Znaki rozpoznawcze zbawionych

W dokumencie Formuła extra Ecclesiam nulla salus w interpretacji Josepha Ratzingera (Stron 128-131)

1. Zbawieni i niezbawieni

1.5. Znaki rozpoznawcze zbawionych

Ratzinger wskazuje także na znaki rozpoznawcze ludzi zbawionych. Są to: pokój zachowywany między sobą i z innymi, brak podstępu i złośliwości, życie w bliskości Boga (por. Iz 11, 6–9). „Ludzie zbawieni (…) żyją z bliskości Boga i z Jego rzeczywistością tak, że sami z siebie stają się ludźmi pokoju”596. Zaakcentowana tutaj bliskość Boga jest źródłem prawdziwego, duchowego życia człowieka. Bez tej więzi z Bogiem i bez osobistej relacji z Nim życie duchowe jest tylko teorią. Zatem pierwszym i podstawowym znakiem rozpoznawczym ludzi zbawionych ma być to, że żyją oni blisko Boga i że ta bliskość ich przemienia tak, iż stają się ludźmi pokoju. Kolejne znaki

594 Tamże, s. 825.

595 J. Ratzinger, Warto się trudzić dla Boga, s. 21.

129

wskazujące na sytuację ludzi zbawionych zaczerpnięte są z kilku fragmentów Pisma Świętego (zob. Jr 31, 33; Iz 54, 13; J 6, 45; Dz 2, 16n; Jl 3, 1–5). Zgodnie z nimi, człowiek zbawiony ma być napełniony znajomością Boga, zaś Duch Boży rozlany w sercach ma sprawiać, że synowie i córki będą prorokować. Dzisiejszy świat i ludzie zbawieni, którzy w nim żyją, nie odzwierciedlają jednak zarysowanych tutaj cech. Ich postępowanie jest czasem wręcz przeciwne. Nasz autor stawia pytanie:

„Co się jednak stało z tą wizją w Kościele, pośród nas, którzy nazywamy się zbawionymi? Wszyscy wiemy, że nie jest ona spełniona, że świat pozostał i więcej niż kiedykolwiek stał się światem kłótni, braku pokoju, światem, który żyje walką ludzi przeciw sobie, światem, który jest naznaczony przez prawo podstępu, wrogości, egoizmu; światem, gdzie również poznanie Boga nie pokrywa kraju jak woda, lecz światem żyjącym pośród oddalenia od Boga i zacierania Boga”597.

Należy wskazać, że pojawiają się tutaj cechy, które moglibyśmy określić jako należące do świata niezbawionych. Są to: kłótnie, brak pokoju, walka ludzi przeciw sobie, prawo podstępu, wrogość, egoizm, brak poznania Boga, oddalenie od Boga, zacieranie istnienia Boga. Warto zwrócić uwagę, że w refleksji autora to właśnie owi zbawieni, a więc chrześcijanie, ludzie Kościoła, odznaczają się tymi negatywnymi cechami. Ratzinger zauważa ponadto, że dalecy jesteśmy od zarysowanego powyżej ideału, według którego nie trzeba być pouczanym o Bogu z racji Jego zamieszkiwania w sercach (por. Dz 2, 16n i Jl 3, 1–5). Stwierdza, że zamiast tego dostrzegalny jest u ludzi współczesnych nowy fenomen: nieudolność odczuwania Boga.

W refleksji nad kwestią zbawienia teolog czyni uwagę wobec tego, czego dokonała teologia chrześcijańska598. Mianowicie w myśli chrześcijańskiej Królestwo Boże stało się królestwem niebieskim, a „zbawienie ludzi stało się zbawieniem duszy”599 po śmierci. Czy jednak Pan, mówiąc o Królestwie Bożym, miał na myśli jedynie duszę i jej zbawienie w niebie? Czy nie chodziło mu także o cały wymiar cielesny człowieka wraz z jego uwikłaniem w historię i wspólnotę? Zdaniem Ratzingera Chrystus „obiecał królestwo Boże cielesnemu człowiekowi żyjącemu w tej historii z innymi ludźmi”600. Chrystus wcielił się w historię ludzkości, aby ją zbawić. Przyjął

597 Tamże, s. 323.

598 Syntetyczne omówienie tego, jak samo zbawienie rozumiane jest w teologii zachodniej i w teologii wschodniej. Zob. Tamże, s. 327n.

