Psychologiczne i interdyscyplinarne problemy w opiniodawstwie sądowym w sprawach cywilnych

284  Download (0)

Full text

(1)
(2)
(3)

w opiniodawstwie sądowym

w sprawach cywilnych

(4)
(5)

w opiniodawstwie sądowym w sprawach cywilnych

pod redakcją

Jana M. Stanika

Wydawnictwo Uniwersytetu Śląskiego Katowice 2011

(6)

Recenzent

Józef K. Gierowski

Publikacja będzie dostepna — po wyczerpaniu nakładu — w wersji internetowej:

Śląska Biblioteka Cyfrowa www.sbc.org.pl

(7)

Słowo wstępne (Jan M. Stanik)

Społeczne i etyczne aspekty opiniodawstwa sądowego

Zbigniew Spendel: Wybrane etyczne i metodologiczne aspekty opiniodaw‑

stwa sądowego jako praktyki ekspertalnej psychologa

Katarzyna Popiołek: Oczekiwania społeczne wobec opiniodawców

Waldemar Domachowski: Psychologiczny konstrukt „oczywistości” a opinio‑

dawstwo sądowe

Psychologiczna i pograniczna problematyka w opiniodawstwie sądowym w wybranych obszarach cywilno ‑procesowych

Jan M. Stanik: Psychologiczne problemy opiniodawstwa sądowego w spra‑

wach o nieważność oświadczenia woli (art. 82 kc) i w sprawach testamen‑

towych (art. 945 kc)

Anna Pilszyk: Problematyka ważności oświadczenia woli osób z rozpozna‑

nym upośledzeniem umysłowym

Marek Legień : Kryminalistyczne podważanie prawomocności autentycz‑

nych testamentów (z praktyki opiniodawczej)

Lech K. Paprzycki: Psychiatryczno ‑neurologiczno ‑psychologiczne aspekty postępowania cywilnego w przedmiocie ubezwłasnowolnienia — zagadnie‑

nia prawne

Jan M. Stanik, Danuta Rode, Krystyna Gocman: Opiniodawstwo sądowo‑

‑psychologiczne w sprawach z zakresu ubezpieczeń społecznych

13 27

35

47

73

80

90

105 9

(8)

Ryszard Cibor: Motywacja do leczenia odwykowego jako przedmiot opinio‑

dawstwa psychologicznego

Leszek Woszczek, Longina M. Woszczek: Specyfika psychologicznego opinio‑

dawstwa sądowego w sprawach rozwodowych i o separację

Grzegorz Harasimiak: Opinia biegłego w kanonicznym procesie o stwierdze‑

nie nieważności małżeństwa

Hanna Przybyła ‑Basista: Rozwód i mediacje rozwodowe w aspekcie różnic płci

Varia

Agnieszka M. Lech: Rola i zadania biegłego sądowego w sprawach cywilnych na terenie Wielkiej Brytanii

Kasper Czech, Maria Sygut, Filip Białecki: Wykorzystanie zapisu qEEG w psy‑

chologicznej diagnozie różnicowej a implikacje opiniodawczo ‑sądowe Mirosław Sójka, Tadeusz Widła: Obraz pisma u ludzi z epizodem depresyjnym Marek Leśniak, Barbara Leśniak, Michał Gramatyka: Trafność oceny wiary‑

godności wypowiedzi na podstawie wskazań analizatora głosu LVA 6.5 Adam Spendel: Zbieżność sędziowskiego wymiaru kary z opinią psycholo‑

giczną

Magdalena Rode: Instytucja mediacji w sprawach karnych osób dorosłych — charakterystyka i funkcjonowanie

Summary Резюме

124

135

164

178

203

216 222

228

237

257 276 277

(9)

Foreword (Jan M. Stanik)

Social and ethic aspects of court expertise

Zbigniew Spendel: Selected ethical and methodological aspects of court opi‑

nions as an expert practice of a psychologist

Katarzyna Popiołek: Social expectations towards experts

Waldemar Domachowski: A psychological construct of “the obviousness”

and court expertise

Psychological and borderline issues in court expertise in selected civil trial areas

Jan M. Stanik: Psychological problems of court expertise in cases concerning the invalidation of will statement (art 82 of the civil code) and in last will cases (art. 945 of the civil code)

Anna Pilszyk: The issue of the legal validity of will statement of people with recognized mental handicap

Marek Legień : A criminalist questioning of the legal validity of the aut‑

henticity of last wills

Lech K. Paprzycki: Psychiatric‑neurological‑psychological aspects of a civil pro‑

ceeding in legal incapacity — legal issues

Jan M. Stanik, Danuta Rode, Krystyna Gocman: Judicial‑psychological exper‑

tise in cases from the field of social assurance

13 27

35

47

73

80

90

105 9

(10)

Ryszard Cibor: Motivation for drying‑out treatment as a subject of a psycho‑

logical expertise

Leszek Woszczek, Longina M. Woszczek: The specificity of a psychological court expertise in divorce and separation cases

Grzegorz Harasimiak: An opinion of a an expert witness in a canonic trial concerning marriage invalidation

Hanna Przybyła‑Basista: Divorce and divorce mediation in the context of gender differences

Varia

Agnieszka M. Lech: A role and tasks of an expert witness in civil cases in the territory of the British Commonwealth

Kasper Czech, Maria Sygut, Filip Białecki: The use of the EEG recording in a psychological difference diagnosis and consultative court implications Mirosław Sójka, Tadeusz Widła: The image of handwriting in people with a depressive episode

Marek Leśniak, Barbara Leśniak, Michał Gramatyka: The accuracy of the eva‑

luation of the credibility of speech on the basis of the indications of the LVA 6.5 voice analyzer

Adam Spendel: A convergence of a judicial punishment with a psychological opinion

Magdalena Rode: The institution of mediation in criminal cases of adults – a characteristic and functioning

Summary Резюме

124

135

164

178

203

216

222

228

237

257 276 277

(11)

Psychologia sądowa — jako gałąź psychologii stosowanej, zwłaszcza psychologii klinicznej — zyskała trwałe miejsce wśród nauk wspomagają‑

cych wymiar sprawiedliwości. Na świecie od lat 60., a w Polsce od lat 70.

XX w. korzystanie z pomocy psychologów jako biegłych zarówno na eta‑

pie dochodzeniowo ‑śledczym, jak i w procesie sądowym jest w wielu przy‑

padkach nieodzownym „elementem” obiektywnego i sprawiedliwego roz‑

strzygnięcia wielu spraw z zakresu prawa karnego oraz prawa cywilnego.

Organy procesowe — rozpoznające stany faktyczne, dążące do usta‑

lenia prawdziwych, tj. rzeczywistych okoliczności zarówno przedmioto‑

wych, jak i podmiotowych w danej sprawie — posiłkują się wiedzą i umie‑

jętnościami ekspertów, którzy dysponując „wiadomościami specjalnymi”, dostarczają fachowych opinii, odnoszących się do szczególnych, niedo‑

stępnych wiedzy prawniczej aspektów rzeczywistości, regulowanej przez przepisy prawa.

Zwłaszcza w zakresie spraw cywilnych decydenci procesowi (sędzio‑

wie) napotykają wiele problemów występujących po stronie podmioto‑

wej rozpatrywanych spraw (np. sprawy rozwodowe a dobro dzieci, sprawy o adopcję, sprawy o nieważność oświadczenia woli, sprawy testamen‑

towe, sprawy o ubezwłasnowolnienie, sprawy z dziedziny prawa pracy oraz ubezpieczeń społecznych i wiele innych), które muszą być rozpo‑

znane obiektywnie i sprawiedliwie rozstrzygnięte. Z tego wynika jasny wniosek, iż w tej dziedzinie stosowania prawa wiedza i umiejętności psy‑

chiatryczne, psychologiczne, grafologiczne i inne są bardzo często wyko‑

rzystywane jako dowody sine qua non w procesie trafnego i sprawiedli‑

wego orzecznictwa sądowego.

W sferze potrzeb praktyki sądowej mieszczą się oczekiwania nie tylko na opiniodawst wo, ale również na psychologiczną pomoc media‑

cyjną czy negocjacyjną w odniesieniu np. do spraw rozwodowych

(12)

czy — w prawie karnym — z uwagi na procedurę i cel „sprawiedliwości naprawczej”, co wynika z polskich nowoczesnych uregulowań prawnych.

Z przytoczonych, ważniejszych przesłanek procesowych wynika więc wniosek, iż biegli (w tymże opracowaniu — szczególnie psychologowie) winni posiadać wysokie kwalifikacje zarówno ogólnopsychologiczne, jak i specjalistyczne z zakresu psychologii sądowej. O wielu „składnikach”

owych kwalifikacji traktują poszczególne rozdziały niniejszej pracy.

