Kończy się stulecie. W ofertach handlowych namnożyło się różnych produktów mi-lenijnych. Media zalewają nas setkami ankiet na najlepszego sportowca, piosenkarza, film etc.... mijającego wieku. Gdzieś tak na uboczu stanął mały wycinek stuletniej rze-czywistości - ostatnich 10 lat, 10 razy po 365 dni. Ogrom czasu. Czasu wykorzystane-go nader pracowicie - upadł komunizm, powstała Unia Europejska, wybuchło kilka konfliktów zbrojnych, powiększyło się NATO, rozwinął się i upowszechnił Internet...

Setki wydarzeń, ludzi przewinęło się przed naszymi oczyma.

Każdy patrzy na ten okres trochę przez pryzmat własnych doświadczeń. Postano-wiłam zrobić to samo, nie żebym specjalnie chciała się rozpisywać o tym, jak ja widzę ostatnią dekadę, ale popatrzeć na nią razem z moim znajomymi, znajomymi znajomych etc. Jednym słowem oczami mojego pokolenia (o ile taki „twór" istnieje, ale chwilowo pomińmy rozważania na ten temat).

Uściślijmy kilka kwestii - urodziliśmy się w czasach powstawania „Solidarności", stan wojenny przeżyliśmy zupełnie nieświadomie, w kołyskach, wózkach i na kolanach opiekuńczych mam. Schyłkowe lata PRL-u to nasze głębokie dzieciństwo - piaskowni-ce, malinowe lody, o ile można je było kupić, kolejki...

Przełom '89 przeżywaliśmy już bardziej świadomie, współuczestniczyliśmy w entu-zjazmie i narodowej radości. Rodzenie się III RP to nasze dorastanie. Rośliśmy i rośnie-my wraz z nią albo ona wraz z nami.

Nie zmienia to faktu, że każde z nas patrzy trochę inaczej na ten okres, przez pry-zmat własnych doświadczeń, wspomnień, przeżyć.

Zgodnie z panującą tendencją postanowiliśmy znaleźć najważniejsze wydarzenie ostatnich 3650 dni. Tylko jedna kwestia nas nie podzieliła. Wszyscy zgodnie wytypowa-li upadek komunizmu, bo jak stwierdziwytypowa-liśmy - bez tego niemożwytypowa-liwe byłoby wszystko inne.

Każde z nas miało troszeczkę inną wizję, inaczej pamiętało tamte burzliwe wydarze-nia.

Jarek, całkiem poważny tegoroczny maturzysta wybierający się na przyszłościowe prawo, koniec komunizmu widzi tak: „Pamiętam upadek muru berlińskiego. Entuzjazm ludzi i łzy w oczach mojej mamy. Wiedziałem, że dzieje się coś bardzo ważnego, niepo-wtarzalnego".

„Grono poważnych, zagarniturowanych ludzi siedziało przy czymś okrągłym i lśniącym. Gdzieś stał wielki biało - czerwony bukiet. Ludzie na ulicach głośno dyskuto-wali. Do nas przychodzili sąsiedzi na telewizję. Nie żeby w ich domach nie było

telewi-60 Małgorzata Kulik

zora, ale potem rodzice wraz z nimi wznosili toasty i dyskutowali do białego rana". -taka była agonia nienawistnego systemu widziana oczami 18-letniej Moniki.

Zdecydowanie inną wizję miał Artur, znany w towarzystwie jako „luzak" i bywalec każdej imprezy: „Nie było w sklepach czekolady i cukru, tylko ocet, a potem nagle skądś się pojawiła. Domagałem się jej nieustannie. Moja mama, a może babcia, ule-gała. Kupowały mi codziennie, aż dostałem czekoladowej choroby". Pustka w sklepach lub samotny ocet na półce - częsty to synonim PRL.

W moich wspomnieniach jest i Okrągły Stół, który się oglądało w przedpotopo-wym, czarno-białym telewizorze, i pączki, które kupowała mi babcia, gdy wracałam ze szkoły jako dumna uczennica pierwszej klasy (wszystko to miało miejsce w 1989 roku).

Tak dla nas - dzieci upadał komunizm. Zanim, jednak runął w gruzach, trwał w na-szej świadomości przez parę lat, żyliśmy w tamtym systemie, oddychaliśmy innym po-wietrzem (zdaniem Artura w PRL-u powietrze było stęchłe i skażone głupotą i niena-wiścią). Drobne okruchy, które zostały w naszej pamięci pozwoliły nam na patrzenie z pewnym dystansem na kolejnych 9 lat. Mamy jakieś odniesienie, porównanie.

