iązek z dośw iadczeniem i nie odznaczała się ścisłością. A rystotelizm w ydaw ał się sy ste ­ m em doskonalszym, zarówno metodologicznie, jak rzeczowo, a jednocześnie system em k ry jący m w sobie niebezpieczeństw a doktrynalne.

Dopiero Tomasz dokonał dzieła jego w łaściwej recepcji i adaptacji. P rzed e w szystkim p rzejął technikę, form ę arysto- telizmtu, a więc jego postaw ę em pir y cz no-rac j o nal n ą , jego m etodę badań analityczno-syntetyczną i dociekliwość m yślo­

wą, która nie przyjm uje żadnych sugestii uczuciowych, ani założeń apriorycznych. S tam tąd też zapożyczył Tomasz zwięz­

łość i lakoniczność sform ułow ań, upodobanie do rozróżnień, dystynkcyj i klasyfikacji pojęciowych. Formalissime loąuitur divus Thomas, mówiono o nim już w średniow ieczu. Jego język jest prosty, obliczony na ścisłość, a nie na rozm ach retoryczny; brak m u polotu poetyckiego, nie m a w spaniałych porów nań, błyskotliw ych obraizów jak u P latona, n ie jest też aforystyczny, lakoniczny i ciem ny, jak u A rystotelesa, ąmi uczuciowy, .w ypełniony w yobraźnią ja k u św. A ugustyna. To­

m aszowy tok m yśli, ujętej w form ę sądów czy w nioskow ań

(5)

O SOBOW OŚĆ SW . TO M A SZ A 9

sylogistycznych płynie równo, niem al m onotonnie, a konse­

kw encja w ysuw a się na pierw szy plan. Nie porusza w praw dzie s tru n serca, ruie przem aw ia do w yobraźni, ale ty m silniej działa na ro,zium. Nie zatrzy m u jąc się na p rzesadnych su b tel­

nościach, k tó re później ta k bardzo zaszkodziły scholastyce, To­

m asz u jm u je przedm iot pod k ątem ściśle rzeczowym , a sweij m yśli każe odbyw ać dtrogę w y tk n iętą przez logikę form alną.

Jego schem at dow odzenia jest następujący: na początku sta­

w iane je st zagadnienie, często w form ie p y tania, k tó re je st zarazem tezą, następnie w ysuw ane są w ątpliw ości w znanej fo rm u le średniow iecznej vid etu r ąuod non; po tym idzie uza­

sadnienie tezy, czyli tzw. corpus articuli, rozpoczynające się od respondeo dicendum, a na końcu odparcie zarzutów : ad pri- m u m dicendum itp ’. N ajdoskonalszym , choć niedokończonym dziełem Tomasza je st jego S u m m a Theologica, podzielona na trzy części, z 38 tra k ta tam i, z 631 kw estiam i, \z 3 000 a rty k u ­ łów i 10 000 zarzutów . Obok S u m y Teologicznej Tomasz po­

zostaw ił Sumtma contra Gentiles, kilka monogtrafii filozoficz­

nych o takich ty tu ła c h jak Opuscula, Quaestiones disputatae, Quodlibeta, a obok tego pism a kanonistyczne, egzegetyczne i ascetyczne. Ilość ty ch dzieł i szeroki w achlarz poruszanych za­

gadnień świadczy, że św. Tomasz był jednym z najbardziej praco­

w ity ch i płodnych m yślicieli w szystkich czasów;

III

Recepcja tomiistycizna arystoteliizmu nie ograniczyła się ty l­

ko do przejęcia form y, techniki opracow yw ania zagadnień, m etody badań, ale objęła rów nież treść, przyjęła arystotele- sow skie sipojnzenie na św iat i. rozw iązanie najw ażniejszych za­

gadnień. A le n ie była to recepcja niewolnicza, m echaniczna, lecz tw órcza, oryginalna.