Patrząc z ogólniejszej perspektywy na profesjonalne wymagania, jakie winni spełniać biegli psychologowie, można zaakcentować pewne — rudy‑

mentalne — zasady, które muszą być przestrzegane w pracy biegłych:

■ zasada przestrzegania pola wiadomości i umiejętności specjalnych;

■ dążenie przy wykonywaniu ekspertyzy i sporządzaniu opinii do spój‑

ności teoretycznej pojęć opisu z konstruktami wyjaśniania psycholo‑

gicznego;

■ wystrzeganie się stosowania metod testowych niesprawdzalnych przez biegłego, a także nieposiadających „jasnego pochodzenia”;

■ unikanie popełniania błędu — „pierwszeństwo techniki nad proble‑

mem” w badaniach diagnostycznych;

■ wyczulenie na własną rutynę, przejawiającą się w skłonnościach do traktowania pewnych przypadków jako „typowych”; z całą mocą należy tu podkreślić, że „typowość” sprawy sądowej nie ma wiele wspólnego z „typowością” osoby ludzkiej, wobec której każdorazowe, zindywidualizowane podejście psychologa jest jego powinnością — zarówno zawodową, jak i etyczną.

Na koniec chciałbym wyrazić nadzieję wszystkich autorów niniejszej pracy, iż teksty w niej zawarte przyniosą pożytek zarówno praktykom — psychologom czy prawnikom, jak i studentom tych dziedzin nauki.

Jan M. Stanik

(13)

Społeczne i etyczne aspekty

opiniodawstwa sądowego

(14)
(15)

Wybrane etyczne i metodologiczne aspekty opiniodawstwa sądowego

jako praktyki ekspertalnej psychologa

Niniejszy tekst zawiera refleksje nad wybranymi aspektami psycholo‑

gicznego opiniodawstwa sądowego. Jego struktura obejmuje dwie części.

W pierwszej z nich zasygnalizowane zostaną pewne rozbieżności i nie‑

konsekwencje, które można dostrzec w przypadku niektórych stanowisk wobec etycznego wymiaru praktyki ekspertalnej psychologa sądowego, prezentowanych w literaturze przedmiotu. Wyartykułowane też zostaną rozmaite wątpliwości co do słuszności niektórych opinii głoszonych w tej materii. Część druga stanowi zaś próbę wyeksponowania specyfiki psycho‑

logicznych ekspertyz sądowych w sprawach cywilnych, ze szczególnym zwróceniem uwagi na wybrane mechanizmy metodologicznej i etycznej regulacji aktywności psychologów w tym obszarze zastosowań wiedzy psychologicznej. Niniejszy artykuł ma poniekąd charakter polemiczny, a jego celem jest sprowokowanie dyskusji nad poruszonymi zagadnie‑

niami.

Rozbieżności, niekonsekwencje, wątpliwości

Z pozoru wydawać by się mogło, że problematyka etycznych aspektów psychologicznego opiniodawstwa sądowego została do cna wyeksploato‑

wana i obecnie nie ma już potrzeby podejmowania jej. Na przełomie XX i XXI w. pojawiło się bowiem szereg znaczących tekstów ujmujących te zagadnienia w sposób wszechstronny i usystematyzowany (por. m.in. —

(16)

chronologicznie — Stanik, 1994, 1995; Toeplitz ‑Winiewska, 2004 [2000];

Poznaniak, 2004), odbyło się kilka konferencji naukowych (m.in. konfe‑

rencje z cyklu „Zastosowanie Psychologii Klinicznej w Praktyce Sądowej”, zwłaszcza te zorganizowane w 1988 i 1992 r.), a pokłosie tych wypowiedzi trafiło do literatury podręcznikowej (por. np. Poznaniak, 2008). Czy zatem warto wracać do tych spraw? Myślę, że tak, gdyż szereg szczegółowych kwestii wciąż wydaje się niedookreślonych, a niektóre spośród prezen‑

towanych rozstrzygnięć aksjologicznych budzą wątpliwości mniej bądź bardziej poważnej natury.

Jedna z tych wątpliwości dotyczy niejako „społecznego statusu”

psychologa w roli biegłego sądowego. „Dla kogo” on pracuje? Czyje

„interesy” są przez niego reprezentowane? „Podręcznikowa” odpowiedź (por. np. Poznaniak, 2008) brzmi jednoznacznie: Biegły psycholog powi‑

nien być bezstronny i występować w „interesie” obiektywnej prawdy.

Bezstronność pojmowana jest tu po prostu jako „obiektywizm i brak uprzedzeń”. Nawet jeśli pominąć wchodzące w grę „filozoficzne” dywa‑

gacje na temat możliwości: wskazania operacyjnego kryterium owej bez‑

stronności, a także (może nawet przede wszystkim) ustalenia właściwego arbitra („kontrolera”), rozstrzygającego, czy rzeczone kryterium zostało spełnione, to i tak pojawi się jednak swego rodzaju „zdroworozsądkowa”

wątpliwość odnośnie do tego, czy aby rzeczywiście wzmiankowana bez‑

stronność psychologa jest tu w ogóle możliwa. Jak zresztą zauważa Woj‑

ciech Poznaniak (2008, s. 300), „opinia psychologiczna jest w pewnym sensie »stronnicza«, gdyż jest korzystna dla jednej strony, a niekorzystna dla drugiej”.

Pojęcie strony może być w tym kontekście interpretowane dwojako.

Po pierwsze, chodziłoby tu po prostu o strony w rozumieniu prawniczym

— „stroną postępowania (w procesie: stroną procesową) jest podmiot, który ma interes prawny w wydaniu korzystnego dla siebie rozstrzygnięcia będącego przedmiotem określonego postępowania (zwłaszcza cywilnego, karnego, administracyjnego i sądowoadministracyjnego), a występuje sam w swoim imieniu bądź w którego imieniu i na jego rzecz działa inny podmiot (pełnomocnik procesowy, np. adwokat)”1. Po drugie, z punktu widzenia psychologii może tu chodzić o to, kto tak naprawdę jest „klien‑

tem” psychologa, czyli „osobą, która poszukuje dla siebie pomocy psycho‑

logicznej, lub osobą kierującą do psychologa w oparciu o podstawy prawne inną osobę potrzebującą interwencji psychologicznej, za którą ponosi odpowiedzialność”2. Mówiąc wprost, chodziłoby więc o to, czy klientem

1 Według: http://pl.wikipedia.org/wiki/Strona_postępowania [26.12.2008].

2 Według: Kodeks etyczno ‑zawodowy psychologa. Warszawa, PTP 1992 [dalej: KEZP], s. 7, przypis 1.

(17)

biegłego psychologa jest organ procesowy, który zlecił wykonanie eksper‑

tyzy, czy probant? Otóż w tym przypadku zdania wydają się podzielone.

Zdaniem Jana M. Stanika (1994, s. 205) z faktu, iż „probant w określo‑

nych kodeksowo sprawach ma obowiązek prawny poddać się badaniom”, wynika, że „znika problem granic motywacyjnych meandrów dobro‑

wolności badania”, swoistemu ograniczeniu ulega obowiązek chronienia niekorzystnych informacji o badanym, ponadto zaś „psycholog jako bie‑

gły może być zwolniony przez sąd z tajemnicy zawodowej”. Małgorzata Toeplitz ‑Winiewska (2004 [2000], s. 145) stwierdza natomiast, że „zlecenie badania przez sąd […] nie zwalnia go [tj. psychologa] jednak z uzyskania zrozumienia sytuacji badania przez oskarżonego”, co więcej, psycholog

„musi zaakceptować także jego [tzn. badanego] prawo do obrony przez mil‑

czenie czy odmowę poddania się badaniu”. Cytowana autorka idzie zresztą jeszcze dalej w tym kierunku. Ze stwierdzenia, iż „specyfiką diagnozy psychologicznej dla sądu jest fakt przymusu poddania się temu badaniu”, wysnuwa mianowicie wniosek, że „nakłada [to] na psychologa specjalne obowiązki. Psycholog przekazuje więc informacje o tym, co i dlaczego będzie robił” (Toeplitz ‑Winiewska, 2004 [2000], s. 144), i musi uzyskać akceptację badanego dla stosowanych czynności czy wykorzystywanych technik3. Pojawiają się tu zresztą kolejne rozbieżności i niekonsekwencje związane z wyborem „dozwolonych” technik diagnostycznych.

