Szczęście w I księdze Etyki nikomachejskiej

In document Problem egoizmu w etyce Arystotelesa (Page 28-33)

Arystoteles otwiera Etykę nikomachejską, a zarazem rozważaniadotyczące szczęścia następującymi słowami:

Wszelkasztuka i wszelkie badanie,a podobnieteż wszelkie zarówno działanie, jak i posta­ nowienie, zdająsięzdążać do jakiegoś dobra idlatego trafnie określonodobro jakocel wszelkie­ godążenia (1094al3).

Każda forma aktywności,niezależnie odjej charakteru, jest nakierowana na jakieś dobro, zatem dobro jest celem wszelkich działań. Cele układają się w hierarchiczną strukturę powstałą dzięki dwóm zasadom porządkującym. Po pierwsze - ponieważ celem może być zarówno samo działanie, jak ijego wytwór - o ile istnieje wytwór różny od prowadzącej do niego aktywności, będzie on zawsze od owej aktywności wartościowszy(1094a5—6). Podrugie, aktywności, o których można powiedzieć,że są składnikamijakiejś aktywności nadrzędnej lub też dojakiejś aktywności nadrzędnej prowadzą są od niej mniej wartościowe, aco zatym idzie celeaktywności podporząd­ kowanych sąmniej wartościowe od celów aktywności nadrzędnych. I tak na przykład, sztuka sporządzania uprzęży jest podporządkowanasztuce jazdy konnej, zatem uprząż, jako wytwór czynności podporządkowanej,jest mniej wartościowa od jazdy konnej

(1094a6-16). Przyczym druga zasada porządkująca obejmuje zarówno działania,któ­

rych celem są jakieś wytwory, jak i działania niemające odrębnego od siebie celu. Ta hierarchia celów ma,jak się okazuje,strukturę piramidalną:

Jeśli tedy działanie majakiś cel, którego pragniemy dla niego samegoi ze względu na który pragniemy też wszystkich innych rzeczy, jeśliwięc niewszystkojest przedmiotemnaszego dąże­ nia zewzględu na coś innego(w tymbowiem wypadku rzecz szłaby wnieskończoność ipragnie­

nie nasze stałoby się próżnym i daremnym), to oczywista, że taki celjestchyba dobrem samym przez się idobrem najwyższym (1094al 8-22)26.

26 „El 8f| Ti zśkoębaziTaiv itpaKzóiu 65i' alrtópovXónE0a, zdlla8idtovto,Kai pf| ndvza8i' ćzepov alpotpeBa (npóetaiyap obzcoy' clę d7tetpov, <i>az'elvat KEirt|v Kai pazatav zi)v 6pEĘiv), 8fjXov d>ę zouz’ dv eIt| zdya0óvKatdpiazov”. Przytoczony fragment jest przedmiotem wielu sporów interpretacyjnych, o któ­

rych będzie mowa wkolejnych rozdziałach (por. s. 47-50, 76-78). W tym miejscu warto jedynie zazna­

czyć, żechoćw polskim przekładziestrukturę argumentu można schematycznie przedstawićjako .jeśli p, to q, tor, to wtekście oryginalnymprzybrał on raczej formę .jeślip i q, to r.

Pod groźbąregresuadinfinitum, aco zatym idzie unieważnienia wszelkich prag­

nień i dążeń,trzeba przyjąć,że istniejejeden nadrzędny cel będący kresem i ostatecz­

nym uzasadnieniem wszelkich zabiegów. Skoro wiadomo, że istnieje najwyższe dobro, należy ustalić, czym ono jesti jaka sztuka ma owo dobro nacelu. Ponieważ struktura hierarchii celów jest analogicznado struktury hierarchii aktywności, musi istnieć kie­ rownicza sztuka, której bezpośrednim celem będzie taki nadrzędny cel. Sztuką nad­

rzędną jest polityka; to polityka „decyduje” cojest, a co nie jest aktywnościągodną podjęcia wkontekście dobrapaństwa,aco ważniejsze wszelkienajwyżej cenione sztu­ ki iaktywności,takiejak retoryka, dowodzenie czy sztukagospodarowania, są jej pod­

porządkowane.