A ry sto telizm b y ł znany podówczas w w ersji arabskiej, która zm ieniała n iek tó re jego tw ierdzenia, a niedom ówienia w ypeł­

niała w łasnym i koncepcjam i. Tomasz sięgnął do źródeł, do tek stu greckiego i sta m tą d w ydobył sens pierw otny, arysitote-

(6)

10 K S. JÓ ZEF P A S T U S Z K A

lesowski, oczyszczony z nalotu arabszczyzny, a znów proble­

m atyce, która pozostała otw arta, dał nowe rozwiązanie, albo odm ienną interpretację. Dokonał swoistego uchrześcijanienia arystotelizm u. Geneza poszczególnych elem entów w ytw orzo­

nego przezeń system u, zwanego tomizmem, jest rozm aita.

Nie tyliko A rystoteles dostarcza m ateriału. Tomasz ustaw icz­

nie sięga do Pism a św., często do Ojców Kościoła, uw zględnia pisarzy wczesnej scholastyki, posiłkuje się koncepcjam i i do­

w odam i Platona i neoiplatonizmu, nie pom ija filozofii a ra b ­ skiej i żydowskiej i z tej różnobarw nej m ozaiki um ie skon­

struow ać nową, zw artą, harm onijną całość. Budow anie syste­

m u, w którego skład w chodziły taik różnorodne, często naw et przeciwne, w rogie sobie elem enty myślowe, w ym agało genial­

nej ręki i zręcznych posunięć. Trzeba było zacierać zfoyt r a ­ żące k o n trasty , to zinów łagodzić nieporozum ienia, to uciekać się do w alki zaczepnej, w ycinać zarośle, wywodzące się z póź­

niejszej błędnej in terp retacji, rozpraw iać się iz atakam i, a na-' w et uprzedzać mogące powstać zarzuty.

Jak im przeobrażeniom uległy m yśli arystotelesow skie w u ję ­ ciu tom istycznym , o tym moiże najdobitniej mówi teoria po­

znania i etyka. A rystoteles m ów i w praw dzie, że praw da lo­

giczna poleiga na zgodności um ysłu z rzeczą, że przedm ioty są m ia rą \ do której' dostosow uje się rozum stw orzony. A le ja k w ytłum aczyć, że choć rzeczy są zm ienne, przygodne, to< p raw ­ da jest niezm ienna? A rystoteles nie w yjaśnia tego i św. To­

masz sięga do poglądów św. A ugustyna o logicznych, etycz­

nych i estetycznych norm ach, tkw iących w Bogu, a tym sa­

m ym o ugruntow aniu poznania ludzkiego w poznaniu Boskim.

A nalogiczną ew olucję przeszły arystotelesow skie- poglądy etyczne. Z E tyki Nikom achejskiej zapożyczył Tomasz podsta­

wowe pojęcia czynu m oralnego, jego w arunków ze sitrony po­

znaw czej, jego pow iązań z dziedziną zm ysłową człowieka, tak samo poijęcie cnoty i porządku praw nego. N atom iast w yw ody Tomasza o sum ieniu i łasce, o miłości i obowiązku, o życiu ascetycznym i zakonnym naw iązują do Ojców Kościoła.

To zespolenie arystotelizm u z m yślą chrześcijańską okazało

(7)

O SOBOW OŚĆ SW . TO M A SZ A 11

się najbardziej płodne na polu teologii. Można by powiedzieć, że dopiero Tom asz rozporządzając doskonałym na owe czasy rynsztunkietm naukow ym , stosując inną, bo arystotelesow ską m etodę, uczynił teologię nauką. Poszczególnym praw dom obja­

w ionym dał podbudow ę rozumową, filozoficzną. Nie bez słusz­

ności się mówi, że przed Tomaszem teologia była raczej pobożnym rozm yślaniem , obszerniejszym katechizm em , aseety ­ ką, ale jeszcze n ie nauką. Dopiero u D unsa Szkota, a więc w trzydzieści la t /po śm ierci A kw inaty zaznaczyły się te zm ia­

ny w całej rozciągłości.

Na um ocnieniu teologii jako nauki zaważyło także tom istycz- ne rozw iązanie ta k zasadniczego, kluczowego problem u sto­

sunku w iary do rozum u, a tym sam ym teologii do filozofii.