Kwestia tego, czyje „interesy” reprezentuje psycholog (lub powinien reprezentować — cokolwiek owa „powinność” miałaby oznaczać), doty‑

czy skądinąd wszelkiej jego aktywności zawodowej w sferze publicznej (np. w biznesie, zwłaszcza w obszarach rekrutacji i selekcji personelu, oraz w reklamie i marketingu, ale także w dziedzinie edukacji), a może nawet w sferze prywatnej działalności „gabinetowej”. „Uwikłanie aksjologiczne”

psychologa wprawdzie szczególnie wyraziście manifestuje się w obszarze działalności ekspertalnej biegłego sądowego, tym niemniej wydaje się obecne w niemal każdej dziedzinie praktycznych zastosowań wiedzy i umiejętności psychologicznych. Owo „uwikłanie aksjologiczne” polega bowiem bądź wprost na konieczności dokonywania ocen i wartościowań

3 Jest to przypadek zastosowania literalnej wykładni kodeksu etyczno‑zawodowego psychologa (KEZP): (1) w przypadku, gdy klientem jest „osoba kierująca do psychologa w oparciu o podstawy prawne inną osobę […], odpowiednie zasady »Kodeksu Etycznego«

obowiązują jednak również w stosunku do osoby będącej bezpośrednim odbiorcą czynno‑

ści psychologa” (KEZP, s. 7, przypis 1); (2) art. 18 KEZP głosi, iż „osoby zgłaszające się do psychologa nie z własnej inicjatywy […] powinny być przez niego poinformowane o celu postępowania, stosowanych metodach, wynikach i sposobie ich udostępnienia. Psycholog stara się uzyskać akceptację planowanych czynności zawodowych przez te osoby”. Innymi słowy — klientami biegłego psychologa sądowego byliby zatem zarówno organ procesowy zlecający wykonanie ekspertyzy, jak i badany (probant).

(18)

wzajemnie sprzecznych częstokroć „interesów” uczestników rozmaitych interakcji społecznych, bądź — przynajmniej — na moralnej i metodolo‑

gicznej konieczności uświadamiania sobie tego, że to, co byłoby korzystne dla jednej „strony” (np. podejrzanego, pracownika, ucznia, nabywcy), niekoniecznie musi być korzystne dla drugiej „strony” (np. organu proce‑

sowego, pracodawcy, instytucji edukacyjnej, sprzedawcy), i vice versa.

Niestety (poniekąd), kodeks etyczno ‑zawodowy psychologa (KEZP) nie dostarcza w takich przypadkach pomocnych wskazań o operacyjnym charakterze (i chyba zresztą nie może być inaczej — zob. dalej). Czy np.

klient prywatnego gabinetu psychologicznego oczekujący porady na temat tego, jak skutecznie oszukiwać współmałżonka, „podpada” pod zapis art.

15 KEZP4 czy art. 17 (drugi akapit)5? Czy wolna od aksjologii, o jakiej mowa w KEZP, jest aktywność psychologa reklamy, który mimo że nie wchodzi w bezpośredni kontakt z potencjalnymi nabywcami towarów i usług, to jednak efekty jego czynności są nieobojętne dla owych nabyw‑

ców (można by więc rzec, iż są oni „pośrednimi odbiorcami czynności psychologa”)? Pozornie kwestie te ma rozstrzygać art. 26 KEZP6, w istocie jest to jednak zapis całkowicie „martwy” i niewykonalny praktycznie.

Zawsze bowiem w sytuacji zaistnienia konfliktu aksjologicznego pomię‑

dzy wartościami i normami jednostkowymi a wartościami i normami społeczno ‑kulturowymi (bądź wartościami i normami osoby B a wartoś‑

ciami i normami osoby A) rezultaty pracy psychologa będą dostarczać

„argumentów” bądź jednej, bądź drugiej „stronie”. Nie za bardzo więc wiadomo, co w ogóle miałaby oznaczać w takiej sytuacji „bezstronność”

psychologa.

4 „Psycholog powinien wykonywać swoje czynności zawodowe, dążąc do osiągnięcia możliwie najwyższego poziomu swej pracy, bez względu na to, kto jest odbiorcą jego czyn‑

ności i jaki jest jego osobisty stosunek do tej osoby czy osób. W szczególności intencja nie‑

sienia pomocy i staranność w wykonywaniu czynności zawodowych przez psychologa nie zależy od takich właściwości klienta, jak: pozycja społeczna, sytuacja materialna, poglądy polityczne, światopogląd i system wartości, rasa, narodowość i wiek a także charakter problemów wymagających interwencji psychologicznej” (KEZP, s. 7).

5 „Rozpoczynając pracę, psycholog każdorazowo uzgadnia z klientem cel i zakres swoich oddziaływań oraz zasadnicze sposoby postępowania. Ustalenia te mają charakter wstępny i mogą ulec zmianie w toku dalszych kontaktów. W przypadku istnienia niezgod‑

ności poglądów należy dążyć do uzgodnienia jednolitego stanowiska.

Psycholog respektuje system wartości klienta i jego prawo do podejmowania własnych decyzji, nie powinien jednak podejmować się interwencji, jeśli jej cele lub stosowane me‑

tody nie byłyby zgodne z jego etyką zawodową” (KEZP, s. 8).

6 „Gdy w swoich czynnościach zawodowych psycholog zostanie uwikłany w konflikt interesów, zarówno między osobami, jak między osobami i instytucją, postępuje tak, aby nie spowodować szkody dla którejkolwiek z zainteresowanych stron. Jeśli w grę wchodzi konflikt między interesami osoby i instytucji, psycholog zachowuje bezstronność” (KEZP, s. 10).

(19)

Co więcej — nie wydaje się tu osiągalny nawet jakiś kompromis. Podej‑

rzany zawsze będzie chciał uniknąć kary, a organ procesowy zazwyczaj będzie dążył do udowodnienia winy. Sprzedawca będzie chciał jak najwię‑

cej sprzedać, a potencjalny nabywca będzie wolał unikać nabywania pro‑

duktów w istocie mu niepotrzebnych albo wątpliwej jakości. Poszukujący pracy będzie chciał znaleźć zatrudnienie (nawet mimo braku posiadania odpowiednich kwalifikacji i predyspozycji), a pracodawca będzie pragnął znaleźć najodpowiedniejszego pracownika. Władze szkolne wolałyby z pewnością wykazać, że niepowodzenia edukacyjne i/lub trudności wychowawcze ucznia wynikają z jego deficytów rozwojowych bądź nieko‑

rzystnej sytuacji rodzinnej, a uczniowie, zwłaszcza zaś ich rodzice, będą pragnęli udowodnić, że „wina” leży po stronie nauczycieli, programów nauczania, programów wychowawczych itp.

Jak zatem psycholog miałby być bezstronny, skoro ma (i musi mieć!) świadomość, że określony rezultat jego pracy przyniesie „korzyść” jednej stronie, i to zazwyczaj kosztem drugiej? Wynik badania psychologicz‑

nego w istocie okaże się więc okolicznością łagodzącą lub obciążającą dla podejrzanego, będzie wspierał dążenia sprzedawcy, pracodawcy, instytucji edukacyjnej bądź — przeciwnie — nabywcy, pracownika, ucznia. A ujaw‑

nia się to z całą wyrazistością w przypadku, gdy każda ze „stron” powo‑

łuje „swojego” psychologa ‑eksperta. Nie zapominajmy przy tym, że żaden psycholog nie jest „nadczłowiekiem”, wyposażonym w jakiś absolutny

„zmysł moralny” i niewrażliwym na „pokusy tego świata”…

Czyżby był to jeszcze jeden aspekt „niemoralności uprawiania psycho‑

logii” (por. Spendel, 1994)? W każdym razie można bez większego trudu zauważyć, że niejednokrotnie w różnych obszarach praktycznych zasto‑

sowań psychologii pojawiają się wzajemnie sprzeczne „obiektywne zapo‑

trzebowania” na profesjonalną wiedzę psychologiczną (a odrębną kwestią, wykraczającą poza poruszaną tu problematykę, jest obecność sprzecznych zapotrzebowań na rezultaty badawcze). Co więcej, przynajmniej czasami wydaje się, że niektóre z tych zapotrzebowań należałoby określić mianem

„niemoralnych” (por. Spendel, 2008a). Podstawowy problem tkwi w tym, iż nie jest jasne, kto i według jakich reguł miałby dokonywać takiej ich oceny.

Wydaje się, że warto w tym momencie umieścić dygresję dotyczącą pewnej szczegółowej kwestii, ściśle jednak wiążącej się z rozważanymi zagadnieniami. Wątpliwości odnośnie do tego, w czyim interesie psycho‑

log podejmuje określone czynności praktyczne (tj. niebędące czynnoś‑

ciami naukowo ‑badawczymi), wiążą się też w jakimś stopniu z kwestią repertuaru „dozwolonych” narzędzi i technik psychologicznych (zwłasz‑

cza diagnostycznych). Nie jest to zresztą kwestia podlegająca wyłącznie dysputom metodologicznym i etycznym, przeciwnie — częściowo przynaj‑

mniej jest ona bowiem wytyczona normą prawną. Otóż na mocy art. 171

2 Psychologiczne…

(20)

pkt. 4 kpk „niedopuszczalne jest stosowanie hipnozy albo środków che‑

micznych lub technicznych wpływających na procesy psychiczne prze‑

słuchiwanej osoby albo mających na celu kontrolę nieświadomych reakcji jej organizmu w związku z przesłuchaniem”. Również w świetle przyjętej w 1984 r. przez Zgromadzenie Ogólne Narodów Zjednoczonych Konwen‑

cji w sprawie zakazu stosowania tortur oraz innego okrutnego, nieludzkiego lub poniżającego traktowania albo karania (DzU 1989, nr 63, poz. 378;

załącznik) podawanie np. narkotyków podejrzanym w śledztwie jest nie‑

dopuszczalne.

