Wojna nie tylko na polu bitwy

W dokumencie Guliwer. Kwartalnik o książce dla dziecka, 2020, nr 1 (131) (Stron 39-42)

Piętno wojny dotknęło nie tylko zwie-rząt, ale także ich otoczenia. Ślady konflik-tu zbrojnego widać było szczególnie w prze-strzeni dużych miast, które były pełne nie-mieckich żołnierzy oraz uszkodzonych bom-bami budynków. Dzieci nie zawsze rozumia-ły co jest źródłem zmian w miejskich krajo-brazach, co doskonale obrazuje teoria przed-stawiona przez bohatera książki Michała Ru-sinka – Zaklęcie na „w”. Zdaniem chłopca słowo „wojna” to zaklęcie, zostało wymyślo-ne przez niezwykle potężwymyślo-nego czarnoksięż-nika. Jak pisze, zaklęcie to było niezwykle silne i siało spustoszenie w krajobrazie:

10 Tamże, s. 67.

paulina kasińska: Międzynaturąawojną. oBrazśrodowiskanaturalnEgowlitEraturzEdziEcięcEj

[k]iedy się je wymawiało, patrząc na jakiś przedmiot – ten przedmiot przestawał być ko-lorowy. Drzewa, przy których wymawiano sło-wo „sło-wojna”, traciły jesienne kolory; z nieba, pod którym szeptano o wojnie, wyciekała cała niebieskość, a trawa, którą deptały żołnier-skie buty, robiła się wyblakła jak koszula, któ-rą ktoś wyprał zbyt wiele razy.11

Choć tytułowy Włodek w końcu dochodzi do wniosku, że wojna nie zmienia świata ze-wnętrznego, ale raczej sposób w jaki ludzie go postrzegają, jego uwagi znajdują swe odbi-cie w ilustracjach zamieszczonych w książce.

W rysunkach autorstwa Joanny Rusinek do-minuje czerń, biel oraz szarość, a najczęściej przedstawianym tłem są ogołocone z liści, czarne drzewa12. Wojenny świat wygląda

po-11 M. Rusinek, Zaklęcie na „w”, il. J. Rusi-nek, Wydawnictwo Literatura, Łódź 2016, s. 5, 8.

12 Por. tamże, s. 6, 10 i dalej.

dobnie w Wojennych lalkach Marysi. Książ-ka zawiera ilustracje wykonane przez Anię Jamróz, które często przedstawiają przestrzeń miejską – na rysunkach widoczne są warszaw-skie tramwaje, kamienice oraz katedry. Ilu-stracje te są równie niepokojące, co prace Jo-anny Rusinek, gdyż brak w nich przedstawień natury – poza ilustracją czarnego drzewa po-zbawionego liści na próżno szukać śladów ja-kiejkolwiek zieleni. Dopiero gdy wojna na do-bre znika z miasta, na zgliszczach budynków zaczynają rosnąć żonkile.

Zmiany w przestrzeni są odczuwane przez dzieci, choć nie do końca są one w sta-nie zdefiniować istotę braku. Zanim zaczę-ła się wojna, lasy, parki i skwery stanowi-ły miejsce zabaw, więc wraz ze zniknięciem przyrody, zniknęły także miejsca, w których najmłodsi spędzali swój wolny czas. Dzie-ci szukały więc miejsc, które mogły dać im choć namiastkę zielonej przestrzeni, czego przykładem jest spostrzeżenie Marysi, która tak wspominała cmentarz, pełniący dla miej-scowych funkcję parku: [z]awsze po szkole chodziliśmy na cmentarz. Traktowaliśmy go jak park, jak duży park, w którym rosło wie-le drzew, krzewów, w którym śpiewały ptaki, spacerowały jeże, czasami kicały króliczki – to był park w mieście13. Choć dzieci są regu-larnie przeganiane z cmentarza przez Niem-ców, chęć obcowania z naturą była silniejsza od strachu przed okupantem.