P roblem te n by ł rozm aicie rozw iązyw any. W- okresie Ojców Kościoła stanow ił trudność niem al -religijną, a ustępstw a na rzecz rozum u, b y ły n ieraz piętnow ane wręcz jako odchylenia heretyckie. Na pirogu scholastyki toczyły się w alki m iędzy tzw. dialektyikam i i antydialek ty k am i, k tó rzy obaw iali się po­

w iązania filozofii, czyli dialekty ki z nauką objawioną. N ajw y­

bitn iejsze um y sły w czesnej scholastyki, ja k A belard, św. A n ­ zelm podjęły to zagadnienie i usiłow ały w ykreślić granice po­

między ty m i dw iem a dziedzinam i, ale w niosków nie dopro­

wadzono d o końca i spraw a pozostała otw arta.

Dopiero św. Tom asz przeprow adza w yraźne linie graniczne pom iędzy praw dam i objaw ionym i, a praw dam i rozum ow ym i, n a tu ­ ralnym i,' co później zostało dogm atycznie sform alizow ane przez sobór w atykański. Istnienie i istotę Boga oraz duchowość i nie­

śm iertelność duszy człowiek może poznać rozumowo, a znów n ie­

k tóre tajem nice w iary, ja k T rójcy św., W cielenie, O dkupienie i nadprzyrodzone przeznaczenie człowieka zn ajd u ją się poza granicam i naturalnego poznania rczum owego i należą do dziedziny czystej w iary. M irm to nie p rzeciw staw iają się one n atu raln em u poznaniu rozum ow em u — nie są nierozum ne, czy bezsensowne, a tylko ponadrozum owe, Pom iędzy n a tu rą a nad- przyrodzoinośeią zachodzi w zajem ne uzależnienie i w spółdzia­

łanie. Nie zacierając różniic zasadniczych, rozum m a w yjaśnić,.

(8)

12 K S . JÓ ZEF P A S T U S Z K A

przybliżyć człowiekowi tajem nice w iary, m a je udostępnić i uzasadnić potrzebę, w m yśl augustyńskiej zasady: fides ąuaerens intellectum i hasła św. Anzelm a: Credo u t intelligam.

Rzecz ciekawa, że odejście od tej zasady prow adziło w póź­

niejszych czasach do trudności religijnych lub kom plikacji teologicznych. W XIV w. Duns Szkot zawęził upraw nienia rozum u w dziedzinie w iary, a następnym krokiem był już sceptycyzm religijny Ockham a i nom inalistów . L uter usunął z w iary rozum , a ty m sam ym przeciw staw ił teologię filozofii, zaś K ant, naizywany słusznie filozofem p rotestantyzm u, w y łą­

czył z u p raw nień rozum ow ych nie tylko religię objaw ioną, ale także religię n aturalną. Jego następcy sprowadzili religię do samego uczucia, co znalazło swój w yraz również w nowo­

czesnym pragm atyzm ie i modernizmie.

IV

Filozofia nie tylko daje teoretyczne rozw iązanie pew nych zagadnień, ale niesie z sobą czynną postaw ę wobeic św iata i życda. Je st ona rozw ażaniem , m edytacją nad rzeczyw istością i próbą ujęcia jej w ram y pojęciowe. W dziejach m yśli ludz­

kiej w ytw orzyły się pew ne ty p y filozoficznego ujęcia rzeczy­

wistości. Albo jest ona zaw ężana do św iata zjawiskowego, a w tedy można mówić o św iatopoglądzie m aterialistycznym , albo uw ażana jest za przesłonę św iata duchowego, a nieraz za jego złudę i świadomość ludzka tw orzy sobie w łasny św iat, a w tedy m ówim y o idealizm ie filozoficznym, tak bardzo roz­

powszechnionym w ostatnich dwóch stuleciach.

Trzecia postaw a filozoficzna zespala z sobą oba te św iaty, m aterii i ducha, choć każdem u przyznaje z nich ontyczną sa­

modzielność i odrębność. Takie stanow isko zajm uje tomizm.

