Szary śnieg i Google jobs Grey Snow and Google Jobs

W dokumencie Parallax 2015-2017 (Stron 103-107)

Border Crossings

Drawn by the traces of industrial labour that might be found there, I spent a couple of weeks during the summer of 2007 travelling around the former East Germany and the south-eastern corner of Poland by train, bus and foot. In Leipzig, where my ad hoc peregrination began, I was shown nineteenth century buildings in the old town that had housed the businesses of Jewish tanners and fur traders before 1933, and the warehouses and factory buildings on the periphery that had been taken over by artists and galleries at some point since 1989. My travels ended back in Germany, in the Harz Mountains, which straddle the border between the former German Democratic Republic and the West and are the site of some of the earliest mining activity in Europe. Between the starting and end points of my itinerary, I explored the Polish province of Silesia. Like the factories and tanneries in Leipzig, the mines in the Harz Mountains are now by and large no longer operational, but I’d read that the region around Katowice had the highest density of working coal mines left in Europe.

The day I crossed the border into Poland I was not sure where I was headed nor how I was going to get there. I got on the train in Leipzig and then out again at Dresden an hour or so down the track. Within another hour I had changed my mind yet again and was back on a train travelling towards the Polish frontier. At the border town of Görlitz the Bundsbahn train stopped. Passengers travelling further had to get out and walk across the small town to the station on the Polish side of the border, where the place name changes to Zgorzelec. At the border itself the transaction was wordless. I handed my passport to the German border official, who bio — 316/317

ANG

Wręczyłem paszport niemieckiemu celnikowi, który podał go swojemu polskiemu odpowiednikowi stojącemu obok, ten z kolei oddał go mi, ge-stem zachęcając do przejścia. Odebrałem dokument i wszedłem w granice Śląska, który miał znaleźć się w sercu mojej podróży.

Idąc pod górę, w kierunku stacji w Zgorzelcu, kilka razy pytałem o drogę, ale okazało się, że nikt nie znał tutaj niemieckiego. W podej-rzany sposób języki często wydają się nagle zanikać tuż za granicą pań-stwa, a fakt, że szczególna wersja polskiego, którą jest dialekt śląski, zawiera, jak mi powiedziano, znaczną liczbę niemieckich słów, czyni tę podejrzliwość uzasadnioną. Wsiadłem do pociągu jadącego do Wrocławia, dawnego niemieckiego Breslau. Te zmieniające się nazwy są typowym świadectwem zmieniających się przynależności, które pozostawiły swój ślad w śląskiej mowie. Wrocław mieści dziś inne świadectwo potwier-dzające zmienność przebiegu granic w tej części Europy. To Panorama Racławicka, upamiętniająca polskie zwycięstwo nad armią rosyjską w sie-demnastym wieku, przechowywana obecnie w specjalnie zbudowanej w tym celu rotundzie. Pod koniec drugiej wojny światowej, kiedy cały na-ród został po prostu przesunięty na zachód (Rosjanie zajęli wschód kraju, a Niemcy oddały część swoich zachodnich rubieży Polsce), malowidło podążyło za ludźmi, rozpoczynając podróż ze zrusyfikowanego wschodu na zachód, ku słowiańskiemu od niedawna Wrocławiowi. Następnie przez większość ery sowieckiej z oczywistych powodów przeleżało w ukryciu, doczekawszy się zmiany losu dopiero w latach osiemdziesiątych, wraz z pojawieniem się Solidarności.

W połowie lat osiemdziesiątych, w wyniku konfrontacji pomiędzy pre-mier Margaret Thatcher a przemysłem górniczym, nastąpił zpre-mierzch tej dziedziny przemysłu, która przeżywała stałe pogorszanie koniunktury już od lat sześćdziesiątych. Górnicze wspólnoty, o tożsamości kształtowanej przez pokolenia i nierozerwalnie związanej z pracą szybów górniczych, w ciągu dekady straciły źródło utrzymania i podstawę istnienia. Ciekawe paralele pojawiają się, kiedy porównamy los pracowników przemysłu w Polsce i Wielkiej Brytanii w tym okresie. Ruch Solidarności, powstałej w gdańskiej stoczni na początku lat osiemdziesiątych, objął do końca 1981 roku jedną trzecią ogólnej liczby polskich robotników. Jeszcze przed 1984, kiedy Thatcher nazwała brytyjskich górników, sprzeciwiających się zamy-kaniu kopalń, „wrogiem wewnętrznym”, władze komunistyczne zdołały na mocy prawa o stanie wojennym poskromić i rozwiązać ruch

Solidar-CHESHER

ENG passed it to his Polish counterpart standing by his side, who in turn passed it back to me and waved me through. I took it from him and walked into Silesia, which was to be the heart of my journey.

Walking up the hill to the Polish train station in Zgorzelec I asked the way a couple of times, but apparently no one spoke German. Suspicious-ly, languages seem often to end suddenly at national boundaries. And, indeed, the fact that the distinct version of Polish forming the Silesian dialect, as I’ve since been told, incorporates a significant amount of German vocabulary, only lends credence to such suspicions. I got on the train to Wrocław, formerly the German city of Breslau. These alternate place names are symptomatic of the fluctuating patrimony that has left its imprint on the Silesian language. Wrocław is home to another reminder of this part of Europe’s shifting territorial borders. The Racławice panorama, now housed in its own rotunda in the city, commemorates an eighteenth century Polish victory over the Russians. At the end of the Second World War, when the entire nation was geographically shunted towards the West – the Russians taking the eastern margin of the country and the Germans giving up their eastern border to Poland in turn – the painting followed, making a westerly migration from the recently Russified East to the newly Slavic Wrocław. There it languished in storage for most of the Soviet period and for obvious reasons, its restoration awaiting the change in mood that came with the rise of Solidarity in the 1980s.