Intensyfikacją niszczycielskiej siły wojny na naturę jest przestrzeń getta, którą przedsta-wia Dorota Combrzyńska-Nogala w Bezsen-ności Jutki. Tytułowa bohaterka jest żydow-skim dzieckiem, która w trakcie wojny znajdu-je się na terenie łódzkiego getta. Krajobraz, jaki dziewczyna zastaje w dotkniętej wojną Łodzi,

13 M.J. Berwid, Wojenne lalki Marysi…., s. 16

jest daleki od jej oczekiwań. Jak wskazuje nar-rator, Jutka nieustannie zastanawia się: […] po co siedzą w tym dziwnym miejscu, co się wa Łódź, choć wcale nie powinno się tak nazy-wać. Gdyby tu płynęła rzeka, jak u nich w domu, w Warszawie, to jeszcze można by to było zro-zumieć14. Niestety, w getcie łódzkim, które sta-ło się „miastem-więzieniem”15 na próżno moż-na było szukać przyrody – zamiast tego dziew-czynka obserwuje liczne zasieki, druty kolcza-ste oraz grupy niemieckich strażników.

Choć duże miasta były naznaczone woj-ną, przestrzeń wiejska zdawała się być wol-na od śladów okupanta. Jak zauważa Jadzia podczas podróży pociągiem, [w]szechobec-ne swastyki, żołnierze w mundurach i płyną-ce z głośników zapowiedzi w języku niemiec-kim […]16 pojawiały się wyłącznie na stacjach kolejowych, które mieściły się nieopodal du-żych miast. Mniejsze miejscowości zdawa-ły się być nieskażone obecnością Niemców.

Przypuszczenia dziewczynki okazują się nie-prawdziwe, gdyż szybko przekonuje się, że hitlerowcy patrolują również okoliczne wsie, jednak jest ich zdecydowanie mniej niż w sto-licy, co pozawala na choć częściowe odzyska-nie poczucia bezpieczeństwa i odzyska-niezależności.

Obszary wiejskie nie tylko pozwalają na chwilę zapomnieć o tym, że Polska jest ogar-nięta chaosem wojny, ale także uchodzą za przestrzeń bezpieczniejszą od miasta. Dzie-je się tak dzięki otaczającej ich przyrodzie, która daje poczucie wolności, a często tak-że schronienie. Gdy Elka, główna bohaterka Czy wojna jest dla dziewczyn? Pawła Berę-sewicza, próbuje przyjrzeć się ukradkiem

za-14 D. Combrzyńska-Nogala, Bezsenność Jut-ki…, s. 4.

15 Tamże, s. 11.

16 I. Klebańska, Jadzia…, s. 34–35.

bawie swego kolegi, który zajmuje się lepie-niem pocisków, schronienia dostarczają jej wydmy oraz karłowata sosenka17. Przyroda pomaga bohaterce również, gdy jest starsza – las pełni funkcję przykrywki, kiedy Elka udaje się wraz z matką, by spotkać się z oj-cem, pułkownikiem Armii Krajowej18. Choć spotkanie nie odbywa się w lesie, pójście na grzyby daje matce i córce doskonałą wy-mówkę na podróż za miasto i nie budzi żad-nych podejrzeń u osób postronżad-nych.

Przyroda, niejednokrotnie dając nadzieję w oczekiwaniu na lepsze jutro, pełniła w cza-sie wojny jeszcze jedną, ważną funkcję – do-starczała pożywienia w czasach kiedy rodzi-ny musiały włożyć wiele wysiłku w wyży-wienie wszystkich domowników.

17 P. Beręsewicz, Czy wojna jest dla dziew-czyn?, il. O. Reszelska, Wydawnictwo Literatura, Warszawa 2011, s. 6.

18 Tamże, s. 32–35.

paulina kasińska: Międzynaturąawojną. oBrazśrodowiskanaturalnEgowlitEraturzEdziEcięcEj

Janka, bohaterka Małej wojny Katarzyny Ryrych, wspomina swoje rozważania doty-czące śliwek przygotowywanych przez bab-cię na powidła: […] ciemnogranatowe, po-kryte aksamitnym, białawym nalotem i do tego słodkie. Tak jakby świat próbował wy-nagrodzić nam to, co działo się dokoła19. Suszone jabłka, czerwone koziki, ziemnia-ki w popiele czy orzechy stanowiły ważną część domowej spiżarni i umożliwiały prze-trwanie, szczególnie gdy rodzinne zapasy były uszczuplane przez grasujących radziec-kich żołnierzy.

W dokumencie Guliwer. Kwartalnik o książce dla dziecka, 2020, nr 1 (131) (Stron 39-42)