Wynika więc z tego (i tak to jest na ogół interpretowane, zwłaszcza przez organy procesowe), że nie jest dozwolone (czyli jest prawnie zaka‑

zane ze wszystkimi konsekwencjami takiego zakazu) posiłkowanie się przez psychologa w postępowaniu diagnostycznym hipnozą, wariografem czy też podawaniem „serum prawdy” (np. skopolaminy, meskaliny, LSD czy — „modnego” ostatnio — pentotalu sodu). Myślę, iż to raczej nie budzi sprzeciwów. M. Toeplitz ‑Winiewska (2004 [2000]) posuwa się nato‑

miast jeszcze dalej i odmawia biegłym prawa (moralnego) do posługiwa‑

nia się technikami projekcyjnymi. „Nie diagnozujemy przecież człowieka, który prosi o pomoc w zrozumieniu własnego postępowania, ale podej‑

rzanego, który ma prawo do obrony wszelkimi możliw ymi spo ‑ sobami. Stosowanie […] w tym przypadku technik projekcyjnych […] ogranicza więc w drast yczny sposób prawo do obrony”

(Toeplitz ‑Winiewska, 2004 [2000], s. 145—146; wyróżn. — Z.S.).

Idąc tym tropem, trzeba by — konsekwentnie — odmówić zasadności moralnej powszechnej skądinąd aprobacie psychologów dla wykorzysty‑

wania w postępowaniu diagnostycznym wszelkich procedur wykraczają‑

cych poza zdroworozsądkową interpretację danych samoopisowych, czyli np. „skal kłamstwa”, „poprawki na zgadywanie”, „kontroli zmiennej aprobaty społecznej”. Co więcej, nie da się przecież ukryć, że dokonywanie statystycznych transformacji wyników surowych uzyskanych za pomocą wielowymiarowych kwestionariuszy osobowości i testów inteligencji pozwala na uzyskanie informacji na temat takich właściwości procesów psychicznych badanego, z których nie zdaje on sobie sprawy i których, być może, nie chciałby ujawniać. Konsekwentne stanie na straży interesów badanego (probanta) sprowadziłoby więc postępowanie diagnostyczne do absurdu — biegły miałby bowiem (moralne) prawo do zdiagnozowania wyłącznie tego, co jest w interesie badanego. Funkcja biegłego psychologa byłaby zatem bądź w ogóle zbędna, bądź musiałaby się ograniczać wyłącz‑

nie do ewentualnego „podpowiadania” badanemu, jaki wynik badania byłby — dla niego — najkorzystniejszy.

Te sarkastyczne uwagi nie mają bynajmniej stanowić wyrazu jakiejś bezrefleksyjnej aprobaty dla stanowiska wyrażonego — w odniesieniu

(21)

do badań naukowych — przez Roberta Rosenthala (1996, s. 37): „[…]

najprawdopodobniej badanie lepsze pod względem naukowym będzie równocześnie miało większą wartość etyczną”. Z pewnością nie jest bowiem tak, że najważniejszym (i praktycznie — jedynym) czynnikiem regulującym przebieg badania psychologicznego i determinującym jakość jego rezultatów (także „moralną”) ma być świadomość metodologiczna badacza, natomiast wymóg poprawności warsztatowej miałby nabierać rangi jakiegoś imperatywu moralnego. Niewątpliwie dbałość o jak naj‑

wyższą rzetelność i trafność stosowanych narzędzi diagnostycznych oraz o teoretyczną i logiczną poprawność interpretacji wyników uzyskiwanych za ich pomocą jest oczywistym wymogiem stawianym każdemu psycho‑

logowi i koniecznym standardem jego pracy. Nie jest jednak standardem wystarczającym — refleksja etyczna nad przebiegiem każdego postępowa‑

nia i jego wynikami okazuje się nieodzowna. Problem jednak w tym, że

„fundamentalizm” czy „rygoryzm etyczny” (por. Frączek, 1979), przebi‑

jający z przytoczonych wypowiedzi M. Toeplitz ‑Winiewskiej, nie wydaje się obiecującym rozwiązaniem…

Otóż akces w kierunku wszelkiego rodzaju pryncypializmu, rygoryzmu czy „fundamentalizmu” moralnego (ale także metodologicznego, praw‑

nego itd.) zdaje się stanowić zaiste osobliwą formę samozwalniania się z obowiązku myślenia o przebiegu i rezultatach podejmowanych działań, a przede wszystkim — uchylania się od odpowiedzialności za nie. Liczyć się mają bowiem tylko zasady, prawa, imperatywy, bezwzględnie słuszne i obowiązujące, od których skądinąd oczekuje się, że zawsze wskażą jedyną alternatywę godną moralnej aprobaty. W oczy rzuca się też naiwna wiara, że całe zróżnicowanie i bogactwo rzeczywistego świata ludzkiej aktywności będzie się dało sprowadzić do skończonej i policzalnej liczby przepisów, spisanych w jakichś kodeksach, autorytatywnie regulujących postępowanie w każdej nadającej się do pomyślenia sytuacji. Niewątpli‑

wie tego typu postawa jest najbardziej charakterystyczna dla rozmaitych form religijnej interpretacji rzeczywistości, opierającej się na autorytecie wróżbity, wyroczni, kapłana, proroka, świętej księgi czy samego bóstwa (por. Frankfort ‑Nachmias, Nachmias, 2001, s. 18—19).

Pytanie o rygoryzm etyczny w psychologii jest zatem w istocie pyta‑

niem o to, kto ma tu prawo być „autorytetem moralnym” i co by to właściwie miało znaczyć. W odróżnieniu od religii nie wydaje się jednak możliwe wskazanie jakichś nadnaturalnych podstaw dla owego autory‑

tetu. Demokracja, czyli opinia większości, w tym akurat przypadku nie wydaje się najlepszym rozwiązaniem.

Przeciwieństwem fundamentalizmu są z pewnością wszelkiego rodzaju liberalizmy, indyferentyzmy czy relatywizmy, których zasadniczą ideę można by z kolei wyrazić, posiłkując się sławetnym wyrażeniem Paula

2*

(22)

Feyerabenda (2007 [1975]) anything goes7, oryginalnie użytym co prawda w zupełnie innych okolicznościach, ale pasującym doskonale do obecnie rozważanego kontekstu i niewymagającym chyba bardziej rozbudowanego komentarza.

Wszelkie skrajności zazwyczaj prowadzą do mniej lub bardziej ogłupia‑

jących konsekwencji, toteż kompromisowe rozwiązanie, czyli tzw. realizm moralny (por. też Frączek, 1979; Brzeziński, 2003), mogłoby wydawać się optymalnym wyjściem. Chodziłoby więc o to, aby — lapidarnie rzecz ujmując — wybierać najmniejsze „zło” i poszukiwać najlepszych, w danym kontekście sytuacyjnym, rozwiązań dla pojawiających się dyle‑

matów moralnych, zwłaszcza zaś — starać się rozpoznawać „niemoralne zapotrzebowania”. Odpowiedzialność za skutki swoich czynów spoczy‑

wałaby wówczas na samym psychologu, który każdorazowo musiałby rozeznawać — także w aspekcie etycznym — niepowtarzalną w istocie sytuację, w której przyszło mu pełnić daną rolę zawodową (np. biegłego eksperta) i podejmować suwerenne decyzje, nie zaś zasłaniać się rzekomo uniwersalnymi zasadami postępowania zawodowego, ogłaszanymi przez samozwańcze niekiedy „autorytety” czy też spisanymi w „świętych księ‑

gach” (kodeksach). Odpowiadając na sformułowane wcześniej pytanie o rygoryzm etyczny, należałoby więc stwierdzić, iż owym autorytetem moralnym ostatecznie powinien być każdy psycholog (przynajmniej dla siebie), a jeśli poczułby się źle w takiej roli, to może powinien rozważyć zaprzestanie aktywności zawodowej.

Rzecz jasna, dojrzałość do pełnienia roli autorytetu moralnego wymaga nieustannego doskonalenia własnej świadomości etycznej i wraż‑

liwości moralnej; będzie o nich mowa w końcowej części tego opracowa‑

nia). Zanim jednak wątek ten zostanie rozwinięty, warto wyartykułować pewne konstatacje dotyczące specyfiki psychologicznego opiniodawstwa sądowego w sprawach cywilnych.