599 Tamże, s. 325.

130

ludzkie ciało, aby i ono było zbawione. W myśl tych słów nasuwa się także wniosek, że skoro ludzie żyją w konkretnej wspólnocie zanurzonej w jakiejś epoce dziejów, to również zbawiają się nie w pojedynkę, ale we wspólnocie. Teolog stwierdza jednocześnie, że „Chrystus nie spoglądał w zaświaty, lecz miał na myśli rzeczywistego człowieka”601. Tym samym „mocno może nas rozczarować i nami wstrząsnąć, jeśli spojrzymy na rzeczywistą historię, która naprawdę nie jest Królestwem Bożym”602. Fakt ten wskazuje na to, że ludzkość ciągle jest w drodze do wiecznego Królestwa i potrzebuje Zbawiciela. Ratzinger zaznacza, że Bóg każdemu daje szansę na zbawienie. Jego słowa sprzeciwiają się tym samym koncepcji predestynacji.

„Bóg nie podzielił ludzi na tych, których zbawił, i na tych, o których zapomniał. Jest tylko jedna jedyna, niepodzielna historia, jako całość naznaczona przez słabość i marność człowieka, jako całość podlegająca miłosiernej miłości Boga, która tę historię wciąż ogarnia i dźwiga”603.

Dzieło zbawienia dokonane w Jezusie Chrystusie dostępne jest dla każdego człowieka, na co wyraźnie wskazują przytoczone słowa. Bóg nieustannie szuka dróg dotarcia do człowieka, aby zbawienie mogło stać się jego udziałem. Sprzeczna z tym jest koncepcja predestynacji, wedle której niektóre osoby z góry zostały przeznaczone do zbawienia, a pozostałe do potępienia. Ponadto zgodnie z nauczaniem Soboru Watykańskiego II o kręgach przynależności do Kościoła można powiedzieć, że zbawienie nie jest darem danym Kościołowi, a odebranym tym wszystkim, którzy do niego formalnie nie należą. Zbawienie jest darem wysłużonym przez Chrystusa i jest to dar dostępny dla wszystkich bez wyjątku. Bycie chrześcijaninem nie oznacza przy tym pewności bycia zbawionym, lecz jest wezwaniem do misji niesienia zbawienia innym.

W skrytykowanej przez Ratzingera myśli, iż wszyscy, którzy żyli przed przyjściem Chrystusa, będą potępieni, powraca podejmowany już historyczny aspekt zbawienia. Chrystus, który jest Panem czasu, „pragnie, aby wszyscy zostali zbawieni” (1 Tm 2, 4). Jezus swoim zbawczym dziełem ogarnia wszystkie epoki. Zatem sam fakt niebycia katolikiem to stanowczo za mało, aby zostać zaliczonym do grona niezbawionych. Bawarski teolog zauważa, że nawet w czasach św. Ignacego zastanawiano się, w jaki sposób człowiek osiąga zbawienie oraz w jaki sposób, choćby

601 Tamże, s. 326.

602 Tamże, s. 325.

131

nieświadomie, przynależy do Kościoła i do Chrystusa604. Warto w tym miejscu wspomnieć o koncepcji apokatastazy605, która akcentuje nadzieję, iż całe stworzenie zostanie przemienione i odnowione na końcu czasów. Pismo Święte i Tradycja Kościoła nie dają podstaw do przyjęcia tej tezy, jest ona jednak obecna we współczesnej dyskusji teologicznej.

W dokumencie Formuła extra Ecclesiam nulla salus w interpretacji Josepha Ratzingera (Stron 128-131)