• Nie Znaleziono Wyników

Rodzina i dom rodzinny - Aleksander Baranowski - fragment relacji świadka historii [TEKST]

N/A
N/A
Protected

Academic year: 2022

Share "Rodzina i dom rodzinny - Aleksander Baranowski - fragment relacji świadka historii [TEKST]"

Copied!
1
0
0

Pełen tekst

(1)

ALEKSANDER BARANOWSKI

ur. 1934; Lublin

Miejsce i czas wydarzeń Lublin, dwudziestolecie międzywojenne Słowa kluczowe dzieciństwo, rodzina i dom rodzinny, dziadek

Rodzina i dom rodzinny

Nazywam się Aleksander Baranowski. Urodziłem się 9 stycznia 1934 roku w Lublinie.

Urodziłem się przy ulicy Leśnej, a od 34 roku mieszkałem przy ulicy Matejki 6A w Lublinie. Mieszkałem tam do 1965 roku. Później się przeprowadziłem na LSM, tutaj gdzie mieszkam obecnie. Ja jestem na emeryturze już 12 lat. Pracowałem jako pracownik umysłowy cały czas, jako kierownik działów w kilku firmach.

Mój ojciec był lekarzem wojskowym, pracował u bobolanów w szpitalu. Mama była w domu, nie pracowała nigdzie. Miałem pięciu starszych braci, sześciu nas było wszystkich, z tym że dwóch w tej chwili żyje, czterech już nie żyje. No… za okupacji było ciężko, bardzo ciężko było, bo ojca aresztowali w 40 roku. Siedział na zamku, był uwięziony 3 miesiące, potem został przewieziony do Oświęcimia i tam został zamordowany. Najstarszy brat Jurek przerwał naukę w gimnazjum, chodził do Staszica, no i poszedł do pracy, pracował za okupacji jako robotnik, żeby utrzymać taką dużą rodzinę. Rodzice się nazywali Kacper i Apolonia. Matka się urodziła w Warszawie, a ojciec pochodził z Lublina.

Mój dziadek mieszkał przy ulicy Unickiej przed wojną. I dziadek w 43 roku umarł. I babcia też. Babcia umarła rok później. Dziadek też był legionistą, chodził w mundurze… nawet wtedy kiedy Niemcy wkroczyli do Lublina, to jeszcze chodził w tym mundurze, w tej maciejówce. Niemcy nic nie mówili, no tak uśmiechali się po prostu tylko, bo to dziadek starszy pan, starszy człowiek.

Data i miejsce nagrania 2006-06-19, Lublin

Rozmawiał/a Tomasz Czajkowski

Transkrypcja Agata Stolarz

Redakcja Maria Radek

Prawa Copyright © Ośrodek "Brama Grodzka - Teatr NN"

Cytaty

Powiązane dokumenty

Dzisiaj ludzie o tym nie wiedza, ale tam był budynek, który nazywał się Szanghaj, czteropiętrowy budynek, tu, gdzie teraz poczta, miedzy Kowalską, czteropiętrowy budynek.. To

Centralne ogrzewanie było uruchamiane z kuchni, która miała konstrukcję metalową, bardzo nowoczesna jak na tamte czasy, gdzie paliło się pod kuchnią i gotowało się tam obiad i

była tam jedna rodzina, co miała dwie córki, inna rodzina miała jedną córkę, jedna miała troje dzieci.. Ja pamiętam, to była tam rodzina Wernicki, i rodzina Gold, i rodzina

I w czasie, kiedy uczęszczałem do liceum, Brama Krakowska cały czas była zamknięta, ponieważ trwał jej remont.. Chodziło się

Lubartowska to była bardzo ładna ulica, ona zaczyna się około Bramy Krakowskiej, była ulica Nowa, a po Nowej zaczynała się Lubartowska i skończyła się aż

Natomiast była olbrzymia balia cynkowa, gdzie do tej wanny, żeby się wykąpać, nalewało się wodę, która się grzała w kotle na kuchni węglowej.. Była kuchnia węglowa, nie

Jeszcze mieszkała, pamiętam, taka rodzina była – pięcioro dzieci, matka była matki i matka była ojca.. I tam się nie kłóciły, te teściowe mieszkali,

Pobożni [Żydzi] powiedzieli, że nie można, mnie się zdaje, że nigdzie nie jest napisane, że nie wolno wejść do kościoła. Po wojnie byłem, zachodziłem do kościoła,