Specyfika EPSC a regulatory praktyki ekspertalnej

„EPSC” jest akronimem wyrażenia „ekspertyza psychologiczna w spra‑

wach cywilnych”. Starając się wydobyć specyficzne właściwości EPSC, wypada zwrócić uwagę na co najmniej trzy aspekty jej specyfiki. Można mianowicie mówić o specyfice EPSC w stosunku do:

7 Pouczające są rozmaite spolszczenia tego zwrotu — „wszystko ujdzie” (Amsterdam‑

ski), „wszystko się przyda” (Jodkowski, Grobler), „nic świętego” (Wiertlewski).

(23)

■ diagnozy psychologicznej;

■ ekspertyz medycznych lub technicznych;

■ innych psychologicznych ekspertyz sądowych.

Specyfika EPSC w stosunku do diagnozy psychologicznej

Porównując EPSC z „klasyczną” diagnozą psychologiczną, można zauważyć, iż — po pierwsze — odmiennie kształtuje się w tym przypadku relacja pomiędzy wynikami badań przeprowadzonych z wykorzystaniem narzędzi diagnostycznych, całokształtem posiadanej wiedzy na temat osoby badanej i interpretacją wybranych aspektów lub wydarzeń z biogra‑

fii badanego. O ile w przypadku tzw. funkcjonalnej (całościowej) diag‑

nozy klinicznej (por. np. Kowalik, Brzeziński, 1998a; Paluchowski, 2007) rezultaty uzyskane za pomocą specjalistycznych technik diagnostycznych nabierają znaczenia dopiero w kontekście ogółu posiadanej przez diagnostę wiedzy o badanym oraz o szczególnych wydarzeniach z jego życia8, o tyle w przypadku ekspertyzy sądowej relacja ta ulega swoistemu odwróceniu.

Oto pewne szczególne „wydarzenia” z życia probanta (mianowicie te, które sprawiły, że probantem zainteresował się organ procesowy) mają zostać zinterpretowane w świetle zgromadzonych szczegółowych wyników badań diagnostycznych, wszelkie inne zaś informacje, jakimi mógłby dysponować diagnosta, powinny być — dla zachowania obiektywizmu — pominięte, jeśli wydają się „nieistotne dla sprawy”. Po drugie, postępowanie diag‑

nostyczne w przypadku EPSC ma poniekąd charakter fragmentaryczny.

W „pełnym” procesie diagnostycznym psycholog po zebraniu wstępnych informacji na temat problemu formułuje hipotezę diagnostyczną, którą następnie, po jej operacjonalizacji (czyli doborze narzędzi diagnostycz‑

nych), usiłuje zweryfikować (lub sfalsyfikować — jeśliby był zwolennikiem hipotetyzmu). Przystępując do przygotowania i sporządzenia ekspertyzy na potrzeby organu procesowego, biegły psycholog częstokroć nie musi formułować hipotezy diagnostycznej, gdyż niejako otrzymuje ją w gotowej postaci — jest nią bowiem tzw. teza dowodowa.

Z tą ostatnią kwestią wiąże się też trzeci aspekt specyfiki EPSC wobec

„typowej” diagnozy psychologicznej. Specyficznego znaczenia nabiera mianowicie w tym przypadku pojęcie „społecznej protodiagnozy” (Kowa‑

lik, Brzeziński, 1998b) — jest nią bowiem właśnie sformalizowana „teza dowodowa”, postawiona przez organ procesowy.

8 Por. też znaną maksymę: „Bada psycholog, a nie test”.

(24)

Specyfika EPSC w stosunku do ekspertyz medycznych lub technicznych

Porównując EPSC (a także wszelkie inne ekspertyzy psychologiczne sporządzane na potrzeby organu procesowego, w tym również te w spra‑

wach karnych) z innego rodzaju ekspertyzami, jakie mogą być sporządzane na potrzeby sądu, np. medycznymi czy technicznymi, można zauważyć, iż

— niestety(!) — w przypadku opinii psychologicznych mamy do czynienia ze znacznie niższą ich rzetelnością i trafnością. W oczy rzuca się przede wszystkim bardzo duży niekiedy rząd wielkości błędu pomiaru, jakim obciążone są wyniki uzyskiwane za pomocą psychologicznych narzędzi diagnostycznych, skutkujący małą precyzją i zawodnością wniosków diagnostycznych. Daleka od ideału rzetelność testów psychologicznych pociąga z kolei za sobą konieczność dokonywania przedziałowej estymacji wyniku prawdziwego, trudnej niekiedy do treściowego zinterpretowania i uciążliwej (a czasami wręcz irytującej dla organu procesowego).

W ostatecznym rozrachunku, zwłaszcza ze względu na to, że „w spra‑

wach rodzinno ‑opiekuńczych, kiedy psycholog ocenia (wartościuje) rodziców dziecka po to, by jednemu z nich powierzyć władzę rodzicielską nad nim, a drugiego pozbawić tej władzy lub ją ograniczyć” (Poznaniak, 2008, s. 302), a zatem wówczas, gdy „sąd powierza psychologowi wręcz niezwykłą władzę decydowania, czy choćby współdecydowania, o ludz‑

kich losach, a więc o tym, czy rodzic ma sprawować władzę rodzicielską nad dzieckiem, czy też nie” (Poznaniak, 2008, s. 303), szczególnie wyra‑

zisty staje się interpretacyjno ‑oceniający wymiar EPSC, który przy tym wymyka się jednoznacznym kryteriom oceny jego prawomocności.

Specyfika EPSC w stosunku do innych psychologicznych ekspertyz sądowych (zwłaszcza w sprawach karnych)

EPSC wyróżnia się też z innego jeszcze powodu. Otóż w grę wchodzi tu bardzo szerokie spektrum spraw sądowych. Jurysdykcji sądów powszech‑

nych podlegają bowiem prawie wszystkie sprawy cywilne, zarówno w zna‑

czeniu materialnym, jak i formalnym. W znaczeniu materialnym chodzi o sprawy z zakresu prawa cywilnego, rodzinnego i opiekuńczego oraz prawa pracy. Formalnie natomiast w trybie kpc rozpatrywane są również m.in. sprawy z zakresu ubezpieczeń społecznych, prawa spółdzielczego, ustawy o ochronie zdrowia psychicznego, prawa wyborczego. W rezultacie od biegłego psychologa należałoby oczekiwać bardzo rozległej kompeten‑

cji prawnej9.

9 Powszechnie przyjmuje się, że od biegłego psychologa oczekuje się znajomości prze‑

pisów prawnych, zwłaszcza dotyczących tego obszaru prawnego, w ramach którego wy‑

(25)

Co więcej, w przypadku EPSC czasami może mieć miejsce mniejsze wyczulenie na te negatywne zjawiska i procesy w przebiegu opiniowania, o których wielokrotnie wspomina się w literaturze przedmiotu. Dziać się tak może ze względu na mniej „spektakularny” charakter spraw cywilnych w porównaniu ze sprawami karnymi, w przypadku których pamiętanie o moralnym obowiązku biegłego, aby być bezstronnym „wobec przestęp‑

ców objętych szczególnie silnym potępieniem społecznym” (Poznaniak, 2008, s. 300), wydaje się łatwiejsze (choć niewątpliwie trudniejsze do wcielenia w życie).

EPSC wyróżniać może też to, że często mają one bardziej „spersona‑

lizowany” charakter. Chodzi mianowicie o to, że biegły psycholog repre‑

zentuje tu interesy konkretnych osób („fizycznych”), będących stronami (czyli — w ostatecznym rozrachunku — opowiada się „za” lub „przeciw”

ich interesom), nie jest zatem tak, że jedna ze stron ma charakter mniej bądź bardziej „abstrakcyjnej” (ponadjednostkowej) instytucji czy wręcz

„odpersonalizowanego” społeczeństwa jako takiego.

Regulatory psychologicznej praktyki ekspertalnej: metodologiczny i etyczny Biorąc pod uwagę wszystkie te okoliczności, trudno byłoby zaprzeczyć temu, że sporządzenie ekspertyzy (opinii biegłego) spełnia definicyjne kry‑

teria tzw. czynności moralnej, czyli — mówiąc inaczej — czynności podlegającej moralnej kwalifikacji. Chodzi mianowicie o to, że jej bezpo‑

średnie lub pośrednie rezultaty są nieobojętne dla realizacji wartości cenio‑

nych przez inne osoby. Sporządzenie opinii przez biegłego niewątpliwie podlega również kwalifikacji metodologicznej, przede wszystkim w swoim aspekcie diagnostycznym. Można więc ostatecznie mówić o szczególnym charakterze wzajemnego powiązania („splątania”) etycznych i metodolo‑

gicznych wyznaczników praktyki ekspertalnej (a zwłaszcza opiniodawstwa psychologicznego w sprawach cywilnych).

