co dzieli w dyskusjach o języku naukowym?

W dokumencie Lingwistyka tekstu w POLsCe i w niemCzeCh (Stron 166-172)

teksty naukowe jako przedmiot badań tekstologicznych

3. co dzieli w dyskusjach o języku naukowym?

wśród aspektów dotyczących języka naukowego istnieją również kontrower-sje. jedną z nich jest kwestia stylu naukowego. Do cech, które bezspornie przypisywane są komunikacji naukowej, należą takie cechy jak: logiczność, sy-stematyczność, weryfikowalność, jednoznaczność, precyzja, zwięzłość (bun-garten 1981, jakobs 1999, Gajda 2001). Za kontrowersyjne uchodzić mogą cechy uznawane za fundamentalne zasady naukowej prozy. U Drescher (2003), która przygląda się tej problematyce bliżej, chodzi o postulat obiektywizmu,

zaś kretzenbacher (1994) formułuje zasadę językowej transparencji. obie sty-listyczne cechy sprowadzają się w gruncie rzeczy do problemu obiektywności w nauce i związanej z nią bezosobowości tego rodzaju komunikacji między-ludzkiej. Zarówno Drescher, jak i kretzenbacher określają wymienione zasady jako „stilideale”, przez co podkreślają z jednej strony ich wzorcowy, norma-tywny charakter, z drugiej zaś sugerują, że praktyka nie zawsze musi iść w parze z teoretycznym zaleceniem. oba postulaty, postulat obiektywizmu i postulat językowej transparencji, wiążą się ściśle z rolą autora jako podmiotu poznania i sprowadzają się do wyeliminowania go z powierzchni struktur językowych.

wraz z pominięciem agensa znikają z tekstu elementy subiektywne i wyłącznie sam problem ma w nim „swoje pierwsze i ostatnie słowo” (Heidegger, cyt. za:

Gauger 1986).

Zasada obiektywizmu jest konsekwencją wciąż dość silnie zakorzenio-nego w zachodniej tradycji akademickiej dualizmu pomiędzy ratio i emo-tio, pomiędzy myśleniem a odczuwaniem, co podkreślało wielu filozofów i metodologów. idealna postawa naukowa jest oddzielona od sfery od-czuć, zmysłów i oznacza oderwanie przedmiotu poznania od jego pod-miotu. takie obiektywistyczne podejście do nauki przeniesione zostało na jej medium, czyli język. język ma być przede wszystkim instrumentem poznania i ma umożliwić niczym niezakłócony wgląd w istotę rzeczy. ma być zredukowany do minimum. ma go być tylko tyle, ile być musi, i nie może przeszkadzać w odbiorze wiedzy. o tradycji oddzielenia res od verba świadczy m.in. teoria windowpane, sformułowana przez norweskiego socjo-loga Gusfielda w 1976 roku. według niej język naukowy przypominać ma przezroczystą szybę, przez którą w niezmącony niczym sposób przenikać mogą fakty naukowe do uwagi odbiorcy (Gusfield 1976). w oparciu o tę metaforę niemiecki lingwista kretzenbacher sformułował nieco później dla języka nauki jako najważniejszą maksymę stylistyczną wspomnianą już wyżej zasadę transparencji. autorem innej metafory na ten sam temat jest amerykański matematyk Paul Halmos. Dyskretność formy językowej po-równał do nienarzucającej się, subtelnej muzyki do filmu, która stanowić ma jedynie potrzebne tło i ani przez chwilę nie powinna odrywać uwagi widza od filmu (cyt. za: kretzenbacher 1994: 19).

w praktyce postulat redukcji języka oznacza m.in. wyeliminowanie pod-miotu, czyli autora, dlatego maksyma transparencji sprowadza się w dużej mierze do zasady bezosobowości. w imię świętości prawdy i wiedzy autor ma pozostać ukryty i ma tłumić swe ludzkie skłonności do wyrażania własnych ocen oraz do stosowania technik perswazyjnych (Duszak 1998). wykluczenie autora z języka ma więc gwarantować zlikwidowanie wszelkich znamion su-biektywizmu i ma nadać tekstowi charakter przekazu neutralnego, racjonalne-go oraz intersubiektywneracjonalne-go.