W naszej pamięci PRL złożony jest z kilku symboli - kolejki, chroniczny brak wszystkiego, szczególnie mięsa i słodyczy, smutek malujący się na twarzach ludzi, sza-re ubrania, nieciekawa telewizja, brak radosnych i kolorowych sza-reklam na ulicach, kom-puterów, ładnych zabawek, wakacje spędzane nad Bałtykiem, a nie nad Morzem Śró-dziemnym...

Tamta rzeczywistość ma dla nas kolor szary, chwilami nawet zbliżający się do czer-ni. Gdy tymczasem nowy, lepszy świat jest barwny, migotliwy, radosny...

Jak oceniamy minionych 10 lat - okres wielkiej transformacji, budowy normalnej rzeczywistości, doganiania Zachodu? Okres rodzenia się nowego, światowego porząd-ku?

Wystawiamy mu notę- pozytywnie, nie dobrze, nie rewelacyjnie, wspaniale, ale właśnie pozytywnie. Czyli nie jest źle, ale musi być lepiej, trzeba poprawiać, modyfiko-wać, zmieniać, ulepszać i doskonalić.

Najważniejsze wydarzenia, które kształtowały lata 90. - tu lista jest długa, każdy wskazuje po 3, 4, rekordzista nawet 10, w tym większość dotyczy sportu i zdobywania przez jego ukochane kluby piłkarskie kolejnych laurów.

Tomek, piekielnie krytyczny, ale nie samokrytyczny człowiek, przyszły ekonomista, - za najważniejsze uznaje: „Reformy Balcerowicza - to one sprawiły, że na naszych półkach ponownie pojawił się towar, to one zaczęły zbijać inflację".

Dużo osób wskazuje na wejście do NATO, jako na wydarzenie przełomowe. „Było to swoiste przypieczętowanie naszej młodej demokracji"- stwierdził Artur.

„Dla mnie NATO to gwarancja bezpieczeństwa naszego państwa, docenienie wysiłku wkładanego w modernizację państwa" - Monika uśmiecha się z uznaniem.

Duże znaczenie ma też powstanie Unii Europejskiej i starania Polski o przyłączenie się do tego ponadnarodowego „tworu".

„Unia to takie zjednoczenia ponad podziałami, pretensjami. To pokazanie, że dużo nas może łączyć, mimo, że wiele dzieli" - Paweł jest zdecydowanym euroentuzjastą i bezlitośnie tępi przeciwników zjednoczenia.

Oczami młodych 61 Dla Agaty (siedemnastolatki, marzącej o karierze modelki) Unia Europejska to ,szanse na znalezienie lepszej pracy, wygoda związana z planowanym wprowadzeniem

jednej monety i konieczność dla Polski".

W rankingu ważnych wydarzeń są jeszcze inne typy: Nobel dla W. Szymborskiej („Bo w końcu doceniono, że Polacy nie gęsi i swój język mają. A nawet posługując się nim umieją stworzyć arcydzieła" - powiedziała Kamila pasjonująca się literaturą, nie tylko polską), Oscar dla A. Wajdy („Zawsze uważałem go za mistrza, osobę nieprze-ciętną, i dobrze, że go doceniono" - 18-letni Dominik śmieje się radośnie).

Widać, że młodzi ludzie interesują się kulturą, może nawet bardziej niż polityką.

Ważne są dla nas ekranizacje wielkich i ważnych polskich dzieł (Nam się bardziej podo-bał „Pan Tadeusz", niż „Ogniem i mieczem"), kolejna część „Gwiezdnych wojen", fil-my łamiące pewne tabu (np. „Idioci")... Cieszyfil-my się z Nobla dla G. Grassa - w jakiś sposób związanego z naszą Ojczyzną. Artur, który woli tańczyć w klubie niż czytać po-wiedział: „Jak on mógł dostać Nobla, to ja przeczytam jego książkę" - i już kolejny raz zmienia czytany utwór, bo jak na razie żadnego nie może skończyć, gdyż: „Jego książki są strasznie mądre i piekielnie trudne".

Ale ostatnich 10 lat to nie tylko radość związana z docenianiem wysiłku wkładane-go w reformy i zmiany, z nagród dla Polaków, wspaniałych filmów, książek, medali na zawodach sportowych...