On nie utożsam ia św iata z m aterią, ani nie autonom izuje du­

cha, ani też zaciera pom iędzy nim i różnic. Nie głosi ku ltu m a ­ terii i zmysłów, ani nie potępia ciała. Tomizm nazyw any bywa

„filozofią zdrowego rozsądku”. Nie p rzyjm uje żadnego aprio- ryzmu, nie zatraca zm ysłu rzeczywistości, nie jest dogm atyez-

(9)

O SOBOW OŚĆ SW . T O M A SZ A 13

ny, w ybiera drogę pośrednią, uznając m aterię i ducha i re ­ spektując ich upraw nienia. N aw et najbardziej abstrakcyjne pojęcia w yw odzi z poznania zmysłowego, k tó re następnie pod­

legają uduchow ieniu. Baza m aterialno-zm ysłow a obejm uje sw ym zasięgiem w szelkie poznanie duchowe, a zarazem jest na niego nastaw iona, podobnie jak podporządkow ane jest ciało duszy ludz­

kiej i od niej uzależnione. A jednocześnie św iat zjawiskowy, m a­

te rialn y je st sym bolem ducha, w kosmosie objaw ia się Logos, a w przygodności rzeczy można w yczuć pulsow anie w iecz­

ności.

V

Jak ie znaczenie posiada św. Tomasz dla naszych czasów i co zbliża go do m yślenia dzisiejszego?

1. P rzed e w szystkim dążenie do w ytw orzenia jasnych zasad w dziedzinie teoretycznej czy praktycznej i kierow anie się nim i w życiu. Czasy now ożytne zw róciły w iększą uw agę na podmiot, na przeżycie, uczucie, na m om enty jednostkow e i oso­

biste, co było słuszne, zważywszy na jednostronne m eta­

fizyczne n astaw ienie starożytności i średniow iecza. A le czyn­

niki osobiste nie pow inny przesłonić faktu, że życie ludzkie m usi się liczyć z obiektyw nym i, niezm iennym i norm am i, zasa­

dam i i te w in n y być k ry te ria m i oceny i postępow ania. T ak czyni A kw inata, u stalając zasady ogólne i z nich snując w nio­

ski szczegółowe.

2. Je st on niew ątpliw ie rep rezen tan tem postaw y m etafizycz­

nej, ta k , typow ej dla średniow iecza, bo w ykazuje predy- lefecję dla dedukcji i stosuje ją w szerokim zakresie. A le nie była m u obca indukcja, bo Tom asz posiada w yczucie dla ele­

m entów em pirycznych i na niich opiera się w sw ych w yw o­

dach, chociaż n ie czyni tego w tym zakresie, ja k w spółczesny m u Roger Bacon. Że nie zacieśniał się do czystej spekulacji m yślow ej ja k np. później Hegel, na to w skazują choćby jego zainteresow ania dla n au k przyrodniczych, a naw et prace sa­

m odzielne z tej dziedziny. Rzecz zadziw iająca, że ten tak spe-

(10)

14 K S. JOZEF P A S T U S Z K A

kulatyw ny m yśliciel zajm ował się fizjologią człowieka i n a ­ pisał pracę De m otu cordis, a także interesow ał się techniką, bo w pożegnalnym liście do W ydziału U niw ersytetu P a ry sk ie­

go napisał, że zam ierza jeszcze przygotować kom entarz do Timaio- sa Platona i opracować dzieło o „wodociągach i budow ie m a­

szyn” (De aąuarum conductibus et ingeniis erigendis).

Ja k bardzo uw zględniał m om enty em piryczne, świadczą jego prace nad uczuciam i ludzkim i. Poświęcił im dużo' m iejsca i wnikliwości. D opiero 400 la t później Kartezijus:z w ydał rów ­ nie w nikliw ą pracę O' uczuciach, a w łaściw ie dopiero w X IX w ieku psychologia zajęła się szczegółowo uczuciami. To zain­

teresow anie Akwiinaty uczuciami jest tym dziw niejsze, że jego dzieła pisane są bezuczuciowo, że unika w nich zajm owania osobistego stanow iska, że nie ujaw nia sw ych uczuć, naw et gdy zwalcza lub popiera cudze poglądy. Pod ty m względem stanow i a n ty te z ę św. A ugustyna, k tó ry naw et m yśli uczucio­

wo, a jego pisma, nie tylko Wyznania, stanow ią dokum ent uczuciowego przeżyw ania n aw et najbardziej abstrakcyjnych zagadnień.