jak wygląda dzisiejsze podejście językoznawców do zasady obiektywizmu i bezosobowości stylu naukowego? trzeba najpierw powiedzieć, że w tej sprawie wypowiadają się tylko nieliczni językoznawcy, a i tych zdania są po-dzielone. jedni reprezentują stanowisko „normatywne” i – przywiązani do tradycji wyidealizowanej obiektywności – postulują generalnie bezosobowy styl naukowy. Świadczy o tym m.in. sformułowany przez weinricha (1989) zakaz używania zaimka w pierwszej osobie liczby pojedynczej (tzw. Verbot”), który w późniejszym czasie kretzenbacher wyraził jako tzw. „ich-tabu” i uznał za najważniejszą maksymę stylistyczną (1994). jednocześnie w tych samych tekstach, w których obaj autorzy postulują unikanie włas-nego ja, używają tego zaimka w wyrażeniach reprezentujących czynności organizujące przekaz naukowy, np. przy tematycznych zapowiedziach czy przy uwydatnianiu własnego stanowiska na określony temat. kretzenbacher powołuje się też na przypadek słynnego amerykańskiego matematyka be-noit mandelbrota, który regularnie łamie zasadę bezosobowości, stosując zaimek w pierwszej osobie liczby pojedynczej, co świadczyć może o aro-gancji amerykańskiego uczonego (kretzenbacher 1994: 24). Z drugiej stro-ny kretzenbacher dostrzega fakt, że w tekstach angielskojęzyczstro-nych, które stawiane są często za wzór tekstów naukowych, zaimek w pierwszej osobie liczby pojedynczej nie jest rzadkością, a autorom tych tekstów nie przypisuje się arogancji czy też braku uprzejmości.

w przeciwieństwie do weinricha i kretzenbachera inni językoznawcy są z kolei mniej lub bardziej krytyczni wobec bezosobowego, monotonne-go stylu naukowemonotonne-go. jednoznacznej krytyce poddał kwestię deagentywnych konstrukcji w tekstach naukowych von Polenz, widząc w tej metodzie daleko idące skutki odhumanizowania tekstów naukowych i upadek języka nauki (von Polenz 1981).

wyrazistą postawę w sprawie formalnej obecności lub nieobecności autora w tekstach naukowych zajął niemiecki romanista, członek Niemie-ckiej akademii języka i Poezji, prof. Gauger. oddziela on merytoryczne

„co”, czyli naukową treść, od stylistycznego „jak”, które stanowi – jak można się domyślać – płaszczyznę formalno-organizacyjną tekstu. Uważa, iż np. w tekście literackim takie rozróżnienie nie jest możliwe. w tekstach literackich treść i forma są nierozerwalne i przenikają się bardzo mocno.

Za to w tekstach naukowych te dwie płaszczyzny: płaszczyznę treści na-ukowych i płaszczyznę działań organizujących przekaz, można analitycz-nie rozdzielić (Gauger 1995b: 225). i tak jak w obrębie treści naukowych trudno jest mówić o stylu, tak płaszczyzna odniesień odautorskich jest tą płaszczyzną, której można przypisać cechy stylistyczne. Na tej właśnie meta-płaszczyźnie Gauger widzi miejsce dla deiksy osobowej, w tym dla własnego ja, i opowiada się za dopuszczeniem więcej stylu osobowego,

niż ma to miejsce dotychczas, dodając: „ist die sachlichkeit der wissens-chaftlichen Haltung garantiert, darf der stil der Darlegung ruhig etwas unsachlich sein” (Gauger 1995c: 253).