Skoro wiadomo już,że istnieje najwyższe dobro,żejest onocelem polityki, uznanej zanajbardziej kierownicząspośród sztuk, trzeba odpowiedziećnapytanie, co jest tym najwyższym dobrem. Co do tego, że jest nim szczęście27 28, panuje powszechna zgoda, jeślinatomiast idzieo materialną zawartośćszczęścia, istniejeduża rozbieżność opinii:

jedni upatrujągo w przyjemności, inni w bogactwach i zaszczytach; więcej, opinia na temat szczęścia zmienia się często wraz ze zmianą sytuacji życiowej: ten sam czło­ wiek, który utożsamiał je z bogactwem, zachorowawszy, za największe szczęście za-cznie uważać zdrowie. W celu zawężenia pola poszukiwańArystoteles wyróżniatrzy podstawowe sposoby życia: życiepoświęcone przyjemnościom (pioę anoZawiiKÓę), życie poświęcone aktywności politycznej (pioę noXmKÓę) oraz życie poświęcone kontemplacjiteoretycznej (pioę 0eopr|i:iKÓę):

27 „Co do nazwy tego dobra panuje u większości ludzi niemalże powszechnazgoda; zarównobowiem niewykształconyogół, jak ludzie o wyższej kulturze upatrująje w szczęściu, przyczym sądzą, że być szczęśliwym to to samo, codobrzeżyći dobrze się mieć” (1095a 17-20).

28 „róydp dyaBóv Kai eb5aijiovlav oókdZóycoębolKaowtKtaiu plaivbnoXappdveiv ot pćv nokkol Kai (JiopTiKcira-toi zijv tiSo^y- 8ió Kai -tóv ptov dyanóJat-tóv d7tokaixrrtKÓv. -tpeię ydp elai pdkia-ta oi Ttpoćyoyteę,6 te vóv elpnpćuoę Kai b nokmKÓę Kai -tpl-toę b BeoiprfrtKÓę”.

29„Życie natomiastupływające nazdobywaniu majątku jestponiekąd życiem podprzymusem, a bo­

gactwo oczywiście niejest tym dobrem, którego szukamy;wszak jest ono czymśtylko pożytecznym i jest środkiem do celu” (1096a5-7).

Zdajesię, żeniebezsłusznościokreśla siędobro samo przez sięi szczęściewzwiązkuzróż­ nymi sposobamiżycia. Niewykształcony ogółi prostacywidzą je w rozkoszy; dlatego też zado­

walają się życiem polegającym na używaniu. Trzy bowiem są najważniejszerodzaje życia, a mia­

nowicie, oprócz wyżej wspomnianego, życie poświęconebądź działalności obywatelskiej, bądź teoretycznej kontemplacji (1095bl4—19).

Warto zwrócić uwagę, że z tej podstawowej typologii celówżyciowych Arystoteles wyklucza bogactwo29, zakłada bowiem, że możnaje traktować wyłącznie jako cel in­ strumentalny, gdy tymczasem przyjemność, aktywność polityczna czy kontemplacja przez różne grupy ludzi sąuznawane zacele ostateczne.

Niewątpliwie najmniej wartościowe jest życie poświęcone przyjemnościom; jest ono cenione przede wszystkim przez niewykształcony ogół, który „objawia naturę zgoła niewolniczą” (1095b 19-22). Takie życie, świadczące o niewolniczym podpo­

rządkowaniu namiętnościom, nie zasługujenawet na uwagę. Jeśli idzie ożycie poświę­ cone aktywnościpolitycznej,to na pierwszy rzut oka może sięwydawać, że jegowła­

ściwym celem są zaszczyty i cześć. Jednak zdobywanie zaszczytów przynajmniej w równymstopniujak od dokonań tego, kto je może otrzymać, zależy od opinii osób, które mogą je przyznać; zaszczyty nie mogą więc zostać uznane za najwyższe dobro, które w pełni powinno zależeć od jegoposiadacza. Ani cześć, ani zaszczyty nie są też faktycznie ostatecznymi celami życia poświęconego aktywności politycznej; skoro stanowią one wyraz powszechnego uznania czyjejśdzielności i dzięki dzielności wła­

śnie można naniezasłużyć, to trzebaprzyjąć, że to właśnie dzielnośćetycznajestwła­