3. Inną cechą, k tó ra zbliża Tomasz-'! do dzisiejszego' uczone­

go, to a k t u a l n o ś ć naukow a. Nie w yobrażajm y go sobie jako zakonnika oderw anego od spraw tego św iata i tylko po­

grążonego w m edytacjach filozofficzno-rel igijnyeh. M iał on sub­

telne wyczucie tego, co nazw alibyśm y dziś aktualnością naiuko^

wą i -brał żyw y udział w ówczesnych polem ikach ideologicz­

nych. Mocno go anim ow ała w alka z aw erroizm em , czyli ów­

czesnym panteizm em , kierunkiem sugestyw nym , w pływ ow ym i niebezpiecznym . Poświęcił m u Tomasz całe dzieło De uni- tate intellectus contra averroistas parisienses i często poruszał w zagadnieniach w ybranych, w tzw. Quaestiones disputatae.

Prow adził w alkę z Sigerem z B rabancji, sław nym profesorem pary sk im ,'! którego echa w pływ ów znać jeszcze w Boskiej K o ­ medii Dantego, a który reprezentow ał ówczesny m aterializm psychologiczny. Tomasz w alczył z augiustynizmem, konserw a­

tyw nym k ierunkiem chrześcijańskim , a była to w alka może najkłopoitliwisza, k tó ra doprow adziła do czasowego potępienia

(11)

O SOBOW OŚĆ §W . T O M A SZA 15

kilkudziesięciu tez tom istycznych. Podobny c h a ra k te r m iała w alka toczona przezeń w obronie praw profesorów zakonni­

ków przeciw ko profesorom duchow nym świeckim, którzy d ą­

żyli do zm onopolizowania nauki i w y elim inow ania zakonni­

ków z k a te d r uniw ersyteckich.

W alki te toczyły się przez długie lata i były ciężkie dla To­

m asza. Ten pokojow o z n a tu ry usposobiony człowiek, k tó ry za dew izę życia obrał sobie zasadę benedyktyńską: pax in ve- ritate, mógł o- sobie powiedzieć, że całe życie było dla niego w alką. W alki te b yły ideowe, a nie osobiste, nie naruszały miłości bliźniego, osób atakow anych, i dlatego Tomiasiz n aw et jako przeciw nik ideowy był ceniony i kochany. Gdy w roku 1274 Tomasz został odw ołany z U niw ersytetu P aryskiego na U niw ersytet w N eapolu, to p ary sk i W ydział A rtystów , nazw a­

ny później Filozoficznym , skierow ał list do Zakonu D om ini­

kanów z prośbą, by w P ary żu pozostawiono' Tomasza, o k tó ­ ry m w yraża się z najw yższym uznaniem i czcią.

.M ówiąc o w yczuciu aktualności naukow ej Tomasza, -nie można pom inąć także jego aktualności dydaktycznej. Pod tym względem Wilheilm z Tocco, pierw szy biograf Tomasiza, w ska­

zuje na ta k ie przyczyny jego w pływ ów na słuchaczy: Erat enim novos in sua lectione m ovens articulos, nom im m o d u m et clarum determ inandi inveniens et novas inducens in aetermi- nantibus rationes. Z tego w ynika, że jako profesor w ysuw ał w sw ych w ykładach nowe problem y, stosował inny sposób argu­

m entow ania i unow ocześniał m etodę nauczania.

4. To, co Tom asza zbliża do dzisiejszych uczonych, to jego postaw a kry ty czn a, średniow iecze żywiło na ogół ku-lt dla

autorytetów i dow ody konstruow ało z cy tat w ielkich filozo­

fów czy teologów. Również Tomasz odnosi się z resipektem do daw nych w ielkości naukow ych i często ich cytuje, ale n ie czy­

ni tego bezkrytycznie. Sform ułow ane przezeń trz y zasady ko­

rzy stan ia z dorobku naukow ego przeszłości są tego rodzaju, że może się pod nim i podpisać uczony w spółczesny (De Subst. sep. 9;

In 1 De A nim a, In 2 Met. in fine).