Jeżeli chodzi o wyznaczniki metodologiczne, to postępowanie diagno‑

styczne różni się, oczywiście, od postępowania badawczego, tym niemniej oba rodzaje praktyki posiadają również szereg elementów wspólnych.

stępuje jako ekspert (czyli osoba posiadająca „wiadomości specjalne”). Można by jednak zastanawiać się, czy znajomość regulacji prawnych nie ogranicza w pewnym sensie obiek‑

tywności psychologa, niewątpliwie zaś taka dogłębna znajomość przepisów naraża go na rozterki moralne, dzięki niej wie on bowiem, jaki rezultat postępowania diagnostycznego będzie „korzystny” dla badanego, a jaki — „niekorzystny”, natomiast w świetle opinii Toeplitz ‑Winiewskiej powinien on „podzielić się” tą wiedzą z probantem: „badany nie tylko musi wiedzieć, co psycholog będzie robił w trakcie diagnozy, ale jakie konsekwencje to może mieć dla niego i jego sprawy” (Toeplitz ‑Winiewska, 2004 [2000], s. 145).

(26)

I tak, Jerzego Brzezińskiego (2003, s. 61) schemat obiegu informacji pomiędzy sferą praktyki społecznej a sferą praktyki badawczej bez trudu dałby się zastosować do opisu i wyjaśnienia przebiegu interakcji pomiędzy organem procesowym a biegłym psychologiem — tego samego rodzaju

„filtry” będą modyfikowały ów obieg. Najważniejsze zaś różnice pomię‑

dzy procesem badawczym a procesem diagnostycznym / ekspertalnym można sprowadzić do tego, że:

■ W badaniu naukowym pierwszorzędnym (i zazwyczaj jedynym) celem jest wykrycie i wyjaśnienie prawidłowości, natomiast w postępowaniu diagnostycznym / ekspertalnym chodzi (przede wszystkim) o rozpo‑

znanie i wyjaśnienie szczegółowych faktów.

■ W postępowaniu diagnostycznym / ekspertalnym pierwszorzędne zna‑

czenie ma indywidualna tożsamość badanych osób, podczas gdy w badaniu naukowym jest to kwestia drugorzędna (często nawet

„zmienna zakłócająca”) — osoby badane są jedynie reprezentantami pewnej zbiorowości.

■ Praktyczny aspekt możliwego oddziaływania na rzeczywistość w więk‑

szym stopniu jest uwzględniany w przypadku postępowania diagno‑

stycznego / ekspertalnego (praktyczna przydatność wyników badań naukowych często ujawnia się dopiero z pewnym opóźnieniem).

Społeczne zapotrzebowanie na ekspertyzę jest formułowane explicite, podczas gdy zapotrzebowanie na wyniki badań naukowych często bywa komunikowane przez praktykę społeczną w bardziej „zawoalo‑

wanej” postaci.

Konstrukt „świadomość metodologiczna” (por. Brzeziński, 2003, s. 71—82; Spendel, 2005, s. 17—41) wydaje się więc równie przydatny do opisu i wyjaśniania aktywności naukowo ‑badawczej psychologów, jak i ich praktycznej działalności diagnostyczno ‑ekspertalnej. Choć rola etycznych regulatorów praktyki ekspertalnej wydaje się nawet bardziej doniosła w porównaniu z ich znaczeniem dla praktyki badawczej, to można owe regulatory opisywać za pomocą tych samych konstruktów, tj.

kategorii „świadomości etycznej” i „wrażliwości moralnej” (por. Spendel, 2005, s. 42—61).

Świadomość etyczna jest to hipotetyczna struktura akceptowanych norm i dyrektyw etycznych, stanowi zatem formę opisu treści postaw (także tych nieuświadamianych) wobec moralnych aspektów ludzkiego zachowania. Obejmuje przekonania ewaluatywne (czyli możliwe odpo‑

wiedzi na pytania: Jakie stany rzeczy i według jakich zasad należy kwa‑

lifikować jako moralnie dobre lub złe? Co stanowi wartość moralną?), przekonania regulatywne (czyli przesłanki udzielania odpowiedzi na pyta‑

nia: W jakich okolicznościach i w jaki sposób należy podejmować okre‑

ślone czynności będące wyrazem afirmacji danych wartości moralnych?

(27)

Jakiego rodzaju czynności są moralnie niedozwolone?) oraz „metaprzeko‑

nania”, określające hierarchię wartości moralnych, a także relacje wartości moralnych do wartości innego rodzaju.

Konstrukt „wrażliwość moralna” odnosi się z kolei do:

■ „poznawczej dostępności” przekonań konstytuujących świadomość etyczną;

■ ich „mocy regulacyjnej” wobec czynności psychologa.

Treść i struktura przekonań składających się na świadomość etyczną są zrelatywizowane do poszczególnych podejść (kierunków w psycholo‑

gii) oraz historycznie zmienne. Natomiast poziom wrażliwości moralnej różnicuje poszczególnych psychologów. Niektóre najważniejsze czynniki kształtujące świadomość etyczną i wrażliwość moralną przedstawia — po drobnych modyfikacjach10 — tabela 1.

Tabela 1. Niektóre główne determinanty świadomości etycznej i wrażliwości moralnej Czynniki kształtujące świadomość etyczną Wyznaczniki poziomu wrażliwości moralnej Koncepcja nadrzędnego celu psychologii

jako nauki oraz dziedziny praktyki spo‑

łecznej

Postawy i poglądy autorytetów w dzie‑

dzinie psychologii

Orientacja teoretyczno ‑metodologiczna (np. behawioryzm, podejście psychody‑

namiczne, psychologia humanistyczna), m.in. koncepcja człowieka, miejsce i rola kwestii etycznych, poziom dojrzałości metodologicznej itd.

Poziom znajomości problemów i koncep‑

cji z zakresu etyki

Charakter i wielkość społecznego zapo‑

trzebowania na wiedzę i praktykę psy‑

chologiczną

Treść i stopień zinterioryzowania reguł badawczych, diagnostycznych i innych

Tradycja kulturowa Różnice indywidualne w zakresie „po‑

czucia moralności”

Bibliografia

Brzeziński J., 2003: Metodologia badań psychologicznych. Warszawa, PWN.

Feyerabend P.K., 2007 [1975]: Przeciw metodzie. Wrocław, Wydawnictwo Sied‑

mioróg.

10 Pierwotna wersja tej koncepcji (por. Spendel, 2008b, s. 153—154) dotyczyła wy‑

łącznie aksjologicznych regulatorów naukowo ‑badawczej praktyki psychologów.

(28)

Frankfort ‑Nachmias Ch., Nachmias D., 2001: Metody badawcze w naukach spo‑

łecznych. Poznań, Wydawnictwo Zysk i Spółka.

Frączek A., 1979: Czynności agresywne jako przedmiot studiów eksperymentalnej psychologii społecznej. W: Frączek A., red.: Studia nad psychologicznymi me‑

chanizmami czynności agresywnych. Wrocław, Ossolineum.

Kowalik S., Brzeziński J., 1998a: Diagnoza kliniczna. W: Sęk H., red.: Społeczna psychologia kliniczna. Warszawa, PWN.

Kowalik S., Brzeziński J., 1998b: Protodiagnoza kliniczna. W: Sęk H., red.: Społecz‑

na psychologia kliniczna. Warszawa, PWN.

Paluchowski W.J., 2007: Diagnoza psychologiczna. Proces — narzędzia — standar‑

dy. Warszawa, Wydawnictwa Akademickie i Profesjonalne.

Poznaniak W., 2004: Nakazy i zakazy oraz dylematy etyczne psychologa sądowego związane z obowiązującymi go przepisami prawa. W: Brzeziński J., Toeplitz‑

‑Winiewska M., red.: Praktyka psychologiczna w świetle standardów etycznych.

Warszawa, Wydawnictwo SWPS Academica.

Poznaniak W., 2008: Obowiązki i dylematy etyczne psychologa sądowego. W: Brze‑

ziński J., Chyrowicz B., Poznaniak W., Toeplitz ‑Winiewska M.: Etyka zawodu psychologa. Warszawa, PWN.

Rosenthal R., 1996: Nauka a etyka w przeprowadzaniu badań psychologicznych oraz analizowaniu i przedstawianiu ich wyników. „Czasopismo Psychologicz‑

ne”, 2, s. 37—46.

Spendel Z., 1994: Czy uprawianie psychologii jest moralne? Rozważania etyczne o badaniach naukowych w psychologii. W: Brzeziński J., Poznaniak W., red.:

Etyczne problemy działalności badawczej i praktycznej psychologów. Poznań, Wydawnictwo Fundacji „Humaniora”.

Spendel Z., 2005: Metodologia badań psychologicznych jako forma świadomości historycznej. Katowice, Wydawnictwo Uniwersytetu Śląskiego.

Spendel Z., 2008a: Psychologia (pracy) jako paliatyw?! Kilka uwag na marginesie dyskusji o perspektywach psychologii pracy. „Czasopismo Psychologiczne”, 14, 1, s. 7—18.