To także smutek i przygnębienie, a często złość, bo: „Ludzie giną, a nikt nic nie robi. Każdy martwi się tylko swoimi sprawami i własnym podwórkiem" - tak Adam skomentował wojnę, już kolejną, w Czeczeni.

Konflikty zbrojne, terroryzm międzynarodowy, chroniczne łamanie praw człowieka w Chinach, komunizm na Kubie - te problemy nas martwią, to chcielibyśmy zmienić.

Karolina, pacyfistka i osoba, która nie może żyć nie pomagając innym powiedziała:

„To wstyd wchodzić w XXI wiek z takim bagażem nierozwiązanych spraw. Musimy coś z tym zrobić! Koniecznie".

Martwi nas o wiele więcej. Choćby bieda - „Przykro mi się robi, gdy wracam ze szkoły, a na ulicy Lubartowskiej widzę biedne, głodne i ubrane w podarte rzeczy dzieci.

Najgorsze, że nie wiem, jak im mogę pomóc" - Karolina, ucząca się w Biskupiaku pra-wie codziennie pokonuje tę trasę.

„Dam 2, 3 złote biedakowi, żebrzącej Rumunce, ale czy to zmieni ich sytuację?" -Adam przecząco kręci głową.

Bieda to jeden z przygnębiających aspektów nowej rzeczywistości. Obok niej stoi przestępczość. Młodzi ludzie, choć sami popełniają wiele coraz brutalniejszych prze-stępstw, boją się zarówno nocnych eskapad po zaułkach, nieoświetlonych parkowych alejek i odludnych skwerów, jak i pijanego kolegi z bloku czy osiedlowej bandy.

„Czasem można dostać za sam wygląd lub za to, że się znalazło w nieodpowiednim czasie w danym miejscu" - dla Dominika sprawa przestępczości jest jasna. Lekarstwo:

więcej policji, Straży Miejskiej, surowsze i nieuniknione kary. Kara śmierci? Raczej nie. „Sąd może się pomylić , skazać niewinnego, a poza tym to niehumanitarne" - zda-niem Karolina wprowadzenie tej kary nie zmieni sytuacji.

„Przestępcę bardziej niż krzesło elektryczne odstraszy to, że jego czyn zostanie na pewno wykryty" - Artur ma gotową receptę także na ten problem.

62 Małgorzata Kulik

Dla każdego z nas ta dekada jest ważna także z innego powodu - otworzyła przed nami ogromne możliwości. „Wiem, że kiedyś nie mógłbym zdobyć takiego wykształce-nia" - Paweł, student dwóch kierunków, uśmiecha się radośnie.

To prawda, że ostatnich 10 lat, otworzyło przed nami wrota do edukacji. Mamy mo-żliwość korzystania z przeróżnych kursów od językowych, poprzez teatralne, skoń-czywszy na garncarskich czy ratownictwa wodnego. Możemy też dowolnie wstępować do organizacji, stowarzyszeń, uczestniczyć w przeglądach, konkursach. Czekają na nas zagraniczne stypendia oferowane dzięki programom Unii Europejskiej - Tempus czy So-krates. Możemy wyjechać na semestr do Berlina, Paryża czy nawet do Tokio. Nie mówiąc o tym, że języka można się uczyć nie na drętwych kursach, a u samego źródła, czyli w konkretnym kraju.

Rozwój gospodarczy, zakładanie przez zagraniczne koncerny swoich filii daje nam możliwość ciekawszej pracy, z wyższą płacą oczywiście. Nowe dziedziny np. przemysł reklamowy to pole do realizacji dla osób twórczych i kreatywnych.

Zalety naszych czasów i szansy jakie nam dają można by mnożyć. Może właśnie te-raz realizuje się maksyma, że żyjemy na najlepszym ze światów?!

„Czasy są piękne, tylko my czasem nie umiemy tego dostrzec i wykorzystać" - tak Karolina podsumowuje nasze rozważania. By nowe tysiąclecie dawało nam jeszcze wię-cej szans i umiejętności ich wykorzystywania - tego Wam i sobie życzę. I kończę, bo czeka na mnie kolejna lekcja origami.

In document SCRIPTORES SCHOLARUM Kwartalnik uczniów i nauczycieli oraz ich Przyjaciół (Page 59-63)