P rzed e w szystkim — m ów i — należy być w dzięcznym n a­

(12)

16 K S. JO Z E F P A S T U S Z K A

szym poprzednikom za ich pracę, za d o starczenie nam m a ­ te ria łu naukow ego do jej kontynuow ania, zarów no za praw dy, k tó re oni w ykryli, a m y je uznajem y, ja k za błędy, które, ponie­

w aż je odrzucam y, zm uszają nas do dokładniejszych badań.

Po w tóre, trzeba „w ysłuchać — mówi A kw inata -• w szyst­

kich głoisów”, to znaczy zestaw ić poglądy danych autorów , zbadać w szystkie system y, ażeby w ytw orzyć sobie pogląd sy n te ­ tyczny. Kto chce dokonać w yboru, w inien n ajp ierw w szystkie poglądy porównać.

Po trzecie, jeżeli z zestaw ienia danych system ów w ydaje nam się, że jeden z nich zaw iera najw ięcej praw dy, to trzeba ustalić, CO' je st w nim trw ałego, nieprzem ijającego, a cc jest czasowo uw arunkow ane i dla n as nieprzydatne. W artości trw ałe należy przy jąć i poprzeć now ym i dowodami, a n ale­

ciałości błędu usunąć.

Tak też A kw inata w p rak ty ce postępow ał. Był on tym, co odróżnił apokryfy od autentycznych p ic<m A rystotelesa, a n a ­ w et um iał wskazać na autora jednego z takich pism, jak to miało' m iejsce z Liber de causis, przypisyw anym dotąd b łęd ­ nie A rystotelesow i.

A by mieć w iarygodny tekst, Tomasz skłonił W ilhelm a de M oerbeke do przetłum aczenia pism A rystotelesa na łacinę.

Samodzielnie też je tłum aczył. Sięgał do tekstu pierw otnego, rozpatryw ał etymologiczne znaczenie słów, zestaw iał inne tłu ­ maczenia i w reszcie w ygłaszał swój pogląd, co mu już za życia przyniosło chlubny ty tu ł expositor.

5. Nie można też pominąć jego niesłychanej pracowitości i aktywności naukowej. Był Włochem, a studia odbywał n a j­

pierw w Neapolu, a później głównie w Kolonii. C zterokrotnie był profesorem uniw ersytetu, bo raz w Kolonii, dw ukrotnie w Paryżu, na końcu w Neapolu. Jako teolog papieski odbywał częste wędrów ki z dworem papieskim, przebyw ając to w Rzymie, to w Viterbo, to w Orvieto, to w innych m iastach włoskich.

Na pół roku przed śmiercią Tomaisz przerw ał swą pracę. Jego m yśli były nastaw ione na wieczność i w ydawało mu się, że wszystko, oo napisał, było niczym w porów naniu z tym ,

(13)

O SO BO W O SC SW . TOMASZA* 17

o czym m ów iła w iara. O garnęła go m elancholia, w ystępująca n ieraz u w ielkich dusz, problem atyka filozoficzna, która go ta k pasjonow ała, różne pozycje filozoficzne i w alki .systemów przestaw ały go interesow ać. Dopiero śm ierć przyniosła mu

spokój.

O braz osobowości byłby niezupełny, gdyby go w ytw orzyć tylko na podstaw ie działalności naukow ej D oktora A nielskie­

go. L udzkie Logos i Ethos nie zawsze idą z sobą w parze, podobnie jak inteligencja nie jest rów noznaczna z cnoitą. Nie są w y ją tk a m i ludzie w y b itn ie utalentow ani, a naw et genialni, dla k u ltu ry naukow ej bardzo zasłużeni, k tó ry ch ethos życio­

we nie doirasta do ich uzdolnień um ysłow ych. Na przykład, o A rystotelesie przechow ały się szczegóły, że był człowiekiem próżnym . Miał śm ieszną fig u rę i rażąco cienkie nogi. Aby skom pensow ać te b rak i fizyczne, chodził w y perfum ow any, w y- masziczony olejkam i, .na palcach nosił błyszczące pierścienie, a nie by ł także w olny od innych słabostek tow arzyskich, k tó ­ re w yw oływ ały plotki i zachow ały się w n ie przynoszących A rystotelesow i zaszczytu legendach filozoficznych.