Spendel Z., 2008b: Według eksperta: Świadomość etyczna i wrażliwość moralna.

W: Strelau J., Doliński D., red.: Psychologia. Podręcznik akademicki. Wydanie nowe. T. 1. Gdańsk, GWP.

Stanik J.M., 1994: Etyczno ‑zawodowe problemy biegłego psychologa sądowego. W:

Brzeziński J., Poznaniak W., red.: Etyczne problemy działalności badawczej i praktycznej psychologów. Poznań, Wydawnictwo Fundacji „Humaniora”.

Stanik J.M., 1995: Węzłowe problemy etyczno ‑zawodowe biegłego sądowego psy‑

chologa. W: Stanik J.M., Majchrzyk Z., red.: Etyczno ‑zawodowe problemy bie‑

głego sądowego psychologa i psychiatry w praktyce sądowej. Katowice, Wydaw‑

nictwo Uniwersytetu Śląskiego.

Toeplitz ‑Winiewska M., 2004 [2000]: Etyczne problemy sądowej ekspertyzy psy‑

chologicznej. W: Brzeziński J., Toeplitz ‑Winiewska M., red.: Etyczne dylematy psychologii. Warszawa, Wydawnictwo SWPS „Academica”.

(29)

Oczekiwania społeczne wobec opiniodawców

Opiniodawca jako rzecznik sprawiedliwości

Wizja sprawiedliwego świata jest ideą, która od wieków przyświeca wszystkim tym, którzy pragną zmieniać na lepsze otaczającą ich rzeczy‑

wistość. Badania Melvina Lernera (Montada, Lerner, eds., 1996) poka‑

zują, że w zdecydowanej większości ludzie wierzą w możliwość istnienia sprawiedliwego świata, w którym wszyscy otrzymują to, czego potrzebują i co im się należy. Wskazują na to nie tylko wygłaszane w tym względzie deklaracje, ale także przeżywane silne rozczarowania i zgłaszany sprzeciw wobec sytuacji, w których standard ten zostaje naruszony.

Zasada sprawiedliwego postępowania nie jest jednak łatwa do realiza‑

cji, nie tylko z uwagi na niedoskonałość człowieka, ale przede wszystkim z powodu trudności, jakie powstają zawsze przy przekładaniu idei na kon‑

kretne reguły postępowania. Złożoność sytuacji społecznych, odmien‑

ność preferencji ich uczestników i wielość uwarunkowań każdego prak‑

tycznego rozwiązania sprawiają, że stanowienie i realizacja uregulowań w tym względzie nie znajdują nigdy pełnej akceptacji oraz wymagają sta‑

łych korekt i ulepszeń.

Zmiany zachodzące w sferze kultury oraz transformacje rzeczywi‑

stości społeczno ‑ekonomicznej tworzą nowe wyzwania. Powoduje to, że publiczna uwaga zostaje skierowana na niedostrzegane dotychczas obszary życia społecznego. Wiele zjawisk nabiera nowych znaczeń.

Zmieniają się standardy moralnej wrażliwości, za czym nie wszyscy nadążają. To sprzyja rozwarstwieniu ferowanych ocen odnoszących się także do tego, co jest sprawiedliwe w kontekście społecznym i interper‑

sonalnym.

(30)

Lon L. Fuller (1978) zwraca uwagę na istnienie dwóch moralności:

moralności dążeń i moralności obowiązku. Pierwsza z nich rozpatruje ludzkie działanie w kontekście szczytowych osiągnięć ludzkich, druga zaś wychodzi od najniższego szczebla — zasadniczych reguł, bez których w ogóle niemożliwe byłoby istnienie uporządkowanego społeczeństwa.

Standardy sprawiedliwego postępowania — wynikające z każdej z nich — różnią się, oczywiście, w sposób diametralny.

W tym gąszczu aksjologicznym każdy człowiek wybiera określoną drogę, kierując się własnymi przekonaniami o tym, co jest sprawiedliwe.

W sytuacjach konfliktowych odwołuje się do wyznawanych zasad, a jeśli to nie przynosi pożądanych rezultatów, czuje się skrzywdzony i zwraca się o pomoc do instytucji powołanych do wymierzania sprawiedliwości.

Żywi wówczas nadzieję, że tutaj właśnie zostanie zrozumiany, a trudna sytuacja, w jakiej się znalazł, będzie właściwie rozwiązana. Oczekiwania takie kierowane są wobec sądów i ekspertów, których instytucja ta powo‑

łuje. Wachlarz tych oczekiwań jest bardzo rozległy. Szczególnie wyraź‑

nie zaznacza się to w stosunku do opiniodawcy, z którym strony mają możliwość wejścia w relacje, charakteryzujące się mniejszym dystansem niż w przypadku zespołu sędziowskiego. To właśnie opiniodawca jest spo‑

strzegany jako osoba, której diagnoza i sposób oceny sytuacji w dużej mie‑

rze będą wyznaczać kierunek działania sądu i jego ostateczną decyzję.

Może to stać się przyczyną różnego sposobu ustosunkowywania się do niego. Opiniodawca może zatem być traktowany bądź jako wróg, który czyha na ujawnienie niekorzystnych okoliczności, by pogrążyć badanego, bądź jako sojusznik, u którego trzeba szukać zrozumienia. Konsekwen‑

cją wrogiej wobec opiniodawcy postawy będą próby manipulowania nim, okłamywania go i zwodzenia. W przeciwnej natomiast sytuacji opinio‑

dawca jest traktowany jako obrońca, który działa w imię sprawiedliwości i może wręcz odwrócić kartę na korzyść badanego. To opiniodawca wła‑

śnie budzi największe, z jednej strony, obawy, z drugiej — nadzieje. Oto‑

czenie społeczne badanego również ufa w jego kompetencje, które spra‑

wią, że jego ocena doprowadzi do sprawiedliwego rozwiązania sytuacji.

W konflikcie rywalizacja stron wywołuje spontanicznie wzajemną wro‑

gość, co prowadzi do widzenia świata w kategoriach bieli i czerni (Blake, Mouton, 1979). Zgodnie z występującą tu zasadą percepcji lustrzanego odbicia, każda ze stron sądzi najczęściej, że jest moralna i ma rację, a opo‑

nent demonstruje zło. Jeśli nawet jakieś elementy własnego postępowania mogą budzić zastrzeżenia, to przypisane im zostają zewnętrzne atrybu‑

cje (zawiniły okoliczności), co pozwala nadal widzieć słuszność po swojej stronie. „Dobro”, czyli „ja”, musi wygrać.

Zaspokojenie oczekiwań dotyczących sprawiedliwego rozwiązania konfliktu, przy najwyższych kompetencjach i uczciwości biegłego, jest nie‑

(31)

zwykle trudne, gdyż rozumienie sprawiedliwości przez obie strony może być bardzo różne.

Reguły sprawiedliwych rozwiązań konfliktu

Zwaśnione strony mogą bardzo odmiennie spostrzegać sposoby spra‑

wiedliwych rozwiązań (Deutch, 1985). Doskonale można to zilustrować na przykładzie sytuacji rozwodowej.

Reguła pierwsza — Zwycięzca bierze wszystko

Często oboje partnerzy hołdują przekonaniu, zgodnie z którym osoba zajmująca status zwycięzcy w sporze powinna otrzymać całość lub ogromną większość nagród będących do podziału. Osoba przegrana zostaje w ten sposób dodatkowo ukarana. Podstawą do takiego sądu jest wizja czarno ‑białego świata.

W praktyce rozwodowej wygląda to tak, że osoba, która zostaje z dziećmi i uważa się za zwycięzcę, bardzo często nie życzy sobie, by part‑

ner się z nimi widywał, chcąc być niepodzielnym ich „właścicielem”.

Zwycięzca bowiem — zgodnie z zasadą lustrzanego odbicia — uważa, że wygrał dlatego, iż był skrzywdzony przez oponenta będącego w jego odczuciu nosicielem zła, któremu w związku z tym nic się nie należy.

Prawo do zagarnięcia wszystkiego zwycięzca motywuje następująco:

■ jestem skrzywdzony,

■ jestem bardziej odpowiedzialny — „biały”,

■ ten drugi jest zły — „czarny”, ma złe intencje,

■ mam wyższy status, gdyż jestem zwycięzcą.

Takie myślenie powoduje, że wygrany koncentruje się na swoim zwy‑

cięstwie i jego korzystnych skutkach. Niszcząc przeciwnika, zapomina o biernych uczestnikach konfliktu, jakimi są dzieci czy też inni bezradni członkowie rodziny.

Strony zaczynają wówczas szukać dodatkowych opiniodawców, któ‑

rzy wyeliminują oponenta, oraz wytaczają nieuzasadnione oskarżenia, takie jak np. częste w ostatnich latach pomawianie ojców o pedofilstwo.