empiryczny postulat Gaugera o możliwości używania w tekstach nauko-wych zaimka w pierwszej osobie liczby pojedynczej legitymizują niejako teo-retyczne rozważania Drescher (2003), która uwzględniając szeroki kontekst historyczny, socjokulturowy oraz pragmatyczny, zadaje pytanie, na ile uzasad-niony jest dyktat obiektywizmu i bezosobowości w nauce i jej języku. wyni-kiem rozważań autorki są dwie główne myśli. Pierwsza z nich to założenie, iż językoznawcy zbyt mocno trzymają się tradycyjnego modelu wyidealizowanej obiektywności i absolutnej bezosobowości w języku nauki i nie uwzględniają dzisiejszej praktyki tworzenia tekstów naukowych. Z tego założenia wynika druga myśl, która jest postulatem zrewidowania i zrelatywizowania stosun-ku językoznawców do kwestii bezosobowego stylu w komunikacji naukowej, w tym i w tekstach naukowych (Drescher 2003).

Dzisiejsza praktyka pisania tekstów naukowych wychodzi bowiem naprze-ciw bardziej konstruktywistycznemu podejściu do rzeczywistości, tzn. podej-ściu, które uwzględnia ograniczenia w dostępie człowieka do tzw. obiektywnej prawdy o realnym świecie. każde doświadczenie rzeczywistości rozpoczyna się od interpretowania – twierdzą filozofowie – i z tego punktu widzenia defi-niowanie postawy naukowej przede wszystkim poprzez oderwanie autora od przekazywanej wiedzy może wydawać się nienaturalne i wątpliwe (Drescher 2003: 69 i nast.). w postulowaniu zrelatywizowanej postawy wobec obiek-tywizmu języka naukowego wspiera Drescher m.in. francuski antropolog Devereux, który w swoim artykule z 1998 roku proponuje zastąpić „obiek-tywizm fikcyjny” „obiek„obiek-tywizmem autentycznym” (Devereux 1998). Droga do „obiektywizmu autentycznego” prowadzi „über die aller beobachtung in-härente subjektivität” (ibidem). Nie oznacza to, że procesu poznania nie należy obiektywizować. oddzielenie przedmiotu od podmiotu badania jest pożądane, ale nie osiąga się tego poprzez mechaniczne ukrycie bądź maskowanie autora.

Naukowiec powinien dążyć do obiektywizmu, informując o swoich subiek-tywnych sądach i przyznając się do obiektywnie uwarunkowanych ograniczeń w postrzeganiu badanego zjawiska (ibidem).

jak na tle tych krótko zarysowanych i różniących się postulatów wygląda dzisiejsza praktyka formalnego organizowania tekstów naukowych? Na ile na-ukowcy, w tym i językoznawcy, zgodni są w kwestii użycia bądź unikania włas-nego ja? co doświadczeni autorzy radzą młodszym autorom przy pisaniu prac magisterskich lub doktorskich? a może należałoby sprawę meta-płaszczyzny w tekstach naukowych uznać za mało ważną lub wręcz nieistotną i zostawić początkującym autorom wolną rękę przy tekstualizowaniu działań organizu-jących?

trudno odpowiedzieć tu na wszystkie zadane pytania. jednak w oparciu o dość szeroką bazę empiryczną na temat użycia deiksy osobowej w posta-ci zaimka w pierwszej osobie liczby pojedynczej we współczesnych, nie-mieckich tekstach naukowych można sformułować następujące spostrze-żenia1:

Na meta-płaszczyźnie tekstów naukowych, obejmujących czynności organizujące, obserwować dziś można daleko idącą swobodę, jeśli chodzi o sposoby realizowania roli autora tekstu. różnice widoczne są zarówno wśród doświadczonych badaczy, autorów monografii, jak i młodych, począt-kujących autorów artykułów naukowych lub prac doktorskich. Z tradycyjny-mi formatradycyjny-mi deagentywnytradycyjny-mi konkurują wyraźnie subiektywnie zabarwione formy z eksplicytnym agensem w postaci zaimka w pierwszej osobie liczby pojedynczej. styl indywidualny spotkać można przede wszystkim w artyku-łach, gdzie autorzy prezentują cząstkowe wyniki badań i gdzie nie czują się zobligowani do przestrzegania stylu formalnego, którego jednym z wyznacz-ników jest bezosobowość. mniej sformalizowany, „zmiękczony styl” (Gajda 2001), zorientowany na odbiorcę i niemaskujący autora, przenosi się dość często na publiczno-oficjalny zakres komunikacji, jaki reprezentują prace doktorskie i habilitacyjne. analizowane przeze mnie tego typu prace mogą potwierdzić wcześniejsze obserwacje innych językoznawców (np. Graefen 1997, sieber 1998), że użycie deiksy osobowej, w tym własnego ja, w teks-tach naukowych stało się dzisiaj zjawiskiem często spotykanym. w badanym korpusie są prace naukowe, których młodzi autorzy przy realizacji czynności organizujących systematycznie posługują się zaimkiem w pierwszej osobie liczby pojedynczej i konsekwentnie unikają zarówno formy substytutywnej w postaci zaimka my, jak i konstrukcji w stronie biernej. Na ile takie re-gularne używanie własnego ja przez młodych autorów jest wynikiem na-śladowania innych, doświadczonych autorów, w tym uznanych autorytetów, którzy sobie na to od czasu do czasu pozwalają, a na ile jest to świadomym zabiegiem i manifestowaniem własnej autonomii czy odpowiedzialności za swoje badania i jego wyniki, trudno jednoznacznie rozstrzygnąć. Preferowa-nie bardziej „zmiękczonego” stylu może być rówPreferowa-nież reakcją na długoletnią krytykę niemieckiego stylu naukowego, który uchodził za styl monotonny, wyobcowany, odhumanizowany. wydaje mi się, że kompromisem pomiędzy przeciwnikami a zwolennikami stylu indywidualnego może być umiarkowa-ne i umiejętumiarkowa-ne operowanie zaimkiem w pierwszej osobie liczby pojedynczej.

rzecz bowiem w tym, żeby subiektywizm nie był zamiast obiektywizmu,

1 spostrzeżenia te opieram na swoich badaniach, których wyniki zamieszczone są w książce Metatexteme in den Geisteswissenschaften. Typologie – Funktionalität – Stilistik (2007). Podstawą anali-zy było 50 monografii i blisko 50 artykułów naukowych z zakresu lingwistyki, literaturoznaw-stwa i nauk społecznych.

lecz żeby elementy subiektywności były starannie przemyślane i dostosowa-ne do sytuacji i funkcji, jaką mają spełniać2.

Problematyki tekstów naukowych nie można oczywiście ograniczać do kwestii użycia bądź unikania w nich deiksy osobowej. Dość silnie zaznacza się w badaniach tekstów naukowych nurt interkulturowy. skoro generalnie patrzy się dzisiaj na teksty jako zdarzenia komunikacyjne, zanurzone nie tylko w okre-ślonej sytuacji, ale i w szerszym kontekście socjokulturowym, to siłą rzeczy na-suwa się pytanie, na ile teksty naukowe przekazywać mogą dodatkową wiedzę o kulturowych wartościach poszczególnych społeczności językowych. Z tej perspektywy od lat trwa dyskusja na temat jedności bądź zróżnicowania ję-zyka naukowego. w dyskusjach ścierają się ze sobą dwie wciąż aktualne tezy:

teza o uniwersalności dyskursu naukowego, sformułowana w 1979 roku przez Henry’ego widdowsona, według której w języku naukowym jako wartości po-nadnarodowej, przekraczającej granice poszczególnych wspólnot językowych, dominują cechy uniwersalne, oraz teza o względności, czyli o znaczących róż-nicach w sposobach naukowego myślenia i w konsekwencji tworzenia tekstów naukowych.