ściwym celem życia politycznego. Ale nawettakokreślonego celu niemożnapo prostu utożsamić ze szczęściem; istnieje bowiem możliwość, że ktoś obdarzony dzielnością etyczną zostanie dotknięty tak wielkimi cierpieniami, że nazywanie go człowiekiem

szczęśliwym zakrawałoby na paradoks30. Już w tym miejscu można więc wskazać istotne cechy najwyższego dobra: musi być celem ostatecznym, zależnym w jak naj­ większym stopniu od podmiotu, któremu miałoby przysługiwać (a zatem względnie niezależnym od okoliczności i bezwzględnie niezależnym od opinii innych). Jakwidać, powykluczeniu dwóch z trzech możliwości, w polu rozważań nadnajwiększym ludz­

kim dobrem pozostajewyłącznieżyciepoświęconeaktywnościteoretycznej ijego cel - kontemplacja. W tym miejscu Arystoteles zawiesza wstępne dociekania na temat materialnej zawartości szczęściai zapowiada, że ten trzeci rodzaj życia - czyli życie poświęcone aktywności teoretycznej- zostanie omówiony później31. Uważa się, że jest to zapowiedź szczegółowych rozważań dotyczących życia teoretycznego zawartych w rozdziałach 6, 7 oraz 8 X księgi EN32.

30„Iona jednak okazuje się niewystarczającą: niejest bowiem -jaksięzdaje-rzeczą niedo pomyśle­

nia, by ktoś, komunie brak dzielności,przespałcałe życie lubspędziłje bezczynnie, a ponadtodotknięty był najgorszymi cierpieniami inieszczęściami. Człowieka, któremu takie życie przypadło w udziale, nikt nie nazwie szczęśliwym,chyba ktoś, kto by zawszelką cenę upierał się przy [tym] paradoksie(1095b31- -1096a2).

31 „Trzecim rodzajem życia jestżyciepoświęcone teoretycznej kontemplacji; będzieo nim mowa poni­ żej(1096a4).

32 Por.np. uwagęGromskiejw Arystoteles [1996]s.82,przypis 28; oraz komentarz Irwinaw Aristotle [1999] s. 178 §7.

33 „najwyższejednak dobro zdajesię być czymś ostatecznym.Tak więc, jeżeliistnieje jednajedyna tyl­ ko rzecz, która jest czymś ostatecznym, to onabyłaby tym, czegoszukamy;jeśli zaś takich rzeczy jest więcej,to ta z nich byłaby tym,czego szukamy, która jest najostateczniejsza”(1097a28-30;,,-tó 6'dpiatov tfekeióv (tatyetai. dicrt’ et pćv ba-tw tv tt póvov iśkeiou, -toin’ &v Elą ęątoópEvov, et rrkelco, tekEióta-top zo<rra>v”);jest to jeden z kluczowych fragmentów dyskusji dotyczącej natury arystotelesow-skiego szczęścia, bowiem przyjmuje się, że użyte tutaj określenie TeXeióTaTov toótcov pozwala właściwie zrozumieć pojawiające sięwe fragmencie (1098al6—18) sformułowanie TeZeiordTriapeią, które z kolei stanowijeden z „punktów zapalnych”sporu pomiędzyzwolennikami inkluzywistycznej i intelektualistycz- nej interpretacjiszczęścia (por. min. s. 66-67,71-76).

Próbę bliższegookreślenia treściowej zawartości szczęścia poprzedzają uwagi do­ tyczące formalnych cech, które musi spełniać najwyższe dobro rozumiane jako nad­

rzędny cel wszelkiej aktywności. Ponieważ dotychczasowe wywody opierały się po prostu na powszechnej opinii, zgodnie zktórą to właśnie szczęście jest najwyższym dobrem, aby mieć solidne podstawy do dalszych rozważań, Arystoteles dowodzi, że identyfikacja szczęścia z najwyższym dobrem wynika stąd, że to właśnie szczęście w najpełniejszy sposób realizuje formalne cechy charakteiyzujące nadrzędny cel wszelkiej aktywności. Taki cel musi być, po pierwsze, celem bezwzględnie ostatecz­

nym33,apo drugie - celemsamowystarczalnym.

Arystoteles wymieniatrzy grupy celów różniące się „stopniem ostateczności”. Do pierwszej włącza cele nieostateczne, czysto instrumentalne, wybierane zawsze przez wzglądna coś innego, czy też dla czegoś innego. Drugą grupętworzą celeostateczne wybierane zarówno ze względu na siebie, jak i przez wzgląd na coś innego. Ale w najwyższym stopniu ostatecznym celem jest taki, który wybiera się zawsze i wy­ łącznie zewzględu na niego, nigdy ze względu na coś innego i ze względu na który pragnie się wszystkich innych rzeczy. Takim bezwzględnie ostatecznym dobrem, w najwyższym stopniu realizującym naturę celu jest szczęście (1097a24-b6). Ten sam

wniosek trzeba wysnuć, biorąc pod uwagę samowystarczalność nadrzędnego celu.