Rywalizacja — wzmocniona przebiegiem procesu sądowego — powoduje, że każda ze stron próbuje wyłączyć rywala z gry. Tendencja ta eskalo‑

wana jest najczęściej przez dwa obozy popleczników, którzy gromadzą się wokół walczących i podgrzewają atmosferę. Konflikt może ulegać sta‑

(32)

łej eskalacji, póki zwycięzca nie poczuje się usatysfakcjonowany w swych roszczeniach.

Reguła druga — Każdemu według zasług

Zasada sprawiedliwego podziału, uwzględniająca zasługi, bywa też nazywana regułą proporcjonalności lub słuszności — „tyle, ile komu słusznie się należy”. Zasługi danej osoby stają się tym większe, im większe są wysiłki, znaczniejsze uszczuplenie jej zasobów, szlachetniejsza moty‑

wacja, większe korzyści płynące z jej zachowania. Zasługi rosną zwłasz‑

cza wówczas, gdy dana osoba w mniejszym stopniu jest zobowiązana do określonych form pozytywnego działania. Przy stosowaniu reguły propor‑

cjonalności uwzględnia się nie tylko wysokość wkładów, ale także ich ade‑

kwatność do możliwości konkretnej osoby. Rozważa się, czy z uwagi na wielkość posiadanych przez nią zasobów nie mogły one być większe, czy wykazywała ona rzeczywiście dobrą wolę w tym względzie. Ewentualne korzyści, jakie odnieśli inni dzięki tymże wkładom i wysiłkom, są rów‑

nież trudne do obiektywnej oceny. Zawsze można podać je w wątpliwość, tym bardziej że ich ocenę komplikuje dodatkowo fakt, że bezpośrednie skutki określonych działań mogą być zupełnie inne w swym charakterze niż odległe. Znaczenie ma tu również aspekt aksjologiczny. Gdy motywa‑

cja jest wątpliwa, wówczas nie budzi ona szacunku, wskazuje bowiem na pewnego rodzaju interesowność. Ocena zasług zatem maleje. A przecież oponent — zgodnie z biało ‑czarnym widzeniem świata w konflikcie — jest zły, jego intencje nie mogły więc być dobre.

Oczywiście, rozważając to, co się komu należy, bierze się także pod uwagę różne cechy stron, stanowiące niejako wyznaczniki tego, co każ‑

demu z dzielących się powinno być dane, takie jak wiek, pozycja, talenty itp. Czynniki te mogą jednak działać obosiecznie. Przykładowo, osobę starszą można spostrzegać bądź jako taką, która niczego już nie potrze‑

buje, bądź — przeciwnie — jako wymagającą większego zabezpieczenia.

Podział spostrzegany jest jako sprawiedliwy, jeśli proporcja wkładów i zysków osoby X jest równa proporcji wkładów do zysków osoby Y, z którą X się porównuje. Zasadę tę wyraża następująca formuła (Adams, 1965):

Zyski X Zyski Y Wkłady X Wkłady Y=

Gdy występuje równość proporcji, wówczas — generalnie rzecz ujmu‑

jąc — sprawiedliwości staje się zadość. Jeśli jednak proporcja osoby

(33)

X przekracza proporcje osoby Y, wówczas X wie, że powinien zwiększyć wkłady, by zachować sprawiedliwość podziału, gdyż jest „przepłacony”.

Może jednak nie czynić tego rzeczywiście, lecz uznać obronnie, iż tak naprawdę jego wkłady są większe, niż się wydaje, i przewartościować je tak, by nastąpiła równość proporcji. Pomniejszenie wkładów przeciwnika daje ten sam efekt.

W przypadku przeciwnym, gdy proporcja osoby X jest mniejsza niż osoby Y, X ma poczucie „nieopłacenia”, gdyż Y przy mniejszych wkła‑

dach zyskuje więcej niż X, co jest niesprawiedliwe i wywołuje u osoby X poczucie krzywdy. Y jest — według X — w pozycji niesłusznie uprzywile‑

jowanej. To najczęściej budzi oburzenie i złość.

W sytuacji rozwodowej — jak w wielu innych sytuacjach konflikto‑

wych — zasługi są wyceniane subiektywnie, z własnej perspektywy. Męż‑

czyzna może uważać, że to głównie on utrzymywał dom i zapewniał dobre warunki egzystencji, kobieta natomiast może twierdzić, że tylko ona poświęcała się dzieciom. Trudno tu o obiektywne wyważenie racji.

Konflikt narasta. Partnerzy — mając wątpliwości, czy biegły doceni ich dotychczasowe wkłady, lub obawiając się, że były one zbyt małe — pró‑

bują w ostatniej chwili gwałtownie je zwiększać lub dezawuować wiel‑

kość wkładów partnera. Ojciec nagle okazuje wielkie zainteresowanie dzieciom, które przedtem zaniedbywał, matka neguje wsparcie materialne otrzymywane z jego strony etc. Obie strony chcą zatem maksymalnego zysku, osiąganego nie zawsze w sposób uzasadniony.

Reguła trzecia — Stosowanie zasady równości

Równy podział zysków, niezależny od wkładów, ma w założeniu prowa‑

dzić do harmonii między partnerami. Tak może się jednak dziać w związku osób darzących się przyjacielskimi uczuciami, o czym w ostrym konflik‑

cie nie ma mowy. Na skłóconych działa ta reguła wręcz jak przysłowiowa

„płachta na byka”. Wywołuje gorące sprzeciwy. W sytuacji rozwodu, kiedy nic już nie jest wspólne (często nawet dzieci są tak postrzegane), jej działa‑

nie zawodzi. Co więcej, stosowanie zasady równości może kłócić się z inte‑

resem dzieci, które miałyby być rozdzielone na dwa domy albo pozba‑

wione niektórych dóbr w imię równości podziału.

Reguła czwarta — Każdemu według potrzeb

Przyznawanie dóbr stosownie do potrzeb osób będących w konflikcie wymaga od partnerów altruizmu i umiejętności ograniczania się. Podję‑

(34)

cie decyzji, czyje potrzeby uznać za większe i na czym opierać ich wycenę, niesie wiele trudności.

W sytuacji rozwodowej bardzo często strona silniejsza obwinia słab‑

szego partnera, że jego zła sytuacja, która mogłaby doprowadzić — zgodnie z zasadą „każdemu według potrzeb” — do korzystnego dlań podziału, jest spowodowana jego lenistwem czy też licznymi zaniedbaniami, co zresztą często bywa zgodne z prawdą. Rozpatrywanie potrzeb bez uwzględnienia przyczyn doprowadzających do określonego ich wymiaru może spowodo‑

wać podjęcie niesprawiedliwych decyzji, takich jak wymierzanie niskich alimentów, gdyż ich płatnik nie ma odpowiednich dochodów, chociaż nic nie stoi na przeszkodzie, by podjął lepiej płatną pracę. Uwzględnia się bowiem potrzeby osób będących w konflikcie, a nie potrzeby dzieci, które powinny tu być priorytetem. Oczekiwania społeczne odnośnie do takich sytuacji stawiają przed biegłymi zadanie rozpatrywania nie tylko sytuacji zastanej, która może być fałszowana czy też symulowana na potrzeby pro‑

cesu, ale także tej możliwej i pożądanej.

Oczekiwania wobec opiniodawcy w perspektywie możliwości ich spełnienia

Zadania biegłego w świetle oczekiwań społecznych nie ograniczają się do kompetentnego opisu przezeń sytuacji i postawienia odpowiednich dia‑

gnoz. Biegły powinien także przyczyniać się do sprawiedliwego rozwią‑

zania konfliktowej sytuacji. Czy może uczynić im zadość? Jak wynika z dotychczasowych rozważań, omawiane reguły sprawiedliwości trudne są do jednoznacznego zastosowania.

Kolejna trudność wynika z różnic pryzmatu percepcyjnego stosowa‑

nego przez strony konfliktu i ich otoczenie oraz przez opiniodawcę. Dla każdej ze stron konfliktu sytuacja jest absolutnie jednoznaczna, zgodna z jej punktem widzenia, ograniczona subiektywnością percepcji i nie‑

uwzględnianiem perspektywy partnera. Zasada „lustrzanego odbicia”

powoduje, że wizje oponentów są diametralnie różne, niemniej każdy z nich żywi nadzieję, że opiniodawca przychyli się właśnie do jego potrzeb.

Natomiast dla opiniodawcy sytuacja jest wieloaspektowa. Rozważa on zatem wiele czynników niezależnych od interesu stron. To zaś sprawia, że żadna ze stron nie czuje się usatysfakcjonowana, co z kolei powoduje pogłębianie się potrzeby uzyskania prawdziwego zrozumienia. Potrzeba ta jest wzmacniana pragnieniem kompensacji różnych przeżytych frustra‑

cji. Potrzebę kompensacji zawodów życiowych niezwykle trafnie wyraziła

Figure

Updating...

References

Related subjects :