O Schopenhauerze wiadomo, że był niesłychanie zgryźliwy, a ku filozofow aniu popchnęła go nienaw iść do Hegla, którego chciał prześcignąć. Gdy m a się na uw adze ety k ę życiową n ie­

których w ybitnych uczonych, to mimo w oli przychodzą na m yśl słowa Mickiewicza, że łatw iej jest napisać książkę, niż dobrze przeżyć jeden dzień. W tedy też lepiej się rozum ie sta­

now isko Bergsona, k tó ry napisał, że o istnieniu Boga i św iata duchów eg O' więcej m ów ią szlachetne, pełne poświęcenia czyny ludzkie, niż dowody rozum owe oraz że w ielcy m istycy re li­

gijni więcej zdziałali dla k u ltu ry , niż zdobycze w ojny, niż w ielkie odkrycia naukowe. Dlatego święci m ają w sobie tyle uroku i tak i w y w ierają w pływ , choć niektórzy z nich nie od­

znaczali się naw et w yb itn ą inteligencją.

VI

Tom asz był n ie ty lk o , teologiem i filozofem, ale

2

(14)

18 K S. JÓ ZEF P A S T U S Z K A

i świętym . N ajbardziej znam ienną cechą, stanow iącą dom inantę jego życia — to uduchow ienie religijne. Już jako 5-letni chło­

piec, w ychow any u benedyktynów w klasztorze na M onte Cassino, staw ia py tan ie „Kim je st Bóg”. Bóg n ie był dla niego pojęciem abstrakcyjnym , ale najw yższą życiową praw d ą i peł­

nią dobra. Głoszony przezeń św iatopogląd jest na w skroś teo- centryczny. Rozważanie św iata i człowieka przeprow adza pod kątem Boga, życie ludzkie nazyw a ciążeniem człowieka ku Bogu: m otus creaturae rationalis ad Deum. Tęsknota za Bogiem w yzw oliła z niego najw yższe uczucia poetyckie, k tó ­ rych w yrazem są hym ny na cześć Najśw. Sakram entu* Adoro te devote. Lauda Sion oraz m odlitw y przygotow aw cze i dzięk­

czynne po- Mszy św. Podanie, zapisane zresztą w aiktach k a ­ nonizacyjnych, mówi, że gdy w p ry w atn y m objaw ieniu ziapy- tał go Chrystus, jakiej nagrody chce w zam ian za swą pracę naukową, jaka przyczyniła się do chw ały Bożej, Tomasz m iał odpowiedzieć, że p rag n ie tylko C hrystusa. A na sichyłku życia, gdy by ł już sław ny i bardzo ceniony, przeżyw ał m elancholię i depresję in telektualną i podobno chciał spalić sw ą Sum ę, bo w ydaw ało m u się, że nie w yłożył należycie, czym Bóg jest i że cała jego wiedza teoretyczna w ydała m u się jaiko źdźbło słomy, k ru ch e i nadaijące się na podpałkę, w porów naniu z rzeczyw istym przeżyciem Boga.

Biografowie podają m ało szczegółów jego ch arak teru , bo- to nie było- w guście średniowiecza. Zgodnie jednaik tw ierdzą, że był człow iekiem pokornym . P aro k ro tn ie zaofiarow anych m u godności kościelnych, jaik aircybiskupstwa N eapolu, nie przyjął, w gorących dysputach i sporach naukow ych zachow yw ał spo­

kój, zw alczając błędne kieru n k i był delikatny w stoisunku do swych obrońców. W jego pism ach polem icznych nie znajdu­

jem y ostrzejszych zw rotów polem icznych, jaik to było pod­

ówczas w e zwyczaju.