Najwyższe dobro ma byćdobrem, które

samoprzez się czyni życie godnym pożądaniai wolnymod wszelkich braków: czymś takimzaś jest - zdaniemnaszym - szczęście, którejest nawetze wszystkiegonajbardziej pożądania godne, nie będąc żadnymze składników sumyposzczególnych dóbr. Bogdybybyło jakimśskładnikiem owej sumy, stawałoby się bardziej pożądania godne po powiększeniu się onajmniejsze chociażby dobro (1097bl418).

Samowystarczalność najwyższego dobra zasadza się na czymś, co można by na­ zwać - choć samArystoteles tego terminu nie stosuje - niepolepszalnością34. Najwyż­

sze dobro czyni życie wolnym od wszelkich braków, ponieważ jest dobrem niepolep-szalnym:nie można w żaden sposób powiększyć jegowartości35.

34 Terminu„niepolepszalnośćużywam za W. Galewiczem(wykładZagadnienie dobrawfilozofiista­

rożytnej prowadzonyw roku akademickim 2002/2003 w Instytucie Filozofii UJ).

35 Twierdzenie, że szczęście jestnajbardziej godne pożądania,może znaczyć, że jest ono bardziej godne pożądania (1)niż wszystkie inne dobra razemwzięte, (2) niż każde inne dobro wzięte osobno,tj. niedoda- wane do niegosamego, (3) nie mniej godne pożądania niż w ogóle jakiekolwiek inne dobro.

36 „et 8taztv Łpyov <kv0pó>rto-uyozÓ? bvfepyeia Ka-td Xóyov f| pi) dueu kóyou” (1098a7-8).

Po ustaleniu formalnych cech najwyższego dobraArystoteles powraca do pytania o to, czym dokładnie jest szczęście, czyli do prób określenia treściowej zawartości najwyższegodobra. Wtym celu zostajeprzedstawiony takzwany „argument z funkcji” (1097b24—1098al8). Argument ten opierasię na wyjściowym założeniu, że „u każde­

go, kto ma jakąś funkcję i jakąś właściwą sobie czynność, wartość jego i »dobroć«

tkwi wspełnianiu owejfunkcji, tak też zdaje siębyć i u człowieka, jeśli istniejejakaś swoista jego funkcja” (1097b25-28), co w kontekście całego argumentu należy rozu­ mieć wten sposób, że jeśliktoś ma jakąś funkcję, to dobrodla niego polega nado­ brym spełnianiu owej funkcji. W pierwszym rzędzie należy więc ustalić, co też jest funkcją swoistą dlaczłowieka. Trzeba na pewno wykluczyć wszelkie funkcje wegeta­

tywne - takie jak odżywianie czy wzrastanie - ponieważ człowiek dzieli je nawet z roślinami, a także, wspólne wszystkim zwierzętom, funkcje związane z odbiorem wrażeń zmysłowych. Stąd wniosek, że za funkcję charakterystyczną dla człowieka uznać można wyłącznie działania związane z aktywnością pierwiastka rozumnego, awięc „działanie duszy związane z rozumem lub nie bez rozumu”36. Najwyższym dobrem dla człowieka jest więc dobre wykonywanie czynności typu racjonalnego, czyli wykonywanie czynności typu racjonalnego zgodnie z wymogami dzielności

„oile zaś istnieje więcej rodzajów tej dzielności, to zgodnie z wymogami najlepszego i najwyższego jej rodzaju (dcptarrp KatTeZeioTOŁrr]!/)”(1098al7-18).

Argument zfunkcjidlawiększej jasności można przedstawić w następujący sposób.

Ponieważ (1A) bycie dobrym X polega na dobrymspełnianiu funkcji charakterystycz­

nej dla A",a(2A) dobrem dla Xjest bycie dobrym Af, zatem (A) dobrem dla A'jest dobre spełnianie funkcji charakterystycznej dla Af. Skoro zaś (IB) funkcja charakterystyczna dla Xto czynność właściwa dla X, a (2B) właściwe człowiekowi jest działaniew zgo­

dzie z rozumem lub niebez rozumu, czyli czynności typu racjonalnego, to (B)funkcją człowieka jest spełnianie czynności typuracjonalnego. Stąd wynika, że (C) dobrem dla człowieka jest dobrespełnianie czynności typuracjonalnego.