impulsem do dyskusji o kulturowych uwarunkowaniach komunikacji na-ukowej był esej norweskiego socjologa Galtunga z 1983 roku, który wyod-rębnił cztery style intelektualne: teutoński, saksoński, galijski i nipoński. Dla niemieckich tekstologów największą rolę odgrywało zabarwione wartościowa-niem przeciwstawienie sobie stylu teutońskiego i saksońskiego. Podczas gdy styl teutoński uznany został za najbardziej konfrontacyjny, nastawiony na bez-kompromisową krytykę i polaryzację stanowisk, a przy tym często przeintelek-tualizowany i monologowy, styl saksoński oceniony został jako bezpośredni, dialogowy, przyjazny dla czytelnika, przystępny i nastawiony na poszukiwanie wspólnych punktów widzenia (Galtung 1983).

kontynuatorem badań interkulturowych był i jest clyne, który podobnie jak Galtung wskazuje przede wszystkim na różnice w organizacji tekstów na-ukowych autorów m.in. niemieckich i angielskojęzycznych. i znów porównanie wypadło na niekorzyść tekstów niemieckich. Podczas gdy autorzy angielskoję-zyczni dbają o linearny, symetryczny przekaz treści naukowych, równomierne rozczłonkowanie tekstu jak również o orientowanie czytelnika w przestrzeni tekstowej, teksty niemieckie ocenia clyne jako nielinearne, niesymetryczne, pełne dygresji, powtórzeń, za to ubogie w sygnały orientująco-organizujące (clyne 1987). wprawdzie wiarygodność przedstawionych przez clyne’a twier-dzeń została podważona, głównie dlatego, że oparł je na bardzo wąskiej bazie materiałowej, jednak do dziś oceny te są często cytowane3. tak więc problem, na ile język tekstów naukowych dzisiaj, kiedy cztery piąte literatury fachowej

2 więcej na ten temat zob. olszewska 2007: 293-305.

Na temat krytyki wyników clyne’a zob. Graefen 1994.

ukazuje się w języku angielskim, jest wciąż uwarunkowany kulturowo, czeka na kolejne empiryczne poświadczenia.

obok nurtu interkulturowego obecny jest w badaniach nad tekstami na-ukowymi także nurt interdyscyplinarny, w ramach którego próbuje się od-powiedzieć na pytanie, na ile sposoby naukowego myślenia mogą zależeć od dyscypliny naukowej. i w tym zakresie zdania językoznawców są podzielone.

jedni zwracają uwagę na różnice we wzorcach myślenia pomiędzy naukami humanistycznymi a naukami ścisłymi i technicznymi, których konsekwencją mogą być dwie odmiany języka naukowego (np. elbow 1991, kruse 1997).

inni podkreślają uniwersalny charakter języka naukowego i argumentują na rzecz jednej wspólnej scientific community. weinrich (1995) porównał artykuł na-ukowy, który jest prototypowym gatunkiem dla nauk ścisłych, z monografią jako typowym gatunkiem dla nauk humanistycznych i wykazał daleko idące podobieństwa w sposobie naukowego działania. Świadczyć mają o tym cztery kanoniczne segmenty tekstów z obu zakresów, a mianowicie: prezentacja sta-nu badań, przedstawienie empirycznych rezultatów, dyskusja na temat wyni-ków oraz wnioski i perspektywy dalszych badań. Uwzględniając wspólną dla obu „kultur” strukturę illokucyjną, w której przeplatają się ze sobą dwa za-sadnicze typy illokucyjne, asertoryczny i polemiczny, można – nie lekceważąc specyficznych cech tekstów humanistycznych i ścisłych – zgodzić się z tezą weinricha (1995) o istnieniu jednej uniwersalnej scientific community i jednym uniwersalnym języku naukowym. jednak podobnie jak w przypadku rozważań interkulturowych, tak i w wymiarze interdyscyplinarnym niezbędne są dalsze badania, które pozwoliłyby na bardziej jednoznaczne stwierdzenia, odpowia-dające dzisiejszej rzeczywistości.

W dokumencie Lingwistyka tekstu w POLsCe i w niemCzeCh (Stron 166-172)