In the mid-1980s, Margaret Thatcher’s confrontation with the British coal miners led to the ultimate demise of an industry that had admit-tedly been in decline since the 1960s. Mining communities, whose identities, formed over generations, were intimately intertwined with the pits and the work in them, had their livelihoods and their purpose dissolved within a decade. Compare industrial labour in Britain with that in Poland during the same decade and a curious historical paral-lel becomes apparent. The membership of the Solidarity movement, which was set up in a Gdańskshipyard at the beginning of the decade, had expanded to include one third of Poland’s working population by the end of 1981. By the time Thatcher branded the British miners ‘the enemy within’ in 1984 for fighting mine closures, Solidarity had been suppressed under martial law and officially dissolved by Poland’s communist government. So, while an attempt to unionise industrial labour was outlawed in the Eastern Bloc, a government in the

Capi-CHESHER

ANG

ność. Kiedy więc w bloku wschodnim delegalizowano próbę stworzenia robotniczego ruchu związkowego, jeden z rządów kapitalistycznego zachodu rozpoczynał demontaż już istniejących struktur związkowych za pomocą środków prawnych i siłowego rozpędzania demonstracji.

W latach dziewięćdziesiątych, kiedy w pustkę powstałą po upadku komunistycznych reżimów weszła polityka zorientowana na rynki zacho- dnie, los brytyjskich górników stał się udziałem społeczności górniczych Europy Wschodniej. W pewnej niemieckiej gazecie czytałem ostatnio artykuł o wschodnio-niemieckiej fabryce produkującej do niedawna ceramiczne izolatory do elektrycznych linii przesyłowych. Spoglądając na mapę Google, widzę, że mój pociąg z Drezna do granicy Polski musiał przejeżdżać zaledwie kilka kilometrów od Großdubrau, gdzie mieścił się ów zakład. W roku 1990, zaledwie osiem tygodni po zjednoczeniu Niemiec, ta działająca od 130 lat fabryka została zamknięta. Mimo że przetrwała dwie wojny światowe oraz – związaną z zakończeniem drugiej z nich – rosyjską grabież majątku, jej robotnicy okazali się bezsilni, kiedy pewnego dnia, zainstalowane w latach osiemdziesiątych, kosztowne i najnowocześniejsze wyposażenie zostało załadowane na ciężarówki i wywiezione do konkurencyjnych zakładów na zachodzie kraju. Przy-czyną likwidacji setek zakładów i masowych zwolnień mających miejsce po zjednoczeniu – wśród których przypadek tu opisywany nie był niczym nadzwyczajnym – był tak zwany wolny rynek. Prawa ekonomii, wedle których działała zachodnioniemiecka komisja do spraw prywatyzacji państwowych przedsiębiorstw byłej NRD, okazały się nieubłagane. Pozba-wieni pespektyw na ponowne zatrudnienie pracownicy rozwiązywanych zakładów tracili nie tylko pracę, ale również prawo do wypracowanej dotąd emerytury.

Czy mogę zrobić zdjęcie? (2007)

Podróżując dalej na wschód pociągiem w kierunku Katowic, patrzę na przesuwające się w oknie pola i zabudowania. Co mnie tu czeka? Kiedy docieram na miejsce, jest już ciemno. Z okna hotelowego pokoju na ósmym piętrze spoglądam na obszerny parking z tkwiącą pośrodku samotną stacją benzynową. Patrząc na ten widok, podejmuję decyzję, że następnego dnia spróbuję dotrzeć do Dąbrowy Górniczej, jednego z satelickich miast konurbacji, której centrum znajduje się w Katowicach.

Analizując mapę, zauważam duży obszar przemysłowy na peryferiach miasta. Wydaje się wart zobaczenia. Następnego dnia rano krążę

pomię-CHESHER

ENG talist West was starting to dismantle the miners’ unions in law and to disband pickets by force.

In the 1990s the fate of the British mining communities was repeated in Eastern Europe as the West’s market-oriented politics filled the void left after the collapse of communist regimes. I recently read an article in a German paper about a factory in the former East Germany that had latterly produced ceramic isolators for power lines. Looking at the map on Google I see that my train from Dresden to the Polish border would have passed within a couple of kilometres of Großdubrau, where the factory stood. The company had been in existence for 130 years, then in December 1990, a mere eight weeks after Germany’s reunification, it was closed down. It had survived two world wars and the Russian plun-dering at the end of the last of them, but the workers were ultimately powerless to stop the lorries that came to ferry the newest machinery, updated at great cost in the 1980s, to rival firms in the West. The cause of the hundreds of factory closures and mass redundancies that followed reunification, of which this was but one, was the so-called free market.

Economic reason, operating through the commission set up by the West German government to privatise the state-owned industries of the former GDR, was implacable. Workers were left not only jobless, with few pros-pects of re-employment, but their work pensions were invalidated too.

W dokumencie Parallax 2015-2017 (Stron 103-107)