Czynności typu racjonalnego można rozumieć albo węziej, jako aktywnośćteore­

tyczną,albo szerzej, jako aktywność teoretycznąi praktyczną37. Wybórktórejś z moż­

liwości jest determinowanyprzez rozstrzygnięcie wątpliwości, czyszczęścieto aktyw­

ność płynąca z cnoty najdoskonalszej czy z najbardziej kompletnej, ponieważ użyte określenie lekeioidTri apeif|dopuszcza obie interpretacje. W pierwszym wypadku szczęście będzie polegać wyłącznie na aktywnościintelektualnej,w drugim na realiza­

cji sumy wszelkich ludzkich cnót. Wyróżnikiem szczęścia jest jednak nie tylko zgod­

nośćz najdoskonalszą cnotą, ale także trwałość;życie szczęśliwe musi być odpowied­ nio długie, azastrzeżenie to można ukonkretnić nakilkasposobów: życiepowinno być (1) wystarczająco długie, aby rozwinąć w sobie dzielność, (2) wystarczająco długie, abyrozwinąć w sobie dzielność, a także odpowiednio długo oddawać się aktywności zgodnej z jej wymogami, (3) takie, o którym można powiedzieć, że nie kończy się przedwcześnie, (4) takie, o którym można powiedzieć, że w całej jego rozciągłości była rozwijana wartościowa aktywność. Niezależnie od rozstrzygnięcia powyższych wątpliwości szczęście jest aktywnością duszy, a jako aktywność duszy należy do naj­ wyższych dóbr - dóbrduchowych.

37 Por.egzegezę argumentu z funkcjizaproponowaną przez Keyta (s. 72-73).

Por. s. 27.

39 „Tak zwana samowystarczalnośćmusi teżprzysługiwać przede wszystkim czynności teoretycznej kontemplacji. Tych bowiem rzeczy,które do życia niezbędne, potrzebuje na równi filozof i człowiek sprawiedliwy, i wszyscy inni [odznaczającysię jakimiś cnotami ludzie]; kiedy jednakjuż dostatecznie wyposażeniw tego rodzaju rzeczy,człowieksprawiedliwypotrzebuje innychludzi, wobec których i wraz

Zdaniem Arystotelesa, podana przez niego charakterystyka szczęścia zgadza się w zasadzie z innymi rozpowszechnionymi poglądami, a także z opiniami innych my­ ślicieli:

Okazuje się dalej, że w naszym określeniu pojęcia szczęścia tkwiąwszystkie te cechy, któ­ rychsię dlaniego domagano. Jedni bowiem dopatrująsię go w dzielnościetycznej, drudzyw roz­

sądku,inni w pewnego rodzaju mądrości; jeszcze inni sądzą, że istotą szczęścia wymienione rzeczy lubjedna z nich wpołączeniu zprzyjemnością lub nie bez przyjemności; są wreszcie tacy, którzy zaliczają tu równieżdobrobytzewnętrzny(1098b2226).

Widać, żepodane przez Arystotelesa określenie szczęściana pewno nie kłóci się z utożsamieniem go zwartościową aktywnością etyczną. Również w tym miejscu zo- staje podkreślony fakt, że do tak rozumianego szczęścia potrzeba pewnych dóbr ze­

wnętrznych. Chodzi tu zarównoo środki materialne,jak itakie dobra,jak odpowiednie pochodzenie, uroda, przyjaciele, udane potomstwo. Trudno bowiem za szczęśliwego uznać człowieka szpetnego,źle urodzonego, nieposiadającego ani przyjaciół, ani uda­

nych dzieci. O ile zastrzeżenie dotyczące środków materialnych zostało explicite po­

wiązane ze szczęściem rozumianym jako aktywność praktyczna - trudno bowiem praktykowaćdzielność, będąc pozbawionym odpowiednichśrodków- to można przy­

puszczać,żepozostałeuwagi odnosząsię do szczęścia w ogóle. Zdrugiejjednakstro­ ny, jeśli spojrzeć przez pryzmat treści rozdziału 1.5 EN (1095b31-1096a238), trzeba uznać, że są to zastrzeżenia związane wyłącznie z życiem poświęconym aktywności praktycznej, nie jest natomiastpowiedziane, że dotycząkogoś, kto oddał się kontem­ placji teoretycznej. Podobny wniosek płynie też z uwag zawartych w rozdziale 10.7 EN (1177a27-3439).

In document Problem egoizmu w etyce Arystotelesa (Page 28-33)