W spom nienia, przechow ane w dokum entach k anonizacyj­

nych, podkreślają, że Tomasz m iał dobre serce i był szlachet­

ny. Był zasypyw any licznym i pytaniam i ustnym i i listow ny­

mi i zawsze na nie odpowiadał, choć ta k m ało mialł czasu

(15)

OSOBOW OSC SW . T O M A SZA 1 9

wolnego od zajęć naukowych. Dla swej rodziny zachował uczucie miłości, a z daw nych nieporozum ień rodzinnych, gdy

m u nie pozwalano w stąpić do zakonu i naw et trzym ano go w w ięzieniu, nie pozostało ani śladu. Szczególniej kochał swą m atkę, k tó ra podobno była osobą niezw ykłą, co potw ierdza za­

sadę genetyki, że Wielcy ludzie m ieli w y b itn e m atki.

Serdeczne uczucia żywił dla swych uczniów, i podbił ich serca. W iemy, że uczniowie byli do niego bardzo przyw iązani, a później stanęli w jego obronie, gdy przeciw nicy zaczęli zwalczać tomizm. A lb ert W ielki, nauczyciel Tomasza, na wieść ó wczesnej śm ierci swego ucznia nie mógł utulić płaczu, a póź­

niej, gdy dowiedział: siię O' potępieniu niektórych tez Tomaszo- wyeh,. nie zaw ahał się odbyć dalekiej i uciążliwej podróży z Ko­

lonii do P aryża, b y sw ym a u to ry tetem bronić ucznia. A m iał wówczas ponad siedem dziesiąt lat.

N ajstarszy p o rtre t Tomasza, m alow any przez sławnego F ra Angelico w oparciu o żywe jeszcze tradycje zakonne, jakby potw ierdza powyższe cechy ch arak teru . Z p o rtre tu spogląda nie zimna, obojętna tw arz, ale serdeczna, pełna łagodności po­

stać, któ ra nie tylko um iała myśleć, ale współczuć i kochać.

VII

Pow olnym w praw dzie, ale pew nym spraw dzianem w artości ludzi i ich dzieł jeist czas. Z darzało się, że n iek tó re dzieła ludz­

kie spotykały się początkow o z w ielkim aplauzem , ale ich w pływ był k ró tk o trw ały , jak b y fajerw erkow y, np. W olter.

Bywało też odw rotnie, że jakiś k ierunek um ysłow y przeszedł początkowo bez w rażenia i dopiero geniusz historii korygow ał niespraw iedliw e sądy, ja k to m iało m iejsce z filozofią K ierke- gaarda. A le historia zna także w ypadki, że n iektóre dzieła od samego początku w zbudzały podziw i nigdy nie przestały w y ­ w ierać wielkiego w pływ u. Taka była twórczość A rystotelesa, czy św. A ugustyna, tak a rów nież twórczość Tomasza z Akwinu.

Już za życia n azyw any b y ł magister magnus, a jego dzieła, ja k zeznał w spółczesny m u R oger Bacon, były cytow ane na

(16)

20 K S. JO ZEF P A S T U S Z K A

rów ni z dziełami daw nych m yślicieli (allegantur sicut auctores).

Jego w róg ideowy, Siger z B rabancji, uw ażał jego i A lb erta za najw ybitniejszych filozofów tego czasu (praecipui viri in phi- losophia), a list kondolencyjny U niw ersytetu P aryskiego po śm ierci Tomasza nazywa go „św iatłem całej ludzkości” i „da­

rem O patrzności”. Późniejsze w ieki n ie pom niejszyły tej oce­

ny. JegO' system , choć nie je st ostatnim słowem filozoficzno- teologicznej m yśli chrześcijańskiej i nie można go dogm aty- zować, słusznie uw ażany je st za najlepszą dotychczas syntezę m yśli chrześcijańskiej, godzącą porządek przyrodzony z n a d ­ przyrodzonym , rozum z w iarą, a człowieka ze św iatem i Bo­

giem.

Ja k daw niej, podobnie dzisiaj cenim y w św. Tomaszu je d n e ­ go z najw iększych m yślicieli chrześcijańskich, i jesteśm y pod urokiem jego charakteru. Pozostanie on zawsze wielkim, m yślicie­

lem i w ielkim świętym .

Obraz

Updating...

Cytaty

Updating...

Powiązane tematy :